Start Pomoc Kontakt Reklama O nas Zaloguj Rejestracja

Witryna hifi.pl wykorzystuje ciasteczka (cookies). Proszę kliknąć aby uzyskać więcej informacji.

DPA Enlightenment


recenzja pierwotnie opublikowana w Magazynie Hi-Fi 2/95
Wymiary: 400,80,300 mm (transport) 197,74,278 mm (konwerter)
Wyjścia: optyczne, koncentryczne, standardowe
Cena (04/1995): 3.071 zł (transport) 3.577 zł (konwerter)
Zestaw testowy 1: JMlab Point Source 5.1, YBA Integre
Zestaw testowy 2: Monitor Audio Studio 20SE, YBA Integre

System Enlightenment walijskiej firmy DPA jest jednym z ciekawszych odtwarzaczy CD składających się z dwóch urządzeń: transportu płyty i przetwornika cyfrowo-analogowego. Stylistycznie produkt prezentuje się surowo i dostojnie. Cechą charakterystyczną są zaokrąglone krawędzie. Obudowy są metalowe, w kolorze zieleni przechodzącej w czerń. Transport jest szerszy niż przetwornik, wymiarami przypomina typowe odtwarzacze zintegrowane. Po lewej stronie ścianki znajduje się mały wyświetlacz LCD w kolorze zielonym. Pokazywane cyfry są raczej małe i dyskretne, z odległości kilku metrów wyświetlacz jest nieczytelny. Dość łatwo trafić na taki kąt patrzenia, kiedy kompletnie nic nie widać. Wyświetlacz prawidłowo spełnia swoją rolę dopiero kiedy jest dość ciemno. W jego prawej części znajduje się matryca złożona z małych kwadracików. Zawierają one numery ścieżek. Matryca pokazuje utwory, które pozostały do odtworzenia.

Środkowa część transportu zawiera szufladę na płytę. Wysuwa się ona powoli i niezbyt płynnie. Do szufladki jest przymocowany panel ozdobny o wysokości prawie takiej jak urządzenie i szerokości około 12 cm, spełnia on wyłącznie funkcję zdobniczą i mechanizm jest umieszczony konwencjonalnie wewnątrz odtwarzacza a nie w szufladzie jak by można sądzić na podstawie wyglądu. Jest to dość dziwny widok, szczególnie gdy szuflada jest wysunięta. Znacznie solidniej i wysmuklej wygląda chociażby szuflada w znacznie tańszym odtwarzaczu Arcam'a.

Poprzedni transport DPA o nazwie T1 był przykładem brzydoty i niefunkcjonalności. Był on w zasadzie przeróbką odtwarzacza Marantz'a CD 52. Dodano tylko lepsze układy elektroniczne wyjść cyfrowych i całość zapakowano w dużą, niezgrabną obudowę.

Obecny transport nie posiada już koszmarnych przycisków ukrytych za gumową folią rodem z komputera ZX Spectrum. Osiem przycisków umieszczonych w prawej części transportu nie budzi zastrzeżeń. Są one takie same jak wykorzystane we wzmacniaczu Renaissance. Umożliwiają one dostęp do podstawowych funkcji jak obsługa szuflady, przeskok do kolejnego utworu, programowanie, odtwarzanie czy zatrzymanie odtwarzania.

Blisko szuflady, po prawej stronie znajdują się dwie tajemnicze diody LED oznaczone napisami "Deltran On" i "Internal Clock".

Przetwornik Enlightenment jest solidny i dość ciężki. Panel czołowy nie zawiera żadnych przełączników, znajduje się na nim mała dioda LED sygnalizująca działanie urządzenia. Z tyłu znajdują się wyjście cyfrowe optyczne i koncentryczne oraz łącze optyczne Deltran. Gniazda Cinch na obu urządzeniach są złocone. We wszystkich swych urządzeniach DPA wykorzystuje montaż powierzchniowy.

Założyciel firmy i główny projektant - Rob Watts zrezygnował ostatnio ze scalonych układów konwerterów i skonstruował swój własny przetwornik C/A, oparty o elementy dyskretne. Do tej pory DPA korzystał m. in. ze scalaka Philips'a DAC 7 (TDA 1547) np. w PDM-Two. Najdroższy, nowy konwerter DPA nazywa się PDM 1024, kosztuje 6000 funtów. Zawiera w środku 4000 bramek logicznych i 2000 innych komponentów. "1024" posiadają już co bardziej zamożni audiofile z wysp. Aktualnie, prawdopodobnie wymieniają elementy zestawu audio: wzmacniacze, zestawy głośnikowe na lepsze.

Konwerter Enlightenment jest najtańszym w nowej serii DPA. Wykorzystuje koncepcję zaprojektowanego przez DPA jednobitowego procesora dx. W PDM 1024 znajduje się dx128, zaś w Enlightenment dx32. Prace nad procesorem dx trwały kilka lat.

Oprócz bardzo innowacyjnego przetwornika C/A, system Enlightenment posiada układ synchronizacji transportu i przetwornika. Oba urządzenia taktuje w tym wypadku zegar konwertera. Układ synchronizacji zaprojektowany przez DPA nazywa się Deltran. Aby go wykorzystać należy transport i DAC połączyć kablem optycznym i na ściance tylnej przetwornika włączyć "Deltran On". Wówczas na transporcie zapala się odpowiednia dioda LED. Gdy układ Deltran nie jest wykorzystywany zapalona jest wówczas na ściance transportu dioda "Internal clock". W tym przypadku oba urządzenia korzystają z własnych zegarów.

Deltran ma na celu maksymalne wyeliminowanie zjawiska "jitter". Podobne rozwiązania do Deltran'a stosują w swoich dwupudełkowych odtwarzaczach np. Mission i Arcam. Niestety układy te nie są kompatybilne. Transportu Arcam nie można zsynchronizować z przetwornikiem DPA. Można natomiast wykorzystać Deltran w zestawach Enlightenment z innymi produktami DPA wyposażonymi w to rozwiązanie.

Rob Watts twierdzi, że 80% jakości dźwięku wiąże się z konwerterem. Układy elektroniczne są czułe na wibracje generowane przez transport, zbierają zakłócenia elektromagnetyczne. Stąd też głównie uwagę należy skupiać na otoczeniu konwertera, a nie transportu. Dane dla konwertera muszą być czyste i precyzyjne.

W trakcie przesłuchań w MHF badaliśmy czy wpływ układu Deltran jest słyszalny w dźwięku, czy należy zwalczać jitter. Okazało się, że konwerter Enlightenment jest bardzo czuły na przychodzące dane. Dokładny raport z sesji odsłuchowej przedstawiamy poniżej.

Niestety do redakcji dotarł odtwarzacz bez pilota, stąd jego działanie znamy jedynie z instrukcji obsługi. Oprócz zdublowania podstawowych funkcji daje on też takie możliwości jak odtwarzanie w losowej kolejności, odtwarzanie początkowych fragmentów utworów, powtarzanie fragmentu pomiędzy dwoma wybranymi punktami, zmiany trybu pracy wskaźnika czasu i wstawianie przerw pomiędzy utwory.

W instrukcji obsługi jest sporo ukłonów w stronę audiofilskiej klienteli, w jednym momencie posunięto się chyba do pewnej przesady. Informacja, że przetwornik osiąga pełnię swych możliwości dopiero po miesiącu użytkowania budzi sceptycyzm. Poza tym wspomniano, że wyświetlacz generuje znikomą ilość zakłóceń na częstotliwościach radiowych, że przetwornik nie powinien być ustawiany na transporcie. Zalecane jest podłączenie przetwornika do sieci poprzez filtr odcinający częstotliwości radiowe, redukcja zakłóceń z tego zakresu widma jest chyba specjalnością Roba Watts'a, bo aspekt ten firma podkreśla bardzo często. Poleca się też wykorzystanie interkonektów wysokiej jakości, w szczególności DPA White Slink, lub Black Slink.

DŹWIĘK, OPINIA 1
System DPA należy do drogich. Wydawać by się mogło, że brzmienie w tej klasie cenowej jest już referencyjne. O dziwo korzystając z zestawów głośnikowych i wzmacniacza tańszych niż testowany CD można było usłyszeć zdumiewające różnice w brzmieniu. Czy ktoś by się spodziewał, że 15 litrowe zestawy głośnikowe ukażą różnicę w basie, jego potędze. Ironią jest, że znacznie łatwiej jest określić brzmienie drogich odtwarzaczy niż tanich (przynajmniej w moim przypadku).

DPA polecam wszystkim tym, którzy stracili wiarę w format CD i pozostali przy LP. Były to pierwsze myśli, które napłynęły po kilku minutach Vivaldi'ego. System: odtwarzacz DPA Enlightenment, wzmacniacz YBA i zestawy głośnikowe PS. 5.1 wytworzył złudzenie poczucia przestrzeni i odległości na planie jedne z najlepszych jakie słyszałem. Jest to oczywiście związane z warunkami akustycznymi odsłuchu. Inne systemy z wieloma zerami w cenie po prostu często nie ukazują swych możliwości z uwagi na brak spełnienia podstawowych reguł odsłuchu. Słuchając w ślepym teście tego systemu przypomniałem sobie recenzje przeczytane dawno temu o wzmacniaczach lampowych EAR Yoshino i AudioNote GakuOn. Recenzenci zachwycali się akustyką, iluzją kreowania pomieszczenia, w które niemalże można wejść. Odsłuch miał miejsce w UK więc korzystano z tanich zestawów głośnikowych, chyba w klasie 2 tysięcy funtów. Mam wrażenie, że z namiastką tego zjawiska miałem do czynienia siedząc na sofie, gdzieś w Gdyni, mając przed nosem dźwięk za skromną kwotę czternastu tysięcy złoty. Zatem Ci, których tak jak mnie nie stać na Yoshino, nie powinni się zamartwiać i tracić nadziei. Odpowiedni dobór tanich (część czytelników chyba nie podzieli opinii MS na temat rozumienia słowa tani - GS) komponentów gwarantuje przedsmak prawdziwego dźwiękowego high-end'u.

System DPA otwiera przed zestawami ogromne okno, wystarczy się lekko wychylić, aby usłyszeć prawdę o tym jak rozmieszczeni byli muzycy i jak wysoko nad nimi znajdował się sufit. Tak, to nie przesada, w nagraniu nr.3 z płyty Philips'a (Vivaldi - La Primavera) zawarta jest informacja nie tylko o planie dźwiękowym w poziomie, ale też i w pionie. Po raz pierwszy w tym nagraniu był namacalny wpływ ściany tylnej w pomieszczeniu i odbicia od sufitu. Plan tworzony za zestawami nie był wielowarstwowy, był jednolity, bez podziałów i granic tak jak płaszczyzna podłogi. DPA posiada ciekawą cechę, której brak w innych urządzeniach. Otóż instrumenty w głębi mają taką samą dynamikę jak te na pierwszym planie. Po prostu, to co się dzieje bezpośrednio przed zestawami głośnikowymi nie dominuje nad wydarzeniami z tyłu. Obaj z MK odnotowaliśmy, że instrumenty w perspektywie są świetnie nagłośnione, nic się nie zlewa. Jak już wiadomo plan bliski tworzony przez ten odtwarzacz jest delikatny i nie ofensywny. Zatem należy oczekiwać, że osoba o odmiennych gustach niż ja, bądź wykorzystanie systemu o odmiennym sposobie projekcji (ofensywny - jak najwięcej do przodu) może stworzyć inny obraz urządzenia. Wszystko się zgadza, MK poddał krytyce nieśmiały bas jak na tę klasę cenową, GS korzystający z zestawów głośnikowych MA 20 określił dźwięk jako lekko wycofany w dolnych i górnych rejestrach.

Już kiedyś wspomniałem, że bas z systemu hi-fi symulujący grzmot wielkiego wodospadu nie fascynuje mnie. MK w przypadku DPA sporządził nadzwyczaj obszerne notatki dotyczące najniższych oktaw. Jego spostrzeżenia są zgodne z moimi, każdy ma prawo je interpretować na swój sposób. W klasyce uderzenia w kotły były zdecydowane, ale odczuwalny był niedosyt w masie podstawy basowej. Różnicowanie brzmienia instrumentów takich jak kontrabas było raczej bliskie klasy cenowej lekko wyższej niż np. Meridian 506. Kontrabas Charlie Hayden'a w Song X rzeczywiście był trochę zbyt tłusty, kombinacja Meridian ukazała, że brzmienie tutaj jest bardziej suche i drewniane. MK nie był do końca usatysfakcjonowany energią bębnów i tom -tomów. Ogólnie zakres basu określilibyśmy jako oszczędny i pozbawiony efekciarstwa. Z drugiej strony właściwości rytmiczne i timing są absolutnie najwyższej próby. Nawet najbardziej skomplikowany rytm, mnóstwo podziałów, są przekazywane przez DPA szybko i bezbłędnie. Akompaniament na kontrabasie towarzyszący Laverne Butler został przekazany melodyjnie i jednocześnie dyskretnie. DPA brzmi cudownie na rocku. Utwóry Fugazi "Long Division" i "Reclamation" ze ścianą gitar zabrzmiały łagodnie, nie tracąc jednocześnie surowości, do tego wszystkiego idealnie została podana gitara basowa w sposób prawie, że nie realny. System DPA jest w moim odczuciu mistrzem rytmu i szybkości w swej klasie cenowej. Brzmienie jest bardzo angażujące i porywające. Enlightenment pobudzi do życia najnudniejsze nagrania.

Zakres dynamiki jest pokaźny, jednak z uwagi na oszczędność w basie Enlightenment nie brzmi zbyt muskularnie. MK skomentował: trudno mi wypowiedzieć się o czymś co jest w niewielkim stopniu ujawniane. DPA skupia swe możliwości dynamiczne raczej na średnicy i górze. Uderzenia kotłów są podciągane wyżej przez testowany tu system Meridian'a. Impulsy niskoczęstotliwościowe na DPA kończą się zbyt wcześnie, przez co, patrząc inaczej, odtwarzacz brzmi bardzo szybko. Za to transjenty dominujące na średnicy i na górze są bez zarzutu - czyste, szybkie i pozbawione agresji.

Biorąc po uwagę tylko strukturę harmoniczną barw, DPA na średnicy brzmi bardzo neutralnie. Więcej możliwości ma tutaj kombinacja Meridian'a, która brzmienie na przykład skrzypiec przekazuje w bogatszych kolorach. Dźwięk DPA nie jest tu ani ciepły, ani matowy. Zmiany barw są poprawnie śledzone, ale usłyszenie tego wymaga większego wysiłku niż w Meridian'ie. Brzmienie orkiestry określiłbym jako w umiarkowany sposób soczyste i słodkie, przy tym łagodne. MK twierdzi, że DPA skupiał się na przetwarzaniu precyzyjnym górnych alikwotów, przez co brakowało trochę ciepła. Ten sposób tworzenia barw trochę ułatwiał przejrzystość sceny.

To co robi DPA dla wokali zasługuje na szacunek. Czy to Tracy Chapman, czy też Laverne Butler - wokale są bardzo otwarte i bezpośrednie. Zogniskowanie i wydzielenie spośród instrumentów towarzyszących jest znakomite. MK odnotował lekkie wysunięcie do przodu, przy tym wielką swobodę i łatwe do uchwycenia zabarwienie emocjonalne głosu. Ogólnie środek brzmi czysto i higienicznie, jest on uporządkowany i trochę faworyzowany w przekazie, zarówno pod względem niesionych emocji jak i miejsca na planie.

Jak wspomniałem wcześniej scena dźwiękowa jest znakomita, ogniskowanie źródeł w całym paśmie jest precyzyjne. Wiąże się z tym też bardzo dobra analityczność, szczegóły są rozsądnie rozmieszczane w przestrzeni. Nie jest to czynione z manierami charakterystycznymi dla tanich odtwarzaczy, czyli bez umiaru i elegancji. Pomimo, że przekaz jest bogaty w detale, nie jest on zabarwiony "elektrycznym hi-fi", na pierwszym miejscu jest muzykalność.

Podsumowując. MK odebrał system DPA jako dość przezroczysty, nie zabarwiający przekazu ciepłem, "brzmi jak w mroźny, ale słoneczny dzień". Dźwięk jest muzykalny, ale bez werwy na basie charakterystycznej dla konkurencji. MK uznał perfekcyjność w budowaniu sceny i wyraźnie pokazany środek za zbyt surowe i przez to nienaturalne. Owszem, można to tak interpretować. Konstrukcja podstawy basowej też jest dyskusyjna i powinna być skonfrontowana z osobistymi gustami. Aby uprościć problem, przykład. Enlightenment chyba bardziej trafi do serca słuchaczy, którzy są fanami zestawów głośnikowych takich jak: elektrostaty ESL - 63 lub ProAc Response 1. Ci którzy kochają atuty B&W 801 powinni oprócz DPA spróbować innych odtwarzaczy. Enlightenment powinien też być uważnie przesłuchany przez zwolenników obfitego, tłustego dźwięku, charakterystycznego dla ofensywnie grających wzmacniaczy lampowych. Jeśli ktoś uważa, że brzmienie systemu jest zbyt monochromatyczne i "laboratoryjnie czyste" powinien skierować wzrok na 500/563.

Ja zawsze znajdę czas na posłuchanie urządzeń DPA, w końcu po zakończeniu testu i zajrzeniu do kartki z cenami (5 kombinacji w cenie powyżej 5000 zł) powiedziałem: odtwarzacz 3 chciałbym mieć w domu. Pod numerem 3 ukryty był opisany system. (MS)

Odłączenie synchronizacji transportu i konwertera w systemie Enlightenment przyniosło wyraźny efekt. Dźwięk utracił przestrzeń i szczegóły. Inne walory zmieniły się w niewielkim stopniu.

Ogólnie bas był bardzo dobrej jakości. Ten zakres prawie nie ucierpiał. Uderzenia cechowały się energia i siłą. Linia basu nawet uległa lekkiemu zwarciu. Niskie składowe fortepianu nie były niestety tak przekonywujące jak w kombinacji z załączonym Deltran'em. Muzyka rockowa także nie brzmiała zbyt porywająco. Tu gitara basowa straciła rolę pierwszoplanową.

Środek pasma utracił składniki emocjonalne. Barwy straciły nasycenie, muzyka klasyczna brzmiała w sposób wyostrzony. Wersja "podstawowa" Enlightenment była tu łagodniejsza. Wokal Laverne Butler został lekko wysunięty do przodu i pozbawiony charakterystycznej, otaczającej atmosfery. Saxofon Hendersona brzmiał bez przekonania, prawie, że anemicznie.

Największe straty poniósł plan dźwiękowy. Scena nad i pod zestawami głośnikowymi uległa obcięciu. Utwór "Nur stille, stille..." - Handla (Handel?) brzmiał wręcz chudo, bez gęstego wypełniania przestrzeni. Odległości w głębi zostały ściśnięte.

Kombinacja ta brzmiała jak super neutralny odtwarzacz. Brak walorów emocjonalnych w brzmieniu instrumentów i brak poczucia atmosfery nadały przekazowi sterylnego charakteru. Muzyka brzmiała jakby została stworzona w mocno wytłumionym akustycznym laboratorium. System Enlightenment z wyłączonym Deltran'em przypadnie wszystkim fanom czystego, przezroczystego hi-fi, w którym zapomniano o muzykalności. (MS)

DŹWIĘK, OPINIA 2
Wpływ na jakość dźwięku wysokiej klasy odtwarzacza CD małego światłowodowego kabelka - łączącego już połączony kablem koncentrycznym transport i przetwornik C/A - może się wydawać mocno dyskusyjny. Jednak przekonaliśmy się osobiście o istnieniu takiego wpływu. Sygnał synchronizujący zegar taktujący przetwornika z napędem potrafi w pewnym stopniu poprawić charakter brzmienia odtwarzacza.

Dwupudełkowy odtwarzacz CD firmy DPA z włączonym układem synchronizującym pod nazwą Deltran to urządzenie z klasą. Ogólny charakter brzmienia zestawu można określić jako łagodny i zarazem żywy. Dźwięk jest zawsze melodyjny, pełen szczegółów i zapewniający długie słuchanie bez uczucia zmęczenia. Jedyny zgrzyt (trzeba tu pamiętać o klasie cenowej sprzętu) stanowią wyraźnie słyszalne w głośnikach pyknięcia przy przeskoku napędu do niekolejnego utworu na płycie po zaprogramowaniu kolejności przez użytkownika. Jeszcze tylko ponad 10-krotnie tańszy odtwarzacz Diory dostarcza słuchaczowi podobnych niespodzianek.

Solidny, dobrze kontrolowany bas nie ma może tej głębokości i mięsistości najniższej podstawy jaka jest możliwa do osiągnięcia, ale dobrze wspomaga realistyczne odtworzenie brzmienia orkiestry symfonicznej (Mussorgsky, Prokofiew). Muzyka rockowa też prezentowana jest z odpowiednim uderzeniem i motorycznością. KK stwierdził, że łagodna prezentacja wysokich tonów stanowi w tym przypadku pewien dysonans, mimo bardzo dobrej analityczności. W efekcie ostrzejsze nagrania rockowe (Lush - "Undertow", Elastica - "Stutter") brzmią po prostu "za ładnie", tak jak gdyby pikantne danie z chińskiej kuchni przybrało smak ciastka z kremem. Szczególnie drugi z wymienionych utworów, o brudnym, garażowym z założenia brzmieniu, wypadł jak perfekcyjna, klinicznie czysta realizacja studyjna. Zbyt słodko i przez to mało realistycznie zabrzmiały skrzypce i flet w nagraniu zespołu Orquesta Nova. Według KK bogato zaaranżowana muzyka klasyczna jest żywiołem DPA Enlightment, ale ja odebrałem brzmienie DPA w inny sposób. Mogę potwierdzić same obserwacje jako takie, nigdy nie odczuwałem przy słuchaniu DPA dyskomfortu z powodu jakichkolwiek przerysowań wysokich tonów ale też i nie przyciągnęły one uwagi jakimś nadzwyczajnym wyrafinowaniem, miałem na ich temat znikomą ilość notatek. Natomiast różnimy się w ocenie tego jakie brzmienie pasuje do danego rodzaju muzyki. Dla mnie nałożenie agresywnego charakteru brzmienia na agresywny charakter muzyki jest wadą, choć mój pogląd jest chyba mało popularny. Tak czy inaczej, dla mnie DPA dobrze nadawał się również do rocka.

Natomiast z pewnością mogły się podobać wokale, co obaj chcieliśmy podkreślić. Sprawdza się to w różnych utworach, kameralnych (Cranberries - "No Need To Argue") jak i bardziej dynamicznych (Belly, P.J.Harvey, Fourth World). Lekko ocieplona barwa połączona z rozmachem i wyrazistością dały w sumie znakomity efekt namacalności ludzkich głosów, pod tym względem tylko Meridian 500/563 był w stanie dotrzymać kroku DPA z Deltran'em.

Pod względem szybkości i dynamiki DPA nie budzi zastrzeżeń, gdyż łagodność na szczęście nie oznacza w przypadku tego odtwarzacza ospałości. Nagranie z gęstą fakturą perkusyjną (Fourth World) było bardzo imponujące, odtworzone najlepiej właśnie przez DPA, który pobił w tej dziedzinie Meridiana 500/563, dowód dobrego odtwarzania skomplikowanych i szybkich rytmów.

Analityczność jest też poważną zaletą tego odtwarzacza. Jest to jedno z nielicznych urządzeń, które pozwolą swemu nabywcy odkryć na nowo potencjał zawarty w jego kolekcji płyt, a zarazem będzie w stanie zatuszować niedoskonałości słabszych realizacji.

Stereofonia była bardzo dobrej jakości. Lokalizacja pozornych źródeł dźwięku nie nastręczała żadnych trudności, ale to nic nadzwyczajnego przy tej cenie odtwarzacza. Jak zauważył KK DPA nawet czasami trochę stara się przedobrzyć w tworzeniu imponujących obrazów nadając wokalom i instrumentom solowym ponadnaturalny rozmiar (np. saksofon w "Havana Cafe" i wokal Dolores O'Riordan w "No Need To Argue"). Moje obserwacje były podobne, też zwróciłem uwagę na wypchnięcie i wyeksponowanie wokali do przodu, uważam że scena była tworzona ekspansywnie w stosunku do słuchacza.

Podsumowując, DPA Enlightment DAC/Transport z układem Deltran to ciekawy odtwarzacz o niebanalnym dźwięku. Dla osób poszukujących większej agresji brzmienia jest zbyt wygładzony, i pewnie nie zastąpi tego analityczność, dynamika czy bardzo dobre tempo. Za zbliżoną cenę otrzymujemy bardziej uniwersalny, trochę lepiej zrównoważony dwupudełkowy odtwarzacz Meridian'a, z lepszą jakością wykonania i bogato wyposażonym przetwornikiem C/A. Dla zwolenników pozbawionego agresji, a zarazem żywego brzmienia, DPA może jednak stanowić niezastąpiony wybór. (GS)

Dwupudełkowy odtwarzacz DPA po odłączeniu synchronizującego układu Deltran, stał się bardziej niespokojny brzmieniowo, jakby mniej doskonały, lecz nie zawsze gorszy. Dźwięk został dość istotnie zaostrzony, pojawiło się więcej "górnego środka", przez co DPA zabrzmiał bardziej rockowo. Ze szczególnym rozmachem zostały zaprezentowane niektóre żeńskie wokale (Belly - "Red", "Now They'll Sleep"), a także surowe elektryczne gitary (Elastica - "Blue"). Bardziej żywo i dobitnie odtworzone zostały także skrzypce i flet (Orquesta Nova - "Muerte Del Angel"). Pewnemu "zabrudzeniu" uległy niestety wysokie tony, upodabniając się swym charakterem do dźwięków znanych ze znacznie tańszych odtwarzaczy CD. Dolna część pasma w zasadzie nie zmieniła swego charakteru i wysokiej jakości, jedynie w nagraniach z płyty P.J.Harvey sekcja rytmiczna wypadła nieznacznie gorzej, mniej potężnie. Ogólny charakter brzmienia DPA Enlightment bez układu Deltran można określić jako bardziej konwencjonalny, mniej wyrafinowany.

Pod względem potęgi brzmienia i zdolności do wiernego odtworzenia szybkich skoków dynamiki DPA zarówno z układem Deltran jak i bez niego - znalazł się w ścisłej czołówce testowanej grupy obok Meridiana 500/563, co jednak nie dziwi, zważywszy na cenę zestawu Enlightment. DPA bez problemu był w stanie przekazać słuchaczowi zarówno potęgę brzmienia dużej orkiestry symfonicznej, jak i atmosferę dobrze nagłośnionego koncertu rockowego.

Analityczność nie pozostawiała wiele do życzenia, lecz w tej dziedzinie działanie układu Deltran miało widać istotne znaczenie, gdyż różnica była wyraźnie odczuwalna. Na przykład w jazzowym nagraniu "Havana Cafe" Paquito D'Rivera dźwięk szczoteczek i innych przeszkadzajek stał się bardziej wyrazisty, chwilami nawet zbyt natarczywy. Dla odmiany w nagraniu "Working For The Man" P.J.Harvey, zdominowanym przez przytłaczający bas, słychać było znacznie mniej szczegółów niż w wariancie z włączonym układem Deltran. Oczywiście w skali bezwzględnej DPA reprezentuje wysoki poziom, lecz niektóre zintegrowane odtwarzacze z obecnej grupy osiągają pod tym względem niebezpiecznie zbliżony wynik.

Stereofonia i lokalizacja pozornych źródeł dźwięku nie budzi zastrzeżeń, w tej klasie sprzętu zresztą nie jest to czymś nadzwyczajnym. Saksofon tenorowy (Paquito D'Rivera - "Havana Cafe") subiektywnie zwiększył swój rozmiar w stosunku do przesłuchań z Deltran'em, co w połączeniu ze zwiększeniem wyrazistości dało przyjemny, choć może nie w pełni naturalny efekt. W większości przypadków wyłączenie układu Deltran spowodowało jednak efekt odmienny - pewne ograniczenie przestrzenności i "wypranie" muzyki z większych emocji.

Zestaw Enlightment Transport/DAC firmy DPA również bez synchronizującego Deltran'a stanowi źródło dźwięku wysokiej klasy, jednak o nieco odmiennym charakterze. Zabrakło trochę melodyjności i ciepła oraz znakomitej analityczności jaką zapewnia Deltran. W zamian za to otrzymujemy dźwięk równie potężny i dynamiczny, ale ostrzejszy, niekiedy bardziej wyrazisty. Niestety, jest to również dźwięk mniej ekscytujący, czasami nawet nudny. (KK)

Jeśli mają Państwo uwagi dotyczące tej strony lub zauważyliście na niej błędy, dajcie nam znać.
Kliknięcie na niniejszy link spowoduje uruchomienie w nowym oknie formularza, przy pomocy którego można przekazać uwagi do redakcji.
Copyright © 1991-2017 Magazyn Hi-Fi, Gdynia, Poland
logo hifi.pl