Uwaga!

Trwają prace techniczne na witrynie hifi.pl. Dopóki widoczny będzie niniejszy komunikat prosimy:
- nie zamieszczać ogłoszeń na giełdzie
- nie logować się na swoje konto
- nie rejestrować nowych kont na hifi.pl
- jeśli jesteście Państwo zalogowani prosimy o jak najszybsze wylogowanie

Przewidujemy, że czas trwania prac nie przekroczy 30 minut. W tym czasie można normalnie korzystać z treści zamieszczonych na hifi.pl.

Kiedy niniejszy komunikat zniknie będzie to oznaczało, że prace zostały zakończone i możliwe jest korzystanie z wszystkich funkcji witryny.

Przepraszamy za wszelkie niedogodności wynikające z prowadzony prac.

Start Pomoc Kontakt Reklama O nas Zaloguj Rejestracja

Witryna hifi.pl wykorzystuje ciasteczka (cookies). Proszę kliknąć aby uzyskać więcej informacji.

Gradient Evidence


recenzja pierwotnie opublikowana w Magazynie Hi-Fi 1/98
Wymiary: 900,210,300 mm
Efektywność: 86 dB
Impedancja: 4 omy
Moc: brak danych
Cena (6/1998): 6.800 zł
Zestaw testowy 1: Audiomeca Mephisto, Meridian 566, LFD LS0/PA2M
Zestaw testowy 2: Audiomeca Mephisto, Meridian 566, LFD LS0/PA2M
Ten model testowany w grupie wraz z: GLD Bryza/Tornado, Gradient Evidence, JMlab 808LE, Jean Marie Reynaud Offrande, Phonar P20, Tannoy D-700, Totem Tott, Visaton Experience V20

Firma Gradient zyskała rozgłos wśród audiofili w sposób dość nietypowy. Kilka lat temu sporo uwagi poświęcono na całym świecie opracowaniu subwoofera Gradient do elektrostatycznych zestawów Quad ESL63. Wówczas usłyszałem o Gradiencie po raz pierwszy. Nie ma zbyt wielu konstrukcji godnych określenia "legendarny", ale elektrostaty Quada niewątpliwie do tego ekskluzywnego grona się zaliczają. Dawne szefostwo Quada bardzo krytycznie odnosiło się do wszelkich modyfikacji czy dodatków do swojego sprzętu, ale Gradient zdobył jednak uznanie w oczach wybrednego Rossa Walkera. A przypominam, że swego czasu krytykom ESL63, którzy narzekali na brak basu, Ross Walker poradził by stukali w kartonowe pudło w takt muzyki. Subwoofer do ESL63 jest zresztą nadal produkowany.

Evidence to chyba pierwszy produkt audio z Finlandii jaki testujemy. Obok Gradienta tylko dwa inne hasła kojarzą mi się (elektroakustycznie) z Finlandią: Matti Otala (odkrywca zniekształceń TIM) oraz Genelec (producent zestawów studyjnych).

Rozgłos związany z subwooferem do ESL63 na pewno się przydał, ale i bez tego Gradient wyróżnia się wśród innych firm oryginalnymi rozwiązaniami technicznymi. W firmowej literaturze mówi się przede wszystkim o charakterystykach kierunkowych kolumn i o akustyce wnętrz. Cele wytyczone przez Gradienta są ambitne - chodzi o radykalne zmniejszenie wpływu pomieszczenia odsłuchowego na brzmienie. Zazwyczaj producenci kolumn ograniczają się do stwierdzenia, że akustyka pomieszczeń jest ważnym czynnikiem i że nabywcy muszą poeksperymentować z ustawieniem. Natomiast w instrukcji obsługi dopuszcza się nawet by między słuchaczem a kolumną stały meble, pod warunkiem, że z miejsca odsłuchu widoczna jest górna część obudowy mieszcząca głośnik średnio-wysokotonowy.

Teoretyczne założenia, z których wynika konstrukcja Evidence są takie same jak w przypadku flagowego modelu Revolution. Jak słusznie przypomina się w reklamowej ulotce Gradient, typowe kolumny są mało kierunkowe w niższych oktawach. Wypromieniowane na boki i do tyłu dźwięki są następnie odbijane przez ściany i trafiają do słuchacza po dźwięku bezpośrednim. Odbicia te mogą wpłynąć na równomierność i całościową równowagę basu, na stereofonię i na barwy średnicy. Aby zminimalizować wpływ tego szkodliwego zjawiska Gradient kształtuje charakterystyki kierunkowe swych kolumn w sposób niemożliwy do osiągnięcia w typowych zestawach. Evidence ma nietypowo skonstruowaną obudowę. Jest ona określona jako rezystancja akustyczna. Na bocznej ściance wykonano serię podłużnych pionowych otworów o zróżnicowanej długości. Dzięki temu o 20dB zredukowane jest promieniowanie średnich tonów do tyłu. Oprócz tego cały zakres średnich i wysokich tonów jest odtwarzany przez głośnik koncentryczny. O ile dla charakterystyki promieniowania głośnika średniotonowego zasadnicze znaczenie ma wspomniana konstrukcja obudowy, to głośnik wysokotonowy korzysta z membrany średniotonowego dla kształtowania charakterystyki kierunkowej. Rozwiązanie to przypomina Uni-Q stosowane już od dłuższego czasu przez KEF'a, w ten sposób można dość skutecznie zasymulować źródło punktowe. Cały ten dwudrożny system ma nominalną średnicę 17 cm. Membrana sekcji średniotonowej wykonana została z włókna szklanego. Sekcja wysokotonowa ma 25-milimetrową kopułkę wykonaną z aluminium. Głośnik wysokotonowy ma automatyczne zabezpieczenie. Dzięki zastosowanym rozwiązaniom konstrukcyjnym w zakresie średnich i wysokich tonów kolumna ma kardioidalną charakterystykę promieniowania.

W zakresie basu Evidence zachowuje się konwencjonalnie i promieniuje prawie dookólnie. Głośnik basowy został umieszczony na bocznej ściance. Ma on średnicę 20 cm i pracuje w obudowie bass-reflex. Tunel bass-reflexu jest uformowany przez dodatkowe ścianki w obudowie. Dzięki temu uzyskano wzmocnienie skrzynki, a duży przekrój tunelu pozwala uniknąć szumów turbulencyjnych nawet przy dużych poziomach dźwięku. Wysokość na jakiej znajduje się głośnik basowy została dobrana celowo dla redukcji najbardziej drażniącego modu na częstotliwości 135 Hz powstającego przy wysokości pokoju 2,5 m.

Na pierwszy rzut oka Evidence przypominają swym wzornictwem bipolarne kolumny Mirage. Ścianki są obleczone czarną tkaniną, na górze przymocowana jest dekoracyjna płytka wykończeniowa. Jednak w tym przypadku przód kolumny znajduje się na wąskiej ściance. Dekoracyjna płytka jest mocowana do właściwej skrzynki przy pomocy rzepów, które nie działały najlepiej. Płytka łatwo odszczepia się od skrzynki i trzeba dość dokładnie wcelować by ją na trwałe przymocować z powrotem. W spodnią ściankę można wkręcić nóżki lub kolce.

Kolumny są dostarczane w parach lewa-prawa. W dużych pokojach, gdy kolumny będą daleko od ścian nie odczuje się większej różnicy pomiędzy ustawieniami. Natomiast jeśli w pobliżu kolumn będą ściany boczne, to ustawienie głośników basowych do środka lub na zewnątrz powinno przynieść poważniejszą zmianę. Gradient zaleca by głośniki basowe miały co najmniej 30 cm swobodnej przestrzeni wokół siebie - trzeba przyznać, że nie jest to wymóg wygórowany.

Oprócz ustawienia kolumn do optymalizacji brzmienia basu można też wykorzystać specjalną, dwupozycyjną zworkę umieszczoną przy terminalach połączeniowych. Oprócz położeń "high" i "low" oznaczających odpowiednio zwiększenie lub zmniejszenie ilości basu jest też trzeci wariant polegający na usunięciu zworki i owocujący dodatkowym uwypukleniem wysokich tonów. Przestawienie zworki powoduje zmianę poziomu basu o 3 dB.

Jak większość testowanych tym razem kolumn także Evidence nie jest zbyt komfortowym obciążeniem. Miniumum impedancji wynosi nieco ponad 2,5 oma - to bardzo mało - ale na szczęście przypada ono w zakresie najwyższych tonów. Lokalne minimum w okolicach przełomu basu i średnicy ma już bardziej korzystną wartość 3,4 oma. Można więc uznać, że Evidence są dość typowym obciążeniem 4-omowym. Pamiętając jednak o dość niskiej efektywności należy raczej skierować uwagę na mocniejsze wzmacniacze - Gradient zaleca minimum 50W. Deklarowane pasmo przenoszenia zawiera się w przedziale 45-20k Hz z tolerancją 2 dB. Bas rozciąga się do 29 Hz (spadek -6 dB). (GS)

Opinia 1
Gradienty oferują bardzo duże możliwości ustawienia, po pierwsze głośniki niskotonowe znajdują się z boku obudowy, zatem możemy je skierować do wewnątrz lub na zewnątrz - tak by promieniowały na boczną ścianę. Po drugie użytkownik ma możliwość wyboru opcji - więcej lub mniej basu, za pomocą zworek z tyłu skrzynki. Oczywiście jak zawsze dochodzi tu możliwość kierowania osi głównej głośników znajdujących się na przedniej ściance. Te wszystkie warianty nie pozostają oczywiście bez wpływu na dźwięk. Osobiście sporo eksperymentowałem i wydaje mi się, że osiągnąłem całkiem satysfakcjonujące rezultaty zarówno ze względu na stereofonię jak i barwy, niestety Radek wydaje się nie podzielać mojej raczej pozytywnej opinii i to w przypadku obu tych aspektów, może kluczem do tego jest właśnie ustawienie. Najbardziej mi odpowiadająca opcja to głośniki niskotonowe na zewnątrz, zworki w pozycji więcej basu i osie głośników promieniujące prostopadle do linii łączącej zestawy - czyli prosto na tylnią ścianę.

Oczywiście słuchając ich bezpośrednio po rewelacyjnych pod wieloma względami 808-kach, można być nie do końca usatysfakcjonowanym. Pierwsze wrażenia to bardziej spokojny i nieco ciemniejszy dźwięk - podany raczej subtelnie - mało narzucający się. Gradienty mają wyjątkowo mało nieprzyjemnych cech, z drugiej strony nic nie wyróżnia ich ponad przeciętność. Barwy średnicy były poprawne, po bardzo naturalnych 808-kach, mogły wydawać się nieco osłodzone (nie miały naturalnej ostrości), a instrumenty mniej namacalne. Fortepian okazał się jednak bardzo przyjemny, dobrze zrównoważony. Gradienty posiadają inny sposób prezentacji, równowaga tonalna oznacza tu brak podbarwień, jednak generalnie dźwięk jest jakby stłumiony, mamy mniej basu, mniej wysokich, obraz jest nieco przyciemniony i ocieplony, nadaje to nagraniom specyficznej aury, stwarza pewien nastrój, słuchacz ma wrażenie uczestnictwa w jakimś spektaklu. Jazzowe ballady nabrały bardziej klubowego charakteru, pojawiło się więcej powietrza, swobodnej przestrzeni, warunki akustyczne pomieszczeń zyskały na autentyczności, ulegały większym zmianom przy poszczególnych nagraniach. W 808 lokalizacja była bardziej ostra, więcej działo się z przodu przed źródłami, tu obszar za źródłami również wypełniony jest powietrzem, daje to wrażenie umiejscowienia instrumentów w konkretnych pomieszczeniach - pod tym względem odbiór wydaje się bardziej naturalny. Charakter wysokich tonów jest raczej przyjemny i miły dla ucha, choć na pewno nie tak naturalny i obecny jak na 808-kach. Blachy perkusyjne mają mniej wyrafinowania, są bardziej ciężkie i metaliczne, przy odpowiednim doborze materiału muzycznego może być to nawet zaletą.

Bas stwarza przed użytkownikiem pewne możliwości, jego ilość jest bowiem regulowana, możliwości te są jednak raczej iluzoryczne, regulacja obejmuje bardziej tłumienie niż nadmierne eksponowanie, z tego względu przy średniej wielkości pomieszczeniach korekty te są raczej bezużyteczne. Początkowo słuchałem w ustawieniu mniej basu - spodziewając się jakich przykrych efektów w alternatywnym wariancie. Okazało się jednak że dźwięk jest wówczas słabo wypełniony, zbyt wiotki. Drugie ustawienie jest zdecydowanie bardziej naturalne, niskie składowe zyskują na wypełnieniu nie tracąc nic ze swojej jakości. Instrumenty mają więcej oddechu, są bardziej obecne, melodyjne. Pomijając możliwości ustawienia, najlepszy wariat nie gwarantuje ultra szybkością i prawdziwej potęgi. Symfoniczne nagrania z płyty (E. Kunzel - Williams: "Olympic Fanfare") pozostawiły w tym względzie mały niedosyt.

Możliwy jest natomiast odsłuch w miarę przyjemnych i komfortowych warunkach, obraz stereofoniczny jest zawsze stabilny i czytelny. Impulsy basowe są zwarte i krótkie, trzymają tempo i dobrze pasują do całości brzmienia.

Przy ustawieniu głośników basowych do środka zmiany brzmienia w naszym pokoju odsłuchowym były stosunkowo niewielkie. Przekaz był mniej przestrzenny i otwarty, wysokie tony mniej obecne.

Radek w swoich obserwacjach zwraca uwagę ma małą ekspresywność przekazu, oraz przyciemnione i mało interesujące średnie tony. Ja nie jestem chyba aż tak krytyczny, powiedziałbym, że kolumny są mniej wyrafinowane i nie posiadają jakichś cech przykuwających szczególną uwagę. Z drugiej strony jestem pewny, że umiejętne ich ustawienie, pozwoli na wiele przyjemnych i relaksujących chwil podczas słuchania ulubionej muzyki. (JD)

Opinia 2
Skromna zworka z opisem Bass Adjust jest co prawda mała, ale dylemat związany z jej użytkowaniem jest za to całkiem spory. Generalnie wszelkie regulatory barwy w kolumnach to rozwiązania potencjalnie przydatne, ale w praktyce zazwyczaj problematyczne. Ze znanych mi zestawów, tylko I.Q 200T uważam za pozytywny wyjątek, zastosowane w nich regulatory faktycznie zdawały się nie zmieniać niczego prócz proporcji poszczególnych części pasma, a na dodatek pozwalały jeszcze na wiele różnych wariantów. W przypadku Evidence problem polega na tym, że przestawienie zworki zmienia kilka rzeczy na raz i wcale nie dotyczy to tylko basu. Konstruktorzy-amatorzy, którzy sami projektowali kolumny pewnie się w tej chwili znacząco uśmiechają. Tak to już bowiem jest z zestawami głośnikowymi, że trudno jest oddziaływać na ich brzmienie selektywnie. Zazwyczaj każda zmiana w strojeniu skrzynki czy schemacie zwrotnicy ma dość różnorodne konsekwencje. Moim zdaniem lepiej jest jednak regulować charakterystykę elektronicznie, a nie przy pomocy elementów pasywnych w zwrotnicy. Niezależnie od położenia zworki barwa tych kolumn jest jednak dość słabo zróżnicowana. Zwłaszcza myślę o średnicy i wysokich tonach. Głosy poszczególnych solistów w operze (Troilus and Cressida) są do siebie zbyt podobne. Za mało odróżniają się też dźwięki wysokotonowe, różne rodzaje blach. Evidence nie daje barwowego bogactwa, tłumiona jest część naturalnego blasku. Prezentowane obok Totemy kosztują mniej niż Gradienty, ale wokale brzmią na nich przyjemniej i ciekawiej. Przy ustawieniu zworki w pozycji zwiększającej ilość basu można wręcz powiedzieć, że brzmienie ma zmatowiony, zbyt szary charakter. Natomiast po przestawieniu zworki w drugie położenie nie tylko bas jest skromniejszy, ale i średnica wydaje się lżejsza, całość brzmienia jest bardziej przenikliwa i ostrzejsza, zdaniem KK już zbyt ostra. Trzeba natomiast odnotować, że brzmienie pozostaje wolne od szorstkości w obu przypadkach.

Zaletą Evidence jest rzetelne rozciągnięcie basu i jego równomierny charakter. W położeniu zworki "low" bas jest trochę szczupły, za to lepiej wyeksponowane są wyższe harmoniczne instrumentów basowych. Natomiast przy ustawieniu zwiększającym ilość basu dolne oktawy wypełniają się lepiej, choć z drugiej strony są już bardziej miękkie. Evidence dają w tym wariancie wrażenie solidnego fundamentu, ale nie forsują basu w sposób przesadny.

Evidence dysponują sporym zakresem dynamiki. Efekty kompresyjne nie są właściwie odczuwalne i trzeba przyznać, że obfite partie basowe również są reprodukowane bez żadnych problemów. Mimo wszystko dźwięk nie sprawia wcale wrażenia żywego. Po trosze przyczynia się do tego nazbyt stłumiony charakter barw. Poza tym przy odtwarzaniu dźwięków impulsowych też występują złagodzenia. Całościowo muzyka brzmi trochę zbyt spokojnie, zbyt majestatycznie. Właśnie utwory o wolnym rytmie i z dużą rozpiętością dynamiki wypadają najlepiej. Natomiast szybsze partie mają zbyt mało werwy. Bas generalnie jest całkiem poprawny. Jest wolny od dziur czy wybrzmień wprowadzających przełamania w strukturze rytmicznej. Mimo wszystko brzmi on jednak zbyt dostojnie w tych utworach gdzie potrzeba przekazać energię solowych popisów basistów lub perkusistów. Szybsze nagrania rockowe po prostu nie nabrały właściwego tempa. I w tej dziedzinie są różnice zależne od położenia zworki, rytm jest trochę lepszy w wersji ze szczuplejszym basem, ale utrata obfitości jest na tyle wyraźna, że chyba lepszy jest jednak wariant z uwypuklonym basem.

Gradient wspomina o korzystnym wpływie zastosowanych rozwiązań konstrukcyjnych na stereofonię. W znacznej mierze się to sprawdza. Odnośnie samej lokalizacji nie miałem zastrzeżeń. Dobre wyniki daje się uzyskać również w przypadku dźwięków basowych i to dla obu wariantów ustawienia (z głośnikami na zewnątrz lub do wewnątrz). Źródła mają też nieraz godną uwagi namacalność. Evidence nie ujawniają przy tym szczególnego charakteru, ani nie są zbyt ofensywne, ani zbyt wycofane. Natomiast dość konsekwentnie ujawniały się braki w przejrzystości i przestrzenności. Myślę, że ma to związek z charakterem barwy. Subtelniejsze składniki przekazu odpowiedzialne za kreowanie akustycznej aury brzmiały zbyt szaro. Natomiast trzeba przyznać, że pod względem technicznym rozwiązania firmy Gradient działają zgodnie z oczekiwaniami. Charakterystyka kierunkowa musi być faktycznie dobrze dopracowana. Przemieszczenie głowy daje małe zmiany barwy. Zawsze warto poeksperymentować z precyzyjnym ustawieniem kolumn i Evidence nie są tu wyjątkiem. Zupełnie przyzwoite rezultaty można jednak osiągnąć ustawiając kolumny w niemal dowolny (oczywiście mieszczący się w granicach zdrowego rozsądku) sposób. Evidence nie są przesadnie czułe na drobne zmiany ustawienia czy przekrzywienie osi.

W brzmieniu cały czas zachowany jest elementarny porządek. Wspominałem o dość swobodnej dynamice i poprawnej lokalizacji - to owocuje ogólnym uporządkowaniem dźwięku. Natomiast umiarkowane są możliwości śledzenia niuansów, zwłaszcza niuansów barwy. Najbardziej dotyczy to wysokich tonów, a w mniejszym stopniu również średnicy.

Evidence mają szereg nietuzinkowych zalet. Jak rzadko kiedy rzeczywistość potwierdziła obietnice firmy zawarte w prospektach. Pod względem technicznym kolumny te budzą uznanie. Z drugiej strony odnotowaliśmy skromne nasycenie barw i małą ekspresję dynamiczną, a przecież wykorzystany przez nas komplet elektroniki jest z wyższej klasy cenowej niż kolumny i do tego wyróżnia się dobrą dynamiką. Co prawda dźwięk Evidence nie był drażniący, ale też i pozostawił pewien niedosyt spowodowany brakiem żywości. Nabywcy Evidence zapewne będą się rekrutować z grona osób gustujących w takiej bardziej wypłowiałej prezentacji. Kolumny te mogą też dać klientom trochę dodatkowej swobody w dopasowywaniu się do akustyki trudniejszych wnętrz. Zdaniem KK dla właściwej równowagi brzmieniowej potrzeba by zmienić działanie zworki "Bass Adjust" tak by był jeszcze jakiś wariant pośredni pomiędzy dwoma osiągalnymi obecnie. (GS)

Jeśli mają Państwo uwagi dotyczące tej strony lub zauważyliście na niej błędy, dajcie nam znać.
Kliknięcie na niniejszy link spowoduje uruchomienie w nowym oknie formularza, przy pomocy którego można przekazać uwagi do redakcji.
Copyright © 1991-2022 Magazyn Hi-Fi, Gdynia, Poland
logo hifi.pl