Uwaga!

Trwają prace techniczne na witrynie hifi.pl. Dopóki widoczny będzie niniejszy komunikat prosimy:
- nie zamieszczać ogłoszeń na giełdzie
- nie logować się na swoje konto
- nie rejestrować nowych kont na hifi.pl
- jeśli jesteście Państwo zalogowani prosimy o jak najszybsze wylogowanie

Przewidujemy, że czas trwania prac nie przekroczy 30 minut. W tym czasie można normalnie korzystać z treści zamieszczonych na hifi.pl.

Kiedy niniejszy komunikat zniknie będzie to oznaczało, że prace zostały zakończone i możliwe jest korzystanie z wszystkich funkcji witryny.

Przepraszamy za wszelkie niedogodności wynikające z prowadzony prac.

Start Pomoc Kontakt Reklama O nas Zaloguj Rejestracja

Witryna hifi.pl wykorzystuje ciasteczka (cookies). Proszę kliknąć aby uzyskać więcej informacji.

Ancient Audio Mini Monitor


recenzja opublikowana we wrześniu 1998
Wymiary: 300,200,250 mm
Efektywność: 89 dB
Impedancja: 8 omów
Moc: brak danych
Cena (wrzesień 1998): 3.000 zł
Zestaw wykorzystany przez MD i JD: Audiomeca Mephisto, Meridian 566, LFD LS0, LFD PA2M
Zestaw wykorzystany przez RS i GS: Audiomeca Mephisto, Meridian 566, LFD LS0, LFD PA2M
Testowano w grupie wraz z: Ancient Audio Mini Monitor, Audiovector M1, Chorus A&K, Eco Bud Ton KM-2, FazAkustyka FA-10, Minima Audio Elixire Three, RLS Callisto, Tonsil Maestro 170, Vienna Acoustics Haydn, Vox 17

Do tej pory krakowską firmę Ancient Audio znaliśmy jedynie jako producenta wzmacniaczy, nawiasem mówiąc oryginalnych wzorniczo i interesujących brzmieniowo. Mini Monitor to debiut w nowej roli producenta kolumn. Nazwa zestawów mówi sama za siebie - są to małe dwudrożne monitorki ważące po 7 kg każdy.

Do kolumn dołączona jest firmowa ulotka, która została zredagowana w sposób trochę nietypowy. Oprócz standardowych danych technicznych zamieszczono też krótką informację o genezie powstania Mini Monitora. Kluczowe znaczenie miała rozpoczęta wcześniej produkcja wzmacniaczy. Ich nabywcy często pytali się o dobór kolumn. Własne doświadczenia, jak również doświadczenia klientów doprowadziły Ancient Audio do wniosku, że do wyeksploatowania walorów wzmacniaczy potrzebne są niestety dość drogie zestawy głośnikowe. Stąd pomysł by zrobić samodzielnie konstrukcję o korzystnym stosunku jakość-cena i w ten sposób rozwiązać trudny dylemat klientów.

Zazwyczaj producenci nie opisują jakości dźwięku własnych kolumn, co najwyżej zachwalają swe wyroby przy pomocy typowych sloganów. W tym przypadku mamy bardziej konkretny opis brzmienia - określono je jako szybkie, analityczne i naturalne. Mowa jest jednak nie tylko o zaletach, ale i o ograniczeniach - producent przestrzega, że potęga basu jest mała i kolumny nie są optymalnym przetwornikiem do rocka, disco czy rapu, a raczej nadają się do klasyki czy folku.

Kilka konkretnych porad dotyczy użytkowania Mini Monitora. Zaleca się ustawienie kolumn na podstawkach o wysokości 60 cm, w odległości minimum 50 cm od tylnej ściany i nie mniej niż 1 m od narożników pokoju. Wbrew temu co sugerują gabaryty, zestawy nie są więc przeznaczone do ustawienia przy ścianie. Inna uwaga praktyczna z instrukcji - do optymalizacji położenia kolumn warto ostrożnie wybrać nagrania (sugestia z Ancient Audio to sampler Chesky JD37).

Skrzynka kolumn Ancient Audio wykonana została z MDF. Tylna i dolna ścianka są polakierowane na czarno, a pozostałe ścianki okleinowano naturalnym fornirem (orzech). Osiągalne są różne warianty kolorystyczne: kolor naturalny, mahoń, brąz. Wszystko to brzmi dość zachęcająco, jednak w praktyce jakość wykończenia powierzchni nie jest mocną stroną kolumienek i odbiega od typowych standardów. Mini Monitor nie ma maskownicy. Nie ma też podfrezowań na kosz głośnika niskośredniotonowego i przednią płytkę wysokotonowego.

Dla wzmocnienia konstrukcji skrzynki zastosowano poziomo ułożoną półkę znajdującą się pomiędzy głośnikami. W środku znajduje się niewielka ilość materiału tłumiącego.

Zastosowano dobrze znane i sprawdzone z powodzeniem w innych konstrukcjach głośniki Focala. Niskośredniotonowy o nominalnej średnicy 13 cm ma membranę z polikevlaru, kanapkowej konstrukcji z dwoma warstwami kevlaru na zewnątrz i tłumiącym wypełnieniem w środku. Jego kosz jest odlewany. W centralnej części zamiast osłaniającej kopułki jest stożek fazowy.

Wysokotonowy głośnik TC90tdx ma odwróconą kopułkę z tytanu pokrytego tlenkiem tytanu i charakterystyczne zawieszenie z gąbki. Przed kopułką znajduje się poprzeczka, która daje osłonę mechaniczną i podtrzymuje też na miejscu stożek fazowy przed membraną. Ciekawostką jest zastosowanie podobnego zawieszenia z gąbki w głośnikach średniotonowych najnowszych kolumn B&W.

Jeśli ktoś sądzi, że Mini Monitor to jakaś zawoalowana "kopia" Point Source 5.1 to myli się głęboko. Wszystkie podstawowe parametry - topologia filtrów, częstotliwość podziału, częstotliwość strojenia bass-reflexu - są tu inne. Podział przypada na 3 kHz, a zbocza zwrotnicy opisano w firmowej ulotce jako 18 i 6 dB. Zwrotnica została zmontowana bezpośrednio na terminalu połączeniowym. Jej układ jest jednak dość skomplikowany. W torze głośnika wysokotonowego mamy faktycznie typowy filtr pierwszego rzędu z dodatkowymi rezystorami tłumiącymi poziom sygnału. W przypadku głośnika niskośredniotonowego topologia filtru nie jest jednak typowym układem trzeciego rzędu (z dwoma cewkami i kondensatorem). Większość pojemności i rezystancji wykonano w postaci zrównoleglonych par elementów - jest to praktyka godna pochwały.

Kolumny są kulturalnym obciążeniem dla wzmacniaczy. Stosunkowo wyrównany przebieg charakterystyki impedancji i minimum o wartości 6,7 oma nie budzą obaw. Strojenie BR przypada na 48 Hz. Niewielki tunel ma średnicę 3,5 cm i głębokość 10 cm.

Aktualna cena 2.500 zł jest określona jako "promocyjna", obowiązująca w pierwszym okresie sprzedaży, potem ma ona ulec podwyższeniu do 3.000 zł. (GS)

Opinia 1
Rodzime zestawy na głośnikach Focala. Muszę przyznać, że wysoko cenię produkty firmy Focal i robiłem sobie duże nadzieje co do jakości dźwięku - małe "Point Source" za 2.500 zł byłyby wyśmienitą propozycją. Szczerze mówiąc czekałem kiedy któryś z naszych producentów zastosuje te głośniki we własnej konstrukcji. Oczywiście wskazane jest pewne nowatorstwo aplikacji, inne podejście może owocować innym charakterem, nadaniem osobistego zabarwienia przez twórcę. To co udało się uzyskać w Mini Monitorach jest jednak brzmieniem kontrowersyjnym. Bardzo dobrą jakość użytych głośników słychać jedynie w wybranych podpasmach.

Przyczyną kłopotów jest podbarwienie na przełomie średnicy i góry, obejmuje ono dość szeroki zakres częstotliwości i jeżeli raz się je usłyszy staje się nieodłącznym składnikiem brzmienia każdego nagrania. Wokale damskie były nosowe, miały podbarwienie zwane nieraz gwarowo "telefonicznym". Jeżeli się dobrze wsłuchamy to w tle słychać bogatą strukturę harmoniczną, ale niestety ciągle obecny stały składnik dominuje nad wszystkim i zmniejsza przyjemność odbioru. Efekt ten dodatkowo eksponowany jest przez nadmierne odchudzenie basu. Niskie składowe giną w przypadku złożonego sygnału o szerokim widmie. Słuchając Mini Monitorów bezpośrednio po miniaturowych RLS-ach miałem wrażenie, że wcześniej słyszałem potężniejszy bas. Niedostatki podstawy basowej wyraźnie ograniczają żywość i autentyczność przekazu. Przy pewnych eksperymentach z gałką głośności we wzmacniaczu możliwy do osiągnięcia jest dość wysoki poziom dźwięku, w tej materii nie można mieć zastrzeżeń, ale niestety nie wiąże się to z prawdziwą potęgą, kotły czy stopa nigdy nie zabrzmią na tych zestawach spektakularnie. Bezpośrednio po teście słuchałem Ala Jarreau na PS 5.1 - różnica co najmniej klasy, rytm, szybkość, dynamika bez porównania, ma to na pewno uzasadnienie w cenie, ale chciałem się przekonać ile można osiągnąć z pary głośników jakie zostały użyte w Mini Monitorach. Pomimo tych gorzkich słów na temat ilości, trzeba przyznać że jakość basu jest bardzo dobra. Ma właściwie nasycone barwy, odpowiednią zwartość i szybkość, dla Mikołaja w tym aspekcie są to zestawy referencyjne wśród recenzowanych.

Również bezsprzecznie silnym atutem jest dobra jakość wysokich tonów. Blachy były nasycone i różnorodne, a przy tym detaliczne i dynamiczne, nie mają sobie równych w tym teście. Jedynym ich drobnym mankamentem był brak wypełnienia od dołu co może stanowić problem przy ciężkich rockowych nagraniach. Ogólna żywość i dynamizm zarówno góry i średnicy może się podobać.

Obaj z Mikołajem bardzo pozytywnie oceniamy stereofonię. Źródła są odseparowane i bardzo stabilne, choć to jeszcze nie wszystko na co stać te głośniki. Jakość efektów przestrzennych i namacalność tylnich planów jest bezkonkurencyjna w teście.

Ancient Audio to pod wieloma względami zestawy bardzo ciekawe, Mikołaj jest w stanie cieszyć się ich dobrymi stronami zapominając o niedostatkach, ja niestety tego nie potrafię - zachwianie równowagi jest dla mnie zbyt trudne do przyjęcia. Dźwięk nosi charakterystyczne piętno, co w moim przypadku negatywnie odbijało się na przyjemności słuchania muzyki. (JD)

Opinia 2
Ze względu na zastosowane głośniki porównania Mini Monitora Ancient Audio z produktami JMlab nasuwają się same i nie zamierzam ich unikać w tej recenzji. Główne przesłuchania były wykonane w zestawieniu z innymi modelami grupy testowej, ale przeprowadziłem też dodatkowo krótką konfrontację z Point Source 5.1. Jeszcze ciekawszym eksperymentem byłby zapewne test porównawczy z Point Source 2.1 (gdzie zastosowano taki sam komplet głośników), ale tych zestawów nigdy nie słuchałem.

Mini Monitor prezentuje odmienną szkołę dźwięku niż RLS Callisto (prezentowane obok), jest to zauważalne od razu, od pierwszych minut słuchania. Balans tonalny został dość wyraźnie rozjaśniony. Zbyt szczupły bas nie był w stanie zrównoważyć wysokich tonów i górnej części średnicy. Góra była wysycona, a nawet momentami przesycona - zwłaszcza w porównaniu z ilością basu. Mini Monitor uwypukla górny zakres średnich częstotliwości, a w dolnej części średnicy gra nieco zbyt nieśmiało. Z jednej strony można zaobserwować nazbyt delikatną i szczupłą prezentację fortepianu czy wokali. Z drugiej zaś wyższe rejestry skrzypiec i większość instrumentów dętych mają bardzo dużą prezencję. Brzmienie staje się przez to bardzo otwarte. Chwilami rodzi to jednak poczucie przesytu - zbyt silna jest przenikliwość brzmienia, trochę nadmiernie wyeksponowano sybilanty (Quincy Jones). Natomiast wysokie tony z tioxidowej kopułki nie sprawiły zawodu. W ostrzejszych nagraniach rockowych i elektronicznych (Bjork, P.J. Harvey), mimo ewidentnego rozjaśnienia, barwa pozostawała całkiem czysta, pozbawiona szorstkości.

Bas prezentowany jest bardzo oszczędnie - sporo skromniej niż w PS 5.1, które mają przecież wyraźne ograniczenia. Bardzo niskie dźwięki nie są odtwarzane przez Mini Monitora, praktycznie pozostają niesłyszalne. Nawet w średnim basie odczuwalne było wyraźne odchudzenie. W nagraniach z silnie nasyconymi wyższymi rejestrami dodatkowo ujawniał się efekt maskowania basu przez głośniejsze dźwięki z wyższych zakresów. Choć bas jest zbyt słabo rozciągnięty i ma zbyt małą masę, to trzeba też wspomnieć o jego zaletach. Pierwszą z nich jest kontrola - zasługuje na dużą pochwałę. Ancient Audio dają łatwość śledzenia gry poszczególnych instrumentów w dolnym paśmie. Spośród testowanych, tylko na tych zestawach słychać było wyraźnie linię melodyczną gitary basowej z płyty Dire Straits (On Every Street - "Planet of New Orleans").

Można spytać skąd bierze się różnica w reprodukcji basu pomiędzy PS 5.1 a Mini Monitorem. Nie wynika to li tylko z eliminacji jednego głośnika i zmniejszenia o połowę możliwości promieniowania energii - to owocuje głównie obniżeniem efektywności i maksymalnego poziomu dźwięku. Inne niż w PS 5.1 jest strojenie skrzynki, inna objętość. Układ dwóch głośników w PS 5.1 jest mniej wrażliwy na odbicie od podłogi, które zawsze powoduje powstanie dołka na charakterystyce. Warto też zwrócić uwagę, że istotny jest ubytek możliwości promieniowania przez otwór BR. Zauważyłem, że większość audiofili koncentruje swą uwagę wyłącznie na głośnikach. A przecież wypromieniowanie potrzebnej ilości dźwięku przez tunel też stanowi prawie zawsze problem. Tunel o większym przekroju byłby oczywiście pożądany, ale musiałby być on tak długi, że nie zmieściłby się w skrzynce. Częściowym lekarstwem na te problemy mogłoby być zastosowanie membrany biernej zamiast tunelu BR - ale to podwyższyłoby koszty. Prostego rozwiązania dylematu nie widać.

Mimo licznych zalet wspomagających żywość brzmienia, zawsze czuje się jednak, że słuchamy muzyki z małych monitorków, szczupłość basu ma swoje nieuniknione konsekwencje. Odnotowałem dużą szybkość ataku dźwięków transjentowych. Szarpnięcia strun gitary były żywe i miały też swe dynamiczne zróżnicowanie. Walking basu miał wyraźne akcenty. Mimo wszystko dźwięk pozostawał ciągle filigranowy. Stopa nie miała masy ani swobody, trudno znaleźć w dolnych rejestrach silniejsze uderzenia, nie ma tu tzw. kopa na basie. Być może - wbrew zaleceniom producenta - warto by jednak poeksperymentować z ustawieniem bliżej ścian pokoju dla większego wyeksponowania dolnych rejestrów.

Dla zoptymalizowania stereofonii wykonałem szereg prób. Sprawdziłem również wariant tak dobrze zdający egzamin z PS 5.1 - z silnym dogięciem osi promieniowania do środka. Okazało się jednak, że korzystniejsze było ustawienie konwencjonalne, z osiami skierowanymi w okolice miejsca odsłuchu. Pozytywnym aspektem jest przejrzystość dźwięku i żywy pogłos w wyższych rejestrach. Cały obraz stereofoniczny jest namacalny, czytelny był nawet przytłumiony pogłos studyjny, tak często maskowany przez inne zestawy. Przestrzeń, choć sugestywna, nie wyróżnia się jednak swą wielkością, raczej ciąży ku przedniemu planowi. Radek nawet zarzucił, że dźwięk za bardzo wiąże się ze skrzynkami, jestem jednak przekonany, że przy dokładnej optymalizacji ustawienia można tego uniknąć.

Kolumny Ancient Audio potrafią odtworzyć sporo szczegółów we wszystkich zakresach pasma (oczywiście pomijając najniższy bas, którego nie było). Nawet można mówić o eksponowaniu różnych zdarzeń, wszelkie mlaśnięcia, oddechy i inne podobne dźwięki towarzyszące przyciągają sporo uwagi. Ładnie wyartykułowane zostały dźwięki blach i tzw. przeszkadzajek.

Ancient Audio Mini Monitor to kolumny prezentujące jasny i szybki dźwięk, bez solidnego basu. Przenikliwość wyższej średnicy wydała mi się mniej problematyczna niż brak basu. Mimo zaznaczonego wyraźnie charakteru są to jednak dość uniwersalne zestawy, które radzą sobie z różnymi rodzajami muzyki bez specjalnych zarzutów, a to wcale nie tak mało.

Nawiązując jeszcze do zestawiania kolumn ze wzmacniaczami - z oferty Ancient Audio lepszym partnerem dla Mini Monitora wydaje się być lampowo-tranzystorowy Hybrid. Na razie zestawy są osiągalne w cenie 2.500 zł. Planowana jest podwyżka do 3.000, co może już zachwiać ich pozycję względem konkurencji. (GS)

Jeśli mają Państwo uwagi dotyczące tej strony lub zauważyliście na niej błędy, dajcie nam znać.
Kliknięcie na niniejszy link spowoduje uruchomienie w nowym oknie formularza, przy pomocy którego można przekazać uwagi do redakcji.
Copyright © 1991-2022 Magazyn Hi-Fi, Gdynia, Poland
logo hifi.pl