Start Pomoc Kontakt Reklama O nas Zaloguj Rejestracja

Witryna hifi.pl wykorzystuje ciasteczka (cookies). Proszę kliknąć aby uzyskać więcej informacji.

Cairn Meije


recenzja pierwotnie opublikowana w Magazynie Hi-Fi 2-3/96
Wymiary: 432,75,255 mm
Wyjścia: standardowe, koncentryczne
Cena (06/1996): 2.600 zł
Zestaw testowy 1: LFD LS0/PA1, JMlab Point Source 5.1
Zestaw testowy 2: LFD LS0/PA1, Monitor Audio Studio 20SE

Jaka jest w Polsce popularność sprzętu z Francji, z Włoch czy ze Skandynawii? Odpowiem jednym słowem: dziwna. Tak się dzieje, że jeśli producent działający w którymś z tych krajów z powodzeniem umieści swój produkt na rynku brytyjskim lub niemieckim, to może liczyć na zainteresowanie w Polsce. Natomiast firmy znane lokalnie są z reguły przyjmowane u nas obojętnie, jako egzotyka, a czasami nawet podejrzliwie. Międzynarodowe oddziaływanie dużych rynków, a zwłaszcza ukazującej się na nich prasy jest zupełnie zrozumiałe. Słowo "zrozumiałe" nie jest jednak wcale tożsame ze słowami "logiczne" czy "sensowne". Na tej samej zasadzie można zrozumieć, że wygodnictwo, lenistwo i złe nawyki odwodzą nas od dbałości o własne zdrowie, ale czy można to pochwalić? Tak samo wygląda kwestia formowania opinii o sprzęcie z mniej znanych rynków. Jeśli poszukujemy informacji o sprzęcie włoskim, to powinniśmy ich szukać we Włoszech, a nie na przykład w Niemczech. To zupełnie zrozumiałe, ale jakoś nie praktykowane.

Cairn może się wydać firmą całkiem nieznaną, sam nie wiem na jej temat zbyt wiele. Ale jest to tylko nasza polska (ewentualnie niemiecka lub brytyjska) perspektywa. We Francji marka ta jest już nieźle zadomowiona, choć Cairn należy do grona młodych producentów. Tak na marginesie, ciekawi mnie czy polscy klienci poradzą sobie z prawidłową wymową nazwy firmy i nazw jej poszczególnych modeli.

Przy pierwszym kontakcie z Meije mogą powstać pewne skojarzenia ze znanymi już u nas odtwarzaczami Micromega, które też pochodzą z Francji. Jestem ciekaw czy obie firmy nie korzystają z usług tego samego podwykonawcy, ale nie mam na ten temat żadnych informacji. Maksymalnie prosta bryła bez jakichkolwiek wystających przycisków powinna spodobać się zwolennikom prostoty. Zarówno klawisze jak i umieszczona centralnie szuflada są wpasowane w powierzchnię przedniej ścianki i całość tworzy jednolitą płaszczyznę. Klawiszy jest tylko pięć. Służą one do obsługi szuflady, rozpoczęcia odtwarzania/pauzy, zatrzymania odtwarzania i przeskoku do kolejnego utworu. Wyświetlacz jest już zdecydowanie mniej minimalistyczny. Ma licznik czasu pracujący w czterech trybach, kalendarzyk na 20 utworów i sygnalizację włączonych funkcji. Pełny zestaw funkcji można zrealizować przy pomocy pilota. Jest na nim numeryczna klawiatura, przyciski do programowania, zmiany trybu licznika czasu i płynnego przeszukiwania.

Znajdujące się w prospektach i w instrukcji obsługi informacje techniczne są bardzo skąpe. Zastosowano trójstrumieniowy laser. Przetworniki CA są 18-bitowe. W instrukcji jest nieścisłość dotycząca nadpróbkowania. Napisano, że jest ono ośmiokrotne. Obok zaś podano częstotliwość 176,4 kHz, z czego wynika, że jest czterokrotne. Prospekt też wspomina o ośmiokrotnym nadpróbkowaniu. Oprócz standardowego wyjścia o poziomie 2V jest też koncentryczne wyjście cyfrowe. Włącznik sieciowy znajduje się na tylnej ściance. Dla optymalizacji brzmienia producent zaleca by Meije był stale podłączony do sieci.

Natomiast specjalny akapit w instrukcji obsługi poświęcono kwestii właściwej polaryzacji zasilania. Przysporzyło to nam trochę dodatkowej pracy i sporo dodatkowych obserwacji. Producent podkreśla, że wtyczka powinna być podłączona do sieci we właściwą stronę. Użytkownik powinien usłyszeć różnicę w wielkości obrazu stereofonicznego, jakości wysokich tonów i dynamice. Jest też opisana metoda ustalenia poprawnego sposobu podłączenia przy pomocy woltomierza. Trzeba zmierzyć napięcie pomiędzy masą odtwarzacza a uziemieniem w gniazdku sieciowym. Tu spotkała mnie niespodzianka, ponieważ wykonałem pomiar zgodnie z instrukcją i różnica pomiędzy wariantami okazała się znikoma. Natomiast zastanowiła mnie inna sprawa. We Francji ponoć stosowanie uziemienia jest dużo powszechniejsze niż w Polsce. Powstaje więc kwestia rozróżnienia nie dwóch, lecz czterech wariantów. Oprócz zmiany polaryzacji można też skorzystać z gniazdka z uziemieniem lub bez. Szkoda, że na ten temat nie podano żadnych zaleceń. Aby sprawdzić wszystkie możliwe warianty musielibyśmy wykonać aż cztery zestawy testów, stąd zdecydowaliśmy się na pewien kompromis. Formalne testy ograniczyliśmy do dwóch serii przesłuchań z różnymi polaryzacjami zasilania. Stosowaliśmy gniazdka bez uziemienia, bardziej typowe w polskich warunkach. Dodatkowo, w ramach uzupełniających (już nie ślepych) przesłuchań, sprawdziłem też odtwarzacz z gniazdkiem uziemionym.

Opinia 1
Po pierwsze obaj z MK jesteśmy zaskoczeni różnicami w brzmieniu Meije jakie wystąpiły przy zmianie polaryzacji napięcia zasilającego. W instrukcji obsługi wzmacniacza YBA Integre również są podane wskazówki, aby połączyć bolec wtyczki oznaczony czerwoną kropką z odpowiednią dziurą w gniazdku. Instrukcja podaje jednak, że w przypadku braku percepcji różnic przez słuchacza, nie należy się martwić. Aby się więc nie martwić, nigdy nie czyniłem eksperymentów z próbnikiem do sprawdzania napięcia zasilającego. A tu proszę - co pokazał CD firmy Cairn. Obaj z MK ani przez sekundę nie sądziliśmy, że słuchamy tego samego urządzenia. Jeżeli Państwo nie będą słyszeli różnic przy eksperymentach z Meije na systemie hi-fi o małej przezroczystości proponuję ... nie martwić się.

Chciałbym podkreślić, że żadna opcja nie jest lepsza. Meije brzmi inaczej. Najbardziej zaskakujące jest to, iż obaj z MK preferujemy dźwięk z polaryzacją niewłaściwą (w tej dziedzinie nawet nie kłóciliśmy się). Z właściwą polaryzacją brzmienie jest bardzo uporządkowane i grzeczne, według słów Michała "taki Audiolab do kwadratu". Jednogłośnie z notatek wynika, że zmiana polaryzacji napięcia zasilającego w najmniejszym stopniu wpłynęła na efekty stereofoniczne. Przy napięciu "złym" Michał odnotował jednak takie zjawiska jak spłycenie sceny, mniejszą trójwymiarowość, lepszą prezencję pierwszego planu, mniej szlachetne brzmienie instrumentów na klasyce. Ja natomiast na płycie Harmonia Mundi odczułem mniej powierza wokół instrumentów, instrumenty były raczej w próżni niż w konkretnej akustyce. Największa różnica to ożywienie basu, zwiększenie jego dynamiki. W nagraniach jazzowych linia basu była bardziej w pokoju, bardziej skoczna, rockowa. Nie wiem czy wszystkim ta prezentacja odpowiada.

Po raz pierwszy firmę dostrzegłem rok temu na wystawie Salon Top HiFi 95. Wielu wystawców używało odtwarzaczy Cairn jako źródeł dźwięku do demonstracji swych produktów. Ten fakt pozwalał sądzić, że Cairn musi być dobry. Ale brak informacji o firmie w prasie sprawił, że na rok zapomniałem o Cairn. W tym roku na Salon Top HiFi 96 już dokładnie przyjrzałem się ofercie firmy. Miała ona bardzo duże stanowisko do demonstracji.

Teraz już ogólnie o dźwięku odtwarzacza Cairn. Meije brzmi bardzo neutralnie. Do tego stopnia, iż w notatkach czepiałem się mało istotnych szczegółów. Cairn prezentuje muzykę w podobny sposób jak odtwarzacz Meridian 506. Chodzi mi przede wszystkim o składniki emocjonalne, muzykalność. Przy recenzji Meridiana 506 (MHF 5/94) napisałem, że wszystkie cechy brzmienia są na wysokim poziomie, ale mi brakuje absolutnej melodyjności. W notatkach z odsłuchu Meije mam nawet zdanie "dźwięk hi-end, ale brakuje małego prztyczka, który by całkowicie usunął barierę: człowiek (ja) - maszyna (Meije)".

Tonalnie Meije jest bardzo czysty, żadnych dodatków, dosłodzeń, podkreślenia wyższych rejestrów. Równowaga brzmienia także nie faworyzuje ani ciepłych, ani zimnych zabarwień. Wokal Claire Martin był bardzo "live" - delikatny, czysty w wyższych rejestrach, z dobrze uchwyconymi zmianami odległości od mikrofonu, ruchem na scenie.

Meije brzmi analitycznie, ale odbywa się to z dobrymi manierami. Koncert Claire Martin z klubu Ronnie Scotta został przedstawiony z dużą ilością uporządkowanych dźwięków, aurą. Meije dobrze sobie też radzi z dynamiką w mikro i mega skali. Słuchając "Off Beat" odnosiłem wrażenie lepszej projekcji zawartych w nagraniu detali przez zestawy głośnikowe.

Scena dźwiękowa jest bardzo przejrzysta. Wymiar pionowy jest większy niż w urządzeniu Pioneera. Między dźwiękami instrumentów czuć dużo przestrzeni. Szczególnie było to wyczuwalne po PDR-05, który sklejał wszystko w jeden duży dźwięk. Nawet zanotowałem sobie, że Cairn tworzy zbyt dużo konturków dźwięków. Wysokie tony nie są jasne, są stonowane i higieniczne. Jest wysoce prawdopodobne, że takie brzmienie góry może być określone przez niektórych odbiorców jako zbyt mało ekscytujące.

Bas jest jak wszystko inne w Meije pozbawiony efekciarstwa. Jest podany w normalnych proporcjach do reszty. Analityczny, z dobrymi konturami. Pełny, z bogatą paletą barw. Solo na kontrabasie z płyty "Off Beat" ukazało ładne barwy, wibracje, dużą masę.

Trudno jest pisać recenzję urządzenia, które w niewielkim stopniu ujawnia swój charakter. Kolega redakcyjny - Krzysztof Kubica nie lubi komponentów hi-fi, które nie mają "czegoś ekstra" w brzmienia. A taki jest Meije. Przy tej cenie nie sposób nie zarekomendować Meije. (MS)

Opinia 2
W odczuciu KK najlepszym określeniem na całościowy opis brzmienia Meije jest słowo "poprawność". Faktycznie odtwarzacz ten nie miał żadnych silniejszych zabarwień tonalnych, ani nie faworyzował, ani nie stłumiał żadnego z głównych zakresów pasma. KK zarzucił co prawda, że muzyka była prezentowana w trochę nudny sposób, ale Krzysztof bardziej nad pełną neutralność przedkłada przyjemność słuchania i swój własny gust. Dla mnie równowaga barwy jest podstawową zaletą każdego sprzętu audio.

Bas nie narzucał się i nie wysuwał przed pozostałe zakresy, ale kiedy nadeszła pora na nagrania z obfitym, nisko rozciągniętym dołem, to brzmienie faktycznie było potężne. Generalnie kontroli basu nie brakowało, nie był on też nadmiernie zmiękczany. Barwy instrumentów w średnicy też były po prostu normalne, w miarę żywe, jedynie chwilami wydawały się lekko zaokrąglone. Podobnie też i wysokie tony nie narzucały się, ani nie odczuwaliśmy ich istotnego braku. Ich barwa też nie wzbudzała negatywnych komentarzy. Równowaga była trochę lepsza przy zalecanej polaryzacji podłączenia do sieci. Przy "złej" polaryzacji generalnie brzmienie jest cieplejsze, bas się trochę snuje. Mimo wszystko, wbrew pierwszemu wrażeniu, nie sądzę by potęga brzmienia w autentycznie niskich rejestrach była większa w tym wariancie.

Nie odnotowaliśmy też krytycznych uwag co do stereofonii. Ani ostrość lokalizacji, ani rozkład źródeł nie wzbudziły zastrzeżeń. Wrażenie przestrzeni było całkiem satysfakcjonujące, zwykle nie brakowało akustycznej otoczki wokół instrumentów, nie miałem przykrego wrażenia źródeł zawieszonych w próżni.

W tym samym tonie mógłbym jeszcze dalej kontynuować opis dynamiki, szybkości, rytmiki czy analityczności. Meije sprawował się przyzwoicie. Przyznam szczerze, że tworzenie szczegółowej relacji dotyczącej składników brzmienia Meije sprawia mi sporą trudność z uwagi na brak poważniejszych niedostatków czy wyraźnych cech charakterologicznych. Cairn ma tą cechę, że trudno go na czymś przyłapać. Z tego co napisałem można by wręcz wysnuć wniosek, że Meije jest odtwarzaczem idealnym, ale tak oczywiście nie jest. Przecież przy odsłuchu hi-endowych odtwarzaczy słychać, że jest jeszcze lepiej, bardziej realistycznie.

Oprócz porównań dokonanych przy podłączeniu do normalnego gniazdka spróbowałem też jaka będzie zmiana po przełączeniu na gniazdko uziemione. Nastąpiło wówczas przechylenie równowagi na wyższe zakresy, bas był krótszy i szybszy, wysokie tony bardziej dobitne i dźwięczne. Dźwięk był całościowo bardziej żywy i wyostrzony. Dla zwolennika szybkiego brzmienia wersja uziemiona może stanowić potencjalnie ciekawy wariant.

Ogólnie odebrałem ten odtwarzacz pozytywnie. Krzysztof zajął wobec niego stanowisko neutralne - bez krytyki i bez specjalnych pochwał. Mam tylko jedną wątpliwość. Chodzi mi o kwestię podłączania do sieci. Na ile działanie Meije będzie zależne od sieciowego gniazdka? W szczególności nie daje mi spokoju fakt, że trudno nam było ustalić jednoznaczne preferencje jakościowe. Odczuwaliśmy różnicę, ale raczej jako zmianę charakteru, a nie jako przeskok jakościowy. Jak wspominałem wcześniej, w naszym przypadku zmierzona różnica pomiędzy obydwoma wariantami była bardzo mała. Dręczy mnie pytanie jak wypadłby test przy innej instalacji sieciowej. Czy nasze wyniki będą powtarzalne w Państwa przypadku? W tej sytuacji wolałbym, aby komentarz w instrukcji obsługi był jednak obszerniejszy. Mam poczucie dyskomfortu, że pozostały jakieś zjawiska, których nie zdołaliśmy zbadać. Przynajmniej wiadomo tyle, że w warunkach testu z Cairna dało się wydobyć co najmniej dobry dźwięk. (GS)

Jeśli mają Państwo uwagi dotyczące tej strony lub zauważyliście na niej błędy, dajcie nam znać.
Kliknięcie na niniejszy link spowoduje uruchomienie w nowym oknie formularza, przy pomocy którego można przekazać uwagi do redakcji.
Copyright © 1991-2017 Magazyn Hi-Fi, Gdynia, Poland
logo hifi.pl