Uwaga!

Trwają prace techniczne na witrynie hifi.pl. Dopóki widoczny będzie niniejszy komunikat prosimy:
- nie zamieszczać ogłoszeń na giełdzie
- nie logować się na swoje konto
- nie rejestrować nowych kont na hifi.pl
- jeśli jesteście Państwo zalogowani prosimy o jak najszybsze wylogowanie

Przewidujemy, że czas trwania prac nie przekroczy 30 minut. W tym czasie można normalnie korzystać z treści zamieszczonych na hifi.pl.

Kiedy niniejszy komunikat zniknie będzie to oznaczało, że prace zostały zakończone i możliwe jest korzystanie z wszystkich funkcji witryny.

Przepraszamy za wszelkie niedogodności wynikające z prowadzony prac.

Start Pomoc Kontakt Reklama O nas Zaloguj Rejestracja

Witryna hifi.pl wykorzystuje ciasteczka (cookies). Proszę kliknąć aby uzyskać więcej informacji.

CR Developments Romulus


recenzja pierwotnie opublikowana w Magazynie Hi-Fi 4/95
Wymiary:brak danych
Moc: 35/8
Cena (08/1995): 1.000 GBP
Zestaw testowy 1: Meridian 500/563, JMlab Point Source 5.1
Zestaw testowy 2: Meridian 500/563, Monitor Audio Studio 20SE

Lampowy sprzęt pojawia się od czasu do czasu na naszych łamach, ale jak dotąd w tej kategorii królowały konstrukcje rodzime. Tym razem prezentujemy produkt brytyjski i to całkiem poważnego kalibru.

Niestety niewiele wiemy o samej firmie i jej historii. CR Developments nie jest tak znane jak Audio Innovations czy AudioNote i również w Wielkiej Brytanii wzmacniacze te spotyka się niezbyt często. Podobno większe sukcesy producent ten zanotował w eksporcie.

Forma wzmacniacza jest taka sama jak w wielu innych lampowcach. Przednia część z układami elektronicznymi jest płaska, zestaw lamp wystaje ponad powierzchnię płyty. Natomiast transformatory są umieszczone w tylnej części obudowy i tam skupia się pokaźna masa Romulusa. Jak zwykle w tego typu konstrukcjach wzmacniacz waży całkiem sporo. Mimo powielenia typowego schematu, Romulus wygląda oryginalnie i efektownie. Płaska część przednia i selektory są srebrzyste, a obudowa zawierająca transformatory jest czarna. Błyszczące powierzchnie, ścięte i lekko zaokrąglone krawędzie nadają mu niepowtarzalnego charakteru. Możliwe jest dokupienie dodatkowej, metalowej, perforowanej pokrywy na przednią część. Można w ten sposób osłonić lampy i zmienić wygląd wzmacniacza.

Wszystkie gniazda na tylnej ściance są opisane normalnie, a dodatkowo przy każdym z nich jest też drugi napis do góry nogami. Niezależnie od tego czy będziemy podłaczać kable stojąc za wzmacniaczem, czy też stojąc przed nim i pochylając się, zawsze możemy przeczytać opis gniazd bez problemu. Mała rzecz, a cieszy.

Romulus znajduje się już w produkcji dość długo i obecnie na rynku znajduje sie trzecia wersja tego wzmacniacza.

OPINIA 1
Wzmacniacz Romulus jest bardzo poważnym urządzeniem. W teście zaprezentował moim zdaniem najciekawszy dźwięk. Romulus ukazuje dużą i otwartą scenę dźwiękową, głęboki i artykułowany bas oraz naturalne barwy - bardzo bogate, a jednocześnie pozbawione ostrych podbarwień.

Romulus jest wzmacniaczem lampowym, nie brzmi on jednak jak klasyczny wzmacniacz lampowy - słodko, wolno, swingująco. W dźwięku jest dużo energii, szybkości, kontroli. Po kilku minutach "Obrazków z wystawy" uwagę zwraca bardzo rozbudowany bas, mocno rozciągnięty w dół. Subiektywnie Romulus brzmiał tak jakby schodził z basem o kilka herców niżej. Pomimo, że było tu najwięcej basu wśród testowanych tym razem wzmacniaczy, nie był on przytłaczający, ani monotonny. Romulus brzmi bardzo potężnie ze swym basem, klasyka od razu nabrała wagi i stosownego klimatu dostojności czy też katedralności. Inne urządzenia brzmiały wręcz lekko w porównaniu z CRD.

Kapitalny kontrabas towarzyszył wokalowi Sary K. To jedno nagranie w zasadzie powinno przekonać do Romulusa. Szarpnięcia strun są wyraźne i silne, na dole pasma pojawiało się dużo szybkiego i kontrolowanego oddechu (lub tzw. mięsa). Oprócz ilości CRD przekazuje dużo informacji o technice gry, szczególnie klasyka i muzyka akustyczna tu zyskują. Gorzej niestety jest z walorami rytmicznymi. Owszem pochód kontrabasu w jazzie jest w wykonaniu CRD szybki i w dobrym tempie. Ale gdy potrzebna jest szybkość, dźwięk staje się tłusty i poluzowany. Dlatego utwory Hollanda czy solo Miroslava Vitousa (z płyty Star) lepiej swe walory techniczne zaprezentowały na wzmacniaczach Arcam lub MF. Gdy bas jest szybki i wymagana jest precyzja w artykułowaniu, precyzyjny podział w czasie, CRD trochę upraszcza i zaokrągla dźwięk. Wiem, że niektórzy muzycy, audiofile słuchający muzyki na żywo, nie lubią kontrabasu zwartego i sprężystego. Musi być dźwięk poluzowany i trochę "rozlazły". Zatem problem zwartości dźwięku kontrabasu pozostawiam otwarty. Osobiście lubię to co robi YBA Integre lub CD DPA Enlightenment.

CRD świetnie panuje nad dynamiką w mikro i makro skali. Dźwięk jest żywy w całym paśmie. Wprawdzie nie jest to super szybki dźwięk, ale jak na wzmacniacz lampowy jest po prostu bardzo dobrze. CRD gra trochę dostojnie, może brak tu młodzieńczej zwinności. W porównaniu do innych urządzeń tego testu Romulus wypada nadzwyczaj korzystnie pod względem dynamiki i szybkości.

CDR jest lampowcem, a to oznacza dużą scenę. Jest tak w rzeczywistości. Romulus gra z ogromną przestrzenią. Plany są szerokie i wyraźne. MK nazwał to wręcz uczestniczeniem w koncercie. Scena jest szeroka także za zestawami głośnikowymi, nie ma tu klasycznego efektu zwężania wraz z posuwaniem się wgłąb. CRD kapitalnie przekazuje akustykę sal, różnicując przy tym pomieszczenia. Instrumenty są ogniskowane precyzyjnie, ale bez ostrych krawędzi. Dźwięki są przestrzenne, nawet talerze perkusyjne lokalizowały się na planie dźwiękowym, a nie w głośnikach. Podsumowując CRD zaprezentował najlepsze w tym teście walory przestrzenne i stereofoniczne, które się długo pamięta. Romulus sprawia, że siedząc na ulubionym fotelu przed zestawami głośnikowymi, można na chwilę zapomnieć o tym, że dźwięk pochodzi z urządzeń hifi. W trakcie rozmowy po teście GS uznał, że CRD upiększa i powiększa dźwięk, niech i tak będzie. Ważne jest, że dzięki temu nie pozostałem obojętny na muzykę.

CRD cechuje się bardzo dobrą barwą. W klasyce słyszalne było wyraźne nasycenie instrumentów wszystkimi harmonicznymi. CRD kładzie nacisk na niższe składowe, dawało to lekko przyciemniony dźwięk. Jednak, gdy było to konieczne, żywość i jaskrawość były poprawnie ukazane. Wokale wypadają na CRD bardzo sugestywnie i autentycznie. Są one duże i namacalne bez zakolorowań barwy. Otwartość średnicy jest pierwszej próby, inne wzmacniacze brzmią w porównaniu jak przez kurtynę.

Góra jest tak jak w MF prawie naturalna. Barwa jest lekko osłodzona, jednak nie odbywa się to kosztem potrzebnej czasami agresji, czy metaliczności. Na podkreślenie zasługuje szczególnie przestrzenność wysokich rejestrów. CRD ogólnie daje bardzo wygładzony dźwięk, spójny i przejrzysty. Analityczność jest bardzo dobra, chociaż CRD nie należy do wzmacniaczy, które podają każdy detal jak na tacy. CRD przypomina mi ogólnie wzmacniacz DPA Renaissance, który także zmusza do poszukiwania szczegółów jak i też miał lekko poluzowany bas.

CRD zasługuje na rekomendację. Jest to urządzenie, które spełni oczekiwania osób nastawionych na muzykalność jak i tych oczekujących przezroczystości. Subiektywnie odebrałem CRD jako wzmacniacz wyraźnie przewyższający konkurencję w trakcie tego testu. Romulus łączy siłę i kontrol wzmacniaczy tranzystorowych z ciepłem i muzykalnością lampowych. (MS)

OPINIA 2
Romulus potrafi przyciągnąć uwagę i zrobić wrażenie stosunkowo szybko. Wystarczy kilka minut by zademonstrował żywe, gęste brzmienie. Dźwięk był ekscytujący. Przyczynia się do tego żywe, ofensywne brzmienie średnicy, jak również pełne, jasne odtwarzanie wysokich tonów. Żywsze i bardziej ofensywne brzmienie można było zaobserwować w przypadku wibrafonu, trąby, fletu czy perkusji. W porównaniu z Romulusem wzmacniacze tranzystorowe dawały lekko zmatowioną barwę. Skrzypce odtwarzane przez CR Developments były dosadnie, wibrafon miał sporo blasku. Szczególnie trzeba podkreślić, że mimo rozjaśnienia dźwięk pozostawał gładki i czysty, wolny od szorstkości czy piaszczystości.

Bas niestety nosi pewne znamiona lampowości. Nie dorównuje kontrolą i rozciągnięciem dobrym wzmacniaczom tranzystorowym, zwłaszcza w porównaniu z A1000. Przy tak wysokiej cenie trzeba być wymagającym i zwrócić uwagę na to niedociągnięcie, ale nie byłbym tutaj przesadnie krytyczny i nie uważam tego za wielki problem. Osobiście bardziej odczuwałem brak rozciągnięcia w najniższych rejestrach, a brak panowania nad basem aż tak bardzo mi nie przeszkadzał. Uniknięto przesadnego eksponowania basu i przez to jego niedoskonałości nie narzucają się w trakcie słuchania. Część słuchaczy akceptuje właściwe wielu wzmacniaczom lampowym niedociągnięcia i tej grupie Romulus nie powinien sprawić żadnych przykrych niespodzianek. Warto też podkreślić, że w bardziej typowym materiale rockowym z jakiego korzystał KK ograniczenia w najniższym basie prawie wcale się nie ujawniały.

Dynamika w zakresie niskiego basu nie jest satysfakcjonująca z uwagi na ograniczenia odtwarzaniu tej części pasma. W praktyce to ograniczenie jest właściwie niezauważalne, ponieważ poza tym Romulus brzmi bardzo żywo, dobrze radzi sobie z rytmiką. Nie mogłem się jednak oprzeć wrażeniu, że efekt ten jest w głównej mierze zasługą ofensywnej średnicy.

Analityczność jest dobra, nawet trochę przesadna. Cała scena jest gęsto zapełniona wyraziście zarysowanym źródłami, słychać masę różnych, drobnych wydarzeń. Przy prostszym, czy też średnio bogatym instrumentarium odebrałem to bardzo pozytywnie. Romulus nadał poszczególnym źródłom namacalności. Przy odtwarzaniu rozbudowanego instrumentarium gęstość wydarzeń była już trochę nadnaturalnie duża, zbyt wiele rzeczy na raz starało się przyciągnąć uwagę tworząc natłok dźwięków. Trzeba jednak przyznać, że kontrola została zachowana i nie nastąpiło zlewanie się sąsiednich dźwięków czy instrumentów. Mimo niedoskonałości basu, transjentowe dźwięki z tego zakresu były dobrze odtworzone.

Przestrzenność sal, w których dokonano nagrań odtwarzana była sugestywnie. Instrumenty zawieszone były w namacalnej przestrzeni, czuło się otoczkę akustyki wokół nich. Dobra przejrzystość powodowała, że nawet instrumenty z tylnich planów były namacalne, choć wcale nie oznacza to ich przybliżania. Właśnie odtworzenie tylnego planu najbardziej przyczyniło się do stworzenia dobrego efektu ogólnego. Lokalizacja była dokładna.

Z całą pewnością jest to produkt ciekawy, wart zainteresowania ze strony klientów poszukujących lampowca w tej klasie cenowej. Ta mało jeszcze znana firma zasługuje na większą popularność. Brzmienie nie jest ani trochę płaskie czy nudne, a wręcz przeciwnie żywe i ekscytujące, obfitujące w różne detale, czasami aż do przesady. KK był pod wrażeniem muzykalności wzmacniacza i bez wahania wybaczył to, że tak imponujące efekty osiągnięto poprzez trochę sztuczne dobarwienie dźwięku. W sumie Romulus ma od nas obu rekomendację, szczególnie silną od KK. (GS)

Jeśli mają Państwo uwagi dotyczące tej strony lub zauważyliście na niej błędy, dajcie nam znać.
Kliknięcie na niniejszy link spowoduje uruchomienie w nowym oknie formularza, przy pomocy którego można przekazać uwagi do redakcji.
Copyright © 1991-2019 Magazyn Hi-Fi, Gdynia, Poland
logo hifi.pl