Uwaga!

Trwają prace techniczne na witrynie hifi.pl. Dopóki widoczny będzie niniejszy komunikat prosimy:
- nie zamieszczać ogłoszeń na giełdzie
- nie logować się na swoje konto
- nie rejestrować nowych kont na hifi.pl
- jeśli jesteście Państwo zalogowani prosimy o jak najszybsze wylogowanie

Przewidujemy, że czas trwania prac nie przekroczy 30 minut. W tym czasie można normalnie korzystać z treści zamieszczonych na hifi.pl.

Kiedy niniejszy komunikat zniknie będzie to oznaczało, że prace zostały zakończone i możliwe jest korzystanie z wszystkich funkcji witryny.

Przepraszamy za wszelkie niedogodności wynikające z prowadzony prac.

Start Pomoc Kontakt Reklama O nas Zaloguj Rejestracja

Witryna hifi.pl wykorzystuje ciasteczka (cookies). Proszę kliknąć aby uzyskać więcej informacji.

Spendor SP 2/3


Pierwsza publikacja w styczniu 2001
Cena: 6.512 zł
Impedancja: 8 omów
Moc: 80W
Efektywność: 88 dB 1W/1m
Wymiary: 545,275,325 mm
Testowano w grupie wraz z: Audiovector M1Signature, AVI Bigga-Tron, HGP Nightingale, Minima Audio Ultima 2SE, Spendor SP 2/3

Firma Spendor została założona w 1969 roku przez Spencera i Dorothy Hughes. Wcześniej Spencer Hughes pracował w słynnym dziale badawczo rozwojowym BBC. Mamy więc w tym przypadku do czynienia z przedstawicielem grupy "klasycznych" brytyjskich producentów kolumn.

Spendor rzadko wprowadza nowe modele. A kiedy takowy się pojawia, to można oczekiwać, że utrzyma się w produkcji przez długi czas. Tak jest też w przypadku kolumn SP2/3, które są już na rynku od kilku lat.

SP2/3 są większe od wszystkich pozostałych kolumn recenzowanych w tej grupie. Mniejsze, szczuplejsze obudowy stały się aktualnie normą, tak więc SP2/3 wygląda ze swymi obszernymi gabarytami trochę staroświecko. Wykończenie jest również tradycyjne, naturalna okleina pokrywa wszystkie ścianki. Osobiście uważam, że jest to bardziej eleganckie aniżeli większość nowoczesnych, bardziej dekoracyjnych rodzajów wykończenia w stylu pseudo hi-tech. Przednia ścianka jest nieco cofnięta, także maskownica jest wciśnięta pomiędzy ścianki boczne. Ścianki są dość cienkie i niewiele zrobiono by je usztywnić. Przy zewnętrznej krawędzi tylnej ścianki znajduje się wzmacniająca obejma łącząca ściankę tylną ze wszystkimi ściankami okalającymi. Poniżej głośnika niskośredniotonowego jest też niewielka półka. Szereg środków przedsięwzięto natomiast by kontrolować drgania obudowy i fale stojące. Wszystkie ścianki są pokryte warstwą gąbki. Oprócz tego większość powierzchni ścianek jest pokryta dodatkowymi płytami tłumiącymi. Stukając w obudowę uzyskuje się charakterystyczny dźwięk, bardziej wytłumiony i cieplejszy niż z większości innych skrzynek.

Głośnik wysokotonowy to bardzo dobrze znany, już niemal klasyczny model duńskiej firmy Scan-Speak. Jest to 19-milimetrowa tekstylna kopułka D2010. Głośnik niskośredniotonowy o średnicy 200 mm ma membranę polipropylenową (Homopolymer Polypropylene). Głośnik ten ma podwójny magnes i cewkę o średnicy 40mm.

Spendor zapewnia, że wszystkie kolumny są parowane z dokładnością do 1 dB, a wszystkie dane o każdej wyprodukowanej kolumnie są archiwizowane.

SP2/2 są przeznaczone do ustawienia w wolnej przestrzeni, z zachowaniem pewnych odległości od wszystkich ścian ograniczających pomieszczenie. Instrukcja obsługi zawiera kilka porad, także ustawienie tych kolumn nie powinno nastręczać kłopotów jeśli tylko użytkownik będzie miał wystarczająco dużo miejsca. Jednoznacznie wynika stąd, że nie są to zestawy dedykowane do małych pomieszczeń.

Płytka drukowana ze zwrotnicą jest przymocowana bezpośrednio do terminali połączeniowych. Częstotliwość podziału przypada na 3kHz. Tunel bass-reflexu ma 13 cm długości i 6 cm średnicy. Obudowa nastrojona jest na 35Hz. W całym paśmie audio impedancja wynosi powyżej 8 omów, także są to wyjątkowo dobre zestawy dla wzmacniaczy o niskiej wydolności prądowej. Maksymalny poziom dźwięku według specyfikacji Spendora to skromne 104 dBA. Sądzę, że jest to ostrożny szacunek, bowiem wiele małych, niedrogich dwudrożnych zestawów szczyci się zdolnością osiągania wyższych poziomów. Pasmo 3-decybelowe rozciąga się od 60Hz do 20kHz.

Opinia 1
Sprzęt towarzyszący: Arcam Alpha 9, Baltlab Epoca 1v.3
Słuchacze: JD, PP

To już trzecie wcielenie tych kolumn od pojawienia się ich w sprzedaży jako SP2. Od samego początku spotkały się one z bardzo przychylnymi recenzjami w Wielkiej Brytanii i nie tylko. Prawdopodobnie dlatego ich konstrukcja nie uległa jakimś szczególnym zmianom, a kolejne "inkarnacje" SP2 są przedmiotem bardziej ewolucji niż rewolucji.

Nieco ocieplony charakter barw sprawia, że mimo względnie neutralnej charakterystyki tonalnej, Spendory prezentują dźwięk w dość charakterystyczny sposób. Co by nie mówić, to na pewno mogą się podobać. Dźwięk jest tu przede wszystkim niedrażniący, dość dobrze zrównoważony i potężny.

Siła Spendorów tkwi głównie w średnicy, która po prostu jest ładna, miła i przyjemna. Dźwięk w tym zakresie jest czysty i niedrażniący, ma w sobie sporo miękkości i gładkości. Dźwięki w SP2/3 zdawały się lepiej epatować nasyconą barwą, potrafiły pokazać więcej zróżnicowania pod względem oddania właściwego timbru brzmienia oryginalnego instrumentu. W przypadku skrzypiec bądź wiolonczeli bez problemu odczuwało się, że te instrumenty prócz strun posiadają również pudła rezonansowe, uzupełniające w naturalny sposób brzmienie instrumentu. Z kolei przy bezpośrednim porównaniu okazało się, że dla odmiany HGP lepiej oddają gradację zmian wysokości dźwięku, lepiej czytelniej i czyściej podkreślały wibrato wokalisty czy niuanse brzmieniowe saksofonu, lub rozwibrowany charakter trąbki. Z drugiej strony w bardziej złożonych nagraniach muzyki klasycznej, z dużą ilością instrumentów smyczkowych lub wokali, Spendory potrafiły oczarować obfitością niuansów brzmieniowych. Tak przekonywujące swoją naturalnością barwy zarówno męskich i żeńskich wokali solo nieczęsto można spotkać nawet w przypadku znacznie droższych konstrukcji i praktycznie SP2/3 były poza zasięgiem recenzowanej grupy.

Wysokie tony swoim gładkim i przyjemnym charakterem bardzo spójnie łączyły się ze średnimi. Góra pasma nie jest już jednak tak obszerna jak to miało miejsce w HGP. Jej łagodny charakter wynikał z nieznacznego odfiltrowana z najwyższych składowych. W dźwięku góry nie pojawią się zatem ostre, drażniące transjenty w przypadku talerzy, czy świdrujące ucho brzmienia trąbki. Góra pasma nie ma też właściwej swobody dynamicznej. Dźwięk posiada sporą paletę barw, ale jest nieco uspokojony. Mimo, że taki charakter brzmienia może znaleźć swoich zwolenników to prawdziwi amatorzy brzmienia "live" (np. blach perkusyjnych czy instrumentów dętych) nie zostaną w pełni usatysfakcjonowani podczas słuchania tego typu muzyki z SP2/3. Klarowność i detaliczność omawianego zakresu stały na przyzwoitym, dobrym poziomie a ich nie narzucający się i relaksujący charakter nie został zaburzony przez pojawiające się niekiedy drobne podbarwienia typu dźwięczenie wyższych rejestrów fortepianu.

Bas swoją kulturą zbliżony jest do reszty pasma chociaż nie jest aż tak wyszukany jak średnica. Posiada ogólnie równy i nie budzący większych kontrowersji charakter, nieco zaokrąglone transjenty oraz nasycone, choć nie referencyjnie czytelne barwy. Pod względem rozciągnięcia, jak można się było domyśleć po rozmiarach obudowy i wielkości głośnika nisko/średniotonowego, SP2/3 nie pozostawiły cienia szansy konkurentom. Drugim zdecydowanym walorem brzmienia dołu jest jego potęga i swoboda dynamiczna. Bas w wykonaniu SP2/3 nie był referencyjnie szybki, transjentowy czy dynamiczny w skali mikro, z drugiej jednak strony trudno mu było zarzucić wyraźne spowolnienie. Dzięki swojej masie i sporym możliwością dynamicznym w skali makro może zabrzmieć na prawdę potężnie i monumentalnie. Znakomicie sprawdzał się w dużych składach orkiestrowych jak i rockowych w swojej dynamicznej swobodzie najniższych zakresów i nawet tutaj pozostawał czytelny i kontrolowany. Również jego średnie rejestry były motoryczne, a zrywność i rytmiczność wyższego basu, jak również jego czytelność i czystość wspierały muzykalny charakter całego zakresu. Pojawiające się niekiedy nieznaczne bumienie, czy zmiękczenie konturów kontrabasu lub gitary basowej nie były w stanie zepsuć pozytywnych wrażeń, a te niedociągnięcia również nie były dziełem przypadku lecz efektem dość świadomie założonego kompromisu. Wszystkie zestawy słuchane po SP2/3 wydawały się brzmieć chudo i niepozornie.

O ile dynamika w skali makro nie wzbudziła żadnych zastrzeżeń, to już mikrodynamiki nie można było zaliczyć do najmocniejszych stron tego zestawu. Przekaz był nieco rozmiękczony, trudniej było śledzić zmiany intonacji instrumentów, dźwięk nie był już tak żywy i skoczny, zwłaszcza w tylnich planach sceny. Szybkie zmiany dynamiczne werbla czy kontrabasu w drugim planie były nieco gorzej akcentowane. Dla odmiany w najbardziej transjentowych fragmentach nagrań dźwięk cały czas pozostawał czysty i czytelny, góra nie była przesadnie agresywna ani natarczywa, wręcz przeciwnie, cały czas można się było delektować poprawnym wybrzmiewaniem i klarownością blach perkusyjnych czy instrumentów dętych.

Gabaryty Spendorów szczęśliwie nie zepsuły prezentacji sceny, kolumny potrafiły się "roztopić" tworząc szeroką i głęboką przestrzeń. Pewien, mało istotny niedosyt wzbudziła prezentacja mikrodetalu i niuansów akustycznych charakteryzujących określone pomieszczenia. Źródła pozorne były bardzo dobrze zogniskowane i stabilne. Naturalna przejrzystość akustyczna pozwalała na swobodne penetrowanie planów w głąb sceny, a niewymuszone efekty pogłosowe szczególnie obecne w średnich rejestrach a które bardzo dobrze podkreślały namacalność instrumentów i wokali.

SP2/3 to zestawy już dość dobrze znane na naszym rynku, prezentują też określony, dość charakterystyczny sposób przekazu, który z pewnością spotka szerokie grono zwolenników. Tak naprawdę są to jedyne zestawy z testowanej tu grupy, które nadają się do większych pomieszczeń, gdzie powinny zapewnić całkiem energetyczne i wciągające brzmienie, ze sporym zapasem dynamicznej swobody. Co więcej, nawet najtrudniejsze i te mniej doskonałe barwowo nagrania nie powinny wyprowadzić ich z równowagi, co nie oznacza, że Spendory posiadają nazbyt romantyczny czy też przesłodzony charakter. Wprost przeciwnie, zestawy te zostały dopracowane brzmieniowo, zaprojektowane w sposób przemyślany i konsekwentny. Dedykowane są szczególnie osobom lubiącym spokojne i uniwersalne brzmienie, ze szczególnym wskazaniem na muzykę klasyczną, od kameralnej po symfoniczną. I być może ta ich dostojność i wyszukana kultura dźwięku nie wszystkim przypadnie do gustu lecz co by nie mówić brytyjski "klasyk" jest wciąż w podziwu godnej formie. (PP)

Opinia 2
Sprzęt towarzyszący: Arcam Alpha 9, LFD LS0, LFD PA2M
Słuchacze: MD, GS

Spendory to klasyka brytyjskiego audiofilizmu. Faktycznie jest to (naszym zdaniem) reprezentant tradycyjnej szkoły brytyjskiego brzmienia, tej tkwiącej korzeniami jeszcze w latach 60-tych i 70-tych.

W całym paśmie słyszalna jest daleko idąca konsekwencja w sposobie prezentacji muzyki. Zarówno średnica, bas jak i wysokie tony były ocieplone. Doprawdy trudno się natknąć na ślady ostrości, szorstkości czy jakichkolwiek innych natarczywie brzmiących podbarwień. Dźwięki nie tylko charakteryzowały się miękką barwą ale i pewnym zmiękczeniem konturów. Efekt filtracji nie jest jednak aż tak poważny by zacierać różnice pomiędzy nagraniami. W zakresie wysokich i średnich tonów brzmienie było trochę zbyt bezpieczne, ale jednak bliskie neutralności. W zakresach tych nie obserwowaliśmy żadnych ewidentnych problemów. Co najwyżej występowała redukcja pewnych składników brzmienia. Przykładowo gitary brzmiały czasami za mało drapieżnie.

Jeśli mielibyśmy zgłaszać zastrzeżenia to głównie w odniesieniu do basu. Jako zaletę trzeba wspomnieć dobrą spójność, przez co chcę powiedzieć, że ciepło i pewna obfitość dotyczyły nie tylko zakresu niższych częstotliwości promieniowanych przez tunel bass-reflexu, ale także wyższego i średniego basu. W porównaniu z konkurentami testowanymi obok zauważalna była dość wyraźna przewaga w zdolności prezentacji skali instrumentów takich jak gitara basowa czy kontrabas. Mimo wszystko rozmiękczenie, a nawet skłonności do przedłużonego wybrzmiewania przesądziły o niższej ocenie tego zakresu.

Dynamika bazuje głównie na tradycyjnych walorach takich jak spora rozpiętość i brak kompresji przy stosunkowo głośnym odsłuchu. Jest też pewna płynność przy odtwarzaniu niezbyt szybkich, mniej rytmicznych utworów. Za to szybkość i rytmika nie są domeną Spendorów. W nagraniach B52's rytm był nieco zmiękczony, choć poza tym muzyka była zaprezentowana dość swobodnie. Podobnie niezła była swoboda przy odtwarzaniu perkusji, ale tu z kolei zauważalne były ograniczenia w reprodukcji impulsowych transjentów. W przeciwieństwie do zestawów AVI, SP2/3 nie miały takiej dawki żywości i wigoru. Nawet spokojniejsze nagrania akustyczne zdradzały oznaki uspokojenia, tak więc zabrakło też co nieco w reprodukcji mikrodynamiki.

Scena prezentowana przez Spendory była lekko wycofana i całkiem wyraźna. Ocieplenie dźwięku w prosty sposób odbiło się też na kreowaniu akustyki, która także nabrała łagodniejszego zabarwienia. Dźwięki nie były co prawda tak konturowe jak u niektórych konkurentów, lecz mimo wszystko pozostawały stabilnie i wiarygodnie osadzone. Skrzynki potrafiły też dość dobrze znikać ze sceny, choć ich spore gabaryty sugerują co innego.

Przekaz detali to bardzo ciekawe zjawisko. Początkowo można było odnieść wrażenie, że Spendorom brakowało analityczności. Przy dłuższym odsłuchu i odrobinie bardziej skupionej uwadze można było jednak odnaleźć niezłą dawkę detali, choć były one nieco wycofane. Okazało się, że modulacja różnych dźwięków wysokotonowych jest nieźle zaznaczona, wokale też czytelnie zróżnicowane.

Miałem też okazję by słuchać tych kolumn w innych, mniej wytłumionych pomieszczeniach u znajomych. W tego typu okolicznościach SP2/3 bez wątpienia zyskają w stosunku do większości innych kolumn, choć w dalszym ciągu aktualne pozostają komentarze dotyczące ograniczeń basu. MD po odsłuchu Spendorów przypomniał sobie wywiad z Joachimem Gerhardem, który dość zabawnie skomentował miękkie brzmienie angielskich kolumn. Faktycznie SP2/3 mogą służyć jako stosowny przykład ilustrujący cechy starej szkoły brytyjskiego brzmienia. Ta konwencja brzmieniowa jest już znacznie mniej popularna, ale jak dowodzi SP2/3 ma ona swój urok, szczególnie dobrze komponujący się z muzyką klasyczną. (GS)

Jeśli mają Państwo uwagi dotyczące tej strony lub zauważyliście na niej błędy, dajcie nam znać.
Kliknięcie na niniejszy link spowoduje uruchomienie w nowym oknie formularza, przy pomocy którego można przekazać uwagi do redakcji.
Copyright © 1991-2022 Magazyn Hi-Fi, Gdynia, Poland
logo hifi.pl