Uwaga!

Trwają prace techniczne na witrynie hifi.pl. Dopóki widoczny będzie niniejszy komunikat prosimy:
- nie zamieszczać ogłoszeń na giełdzie
- nie logować się na swoje konto
- nie rejestrować nowych kont na hifi.pl
- jeśli jesteście Państwo zalogowani prosimy o jak najszybsze wylogowanie

Przewidujemy, że czas trwania prac nie przekroczy 30 minut. W tym czasie można normalnie korzystać z treści zamieszczonych na hifi.pl.

Kiedy niniejszy komunikat zniknie będzie to oznaczało, że prace zostały zakończone i możliwe jest korzystanie z wszystkich funkcji witryny.

Przepraszamy za wszelkie niedogodności wynikające z prowadzony prac.

Start Pomoc Kontakt Reklama O nas Zaloguj Rejestracja

Witryna hifi.pl wykorzystuje ciasteczka (cookies). Proszę kliknąć aby uzyskać więcej informacji.

Jeff Rowland Concentra


recenzja pierwotnie opublikowana w Magazynie Hi-Fi 1/99
Wymiary: 445,146,362 mm
Moc: 100/8, 150/4
Cena (2/1999): 25.200 zł
Zestaw testowy 1: Sonneteer Byron, JM Lab Point Source 5.1, Zoller Design Metropolis Imagination
Zestaw testowy 2: Sonneteer Byron, zestawy samodzielnie skonstruowane z głośników Scan-Speak Revelator i 18W8545, Zoller Design Metropolis Imagination
Testowano w grupie wraz z: Ancient Audio Passiv/Triode Mono, Jeff Rowland Concentra, Marton Opusculum 1.1, Primare A30.1, Siemel TU10/TR20/TA20, Yamaha AX-1090

Concentrę powitaliśmy w redakcji z niekłamaną radością - kawałek przyzwoitego high-endu z Ameryki to łakomy kąsek dla recenzenta. Było na czym oko zawiesić, było co dźwigać, no i była nadzieja na doznania odsłuchowe wykraczające poza nasze codzienne doświadczenia.

Jeff Rowland Design Group to firma stricte high-endowa, kierowana osobiście przez właściciela i twórcę - Jeffa Rowlanda. Concentra jest najtańszym wzmacniaczem tej marki jaki można sobie zafundować, a kosztuje tyle, że grono potencjalnych nabywców jest nieliczne nawet wśród najzagorzalszych audiofili. Za te pieniądze już można kupić nieduże auto! Ale czyż prawdziwy audiofil nie powinien mieć sprzętu hi-fi kosztowniejszego niż jego środek transportu? O ile dobrze pamiętam, Concentra to najdroższy wzmacniacz zintegrowany jaki kiedykolwiek recenzowaliśmy.

Bardzo solidne jest wykonawstwo, obudowę wykonano z aluminium 6061 (nic mi to nie mówi, ale mam nadzieję, że jeśli wśród naszych czytelników są znawcy metalurgii i przynajmniej oni będą mogli zinterpretować tą informację). Concentra, podobnie jak inne wzmacniacze Jeffa Rowlanda, ma charakterystyczne wykończenie. Wyżłobione na przedniej ściance mikroskopijne zagłębienia tworzą wzór, który specyficznie odbija światło. Wygląda to tak jakby obudowa była w regularny sposób pofałdowana. Pamiętam, że kiedy kilka lat temu pierwszy raz zobaczyłem taki wzmacniacz na wystawie w pierwszej chwili dałem się oszukać optycznemu złudzeniu i myślałem, że faktycznie jest to sfalowana powierzchnia. Concentra łączy dość efektowny wygląd z prostotą. Logo firmy, selektory źródeł są bardzo dyskretne, a gałka do regulacji głośności i wyświetlacz poziomu odsłuchu po prostu dyskretne.

Kiedy zdejmiemy pokrywę na pierwszy rzut oka Concentra wygląda w środku dość pusto, ale to wrażenie jest mylące. Bierze się ono nie tyle z autentycznej minimalizacji ilości elementów co z ułożenia płytek drukowanych w pionie. Jedna spora płytka drukowana ciągnie się wzdłuż tylnej ścianki wzmacniacza. Wyprowadzenia gniazd połączeniowych są wlutowane bezpośrednio do niej. Wejścia są w większości zdublowane, występują w parach zrównoważone-niezrównoważone. Wejście numer 1 może być opcjonalnie wykorzystane jako gramofonowe, ale pod warunkiem, że najpierw zainstalowana zostanie dodatkowa płytka przedwzmacniacza gramofonowego. Concentra ma też wyjście z sekcji przedwzmacniacza, również w dwóch wersjach (zrównoważone-niezrównoważone). Wejście i wyjście magnetofonowe pozwala na monitorowanie w trakcie zapisu, są to jedyne gniazda występujące wyłącznie w postaci niezrównoważonej. Wszystkie wejścia są sprzężone transformatorowo. Wyjścia głośnikowe pracują w trybie zrównoważonym.

Kondensatory zasilacza i transformator są zamknięte w metalowych puszkach. Ze względu na proporcje, w tym przypadku to raczej płytka zasilacza jest przymocowana do kondensatorów a nie odwrotnie.

Pełne zabezpieczenie chroni wzmacniacz przed zwarciem czy przeciążeniem wyjścia.

Concentra nie ma włącznika sieciowego, wzmacniacz w spoczynku pobiera około 100W mocy. Równowaga kanałów może być zmieniana tylko z pilota, a ponowne centrowanie wykonuje się naciskając przycisk 'mute' przez kilka sekund.

Choć sterowanie pracą wzmacniacza odbywa się przy pomocy mikroprocesora, nie oznacza to jednak, że firma zlekceważyła audiofilski aspekt zagadnienia. Aby zredukować poziom zakłóceń od układów cyfrowych, po pięciu sekundach od zrealizowania żądanej funkcji mikroprocesor przechodzi w stan uśpienia (bez zegara). Wskaźnik poziomu pokazuje nastawioną głośność cyfrowo z dokładnością do 0,5 dB w całym zakresie równym 99,5 dB. Wyświetlacz może też się automatycznie wyłaczać po pięciu sekundach od zmiany poziomu, aby wzmacniacz pracował w ten sposób potrzeba dokonać zmiany konfiguracji wewnątrz - wykonuje to dealer.

Według zapewnień producenta Concentra już w fabryce przechodzi testy odsłuchowe i wstępne rozgrzanie - od razu powinna być więc gotowa do pracy u klienta.

Opinia 1
Concentra jest najtańszym wzmacniaczem w ofercie firmy Jeff Rowland, jednocześnie jest najdroższym wzmacniaczem w całej serii testowej i chyba najdroższym jakiego mogłem słuchać w redakcji MHF (w czasie przeprowadzania testów jej cena była jeszcze znacząco niższa niż po ostatnich podwyżkach), ale nie w cenie kwestia, bowiem wysoka cena wcale nie musi gwarantować rewelacyjnego dźwięku. Dobry wzmacniacz niezależnie od ceny broni się sam.

Swoje testy odsłuchowe standardowo zaczynam od kameralnych nagrań akustycznych. Podczas słuchania skrzypiec, wokali żeńskich początkowo zanotowałem: czysty, gładki dźwięk, barwy mogłyby być bardziej nasycone. Później przy bezpośrednim porównaniu z LFD okazało się, że dźwięk w tym zakresie jest mniej śpiewny i melodyjny, za to niesłychanie detaliczny i referencyjne wręcz czysty - śledzenie najdrobniejszych zmian wysokości, artykulacji, barwy jest tu bardzo wyraźne i autentyczne. Prawdziwą klasę wzmacniacz pokazał przy męskim wokalu Ala Jarreau, ilość szczegółów i zmian intonacji niespotykane dotąd. Po raz pierwszy przekonałem się również jak czytelnie można wyodrębnić głos solowy z chórków. Wzmacniacz najlepiej się jednak sprawdza przy odtwarzaniu dynamicznych ostrzejszych nagrań. Gitary akustyczne ("You Got Me" R.Pidgeon), miały odpowiednią ilość ostrości i żywości aby zapewnić dreszczyk emocji, z drugiej strony ani przez chwilę nie odczułem nadmiernej natarczywości czy przykrej ostrości. Wzmacniacz w zakresie średnicy jest po prosu ekstremalnie czysty i neutralny, a przy tym nie filtruje dźwięku z blasku czy naturalnego ciepła.

Wysokie tony są po prosty dobre. Zakres dynamiczny, analityczność blach perkusyjnych to bardzo wysoki poziom. Charakter góry zmieni się wraz z nagraniem, ale niezależnie od tego zawsze jest czysty i niedrażniący. Na Scan-Speakch wydawał się bardziej delikatny i spokojny. W porównaniu z LFD dźwięk był bardziej detaliczny i wyrafinowany. Na charakter góry duży wpływ mogło mieć źródło jakie było w tym czasie używane do odsłuchów. Trudno się do czegoś przyczepić, ale odniosłem wrażenie że korzystniej przedstawiały się nagrania z dynamiczniej i ostrzej brzmiącą górą. Spokojne kameralne utwory nie miały w blachach właściwego nasycenia, odrobiny słodkości. Najniższe składowe to również poziom odniesienia dla innych wzmacniaczy. Concentrę porównywałem z redakcyjnym LFD, który w swojej klasie cenowej nie ma sobie równych jeśli chodzi o szybkość i zwartość. Aby w pełni docenić walory wzmacniacza przeprowadziłem również testy na redakcyjnych głośnikach Scan-Speaka, które mają większe możliwości jeśli chodzi o najniższe składowe. W obu przypadkach efekt był wyraźny, Concentra ma najrówniejszy, najbardziej zwarty i dynamiczny bas w całej grupie odsłuchowej, a przy tym nie pozbawiony odrobiny melodyjności. Bezpośrednie porównanie obnażyło pewne niedociągnięcia LFD - jest on nieco pogrubiony u samego dołu i szczuplejszy na średnim basie, zyskuje przez to większą masę i potęgę brzmienia ale traci na szybkości. Bas Concentry jest nieco oszczędny, mógłby mieć lepsze nasycenie barwami, być bardziej plastyczny. Mimo wszystko śledzenie zmian wysokości dźwięku przychodzi z dużą łatwością i precyzją, a zakres dynamiczny zarówno w skali makro i mikro - nie osiągalny dla konkurencji w teście. Słuchanie artykulacji poszczególnych dźwięków kontrabasu, szybkich solówek to niemalże rozkosz dla uszu. Niezależnie od nagrania, od ilości niskich składowych dźwięk jest zawsze szybki i kontrolowany, o konkretnym ataku i wyraźnym wygaszeniu, nie spotykane tu są efekty buczenia czy przeciągania. Słuchając "Funny" M.Millera z łatwością można było śledzić poszczególne dźwięki, separacja dźwięku basu z klawiszy, gitary basowej i stopy niespotykana u konkurencji. W połączeniu z redakcyjnymi kolumnami wzmacniacz był przezroczysty na zmiany tempa i dynamiki niskich składowych.

Do tej pory nie mieliśmy w redakcji bardziej dynamicznego wzmacniacza niż LFD, pierwszym takim okazała się Concentra (pomimo że ustawione miałem przybliżone napięcie wyjściowe - Concentra ma skokową zmianę głośności i napięcie wyjściowe było nieco niższe niż na LFD). Niezależnie od zakresu częstotliwości i rodzaju materiału muzycznego wzmacniacz gra żeśko i dynamicznie. Gitary akustyczne, skrzypce momentami wydają się wręcz przerysowane, jakby realizatorzy sztucznie próbowali dodać im dynamiki. Znakomicie oddana została gradacja dynamiki symfonicznego nagrania "Olympic Fanfare" Williamsa, do cichego piano po potężne forte. Wybuchy dynamiczne mogą poruszyć chyba umarłego, a przy tym są cały czas kontrolowane, degradacji nie ulegają ani barwy ani obraz przestrzenny.

Kreowana scena jest obszerna i namacalna, poszczególne źródła są ostro i czytelnie zogniskowane, bardzo dobrze odseparowane. Bardzo żałuję że w czasie przeprowadzania tych testów byliśmy w redakcji w okresie przejściowym jeśli chodzi o źródło, wykorzystany został odtwarzacz Sonneteer Byron który nie jest rewelacyjny jeśli chodzi o stereofonię i detaliczność, nie jest w stanie dobrze zasymulować warunków akustycznych pomieszczeń. Spostrzeżenia zatem są bardziej porównawcze. Autorytatywnie można stwierdzić że Concentra to przejrzysty czysty wzmacniacz obraz jest czytelny i stabilny, scena obszerna. Nie do końca natomiast zachwycił odtworzeniem pudeł instrumentów, powietrza je otaczającego. Obecność i namacalność pojedynczych instrumentów w składach akustycznych mogłyby być większa. Klimat, atmosfera nagrań była zmienna wraz z materiałem muzycznym, wydaje się jednak że i tu można osiągnąć więcej. Cóż, ideały istnieją tylko w wyobraźni.

Pod względem dynamiki, szybkości, czystości barw jest to dla mniej jak dotąd wzmacniacz referencyjny. Niezależnie od ocen cząstkowych każde urządzenie pozostawia po sobie wrażenie ogólne, wywołuje mniejszy lub większy zachwyt. Pomimo że moje osobiste upodobania odnośnie dźwięku nie pokrywają się we wszystkich punktach z tym co proponuje Concentra, to uważam że jest to ponadprzeciętne urządzenie, jego wielkość polega na tym że oprócz doskonałego dźwięku możne dostarczyć również wielu emocji podczas słuchania muzyki. Podpisuje się pod tym obiema rękoma. Tak na marginesie to bardzo chętnie porównałbym bym Concentrę ze wzmacniaczem pokroju Audio Research VT60, aby dowiedzieć się ile można jeszcze osiągnąć przy projekcji barw. (JD)

Opinia 2
Concentra wyróżnia się zwartością brzmienia w całym paśmie, Radek użył tu nawet słowa "twardość". Nie była to jednak nieprzyjemna suchość, ale właśnie naturalne oddanie rzeczywistego brzmienia poszczególnych instrumentów, bez deformacji w postaci zmiękczenia czy jakichś sztucznych naleciałości. Taki charakter w powiązaniu z brakiem podbarwień, owocuje znakomitą precyzją w prezentacji różnorakiego materiału muzycznego.

Równowaga tonalna Rowlanda nie budzi zastrzeżeń. Zwłaszcza średnica i górne rejestry to swoisty wzór do naśladowania. Właściwie jest tu wszystko. Barwy żywe, ale nie przesadnie kwieciste. Brzmienie gładkie, ale wcale nie pozbawione ekspresji. Kolejne kłopotliwe fragmenty ze znanych płyt mijały jeden po drugim i na niczym nie dawało się Concentry przyłapać. Wyniki były systematycznie bardzo dobre. Drobny niedosyt wzbudził jedynie bas. I ten zakres jest jakościowo bardzo dobry: precyzyjny zwarty, szybki i wyrazisty. W porównaniu z LFD zabrakło jednak trochę dodatkowej obfitości, aktywności, subiektywnie jakby nie sięgał tak głęboko w najniższe rejestry. W tym zakresie Concentra ma w swym brzmieniu trochę zbyt dużo rezerwy - pewnie właśnie w tym leży przewaga amerykańskich kilkudziesięciokilogramowych monstrów kosztujących jeszcze więcej niż zintegrowany Jeff Rowland.

Rowland jest wzmacniaczem bardzo szybkim i dynamicznym. Radzi sobie zarówno przy skokach dynamiki rozbudowanych składów, jak i w transjentach - żaden ton nie wydaje się przeoczony. Średnica i góra to chyba najmocniejsze strony wzmacniacza. Jest to dowód na to, jak można połączyć wysoką dynamikę, twardość i zróżnicowanie barw w coś bardzo przyjemnego dla ucha i to bez nadnaturalnego ocieplenia. Wokale są bardzo obecne, ale nie podbarwione. Gitary na płycie "Unplugged" Claptona miały naturalny dźwięk, słychać było pogłos strun, nawet oklaski brzmiały wiarygodnie i przestrzennie. Wrażenie zrobiło brzmienie blach, które miały zarówno ciężki jak i detaliczny charakter. Wyraźne były uderzenia pałek, słychać było, że coś gra a nie szeleści.

Stereofonia i przestrzenność nie uderzała z początku niczym szczególnym, ale dość szybko mogliśmy docenić bardzo dobrą rzetelność przekazu. Niejednokrotnie spotykamy się z różnymi naleciałościami kreowanymi przez sprzęt hi-fi - często są to naleciałości przyjemne w odbiorze, lub przynajmniej efektowne. Jasna akustyka wspomaga subiektywnie postrzeganą przejrzystość, z kolei ciepła otoczka daje brzmieniu bardziej komfortowy i relaksujący charakter. Concentra po prostu tworzy namacalny, precyzyjny obraz. Jego uporządkowanie daje słuchaczowi łatwość śledzenia poszczególnych wydarzeń i planów. Właśnie głębia jest chyba jednym z najbardziej konkretnych zalet Concentry.

Radek mocno skomplementował zdolności analityczne Concentry - zwłaszcza za czytelność w wysokich rejestrach i za możliwość śledzenia gry pojedynczych źródeł nawet w utworach wieloinstrumentowych i to nawet przy wysokim poziomie głośności. Od siebie dodałbym tyle, że wzorcowy porządek w całym paśmie i całym zakresie dynamiki nie został okupiony natarczywością - szczegóły po prostu były słyszalne, ale się sztucznie nie narzucały.

Powtórzę tu za Radkiem, że Concentra to wzmacniacz nietuzinkowy, o brzmieniu bardzo szybkim, dynamicznym, precyzyjnym i przejrzystym. Stereofonia była godna podziwu za sprawą porządku i przestrzeni. Można żądać głębszego basu, ale do czego wówczas można byłoby się przyczepić? Przyznam, że gdybym dysponował potrzebną na zakup Concentry kwotą, to chętnie bym to urządzenie nabył, zarówno dla prywatnego jak i służbowego użytku. Jeśli więc ktoś szuka wzmacniacza za 25.000 zł to polecam dokładniejsze zapoznanie się z produktem Jeffa Rowlanda. W porównaniu ze znanymi nam konkurentami Concentra bardzo przekonywująco udowadnia, że warta jest swej ceny. Nie ukrywam, że wzmacniacz ten zrobił na nas spore wrażenie. (GS)

Jeśli mają Państwo uwagi dotyczące tej strony lub zauważyliście na niej błędy, dajcie nam znać.
Kliknięcie na niniejszy link spowoduje uruchomienie w nowym oknie formularza, przy pomocy którego można przekazać uwagi do redakcji.
Copyright © 1991-2019 Magazyn Hi-Fi, Gdynia, Poland
logo hifi.pl