Uwaga!

Trwają prace techniczne na witrynie hifi.pl. Dopóki widoczny będzie niniejszy komunikat prosimy:
- nie zamieszczać ogłoszeń na giełdzie
- nie logować się na swoje konto
- nie rejestrować nowych kont na hifi.pl
- jeśli jesteście Państwo zalogowani prosimy o jak najszybsze wylogowanie

Przewidujemy, że czas trwania prac nie przekroczy 30 minut. W tym czasie można normalnie korzystać z treści zamieszczonych na hifi.pl.

Kiedy niniejszy komunikat zniknie będzie to oznaczało, że prace zostały zakończone i możliwe jest korzystanie z wszystkich funkcji witryny.

Przepraszamy za wszelkie niedogodności wynikające z prowadzony prac.

Start Pomoc Kontakt Reklama O nas Zaloguj Rejestracja

Witryna hifi.pl wykorzystuje ciasteczka (cookies). Proszę kliknąć aby uzyskać więcej informacji.

Ancient Audio Solid Max


recenzja pierwotnie opublikowana w Magazynie Hi-Fi 6/96
Wymiary: 150,172,370 mm
Moc: 80/8
Cena (12/1996): 1.599 zł
Zestaw testowy 1: Meridian 500, mbl 1511, Zoller Design Metropolis Imagination
Zestaw testowy 2: Meridian 500/563, Monitor Audio Studio 20SE
Testowano w grupie wraz z:

Krakowskie Ancient Audio rozwinęło swoją wcześniejszą konstrukcję (recenzja w numerze 1/96) i oto mamy Solida "w wersji" Max. Na rynku nie brak różnych wersji specjalnych, jubileuszowych i poprawionych. Ich produkcją zajmują się zarówno firmy obsługujące rynek masowy, jak też firmy bardziej specjalistyczne. Z reguły jest tak, że producentom chodzi o stworzenie produktów bardziej audiofilskich, bardziej ekskluzywnych, które przyciągną uwagę wymagającej klienteli. Myślę, że jest to dość sprytna technika marketingowa, bowiem u klientów wytwarza się wrażenie, że kupują coś niezwykłego, kiedy w rzeczywistości z reguły wcale tak nie jest. Często taka wersja specjalna jest po prostu zwyczajnie sąsiednim modelem w ofercie, produkowanym tak samo masowo jak tańszy krewniak. Często dodaje się tylko trochę lepszych elementów i ładniejszą płytę czołową, bez żadnych gruntownych prac konstrukcyjnych. Magia odpowiedniego nazewnictwa i trochę ideologii wystarcza by wygenerować dodatkowe zainteresowanie odbiorców. Natomiast zamysł Ancient Audio był skromniejszy. Po prostu od czasu do czasu, do wysterowania trudniejszych zestawów, potrzeba mocniejszego wzmacniacza. Tam gdzie nie podoła zwykły Solid, podołać ma Solid Max. Podstawową różnicą jest więc zwiększona moc wyjściowa. Solid Max to wzmacniacz 80-watowy, a do obciążenia 3-omowego ma oddać aż 150W, co jest oznaką dobrej elastyczności prądowej.

Możliwości użytkowe są skromne, tak samo jak w poprzednich wzmacniaczach tej firmy. Przy pomocy złoconych gniazd wejściowych można podłączyć dwa źródła pracujące z poziomem liniowym i jeden magnetofon. Wyboru pomiędzy źródłami i włączania wzmacniacza dokonuje się przy pomocy patyczkowych przełączników.

Wzmacniacz jest co prawda wyposażony w zabezpieczenia przeciwzwarciowe i termiczne, ale zaleca się jednak by połączenia wykonywać przy wyłączonym zasilaniu.

Szata wzornicza jest taka sama jak w poprzednim modelu. Na płaskim wąskim i głębokim chassis znajduje się charakterystyczny radiator i puszka zawierająca transformator, są to dominujące elementy. Właściwy układ elektroniczny znajduje się w zagłębieniu radiatora i opiera się na układach scalonych.

Opinia 1
Wzmacniacz ten zdobył bardzo neutralne oceny. Nie jest to urządzenie o tak korzystnym stosunku dźwięku do ceny jak model ArtLine, ale z drugiej strony dobrze też radzi sobie z droższą konkurencją.

Odsłuchiwany zaraz po urządzeniu Fase ukazał bardzo dojrzały dźwięk. Przede wszystkim zniknęło rozjaśnienie wyższego środka występujące u poprzednika, brzmienie całościowo odebrałem jako czystsze, pozbawione męczącej tranzystorowej ostrości. Dźwięk Ancient Audio jest bardziej wygładzony niż Fase, ale jednocześnie niezbyt bogaty w strukturze harmonicznej. Barwy tworzone przez ten wzmacniacz, tak jak w przypadku ArtLine, są dość poprawne, ale z lekkim zmatowieniem, pozbawieniem soczystości. Saksofonom brakowało wyższych harmonicznych, które by trochę ożywiły i dodały słodkiego posmaku instrumentowi. Wokale były bardzo czyste i namacalne. Podobnie jak w modelu Fase, Ancient Audio ma trochę zbyt wypchnięte wyższe składowe średnicy. Instrumenty dęte były wyraźnie eksponowane przed zestawy.

Ancient Audio bardzo dobrze radzi sobie z rekonstrukcją sceny dźwiękowej. Scena za zestawami była dość szeroka - lokalizacja instrumentów nie budziła wątpliwości. Dźwięki były oderwane od zestawów głośnikowych i solidnie wypełniały przestrzeń.

Krańce pasma nie są silnym atutem tego wzmacniacza. Wysokie tony noszą wyraźny metaliczny posmak. Bas z kolei snuł się w umiarkowanym tempie. Bas z fortepianu był lekko poluzowany. Poluzowanie kontrabasu sprawiało wrażenie, że bas jakby lepiej wpływał do pokoju. Ogólnie wypełnienie basu było zadowalające, kontrola i szybkość przeciętna. Pozytywne wrażenie przyniósł odsłuch fragmentów muzyki rockowej. Zauważalna była sensowna rozpiętość dynamiki i bardzo solidna gitara basowa.

Muszę przyznać, że Ancient Audio jest urządzeniem trochę wymykającym się precyzyjnej ocenie. Nie ma on żadnych rażących wad, z drugiej strony też nie rzuca na kolana dźwiękiem. Ancient Audio stanowi silną konkurencję dla wzmacniacza Fase, ale i też jest trochę zbyt mało wyrafinowany przy swej cenie w stosunku do możliwości ArtLine. Notatki z testu kończą się w moim zeszycie stwierdzeniem: poprawnie zaprojektowany solid state. (ms)

Opinia 2
Odebrałem Ancient Audio jako najjaśniej brzmiący wzmacniacz w niniejszej grupie, o równowadze tonalnej lekko faworyzującej górną część pasma, choć muszę przyznać, że w naszych obserwacjach dotyczących wysokich tonów wystąpiły lekkie rozbieżności.

Co do szczupłości prezentacji basu panowała między mną a KK zgodność, różnica wystąpiła tylko w ocenie tego zjawiska. Jak zwykle ja byłem bardziej zadowolony ze zwartego basu i brak mięsistości zanadto mi nie przeszkadzał. Ogólnie w dolnym rejestrze brakowało brzmieniu trochę ciepła. Na średnicy lekko uwypuklony był wyższy rejestr. Podkreślone zostały wyższe składowe damskich wokali, troszkę dźwięczności dodano do gitary akustycznej, szybko zauważalna stała się metaliczna barwa wibrafonu. Te elementy były nieraz trochę uwypuklone. Ani w moim, bardziej akustycznym zestawie płyt, ani w zdecydowanie elektrycznym zestawie Krzysztofa nie odnotowaliśmy problemów z szorstkością.

Na wysokich tonach dała się zauważyć skłonność do tworzenia syczącego brzmienia, ale żadnej silnej przesady w tym zakresie nie odnotowałem, nie było to też dla mnie zjawisko męczące. Właśnie tu wystąpiła rozbieżność między mną a Krzysztofem, który nie odnotował zaakcentowania wysokich tonów.

Zaakpceptowanie zmniejszonej potęgi brzmienia basu było tym łatwiejsze, że pomogło to uzyskać niezłą szybkość, przynajmniej w większości nagrań. Urządzenia, które dobrze kreślą wyrazisty rytm od razu wzbudzają u mnie chęć przytupywania w takt muzyki. Pamiętam jak swego czasu Linn publikował reklamy, w których stopom przyznano tytuł krytyków - muszę przyznać, że było w tym sporo racji. Pod tym względem Solid Max sprawował się dobrze. Z reguły rytmiczne utwory rockowe brzmiały nieźle, w szybkim tempie. Jedynie od czasu do czasu, w przypadku nagrań z bardzo obfitym basem (np. King Crimson) rytmika trochę zaczęła ginąć. Choć zabrakło potęgi brzmienia w rodzaju Audiolaba 8000S trudno jednak zarzucić Solidowi brak dynamiki. Z pewnością przyczyniło się do tego sprawne przetwarzanie impulsów.

Solid Max może się pochwalić bardzo przyzwoitą analitycznością. Tylko raz udało mi się natrafić na nagranie, w którym nie udało się opanować basu i nuty zaczęły się trochę zlewać. Poza tym cały czas separacja wszelkich zdarzeń akustycznych była bardzo dobra, KK bez trudu mógł śledzić "gęste" nagrania rockowe. Jeśli czegoś brakuje w możliwościach analitycznych Solida, to zdolności do precyzyjnego różnicowania barwy, ale w końcu przy tej cenie trudno z tego powodu narzekać.

Stereofonia była całkiem satysfakcjonująca. Dobrze oddana głębia, całkiem niezłe zaznaczenie przejrzystości akustyki, nieźle słyszalny pogłos. Zgodnie uznaliśmy, że jest to mocna strona Ancient Audio.

Jako urządzenie nie pozbawione charakteru Solid Max nie jest w pełni uniwersalny i nie spełni oczekiwań wszystkich klientów. Ma jednak kilka poważnych zalet, które czynią z niego wzmacniacz całkiem konkurencyjny. Jeśli lista Waszych brzmieniowych priorytetów pokrywa się z mocnymi stronami Ancient Audio to na pewno warto się nim bliżej zainteresować. Jak widać firma utrzymuje swe produkty na przyzwoitym poziomie, jak dotąd żaden z nich nie przyniósł nam zawodu. (GS)

Jeśli mają Państwo uwagi dotyczące tej strony lub zauważyliście na niej błędy, dajcie nam znać.
Kliknięcie na niniejszy link spowoduje uruchomienie w nowym oknie formularza, przy pomocy którego można przekazać uwagi do redakcji.
Copyright © 1991-2019 Magazyn Hi-Fi, Gdynia, Poland
logo hifi.pl