Uwaga!

Trwają prace techniczne na witrynie hifi.pl. Dopóki widoczny będzie niniejszy komunikat prosimy:
- nie zamieszczać ogłoszeń na giełdzie
- nie logować się na swoje konto
- nie rejestrować nowych kont na hifi.pl
- jeśli jesteście Państwo zalogowani prosimy o jak najszybsze wylogowanie

Przewidujemy, że czas trwania prac nie przekroczy 30 minut. W tym czasie można normalnie korzystać z treści zamieszczonych na hifi.pl.

Kiedy niniejszy komunikat zniknie będzie to oznaczało, że prace zostały zakończone i możliwe jest korzystanie z wszystkich funkcji witryny.

Przepraszamy za wszelkie niedogodności wynikające z prowadzony prac.

Start Pomoc Kontakt Reklama O nas Zaloguj Rejestracja

Witryna hifi.pl wykorzystuje ciasteczka (cookies). Proszę kliknąć aby uzyskać więcej informacji.

Silver Sound


recenzja pierwotnie opublikowana w Magazynie Hi-Fi 1/96
Wymiary:brak danych
Moc: 200/8
Cena (02/1996): 1.050 zł
Zestaw testowy 1: Meridian 500/563, JMlab Point Source 5.1
Zestaw testowy 2: Meridian 500/563, Monitor Audio Studio 20SE

Nieraz przy różnych okazjach wspominaliśmy o ostrym podziale między rynkiem profesjonalnym a amatorskim, zwłaszcza w przypadku sprzętu czysto elektronicznego. Trochę inaczej wygląda to wśród producentów kolumn, tu przenikanie obu segmentów jest całkiem spore. Jednak są również wyjątki wśród wzmacniaczy. Dla przykładu przypomnę, że sprzedaż na rynkach nieprofesjonalnych podjął Focusrite, niedawno w "Hi-Fi News" pojawiła się recenzja wzmacniacza Chameleon (nawiasem mówiąc dość chłodna w tonie). Przykładem wartym szczególnej uwagi jest Chord, jego wzmacniacze zyskały dobre notowania na rynku audiofilskim, a w podobnych wersjach sprzedaje się je również do zastosowań zawodowych. Wygląda na to, że na obu rynkach wzmacniacze te cieszą się równie dobrą opinią.

W postaci wzmacniacza Silver Sound mamy pierwszy tego typu przykład na rodzimym rynku. W gruncie rzeczy jest to konstrukcja stricte profesjonalna.

Pod względem wykonania Silver Sound zdecydowanie zawodzi. Jakość wykończenia metalowej obudowy, lakier i pasowanie elementów pozostawiają sporo do życzenia. Wzmacniacz jest wykonany w typowych dla sprzętu profesjonalnego wymiarach, szerokość wynosi 48 cm, z przodu są uchwyty, a przy brzegach przedniej ścianki otwory pozwalające zamontować urządzenie do typowego stelażu. Do sprzedaży na rynek amatorski przewidziano normalną wersję ścianki o szerokości 44 cm.

Wzmacniacz jest oparty na podzespołach Analog Devices, na wyjściu pracują tranzystory MOSFET. Zastosowano transformator toroidalny, wzmacniacz posiada też tyrystorowy układ zabezpieczenia zestawów głośnikowych. W razie potrzeby przyspiesza on przepalenie bezpieczników. Jest też wentylator do poprawy chłodzenia. Biorąc pod uwagę fakt, że nie planowaliśmy dłuższej pracy z dużymi mocami, ustaliliśmy z producentem, że w egzemplarzu testowym wentylator został odłączony. Zresztą w wersji amatorskiej montaż wentylatora nie jest w ogóle przewidziany.

Producent podaje imponujące parametry techniczne. Wzmacniacz określony jako 200-watowy na obciążeniu 8 omów, niemal podwaja moc na 4 omach (350 W) i może pracować z obciążeniami do 2 omów. Inne parametry też są nie gorsze, pasmo rozciągające się od 10Hz do 300kHz, THD mniejsze od 0,01%, TIM mniejsze od 0,005% i współczynnik tłumienia powyżej 2000 na 4 omach. Wszystko to robi wrażenie.

Profesjonalne przeznaczenie wzmacniacza może przysporzyć przeciętnemu użytkownikowi sporo kłopotów z wykonaniem połączeń z resztą sprzętu. Gniazda Speakon, opracowane przez firmę Neutrik, ani nie są spotykane na rynku amatorskim, ani nie zdobędą uznania audiofili za jakość styków. Ich zaleta jest tylko taka, że kiedy już w końcu zrobią lub kupią Państwo stosowną przejściówkę, podłączanie kolumn będzie uproszczone. Na szczęście komplet wtyków jest wliczony w cenę wzmacniacza.

Podobnie jest też w przypadku gniazd wejściowych - nie są to cinche lecz ćwierć-calowe (tzw. duże) jacki. Osobiście uważam, nawet przy założeniu, że jest to konstrukcja ściśle profesjonalna (aczkolwiek sam fakt wypożyczenia egzemplarza do testów świadczy o tym, że producent widzi też możliwość wykorzystania do zastosowań domowych) zdublowanie gniazd byłoby optymalnym wariantem. Zwłaszcza na pograniczu rynku profesjonalnego i amatorskiego przypadki kiedy stosuje się różne standardy gniazd nie należą do rzadkości i warto by ułatwić życie nabywcom. Natomiast producent przewidział, że w wersji domowej na wejściu mają być gniazda Cinch, a na wyjściu zaciski do kabli kolumnowych.

Inny problem praktyczny to włączanie wzmacniacza. W chwili podłączenia napięcia z sieci w kolumnach słychać potężny strzał, jest to chyba najgłośniejszy efekt tego typu jaki dotychczas słyszałem w którymkolwiek ze znanych mi wzmacniaczy. Można nawet mieć obawy, czy nie spowoduje to uszkodzenia zestawów głośnikowych o mniejszej mocy. Przy podłączaniu do bardziej odpornych kolumn nagłośnieniowych można to uznać za efekt możliwy do przyjęcia. Na rynku sprzętu domowego jest to oczywiste niedociągnięcie.

Uważam, że przy próbie poważniejszego wejścia na rynek sprzętu domowego poprawa wykonawstwa i walorów użytkowych jest absolutnie niezbędna. W swej obecnej postaci produkt nie ma szans by zaskarbić sobie zaufanie przeciętnego klienta odwiedzającego sklepy ze sprzętem audio.

Opinia 1
Poprawnie brzmiący wzmacniacz tranzystorowy - tak najkrócej określiłbym brzmienie urządzenia Silver Sound. W przeciwieństwie do Michała poczyniłem skromne notatki, a to oznacza, iż wzmacniacz niczym specjalnym się nie zaznaczył. Podobnie jak Ancient Audio, wzmacniacz Silver Sound starał się być przezroczystym łącznikiem w torze.

Wzmacniacze tranzystorowe w tym teście ukazały wyraźną przewagę nad lampowcami w reprodukcji basu. Podobnie jest i w tym przypadku. Bas z Silver Sound jest szybki, rytmiczny. Bas obaj z Michałem odebraliśmy jako suchy, pozbawiony mięsistości, czy też soczystości. Michał dodaje nawet, iż rytm, uderzenia, kreślone były wyższym basem. Fundamentów basowych brzmieniu nie brakowało, wyczuwalny był natomiast zbyt skromny przekaz wybrzmień instrumentów basowych, przestrzenności. Dzięki takiej prezentacji na Silver Sound lepiej były wyczuwalne kontury basu, szczególnie szybka sekcja bębnów z koncertu Milesa Davisa w Montreux.

W barwach słyszalne było podkreślanie wyższych składowych. Skrzypce w klasyce jak i trąbka Davisa nie były z tego powodu zbyt gładkie. Lekkiego metalicznego zabarwienia nie dało się uniknąć. Wysokie tony są już przeciętne. Trochę suche, zbyt mało przestrzenne, niezbyt higieniczne.

Silver Sound nie wypycha instrumentów do przodu, dźwięk jest łagodnie wycofany. Michał także odczuł, że dźwięk nie był do końca otwarty i bezpośredni, ale ogólnie nie traktujemy tego zjawiska jako poważny problem. Rozmiary sceny dźwiękowej określilibyśmy jako typowe. Dominował raczej dźwięk w głębi, niż w pobliżu zestawów głośnikowych. Jak przystało na wzmacniacz tranzystorowy, instrumenty były poprawnie rozseparowane, łatwo była wyczuwalna pomiędzy nimi odległość. Jest to bardzo charakterystyczne zjawisko dla wzmacniaczy tranzystorowych, zatem i Silver Sound we wszystkich nagraniach przekazywał akustykę bardzo sterylnie. Dźwięki były dość rzadkie, nie połączone żadnym "spoiwem", które z kolei w nadmiarze produkują wzmacniacze lampowe (moim zdaniem).

Silver Sound w sumie oferuje solidne, nie zawahałbym się użyć określenia: rockowe brzmienie. Nie ma tu wielu walorów emocjonalnych, brakuje też ciepła, soczystości. Zalety to: przejrzysta scena, solidna lokalizacja i sprawny, chociaż niezbyt obszerny bas. Trochę się różnią nasze oceny dynamiki. Michał określa ją jako oszczędną, ja natomiast bardzo wysoko oceniłbym zmiany poziomów w tzw. mikroskali. Podsumowując: Silver Sound nie ujawnia zbyt mocno swego charakteru, aczkolwiek łatwo daje się zauważyć pewne cechy brzmienia typowe dla konstrukcji tranzystorowych. Przy tak "humanitarnej" cenie zasługuje na rekomendację. (MS)

Opinia 2
Ogólnie brzmienie było dość zrównoważone w sensie zachowania normalnych proporcji pomiędzy poszczególnymi zakresami pasma. Choć duża moc budzi oczywiste skojarzenie z potężnym dźwiękiem, to stosunkowo lekki bas stwarzał wręcz przeciwne wrażenie. Nienaruszone było poczucie ogólnej neutralności. W szczególności brak było uwypukleń, faworyzowania jakichś zakresów częstotliwości. Przy szczegółowej ocenie barwy instrumentów pewne niedostatki jednak występują. Głównie chodzi tu o brak lepszego kolorytu, lepszego zróżnicowania i ożywienia barw. Instrumenty dęte w wyższych rejestrach brzmiały dość spokojnie, trochę zmniejszona była ilość naturalnego blasku, spokojne było brzmienie wibrafonu. Skrzypce nie były zupełnie matowe czy szare, ale w ostrzej granych partiach nie porywały swym brzmieniem.

Nieraz już w naszych testach ujawnił się brak prostej zależności między dynamiką a nominalną mocą wzmacniacza. Tym razem było podobnie. Mimo 200-watowej mocy wyjściowej Silver Sound brzmi dość spokojnie, wcale nie sprawia wrażenie urządzenia super dynamicznego. Trzeba jednak przyznać, że przy większych mocach, które u pozostałych wzmacniaczy niniejszego testu powodowały słyszalne problemy, ta końcówka działała nadal na swoim normalnym poziomie i nic się w jej brzmieniu nie zmieniało. Zapas mocy w końcu się ujawnił. Jednak dobra dynamika w w skali makro nie pokrywała się z subiektywnie odbieraną żywością brzmienia.

Na tle ogólnie poprawnych rezultatów pewnym minusem jest dość przeciętna analityczność. Silver Sound nie był w stanie przekazać bogactwa drobnych szczegółów, które normalnie odnajdujemy na naszych płytach. Podobnie przestrzenność była mało zaznaczona, wrażenia pogłosu sali koncertowej zostało przytłumione. Wiązała się z tym przeciętna przejrzystość.

Myślę, że podsumowanie będzie tu dość proste. Zasadniczo pozostaje to wzmacniacz profesjonalny i moim zdaniem głównie jako sprzęt nagłośnieniowy powinien się sprzedawać. Może się też znakomicie sprawdzić jako urządzenie dwufunkcyjne: domowo-profesjonalne. W zastosowaniach audiofilskich ma mniej do zaoferowania, jego główną zaletą jest minimalizacja agresywnych składników w brzmieniu. Silver Sound prezentuje przyzwoity poziom dobrego urządzenia klasy podstawowej i oczywiście może być z powodzeniem wykorzystany w średniej klasie systemach audio, na pewno nie spowoduje poważnych uszczerbków w brzmieniu. Taką samą jakość dźwięku można jednak nabyć za mniejsze pieniądze, ewentualnie znaleźć trochę ciekawiej brzmiące urządzenie w tej samej cenie. Pomijając użytkowników profesjonalnych, byłbym gotów zarekomendować ten wzmacniacz głównie tym osobom, które poszukują dużych mocy i spokojnego brzmienia za niewielkie pieniądze. (GS)

Jeśli mają Państwo uwagi dotyczące tej strony lub zauważyliście na niej błędy, dajcie nam znać.
Kliknięcie na niniejszy link spowoduje uruchomienie w nowym oknie formularza, przy pomocy którego można przekazać uwagi do redakcji.
Copyright © 1991-2019 Magazyn Hi-Fi, Gdynia, Poland
logo hifi.pl