Uwaga!

Trwają prace techniczne na witrynie hifi.pl. Dopóki widoczny będzie niniejszy komunikat prosimy:
- nie zamieszczać ogłoszeń na giełdzie
- nie logować się na swoje konto
- nie rejestrować nowych kont na hifi.pl
- jeśli jesteście Państwo zalogowani prosimy o jak najszybsze wylogowanie

Przewidujemy, że czas trwania prac nie przekroczy 30 minut. W tym czasie można normalnie korzystać z treści zamieszczonych na hifi.pl.

Kiedy niniejszy komunikat zniknie będzie to oznaczało, że prace zostały zakończone i możliwe jest korzystanie z wszystkich funkcji witryny.

Przepraszamy za wszelkie niedogodności wynikające z prowadzony prac.

Start Pomoc Kontakt Reklama O nas Zaloguj Rejestracja

Witryna hifi.pl wykorzystuje ciasteczka (cookies). Proszę kliknąć aby uzyskać więcej informacji.

NAD 613


recenzja pierwotnie opublikowana w Magazynie Hi-Fi 2-3/96
Wymiary: 435,125,310 mm
Cena (06/1996): 1.330 zł
Zestaw testowy 1: Meridian 500/563, LFD LS0/PA1, JMlab Point Source 5.1
Zestaw testowy 2: Meridian 500/563, LFD LS0/PA1, Monitor Audio Studio 20SE
Wykorzystane taśmy: TDK SA, TDK AR
Obserwując rozwój rynku magnetofonów bez trudu zauważymy, że wraz z upływem czasu postępuje tendencja stosowania "ekskluzywnych" rozwiązań w coraz to tańszych modelach. Trzy głowice, napędy z dwoma wałkami, Dolby S - wszystkie te rozwiązania były jakiś czas temu stosowane tylko w nielicznych, drogich modelach. Teraz większość producentów stara się je zastosować w magnetofonach średniej klasy. Inaczej jest w przypadku NAD. Ta firma konsekwentnie idzie swoją drogą i cały czas robi skromnie wyglądające magnetofony, które przy pobieżnym porównaniu wydają się odstawać od konkurencji. Mimo całkiem wysokiej ceny 613 ma dość skromne wyposażenie i specyfikacje techniczne.

NAD 613 to magnetofon dwugłowicowy z jednym wałkiem napędowym. Oprócz podstawowych funkcji transportowych jest tylko możliwość powtórzenia całej taśmy. Nie ma żadnych dodatkowych funkcji do wyszukiwania przerw czy przesłuchiwania fragmentów utworów. Czterocyfrowy licznik taśmy pracuje tylko w trybie podstawowym, nie ma możliwości pokazywania czasu. Duża, wygodna gałka służy do regulacji poziomu nagrania, a mniejsza obok do regulacji balansu. Istnieje możliwość ręcznej regulacji prądu podkładu, użytkownik jest przy wyborze właściwej wielkości skazany na ocenę własnego ucha. Jak zwykle NAD zastosował też regulator Play Trim, czyli korektor barwy działający wyłącznie przy odczycie i umieszczony przed układami Dolby. Jest też filtr MPX. Redukcja szumów Dolby B lub C jest włączana elektronicznym przełącznikiem i przy wyłączeniu magnetofonu z sieci ustawienie jest niestety "zapominane". Bezpośrednio po włączeniu magnetofon zawsze ustawiony jest w trybie bez redukcji szumów. Każdorazowo przy włączeniu do sieci trzeba więc ustawić właściwy wariant (chyba że ktoś w ogóle nie używa redukcji szumów). Rodzaj ustawionego systemu Dolby jest sygnalizowany na fluorescencyjnym wyświetlaczu. Przy nagrywaniu działa też Dolby HX. Wskaźnik poziomu obejmuje zakres od -20 do +8 dB, ma on 12 segmentów (ostatni trzynasty segment pali się cały czas).

Kieszeń kasety otwierana i zamykana jest mechanicznie. To rozwiązanie może się wydawać archaiczne, ale osobiście wolę je od kieszeni zmotoryzowanych, bowiem do wyjęcia kasety nie potrzeba podłączać urządzenia do prądu. Być może Państwu - podobnie jak mnie - również zdarzyło się kiedyś, że nie mogliście wyjąć kasety z magnetofonu kiedy wystąpiła awaria w sieci zasilającej. Podnoszenie bloku głowic odbywa się przy pomocy elektromagnesu z charakterystycznym, dość głośnym stuknięciem. Zabrakło mi w 613 jednego drobiazgu - podświetlenia okienka kasety. Rozpoczynając nagranie od początku taśmy dość trudno jest dostrzec kiedy skończyła się rozbiegówka i na szpulkę nawija się taśma z nośnikiem magnetycznym.

Oprócz zwykłych gniazd połączeniowych na tylnej ściance znajdują się też gniazda do przekazywania sygnałów sterowania (NAD Link). W przypadku skompletowania wieży z komponentów NAD pozwala to na obsługę podstawowych funkcji z jednego pilota zdalnego sterowania. Po lewej stronie przedniej ścianki umieszczono gniazdo słuchawkowe do ćwierć-calowego jacka, poziom odsłuchu jest w nim ustawiony na stałe.

Opinia 1
Magnetofon 613 jakością dźwięku nie odbiega od innych audiofilskich urządzeń firmy NAD. W teście dźwięk 613 bez cienia wątpliwości odebrałem jako o klasę przewyższający ofertę JVC. To co mnie najbardziej zdziwiło to zbliżona prezentacja brzmienia z obu rodzajów nośnika (Fe i Cr).

NAD 613 cechuje się dobrym nasyceniem dźwięku rytmem. Wszystkie nagrania zabrzmiały dynamicznie, prężnie. Michał nawet zaryzykował stwierdzenie: "przesycenie muzyki drivem". Bas 613 jest raczej suchy, ale dobrze kontrolowany, zwarty. Na taśmie chromowej jest on bardziej twardy, z kolei na żelazowej cieplejszy.

Podczas, gdy magnetofon JVC był odrobinę jasny i zimny, to NAD ma zupełnie przeciwną równowagę. W dźwięku jest sporo basu. Wysokie tony są wycofane, wysmukłe i łagodne. Patrząc na barwy, NAD tworzy bardzo pastelową paletę tonalną. Nie ma tu podkreślenia wyższych harmonicznych, nie ma tzw. "rozjaśnienia dźwięku" charakterystycznego dla tanich urządzeń hi-fi. Pomimo takiej prezentacji instrumenty w klasyce zabrzmiały bardzo naturalnie, soczyście, czysto. Przeglądając swe notatki z odsłuchu znajduję wyłącznie pozytywne komentarze przy wszystkich utworach. Wokal Cassandry Wilson był silny, namacalny. Nagrania akustyczne pokazały, ze NAD doprawdy nieźle sobie radzi z rekonstrukcją atmosfery, akustyki nagrania. Stabilność obrazu stereofonicznego z 613 jest znakomita - żadnego kołysania, pływania. Śmiało mogę porównać magnetofon NAD do taniego i dobrego odtwarzacza CD. Scena dźwiękowa jest porządnie wybudowana, z dobrą gradacją poszczególnych planów.

Różnice pomiędzy taśmami żelazowymi i chromowymi istnieją, ale nie są dramatyczne. Na żelazie 613 brzmi cieplej, wyższe rejestry są jeszcze bardziej pastelowe. Dźwięk określają przymiotniki: relaksujący, łagodny, trochę suchy. Taśma chromowa oferuje bardziej rześką prezentację z lepszym eksponowaniem detali, mikrodynamiki, transjentów.

Przy odsłuchu taśmy przygotowanej na magnetofonie Nakamichi DR-2 okazało się, że kompatybilność pomiędzy urządzeniami jest niewielka. Prędkość przesuwu był dobra, ale skos głowicy niestety nie. Z dźwięku zostały usunięte wysokie tony. Dźwięk był zamglony, nieprzejrzysty, matowy. Zjawisko to było tak silne, iż zrezygnowałem po kilku minutach z odsłuchu 40 minutowego programu nagranego na DR-2.

NAD 613 spisuje się znakomicie, gdy jest wykorzystywany z taśmami nagranymi na nim samym. Implementacja układu Dolby B, współczynnik kołysania i drżenia dźwięku są wyśmienite. Nie widziałem parametrów technicznych i nie chcę ich oglądać. Być może inne urządzenia mają niższy "wow&flutter", o kilka dB lepszy S/N. 613 oferuje sporą dawkę solidnego, rasowego dźwięku. Szkoda tylko, że cechuje się tak mizerną jakością przy odtwarzaniu taśm nagranych na innych urządzeniach. (MS)

Opinia 2
Przesłuchanie nagrań dokonanych na 613 odbyło się bezstresowo. Magnetofon oferuje brzmienie dość łatwo akceptowalne, a jednocześnie na swój sposób efektowne. Mimo obcięcia dolnego skraju basu - co jest jednak zauważalne sporadycznie i to na granicy możliwości naszych kolumn - NAD wprowadził do dźwięku ocieplenie. Bas jako całość odtwarzany jest ze sporą intensywnością, nawet chwilami jest jakby przesadzony i nie do końca zwarty, lekko rozciągnięty w czasie. Poważniejszych kłopotów z brakiem kontroli i rezonansowym przebrzmiewaniem jednak nie odnotowaliśmy, 613 nie odbiegał pod tym względem daleko od poprawności.

Średnica i wysokie tony też brzmiały łagodniej od oryginału, nie było w tych zakresach drążniących składników w rodzaju szorstkości czy napastliwości. Złagodzenie dotyczyło zwłaszcza taśmy typu I. Na taśmie chromowej dźwięk był trochę żywszy, po prostu jaśniejszy niż na żelazowej. Całkiem dobrze wypadło nawet trudne nagranie fortepianu. Muzyka rockowa nie brzmiała zbyt drapieżnie, ale stopień jej złagodzenia nie był duży.

NAD brzmiał w miarę potężnie, tylko tempo rytmicznych utworów zostało trochę zmniejszone. Bardzo szybkie solówki na basie ujawniły, że magnetofon ma jednak w tej dziedzinie ograniczenia. Jak zauważył KK, przy fragmentach nagrań Marcusa Millera NAD trochę się pogubił, moje odczucie było takie same. Generalnie analityczność nie była jednak wcale zła. Pomimo złagodzenia, dość dobrze zostały przekazane dźwięki instrumentów perkusyjnych.

613 pogorszył trochę przejrzystość. Zwłaszcza na taśmie żelazowej odczuwalne było przymglenie, na taśmie typu II było już całkiem nieźle. Ilość pogłosu towarzyszącego instrumentom została jednak lekko ograniczona dla obu rodzajów taśm. Nie odnotowaliśmy krytycznych uwag odnośnie lokalizacji.

Odsłuch nagrania przygotowanego na Nakamichi był oczywiście nieporozumieniem, co opisał już wyżej MS. Właśnie przy takich okazjach należy skorzystać z układu Play Trim.

Dość ciepłe, nie odbiegające zbyt silnie od równowagi brzmienie 613-ki może się podobać, zwłaszcza na taśmie chromowej, kiedy straty w przejrzystości i żywości brzmienia były małe. Tym razem filozofia minimalizmu się sprawdziła. Można uznać, że dobry dźwięk stanowi rekompensatę za skromne wyposażenie magnetofonu NAD. (GS)
Jeśli mają Państwo uwagi dotyczące tej strony lub zauważyliście na niej błędy, dajcie nam znać.
Kliknięcie na niniejszy link spowoduje uruchomienie w nowym oknie formularza, przy pomocy którego można przekazać uwagi do redakcji.
Copyright © 1991-2019 Magazyn Hi-Fi, Gdynia, Poland
logo hifi.pl