Start Pomoc Kontakt Reklama O nas Zaloguj Rejestracja

Witryna hifi.pl wykorzystuje ciasteczka (cookies). Proszę kliknąć aby uzyskać więcej informacji.

Audio Refinement Complete


recenzja pierwotnie opublikowana w październiku 1999
Wymiary: 442,105,320 mm
Wyjścia: standardowe, koncentryczne
Cena (październik 1999): 4.450 zł
Zestaw wykorzystany przez JD i MD: LFD LS0/PA2M, Zoller Design Metropolis Imagination
Zestaw wykorzystany przez RS i GS: LFD LS0/PA2M, zestawy samodzielnie skonstruowane z głośników Scan-Speak Revelator i 18W8545
Testowano w grupie wraz z: Audio Refinement CD Complete, AVI S2000MC, Helios CD3, Roksan Caspian

Audio Refinement to podobnie jak YBA projekty francuskiego konstruktora Yves Bernard Andre. Seria Complete obejmuje wzmacniacz zintegrowany, odtwarzacz CD, tuner oraz uniwersalny pilot do obsługi wszystkich urządzeń.

Komponenty Audio Refinement mają zunifikowaną szatę graficzną, podobnie jak przedstawiany w zeszłym numerze wzmacniacz, tak i CD ma charakter nieco surowy, ale w pozytywnym znaczeniu. Obudowa oraz płyta czołowa mają kolor czarny, lekko matowy, natomiast wszystkie przyciski i szuflada na płyty mają kolor stalowy. Wygląda to może nieco skromnie, ale wykonane jest z dużym smakiem i rozmysłem, żadnych zbędnych błyskotek, a sporo dyskretnej elegancji. Wyświetlacz ma duże, czytelne cyfry (białe na ciemnym tle). Oprócz numeru utworu oraz czasu na wyświetlaczu znajduje się również kalendarzyk utworów (do szesnastu), czas może być pokazywany w trzech trybach tj. od początku utworu, do końca utworu i do końca płyty. Zestaw funkcji dostępnych z płyty czołowej wydaje się nieduży, ale obejmuje nawet programowanie kolejności odtwarzanych utworów. W podobnej stylistyce wzorniczej zachowany został pilot. Wygląda bardzo solidnie, wyraźnie lepiej niż standard na wyposażeniu innych firm. Pilot jest aluminiowy z guzikami w kolorze stalowym i białymi czytelnymi napisami, aż się chce go wziąć do ręki. Pilot mimo swoich niezaprzeczalnych walorów estetycznych, nie oferuje niestety żadnych dodatkowych funkcji, brakuje trochę możliwości wybierania numeru utworu z klawiatury numerycznej, której nie ma ani na płycie czołowej ani na pilocie.

CD Complete wyposażony jest w komplet solidnych pozłacanych gniazd wyjściowych, analogowe gniazda RCA oraz cyfrowe koncentryczne. Płytka drukowana w odtwarzaczu jest dość spora, zajmuje ponad połowę powierzchni. Transformator w zasilaczu zamocowany jest na dwóch bardzo miękkich podkładkach gumowych, w rezultacie można nim poruszać bez większego wysiłku. Takie zawieszenie ma na celu odizolowanie innych części urządzenia od drgań transformatora. W zasilaczu pracują dwa duże kondensatory elektrolityczne po 4.700µF pojemności każdy.

Układy scalone użyte w układzie są pomalowane farbą, nie można odczytać z obudów żadnych informacji. W układzie wyjściowym (zapewne filtr analogowy) pracują dwa wzmacniacze operacyjne i dwa kondensatory (nie elektrolityczne) po 10µF, każdy zamalowany i oznakowany jako YBA. Transport pochodzi prawdopodobnie od firmy Sony gdyż taśma łącząca go z płytką posiada takie właśnie napisy. Transport znajduje się na metalowej ramie, która jest przymocowana na sztywno do obudowy.

YBA znana jest z dużej dbałości o szczegóły swoich konstrukcji, kontrolowany jest min. wpływ pasożytniczych wibracji mechanicznych na jakość dźwięku. Audio Refinement stosuje kilka sposobów przeciwdziałania wibracjom i poprawy czystości dźwięku:

- Mechanizm jest projektowany by był możliwie zwarty i sztywny. Fizycznie niewielki rozmiar elementów elektronicznych przesuwa ich rezonans poza pasmo częstotliwości audio.

- Wszystkie urządzenia mają jedynie trzy nóżki, wykonane z niemagnetycznego aluminium z podklejonym specjalnym materiałem gumowym o określonym tłumieniu drgań.

- Stosowane są odpowiednie materiały na obudowy, spód wykonany jest z lekkiego i niemagnetyczne aluminium, pozostałe części obudowy z drapanego lub barwionego aluminium.

YBA zaleca ustawianie swojego sprzętu na szafkach drewnianych lub granitowych, natomiast odradza wykorzystanie szklanych półek. Ważny jest też sposób podłączenie urządzeń do sieci, właściwa polaryzacja polega na podłączeniu bolca oznaczonego czerwoną kropką do gorącego przewodu sieci. Firma zaleca również "dotarcie" odtwarzacza zaraz po zakupie przez około 30 godzin pracy bez przerwy (play), oraz rozgrzewanie go po każdym włączeniu do sieci przez około 2 godziny, w celu osiągnięcia maksymalnych możliwości brzmieniowych. Zaleca się oczywiście aby w ogóle nie wyłączać urządzenia z sieci (z wyjątkiem czasu występowania burz lub dłuższego wyjazdu). (JD)

Opinia 1
CD Complete stanowi parę ze wzmacniaczem Complete, oba te urządzenia cechuje podobna szata graficzna, jak się okazało również podobny charakter dźwięku. Z moich spostrzeżeń wynika, że zamierzeniem Y.B. Andre jest projektowanie sprzętu możliwie przezroczystego. Podobnie jak w przypadku recenzowanego ostatnio wzmacniacza tak i tu wyraźnie widać dążenie do przekazu możliwie czystego i selektywnego. Ma to swoje dobre i złe strony. W brzmieniu CD Complete nie usłyszymy żadnych dodatkowych upiększeń dźwięku, przekaz jest pozbawiony jakichkolwiek podbarwień, wydaję się przez to jednak nieco surowy, a w opinii Mikołaja nawet techniczny.

Niezależnie jaki przedział częstotliwości brany był pod uwagę dźwięk miał zawsze identyczny charakter. Czy były to wokale, blachy czy kontrabas brzmienie pozostawało czyste i gładkie. Oczywiście nie oznacza to braku naturalnej chropowatości basu, czy sybilantów w wokalach, wręcz przeciwnie dźwięki towarzyszące brzmieniu instrumentów i wokali były zawsze obecne, ale mimo wszystko dość dyskretne. Complete może wydawać się trochę mało interesującym odtwarzaczem, jago główna zaleta polega jednak na nie narzucającym się sposobie prezentacji materiału dźwiękowego. W przekazie wiele się dzieje, trzeba zadać sobie jednak pewien trud, bardziej się skupić aby wydobyć wszelkie niuanse. Przy odrobienie zaangażowania można usłyszeć bardzo wiele, po dłuższym obcowania z tym sprzętem doszedłem do wniosku, że byłby on idealny jako sprzęt studyjny. Słuchając tak hałaśliwego utworu jak "Need to" zespołu Korn, byłem w stanie usłyszeć jakich efektów do wokalu użył realizator przy miksowaniu tego nagrania.

Nie narzucający się, powściągliwy sposób przekazu oznacza tu również swego rodzaju zubożenie prezentacji barw. Dźwięk jest bardzo czysty, ale nie przyciąga większej uwagi, brak mu wyraźniej zaznaczonych cech charakterystycznych takich jak ciepło czy ostrość, z drugiej jednak strony zawsze jest bardzo prawdziwy. W trakcie odsłuchu wokali czy skrzypiec, przekaz był czysty, ale zabarwienie było dość oszczędne. Różnorodność barw głosów w chórkach nie była nadzwyczajna, z drugiej jednak strony dźwięk był na tyle przejrzysty, że przy odrobinie skupienia można było bez problemów rozróżniać poszczególne głosy.

W trakcie odsłuchu gitary basowej swobodnie udawało się śledzić zmiany wysokości czy intonacji dźwięku. Dodatkowo dźwięk był bardzo równy, w większości urządzeń na przełomie zakresów częstotliwości brzmieniu brakuje spójności, tak jakby niższe dźwięki gitary basowe pochodziły z innego instrumentu niż wyższe. W przypadku CD Complete bas był bardzo wyrównany i zachowywał stały charakter w całym zakresie odtwarzanych częstotliwości. Niskie tony cechowały się również właściwą twardością brzmienia, selektywnością i dynamiką Gitara basowa M. Millera nie była super kwiecista ale za to bardzo autentyczna, miała charakterystyczną chropowatość, znakomicie oddane zostały zarówno delikatne muśnięcia strun jak i mocne szarpnięcia.

W utworach bardziej złożonych z szerokim instrumentarium niskie dźwięki były zwarte, szybkie, dynamiczne i bardzo selektywne. Bez problemu przychodziło oddzielenia gitary basowej od stopy czy niskich dźwięków syntetycznych. Instrumenty perkusyjne miały bardzo dobry atak, oddanie rytmiki czy akcentów dynamicznych w utworach nie stanowiło żadnego problemu. Nie odnotowałem problemów z brakiem dołu w przekazie, czy też ze zbyt lekkim brzmieniem.

Bardzo dobrze pod względem dynamiki prezentowała się również średnica. Skrzypce miały sporo żywości i zróżnicowanej intonacji. Góra zachowywała spójny charakter z resztą pasma, czasami mogła wydawać się nieco surowa. W dużej mierze zależy to jednak zarówno od innych komponentów toru odsłuchowego jak i samych nagrań. Góra Complete wydawał mi się pozbawiona podbarwień.

W podobnym - dyskretnym charakterze przedstawia się także przestrzenność i stereofonia. Lokalizacja, ostrość źródeł stały na dobrym, ale nie nadzwyczajnym poziomie. Czytelność pojedynczych instrumentów w bardziej złożonym materiale była bardzo dobra, można było swobodnie separować i śledzić poczynania poszczególnych wykonawców. Brakowało natomiast większej przejrzystości przestrzennej. W przypadku odsłuchu z S2000MC na scenie było więcej swobody, więcej powietrza, ale za to mniej szczegółów. Complete prezentuje scenę czytelnie, ale nie tak namacalnie. Nie było za to żadnych zastrzeżeń do stabilności i wielkości pomieszczeń.

CD Complete to nietuzinkowe urządzenie, prezentuje dźwięk w sposób wyrafinowany i kulturalny, może się podobać. Gorąco polecam fanatykom czystego i selektywnego brzmienia. Powiedział bym nawet, że przekaz jest "za bardzo" neutralny, pozbawiony cech mogących do razu zafascynować słuchacza, jest zbyt normalny. W przypadku materiału akustycznego, który można porównać z naturalnym wzorcem znajdującym się w pamięci słuchacza, Complete był jednak zdecydowanie najbliższy oryginału. Mimo wszystko, przy całej naturalności i czystości brzmienia tego CD, słuchacze preferujący dźwięk bardziej barwny i namacalny z intymną atmosferą i oddechem ze sceny, muszą albo odpowiednio skonfigurować cały system albo poszukać innego odtwarzacza. (JD)

Opinia 2
Słuchanie dużych ilości różnych urządzeń audio w ramach testów wiedzie nieraz drogą wprost do pułapki. Otóż jednym ze skrzywień recenzentów jest automatyczna skłonność dopatrywania się jakiegoś charakteru w każdym słyszanym dźwięku. A co się dzieje gdy urządzenie nie ma zbyt precyzyjnie określonego indywidualnego brzmienia? Łatwo jest wówczas samowolnie przypisać mu takowe. W takich przypadkach wspaniałą pomocą jest konfrontacja własnych obserwacji z obserwacjami innych słuchaczy. Wówczas okazuje się na ile zwiodła nas fantazja. I chyba właśnie tak też było z CD Complete, o czym świadczy szereg drobnych rozbieżności w naszych komentarzach. Bas tego odtwarzacza sięgał całkiem głęboko, nie można narzekać na brak rozciągnięcia. Chwilami niskie tony wydawały mi się nieco zbyt miękkie, choć Radek nie potwierdził tych zastrzeżeń, pozytywnie oceniając zarówno zwartość jak i kontrolę. W naszych obserwacjach pojawiła się też inna rozbieżność. Dotyczyła ona subiektywnego wypełnienia w zakresie wyższego basu i niższej części średnicy, a właśnie w tym rejonie leży tzw. fundament wokali i wielu popularnych instrumentów. Osobiście nie zwróciłem uwagi na żadne osobliwości w tym zakresie, Radek miał jednak zastrzeżenia co do nazbyt szczupłego brzmienia.

Za to nie było już podobnych wątpliwości co do oceny wyższej części średnicy - który to zakres podany był nieco bardziej ofensywnie. Barwy średnicy były ogólnie trochę ograniczone i jakoś spłaszczone, brak im było oddechu i otwartości. Całość zabrzmiała łagodnie, obawiam się, że dla niektórych słuchaczy będzie to zbyt bezbarwny sposób prezentacji.

Blachy brzmiały raczej pastelowo. Korzystne byłoby zawarcie w dźwięku więcej blasku i otwartości. Ostro brzmiące rockowe kawałki zostały trochę zmiękczone, co może się czasami podobać, ale nie jest w istocie wiernym przekazem nagrania. W konsekwencji Radek narzekał nieco zbyt jednolity, mało "konkretny" i nazbyt wygładzony charakter górnych rejestrów.

Przy podsumowaniu naszych notatek dotyczących Audio Refinement CD Complete dość konsekwentnie przewijał się jeden główny wątek - lekkiego zmniejszenia nasycenia i kwiecistości barw, zbytniej ostrożności w kreowaniu brzmienia. Trzeba docenić wysiłki zmierzające do stworzenia kulturalnego i niedrażniącego kolorytu, ale jak widać były też koszty uboczne tego zabiegu.

Na tle całej testowanej czwórki Audio Refinement okazał się być urządzeniem brzmiącym dość spokojnie pod względem dynamicznym. Czasami Complete CD sprawował się jednak ciekawie, zwłaszcza w przypadku spokojniejszych nagrań akustycznych. Po pierwsze odtwarzacz nieźle prezentował dynamikę w mikroskali, a po drugie dobrze radził sobie w zakresie średnicy. Interesująco wypadł więc fortepian solo ("Loussier"), a także sopran z akompaniamentem (Dawn Upshaw) czy też solo skrzypiec. Natomiast wysokie tony miały już za bardzo złagodzoną ekspresję. Blachom na "Unplugged" Claptona brakowało witalności, mało nasycone życiem były też wysokie na płycie Loussiera, trzask perkusyjnych impulsów był nieco stępiony. Ogólnie poziom odtwarzania transjentów był niezły, ale jednak pozostawało zawsze poczucie, że pozostają one ograniczone. W nagraniach popowych brak było trochę silniejszej "stopy" dla podkreślenia tempa i ogólnej dynamiki. Brak ten nie polegał na wyszczupleniu brzmienia, ale na słabym zaakcentowaniu pulsu. W rezultacie rock pozostawał zbyt łagodny, jak to ujął Radek: "przypomina raczej akwarelę, a wymaga przecież charakteru obrazu olejnego". W tych nagraniach gdzie najbardziej oczekiwaliśmy wzrostu napięcia, dźwięk pozostawał najbardziej "na wodzy".

Zdaniem Radka stereofonia jest główną zaletą tego odtwarzacza. Choć w znacznym stopniu podzielam tą opinię, to jednak trzeba jasno powiedzieć, że CD Complete nie był w pełni uniwersalny pod tym względem. Scena robiła dobre wrażenia przede wszystkim swą szerokością, czytelnością i stabilnością, choć nie imponowała głębią. Źródła były dość obfite, ale bez przesadnego wypchnięcia do przodu. Pierwszy plan miał też solidną namacalność. Co do przestrzenności w ogóle, czyli poczucia otoczki akustycznej, sukces odtwarzacza był połowiczny. Otulina pogłosowej aury wokół instrumentów była przyjemnie zaznaczona, ale tylnym planom brakowało przejrzystości i wyraźnego wydzielenia czy zróżnicowania.

Audio Refinement z pewnością można zaliczyć do urządzeń prezentujących detale w subtelny sposób. W odniesieniu do wysokich tonów można nawet mówić o lekkiej przewadze konkurentów, w tym zakresie CD Complete miał już lekkie problemy z separacją mikrosubtelności. Reszta zakresu oferowała uchu więcej detali, choć w dalszym ciągu odbywało się to bez dosadności. Śledzenie głosów w chórze nie nastręczało trudności.

Choć trzeba odnotować kilka pozytywnych ocen - zwłaszcza za eliminację wszelkich brudów, dobrą stereofonię i solidne wykonawstwo, to jednak przeciętna na tle grupy dynamika i trochę wyblakły charakter brzmienia obniżyły nasze oceny. Charakter (czy też brak charakteru?) recenzowanego wcześniej wzmacniacza Audio Refinement był podobny, ale tam jednak wrażenia były korzystniejsze. CD Complete zaoferował brzmienie bezpieczne, ale aż za bardzo ostrożne. Być może w innych systemach taka mieszanka sprawdzi się nieco lepiej niż w zestawie sprzętowym wykorzystanym przez Radka i przeze mnie. (GS)

Jeśli mają Państwo uwagi dotyczące tej strony lub zauważyliście na niej błędy, dajcie nam znać.
Kliknięcie na niniejszy link spowoduje uruchomienie w nowym oknie formularza, przy pomocy którego można przekazać uwagi do redakcji.
Copyright © 1991-2017 Magazyn Hi-Fi, Gdynia, Poland
logo hifi.pl