Uwaga!

Trwają prace techniczne na witrynie hifi.pl. Dopóki widoczny będzie niniejszy komunikat prosimy:
- nie zamieszczać ogłoszeń na giełdzie
- nie logować się na swoje konto
- nie rejestrować nowych kont na hifi.pl
- jeśli jesteście Państwo zalogowani prosimy o jak najszybsze wylogowanie

Przewidujemy, że czas trwania prac nie przekroczy 30 minut. W tym czasie można normalnie korzystać z treści zamieszczonych na hifi.pl.

Kiedy niniejszy komunikat zniknie będzie to oznaczało, że prace zostały zakończone i możliwe jest korzystanie z wszystkich funkcji witryny.

Przepraszamy za wszelkie niedogodności wynikające z prowadzony prac.

Start Pomoc Kontakt Reklama O nas Zaloguj Rejestracja

Witryna hifi.pl wykorzystuje ciasteczka (cookies). Proszę kliknąć aby uzyskać więcej informacji.

Celestion 5 Mk.II


recenzja pierwotnie opublikowana w Magazynie Hi-Fi 3/95
Wymiary: 350,206,250 mm
Efektywność: 89 dB
Impedancja: 8 omów
Moc: 10-90 W
Cena (06/1995): 1.045 zł
Zestaw testowy 1: Meridian 500/563, Artline
Zestaw testowy 2: Meridian 500/563, YBA Integre

Celestion 5 przypominają tańszego krewniaka, którego prezentowaliśmy wcześniej, są jakby powiększoną wersją trójki. Jest to dwudrożny system typu bass-reflex. Niskośredniotonowy 15-centymetrowy głośnik ma membranę o średnicy 12 cm. Jest ona wykonana ze sfilcowanego papieru (felted cone), a kopułka osłaniająca (dust cap) wykonana jest z miękkiej gumy. Wysokie tony odtwarza 25-milimetrowy głośnik z kopułkową membraną tytanową. Kopułka głośnika wysokotonowego chroniona jest przez trzy poziome poprzeczki. Przednie zwieszenie głośnika niskotonowego jest wykonane z wywiniętej do przodu gumy, a głośnik wysokotonowy ma zawieszenie z materiału. Obudowa o objętości 12 litrów ma na tylnej ściance port o długości 6,5 i średnicy 3 cm. Brzegi tunelu nie są zaokrąglone. Pięcioelementowa zwrotnica ma częstotliwość podziału 4 kHz.

Zarówno przednia jak i tylnia ścianka pokryte są zwyczajnymi winylowymi okleinami. Pozostałe cztery ścianki pokryto również okleinami winylowymi, ale z przetłoczeniami imitującymi drewno. Zamiast zwykłych pierścieni maskujących na przedniej ściance przykręcone są plastikowe kształtki. Atrapa rozpięta jest na plastikowej ramce z czterema kołkami wchodzącymi w otwory na przedniej ściance.

Do podłączenia kolumn służy pojedyncza para zwykłych uniwersalnych zacisków umieszczona w plastikowym zagłębieniu. Zalecana jest odległość od bocznej ściany minimum 60 cm. Kolumny można ustawiać blisko tylnej ściany, ale nie bliżej niż 5 cm. Wylot tunelu bass-reflexu nie powinien być zablokowany. W projekcie założono, że odbicie od tylnej ściany wspomoże odtwarzanie basu. Zalecana jest ostrożność w obchodzeniu się z głośnikami. W przypadku metalowej kopułki jest to oczywiste, głośniki tego rodzaju są delikatne i ich membran nie należy dotykać. Z reguły zabezpiecza się je poprzeczkami lub siatką. Co bardziej ciekawe, firma poleca też by nie dotykać membrany głośnika niskotonowego, a jeśli powstanie warstewka kurzu, należy ją po prostu zdmuchnąć.

OPINIA 1
Tradycją zestawów głośnikowych Celestion jest dobry głośnik wysokotonowy. Metalowa kopułka w Celestion 5 brzmi neutralnie. Wysokie tony są właściwie bez charakteru. Nie są ani słodkie, ani jedwabne jak w Audiowave, ani też natarczywe i poszarpane jak w co niektórych modelach testu. MK odebrał brzmienie góry jako trochę sztywne i surowe. Talerze nie były tak wypieszczone jak w z głośnika AW. Przekaz detali i transjentów wskazywał niezłą klasę.

Bas jest suchy i krótki. Brakuje płynnego pociągnięcia kontrabasu, czy zawiesistych impulsów przy klasyce. Rytm jest szybki, jednak jest odmierzany zbyt jednolicie. Michał twierdzi, że bas jest tu nastawiony na dobre uderzenie, a nie na płynne śledzenie zmian brzmienia kontrabasu. Ogólnie w basie brakowało oparcia. Wiele dźwięków kończyło się nieoczekiwanie bez wyraźnego wybrzmienia. W dźwięku nie przekazywano tzw. "mięsa" na najniższym basie, głównie grał bas wyższy. ingerował on też w brzmienie średnicy. Definiowanie niskich dźwięków było słabym punktem Celestion 5.

Środek nie jest całkowicie czysty. Słychać lekkie papierowe zakolorowania. Saksofon został pogrubiony. Trudno wymagać w tej klasie naturalnej barwy, dźwięk przy głośnych fragmentach stawał się twardy i suchy, co nie musiało mieć miejsca np. w AW. Dynamiczne fragmenty Verdi'ego brzmiały nawet chudo. Znacznie lepsze były tu zestawy AW, a nawet TDL.

Scena dźwiękowa jak wspomniałem jest trochę rzadka. Instrumenty są rozseparowane, ale brakuje między nimi specyficznej atmosfery. Ogniskowanie jest ogólnie bardzo dobre. Jedynie najdalej wysunięte za zestawy instrumenty rozstawiane są na boki (np. saksofon Hendersona w utworze L. Butler).

Zestawy Celestion 5 są mi znane od bardzo dawna. Darzę je szacunkiem za łatwy i lekki dźwięk, który nadaje się do wszystkich rodzajów muzyki. Celestion 5 nie grają wygładzonym i szlachetnym dźwiękiem. To co zwróciło mą uwagę w trakcie tego testu to przeciętna muzykalność, winę za to ponosi zbyt mało angażująca linia basu. Po drugiej stronie pasma z kolei gra bardzo dobrze głośnik wysokotonowy, który za każdym razem zwracał uwagę MK swą szybkością. "5" są zrównoważonymi zestawami, ale nie brzmią zbyt łagodnie, z drugiej strony na pewno przewyższają P1 JPW. Tyle o dźwięku ogólnie. Najsłabszym punktem Celestion 5 jest ich wysoka cena. Jednomyślnie z MK kierujemy nasz wzrok na zestawy Audiowave, oferujące dźwięk, z którym "5" po prostu przegrywają. (MS)

OPINIA 2
W ocenie brzmienia Celestion były między nami wyraźne różnice. Częściowo wynika to z towarzystwa jakie Celestion miały w poszczególnych odsłuchach. KK podłączył piątki po kolumnach NAD'a (zdecydowanie jasnych), a ja po JPW (o obfitszym basie). Zadziałało prawo kontrastu i odebrałem dźwięk Celestion jako jaśniejszy niż to zaobserwował KK, który z kolei bardziej pokreślił potęgę brzmienia basu.

Zaczynając przesłuchania od prostych nagrań akustycznych uzyskałem z piątek całkiem przyzwoite brzmienie. Średnica jest żywa i całkiem plastyczna. Wokale brzmią ekspresyjnie, nie przeszkadzało mi trochę nadmiernej przenikliwości w górnej części średnicy, choć na przykład flet jest przerysowany, ale KK miał zastrzeżenia, że brzmienie wokali jest niestety zbyt podbarwione w górnych rejestrach, a czasami wręcz metaliczne.

Najwięcej kontrowersji dotyczyło oceny basu. KK wyżej ode mnie ocenił jego potęgę, ale niżej jego jakość. Ogólnie jak na małe kolumny nie można narzekać. Bas nie ginie i akcentuje swoją obecność dając niezbędne minimum niskotonowego fundamentu dla całości muzyki. Stosunkowo rzadko obserwowałem rezonansowe przeciąganie brzmienia basowych nut i nawet byłem całkiem zadowolony z równomierności niskich tonów. KK stwierdził jednak, że w niektórych nagraniach (Elastica, PJ Harvey - Working...) bas był wolny i mało wyrazisty.

W miarę jak zaczniemy słuchać nagrań o bogatszym instrumentarium i głośniejszych dźwiękach w górnym skraju pasma pojawią się problemy. Dość szybko okaże się, że wysokie tony, choć klarowne, cechuje szklistość barwy. W nagraniach wykorzystujących tamburyn czy talerze (La Folia, Fourth World) wysokie tony dominują i czasami stają się wręcz wszechobecne zagłuszając inne instrumenty. Podobnie jest też w przypadku muzyki rockowej. Ogólnie jest to słaba strona tych kolumn. Lepsze rezultaty osiągnęli MK i MS ze wzmacniaczem lampowym, dosłodzone brzmienie źródła może więc być skutecznym lekarstwem.

Rozjaśnione brzmienie miewa też swoje zalety i w tym przypadku właśnie tak było. Dźwięk jest szybki i żywy. Nie brakuje tempa tam gdzie jest szybki rytm, choć akurat w tej dziedzinie KK był tym razem bardziej krytyczny ode mnie (ciekawe, bo zwykle jest odwrotnie). Rockowe utwory cechuje dobra motoryczność. Wrażenie dynamiki powstaje bardziej w oparciu o ofensywność wyższych rejestrów niż o faktyczną rozpiętość głośności czy o obszerność basu i tak naprawdę potęgi brzmienia ani rozmachu nie ma. Taki kompromis można uznać w stosunkowo niedrogich kolumnach za rozwiązanie całkiem sensowne. KK stwierdził po prostu że kolumny brzmią jakby głośniej.

W wykorzystywanych przeze mnie nagraniach, w znacznej mierze akustycznych, analityczność wydała mi się dobra. Instrumenty były dobrze odseparowane, wyraźnie podane zostały transjentowe części dźwięków, jak kontakt palca ze struną czy pałeczki z membraną bębna. Jednak KK był mniej usatysfakcjonowany, ponieważ kolumny zawiodły przy odtwarzaniu głośnych, gęstych utworów rockowych.

W tanich kolumnach niezmiennie napotykamy problem z odtworzeniem głębokiej otwartej sceny, Celestion nie odbiega tu od konkurentów. Realistyczne odtworzenie sali koncertowej z orkiestrą symfoniczną leży poza zasięgiem ich możliwości bo głębia jest po prostu za płytka. Poza tym ogniskowanie źródeł jak i ich rozkład prezentują zupełnie przyzwoity poziom. Rozjaśnienie wspomaga też wrażenie przejrzystości i ożywia pogłos. Dźwięk zyskuje dzięki temu na plastyczności.

Na podstawie moich własnych obserwacji powiedziałbym, że podstawowym problemem piątek jest rozjaśnienie i nienadzwyczajna jakość wysokich tonów. Oceniłem, że w pozostałych aspektach Celestion prezentują spory potencjał. Jednak niezadowalające rezultaty uzyskane przez KK przy odtwarzaniu ostrych, szybkich i dynamicznych nagrań rockowych każą pogorszyć ocenę. Może przytłumienie wysokich tonów dałoby jednak poprawę ogólnego wrażenia? (GS)

Jeśli mają Państwo uwagi dotyczące tej strony lub zauważyliście na niej błędy, dajcie nam znać.
Kliknięcie na niniejszy link spowoduje uruchomienie w nowym oknie formularza, przy pomocy którego można przekazać uwagi do redakcji.
Copyright © 1991-2022 Magazyn Hi-Fi, Gdynia, Poland
logo hifi.pl