Uwaga!

Trwają prace techniczne na witrynie hifi.pl. Dopóki widoczny będzie niniejszy komunikat prosimy:
- nie zamieszczać ogłoszeń na giełdzie
- nie logować się na swoje konto
- nie rejestrować nowych kont na hifi.pl
- jeśli jesteście Państwo zalogowani prosimy o jak najszybsze wylogowanie

Przewidujemy, że czas trwania prac nie przekroczy 30 minut. W tym czasie można normalnie korzystać z treści zamieszczonych na hifi.pl.

Kiedy niniejszy komunikat zniknie będzie to oznaczało, że prace zostały zakończone i możliwe jest korzystanie z wszystkich funkcji witryny.

Przepraszamy za wszelkie niedogodności wynikające z prowadzony prac.

Start Pomoc Kontakt Reklama O nas Zaloguj Rejestracja

Witryna hifi.pl wykorzystuje ciasteczka (cookies). Proszę kliknąć aby uzyskać więcej informacji.

AVI S2000MC


recenzja pierwotnie opublikowana w październiku 1999
Wymiary: b.d.
Wyjścia: standardowe, koncentryczne
Cena (październik 1999): 5.690 zł
Zestaw wykorzystany przez JD i MD: LFD LS0/PA2M, Zoller Design Metropolis Imagination
Zestaw wykorzystany przez RS i GS: LFD LS0/PA2M, zestawy samodzielnie skonstruowane z głośników Scan-Speak Revelator i 18W8545
Testowano w grupie wraz z: Audio Refinement CD Complete, AVI S2000MC, Helios CD3, Roksan Caspian

AVI to kolejny producent z wysp brytyjskich. Firma działa od około dziesięciu lat, a jej założycielem i głównym projektantem jest Martin Grindrod, miłośnik muzyki i elektronik. O bezkompromisowości rozwiązań AVI pośrednio świadczy między innymi wykorzystany w odtwarzaczu CD wyświetlacz, dający jasno do zrozumienia iż celem firmy są inwestycje w samą jakość dźwięku.

AVI S2000 System to propozycja kompletnego systemu hi-fi. Oprócz odtwarzacza CD AVI posiada w ofercie jeszcze tuner, wzmacniacz zintegrowany, przedwzmacniacz, monofoniczne końcówki mocy oraz trzy komplety zestawów głośnikowych. AVI znane jest przede wszystkim z bardzo udanych modeli wzmacniaczy S2000MI, S2000MP nagradzanych w 1995 roku.

S2000MC jest nową konstrukcją, zastosowano kilka nowych rozwiązań opracowanych przez samego producenta, min. unowocześniony system prowadzenia lasera, nowy pracujący z rozdzielczością 24-bitową przetwornik cyfrowo-analogowy. AVI stosuje również programowany przez siebie układ mikroprocesorowy do sterowania i kontroli odtwarzacza. Cały system jest bardzo elastyczny i przygotowany do łatwej modernizacji (upgrade) w wypadku pojawienia się nowych ulepszonych komponentów.

Stylistyka wzornicza tej firmy odbiega nieco od standardów. Wąska obudowa, ścianka przednia przysłonięta tworzywem pleksi, otoczona na około ramą z plastyku. Na ściance przedniej znajdują się cztery podstawowe przyciski funkcyjne, niestety bez pomocy pilota nie można zmienić numeru odtwarzanego utworu. Nieco staroświecko prezentuje się wyświetlacz - złożony z zielonych diod świecących. Wyświetlacz ten pamięta pewnie jeszcze czasy założenia firmy. Widziałem ostatnio jeden z pierwszych modeli CD Philipsa, który stosował identyczne rozwiązanie. Po włączeniu zasilania na wyświetlaczu pojawiają się cztery świecące kreski, co ciekawe po wsadzeniu płyty sytuacja na nie ulega żadnej zmianie, dopiero użycie przycisku play lub stop powoduje przejście od innego trybu. Po włączeniu przycisku play na wyświetlaczu pojawia się numer utwory i indeks, nie można oglądać jednocześnie numeru utworu i czasu jego trwania. Za pomocą przycisku track/time można dokonać zmiany trybu wyświetlania i zamiast numeru utworu oglądać czas trwania utworu (w trzech wariantach) lub zupełnie wyłączyć wyświetlacz - tak jest chyba najmniej irytująco.

Jako transport wykorzystano podobnie jak w Heliosie, CDM 12.4/05 Philipsa. Transport ten jest bardzo często wykorzystywany w urządzeniach hi-fi, przez przypadek odkryliśmy jago niereklamowaną dotąd własność. Po dostarczeniu odtwarzacza od redakcji wsadziłem płytę CD aby przystąpić do testów, odtwarzacz wydawał dziwne dźwięki mechaniczne, z pewnym opóźnieniem ale jednak zaczął odtwarzać muzykę. Po kilku chwilach dźwięk zakończył się dziwnym zjazdem. Zaniepokojony wyłączyłem odtwarzacz z sieci i powtórzyłem procedurę rozruchową ponownie, wszystko wydawało się działać poprawnie oprócz głośnej pracy napędu i długiego czasu reakcji. Postanowiłem zbadać sprawę wnikliwiej i zdjąłem obudowę, ze zdziwieniem stwierdziłem, że w środku znajdują się dwie płyty CD, jedna w pozycji standardowej druga nieco z boku, zakleszczona u góry, ale jeszcze w napędzie. Prawdopodobnie płyta ta znajdowała się w napędzie w czasie podróży odtwarzacza do redakcji i na skutek wstrząsów uległa przesunięciu. Usterkę usunąłem i wszystko zaczęło pracować jak należy, ale swoją drogą pewnie nie wszyscy doceniali tak nieprzeciętne możliwości napędu Philipsa.

Układ mechaniczny przymocowany został na sztywno do płytki drukowanej. Pod tą płytką znajduje się druga odpowiedzialna za przetwarzanie sygnału i stopień wyjściowy - niestety jest zupełnie niewidoczna. Z niej pociągnięte są przewody do gniazd wyjściowych odtwarzacza (analogowe RCA i cyfrowe koncentryczne - wszystkie pozłacane). Trzecia płytka pewnie odpowiedzialna za sterowanie i zasilanie znajduje się obok transportu. Na niej umieszczony jest duży scalak Motoroli MC68HC. W zasilaczu odtwarzacza wykorzystano transformator toroidalny, oraz imponującą jak na odtwarzacz CD baterią kondensatorów (2x10.000µF i 2x6.800µF). (JD)

Opinia 1
AVI należy do urządzeń, które szybko zdradzają swój charakter, już po pierwszych utworach odnotowałem nieznaczne wycofanie przełomu średnicy i dołu oraz wyeksponowanie skrajnych części pasma. Podobnie jak w przypadku Heliosa i tu ma to znaczny wpływ na ogólne postrzeganie dźwięku. Określony charakter tonalny miał wpływ praktycznie na każdy aspekt przekazu zarówno barwy, dynamikę jak i stereofonię.

W przypadku barw instrumentów na średnicy wiązało się to z brakiem wypełnienia. Wokale i skrzypce były nieco zbyt lekkie i świszczące. Niedociągnięcia te są nieznaczne i nie zawsze zwracałem na nie uwagę, ale mają jednak wpływ na ogólny odbiór dźwięku. Np. zróżnicowanie barw głosów w chórkach ("You Got Me" R.Pidgeon), niewątpliwie były to różne głosy, ale miały pewne podobieństwo w zabarwieniu, nie były krystalicznie czyste. W przypadku blach perkusyjnych dźwięk miał bardzo ładną górę, błyszczącą i obdarzoną sporą ilością szczegółów, wyraźnie słychać było najwyższe składowe łańcuszka ("Con Alma" Fred Hersch Trio). Niestety niższe dźwięki talerzy perkusyjnych były zbyt mało obecne, brakowało im otwartości i swobody. W rezultacie blachy brzmiały lekko i delikatnie, w utworach bardziej dynamicznych i agresywnych brzmieniu brakowało metaliczności i bardziej zdecydowanego charakteru.

W zależności od odtwarzanego materiału AVI może wykazywać nieco odmienne cechy dynamiczne. W trakcie reprodukcji Vivaldiego czy "You Got Me" R.Pidgeon, dźwięk jawił się jako dynamiczny i nadzwyczaj rześki, z kolei przy odtwarzaniu Tria Herscha brzmienie było jakby stłamszone pozbawione swobody i otwartości. Wpływ na dynamikę miał określony charakter tonalny urządzenia. W przypadku odtwarzania utworów opartych głównie na samej średnicy, brakowało nieco otwartości i swobody, natomiast kiedy odtwarzanych było sporo wyższych dźwięków, jak wyższe harmoniczne gitary czy skrzypiec dźwięk nabierał osobliwej witalności i swobody. Podobnie przy reprodukcji najniższych składowych, brzmienie zwykle było bardzo dynamiczne i zwarte, jedynie najniższe dźwięki mogły spowodować minimalne spowolnienie rytmu. W utworach takich jak "Funny" M.Miller, czy "Summertime" Ala Jarreau, zwartość i szybkość dołu nie budziła jednak najmniejszych zastrzeżeń, akcenty były zdecydowane, nie pozbawione masy i energii. Bardzo pozytywne wrażenia odniosłem również z odsłuchów utworu orkiestrowego "Olympic Fanfare" Williamsa dynamika była wyraźnie zróżnicowana, chyba najlepiej w testach, wrażenie potęgi było również całkiem imponujące.

W aspekcie barwowym niskich składowych, trudno mieć większe zastrzeżenia do brzmienia S2000MC. W porównaniu z konkurencją (np. Audio Refinement) brzmienie było mniej czyste i selektywne, niższy bas był bardziej obfity i miękki, wyższy bardziej twardy. Nieznaczne odchudzenie wyższego basu mogło powodować mniejszą obecność instrumentów basowych w niektórych utworach. Ogólny charakter pozostał jednak na dobrym poziomie, nie odbiegającym znacznie od neutralności.

Wszelkie nierówności charakterystyki przenoszenia generalnie nie są zjawiskiem korzystnym, w przypadku S2000MC, lekkie wyeksponowanie wysokich tonów, wpłynęło jednak korzystnie na przestrzenność i przejrzystość nagrań. AVI nie wyróżnia się specjalnie jeśli chodzi o ostrość zogniskowania źródeł czy ich stabilność, natomiast scena dźwiękowa była bardziej otwarta i przejrzysta. Pomiędzy instrumentami było sporo swobodnego powietrza, poszczególne plany były czytelnie odseparowane, nie ulegały przybliżaniu czy zamazywaniu. W utworach R.Pidgeon, głosy i instrumenty znajdowały się wyraźnie w innych planach, nie tylko przed, ale i za instrumentami było trochę swobodnej przestrzeni.

AVI w zakresie wyższej średnicy generuje sporą ilość szczegółów, jest to słyszalne zarówno w dźwiękach skrzypiec czy wokali jak i w ilości pogłosu na średnicy. Niestety nie jest to jeszcze ten pułap cenowy, w którym od CD należy wymagać mikroszczegółów w tylnich planach czy super konturowości, nie należy więc tego oczekiwać od S2000MC.

AVI S2000MC jest odtwarzaczem dość charakterystycznym, w niektórych aspektach przewyższa konkurencję. Jego ogólny charakter wiąże się jednak z lekkim wyeksponowaniem wyższej średnicy co powoduję, że brzmienie jest mniej szlachetne i czyste, bardziej pospolite. Najbardziej usatysfakcjonowani powinni być miłośnicy żywego, dynamicznego brzmienia, z dobrą przestrzennością i stereofonią. (JD)

Opinia 2
Odtwarzacz AVI wprowadził do dźwięku coś od siebie - były to lekkie modyfikacje balansu tonalnego. S2000MC dysponuje obfitym basem. Właśnie niskie tony spowodowały, że dźwięk był trochę ociężały, nie tak świeży jak w Roksanie. Bardzo obecna była gitara basowa (Dire Straits) i kontrabas (Loussier). Uderzenia stopy były raczej wolne i dudniące, stwarzając jednocześnie wrażenie "kopiastości" poprzez dominację nad innymi źródłami. Obfity był również niski środek, co dodawało ciepła wokalom.

Średnie tony były wygładzone i czytelne, choć nasycenie barw było umiarkowane. Wokale brzmiały lirycznie i kameralnie. Sympatycznie wypadł fortepian Loussiera i właściwie wszystkie małe składy. Przy bardziej rozbudowanych nagraniach ujawniał się wpływ basu na resztę pasma.

Góra nie była w AVI tak kontrastowo dobarwiona jak w Heliosie i generalnie zakres ten nie budził poważniejszych zastrzeżeń. W barwie dostrzegalny był jednak leciutki nalot piaszczystości.

Sumarycznie dźwięk AVI odebraliśmy jako lekko dosłodzony - tak jakby konstruktor postanowił, że trzeba szybko dostarczyć słuchaczowi sporo miłych wrażeń, nawet jeśli odbywa się to poprzez dobarwienie dźwięku. AVI ma coś w rodzaju własnej konwencji w prezentacji dynamiki. Całościowo dźwięk był całkiem żywy i konkretny. Szczególnie zauważalna była skala dynamiki głównych źródeł. Dynamika dość dobrze była też naświetlona przy mniejszych składach akustycznych, gdzie dość ekspresyjnie brzmiały choćby wokale. Także transjenty były przetwarzane w miarę sprawnie, choć przy dużych skokach już brakowało im tzw. kopa. Tempo nie należało do najszybszych, za co w znaczniej mierze odpowiedzialny był nieco zbyt płynny niski bas. Brzmienie opierało się na stabilności i mocnych korzeniach, było "dostojne". Wysokie tony nie miały tak szybkich zdolności transformacji brzmienia jak w Roksanie, odebraliśmy je jednak jako zadowalająco żywe.

Prezentacja sceny i lokalizacja nie wyróżniały się niczym, co wymagałoby podkreślenia. Głębia była całkiem dobra, ale jakiejś szczególnej otwartości obrazu jednak nie odnotowaliśmy. Źródła byłe czytelnie rozmieszczone i stabilne, choć w bardziej skomplikowanych nagraniach Roksan dawał wiarygodniejszą separację i większą łatwość śledzenia wydarzeń. Prezentacja przestrzeni nie wyróżniała się niczym osobliwym - przyzwoity średni poziom nie wzbudził poważniejszych obiekcji, ale też i nie było żadnych powodów by wyróżnić AVI w porównaniu z konkurentami.

AVI ma swój charakter i chyba to jest przyczyną pewnych efektów maskujących. W szczególności odnosi się to do krańców pasma. Owszem, jest w dźwięku ogólna pewność prezentacji, ale wszystko było tu wyrysowane grubą kreską, bez wnikania w mikroskopijne subtelności. Lepiej wypadły utwory kameralne, gdzie wrażenie detaliczności było sugestywniejsze. Ale bogato zinstrumentowane szerokopasmowe nagrania wypadły skromniej - zwłaszcza w porównaniu z Roksanem.

Wraz z odtwarzaczem otrzymaliśmy do testu wzmacniacz AVI, jako opcję do wypróbowania. Jakiejś szczególnej synergii w trakcie uzupełniających odsłuchów nie wykryliśmy. Połączenie obu komponentów razem dało lekką poprawę całościowej równowagi - co z pewnością warto odnotować jako pozytywny wynik. Jednak pod względem możliwości dynamicznych czy przejrzystości obrazu stereofonicznego nasz redakcyjny LFD po prostu pokazał swą przewagę, bądź co bądź jest znacznie droższy.

W przypadku odtwarzacza AVI chodziło chyba o ciepło, skalę i przyjazny charakter dźwięku, o miłe słuchanie, a nie o poszukiwanie niuansów i matematyczną rozbiórkę poszczególnych elementów. Jeśli miało być miło, to zamysł się powiódł. Jeszcze jedna przestroga na koniec. Nabywco, pilnuj pilota! AVI jest ewidentnie "zdalnie sterowany". (GS)

Jeśli mają Państwo uwagi dotyczące tej strony lub zauważyliście na niej błędy, dajcie nam znać.
Kliknięcie na niniejszy link spowoduje uruchomienie w nowym oknie formularza, przy pomocy którego można przekazać uwagi do redakcji.
Copyright © 1991-2022 Magazyn Hi-Fi, Gdynia, Poland
logo hifi.pl