Uwaga!

Trwają prace techniczne na witrynie hifi.pl. Dopóki widoczny będzie niniejszy komunikat prosimy:
- nie zamieszczać ogłoszeń na giełdzie
- nie logować się na swoje konto
- nie rejestrować nowych kont na hifi.pl
- jeśli jesteście Państwo zalogowani prosimy o jak najszybsze wylogowanie

Przewidujemy, że czas trwania prac nie przekroczy 30 minut. W tym czasie można normalnie korzystać z treści zamieszczonych na hifi.pl.

Kiedy niniejszy komunikat zniknie będzie to oznaczało, że prace zostały zakończone i możliwe jest korzystanie z wszystkich funkcji witryny.

Przepraszamy za wszelkie niedogodności wynikające z prowadzony prac.

Start Pomoc Kontakt Reklama O nas Zaloguj Rejestracja

Witryna hifi.pl wykorzystuje ciasteczka (cookies). Proszę kliknąć aby uzyskać więcej informacji.

AVI S2000MI


recenzja pierwotnie opublikowana w maju 2000
Wymiary: 310,250,90 mm
Moc: 100W
Cena (maj 2000): 5.940 zł
Zestaw testowy wykorzystany przez JD i MD: Arcam Alpha 9, Zoller Design Metropolis Imagination
Zestaw testowy wykorzystany przez PP i GS: Arcam Alpha 9, zestawy samodzielnie skonstruowane z głośników Scan-Speak Revelator i 18W8545
Testowano w grupie wraz z: Accuphase E211, AVI S2000 MI, Lavardin IS, Onkyo A-9911, Radmor Amplifikator

Niedawno mieliśmy okazję recenzować odtwarzacz CD firmy AVI. Jak chodzi o wygląd to niewiele się on różni od wzmacniacza prezentowanego tym razem. Komponenty AVI zostały bardzo silnie zunifikowane pod względem wzorniczym, mają one bowiem w założeniu tworzyć system. Ponownie mamy więc dość wąska obudowę, przednią ściankę z pleksi otoczoną ramką z tworzywa.

Po zdjęciu pokrywy czeka nas mała niespodzianka. Całą powierzchnię pod pokrywą zajmuje pokaźny radiator (co budzi skojarzenia z Musical Fidelity A1). Poza tym AVI jest jakby odwrócony do góry nogami, układy elektroniczne są podwieszone do radiatora od dołu. Tak samo skonstruowane były recenzowane przez nas wcześniej wzmacniacze Mission czy Quada, taki układ zdaje się być głównie brytyjską specjalnością.

W zasilaczu zastosowano dwa transformatory toroidalne firmy Antrim i parę kondensatorów Rubicon 63V/10.000µF. W stopniu końcowym pracują tranzystory firmy Sanken (2SC2921, 2SA1215). Zastosowano też zmotoryzowany potencjometr Soundwell. Układy elektroniczne rozmieszczono na dwóch płytkach drukowanych. Pionowa płytka z układami sterującymi znajduje się przy przedniej ściance, a główną płytkę umieszczono poziomo pod radiatorem. Zminimalizowano ilość wewnętrznego okablowania. Oprócz kabla sieciowego i przewodów rozprowadzających zasilanie z transformatorów jest jeszcze tylko jedna taśma łączące obie płytki. Gniazda wejściowe są pozłacane i wlutowane bezpośrednio w płytkę. Nie zauważyłem stosowania montażu powierzchniowego. Przednia ścianka wzmacniacza została pozbawiona regulacji lub przełączników w postaci typowych pokręteł. Poszczególne funkcje realizowane są przy pomocy małych okrągłych przycisków. Poczynając od lewej strony znajdujemy pojedyncze przyciski źródeł: video, cd, av, tuner, tape, tape monitor oraz ściszenie głośności "mute". Po prawej stronie znajduje się przycisk funkcji "standby".

Typowa gałka potencjometru głośności nie istnieje, zastąpiły ją dwa okrągłe przyciski, jeden podwyższający, a drugi obniżający poziom głośności. Zgrubną orientację odnośnie nastawionej głośności daje rząd LED-ów tworzących segmentowy słupek. W miarę podgłaśniania sygnału zapalają się kolejne diody. Za pośrednictwem układu elektronicznego, klawisze uruchamiają nieco hałaśliwy i niezbyt precyzyjnie działający silniczek, sprzęgnięty z potencjometrem. Musimy tu stwierdzić, że przyjęte przez AVI rozwiązanie nie za bardzo podobało się nam pod względem użytkowym. Zwykłe pokrętło byłoby o wiele wygodniejsze. Najwidoczniej za ważniejsze uznano w tym przypadku ujednolicenie szaty wzorniczej całego systemu.

Tył wzmacniacza został wyposażony w cztery wejścia liniowe oraz jedno magnetofonowe, jedną parę gniazd kolumnowych akceptujących jedynie wtyczki bananowe, gniazdo sieciowe oraz włącznik sieciowy.

Opinia 1
Już na samym wstępie warto zaznaczyć, że AVI S2000MI nie jest urządzeniem referencyjnym pod względem przezroczystości, ani równowagi tonalnej. Wzmacniacz nie należy mimo wszystko do urządzeń przeciętnych czy bez wyrazu. Ma kilka mocnych stron, które powodują, że dźwięk jest żywy i obecny i może stanowić sporą konkurencję dla innych urządzeń z tej grupy cenowej.

To co najszybciej zwraca uwagę w jego brzmieniu to duża żywość i swoboda dynamiczna. Dźwięk jest też dość dobrze nasycony, w rezultacie obie te cechy powodują, że utwory wypadają bardzo autentycznie i namacalnie. Szczególnie dobrze prezentowały się nagrania z dużą ilością dźwięków impulsowych, bardzo przekonywająco oddane zostały instrumenty perkusyjne i rytmiczne. Na szczególne słowa uznania zasługuje prezentacja niskich składowych. Co prawda Mikołaj narzekał na rozmazywanie rytmiki w najniższych odtwarzanych przez Zollery składowych, ale w przypadku typowych realizacji efekt był zgoła piorunujący. AVI jako jedyny w tej grupie bez problemu poradził sobie z niezwykle wymagającym nagraniem "Mabel" z płyty Branforda Marsalisa. Separacja i kontrola stopy i kontrabasu grających te same akcenty rytmiczne wzbudza na prawdę spore uznanie. Również nagrania Marcusa Millera i Ala Jarreau przeszły jak burza, było miejsce na silne uderzenie stopy, rytmikę, uwadze nie uciekały klangowane uderzenia basisty.

Dół jest dość dobrze nasycony i czytelny, to moim zdaniem najlepszy zakres pasma - ciekawe czy moje spostrzeżenia potwierdzą koledzy dokonujący odsłuchów na Scean Speakach?

AVI znakomicie radzi sobie nie tylko z dynamiką niskich składowych, również średnica i góra brzmią żywo i obecnie, werble, gitary czy blachy ciągle przypominają o swojej obecności. Całkiem okazale, dynamicznie i z rozmachem zaprezentowane zostały utwory oparte na potędze niskich tonów, nie powstawały problemy z kompresją czy brakiem swobody.

Prawidłowy przekaz dynamiki polega nie tylko na wgniataniu w krzesło przy dynamicznych wybuchach, ale przede wszystkim na swobodnym odtwarzaniu transjentów muzycznych tzn. na obecności wszystkich instrumentów na scenie, zachowaniu kontroli nad dźwiękiem oraz czystości przekazu. S2000MI wyraźnie ponad przeciętnie radzi sobie w pierwszym aspekcie. Tzn. potrafi pokazać pojedyncze impulsowe dźwięki w gąszczu całego przekazu, większej obecności nabiera kontrabas czy werbel znajdujące się w tylnim planie. Nie aż tak dobrze, ale przyzwoicie zachowana została czystość i czytelność przekazu w dynamice.

Obraz przestrzenny zachowuje zwykle sporą swobodę i czytelność, może nieznacznej redukcji ulega głębia, ale nie jest to efekt powodujący jakikolwiek dyskomfort. Również stabilność i czytelność źródeł na scenie stanowi dobry poziom. Wzmacniacz dodaje od siebie odrobinę otoczki powietrza, co powoduje większe wydzielenie i czytelność instrumentów. Nie zauważyłem też przestrzennego zlewania się niskich tonów, ani nadmiernego zblokowania góry. Przekaz nawet w trudniejszych - gęstych i dynamicznych nagraniach zachowywał przyzwoitą czytelność i przejrzystość.

Największe zastrzeżenia wzbudza chyba czystość i neutralność barw. AVI w tym aspekcie nie stanowi zresztą większego odstępstwa od innych urządzeń z tej klasy cenowej.

Krytyczny w większości wzmacniaczy zakres przełomu średnicy i góry i w tym przypadku nie jest ekstremalnie czysty. Słuchając fortepianu łatwo wychwycić, że niższy środek jest nieco matowy, natomiast wokale choć są dość ciekawie nasycone i obecne, również mogą zabrzmieć zbyt szklisto czy ostro. Instrumenty na średnicy nie do końca zachowują spójność w całym zakresie częstotliwości.

Z kolei górnym tonom, poza brakiem perlistości i szlachetności niewiele można zarzucić. To chyba głównie dzięki swobodnej dynamice tego zakresu, przekaz całkiem dobrze oddaje metaliczne, obecne brzmienie blach, ze sporą ilością wybrzmień i detali. Mikołaj zarzuca lekką chropowatość tego zakresu, co jest słyszalne szczególnie w delikatniej zrealizowanych nagraniach jak "Con Alma" Fred Hersch Trio z wytwórni Chesky. Nieco ostrzejsza i lekko przybrudzona była również trąbka. Jednak nie powodowało to większego pogorszenia przyjemności odsłuchu. AVI sprawia wrażenie jakby posiadał więcej detali z przodu sceny, oferuje więcej powietrza i wybrzmień, więcej elementów dźwiękowych towarzyszących grze muzyków na instrumentach, co w dużej mierze związane jest ze zdecydowanie ponadprzeciętną dynamiką. Radmor generuje z kolei więcej detali i przestrzeni z tyłu sceny, tam gdzie ilość dźwięków bardziej zależy od czystości i detaliczności urządzenia.

AVI nie jest neutralnym, uniwersalnym wzmacniaczem dla wszystkich. Jest to bardzo żywe i ponadprzeciętnie dynamiczne urządzenie, znalezienie bardziej skocznie i transjentowo grającego wzmacniacza na basie w tym przedziale cenowym wydaje się sztuką nie lada trudną. Jeśli dodamy do tego czytelną stereofonię i ciekawe barwy, to S2000MI może być bardzo konkurencyjny na rynku. (JD)

Opinia 2
Wiele osób oceniając ten wzmacniacz po rozmiarach, nie zgadło by ile "pary" może z siebie wydobyć tak niewielkie chucherko. Skoczność, witalność i robiąca wrażenie dynamika to komentarze, które często przewijały się w naszych notatkach.

W stosunku do pozostałych wzmacniaczy lekko ograniczone zostało rozciągniecie basu. Ponadto w wyższym basie dało się zaobserwować lekkie uwypuklenie prowadzące do nieco bumiącego brzmienia. Ponieważ te uwagi brzmią mało obiecująco, to muszę od razu dodać, ze bas zdecydowanie się nam podobał. Patrząc przekrojowo kontrola dźwięków była dobra. Do tego doszły takie atrybuty jak sprężystość i plastyczność basu, a także jego swoboda. Bas bardzo dobrze funkcjonował jako dynamiczna podstawa całego dźwięku.

Barwy wokali, skrzypiec, saksofonu były wyważone, bez tendencji do nadmiernego ocieplenia, czy też tranzystorowej sterylności. Gitara akustyczna była plastyczna, przy czym jej żywy charakter został oddany bardziej realnie niż u bezpośredniej konkurencji, w dodatku AVI spontaniczniej reagował na transientowe dźwięki. Podbarwienia były stosunkowo nieduże i dotyczyły zakresu w pobliżu przełomu średnie/wysokie. Odnotowaliśmy trochę zaziarnienia w przypadku tenorów, nieznacznej ofensywności sybilantów na wokalach kobiecych.

Wysokie tony cechowała dość jasna barwa. Talerze posiadały właściwy sobie, żywy i dźwięczny koloryt. Do pełnego komfortu, zwłaszcza w porównaniu z Lavardin (pamiętajmy jednak, że francuski wzmacniacz jest wyraźnie droższy) wysokim częstotliwościom brakowało trochę subtelności, gładkości, które by pozwoliła na stonowanie drobnych podbarwień: nieznacznej szklistości sopranów, przenikliwości wyższych składowych harmonicznych skrzypiec czy też twardości w przypadku trąbek. Przy tym należy podkreślić brak poważniejszych konsekwencji tych zakolorowań i ich niewielką ilość względem ceny. O ile brzmienie AVI mogło być chwilami zbyt przenikliwe, to jednak nie było przy tym szorstkie.

Trudno w przypadku AVI zgłaszać jakiekolwiek zastrzeżenia do możliwości dynamicznych. Jak już wspomniałem wcześniej walory dynamiczne basu stały na wysokim poziomie. Żywa i skoczna rytmika bardzo dobrze sprawdzała się zarówno z materiałem jazzowym jak i rockowym. Przy odtwarzaniu perkusji dźwięki były szybkie i konturowe, a przy tym nie pozbawione niezbędnego wypełnienia w dole pasma. Wyższe partie średnicy i wysokie tony też miały otwarty charakter i sporą swobodę. Było to zauważalne zarówno w orkiestrowych/chóralnych forte jak również w przypadku bardziej dynamicznych nagrań rockowych.

Stereofonia była zazwyczaj dość sugestywna, ale mam wrażenie, że po trosze był to jednak efekt uboczny dobarwienia wyższych rejestrów. Lekkie rozjaśnienie pomogło w uwypukleniu pogłosu towarzyszącego instrumentom perkusyjnym czy też dętym. Do wyeksponowanej lokalnej akustyki dodać jeszcze trzeba precyzyjną lokalizację źródeł, co w sumie dało poczucie wiarygodnej obecności muzyków na scenie.

AVI sprawiał wrażenie wzmacniacza analitycznego, co dotyczyło wszystkich zakresów częstotliwości. Przede wszystkim należy wspomnieć o selektywnej prezentacji instrumentów niezależnie od rodzaju materiału muzycznego. Natomiast nie odnotowaliśmy jakichś uwag na temat mikrodetali - co skonstatowałem już na etapie podsumowania odsłuchowych notatek. Sugeruje to, że wzmacniacz osiągnął dobre wyniki (żadne braki nie przyciągnęły naszej uwagi), ale nie aż tak dobre by się szczególnie wyróżnić.

Jakość i estetyka AVI mogą wzbudzać kontrowersje, Piotr ocenił je bardzo pozytywnie. Osobiście jestem w tej materii dość tolerancyjny i nie zwracam większej uwagi na sprawy wyglądu (tzn. chodzi wyłącznie o wygląd sprzętu hi-fi, bo na przykład wygląd przedstawicielek płci pięknej jak najbardziej zwraca moją uwagę). Ergonomię oceniam dość krytycznie.

Według określenia Piotra AVI to "mały, wielki wzmacniacz", mały rozmiarami a wielki muzykalnym sercem. Myślę, że będzie się on znakomicie sprawdzał z kolumnami, które potrzebują energetycznego sygnału by je trochę ożywić. I choć nie jest to urządzenie o wzorcowej neutralności, w zestawieniu z naszymi kolumnami AVI sprawdził się bardzo dobrze, zwłaszcza dzięki swym zdolnościom dynamicznym, przy zachowaniu przyzwoitych osiągów w innych dziedzinach. (GS)

Jeśli mają Państwo uwagi dotyczące tej strony lub zauważyliście na niej błędy, dajcie nam znać.
Kliknięcie na niniejszy link spowoduje uruchomienie w nowym oknie formularza, przy pomocy którego można przekazać uwagi do redakcji.
Copyright © 1991-2019 Magazyn Hi-Fi, Gdynia, Poland
logo hifi.pl