Uwaga!

Trwają prace techniczne na witrynie hifi.pl. Dopóki widoczny będzie niniejszy komunikat prosimy:
- nie zamieszczać ogłoszeń na giełdzie
- nie logować się na swoje konto
- nie rejestrować nowych kont na hifi.pl
- jeśli jesteście Państwo zalogowani prosimy o jak najszybsze wylogowanie

Przewidujemy, że czas trwania prac nie przekroczy 30 minut. W tym czasie można normalnie korzystać z treści zamieszczonych na hifi.pl.

Kiedy niniejszy komunikat zniknie będzie to oznaczało, że prace zostały zakończone i możliwe jest korzystanie z wszystkich funkcji witryny.

Przepraszamy za wszelkie niedogodności wynikające z prowadzony prac.

Start Pomoc Kontakt Reklama O nas Zaloguj Rejestracja

Witryna hifi.pl wykorzystuje ciasteczka (cookies). Proszę kliknąć aby uzyskać więcej informacji.

NAD 310


recenzja pierwotnie opublikowana w Magazynie Hi-Fi 4/95
Wymiary: 435,65,250 mm
Moc: 20/8
Cena (08/1995): 735 zł
Zestaw testowy 1: Meridian 500/563, JMlab Point Source 5.1
Zestaw testowy 2: Meridian 500/563, Monitor Audio Studio 20SE

NAD 310 to spadkobierca długiej tradycji, kolejny niedrogi, audiofilski wzmacniacz. Już od kilkunastu lat NAD ma w swej ofercie udany, popularny wzmacniacz klasy podstawowej i 310 ma zapewnić, że ten stan będzie trwał nadal. Sukcesy poprzedników zobowiązują.

Sprzęt New Acoustic Dimension (kto jeszcze pamięta pochodzenie tego skrótu?) miał zawsze swoich zwolenników i przeciwników. Zarówno wygląd, wykonawstwo, jak też i samo brzmienie były tu czynnikami dzielącymi audiofli na przeciwstawne obozy. Cokolwiek nie powiedzieliby krytycy, trzeba jednak docenić sukces tej firmy. Nie chodzi mi tu o sukces komercyjny mierzony liczbą sprzedanych egzemplarzy, ale o sukces koncepcji. Od ponad piętnastu lat pozostaje ona bez zmian. Wzmacniacze mają skromne parametry techniczne, ale za to są dobrze przystosowane do pracy z rzeczywistymi obciążeniami, a nie tylko z pomiarowym opornikiem. Ich szare obudowy ze spokojnymi rozwiązaniami wzorniczymi szybko wtapiają się w otoczenie i nie przyciągają wiele uwagi. Brzmienie nie przekracza pewnych barier właściwych dla taniego sprzętu, ale zawsze zachowuje muzykalność. Wyposażenie nigdy nie jest przesadnie rozbudowane, ale też i nie jest skrajnie minimalistyczne. Gdyby inni producenci równie gruntownie obmyślali koncepcje swoich produktów i dochodzili do pomysłów tak ponadczasowych jak "tani wzmacniacz NAD", to żylibyśmy w innym świecie, gdzie inny byłby nie tylko sprzęt audio, ale inne byłyby samochody, inne telewizory, inne meble itd, itp. Niestety inwencja twórcza wielu inteligentnych ludzi skupia się wyłącznie na obmyślaniu nowych koncepcji opakowania i sprzedaży. NAD we wszystkich swoich materiałach prasowych do znudzenia przypomina swoje sukcesy z rodziną wzmacniaczy 3020. Choć zwykle drażnią mnie takie reklamowe samochwalstwa, to tym razem muszę przyznać, że mają one pokrycie w rzeczywistości, bo 3020 faktycznie wyznaczył nowy standard dla tanich wzmacniaczy.

W materiałach prasowych wydanych na inaugurację modelu 310 NAD podkreślał, że dla osiągnięcia dobrych wyników przy umiarkowanej cenie zastosowano filozofię prostoty. Układ elektroniczny jest oparty na wykorzystaniu niewielkiej liczby części i różni się od typowo stosowanych rozwiązań. Stopień sterujący pracuje w czystej klasie A. Steruje on zestawem komplementarnych tranzystorów wyjściowych, jednym MOSFETem z kanałem N i jednym bipolarnym tranzystorem PNP. Tranzystory te są objęte pętlą sprzężenia zwrotnego. Redukcja ilości części elektronicznych pozwoliła natomiast podnieść ich jakość. Jest więc toroidalny transformator o niskiej stratności, są dobre tranzystory i metalizowane rezystory. Zastosowane tu rozwiązanie układowe zapewnia też elastyczność, z której znane były wzmacniacze NAD już od czasów słynnego 3020. 20 watów mocy nominalnej to w obecnych czasach skromny rezultat. Ale 40 watów mocy szczytowej na 8 omach i do 80 watów mocy szczytowej na 2 omach, czy też wartość maksymalnego prądu na poziomie 20 amperów, to już znacznie lepsze wyniki. Aby to właściwie ocenić, warto wiedzieć, że Arcam podaje w danych technicznych Delty 290P maksymalny prąd wyjściowy 18 amperów.

Wygląd 310-ki stosuje się do obecnej konwencji tej firmy. Wzmacniacz wyróżnia się jedynie bardzo małą wysokością. Wyposażenie powinno być zadowalające w większości sytuacji. NAD 310 nie posiada wejścia gramofonowego, ma natomiast trzy wejścia liniowe i komplet gniazd do podłączenia magnetofonu. Oryginalnym rozwiązaniem jest też zamontowanie dodatkowych gniazd magnetofonowych na przedniej ściance. Są to gniazda typu mały jack i przewidziano je do współpracy z magnetofonami przenośnymi. Są też regulatory barwy, które można odłączyć przyciskiem defeat. Regulacja balansu odbywa się dzięki zastosowaniu podwójnego pokrętła głośności. Zastosowano komplet zwyczajnych, niezłoconych gniazd połączeniowych i uniwersalne gniada do podłączenia kolumn.

OPINIA 1
Magia firmy NAD polega na tym, że im urządzenie jest tańsze, tym oferuje lepszy dźwięk. Zatem bardzo niska cena 310 sugeruje audiofilskie brzmienie! Jest tak w rzeczywistości. NAD 310 wystąpił w teście obok urządzeń Struss i Pioneer. Bez wahania z MK uznaliśmy 310 za wyśmienity wzmacniacz.

Początek odsłuchu zaczął się optymistycznie, a to z uwagi na ciekawe odtworzenie nagrań z płyty Teldec. Dźwięk był żywy, ze sporą skalą (wielkością przestrzeni), barwy także zostały przekazane rzetelnie.

Analiza po kolei basu, średnicy, góry itd. na pewno będzie nudna. Jest to wzmacniacz za 735 zł i nie można tu oczekiwać cudów. Z drugiej strony nie można wymagać więcej. Tak jak to zazwyczaj bywa w przypadku MK i moim, rozbieżności zebranych obserwacji dotyczą basu.

Michał twierdzi, że basu jest pod dostatkiem, ale jego jakość nie jest najlepsza. Chodzi tu o słabe zaznaczenie "timing'u" i artykulacji. Technika gry też nie była zbyt uchwytna. Zgadza się. Są to odniesienia do droższych urządzeń. Ja uważam, że bas jest w ogóle lekko wycofany. W dźwięku brakowało masy. Czułem, że można zejść niżej z dźwiękiem, ale wzmacniacz sobie nie radzi. Jest to moja jedyna uwaga negatywna. Ale kto będzie słuchał 310 z dużymi zestawami głośnikowymi o obfitym dole? Wydaje się, że małe zestawy na podstawki są wręcz jedynym wyborem do NAD'a. Czy uwierzą Państwo, że w trakcie tegorocznej wystawy we Frankfurcie rozmawiałem z osobą, która zestawów PS 5.1 (wykorzystanych w tym teście) słucha poprzez wzmacniacz NAD 3020! MK wytyka też 310 lekkie podbarwienia brzmienia gitary basowej na nagraniach Marcusa Milera. Ogólnie linia basu w opisywanym wzmacniaczu jest żywa i prężna. Kontrabas w nagraniach Sary K, Dave Holland'a sprawował się poprawnie zarówno pod względem rytmicznym jak i ogólnie pojętej muzykalności. Nawet solo basu nie pozwalało nie zwrócić na siebie uwagi.

Jak na ten przedział cenowy 310 całkiem przyzwoicie przekazuje dynamikę. Dół grał z uderzeniem, skoki poziomów w całym paśmie były płynne i solidne. Niedociągnięcia znowu dotyczą najniższych rejestrów. Solo na bębnach brzmiało niezbyt neutralnie. Tak jakby pomieszczenie było trochę wytłumione.

Po zakończeniu tematu basu, dalej będą już same pochwały. Barwy 310 są dość neutralne. Są one lekko rozjaśnione, ale w pozytywnym sensie. Po wzmacniaczu Struss poczułem powiew świeżości w instrumentach. Instrumenty są otwarte i przekazane ze sporą ilością szczegółów. W jazzie odnotowałem dobrą separację, za każdym razem zwracałem uwagę na faworyzowanie przez 310 saksofonów. Były one duże i wyraźne. 310 nie ekscytuje wokalami. Są one czyste i neutralne, ale trochę małe. Sara K zaśpiewała ekspresyjnie, ale jej odległość do granicy pierwszego planu była większa niż u konkurencji.

NAD 310 gra higienicznie w górnych rejestrach. Nie są to słodkie i perliste wysokie tony. Są raczej solidne, z energią. Tylko niekiedy dawało się odczuć odrobinę ostrości. NAD 310 nieźle też radzi sobie z analitycznością. Aczkolwiek detale nie są tak wytwornie lub łagodnie podane jak w DPA Renaissance czy droższych wzmacniaczach Alchemist. W 310 słyszalne są z pewnością maniery charakterystyczne dla wzmacniaczy brzmiących tranzystorowo czyli mroźnie.

Scena dźwiękowa jest duża. Pierwszy plan jest wyrazisty i szeroki, posuwając się wgłąb ulega on zwężaniu. Ogólnie wzmacniacz gra z rozmachem czyniąc sporo zamieszania, zupełnie nieoczekiwanie jak na tę cenę. W nagraniach czuć sporo atmosfery, instrumenty nie są zawieszone w sterylnej próżni.

Pomimo swej ceny NAD 310 pod pewnym względami oferuje naprawdę wyrafinowany dźwięk. Powinien to być chyba pierwszy zakup kogoś, kto się przymierza do wstąpienia w krąg audiofili, a jednocześnie nie dysponuje wielkimi pieniędzmi. (MS)

OPINIA 2
Podłączmy do analitycznych kolumn za 8400 zł wzmacniacz za 735 zł i ustawmy poziom głośności tak by w szczycie o 2-3 dB przekroczyć nominalną moc wzmacniacza. Czy taka konfiguracja ma w ogóle prawo sensownie zagrać? Czy nie jest z góry skazana na niepowodzenie? Eksploatując 310-kę w tak trudnych okolicznościach uzyskaliśmy rezultat, który wcale nie był zły, choć ewidentne ograniczenia musiały się pojawić.

Mimo lekkiego ocieplenia równowaga brzmienia jest bliska neutralności. Wysokich tonów nie brakuje, są one zwykle dość czyste. Zaostrzenie brzmienia można zaobserwować tylko przy pracy z bardzo dynamicznymi sygnałami, na przykład w talerze w orkiestrowym forte miały trochę zniekształconą szumiącą - zamiast naturalnie metalicznej - barwę. Można jednak zakładać, że była to raczej kwestia przesadnie trudnego sygnału. Zwykle brzmienie jest dość neutralne, jedynie lekko ocieplone. Można to powiedzieć zarówno o średnicy jak i o wysokich tonach. Obaj dobrze oceniliśmy odtwarzanie wokali, KK był też zadowolony z brzmienia fortepianu. Najbardziej ocieplone jest brzmienie basu, który jak na mój gust był zbytnio zmiękczony.

Dynamika ma swoje ograniczenia i myślę, że w trakcie testów osiągnęliśmy kres możliwości wzmacniacza. W szczególnie dynamicznych partiach wystąpiło lekkie spłaszczenie. Brakowało potęgi uderzenia przy skokach dynamiki. Tempo było na przyzwoitym średnim poziomie, wstrzymywał je trochę zbyt wolny bas. Pomijając wspomniane zaostrzenie brzmienie wysokich tonów, mocne wysterowanie wzmacniacza nie objawiało się innymi efektami ubocznymi.

Nie było żadnych problemów z selektywnością. 310 nie daje tego dokładnego wglądu w subtelne szczegóły, który pozwala przy stosowaniu wysokiej klasy wzmacniaczy podnieść poziom realizmu brzmienia, ale całkiem dobra separacja i zupełnie przyzwoite zdefiniowanie poszczególnych dźwięków jest systematycznie spotykane w różnych nagraniach. Jedynym obszarem gdzie wystąpiły bardziej ewidentne niedostatki jest niski bas. Tutaj zmiękczony charakter brzmienia przyczynił się do zagubienia informacji o artykulacji.

Przyzwoita lokalizacja, dobre proporcje sceny i odtworzenie informacji o pogłosie na przyzwoitym poziomie wystarczały by wprowadzić przyzwoite złudzenie sceny. Do pełniejszego realizmu brakowało trochę rozmachu i lepszej przejrzystości. KK podkreślił, że przyjemne było wrażenie ogólnego uprzestrzennienia dźwięku.

Wydaje mi się, że recenzowany wcześniej NAD 302 wprowadzał pewną zmianę w stosunku do stereotypu brzmienia tej firmy i osiągnięto tam żywsze, szybsze brzmienie. Z kolei 310 bardziej przypomina mi stare wzmacniacze tej marki zachowujące ogólną równowagę, brzmiące dość ciepło i muzykalnie. Nie jest to przykład absolutnej neutralności brzmienia, NAD zalicza się do grupy urządzeń z charakterem. W połączeniu z tak drogimi kolumnami 310 zabrzmiał dość spokojnie, ale nie można zapominać o cenie. Myślę, że receptura firmy na tani wzmacniacz wciąż jest dobra i dzięki systematycznie wprowadzanym udoskonaleniom zachowuje swą konkurencyjność. Tak samo jak 5, 10 czy 15 lat temu, klienci poszukujący taniego, dobrego wzmacniacza powinni mieć na uwadze produkty NAD. Spodziewam się, że z kolumnami w rodzaju KEF Coda 7 310-ka powinna pracować bardzo dobrze. (GS)

Jeśli mają Państwo uwagi dotyczące tej strony lub zauważyliście na niej błędy, dajcie nam znać.
Kliknięcie na niniejszy link spowoduje uruchomienie w nowym oknie formularza, przy pomocy którego można przekazać uwagi do redakcji.
Copyright © 1991-2019 Magazyn Hi-Fi, Gdynia, Poland
logo hifi.pl