Uwaga!

Trwają prace techniczne na witrynie hifi.pl. Dopóki widoczny będzie niniejszy komunikat prosimy:
- nie zamieszczać ogłoszeń na giełdzie
- nie logować się na swoje konto
- nie rejestrować nowych kont na hifi.pl
- jeśli jesteście Państwo zalogowani prosimy o jak najszybsze wylogowanie

Przewidujemy, że czas trwania prac nie przekroczy 30 minut. W tym czasie można normalnie korzystać z treści zamieszczonych na hifi.pl.

Kiedy niniejszy komunikat zniknie będzie to oznaczało, że prace zostały zakończone i możliwe jest korzystanie z wszystkich funkcji witryny.

Przepraszamy za wszelkie niedogodności wynikające z prowadzony prac.

Start Pomoc Kontakt Reklama O nas Zaloguj Rejestracja

Witryna hifi.pl wykorzystuje ciasteczka (cookies). Proszę kliknąć aby uzyskać więcej informacji.

CSR ABC


Pierwsza publikacja w styczniu 2001
Cena: 3.200 zł
Wymiary: b.d.
Moc: 32/8, 56/4
Testowano w grupie wraz z: Audio Analogue Puccini SE, Baltlab Epoca 1v.3, CSR ABC, LFD Mistral, Luxman A-471, Musical Fidelity X-A2

Kiedy w odpowiedzi na e-mail o rozpoczęciu testów wzmacniaczy nadeszła propozycja z CSR byłem trochę zaskoczony. Do tej pory firma ta znana mi była wyłącznie z produktów droższych. Opracowany nie tak dawno ABC to chyba pierwszy wzmacniacz CSR o bardziej przystępnej cenie.

Ortodoksyjni audiofile, którzy wręcz nie lubią wystawnego wykończenia, będą w tym przypadku zadowoleni. ABC prezentuje się skromnie, w klasycznej czerni, bez udziwnień. Ale też i trzeba przyznać, że wykończenie nie budzi najmniejszych obiekcji. Na marginesie trzeba tu wspomnieć, że widać dość wyraźny postęp na naszym rodzimym rynku. W pionierskich czasach, kiedy pojawiały się pierwsze produkty takich firm jak Audiowave, ESA (wówczas jeszcze w Poznaniu), czy Artline, jakość wykończenia pozostawiała sporo do życzenia. Natomiast produkty, które trafiają do nas ostatnio prezentują już w pełni profesjonalną jakość detali zewnętrznych, a CSR jest tylko jednym z licznych przykładów.

Ścianka przednia przykręcona jest czterema pokaźnymi śrubami imbusowymi, które są chyba tak duże ze względu na swój wygląd a nie na realną potrzebę konstrukcyjną. Srebrny przycisk sieciowy i niebieska dioda sygnalizująca włączenie wzmacniacza to reszta wystroju.

Wyposażenie jest zminimalizowane dość ekstremalnie. Wzmacniacz ma cztery wejścia przystosowane do pracy z poziomem liniowym. Brak regulacji balansu czy regulacji tonów to już poniekąd norma w sprzęcie audiofilskim. Natomiast brak wyjścia sygnału na magnetofon dla części użytkowników będzie bez wątpienia poważną wadą. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że magnetofon bardzo stracił na znaczeniu jako element zestawu hi-fi, ale z drugiej strony są w Trójmieście osoby, które całkiem niedawno zaopatrzyły się w magnetofony szpulowe!

Nazwa wzmacniacza nie jest przypadkowa. Jak nietrudno zgadnąć, chodzi o to by wzmacniacz był wstępem, pierwszym krokiem na drodze rozwoju audiofila. Oczywiście przy cenie w zaokrągleniu równej 3.000 zł trudno nazwać ABC wzmacniaczem dla początkujących w dosłownym znaczeniu tego słowa. Chodzi tu raczej o wstęp do świata dźwięku wysokiej jakości.

ABC jest co prawda najtańszym wzmacniaczem CSR, ale ma jedną istotną cechę wspólną z droższymi konstrukcjami firmy. Chodzi mianowicie o stabilizowane zasilacze dla stopni mocy. Rozwiązanie takie bywa spotykane u innych producentów, ale w produktach znacznie droższych. Nie potrafię przypomnieć sobie ani jednego wzmacniacza z zasilaczem tego typu w zbliżonej cenie. Według opisu producenta wydajność zasilaczy pięciokrotnie przekracza maksymalną moc na obciążeniu 8 omów. ABC nie dysponuje co prawda jakąś szczególnie wysoką mocą nominalną - producent podaje 32W na 8 omach i 56W na 4 omach - ale jak sądzę na podstawie wyników naszych testów odsłuchowych ma odpowiedni zapas mocy chwilowej nad szczytową i odpowiednią wydolność prądową by radzić sobie z większością kolumn o średniej efektywności w pokojach średniej wielkości. Druga niecodzienna przy tej cenie cecha konstrukcyjna to konstrukcja dual mono.

Zasilacz jest wyposażony w kondensatory Philips MHP o łącznej pojemności 40.000 µF. Kondensatory blokujące układy stabilizatorów zasilacza to Nippon KMF. Oprócz tego zastosowano też metalizowane rezystory Firstronics o tolerancji 0,5% i potencjometr Noble.

Wnętrze wzmacniacza wygląda dość minimalistycznie. Wbrew temu co można by oczekiwać po określeniu dual-mono, toroidalny transformator jest pojedynczy, ale za to całkiem okazały i ma faktycznie osobne wyprowadzenia dla poszczególnych kanałów. Został on ściśnięty pomiędzy parą gumowych podkładek z obu stron. Pomijając małą płytkę z włącznikiem zasilania, właściwy układ elektroniczny zlutowano na dwóch płytkach drukowanych. Jedna niewielka płytka mieści potencjometr głośności i selektor źródeł, a płytka główna pozostałe układy. Jak więc widać w sensie elektronicznym wzmacniacz jest połączeniem pasywnego przedwzmacniacza z końcówką mocy, sygnał z selektorów jest bowiem kierowany od razu do potencjometru głośności. Główna płytka jest w środku przedzielona na niemal całej długości radiatorem. Z jednaj strony radiatora znajdują się kondensatory i stabilizatory zasilacza (MIC KBU8G), z drugiej wszystkie pozostałe elementy. Co ciekawe wszystkie tranzystory są przymocowane do radiatora (Ultra Analog SPX411, 2N6488, 2N6491, KA317, Motorola LM 337T). Wszystkie gniazda połączeniowe są złocone. Pokrywa urządzenia jest nie tylko przykręcona ale także sklejona z resztą obudowy masą bitumiczną. Plecione kable łączą płytkę z wyjściami do kolumn.

Osiągalność wzmacniacza ABC jest nieco limitowana, urządzenie jest bowiem wykonywane na zamówienie. Istotą polityki CSR jest jednak udostępnianie sprzętu do demonstracji poprzez wypożyczenie egzemplarza od producenta. Co nie mniej istotne, termin realizacji zamówienie to tylko kilka dni, także brak szerszej dystrybucji nie musi w tym przypadku oznaczać szczególnych niedogodności dla klienta.

Opinia 1
Sprzęt towarzyszący: Zoller Metropolis Imagination, Arcam Alpha 9
Słuchacze: JD, MD

Pan Krzysztof Jarkowski w lokalnym świadku audio znany jest z udanych konstrukcji wzmacniaczy już od wielu lat, ale dopiero obecna propozycja jest chyba pierwszą skierowaną do szerszego kręgu odbiorców.

Słuchając recenzowanego wzmacniacza szybko i łatwo można się przekonać, że jest to konstrukcja przemyślana i dopracowana. CSR jest wzmacniaczem w dużym stopniu neutralnym, dźwięk jest spójny i zachowuje całościowo podobny charakter. Zważywszy na cenę, brzmienie jest wyjątkowo czyste, nie posiada większych podbarwień ani przesunięcia balansu tonalnego. Charakter barw jest natomiast nieco surowy, brak im blasku i nasycenia. Dźwięk nie jest ekstremalnie suchy ani bezbarwny, posiada natomiast odcień nieco szaro-surowy. Instrumenty na średnicy brzmią czysto i całkiem czytelnie, jedynie w wyższych rejestrach pojawia się czasem niewielkie przybrudzenie. Mimo sporej neutralności przekazu, dźwięk ma jednak nazbyt monotonny charakter, słuchając kilku instrumentów dętych grających jednocześnie trudniej jest je separować, trudniej odróżnić barwę poszczególnych instrumentów. W wyższych rejestrach szczególnie odczuwalny jest brak kolorystyki i nasycenia. Blachy perkusyjne w kameralnych nagraniach jazzowych miały bardzo surowy metaliczny charakter, zauważalny był brak perlistości i blasku. Taki charakter przekazu sprzyja natomiast nagraniom ostrzejszym, brak kolorów w utworach takich jak "Whipping" Pearl Jam, czy już nawet w "Evans Above" P.Erskine nie był tak bardzo odczuwalny, natomiast CSR oferował sporo metalicznego - ostrzejszego brzmienia o charakterze koncertowym. Dźwięk był równy, miał sporo dynamiki i swobody.

Na spore słowa uznania zasługuje prezentacja basu. Pod względem zabarwienia bas ma zbliżony charakter do pozostałych zakresów, tzn. jest oszczędny w barwie i nie do końca separowalny. Zastrzeżenia może wzbudzać również jego masa. W nagraniach z bardziej obfitym dołem mogą występować braki potęgi i obecności. Do największych atutów przekazu niskich częstotliwości należy natomiast szybkość i zwartość. Znakomicie wypada kontrabas w pierwszym planie, jest dynamiczny twardy i obecny, dobrze oddane są szarpane dźwięki strun, mają odpowiednią szybkość i sztywność, również stopa wypada bardzo dobrze, precyzyjnie oddane są akcenty rytmiczne. CSR dobrze radzi sobie zwłaszcza z typowymi nagraniami rockowymi, w "Whipping" Pearl Jam wygenerował atakującą ścianę dźwięku, przekaz był dynamiczny skoczny i żywy, dźwięki posiadały odpowiednią twardość i atak. Stopa miała znakomite tempo i akcent. Do tego dźwięk nawet w transjentowych momentach pozostawał czysty i kontrolowany. Cały czas można było śledzić i separować pojedyncze instrumentu.

CSR oferuje bardzo precyzyjną stereofonię. Źródła są ostro zogniskowane, dźwięki separowalne nawet w bardziej złożonych nagraniach. Wzmacniacz zachowuje jednak powściągliwość w ilości powietrza i mikroklimatu emanującego ze sceny. Scena posiada głębię, czytelnie poustawiane są też na niej instrumenty, trudniej natomiast wydzielić poszczególne źródła, zarysować ich kształty, poczuć ich obecność. CSR generuje własny charakter przestrzenności, chodzi głównie o klimat nagrań, pomieszczenia zawsze wydają się nieco surowe.

Mimo że wzmacniacz generuje też całkiem sporą ilość detali, to nie można jeszcze mówić o namacalnej mikroakustyce, można uchwycić natomiast pewną ilość detali związanych z wybrzmiewaniem instrumentów. Sporo było dźwięków towarzyszących wybrzmiewaniu fortepianu ( "Deep in a Dream" D.Brubeck), brzęczenia strun, czy skrzeczenia pedałów. CSR jest na tyle wyrównany że detale są obecne, ale nie zanieczyszczają obrazu dźwiękowego, ani nie powodują znużenia słuchacza.

CSR to udana konstrukcja, zważywszy na cenę ma sporo zalet. Trudno będzie znaleźć w cenie 3.000 złotych wzmacniacz równie zwarty, szybki, a do tego całkiem neutralny. Nie można natomiast powiedzieć, że jest to konstrukcja całkowicie pozbawiony własnego charakteru. Wprowadza do dźwięku nieco szarości, surowości i monotonii. Nie dla wszystkich i nie w każdym przypadku musi mieć to jednak większe znaczenie, ostateczna decyzja jak zawsze należy do Państwa. (JD)

Opinia 2
Sprzęt towarzyszący: kit na głośnikach Scan-Speak 18W8545/Revelator, Arcam Alpha 9
słuchacze: KK, GS

Choć nieomal najtańszy i z pozoru raczej skromny brzmieniowo, wzmacniacz CSR z upływem czasu okazał się być bodaj najbardziej wyważonym urządzeniem testu. Równowaga tonalna nie budziła zastrzeżeń, wszystko było na swoim miejscu. Można mówić jedynie o pewnym akcencie na środek pasma, ale jest to zjawisko dość subtelne. Ogólnie barwę brzmienia mogę określić jako neutralną, bardzo dobrze zrównoważoną.

Bas był dość zdecydowany i nieźle zróżnicowany, każda płyta zabrzmi na basie inaczej, jeśli tylko inaczej ją zrealizowano, wzmacniacz nie próbuje dodawać do muzyki swojego charakteru. Jeśli to konieczne (Morcheeba - "Part Of The Process") jest wystarczająco potężny, by docisnąć słuchacza do fotela (na tyle, na ile potrafią to redakcyjne kolumny). Taki charakter basu znakomicie sprawdza się nie tylko przy muzyce rockowej lub pochodnych (Kasia Kowalska, Radiohead, Patti Yang), ale też przy klasyce.

Środek pasma to mocna strona ABC. Wokale brzmią zaskakująco swobodnie i naturalnie, nie osiągając przy tym ponadnaturalnych rozmiarów. Bardzo naturalnie i żywo zabrzmiały też flet i skrzypce. Pod względem neutralności średnicy wzmacniacz ten naszym zdaniem wyznacza poziom trudno dostępny dla konkurencji w swoim przedziale cenowym.

W wyższych rejestrach może i trochę zabrakło słodkości czy rozmachu. To jednak nie zarzut - wzmacniacz i w tej dziedzinie okazał się urządzeniem bardzo kompetentnym i solidnym. Żeńskie wokale (Madonna, Anna Maria Jopek) mają bardzo wyraziste kontury, a jednak udaje się wzmacniaczowi unikać zbytniego wyostrzenia, słuchacz nie jest też atakowany sybilantami. CSR zdobył też u KK zaszczytny tytuł najbardziej rockowego wzmacniacza testu, głównie dzięki takiej zdecydowanej, pełnej swobody, a jednocześnie pozbawionej zbędnego natręctwa, prezentacji wysokich tonów.

Dynamika nie była co prawda tak wysokich lotów by zaimponować szybkością czy potęgą brzmienia, ale też trudno by zarzucać coś ABC. Faktem jest, że niektóre konkurencyjne wzmacniacze były w stanie zagrać nieco większą skalą dźwięku albo też nadać szybko narastającym transjentom trochę bardziej wybuchowy charakter, czy nieznacznie silniej podkreślić rytm. Ale nie oznacza to by w którejkolwiek z tych dziedzin wzmacniacz CSR zasłużył na krytykę. Ogólnie dźwięk pozostawał całkiem swobodny. Zwłaszcza KK stosujący nieco niższe poziomy głośności był w pełni usatysfakcjonowany.

CSR nie narzucał się z prezentacją drobnych szczegółów, ale reprezentował w tej dziedzinie wysoki poziom, a przy tym nie powodował wyostrzenia barwy. Jest to dojrzały i właściwy bardziej wyrafinowanym urządzeniom sposób prezentacji. ABC nie przyciągał uwagi swą analitycznością, pozwalając słuchaczowi skupić się na istocie muzyki. Jeśli jednak ktoś dociekliwy zechce śledzić te wszystkie oddechy, świsty, szelesty kartek i skrzypienie krzeseł lub partactwa realizatora nagrania - z łatwością je usłyszy. Kiedy z premedytacją wsłuchiwałem się w subtelniejsze detale nie miałem trudności by je odnaleźć przedstawione z dużą wyrazistością.

Efekty stereofoniczne były przedstawione rzetelnie. Dobra lokalizacja, dobre proporcje sceny, z wyważonym zaznaczeniem szerokości i głębi, bez przybliżenia i bez oddalenia od słuchacza. Natomiast przestrzenność była lekko mniej sugestywna, a to ze względu na mniejszą obecność pogłosowej akustyki i lekkie ograniczenie wrażenia przejrzystości obrazu. Pod względem ilościowym nasycenie sceny było mniejsze niż u konkurentów. Taki sposób prezentacji nieco obniża poziom emocji przy odbiorze muzyki.

Najskromniejszy wygląd i na pozór także skromne brzmienie. Choć ABC niczym nie epatuje, nie ma w sobie żadnego magicznego składnika (lub jak być może powiedziałby kto inny, nie próbuje sztuczkami wabić klientów), to jednak podsumowanie wskazuje jasno, że CSR ma bardzo wiele pozytywnych cech. ABC stał się jednym z faworytów testu jakby niespodziewanie, bo w pierwszej chwili nie przyciągał uwagi niczym szczególnym. Wzmacniacz zyskiwał jednak w miarę słuchania, okazując się w końcu urządzeniem uniwersalnym, z klasą. Nazwa sugerująca, że jest to wstęp do świata dźwięku wysokiej jakości nie jest więc dana na wyrost. Z pewnością ktoś, kto zechce wciągnąć się w audiofilskie hobby przy pomocy ABC nie popełni błędu. (GS)

Jeśli mają Państwo uwagi dotyczące tej strony lub zauważyliście na niej błędy, dajcie nam znać.
Kliknięcie na niniejszy link spowoduje uruchomienie w nowym oknie formularza, przy pomocy którego można przekazać uwagi do redakcji.
Copyright © 1991-2019 Magazyn Hi-Fi, Gdynia, Poland
logo hifi.pl