Uwaga!

Trwają prace techniczne na witrynie hifi.pl. Dopóki widoczny będzie niniejszy komunikat prosimy:
- nie zamieszczać ogłoszeń na giełdzie
- nie logować się na swoje konto
- nie rejestrować nowych kont na hifi.pl
- jeśli jesteście Państwo zalogowani prosimy o jak najszybsze wylogowanie

Przewidujemy, że czas trwania prac nie przekroczy 30 minut. W tym czasie można normalnie korzystać z treści zamieszczonych na hifi.pl.

Kiedy niniejszy komunikat zniknie będzie to oznaczało, że prace zostały zakończone i możliwe jest korzystanie z wszystkich funkcji witryny.

Przepraszamy za wszelkie niedogodności wynikające z prowadzony prac.

Start Pomoc Kontakt Reklama O nas Zaloguj Rejestracja

Witryna hifi.pl wykorzystuje ciasteczka (cookies). Proszę kliknąć aby uzyskać więcej informacji.

Acoustic Energy Aegis One


recenzja opublikowana w maju 2000
Wymiary: 362,192,220 mm
Efektywność: 88,5 dB / 8 omów
Impedancja: 8 omów
Moc: 20-120W
Cena (maj 2000): 1.099 zł
Zestaw wykorzystany przez MD i JD: Arcam Alpha 9, LFD LS0, LFD PA2M
Zestaw wykorzystany przez PP i GS: Arcam Alpha 9, LFD LS0, LFD PA2M
Testowano w grupie wraz z: Acoustic Energy Aegis One, Bose 201, GLD Dedykacje 0.2, JMlab Tantal 505, KEF Cresta 2, Mission 772, Shan Aztec 110, Tannoy Mercury M2

W bieżącym numerze MHF zebrało się całkiem sporo kolumn pochodzących z renomowanych firm o wieloletniej tradycji. Acoustic Energy bez wątpienia również się do nich zalicza, ale w istocie jest to jednak przedstawiciel innego segmentu niż Tannoy, KEF czy JMlab. AE to producent mniejszy, bardziej wyspecjalizowany, w dawniejszych czasach kojarzony raczej z droższymi zestawami głośnikowymi. Firma należała też do grona popularyzatorów metalowych membran w głośnikach niskośredniotonowych.

Dopiero ostatnich kilka lat przyniosło zwiększenie aktywności AE w zakresie produkcji tańszych kolumn. Seria Aegis oprócz modelu One (czyli po polsku modelu 'jeden') zawiera jeszcze dwa droższe zestawy podłogowe i trzy przeznaczone do kina domowego. Aegis One jest małą dwudrożną konstrukcją przeznaczoną do ustawienia na podstawkach.

Cała skrzynka wykonana została z płyty MDF, co przy tej cenie nie jest wcale zbyt często spotykane. Ścianka przednia ma grubość 18mm i pomalowana została na czarny kolor, pozostałe ścianki są grubości 15mm i pokrywa je okleina winylowa imitująca naturalne drewno. Całość sprawia korzystne wrażenie wzrokowe, a wykonanie jest dość staranne. Szczególnie dobrze wygląda metalowa, anodyzowana membrana głośnika niskośredniotonowego na tle czarnej płyty czołowej. Sam głośnik opatrzony jest napisem Aegis One, ma sporych rozmiarów ekranowany układ magnetyczny. Nawiasem mówiąc właśnie ekranowanie jednego z głośników sprawiło nam mały kłopot. Przy niektórych głośniejszych dźwiękach puszka ekranu była wzbudzana do wyraźnie słyszalnych drgań. Sporo czasu zabrało nam zlokalizowanie źródła dziwnych dźwięków, ale kiedy już udało się postawić 'diagnozę', znalezienie prowizorycznego rozwiązania na czas trwania testów nie sprawiło większych problemów. Kosz jest odlewany z metalu, cewka została nawinięta na karkasie o średnicy 32mm i przystosowana od obciążenia dużymi prądami. Głośnik wysokotonowy pochodzi z duńskiej Vify (TC-26SF05-06), ma jedwabną kopułkę, jest tłumiony i chłodzony ferrofluidem. Podobnie jak głośnik nisko-średniotonowy jest również ekranowany magnetycznie.

Głośniki są połączone ze zwrotnicą dość grubym kablem głośnikowym OFC. Sama zwrotnica została zmontowana na płytce drukowanej i przytwierdzona do terminala od jego wewnętrznej strony. Częstotliwość podziału przypada na 3,2 kHz. W sekcji niskośredniotonowej pracuje filtr drugiego rzędu, a w wysokotonowej trzeciego rzędu. W zwrotnicy nie zastosowano żadnych kondensatorów elektrolitycznych, wszystkie są foliowe. Do połączenia ze wzmacniaczem zastosowano pojedyncze, pozłacane terminale.

Skrzynka we wnętrzu ma wklejoną ściankę usztywniającą, ułożoną równolegle do ścianki przedniej. Dzieli ona objętość obudowy na dwie części. W tej dodatkowej ściance wycięte są dwa otwory, jeden dość znaczny na wysokości głośnika niskośredniotonowego, w drugim umieszczony jest koniec rury bass-reflexu. Przepływ powietrza między komorami występuje tylko przez otwór przy głośniku. Obie komory wypełnione są materiałem tłumiącym (wata wiskozowa) mniej więcej w połowie swojej objętości. Tunel bass-reflexu liczy sobie około 11cm długości i 4,5cm średnicy, jest zaokrąglony u wylotu, został zestrojony tuż poniżej 50Hz. Producent podaje, że impedancja minimalna wynosi 5 omów a odtwarzanie niskich częstotliwości zaczyna się już od 38 Hz (pasmo trzydecybelowe od 50Hz do 20kHz). W naszych pomiarach minimum impedancji było nieco wyższe - około 5,7 oma - tak więc niewiele brakuje Aegisom by spełnić normę dla kolumn 8-omowych. (JD)

Opinia 1
Rzadko spotyka się kolumny wyposażone w głośniki z metalowymi membranami w cenie bliskiej 1.000 złotych. W przypadku produktów firmy Acoustic Energy ten fakt nikogo chyba jednak nie dziwi.

Zastosowanie metalowych membran wiąże się zwykle z określonym charakterem brzmienia, co miało też miejsce tym razem. Spotykane w większości tańszych konstrukcji membrany papierowe są bardziej miękkie i brzmią bardziej miękko. Metalowe membrany Aegisów generują dźwięk wyraźnie twardszy i bardziej surowy. Co ciekawe, nie specjalnie zyskuje na tym żywość i obecność przekazu. Dźwięk jest szybki, ale nie nadzwyczajnie dynamiczny. Barwy średnicy, choć generalnie są czyste i równe, wydają się nieco przygaszone, brak im blasku i namacalności.

Równowaga tonalna i spójność podzakresów zachowana jest bardzo dobrze. Właściwie to brzmienie Aegisów kojarzy się wysoce z dźwiękiem neutralnym. Kolumny mają oczywiście swój charakter, ale dodają chyba najmniej własnych cech do odtwarzanego materiału. Trudno określić nawet co tu jest nie tak, nie ma ani nadmiernego ocieplenia, ani ostrości. W stosunku do barw nie można użyć też słów suche czy przesycone. Mimo wszystko wyraźnie słychać, że temu brzmieniu czegoś brakuje. Barwy średnicy i góry są trochę surowe i twarde, te słowa chyba najtrafniej oddają ich charakter. Słuchając instrumentów czy wokali trudno skarżyć się na nadmierna ostrość czy natarczywość, z drugiej strony brakuje blasku, delikatności i odrobiny słodyczy. Mikołaj zwrócił uwagę na pojawiające się chwilami lekkie metaliczne zabarwienie, na szczęście nie dość dokuczliwe by się nim przejmować. Również w stosunku do instrumentów wysokotonowych nie można mieć większych zastrzeżeń. Co prawda przekaz i tu jest nieznacznie przygaszony i nie tak błyszczący jak można by tego oczekiwać, ale ogólnie zachowuje dużą poprawność i wysoką kulturę. Przełom średnicy z górą pozbawiony jest przykrych efektów, został lekko odfiltrowany z chropowatości, ogólnie odznacza się wyjątkową czystością i precyzja. W porównaniu z innymi zestawami w teście - jak Tantal 505 czy Mission 772 - Aegisy generują jednak dźwięk mniej żywy, mniej barwny i nie tak namacalny.

W przypadku nagrań akustycznych dźwięk jest w dużym stopniu poprawny, jednak mało angażujący. Charakter brzmienia tych zestawów lepiej pasuje do utworów bardziej żywych i skocznych jak "Summertime" Ala Jarreau czy "Funny" M.Millera. Małe Aegisy nie osiągają ekstremalnych poziomów głośności, nie przygniatają też potęgą brzmienia. Ich atuty to szybkość, zwartość i czystość. Sporą przyjemność sprawia słuchanie elektrycznych nagrań, gdzie dźwięk mimo sporego dynamizmu zachowuje kontrolę i czytelność. Degradacji nie ulegały barwy, ani przejrzystość sceny, cały czas obecna była głębia. Jedynie Tannoy'e potrafiły bardziej namacalnie i czytelnie osadzić instrumenty w pomieszczeniu. Tu scena jest jednak bardziej przejrzysta, lokalizacja nie zawsze jest super ostra i konturowa, ale za taką trzeba zapłacić sporo więcej.

Detale podane są dość powściągliwie, nie ma ich specjalnie wiele ani w brzmieniu instrumentów, ani w prezentacji akustyki wnętrz.

Na wysokie noty zasługuje natomiast reprodukcja dołu. Jest on dobrze złożony z resztą zakresów, a jego rezonansowy charakter jest jak na standardy tej klasy cenowej wyjątkowo mało dokuczliwy. Dzięki temu zarówno szarpnięcia strun kontrabasu, jak i uderzenia stopy są czytelne i szybkie. Nie ma większych kłopotów z separacja pojedynczych instrumentów na niskich częstotliwościach, czy z zaznaczeniem ataku dźwięku. Szczególnie dobrze wypadł kontrabas w nagraniu "Evans Above" P.Erskine'a, był całkiem dynamiczny i obecny, tylko w krótkich momentach ulegał poluzowaniu. Mimo, że dźwięk ma znamiona całkiem rasowego brzmienia jeszcze raz podkreślić należy, że Aegisy nie zdołają wygenerować potężnego zdecydowanego uderzenia, dźwięk jest szybki, ale ograniczony w dynamice i nie nadzwyczajnie masywny.

W tej serii testów jest kilka bardzo udanych zestawów, każdy z nich ma swój określony charakter i lepiej się sprawdza w określonym gatunku muzyki. Aegisy są bardzo wyrównane i chyba najbardziej uniwersalne. Oferują czysty przejrzysty dźwięk o mało określonym charakterze. Mimo że początkowo nie wzbudzają wielkiego entuzjazmu i zaangażowania u słuchacza, warto docenić ich nie narzucający się charakter i wysoką ogólną poprawność, a na pewno dostarczą wielu niezapomnianych chwil w trakcie słuchania ulubionych nagrań. Obok Tannoy Mercury M2 należą do faworytów tego testu. (JD)

Opinia 2
Jak na tak niedrogą kolumnę Aegis zaskoczył swym poprawnym zrównoważeniem tonalnym. Osiągnięcie tego celu jest poważnym problemem dla większości małych, tanich kolumn. Pomijając lekkie wycofanie górnego skraju pasma niewiele można tym zestawom zarzucić. Właściwe były proporcje trzech głównych zakresów, a Piotr szczególnie chwalił integrację w rejonie niższej części wysokich tonów. Dość gładki charakter poszczególnych fragmentów pasma - a zwłaszcza nieco wycofanych wysokich tonów - sprawiał, że ostrzejsze nagrania miały lekko odfiltrowaną agresję, były nazbyt spokojne. Blachom czasami brakowało odrobinę więcej ciężaru i metaliczności. Mimo wszystko, braki te nie były szczególnie poważne, ani tym bardziej dokuczliwe.

Średnica prezentowała się w sposób jeszcze bardziej wyważony. Wokale nie były ani zbyt lekkie, ani nadmiernie ocieplone. Gitary miały lekko złagodzone kontury, ale w bardzo małym stopniu. Skrzypce nie miały zbędnej natarczywości, po prostu cały środek pasma pozostawał wyrównany. Także bas był całkiem równomierny. Niskie tony miały zresztą namiastkę prawdziwej potęgi brzmienia, z całkiem przyzwoitą energią i kontrolą zwłaszcza w wyższych rejestrach - wynik godny uznania w przypadku stosunkowo małych i niedrogich kolumn.

Choć całościowa poprawność tonalna Acoustic Energy musi budzić uznanie przy tej cenie, to jednak trzeba sobie zdawać sprawę, że nie są to zestawy idealne. Dobre zrównoważenie nie oznacza, że jakość barw dorównywała osiągom kolumn za kilka tysięcy złotych. Także bezpośrednia konkurencja AE miewa w wybranych aspektach nieco więcej do zaoferowania w tym względzie. Lekki niedosyt wynikał stąd, że barwy dość konsekwentnie pozostawały trochę zbyt suche. Z drugiej strony ten ich "wytrawny" charakter wpływał niekiedy pozytywnie na poprawność kolorytu instrumentów dmuchanych drewnianych. Zdarzały się też drobne podbarwienia jak choćby nieznaczna szklistość w przypadku sekcji skrzypiec czy też sopranu solo, lecz przy tym pułapie cenowym są to w sumie mało istotne dolegliwości.

Dynamiczne możliwości AE stały na średnim poziomie - trudno by było te kolumny zaliczyć do liderów, ale też trudno im zarzucić poważniejsze uchybienia. W podobny sposób można zresztą ocenić różne aspekty składające się na wrażenie dynamiki. Kolumny nie miały żadnych konkretnych uszczerbków, bas nie był przeciągany, transjenty nie były nazbyt zaokrąglane. Całościowo pierwiastki witalności w przekazie były jednak nieco ograniczone, co bardziej ujawniło się w przypadku muzyki klasycznej. Natomiast linia basu w utworach rockowych miała co najmniej przyzwoitą zrywność, przez co nie można zarzucić AE, że były anemiczne.

Stereofonia także była dość poprawna, zdaniem Piotra nawet pozytywnie wyróżniała AE na tle grupy. Scena była szeroka i dobrze wybudowana w głąb, posiadała przy tym dobrą klarowność. W odpowiednich nagraniach wyczuwalne było swobodne oderwanie się dźwięku od kolumn. Lokalizacja źródeł była stabilna. Miałem co prawda pewne zastrzeżenia odnośnie ostrości ogniskowania, ale Piotr nie podzielił mej opinii na ten temat. Subtelniejsze detale pogłosowe w dalszych rejonach sceny już nie były doprecyzowane w stopniu, umożliwiającym ich dokładniejsze śledzenie.

Lekkie wycofanie wysokich tonów odbiło się w pewnym stopniu na analityczności. W kilku nagraniach, w których odtworzenie artykulacji dźwięków wysokotonowych stawia względem sprzętu wyższe wymagania, subtelne detale pozostały nieco zawoalowane, trudniejsze do uchwycenia. Natomiast AE całkiem pewnie radziły sobie z bardziej kompleksowymi nagraniami, których główna energia skupiona została na średnich częstotliwościach, zachowując solidną selektywność. Tak więc duże chóry oraz bardziej bogato zinstrumentowane utwory klasyczne czy też co zgiełkliwsze fragmenty rockowe nie wzbudzały obiekcji - dźwięk pozostał precyzyjny i kontrolowany.

Kolumny Acoustic Energy to niewątpliwie jeden z bardziej poprawnie i równo grających zestawów w swej klasie cenowej. Osiągają przy tym dość przyzwoite wyniki w zakresie odtwarzania zjawisk dynamicznych i stereofonicznych. Komuś kto kolumny ocenia głównie przez pryzmat możliwości dynamicznych pewnie bardziej przypadnie do gustu KEF Cresta 2, a jeśli najważniejszym kryterium oceny jest stereofonia to zapewne wybierze Radmora LS10, czy też JMlab Tantal 505. Nie zmienia to jednak faktu, że Aegis One oferują sporo dobrego, kulturalnego i wyważonego dźwięku za umiarkowaną cenę. Jest to bardzo pieczołowicie dopracowana konstrukcja. (GS)

Jeśli mają Państwo uwagi dotyczące tej strony lub zauważyliście na niej błędy, dajcie nam znać.
Kliknięcie na niniejszy link spowoduje uruchomienie w nowym oknie formularza, przy pomocy którego można przekazać uwagi do redakcji.
Copyright © 1991-2022 Magazyn Hi-Fi, Gdynia, Poland
logo hifi.pl