Uwaga!

Trwają prace techniczne na witrynie hifi.pl. Dopóki widoczny będzie niniejszy komunikat prosimy:
- nie zamieszczać ogłoszeń na giełdzie
- nie logować się na swoje konto
- nie rejestrować nowych kont na hifi.pl
- jeśli jesteście Państwo zalogowani prosimy o jak najszybsze wylogowanie

Przewidujemy, że czas trwania prac nie przekroczy 30 minut. W tym czasie można normalnie korzystać z treści zamieszczonych na hifi.pl.

Kiedy niniejszy komunikat zniknie będzie to oznaczało, że prace zostały zakończone i możliwe jest korzystanie z wszystkich funkcji witryny.

Przepraszamy za wszelkie niedogodności wynikające z prowadzony prac.

Start Pomoc Kontakt Reklama O nas Zaloguj Rejestracja

Witryna hifi.pl wykorzystuje ciasteczka (cookies). Proszę kliknąć aby uzyskać więcej informacji.

Audiovector M1


recenzja pierwotnie opublikowana w Magazynie Hi-Fi 2/98
Wymiary: 350,200,260 mm
Efektywność: 87 dB
Impedancja: 8 omów
Moc: 100 W
Cena (9/1998): 2.840 zł
Zestaw testowy 1: Audiomeca Mephisto, Meridian 566, LFD LS0/PA2M
Zestaw testowy 2: Audiomeca Mephisto, Meridian 566, LFD LS0/PA2M
Testowano w grupie wraz z: Ancient Audio Mini Monitor, Audiovector M1, Chorus A&K, Eco Bud Ton KM-2, FazAkustyka FA-10, Minima Audio Elixire Three, RLS Callisto, Tonsil Maestro 170, Vienna Acoustics Haydn, Vox 17

Dania to mały kraj, ale o wielkich tradycjach w dziedzinie elektroakustyki. Audiovector to kolejny reprezentant licznej grupy duńskich producentów kolumn i głośników. Ściśle rzecz biorąc Audiovecor nie jest firmą, a tylko marką użytą do nazwania gamy produktów. Producentem jest firma F3, która zajmuje się równolegle dystrybucją sprzętu hi-fi. O ile mi wiadomo, za projektowanie kolumn Audiovector odpowiedzialny jest Ole Klifoth. Można go było nieraz spotkać na wystawach w różnych krajach. Do demonstracji wykorzystywano zazwyczaj któryś z droższych modeli Audiovectora i zawsze dawało się zauważyć jedną cechę - imponującą dynamikę.

Prospekt zachwala wykonawstwo kolumn - wykorzystywano zarówno umiejętności doświadczonych stolarzy, jak i cyfrowo sterowane obrabiarki do drewna. Trzeba przyznać, że Audiovector ma się czym pochwalić - kolumny są bardzo ładnie i dokładnie wykonane. Wewnątrz znajduje się jedna pionowa wręga. Skrzynka jest wykonana z MDF i płyty wiórowej.

Zastosowano dwa tunele BR. Ich wewnętrzne końce stykają się z płatami gąbki, co odbiega od typowej praktyki i podręcznikowych zaleceń. Zazwyczaj bezpośrednie sąsiedztwo ujścia tunelu jest pozbawione materiałów tłumiących, aby ułatwić przepływ powietrza, natomiast gąbka taki przepływ utrudnia. Najwidoczniej starano się uzyskać stłumienie promieniowania tunelu. Gąbka w ogóle wypełnia znaczną część objętości skrzynki.

Głośnik wysokotonowy ma kopułkę z materiału tekstylnego. Powierzchnia przedniej płytki jest pokryta filcem. Natomiast ciekawie rozwiązano problem promieniowania tylnej strony membrany. W przeciwieństwie do typowych rozwiązań, za układem magnetycznym nie ma zamkniętej komory, dźwięk promieniowany przez tylną stronę membrany wydobywa się po prostu przez otwór w układzie magnetycznym. Gdyby otwarty od tyłu głośnik wysokotonowy został zwyczajnie zainstalowany w typowej skrzynce, to powietrze sprężane przez głośnik niskotonowy wypychało by jego membranę. Tylna strona membrany wysokotonówki musi być jakoś odizolowana od komory głośnika niskotonowego. Z tego względu w M1 od głośnika wysokotonowego do tylnej ścianki biegnie plastikowy tunel (wykorzystano tunel normalnie stosowany do strojenia obudowy bass-reflex). Rozwiązanie to ma firmową nazwę - SES (Soundstage Enhencement System).

Głośnik niskośredniotonowy ma papierową, nasączaną membranę i kopułkę osłaniającą z nasączonego materiału tekstylnego.

Topologia filtrów zwrotnicy jest prosta. Niskośredniotonowy pracuje tylko z cewką, co daje filtr pierwszego rzędu. Natomiast filtr głośnika wysokotonowego to układ drugiego rzędu z dodatkowym rezystorem tłumiącym całość sygnału i drugim rezystorem włączonym szeregowo z cewką (w gałęzi równoległej z głośnikiem). Zwrotnica jest zmontowana na płytce zamocowanej przy terminalu.

W prospekcie podano też jedną interesującą informację. Pomiary akustyczne wykonywane są w odległości 3 m od zestawów. Nie jest to żadna standardowa metoda, ale zdaniem firmy najlepiej sprawdza się ona w praktyce. Niewątpliwie jest to zbliżone do warunków spotykanych w czasie zwykłego użytkowania.

Zestawy Audiovector mają jedną wyjątkową cechę - można w nich wprowadzać zaprojektowane przez producenta modyfikacje (chciałoby się powiedzieć upgrade'y - ale takie makaronizmy chyba nie powinny być drukowane). Tego typu rozwiązania są nieraz spotykane w produktach elektronicznych, ale w przypadku kolumn jest to praktyka unikatowa. M1 może być przerobiony na model M1 Super, a następny krok to M1 Signature. W miarę przechodzenia od wersji najprostszej do najlepszej zmieniane są głośniki, a także przednia i tylnia ścianka. Inna dostępna ścieżka rozwojowa to aktywizacja kolumn. (GS)

Opinia 1
Przyznam się że jestem nieco zawiedziony zestawami na podstawki, jakie mieliśmy w tym teście, ich ceny były już dość wysokie, a osiągnięte rezultaty łączą w sobie zbyt wiele kompromisów. Praktycznie oprócz RLS nie było zestawów, które nie miałyby zachwianej równowagi. Piszę o tym z tego względu, że zazwyczaj małe kolumienki mają gorsze możliwości jak chodzi o dynamikę i bas, osiągają za to lepsze wyniki w takich dziedzinach jak równowaga, stereofonia, detaliczność. Niestety po wysłuchaniu recenzowanej tym razem grupy zestawów nie zauważyłem żadnej finezji w tych aspektach.

M1 prezentują ciekawe barwy i bardziej dojrzałe brzmienie, ale tu również nie udało się uniknąć słyszalnego zachwiania równowagi, nieznacznie dominuje bas oraz wysokie. W poszczególnych podpasmach dźwięk jest poprawny i może wydać się nawet interesujący.

Na słowa uznania zasługuje bas, Mikołaj podziela tu moje poglądy. Jego ilość nie jest przytłaczająca, dokładnie tyle ile trzeba. Jest w miarę równy i melodyjny. Do pełnej satysfakcji brakuje mu lepszego ataku i zwartości.

Również pozytywnie odebraliśmy średnicę, gdyby nie dominacja wyższych składowych to byłyby to słodkie liryczne barwy, dobrze zróżnicowane. Tak niestety do końca nie jest. Wokale, skrzypce grają bardziej swoimi wyższymi składowymi, to powoduje pewną monotonię. Wysokie tony ulegają dziwnym metamorfozom. Trudno to wytłumaczyć (prawdopodobnie jest tam jakieś podbarwienie - jakaś dziura) ale blachy perkusyjne momentami były zbyt delikatne i perliste, by za chwilę stać się nadto metaliczne i przyciężkawe. Mikołaj określił je jako przenikliwe i metaliczne.

Audiovector spośród wszystkich testowanych maluchów ma chyba najlepszą dynamikę. Narastanie dźwięku w dużych składach symfonicznych było najbardziej wiarygodne, również uderzenie w kotły czy stopę w perkusji miało największą potęgę, niestety świadczy to głównie o tym, że konkurencja była marna.

Stereofonia to również średni, dobry poziom, czytelne w miarę precyzyjnie zogniskowane źródła, scena dźwiękowa dobrze wypełniona, nie ma rażących dziur, pustych miejsc. Słuchacz uzyskuje również pewne informacje na temat wielkości pomieszczeń, pogłosu. Niestety ilość ekscytujących cech i w tym aspekcie jest przeciętna.

M1 to kolumny o pewnych możliwościach w basie, nienajgorszej stereofonii, wysoka cena skłania jednak do refleksji. Myślę że wciąż godną uwagi i rozpatrzenia są propozycje takie jak droższe A1 Celestion czy CDM1 B&W. (JD)

Opinia 2
Mniej więcej dwa tygodnie po przesłuchaniu M1 znalazłem się w następującej sytuacji. Zadano mi pytanie jakie są moje wrażenia dotyczące tych kolumn. Nie potrafiłem odpowiedzieć bez przeglądnięcia notatek. Poczułem się nieco nieswojo, jak uczeń przyłapany na nieznajomości materiału, który był niedawno przerabiany. Piszę o tym, bo uważam, że jest to symptomatyczne. Jedną przyczyną, która spowodowała taką sytuację było zapewne duże spiętrzenie pracy w ostatnich miesiącach. Ale na pewno świadczy to również o tym, że Audiovectory nie przyniosły ani nadzwyczajnych uniesień, ani przykrych rozczarowań - takie silniejsze wrażenia pamięta się długo. Wyniki były bardziej wypośrodkowane.

Jeśli chodzi o równowagę pasma, kolumny te można umieścić się gdzieś pomiędzy RLS i Ancient Audio. Pomimo niedoskonałości brzmieniowych, M1 można słuchać długo bez większych problemów czy zmęczenia. W znacznej mierze odpowiedzialna jest za to średnica. Część tego zakresu została wycofana. W konsekwencji wokale zabrzmiały spokojnie i niedrażniąco, ale zarazem mało otwarcie. Na szczęście ograniczenia w prezentacji barw średnicy nie doprowadziły do zatracenie zróżnicowania wokali - poszczególne partie operowe dobrze się od siebie odróżniały, nawet jeśli całość wydawała się nazbyt matowa.

Trudno by tu mówić o jakiejś szczególnej obfitości dołu, ale jednak bas jest jednak trochę bardziej wyeksponowany od średnicy. Znacznie lepiej sprawdzał się z prostszymi nagraniami elektrycznymi. Rozciągnięcie pasma, uderzenie i równomierność były wystarczające do uzyskania przyjemnego efektu - ale to tylko w przypadku muzyki popowej lub prostszych nagrań akustycznych. Natomiast zestawy gorzej radzą sobie z trudniejszymi solówkami na kontrabasie czy gęstszymi i niżej schodzącymi partiami instrumentów elektrycznych. Wówczas dźwięki tracą czytelność, są zbyt miękkie i słabo zdefiniowane. Kontrola niskich rejestrów nie jest atutem M1 przy porównaniach z konkurencją.

Górna część pasma także mogłaby być bardziej obecna i nasycona. Mimo pojawiającej się niekiedy lekkiej piaszczystości (na przykład przy odtwarzaniu sybilantów), zazwyczaj brakuje większej otwartości, trochę iskierek czy wreszcie zwykłej metaliczności blach. Trochę nietypowo zabrzmiała dość szorstko i ostro nagrana płyta P.J. Harvey "Dry". Na tle ogólnie spokojnej, nieco zmatowionej całości pojawiały się w wyższych rejestrach chwilowe syczące akcenty.

Mimo wspomnianych zastrzeżeń odnośnie zabarwienia basu, braku zdecydowanego wyrazu średnicy i zbyt mało intensywnego wybarwienia wysokich tonów, uważamy, że wszystko tworzy jednak całkiem spójną całość.

W sensie czysto formalnym dynamika M1 jest satysfakcjonująca. Efekty kompresyjne nie sprawiają większych kłopotów, nawet orkiestrowe forte było przekazane ze sporą głośnością, co na tle innych niedużych kolumn może być uznane za mocną stronę Audiovectorów. Dość miarowo i wyraźnie podane są rytmy w większości nagrań. Kłopoty z zaznaczeniem rytmicznych akcentów pojawiły się dopiero przy bardziej kłopotliwych płytach, na przykład w "Little Warm Death" Cassandry Wilson (linia basu), czy nagraniu Bjork "Violently Happy" (w utworze tym stopniowo dołączane są kolejne warstwy rytmiczne, od momentu kiedy wprowadzona zostaje ostania, najniżej grana, zaczynają się zwykle kłopoty z zachowaniem rytmiki przekazu). Mimo wszystko nie byliśmy usatysfakcjonowaniu w sensie subiektywnym. Kolumnom brakuje siły przebicia - są zbyt spokojne, a muzyczna całość pozbawiona ikry. Po trosze spokój w brzmieniu jest owocem skromnego kolorytu barwy. Ale zabrakło też zrywności, szybkości. Przydała by się bardziej otwarta prezentacja transjentów, więcej motoryczności szybszych utworów rockowych.

Stereofonią i przestrzennością Audiovectory nie odstają od konkurencji i nie wyprzedzają jej wyraźnie. Scena pozostawała z reguły uporządkowana, trochę nadmiernego rozmycia obserwowałem tylko w przypadku niższego basu. Przyzwoite wyniki można było uzyskać dość szybko i łatwo, M1 nie były szczególnie czułe na drobne zmiany ustawienia. W prostszych nagraniach udawało się wytworzyć w miarę namacalny zestaw źródeł. W trudniejszych i bardziej rozbudowanych zabrakło już trochę przejrzystości i wiarygodności akustyki by ożywić przestrzeń w kilku planach. Nawet jeśli rozbudowane składy w klasyce nie miały wokół siebie wiarygodnej przestrzeni, to jednak zachowany był porządek w rozlokowaniu źródeł.

Podobnie rzecz ma się z prezentacją szczegółów. Przyzwoity poziom selektywności był zachowywany przy różnych płytach. Natomiast zdolność do przekazu subtelniejszych szczegółów - zwłaszcza na krańcach pasma - pozostawała ograniczona. Brzmienie szczotek na blachach było zbyt jednostajnie szumiące by wyłowić z niego jakieś szczegóły.

Podsumowując nasze obserwacje należy podkreślić, że są to kolumny całkiem miłe dla ucha. Jeśli ktoś szuka niedużych kolumn, chce się jedynie otoczyć dźwiękiem poprawnym, ciepłym, o dość dużej (jak na te gabaryty) skali, to Audiovectory mogą być właśnie "tym". (GS)

Jeśli mają Państwo uwagi dotyczące tej strony lub zauważyliście na niej błędy, dajcie nam znać.
Kliknięcie na niniejszy link spowoduje uruchomienie w nowym oknie formularza, przy pomocy którego można przekazać uwagi do redakcji.
Copyright © 1991-2022 Magazyn Hi-Fi, Gdynia, Poland
logo hifi.pl