Uwaga!

Trwają prace techniczne na witrynie hifi.pl. Dopóki widoczny będzie niniejszy komunikat prosimy:
- nie zamieszczać ogłoszeń na giełdzie
- nie logować się na swoje konto
- nie rejestrować nowych kont na hifi.pl
- jeśli jesteście Państwo zalogowani prosimy o jak najszybsze wylogowanie

Przewidujemy, że czas trwania prac nie przekroczy 30 minut. W tym czasie można normalnie korzystać z treści zamieszczonych na hifi.pl.

Kiedy niniejszy komunikat zniknie będzie to oznaczało, że prace zostały zakończone i możliwe jest korzystanie z wszystkich funkcji witryny.

Przepraszamy za wszelkie niedogodności wynikające z prowadzony prac.

Start Pomoc Kontakt Reklama O nas Zaloguj Rejestracja

Witryna hifi.pl wykorzystuje ciasteczka (cookies). Proszę kliknąć aby uzyskać więcej informacji.

JMlab Grande Utopia


recenzja pierwotnie opublikowana w Magazynie Hi-Fi 6/96
Wymiary: 1750,500,750 mm
Efektywność: 94 dB
Impedancja: 4 omy (min. 3)
Moc: 500 W (max.)
Cena (12/1996): 165.000 zł
Zestaw testowy 1: Meridian 500, mbl 1511, LFD LS0/PA2M
Zestaw testowy 2: Meridian 500/563, LFD LS0/PA2M

Choć na górze strony widnieje napis "Recenzje", to w tym przypadku jest on trochę na wyrost. Niniejszy tekst moim zdaniem nie jest prawdziwą recenzją. Do recenzowania kolumn za 165.000 zł i przenoszących niskie częstotliwości do 20 Hz po prostu nie jesteśmy przygotowani, ani lokalowo, ani sprzętowo. Nasze doświadczenia ze sprzętem tego kalibru cenowego są jeszcze zbyt małe. Gdybym twierdził, że jesteśmy w stanie przygotować recenzję takiego produktu byłaby to megalomania. To co chcemy przedstawić potraktujcie Państwo raczej jako opis niezwykle ambitnej konstrukcji i jednocześnie prezentację naszych doświadczeń uzyskanych w kontakcie z tym produktem. Nie sądzę by wielu było potencjalnych nabywców tych kolumn. A nawet gdyby byli tacy wśród naszych czytelników (tym osobom gratuluję znakomitej sytuacji finansowej), to ten tekst tak czy tak nie odpowie na pytanie czy warto kupić Grande Utopię. Natomiast niezależnie od chęci i od możliwości zakupu kolumn za 165.000 zł każdy na pewno może dzięki kontaktowi z takimi zestawami czegoś się nauczyć.

Technologia
W swej ogólnej koncepcji Grande Utopia jest zestawem dość konwencjonalnym. Pięć dynamicznych głośników w znanej, typowej konfiguracji przestrzennej. Obudowa bazująca na materiałach drewnianych. Normalna, pasywna zwrotnica. Żadnego opatentowanego sposobu odtwarzania basu, żadnych nowych materiałów na obudowy, żadnych ciekawostek w rodzaju jonowych głośników czy niekonwencjonalnych charakterystyk kierunkowych. Jednak wszystkie zastosowane elementy, jak też liczne szczegóły konstrukcyjne, są najwyższej jakości. Jest też szereg drobiazgów, których nie spotykamy w zestawach o bardziej przystępnych cenach. O kilku najciekawszych elementach powiedział Christian Blerald w wywiadzie prezentowanym obok. Dla uzyskania pełnego obrazu koniecznie musicie Państwo przeczytać ten artykuł, ponieważ nie będę w tym miejscu dublował podanych przez Christiana Bleralda informacji.

Szereg faktów należy jednak jeszcze dodać by opis Grande Utopii był w miarę kompletny. Choć na pierwszy rzut oka kolumna ta wygląda na jednolitą bryłę, w rzeczywistości składa się z sześciu osobnych obudów. Osobne obudowy ma każdy z głośników, a szósta zawiera zwrotnicę. Podstawowym materiałem konstrukcyjnym jest 25-milimetrowy MDF. Do tego dochodzą jeszcze panele z litego drewna o grubości 30 mm, co daje boki o grubości 55 mm. Komory basowe są wzmocnione wewnątrz usztywnieniami. Dodatkowo zastosowano też do wytłumienia płaty ołowiane o grubości 2 mm i szerokości 15 mm. Wykończenie zewnętrzne to kombinacja naturalnego drewna i lakieru samochodowego. Bez wątpienie kolumny są wykonane bardzo dobrze, ale na przykład w zestawieniu ze stolarskimi perełkami włoskich producentów, JMlab nie zaprezentował niczego szczególnego. Do połączenia ze wzmacniaczem służą rzadko spotykane gniazda WBT, ich podwojenie pozwala na połączenie dwukablowe. Do samych gniazd trudno mieć zastrzeżenia, natomiast niestety okazały się one zbyt skomplikowane dla poprzednich użytkowników Grande Utopii (udostępniona nam para była już przedtem wykorzystywana do licznych demonstracji, podobno w wielu krajach). Gniazda nosiły wyraźne znamiona siłowego wpychania wtyków. Naszły mnie dość smutne refleksje co do kultury technicznej hi-endowych dealerów w Zachodniej Europie. Od ludzi demonstrujących kolumny za kilkadziesiąt tysięcy dolarów oczekiwałbym, że poradzą sobie z poluzowaniem i dokręceniem dwóch pierścieni. Egzemplarz, który do nas dotarł wskazuje, że niestety sobie nie poradzili.

Choć w swej podstawowej koncepcji układ głośników jest tradycyjny, znany z teorii d'Appolito, to jednak Grande Utopia wyróżnia się na tle konkurencji. Zakrzywienie powierzchni przedniej ścianki powoduje, że głośniki rozłożone są na łuku. Zarówno wynikające stąd przesunięcie czasowe (a raczej wyrównanie czasowe) jak też i odpowiednie ukierunkowanie osi promieniowania zasadniczo wpływa na sposób w jaki dodają się sygnały akustyczne z poszczególnych głośników. Stąd też zalecenie producenta by odległość słuchacza od kolumny mieściła się w przedziale od 3 do 4,5 metra, aby sumowanie akustyczne było prawidłowe.

O membranach głośników niskośredniotonowych i niskotonowych oraz o układzie magnetycznym wysokotonowego mówi obok Ch. Blerald. Górny głośnik niskotonowy o średnicy 27 cm pracuje w obudowie zamkniętej o objętości 50 l. Natomiast 38-centymetrowy głośnik basowy ma aż 250-litrową skrzynkę. Potężny tunel bass-reflexu ma postać szerokiej szczeliny u dołu obudowy. Po odkręceniu tylnej pokrywy zwrotnicy można nieznacznie zmienić poziom głośności głośnika wysokotonowego, tak by dostosować się do warunków akustycznych pomieszczenia.

W firmowym prospekcie napisano, że elektrycznie jest to kolumna trójdrożna a akustycznie 4-drożna. W gruncie rzeczy można jednak mówić o zestawie trójdrożnym. Głośniki niskotonowe mają różny zakres działania na basie, ale przypadająca na 400 Hz zwrotnica jest wspólna dla obu z nich. Podział między głośnikami średniotonowymi a wysokotonowym przypada na 3 kHz. Jak widać nie są to częstotliwości niskie. Nachylenia zboczy w zwrotnicy wynoszą 18 dB/okt.

Kolumny te nie mają typowych maskownic do zabezpieczenia głośników. Do transportu zakłada się drewniane osłony. Przy odsłuchu głośniki pozostają zawsze odkryte.

Wszystko to waży 186 kg, a w skrzyniach ponad 300! Tak dokładnie zresztą tego nie wiem, bo różne materiały firmowe podają różne dane. Kolumny nie są wyjmowane ze skrzyń, ale wyjeżdżają na kółkach po załączonej deseczce tworzącej miniaturową rampę. Do przenoszenia skrzyń wskazana jest obecność 8 osób, do przenoszenia samych kolumn z poziomu ziemi na poziom wysokiego parteru przystąpiliśmy w sześcioosobowym zespole i każdy miał co dźwigać. Ciężar przypadający na osobę nie jest może aż tak imponujący, ale trudno jest go rozłożyć na wszystkich równomiernie (zwłaszcza przy jakichkolwiek manewrach) i uchwyt nie jest zbyt optymalny. Jeśli weźmiecie to Państwo pod uwagę, to zrozumiecie, że operacja wnoszenia tych kolumn pozostanie w naszej pamięci na długo.

Pokój, pierwsze wrażenia i ustawienie
Kiedy w końcu dwa monstra stanęły w pokoju szybko przeniosłem z drugiego pomieszczenia wzmacniacz i odtwarzacz CD, a następnie odsunąłem co bardziej przeszkadzające meble. Z Grande Utopii popłynął dźwięk. Nie zdążyłem nawet zbyt wiele posłuchać, gdy zawitał gość, również audiofil (z emocji zapomniałem o jego wcześniej zapowiedzianej wizycie). Jego obserwacje były jednoznaczne: pokój jest za mały, bas się kotłuje i nie brzmi tak jak powinien. Natomiast średnica i wysokie tony miały klasę zauważalną od razu. Cokolwiek nie powiedziłbym o zauważonych na początku zaletach Grande Utopii, to trzeba powiedzieć wprost, że pierwsze odczucia były mieszane, całościowo dźwięk nie był satysfakcjonujący. Potwierdzili to nawet słuchacze nie mający żadnych audiofilskich zainteresowań. Jak zwykle w takich sytuacjach pomocne były opinie moich krewnych, którzy słuchają sprzętu tylko w nielicznych przypadkach.

Przy odtwarzaniu sygnału sinusoidalnego 25 Hz (co niemal dokładnie odpowiada najniższej częstotliwości rezonansowej pokoju) drgania przedmiotów i rezonansowe wzbudzenie pomieszczenia dawały bardzo nieprzyjemny efekt. Pomieszczenie na parterze, w którym stały Grande Utopie, nie jest zwykle wykorzystywane do odsłuchów. Nasz podstawowy pokój odsłuchowy na piętrze jest trochę dłuższy, węższy, mniejszy, bardziej wytłumiony i jeszcze bardziej "połamany". Większy pokój był bardziej stosowny przede wszystkim z uwagi na większą szerokość. Poza tym muszę też szczerze przyznać, że po operacji wnoszenia Utopii na wysoki parter po prostych schodach nie podjąłbym się wniesienia ich na jeszcze wyższe piętro po schodach zakręcających o 180 stopni. Choć wykorzystany przez nas pokój był niewątpliwie za mały do takich kolumn (długość 6,9 m; szerokość 4,65 m przez większą część długości i 4,10 m przez pozostałą; wysokość 2,75 m), jednak nie poddałem się pesymistycznemu nastrojowi. Nie traciłem nadziei, że uda mi się znaleźć położenie, w którym problemy z nadmiarem rezonującego basu zostaną zredukowane. Przy bezkompromisowym podejściu do ustawienia kolumn (kiedy względy estetyczne i praktyczne nie grają roli), można zawsze wiele zmienić w brzmieniu basu poprzez optymalizację położenia, sprawdziłem to wiele razy. Ponieważ kolumny miały pozostać tylko kilka dni, mogłem sobie pozwolić na pełną swobodę i nie dbać o praktyczne niedogodności. Samo przestawianie kolumn okazało się stosunkowo łatwe. Trzeba co prawda włożyć sporo siły w przesunięcie kolumny ważącej ponad 180 kg, ale dzięki kółkom w dolnej ściance może tego dokonać jedna osoba. Duże znaczenie będzie miało podłoże. Ja przesuwałem Utopie po niezbyt grubym dywanie, ich przemieszczanie po twardej powierzchni jest jeszcze łatwiejsze, ale obawiam się, że na grubym dywanie jedna osoba może mieć kłopot z przesunięciem tych kolumn. Eksperymenty ze zmianami położenia wykonywałem w ten sposób, że za każdym razem oddalałem zestawy o około 40 cm od tylnej ściany. W trzecim położeniu było już zupełnie nieźle, w czwartym jeszcze lepiej, powiedziłbym nawet, że prawie dobrze. W ostateczności głośniki (czyli płaszczyzna przedniej ścianki) znalazły się około 3 metrów od tylnej ściany. Zaprzestałem dalszego przesuwania w przód obawiając się, że bliskość połowy odległości między ścianami ponownie objawi się uwypukleniem rezonansu pokoju.

Dalsze wrażenia i dalsze eksperymenty
O ile poprawa jakości basu uzyskana dzięki optymalizacji ustawienia zaspokoiła moje oczekiwania w sporym stopniu, to nie mogę tego samego powiedzieć o stereofonii. Niestety nie byliśmy w stanie zapewnić zalecanych przez producenta odległości pomiędzy kolumnami i odległości od ścian. Nie udało się też wykonać odpowiednio długich eksperymentów z drobnymi korektami ustawienia i z dopracowaniem akustycznym wystroju pomieszczenia. Krótko mówiąc brakowało mi odpowiedniej ciągłości sceny, a w przypadku niektórych instrumentow również ostrości lokalizacji.

Natomiast znakomite było oderwanie źródeł pozornych od głośników. Po prostu nie czuło się by dźwięk dobywał się z dwóch konkretnych miejsc przestrzeni. Ogólne wrażenie przestrzenności też nie budziło zastrzeżeń, głęboka i szeroka scena wypełniła się sugestywną akustyką.

Wielkie skrzynie i duże głośniki niskotonowe natychmiast sugerują potężny bas. Taki był on w istocie. Grande Utopia daje to połączenie, którego tak usilnie i tak bezowocnie poszukuję w tańszych kolumnach. Rozciągnięcie pasma w niskie rejestry, duża dynamika i szybkość. Jeśli ktokolwiek twierdzi, że ciepły, powolny bas jest zjawiskiem prawidłowym to po prostu błądzi i się myli. Owszem, można lubić taki sposób odtwarzania, czego nikomu nie bronię. Ale nie jest to wierne oddanie dźwięku naturalnego. W przypadku Grande Utopii najistotniejszym czynnikiem spowalniającym niekiedy brzmienie basu był pokój. Pod tym względem kolumny te różnią się od tańszej konkurencji. Co ciekawe, nawet przy odtwarzaniu nagrań z potężnym basem na nieprzyzwoicie wysokich poziomach głośniki basowe wyglądały tak jakby nic specjalnego się nie działo. Ani amplitudy ich wychyleń ani strumień powietrza wypływający z tunelu nie były zbyt duże. I to nawet przy płytach takich jak "Back on the Block" Quincy Jonesa czy "Protection" Massive Attack i przy poziomach, ktore uważam za ogłuszające. Być może w większych pokojach dałoby się doprowadzić Grande Utopie do kresu możliwości bez równoczesnego spowodowania uszkodzenia słuchu. W naszych warunkach lokalowych nie było to możliwe.

Ale nie jest to po prosu zwykła kolumna do której dodano potężny bas. Jakość wyższych rejestrów też budzi uznanie. Barwy, szybkość i swoboda transjentów, nieskrępowana dynamika. Wszystko to tworzy całość bardzo realistyczną, sugestywną. Dźwięk ma już dużo z tej swobody i siły, którą spotykamy w naturze.

Tak naprawdę Grande Utopię najłatwiej docenić kiedy przestanie się jej słuchać. Pierwsze reakcje osób, które przewinęły się przez redakcję były różne. Od pełnego zachwytu bez zastrzeżeń, po ocenę stosunkowo chłodną. Jednak co ciekawe, prawie wszyscy dzwonili niewiele później by jeszcze raz podzielić się swoimi wrażeniemi. Dopiero po powrocie do domów i włączeniu własnego sprzętu moi redakcyjni koledzy i pozaredakcyjni znajomi dostrzegali prawdziwą wielkość różnicy pomiędzy zestawami za kilka czy kilkanaście tysięcy złotych a Utopią. Była to różnica zasadnicza.

Sprzęt towarzyszący
Nie dość, że w ogóle nie jesteśmy przygotowani do testowania kolumn, których cena wynosi 165.000 zł to jeszcze wypożyczenie Grande Utopii przypadło na najgorszy możliwy okres. Zbiegło się ze zmianami w redakcyjnym zestawie i nawet nie mieliśmy całego własnego kompletu elektroniki. Co gorsza byliśmy też w trakcie spiętrzenia pracy związanego z wysyłką kolejnego numeru MHF i brakowało czasu na eksperymenty.

Większość odsłuchów przeprowadziliśmy z bardzo skromnym jak na te okoliczności zestawem. Odtwarzacz Sony CDP-XA5ES zasilał z wyjścia o regulowanym poziomie - poprzez kabel LFD Spirolink 3 - wzmacniacz mocy LFD PA2M połączony z kolumnami kablem XLO Type 0.6. Choć dla wielu osób będzie to pewnie zaskoczeniem, ale sądzę, że ta kombinacja sprawdziła się jednak całkiem dobrze. Z całą pewnością korzystną okoliczność stanowiła wysoka efektywność kolumn. Jak wspomniał Christian Blerald, moc wzmacniaczy nie jest aż taka ważna. Faktycznie 90 watów z LFD zapewniło znakomite efekty dynamiczne. Basowa solówka "Lord's Tundra" w wykonaniu Deana Peera zabrzmiała fantastycznie. Być może niektórzy audiofile będą się obruszać, ale wydaje mi się, że tak tania elektronika wcale nie stanowiła poważnego ograniczenia przy badaniu potencjału Utopii. Wszystkie poważniejsze problemy brzmieniowe (czyli konkretnie dwa: z rezonansami na basie i rozkładem sceny) dawało się połączyć albo z niedostatkami pomieszczenia albo z cechami nagrań. Nie znalazłem żadnego drażniącego uszczerbku, który byłbym w stanie powiązać ze źródłem czy wzmacniaczem. Oczywiście lepsza elektronika bez wątpienia przyniosłaby dalszą poprawę, ale tak czy tak, kombinacja Sony/LFD wystarczyła by pokazać, że potencjał kolumn jest ogromny.

Bardzo krótko podłączone były też komponenty YBA: odtwarzacz kompaktowy CD1, przedwzmacniacz YBA 2, wzmacniacze mocy Passion 1000. Podłączenie tych ostatnich okazało się zresztą kłopotliwe. W momencie włączania końcówek uruchamiały się bezpieczniki. Dopiero po zmianie bezpiecznika 10A na 16A dało się uruchomić Passion 1000. Nie zdążyłem niestety ich posłuchać nawet przez kilka minut. Krótki test wykonał MS i zasadniczego, uderzającego od razu przeskoku jakościowego w stosunku do kombinacji Sony/LFD nie odnotował.

Muzyka
Odsłuch Grande Utopii miał poważny walor edukacyjny. Odsłonione zostało prawdziwe, wcześniej nie poznane przeze mnie w pełni, oblicze wielu nagrań. W szczególności dotyczy to niskiego basu i dynamiki. W trakcie odsłuchu na mniejszych i tańszych kolumnach wiele informacji po prostu ginie, a w rezultacie ocena niektórych nagrań staje się problemem.

Na przykład popularny "Sledge Hammer" Petera Gabriela wypada zwykle dość imponująco nawet na niedużych zestawach za tysiąc kilkaset złotych. Prawie zawsze bas wydaje się być żywy i dynamiczny. Czemu? Dzieje się tak dlatego, że w tym nagraniu nie ma niskiego basu. Utopia znakomicie ukazała jak wiele niżej schodzi bas w wielu innych nagraniach. Natomiast potwierdziła się znakomita jakość "Nevermind" z płyty Airto Moreiry "Killer Bees". To "odkryte" przez MS nagranie jest bardzo realistyczne, ale też i bardzo wymagające dla sprzętu. Na Grande Utopii wypadało wspaniale. Natomiast jeśli ktoś poszukuje elektronicznego basu w nieprzyzwoice dużych ilościach to polecam płytę Massive Attack "Protection". Dopiero przy pomocy Utopii odkryłem jak ogromna jego ilość jest na tej płycie.

W przypadku tak potężnych kolumn deklasacja tańszych zestawów pod względem odtwarzania basu nie jest jednak niespodzianką. Natomiast, jak już wspominałem, również w wyższych rejestrach głośniki Focala pokazały swą klasę. Szczególnie ciekawym przypadkiem była dla mnie płyta Chrisa Isaaka "Forever Blue". Wcześniej zastanawiałem się czy nadmierna ostrość słyszana często przy odtwarzaniu tej płyty jest wyłącznie cechą nagrania, czy może tak wiele kolumn nie radzi sobie z prawidłową prezentacją materiału. Po odsłuchu na Grande Utopii dochodzę do wniosku, że nagranie jest jednak w porządku. Kolumny o bardzo dużym zakresie dynamiki obnażają skompresowany charakter niektórych nagrań. Przykłady płyt potwierdzających tą zależność można mnożyć. Weźmy choćby "Bleach" Nirvany - nagrania z tego albumu brzmiały bardzo płasko.

Podsumowanie
Przede wszystkim nie będę usiłował przedstawić Państwu oceny Grande Utopii. Są to kolumny 10 razy droższe od jakichkolwiek innych, które zdarzyło się nam słuchać w redakcji. Owszem, w przypadkowych warunkach, na różnego rodzaju demonstracjach, niejednokrotnie miałem okazję posłuchać wielu innych kolumn o zbliżonych, a nawet sporo wyższych cenach. Nie można jednak tego typu okazjonalnych doświadczeń traktować jako punktów odniesienia do rzetelnej oceny. Z pewnością Grande Utopia to najlepszy zestaw głośnikowy jaki miałem okazję słuchać w naszej redakcji, ale przy tej cenie i przy tej renomie było to przesądzone z góry. Gdyby spytali Państwo czy usprawiedliwiona jest jej cena, to nie byłbym w stanie udzielić odpowiedzi. Równie dobrze mógłbym przypuszczać, że podobny dźwięk konkurenci oferują już za 100.000 zł, a równie dobrze może być tak, że Grande Utopia to najlepsza kolumna w przedziale do 250.000 zł. Oba domysły nie są poparte konkretnym doświadczeniem.

Czego nauczył mnie odsłuch kolumn za 165.000 zł? W pewnym sensie niczego nowego. Jeśli w swych poszukiwaniach coraz lepszego dźwięku odnosimy się do tego co można spotkać w naturze, to okazuje się, że w miarę wzrostu wyrafinowania sprzętu po prostu zwiększa się realizm przekazu. Nic więcej i nic mniej.

Czy zakup tak drogich kolumn gwarantuje pełną satysfakcję przy odsłuchu? Oczywiście satysfakcja może zostać zniweczona przez brak odpowiedniego pomieszczenia czy też przez nieodpowiednią instalację. Załóżmy jednak, że te problemy zostały przezwyciężone. A więc jest pełna satysfakcja czy jej nie ma? I tak i nie. Proszę się nie obawiać, to nie jest wykręt. Rozwinę moją myśl dalej. Jeśli zdarza się Państwu słuchać muzyki na żywo, to z własnego doświadczenia wiecie, że muzyka odtwarzana przy pomocy sprzętu hi-fi traci bardzo wiele w stosunku do oryginału. Ale wiecie też zapewne, że słuchanie muzyki na żywo jest zajęciem znacznie bardziej angażującym, mniej relaksującym. Żywy dźwięk atakuje uszy słuchacza znacznie silniej niż dźwięk z głośnika. Wydaje mi się, że bardzo wielu słuchaczy wcale nie poszukuje w domowych warunkach skopiowania doznań z koncertu. Na codzień, w domowym zaciszu, nie poszukujemy wrażeń tak intensywnych. Ewidentne pogorszenia dźwięku takie jak złagodzenie, kompresja dynamiki mogą się nawet podobać. Tak samo jak intensywność doznań przy słuchaniu muzyki na żywo może być często zbyt duża, tak też i intensywność doznań dostarczanych przez Grande Utopię jest ogromna. Trzeba zdawać sobie sprawę, że realizm brzmienia nie jest relaksujący! Z drugiej strony nie oznacza to, że dla uzyskania namiastki naturalnej dynamiki można dźwięk sztucznie wyostrzyć, rozjaśnić czy dodać zdeformowanego basu. Tego typu "ożywienie" i autentyczna dynamika z Grande Utopii to dwie różne sprawy.

Ale i dla tych słuchaczy, którzy poszukują przy muzyce odpoczynku, Grande Utopia oferuje niemałe zalety. Jak się okazało, przyjemnie gra na cichych poziomach. (GS)

Jeśli mają Państwo uwagi dotyczące tej strony lub zauważyliście na niej błędy, dajcie nam znać.
Kliknięcie na niniejszy link spowoduje uruchomienie w nowym oknie formularza, przy pomocy którego można przekazać uwagi do redakcji.
Copyright © 1991-2022 Magazyn Hi-Fi, Gdynia, Poland
logo hifi.pl