Start Pomoc Kontakt Reklama O nas Zaloguj Rejestracja

Witryna hifi.pl wykorzystuje ciasteczka (cookies). Proszę kliknąć aby uzyskać więcej informacji.

NAD 514


recenzja pierwotnie opublikowana w Magazynie Hi-Fi 5/95
Wymiary: 435,95,290 mm
Wyjścia: standardowe, koncentryczne
Cena (10/1995): 1.815 zł
Zestaw testowy 1: YBA Integre, JMlab Point Source 5.1
Zestaw testowy 2: YBA Integre, Monitor Audio Studio 20SE

W pierwszej chwili kiedy patrzymy na oba odtwarzacze NAD'a to wyglądają one bardzo podobnie. Ale spojrzenie do cennika wystarczy by zauważyć, że w rzeczywistości jest inaczej, za 514 trzeba zapłacić mniej więcej dwa razy wyższą cenę.

514 ma bogatszy zestaw funkcji użytkowych. Usunięto co prawda funkcję odtwarzania w losowej kolejności, która jest w 510, ale za to oprócz możliwości powtórzeń można też dokonać programowania. 514 ma jeszcze funkcję CDR. Jest to firmowy układ do kompresji sygnału. Służy on do słuchania na bardzo cichych poziomach lub do przygotowywania nagrań do samochodu, gdzie przydaje się zmniejszenie rozpiętości dynamiki pomiędzy cichymi a głośnymi fragmentami. Układ NAD'a działa w dziedzinie cyfrowej.

Wyświetlacz jest bardziej czytelny i oferuje już lepszą informację zaprezentowaną w całkiem przejrzysty sposób. Szuflada też wysuwa się trochę ciszej niż w 510, ale pod tym względem 514 nadal odbiega od konkurencji i jak na sprzęt tej klasy cenowej zachowuje się dość hałaśliwie. Na pilocie zdublowano funkcje dostępne na przedniej ściance i dodatkowo dołączono też numeryczną klawiaturkę do bezpośredniego wprowadzania utworów. Jak widać użytkowe możliwości 514 mają niewiele wspólnego z popularnymi praktykami innych producentów i jak to już często bywało, w tej dziedzinie NAD idzie swoją drogą bez oglądania się na konkurencję. To niewątpliwie część indywidualnego charakteru tej firmy.

Konwersja oparta jest o podwójny przetwornik typu MASH. Filtr cyfrowy działa z czterokrotnym nadpróbkowaniem i z precyzją 18 bitów. Wyjście analogowe ma niską impedancję, a po przetworniku sygnał przechodzi przez analogowy filtr pięciobiegunowy (zamiast częściej spotykanego przy przetwornikach MASH czterobiegunowego). Ma to za zadanie skuteczniej odfiltrować pasożytnicze zakłócenia na częstotliwościach radiowych. Wyjście jest sprzężone bezpośrednio (bez kondensatorów). Jest też cyfrowe wyjście koncentryczne.

OPINIA 1
Model 514 jest w moim odczuciu największym do tej pory osiągnięciem firmy NAD w dziedzinie reprodukcji dźwięku. Nie mam tu na myśli stosunku jakość/cena, który dla NAD'a jest zwykle korzystny, tylko ogólnie osiągnięty poziom brzmienia.

Każde nagranie odtworzone przez 514 to przeżycie, mamy tu do czynienia ze świetną muzykalnością, żywością barw, dynamiką. Barwa tworzona przez 514 jest jedną z najlepszych w klasie cenowej do 2000 zł. Przez wszystkie nagrania swego programu dźwiękowego nie byłem w stanie przyłapać odtwarzacza NAD'a na chociażby drobnej anomalii w prezentacji barwy. Całe pasmo akustyczne jest kapitalnie zrównoważone. Po nagraniach klasycznych, które brzmią mniej lub bardziej neutralnie w zależności od urządzenia, charakter urządzenia zawsze się ujawniał przy płycie Chesky Records. W jednym z nagrań wyróżniony jest śliczny wokal Sary K, kontrabas, gitara akustyczna, delikatna perkusja. Po nagraniach z Chesky Records stwierdziłem, że równowaga tonalna 514 jest prawie idealna - uwaga nie jest przyciągana do żadnego konkretnego składnika brzmienia. NAD 514 pozwala bez najmniejszego wysiłku skupić się na dowolnym instrumencie. 514 jest bardzo muzykalny, a wiadomo, że bardzo neutralne urządzenia subiektywnie takie nie są. Odtwarzacz NAD nie ukazuje ani ciepła, ani zimna w brzmieniu, ale w porównaniu do innych urządzeń (Pioneer 904) w dźwięku wyczuwalne jest naturalne ciepło. Nie odbywa się to kosztem podkreślenia oddechu na basie, czy też zmiękczenia wysokich tonów. W samej barwie skrzypiec jest dużo ciepła - jest świetne nasycenie harmonicznymi, także tymi najniższymi. Skrzypce w wykonaniu 514 są również odrobinę barokowe, a więc słodkie i delikatne. Pojęć powyższych jest mi łatwiej używać po kilku koncertach w Centralnym Muzeum Morskim w Gdańsku prowadzonych przez Piotra Orawskiego. Zawsze w trakcie przerw padał komentarz wśród moich znajomych "barwa lampowa i Quad'owa". Kończąc temat barwy - jest ona bardzo bliska naturalnej, nie oczekuję na dzień dzisiejszy więcej w tej cenie.

Wokale są bardzo ekspresyjne i czyste. Soliści w Verdim, Cassandra Wilson - wszystkie głosy były bardzo obecne i namacalne. Po innych odtwarzaczach znacznie wzrosło poczucie autentyzmu, naturalności w ich prezentacji. Saksofon przekazany przez 514 to także piękna naturalność w prezentacji tego instrumentu, dźwięk był bardzo otwarty i obecny, a jednocześnie zachowywał pewien dystans, był otoczony charakterystyczną aurą.

W materiale z klasycznym instrumentarium brzmi bardzo muzykalnie, dźwięk jest płynny, plastyczny, wyczuwalny jest puls. Przekazanie emocji jest na wysokim poziomie, kwintet smyczkowy Schuberta zabrzmiał z dozą dramatu, koncert skrzypcowy Beethovena romantycznie. Nie chciałbym uszczuplić dobrych ocen odtwarzaczom NAD 510 i Pioneer 904, ale po dwóch wspomnianych, odsłuch klasyki na 514 to zupełnie nowy poziom doznań, zaangażowania.

Podczas gdy można dyskutować na temat jakości basu i wysokich tonów w odtwarzaczu 514, jest dla mnie pewne, iż w takich dziedzinach jak kreowanie akustyki, atmosfery nagrania NAD osiągnął referencyjny poziom. Często w tej serii recenzji wspominam, że bas, środek, barwy są OK, ale scena jest przeciętna. NAD 514 daje ogromne poczucie holografii, homogeniczności przekazu. Współczynnik namacalności instrumentów jest tu bardzo wysoki, w klasyce na obszernej scenie rozmieszczonych zostało mnóstwo drobnych detali definiujących akustykę sali koncertowej. Analityczność 514 jest na wysokim poziomie, jednak podawane detale nie wyostrzają przekazu i nie przykuwają uwagi, tak jak to ma miejsce w Pioneerze 904. Duża ilość detali nie koliduje z łagodnością i delikatnością dźwięku. Scena dźwiękowa nie imponuje rozmiarami. Jest tu umiar, pierwszy plan jest lekko wycofany, instrumentarium jest rozmieszczane równomiernie na całej powierzchni planu. Głębia jest bardzo sugestywna, nie ma w niej prawie próżni, instrumenty otacza namacalna aura.

Wysokie tony w znacznym stopniu odpowiadają za walory stereofoniczne 514. Są one przestrzenne. Wydobywają się z różnych punktów w przestrzeni - są oderwane od głośników. W nagraniu Jarretta "Just in time" talerze były wyraźnie słyszalne ze środka sceny. Wysokie tony są bardzo spójne z resztą pasma. Tworzą solidny akompaniament i nie absorbują jednocześnie uwagi. Barwa ich nie jest całkowicie neutralna. A to za sprawą lekkiego wysłodzenia i łagodności. Przypomina mi się w tym miejscu brzmienie wzmacniacza Musical Fidelity A1000.

514 dobrze panuje nad "mikro i mega" dynamiką. Zarówno przy cichych fragmentach orkiestrowych i ostrej perkusji w jazzie poczucie żywości dźwięku jest bardzo dobre. Trio Jarretta i Gingera Bakera ukazało możliwości w kontrolowaniu dużej ilości wszelkiego rodzaju transjentów. Inne odtwarzacze w zbliżonej cenie były wręcz brudne na wykorzystanym programie jazzowym. Perkusja w Ginger Baker Trio została szeroko rozstawiona - kontrola nad całym pasmem była słyszalna z łatwością.

Bas jest w dobrych proporcjach ze środkiem i górą. Jest on bardzo muzykalny - rytmiczny, pulsujący. 514 nie jest odtwarzaczem brzmiącym chudo, dźwięk jest oparty o solidny fundament basowy. Barwy kontrabasu w jazzie były pełne i sensownie różnicowane. Jak wspomniałem żaden zakres pasma nie był przerysowany, linia basu na gitarze elektrycznej Lonnie Plaxico była jedną z najlepszych w tym teście.

NAD 514 nie ma prawie żadnych uszczerbków degradujących brzmienie. Jeżeli musiałbym coś wymienić, to byłyby to przede wszystkim trochę suche wokale w wyższych rejestrach i zimne brzmienie sekcji perkusyjnych w kompleksowych nagraniach. NAD nie schodzi super nisko z basem, podziały czasowe nie są też odmierzane w zapierającym dech tempie.

NAD 514 to odtwarzacz o "pełnokrwistym" brzmieniu, bogatej kolorystyce. Scena jest bardzo transparentna, dynamika daje poczucie ogromnej witalności. W każdej klasie cenowej wytypowałem swoje urządzenie referencyjne. W wyższych przedziałach są to Quad 67 i DPA Enlightenment, do 2000 zł jest to NAD 514.

P.S. Celowo użyłem kwoty 2000 zł, chociaż 514 jest trochę tańszy. Cena NAD'a w Polsce generuje niemoralne zachowania. Osobiście znam dwa przypadki "bagażnikowego importu" tego urządzenia. Jak długo polscy audiofile będą najbardziej skubaną przez fiskusa klasą społeczną? (MS)

OPINIA 2
Może się mylę, ale ostatnio mam wrażenie, że po chwilowym odejściu od swej starej filozofii - myślę tu o szybszym i ostrzejszym brzmieniu kolumn 801 i 802 oraz wzmacniacza 302 - NAD wraca do korzeni. W brzmieniu ostatnio recenzowanych modeli znajduję znowu więcej ciepła. Nie chodzi mi tu o tradycyjne rozumienie tego słowa, kiedy mówi się tylko o uwypuklenie basu i stłumienie wysokich tonów. Tego typu zjawiska w odtwarzaczach kompaktowych są zwykle bardzo subtelne. Ciepło oznacza w tym przypadku raczej ogólny charakter brzmienia. Można też dopatrzyć się pewnych podobieństw do tańszego modelu 510, choć są też dodatkowe zalety uzasadniające różnicę w cenie pomiędzy tymi dwoma modelami. Wszelkie zaokrąglenia, ocieplenia czy też złagodzenia brzmienia niosą ze sobą zawsze kilka poważnych niebezpieczeństw: utratę dynamiki, rozmycie, stratę tempa i pogorszenie analityczności. Sztuką jest ominięcie tych raf i właśnie z tym 514 radzi sobie bardzo dobrze.

Bas ma ocieploną barwę, jest dość miękki, ale na szczęście nie w przesadnym stopniu. Średnica powinna się chyba podobać wszystkim. Żywa, czysta, dźwięczna, bez ostrości czy szorstkości. Wokale były bardzo dobre. Jedynie w surowym rocku (Elastica) miałem cień wątpliwości czy 514 trochę nie wygładził ostro brzmiących, elektrycznych gitar. Nawet jeśli tak było, to efekt był subtelny. Wysokie tony też są przyjemne, wolne od niepożądanych dodatków, a zarazem nie są przesadnie stłumione. Wyższe harmoniczne trąbki czy metaliczne brzmienie instrumentów perkusyjnych są klarownie i wyraźnie odtworzone, bez sztucznego wyłagodzenia.

Zwykle 514 prezentuje muzykę w żywy sposób, KK był zadowolony z energii utworów rockowych. Zmasowane forte orkiestry czy ostro grany rock były odtworzone bez zauważalnej kompresji (choć oczywiście nie aż tak żywo jak w przypadku Terceta). Moja ocena była trochę niższa, ponieważ w tych nagraniach, które są dla mnie testem szybkości i rozdzielczości basu (zwłaszcza Dire Straits - Heavy Fuel i Fourth World) ujawniły się ograniczenia NAD'a. W tych przypadkach 514-ka osiągnęła zaledwie średni poziom w kreowaniu motorycznego rytmu.

Analityczność tego odtwarzacza nie jest natarczywa. Nie było szczególnie dosadnej ekspozycji szczegółów. Ale nie oznacza to, że 514 ma jakieś niedostatki w tym względzie. Separacja instrumentów była zachowana, można było wydzielić poszczególne dźwięki.

Niewątpliwym atutem 514-ki jest sposób kreowania przestrzeni. Akustyka jest żywa namacalna i całkiem naturalna, głębia dobrze rozbudowana. Dla miłośników muzyki akustycznej ta zaleta będzie się niewątpliwie bardzo liczyć. Większość konkurencyjnych odtwarzaczy chyba nie dorówna NAD'owi.

Połączenie łagodności brzmienia z przestrzennością i całkiem dobrą żywością okazała się być skuteczną receptą na dobrze brzmiący odtwarzacz. 514 dał nam w odsłuchach sporo przyjemności. KK w swoim prywatnym rankingu dał mu ocenę Best Buy. Choć z uwagi na różnicę w gustach muzycznych i priorytetach brzmieniowych często nasze oceny się nie pokrywają, tym razem popieram Krzysztofa. (GS)

Jeśli mają Państwo uwagi dotyczące tej strony lub zauważyliście na niej błędy, dajcie nam znać.
Kliknięcie na niniejszy link spowoduje uruchomienie w nowym oknie formularza, przy pomocy którego można przekazać uwagi do redakcji.
Copyright © 1991-2017 Magazyn Hi-Fi, Gdynia, Poland
logo hifi.pl