Uwaga!

Trwają prace techniczne na witrynie hifi.pl. Dopóki widoczny będzie niniejszy komunikat prosimy:
- nie zamieszczać ogłoszeń na giełdzie
- nie logować się na swoje konto
- nie rejestrować nowych kont na hifi.pl
- jeśli jesteście Państwo zalogowani prosimy o jak najszybsze wylogowanie

Przewidujemy, że czas trwania prac nie przekroczy 30 minut. W tym czasie można normalnie korzystać z treści zamieszczonych na hifi.pl.

Kiedy niniejszy komunikat zniknie będzie to oznaczało, że prace zostały zakończone i możliwe jest korzystanie z wszystkich funkcji witryny.

Przepraszamy za wszelkie niedogodności wynikające z prowadzony prac.

Start Pomoc Kontakt Reklama O nas Zaloguj Rejestracja

Witryna hifi.pl wykorzystuje ciasteczka (cookies). Proszę kliknąć aby uzyskać więcej informacji.

Vox S-180 Vox Dei


recenzja opublikowana w lipcu 1999
Wymiary: b.d.
Efektywność: 87 dB
Impedancja: 8 omów
Moc: 50-200 W
Cena (lipiec 1999): 7.000 zł
Zestaw wykorzystany przez MD i JD: Arcam Alpha 9, LFD LS0, LFD PA2M
Zestaw wykorzystany przez PP, RS i GS: Arcam Alpha 9, LFD LS0, LFD PA2M
Testowano w grupie wraz z: GLD Millenium IV, Heco Mythos 500, JMlab Electra 915, KEF RDM Three, Qba Batory, Thiel CS.5, Vox S-180 Vox Dei

Podobnie jak w recenzowanym poprzednio modelu kolumn Vox 17 także S-180 Vox Dei jako swe sztandarowe rozwiązanie stosuje kratownicę do wzmocnienia obudowy i redukcji jej pasożytniczych drgań. Ponownie wypada mi skomplementować solidność i precyzję konstrukcji. Zastosowanie kratownicy spowodowało, że obudowa jest całkiem ciężka, a objętość komory nie aż tak duża jak to sugerują zewnętrzne gabaryty. Podobnie jak w poprzednich zestawach Vox tym razem też nienaganne było wykonawstwo - jak widać elegancki wygląd daje się uzyskać także z zastosowaniem winylowych oklein drewnopodobnych. Oba głośniki są zagłębione w podfrezowaniach - szkoda tylko, że w przypadku głośnika wysokotonowego podfrezowanie było zbyt płytkie i zewnętrzny brzeg przedniej płytki wystawał ponad płaszczyznę ścianki.

Niewysoki cokół poszerza pole podstawy. Port bass-reflexu jest wykonany w postaci płaskiej szczeliny z zaokrąglonym ujściem. Silnie spłaszczone stożki dają punkt podparcia, ale nie są one w stanie przebić się przez grubsze dywany.

Zastosowane tu głośniki to dobrze znane i cenione konstrukcje, oba produkowane są przez duńską firmę Scan-speak. Wysokotonowy to szczytowy model w gamie Scan-speak'a - Revelator. Jest to przetwornik z jedwabną kopułką, o średnicy cewki 28 mm. Choć ferrofluid w szczelinie magnetycznej jest bardzo często stosowany do poprawy chłodzenia cewki, tym razem zrezygnowano z jego wykorzystania, aby zminimalizować wszelkie opory. Parametrem zdecydowanie wyróżniającym Revelatora wśród innych głośników kopułkowych jest niska częstotliwość rezonansu mechanicznego - wynosi ona zaledwie 500 Hz. Zachowanie dużego odstępu rezonansu mechanicznego od częstotliwości podziału jest dość powszechną praktyką konstrukcyjną (według wiedzy podręcznikowej jest to właściwie zalecana metoda, ale nie brak znanych konstruktorów, którzy mają w tej materii odmienne zdanie) i w tym przypadku parametry głośnika bardzo ułatwiają osiągnięcie tego celu. Oprócz niskiej częstotliwości rezonansu drugą okolicznością ułatwiającą obniżanie częstotliwości podziału jest też specjalnie wyprofilowany front kontrolujący charakterystykę kierunkową począwszy od 2 kHz w górę. Kilka szczegółów konstrukcyjnych pozostaje ukrytych dla użytkownika. Ustrój antyrezonansowy w komorze za membraną oraz specjalne podfrezowania w układzie magnetycznym dodatkowo redukują kompresję.

Niskośredniotonowy 18W8545K z tzw. węglową membraną nie jest aż tak kosztowny jak Revelator, ale też należy go zaliczyć do wyróżniających się konstrukcji wśród głośników 18-centymetrowych. Wyróżnia się on zarówno poziomem technicznym jak i dość wysoką ceną. Scan-speak dokonał tu modyfikacji tradycyjnej technologii. Skład celulozowej mieszanki uzupełniają włókna węglowe, zasadniczo jest jednak to bliski krewny typowych papierowych głośników. Przy pierwszym kontakcie wiele osób zwraca uwagę na nietypowy wygląd pofałdowanej membrany. W procesie produkcji membrana jest powoli suszona i stąd bierze się charakterystyczna, nierówna powierzchnia. Tak jak w zwykłych głośnikach papierowych, również w membranach węglowych dla polepszenia tłumienia stosuje się impregnowanie. Wersja 8545K różni się od 8545 tym, że ma karkas wykonany z kaptonu, co pozwala uniknąć indukowania prądów wirowych.

Elektryczna topologia filtrów w Vox Dei jest właściwa dla układów 3-go rzędu i jako 18-decybelowe opisał też zbocza zwrotnicy producent. Częstotliwość podziału przypada na 2,5 kHz. Zwrotnica znajduje się na drewnianej płytce montażowej na dnie obudowy.

Opinia 1
Kolumny szczecińskiej firmy Vox po raz pierwszy mieliśmy okazję słuchać podczas poprzedniego testu. Tym razem otrzymana para pochodzi jednak z wyższego pułapu cenowego, zastosowano lepsze głośniki w podobnej solidnej obudowie. Myli się jednak ten kto myśli, że zmieniła się filozofia firmy, charakter brzmienia pozostał bardzo podobny. Vox Dei prezentują szkołę bezpiecznego, nie drażniącego brzmienia. Z jednej strony trudno im zarzucić rażące niedociągnięcia, z drugiej zaś kolumny niczym nie zachwycają - ani nasyceniem barw, ani żywością czy dynamiką, ani obecnością czy stereofonią.

To co szybko i łatwo stwierdzić to bardzo stabilny i konturowy bas, choć nie schodzący nadzwyczajnie nisko. Nie da się ukryć, że cenimy sobie takie właśnie cechy niskich składowych jak szybkość, zwartość, kontrola. Zastanawiam się jednak czy w tym przypadku konstruktor nie przesadził z kontrolą i bezpiecznym brzmieniem. Najczęściej obserwowany jest kompromis pomiędzy ilością a zwartością niskich tonów. Tu mieliśmy naprawdę zwarty bas, nawet w najtrudniejszych nagraniach ani na chwilę nie było utraty nad nim kontroli, umiejscowienie kontrabasu w przestrzeni miało godną do pozazdroszczenia stabilność, dźwięk był twardy i konturowy. Przy tych wszystkich dobrych stronach zabrakło jednak moim zdaniem równie ważnej cechy, a mianowicie swobody dynamicznej. Trudno sobie wyobrazić naturalny przekaz niskich tonów bez dynamiki i żywości, niewielka pociecha z szybkiego basu, kiedy trudno o wyraźniejszy atak, brak zdecydowanych akcentów dynamicznych. O ile nagrania jazzowe z dyskretnym kontrabasem w tle mogły się podobać, to szybsze oparte na rytmicznym basie pozostawiły już spory niedosyt. Brak im było właściwego tempa i obecności. Barwy niskich składowych podane były również w sposób raczej powściągliwy, przekaz był mało nasycony, raczej szarawy, mało angażujący. Na taki a nie inny sposób odbioru niskich składowych niewątpliwy wpływ miało właśnie ograniczenie ich swobody dynamicznej, dźwięk zarówno w zakresie mikro i makro był jakby przepuszczony przez kompresor. Vox Dei potrafią zagrać głośno zachowując dobrą kulturę przekazu, dźwięk jest wówczas jednak wciąż tylko głośny, a nie dynamiczny. Nie ma właściwej gradacji dynamiki ani potęgi uderzenia w symfoniczny bęben grancassa.

Prezentacja średnicy i góry charakterem nie odbiegała od niskich tonów. Przekaz był spokojny, stonowany przez co za mało żywy i angażujący. Zakres powyżej niskich składowych nie jest też tak równy jak dół. Nieznacznie, ale szerokopasmowo wysunięty został przełom średnicy i góry, natomiast poniżej tego zakresu jest minimalny dołek. Nie są to odstępstwa ewidentne, ale słyszalne. Gitary miały swoje wyższe składowe jednak środkowy zakres był zbyt mało obecny, instrument stracił przez to na rześkości. Słuchając skrzypiec odnosiłem niekiedy wrażenie jakby dźwięki ich górnych i dolnych zakresów należały do dwóch innych instrumentów, brak było naturalnej spójności. Generalnie barwy średnicy były mało nasycone, a przez wspomniane podbarwienia mogły się wydać nawet nieco monotonne. Dźwięki były delikatne i spokojne, mało ekspresyjne, zabrakło im większej obecności.

Najwyższe tony - pomijając wspomniane podbarwienie - były delikatne, z dużą ilością wysokotonowych składowych, blachy miały sporo nasycenia i różnorodności, ale podobnie jak reszcie pasma brak im było swobody dynamicznej i przestrzennej. Moim zdaniem przekaz zbyt bezpieczny.

Vox Dei mają swoisty sposób kreacji sceny dźwiękowej. Lokalizacja źródeł nie była nadzwyczajnie ostra. Przestrzeń nagrań nie była nadzwyczajnie otwarta ani przejrzysta, z większym trudem przychodziła symulacja głębokości i wielkości pomieszczeń. Wydzielenie pojedynczych instrumentów było co prawda możliwe, ale wymagało większej koncentracji, nie było tak czytelne i oczywiste. Natomiast bezsprzecznie przyznać należy, że niezależnie od głośności i obfitości niskich składowych, dźwięk był cały czas stabilny i sztywno kontrolowany. Duże poziomy głośności nie wpływały negatywnie ani na stabilność źródeł, ani czystość barw. W tym aspekcie Vox Dei na pewno warte są swojej ceny.

Vox Dei prezentuje określoną szkołę dźwięku, złagodzone barwy i dynamikę. Słuchanie muzyki przez te zestawy nie wywołało u mnie wypieków na twarzy, Mikołajowi natomiast przypadł do gustu ten stonowany sposób przekazu. Jako konkluzję warto przytoczyć jego słowa: "te kolumny podobały mi się, nie są super uniwersalne, ale nie powinny nikogo zirytować." (JD)

Opinia 2
Biorąc pod uwagę wysoką klasę zastosowanych głośników oraz ich udane aplikacje w zaawansowanych cenowo kolumnach innych producentów, można było oczekiwać mocnych wrażeń. A tymczasem dość spokojne brzmienie raczej nie wywołuje w pierwszych chwilach większych emocji. Brzmienie miało dużo kultury, ale też i zostało chyba zaprojektowane zbyt ostrożnie. Można dojść do wniosku, że chodziło tu głównie o to by nikogo nie urazić żadnym przykrym dźwiękiem.

Na tle testowanej grupy Voxy grały dość równo i na tyle uniwersalnie, że trudno je było na czymś "przyłapać". Kolumny brzmiały lekko i nie narzucały swojego stylu. W niskich rejestrach trudno by odnaleźć choćby ślad tłustości, przeważała kontrola i powściągliwość. Rozciągnięcie pasma w dół nie było co prawda złe, ale subiektywnie brzmiało to tak jakby od średniego basu charakterystyka zaczynała już powoli opadać, co owocowało zmniejszeniem pełni brzmienia. Nie można natomiast narzekać na brak precyzji. Pomimo ogólnej suchości kontrabas (Loussier) był czytelny, dźwięki nie mieszały się. Od czasu do czasu bas mimo wszystko potrafił pokazywać się z lepszej strony - słychać było, że sięga dość nisko i przy bardzo silnych pobudzeniach jednak ma przyzwoity zakres dynamiki.

Średnie tony były poprawne i właśnie to dążenie do poprawności wydawało się być czymś w rodzaju filozofii odtwarzania tego zakresu. Generalnie średnica miała wygładzony charakter, z nieznacznym zaokrągleniem konturów większości instrumentów oraz wyczuwalnym zmiękczeniem transjentów. Szereg drobnych zastrzeżeń zgłaszanych w notatkach Radka, Piotra i moich nie prowadzi do zdefiniowania wniosków o jakimś szczególnym charakterze tonalnym. Można chyba oczekiwać lepszej wielobarwności, większego otwarcia, intensywniejszego kolorytu. Ale nie sposób zaprzeczyć, że pomimo dość stonowanej prezentacji kolumny całkiem przejrzyście naświetliły zróżnicowanie męskich wokali i zachowały pewne niezbędne minimum ofensywności ostrych nagrań rockowych.

Nieco zbyt zachowawczy był też charakter wysokich tonów. Ich wycofanie okupione zostało pewnym niedosytem obecności, żywości, blasku, dynamiki i te odczucia towarzyszyły nam niezmiennie przez cały czas trwania testu. Vox stara się uniknąć ostrości brzmienia nawet w tych nagraniach, które powinny brzmieć szorstko i agresywnie - bo tak zostały zrealizowane.

Kolumny nie miały żadnych drastycznych ograniczeń dynamicznych, dość sprawnie radziły sobie z rozpiętością dynamiczną orkiestry bez przykrych efektów kompresyjnych, bas nie prowokował problemów z przebrzmiewającymi nutami załamującymi strukturę rytmiczną. Dźwięk pozostał jednak na swój sposób pozbawiony werwy. Zapewne wiąże się to z ostrożnym brzmieniem tonów wysokich, których brak wpłynął na zaokrąglenie wybuchowych transjentów. Subiektywnie kolumny nie brzmiały zbyt szybko.

Vox Dei nie powinny Państwu sprawić kłopotów z ustawieniem. Wystarczy je skierować na miejsce odsłuchu by otrzymać stabilną i normalnie skonstruowaną scenę z dość dokładnie ustawionymi źródłami. Nie ma tu może takiego poziomu namacalności i konturu, który by zaskakiwał słuchacza swym realizmem, ale i rozmycia czy braku pewności w kreowaniu sceny też nie znaleźliśmy. Natomiast konsekwentnie odczuwalny był brak powietrza, co w ograniczyło sugestywność przestrzennych sensacji, zwłaszcza w odniesieniu do wyższych rejestrów. Dodatkowo klarowność i szczegół w skali mikro i związana z tym zdolność do bezproblemowego rozróżnienia rodzaju akustyki pomieszczeń, w których dokonywano nagrań, była ograniczona i dość przeciętna na tle grupy. Owe wrażenia znalazły szczególne odzwierciedlenie w wyszukanym w tym względzie utworze "To the Mothers of Brazil/Salve Regina" z płyty "Musica Sacra". To nagranie chóralne o dość złożonej i bogatej strukturze tonalnej, nie zachwyciło separacją głosów oraz kontrolą sybilantów. Również w przypadku fortepianu odczuwalny był brak akustycznego szczegółu w wyższych rejestrach.

Na przykładzie tych kolumn widać, że zastosowanie wysokiej klasy głośników oraz pieczołowite wykonanie skrzynki w sposób obniżający ich drgania daje określone dywidendy, ale to raczej recepta na uzyskanie brzmienia pozbawionego agresji, kulturalnego. Natomiast nie zapewnia to jeszcze ekscytującej dynamiki czy przejrzystości planu stereofonicznego. Zbyt spokojne i stonowane by je bezwarunkowo polecić, kolumny Vox mogą jednak swym kulturalnym charakterem zdobyć uznanie u części słuchaczy. Biorąc pod uwagę skrupulatność z jaką usunięto z brzmienia wszelkie przykre efekty trudno je skrytykować. (GS)

Jeśli mają Państwo uwagi dotyczące tej strony lub zauważyliście na niej błędy, dajcie nam znać.
Kliknięcie na niniejszy link spowoduje uruchomienie w nowym oknie formularza, przy pomocy którego można przekazać uwagi do redakcji.
Copyright © 1991-2022 Magazyn Hi-Fi, Gdynia, Poland
logo hifi.pl