Uwaga!

Trwają prace techniczne na witrynie hifi.pl. Dopóki widoczny będzie niniejszy komunikat prosimy:
- nie zamieszczać ogłoszeń na giełdzie
- nie logować się na swoje konto
- nie rejestrować nowych kont na hifi.pl
- jeśli jesteście Państwo zalogowani prosimy o jak najszybsze wylogowanie

Przewidujemy, że czas trwania prac nie przekroczy 30 minut. W tym czasie można normalnie korzystać z treści zamieszczonych na hifi.pl.

Kiedy niniejszy komunikat zniknie będzie to oznaczało, że prace zostały zakończone i możliwe jest korzystanie z wszystkich funkcji witryny.

Przepraszamy za wszelkie niedogodności wynikające z prowadzony prac.

Start Pomoc Kontakt Reklama O nas Zaloguj Rejestracja

Witryna hifi.pl wykorzystuje ciasteczka (cookies). Proszę kliknąć aby uzyskać więcej informacji.

Mirage M-890


recenzja pierwotnie opublikowana w Magazynie Hi-Fi 6/95
Wymiary: 1010,260,210 mm
Efektywność: patrz tekst
Impedancja: 6 omów (min. 4)
Moc: 50-150 W
Cena (12/1995): 2.532 zł
Zestaw testowy 1: Meridian 500/563, LFD LS0/PA1
Zestaw testowy 2: Meridian 500/563, LFD LS0/PA1

Jak już wspomnieliśmy w innym miejscu, Mirage i Energy mają wiele wspólnego. Obie marki należą do kanadyjskiej grupy API, działającej od 20 lat. Wytwarza ona także zestawy głośnikowe w systemie OEM (m.in. słynne Genesis zaprojektowane przez Arnie Nudella).

Mirage jest nazwą używaną dla zestawów głośnikowych bipolarnych. W tego typu konstrukcji dźwięk jest promieniowany przez zespół głośników znajdujących się na ścianie przedniej i tylnej obudowy. Zasadnicza różnica między koncepcją Mirage, a panelami dipolowymi (Magnepan, ESL-63) tkwi w różnicy fazy między falami promieniowanymi przez obie strony obudowy. W konstrukcjach bipolarnych, dźwięk rozchodzi się w fazie, zaś w dipolach w przeciwfazie. Ma to znaczenie na niższych częstotliwościach, gdzie odległości między źródłami promieniowania są porównywalne lub mniejsze od długości fali. W dipolach dochodzi zatem do wykasowywania fal o niskich częstotliwościach w pobliżu powierzchni bocznych obudowy, w bipolarnych do wzmacniania. Inaczej zatem wyglądają charakterystyki kierunkowe. W dipolach mamy wyraźną "ósemkę" w płaszczyźnie poziomej, zaś w bipolach "bardziej dookólną". W panelach typu ESL-63 charakterystyka kierunkowa równomiernie się zwęża ze wzrostem częstotliwości, związane jest to z dużą powierzchnią elementu promieniującego w porównaniu z długością fali.

W przypadku zestawów takich jak Mirage do zapewnienia poprawnego odsłuchu konieczne jest zachowanie większych odstępów od ścian, niż w zestawach konwencjonalnych. Dane techniczne sugerują minimalnie 40 cm od ścian tylnych. Pokój odsłuchowy nie musi być zbyt silnie wytłumiony na wyższych częstotliwościach, preferowane jest pomieszczenie o "żywej" akustyce (dominujące powierzchnie odbijające i rozpraszające, a nie pochłaniające i rozpraszające). Wskazane jest zmniejszenie dystansu zestawów od słuchacza, tak aby dobrać proporcje między dźwiękiem odbitym, a bezpośrednim. Gdy odległość od pola odsłuchu będzie duża, wówczas dominować na nim mogą rewerberacje, detale związane z dźwiękiem bezpośrednim będą maskowane. Wydaje się, że do modelu 890i wskazane jest pomieszczenie o powierzchni minimalnej 20 metrów kwadratowych, chociaż dane techniczne takich sugestii w ogóle nie zawierają.

Mirage 890i wyglądają wykwintnie, przypominają raczej bardzo nowoczesny produkt "life style", niż audiofilskie zestawy głośnikowe. Seria Mirage 90i z pewnością pasuje do wnętrz, w których dominuje szkło i chrom, a nie drewniane brązy. 890i są wysmukłe, obudowa jest płytka i nie zajmuje dużo miejsca na podłodze, tylko prostokąt o wymiarach 26 na 21 cm. Wysokość zestawu wynosi 101 cm, waga 27.3 kg. Pionowe płaszczyzny obudowy opina przezroczysta akustycznie, czarna tkanina, można ją zsunąć (tak jak damską pończochę), po uprzednim zdjęciu górnej płyty dekoracyjnej.

Stylistyka Mirage wyróżnia się właśnie dwiema, poziomymi płytami zamykającymi obudowę. Są one pomalowane wysokiej jakości czarnym lakierem. Dolna płyta jest zamocowana na stałe, można w nią wkręcić kolce, górna jest odejmowalna, ma też ona przytwierdzone logo firmy.

Po osunięciu w dół tkaniny znajdujemy na tylnej i przedniej ściance dwie identyczne pary głośników. Głośniki nisko-średniotonowe mają membrany z polipropylenu o średnicy 14 cm. Wysokotonowe zaś, to miękkie kopułki (25 milimetrowe) z naparowaną warstwą tytanu. Efektywność pomierzona w komorze bezechowej (mikrofon tylko przy jednej ze ścianek) wynosi 84 dB (2.83 V/ 1m). W pokoju odsłuchowym, po uwzględnieniu promieniowania przez drugą ze ścianek efektywność wzrasta do 88 dB. Pasmo 3-decybelowe podane przez firmę 38-22k Hz. (MS)

OPINIA 1
Promieniowanie dźwięku do tyłu i związane z tym odbicia wyraźnie wpływa na poczucie przestrzenności dźwięku. Fale odbite docierające do słuchacza z pewnym opóźnieniem w stosunku do fal bezpośrednich i sprawiają, iż odnosimy wrażenie większego pomieszczenia koncertowego. O każdym nagraniu można powiedzieć, że cechuje się wybudowaną głębią. Mirage brzmią bardzo efektownie, efekty przestrzenne są imponujące i zapewne wiele osób będzie tym mile oczarowana. Ja odebrałem projekcję dźwięku przez 890i, tak jakby normalne zestawy podłączono do procesora sygnałowego i włączono przycisk "ambientowy lub spatialny efekt". Dawno temu w redakcji był testowany wzmacniacz amerykańskiej firmy Carver, który posiadał na wyposażeniu właśnie tego typu efekt. Z punktu widzenia audiofilskiego nie odbieram efektu uprzestrzennienia dźwięku z dużym entuzjazmem. Efekt ten nie odzwierciedla rzeczywistej akustyki nagrania. Mirage mogą dobrze się spisać tam, gdzie system hi-fi lub akustyka pomieszczenia nie pozwalają uzyskać dobrej głębi.

Odtworzenie akustyki, tej zapisanej na płycie CD, jest tylko w zasięgu wybitnych zestawów głośnikowych podłączonych do sensownej elektroniki. Z doświadczeń redakcyjnych wynika, że rzetelną reprodukcję akustyki zapewniały zestawy Audio Note J i modele plasujące się wyżej. Brzmienie Mirage 890i kojarzę też z efektami przestrzennymi firmy Bose, z tym że w tym przypadku dominuje głównie dźwięk odbity.

Mirage nie tworzą na środku sceny wyraźnych, stabilnych obrazów pozornych. Dźwięk jest przestrzenny, ale brak np. skondensowanych wokali między zestawami głośnikowymi. Głosy Gabrielle Goodman, Georgie Fame'a były wycofane, skupiały się z tyłu zestawów i zawsze przesuwały się ku jednemu z zestawów. Korzystając z konstrukcji Mirage nie doczekamy się, iż przed nosem pojawi się gitara Billa Frisella lub ukochana wokalistka jazzowa. Mirage potrafią zagrać z dużą skalą, ale wszystko jest trochę ulotne i rozproszone. 890i zadowolą z pewnością wielu melomanów szukających przyjemności ze słuchania muzyki, ale ortodoksyjni audiofile powinni się mocno zastanowić czy sposób na uprzestrzennienie dźwięku proponowany przez Mirage pokrywa się z ich filozofią percepcji dźwięków hi-fi.

W przybliżeniu, poczynając od 200 Hz wzwyż z zestawami Mirage jest wszystko w porządku. Środek jest wygładzony, wysokie tony są czyste i miękkie. Dźwięk jest szybki i homogeniczny.

To co mnie najbardziej zadziwia w zestawach Mirage to ich cena na polskim rynku. 890i są wyraźnie tańsze u nas niż w UK. Za cenę 890i w UK, w Polsce można kupić zestawy głośnikowe plus średniej klasy wzmacniacz. Cena w Polsce jest prawie dwukrotnie niższa od francuskiej. Zatem 890i można by gorąco Państwu polecić, chociażby ze względu na konkurencyjność cenową. Jest jednak mały(?!) problem, który nie pozwala mi gorąco zarekomendować tych zestawów. Uwzględniając moje wymagania co do sprzętu audio, korzystając z konfrontacji z innymi zestawami głośnikowymi okazuje się, że 890i mają po prostu kontrowersyjny bas.

Przed odsłuchem pozwoliłem sobie zsunąć z zestawów materiał ozdobny, ujrzałem dwa nieduże głośniki niskośredniotonowe, co powinno zwiastować szybki i zwarty bas. Rzeczywistość rozwiała me nadzieje na dobry dół. Niskie rejestry w wykonaniu 890i są wolne, pochód kontrabasu jest twardy. Walory rytmiczne i dynamika rozczarowały. Być może efekt ten nie będzie zauważalny przy basie syntetycznym, gdzie w zasadzie chodzi o ścielenie tzw. dywanów. Przy basie akustycznym w jazzie (Charlie Hayden, Stanley Clarke) rezultaty nie są zbyt zachęcające.

Jest to w moim odczuciu najpoważniejszy uszczerbek, ale na szczęście jedyny. Inne składniki brzmienia są dobre i stawiają Mirage 890i w dobrej sytuacji, jeśli weźmiemy pod uwagę cenę.

Struktura harmoniczna, inaczej barwy są rekonstruowane dobrze. Niektóre instrumenty były odtworzone pod względem barwy na poziomie KEf'ów. Fortepian, skrzypce zostały odtworzone bardzo dobrze. Dźwięki były tu delikatne i wysmukłe. Połączenie średnicy z górą nie było przerysowane.

Głośnik wysokotonowy jest nastawiony raczej na umuzykalnienie przekazu. Jego brzmienie jest higieniczne, żywe i otwarte. Identyczne wrażenia odniósł MK określając górę jako słodką, miękką, a jednocześnie dobrze łączącą się ze średnicą.

Scenę dźwiękową można określić tylko jako wysoce imponującą, ale jak wspomniałem jest to inny rodzaj przestrzenności niż ten uzyskiwany z wysokiej klasy monitorów promieniujących do przodu. Nie przypomina ona też tego co czynią z dźwiękiem zestawy panelowe, tam mamy wyraźnie obrazy centralne i mocny pierwszy plan. Obraz dźwiękowy jest w przypadku Mirage gęsty, kontury źródeł pozornych są łagodne. 890i dobrze radzą sobie z przekazywaniem detali, chociaż są one tu trochę okraszone dźwiękami odbitymi. Szczególnie na klasyce wzrasta poczucie projekcji szczegółów związanych z pomieszczeniem koncertowym.

Mirage zasługują na rekomendację (szczególnie przy tej cenie), jednak z wyraźnym zastrzeżeniem. Należy zwrócić uwagę na bas. 890i powinny łatwo znaleźć klientelę, wśród osób poszukujących eleganckich, podłogowych zestawów głośnikowych, a jednocześnie oczekujących łatwego i przestrzennego dźwięku.

OPINIA 2
Mając w pamięci pozytywne wspomnienia z przesłuchań M-7Si zasiadając przed M-890 miałem już pewne oczekiwania. Były to zarówno oczekiwania dotyczące podobieństw jak i różnic.

Przede wszystkim po mniejszych kolumnach oczekiwałem mniej basu. I tu duża niespodzianka. M-890 grają bardzo obfitym, tłustym basem, który rozlewa się po pomieszczeniu, wydawało mi się nawet, że dominował nad całością brzmienia bardziej niż to było w przypadku M-7Si.

W tym miejscu konieczna jest dygresja, aby mieli Państwo jasny obraz sytuacji. Mój gust i kryteria oceny ewoluują powoli, jednak od czasu do czasu można odnotować jakąś istotniejszą zmianę. Najważniejszą przemianą, która zaszła na przestrzeni 1995 roku jest zwiększenie moich wymagań co do wyrazistości, kontroli i szybkości basu. Niewątpliwie przyczyniły się do tego zmiany kolumn wykorzystywanych przez nas w redakcji. Swoje znaczenie miały przesłuchania innych modeli, w tym również recenzowanych w MHF. Poza tym rozważanie jakości brzmienia jest stałym elmentem naszej pracy i to też ma swoje odbicie, generalnie w postaci podwyższania poprzeczki. Jak zapewne zauważyli stali czytelnicy coraz częściej i coraz bardziej narzekam na jakość basu w opisach większości kolumn. Można byłoby przyjąć, że ocena ma charakter całkowicie względny, a punktem odniesienia jest rynkowa średnia. Jak chodzi o odtwarzanie basu, rynkowa średnia oznacza według mnie dość mierny poziom i jakość tego zakresu (pomijam ilość i rozciągnięcie w dół) w większości kolumn jest dla mnie niezadowalająca. Wolę w tej dziedzinie stosować bardziej rygorystyczną ocenę w skali absolutnej. Po tych przestrogach wracam do Mirage.

Myślę, że dla wszystkich słuchaczy, którzy zetkną się z M-890 bas będzie punktem centralnym i głównie ten zakres zadecyduje kto zostanie jednym z ich zwolenników, a kto będzie ich przeciwnikiem. Ilość basu jest za duża. Niskie tony stanowią miękką poduszkę, na której opiera się całość dźwięku niemal nieustannie, jest więc ewidentne, że mamy tu do czynienia z uwypukleniem średniego basu. W rezultacie w większości nagrań dość trudno precyzyjnie ocenić jak nisko rozciąga się pasmo przenoszonych częstotliwości, bowiem działa efekt maskowania. Nietrudno spotkać takie fragmenty, które powodują drżenie organów wewnętrznych słuchacza. M-890 są mniejsze od M-7Si, ale nie łudziłbym się, że zagrają one w małych pomieszczeniach. Dodatkowe uwypuklenie basu spowodowane przez bliską powierzchnię spowoduje nieuchronne podbicie, które jeszcze pogorszy sytuację. Charakterystyczna była barwa basowych dźwięków impulsowych, przypominała głuchy odgłos powstający przy upadku ciężkiego, miękkiego przedmiotu. Barwa instrumentów strunowych (elektryczny bas Marcusa Millera, akustczny kontrabas) była ocieplona, z podkreśleniem mięsistości i wagi dźwięków, natomiast bez odpowiedniego nasilenia wyższych harmonicznych.

Za to wysokie tony i średnica są odtwarzane powściągliwie. Nawet jasno zrealizowanych nagrań można słuchać na dużym poziomie bez znużenia, bez nieprzyjemnych szorstkości, ale też i z nieco małą ilością blasku. Ani wokale, ani instrumenty dęte czy smyczkowe, ani perkusyjne nie brzmiały zbyt ostro. Brzmienie było w tych zakresach relaksujące ale nie nudne - w sumie zgrabne połączenie cech brzmieniowych.

Dynamika ma dwa oblicza. Głośność, potęga brzmienia i swoboda w forte są zapewnione. Szybkość i żywość nie. Przy opisanym wyżej charakterze brzmienia chyba nie mogło być inaczej. Wolno grany utwór symfoniczny z powolnym, miarowym rytmem kotłów mógł zaimponować swą majestatyczną potęgą, ale za to żwawy bas Marcusa Millera i szybkie rytmy Fourth World zostały wyraźnie spowolnione. W tym punkcie M-890 rozmijają się z mym prywatnym gustem (zwłaszcza po jego ewolucji).

M-890 osiągają przyzwoitą jakość lokalizacji, choć pod względem ostrości ogniskowania obrazów pozornych można by oczekiwać trochę więcej. Natomiast wrażenie ogólnej przestrzenności jest podkreślone. Tym razem poświęciłem też trochę czasu by posłuchać kolumn z różnych punktów pokoju. Faktycznie trzeba producentowi przyznać, że bipolarność daje spodziewane rezultaty i pozycja odsłuchu jest mniej krytyczna niż w innych kolumnach. Mam głównie na myśli mniejsze zniekształcenie barwy przy usadowieniu słuchacza w nietypowych pozycjach daleko od osi.

Ocieplenie, silnie uwypuklony bas i majestatyczna powolność nadają M-890 bardzo wyrazisty charakter. Jestem głęboko przekonany, że Ian Paisley ma swoją koncepcję brzmienia, która objawia się w konstruowanych przez niego kolumnach. Gdyby nie potężny bas, brzmienie można by opisać jako łagodne, przestrzenne i relaksujące. (GS)

Jeśli mają Państwo uwagi dotyczące tej strony lub zauważyliście na niej błędy, dajcie nam znać.
Kliknięcie na niniejszy link spowoduje uruchomienie w nowym oknie formularza, przy pomocy którego można przekazać uwagi do redakcji.
Copyright © 1991-2022 Magazyn Hi-Fi, Gdynia, Poland
logo hifi.pl