Start Pomoc Kontakt Reklama O nas Zaloguj Rejestracja

Witryna hifi.pl wykorzystuje ciasteczka (cookies). Proszę kliknąć aby uzyskać więcej informacji.

JVC XL-Z674


recenzja pierwotnie opublikowana w Magazynie Hi-Fi 2/95
Wymiary: 435,112,278 mm
Wyjścia: regulowane, słuchwakowe
Cena (04/1995): 690 DM
Zestaw testowy 1: JMlab Point Source 5.1, YBA Integre
Zestaw testowy 2: Monitor Audio Studio 20SE, YBA Integre

Każda duża firma japońska ma w swoim repertuarze jakieś własne rozwiązanie techniczne, którym stara się pochwalić. Zawsze ma też w takim przypadku jakąś nazwę dla tego patentu. W przypadku JVC takim firmowym wyróżnikiem jest interfejs K2. XL-Z674 jest najtańszym odtwarzaczem z K2, który pojawił się na naszym rynku. Idea jaka kryje się za K2 to poprawienie jakości sygnału cyfrowego przed przetwornikiem. Chodzi o to, aby z cyfrowego sygnału usunąć nierównomierności czasowe i zakłócenia, a następnie na wyjściu interfejsu podać sygnał taktowany równomiernie, o dokładnie prostokątnym kształcie. Czyli znowu walka jitter'em.

Przetwornik cyfrowo analogowy należy do grupy niskobitowych. JVC używa nazwy Pulse Edge Modulation (PEM). W praktyce oznacza to generowanie impulsów o różnej długości trwania i stałym poziomie.

JVC ma dwa wyjścia analogowe, jedno o stałym, a drugie o regulowanym poziomie. Wyjście cyfrowe jest optyczne, najpopularniejsze w odtwarzaczach japońskich. Są też gniazda do połączenia z innymi komponentami JVC w celu zapewnienia wspólnego sterowania.

674 wygląda dość zgrabnie, ale też i nie wyróżnia się zbytnio z masy innych, głównie japońskich odtwarzaczy CD klasy średniej. Typowy fluorescencyjny wyświetlacz jest dobrze czytelny i oferuje kompletną informację o czasie, numerach utworów i włączonych funkcjach. Ma też kalendarzyk z numerami utworów.

Pod względem użytkowym też mamy dość typowe rozwiązania, bez istotnych braków czy ekstrawagancji. Przycisk sieciowy jest w rzeczywistości przełącznikiem między trybem normalnej pracy a trybem uśpienia (standby). Po lewej stronie umieszczonych centralnie wyświetlacza i szuflady znajdują się dwa przyciski: jeden do wyłączania wyjścia cyfrowego, drugi do wyłączania wyświetlacza. Na prawej stronie obudowy są klawisze do obsługi szuflady, przeskoku do kolejnego lub poprzedniego utworu, klawisz stop, duży pojedynczy klawisz realizujący funkcje rozpoczęcia odtwarzania i pauzy, zestaw klawiszy numerycznych do bezpośredniego wprowadzania utworów, gniazdo słuchawkowe i dwa przyciski do regulacji poziomu wyjściowego. Poziom jest równocześnie zmieniany na wyjściu słuchawkowym i wyjściu o regulowanym poziomie.

Na pilocie zdublowane są wszystkie funkcje łącznie z obsługą szuflady i włącznikiem sieciowym, pominięto tylko wyłączanie wyświetlacza. Przyciski pauzy i play są już oddzielne. Dodatkowo jest też możliwość programowania, uruchomienia odtwarzania utworów w losowej kolejności, przeszukiwania. Można też z pilota uruchomić jeden z dwóch trybów powtarzania i jeden z czterech trybów pracy licznika czasu.

DŹWIĘK, OPINIA 1
JVC zabrzmiał jak urządzenie projektowane z myślą o muzykalności przekazu. Im dłużej się go słucha, tym wzrasta poczucie spokoju i gładkości. Dźwięk określić można nawet pod pewnymi względami jako przytulny - tu kryterium jest przede wszystkim sposób reprodukcji wokali i basu. Nie oznacza to jednak, że XLZ 674 jest odtwarzaczem pozbawionym agresji.

Bas nie wzbudził ani u mnie, ani u MK większych emocji. Zakres ten wplatany jest do przekazu w dość prosty i nieskomplikowany sposób. Gdy było to potrzebne rytm był żywy i szybki, bez oznak spowolnień (np. utwory: Cabaza, Joe Sample). Wrażenie obfitości, czy też ilości basu również było zadowalające. Obaj z MK odnotowaliśmy brak wyrafinowania w dozowaniu ostrych impulsów. Dominował też raczej ograniczony zakres barw. MK określił uderzenia jako nawet zabarwione lekką monotonią. Wejścia kotłów w klasyce nie były najlepiej kontrolowane. Pomimo tych uwag wrażenie sporej melodyjności było świetnie zachowane, uzyskano to dzięki płynności i zaokrągleniom np. wejść stopy. Ostatecznie, MK stwierdził, że osobiście oczekiwałby większej swobody na dolnych rejestrach.

Wokale JVC przekazał w interesujący sposób. Laverne Butler zaśpiewała relaksująco, a z drugiej strony bez emocji i spięcia. Obecność wokalu była dobrze wyczuwalna, dzięki dobrze nakreślonym konturom. Dźwięki skrzypiec ogólnie cechowały się ciekawą barwą - lekko rozjaśnioną, dźwięk nie był jednak zbyt czysty. Winę za to ponosi oczywiście jakość góry, o czym kilka linii później. Ogólnie środek pasma odebraliśmy jako otwarty i dobrze kontrolowany. Niechaj przykładem będą chociażby nagrania Laverne Butler z płyty Chesky Records odtworzone z rozmachem. Instrumenty dęte zabrzmiały ze sporym autentyzmem (saksofon Henderson'a). MK nie był całkowicie zadowolony ze sposobu w jaki JVC łączył zakres basu ze środkiem, związane to było z lekkimi przebarwieniami wyższego basu.

Trochę rozbieżne opinie zebraliśmy na temat sceny dźwiękowej. Ja oceniam ją wysoko, zaś MK odczuł braki w komponowaniu głębi. Określił to jako brak pełnej otwartości i zróżnicowania w zależności od nagrania. Fakt, nie było tu poczucia akustyki tak jak np. w urządzeniu DPA, ale za to ogniskowanie źródeł pozornych za zestawami było bardzo dobre. Przykładem jest saksofon Joe Henderson'a świetnie słyszalny po prawej stronie sceny, zawieszony dość nisko nad podłogą. JVC radził sobie doskonale z rozmieszczaniem instrumentów, nawet gdy pojawiało się ich dużo w nagraniu. Wrażenie uporządkowania było poprawne. MK jednak podkreśla brak całkowitej swobody między muzykami i poczucia atmosfery nagrania.

Ogólnemu schematowi na dźwięk nie został podporządkowany górny zakres pasma. Charakter brzmienia zmieniał się tu wraz ze zmianą nagrania. Jak wspomniałem wcześniej, kompleksowe nagrania muzyki klasycznej były trochę przybrudzone ostrością. Dodawało to realizmu, nie nazwałbym tego jednak zbyt wyszukana manierą na tworzenie takich wrażeń. Szczytowe odtwarzacze testu pokazały, że dźwięk może być łagodny, a przy tym realistyczny. Nagrania z płyty Joe Sample pokazały, że JVC nie robi sobie nic z dużej ilości transjentów. Słyszalnym efektem był wyostrzony dźwięk. Utwór Mob Job z Song X także pokazał, że talerze perkusji nie muszą być zbyt kojące dla ucha. JVC wydobywa z płyt CD sporo szczegółów, podnosi to analityczność przekazu. MK stwierdził, że góry na pewno nie określił by jako słodkiej. Nie dostrzegł w dźwięku przesadzonej ostrości, ale też nie można tu mówić o czystości, czy perlistości. Rozdzielczość szczegółów określiliśmy jako dobrą, góra grała przestrzennie. Dla mnie najważniejsze w odtwarzaczu JVC była dobra spójność i zwartość wszystkich zakresów pasma. Pomimo niedoskonałości opisywanego zakresu, XLZ 674 słucha się bez zmęczenia.

Odtwarzacz JVC należy do grupy spokojnie brzmiących urządzeń. Dźwięk można odebrać jako mało angażujący, po uważniejszym wsłuchaniu się pojawia się swing i muzykalność. Pomimo dość relaksującego przekazu słychać, że górne rejestry mogły by być czystsze. Prawdę powiedziawszy, ja osobiście efekt ten wiążę z realizacją nagrań. Ostre nagrania brzmią na JVC zbyt ostro, łagodne poprawnie. Atutem JVC jest środek pasma, jest on podany w sposób nawet ekscytujący. Zaś krańce pasma nie odbiegają od schematów charakterystycznych dla rozważanej klasy cenowej.

Ostatecznie, po uwzględnieniu ceny na polskim rynku, XLZ 674 zasługuje na szacunek. Za rozsądną kwotę pieniędzy otrzymujemy sporo dobrego brzmienia, wady są dyskretnie ukryte. (MS)

DŹWIĘK, OPINIA 2
Odtwarzacz ten otrzymał od nas dość zróżnicowane oceny, mimo szeregu podobnych obserwacji. Brzmienie nie jest ocieplane. Bas niekiedy jest prezentowany zbyt lekko, co szczególnie osłabia poczucie realizmu w nagraniach muzyki klasycznej (Mussorgsky, Prokofiew). Natomiast nie brakuje potęgi brzmienia przy odtwarzaniu rocka (Belly, Elastica), gdyż średni i wyższy bas jest należycie wyeksponowany. Oceniłem bas jako suchy i krótki. JVC potrafi wyostrzyć brzmienie w górnych rejestrach, co sprawiło u mnie wrażenie ogólnego rozjaśnienia. KK tego nie potwierdził, twierdząc, że mimo wyostrzenia wysokie tony nie są uwypuklone w stosunku do reszty pasma. Niewykluczone, że dałem się trochę zwieść pierwszemu wrażeniu jakie tworzy nieco agresywny charakter góry. Istotną rolę odgrywa też zapewne fakt, że oprócz dźwięków wysokotonowych agresywność tego odtwarzacza tworzą również dźwięki z górnej części średnicy.

Muzyka rockowa jest prezentowana właśnie rockowo, ostro nagrane gitary brzmią rzeczywiście ostro, nie zagłuszając jednak wokali (Lush - "Undertow"). Nasza ocena tego zjawiska była jednak zupełnie odwrotna. KK preferował ten charakter przy odtwarzaniu rocka, a ja wręcz przeciwnie przy odtwarzaniu muzyki akustycznej.

Według KK odtwarzacz ten prezentuje muzykę bezbarwnie, mało dynamicznie, jak w odtwarzaczach wcześniejszych generacji. W stosunku do tych ostatnich dźwięk jest na szczęście żywszy, szybszy i po prostu ciekawszy. Tutaj nasze oceny się rozbiegły. Mimo ograniczeń w potędze brzmienia, JVC brzmiał rześko i żywo we wszystkich nagraniach, w których oczekuję szybkiego rytmu, tak więc osobiście dobrze oceniłem żywość brzmienia. Wyostrzenie górnej części średnicy wspomaga wrażenie żywości niemal automatycznie i potwierdziło się to w przypadku JVC.

Analityczność do kolejny obszar występowania rozbieżności. W utworach spokojniejszych, bardziej kameralnych 674 potrafił zapewnić w komfort śledzenia wszelkich niuansów nagrania. Według mnie w brzmieniu występuje nawet skłonność do przesadnego eksponowania dynamicznych transjentów. Szarpnięcia strun, wydmuchiwanie powietrza związane z artykulacją głosek były podkreślane. KK był jednak zawiedziony brakiem wyraźnych konturów w głośniejszych i bogato zaaranżowanych nagraniach, zarówno muzyki klasycznej (Prokofiew), jak i rockowej (Belly - "Now They'll Sleep", Elastica - "Blue"). Osobiście nie mogę potwierdzić takich ocen, choć w moim zestawie płyt nie było naprawdę głośnych, gęsto zaaranżowanych nagrań rockowych. We fragmentach z bogatym instrumentarium akustycznym nie miałem kłopotów ze śledzeniem poszczególnych źródeł.

Stereofonia była jak najbardziej poprawna, jedynie sporadycznie (P.J.Harvey - "Down To The Water") scena wydawała mi się nieco zwężona. Nie następowało nigdy wrażenie sztucznego uprzestrzennienia dźwięku, zaś lokalizacja poszczególnych instrumentów była na ogół poprawna. Jedynie przy odtwarzaniu nagrań o "zagęszczonym" instrumentarium następowały problemy z precyzyjnym zlokalizowaniem pojedynczych źródeł dźwięku (Belly, Lush). Odnotowałem też dobrą przejrzystość brzmienia i całkiem żywą akustykę, ale nie potwierdził tego KK.

Trudno o jednoznaczne podsumowanie tego odtwarzacza, który ma swój charakter i może być różnie odbierany. (GS)

Jeśli mają Państwo uwagi dotyczące tej strony lub zauważyliście na niej błędy, dajcie nam znać.
Kliknięcie na niniejszy link spowoduje uruchomienie w nowym oknie formularza, przy pomocy którego można przekazać uwagi do redakcji.
Copyright © 1991-2017 Magazyn Hi-Fi, Gdynia, Poland
logo hifi.pl