Pierwsze układy do elektronicznej korekty akustyki pomieszczeń były dostępne w postaci osobnych, drogich urządzeń. Proces zwiększania mocy obliczeniowej procesorów i równoległego spadku ich cen pozwolił na szerokie rozpowszechnienie tego rozwiązania. Układy korekcyjne są już stosowane jako element wyposażenia wielu całkiem przystępnych urządzeń, zwłaszcza w sprzęcie AV. Wiele firm bardzo zachwala możliwości elektronicznej korekcji. Producenci sprzętu nie boją się odważnych sformułowań, według których elektronika potrafi przeanalizować akustyczne problemy pomieszczenia, a następnie je skorygować.
Elektroniczna korekcja zdobyła sporą popularność i jest wielu użytkowników, którzy pozytywnie wypowiadają się o uzyskiwanych z jej pomocą efektach. W tej sytuacji tym bardziej trzeba przypominać o poważnych ograniczeniach elektronicznej korekcji akustyki.
Trzeba podkreślić, że elektroniczna korekcja nie może być traktowana jako zamiennik ustrojów akustycznych. Ustroje akustyczne dają dużo lepsze wyniki i pozwalają rozwiązywać problemy, z którymi układy elektroniczne sobie nie radzą. Promocja elektronicznej korekcji trafia często na podatny grunt, bo klienci zwykle nie chcą instalować ustrojów akustycznych ze względu na koszty, pogorszenie estetyki wystroju wnętrza czy też negatywny wpływ na funkcje użytkowe pomieszczenia.
W pomiarach akustycznych pomieszczeń można zobaczyć jak na charakterystykach wygasania dźwięku widoczne są przedłużone wybrzmienia (inaczej dzwonienie). Wbrew optymistycznym twierdzeniom z obozu producentów elektroniki układy korekcyjne nie usuwają takich problemów. Nawet ściszenie częstotliwości, na których występują wybrzmienia nie usuwa tego zjawiska, a tylko nieco łagodzi jego skutki. Natomiast ustroje akustyczne przynoszą wyraźną, autentyczną poprawę. A zdarza się i tak, że dla niektórych częstotliwości elektroniczna korekcja nawet wydłuża wybrzmienia.
W typowych pomieszczeniach charakterystyki częstotliwościowe są bardzo nierówne i jednocześnie bardzo silnie zależne od miejsca pomiaru. Na typowym pomiarze charakterystyki przenoszenia (mierzonym bez uśredniania) zobaczymy wiele głębokich dolin i wysokich szczytów. Niewielkie przesunięcia mikrofonu pomiarowego powodują potężne zmiany w rozkładzie tych zafalowań. Nawet różnica odległości pomiędzy lewym i prawym uchem jest wystarczająca by znacząco zmienić mierzoną charakterystykę. Tak właśnie objawiają się przestrzenne rozkłady modów i nakładanie dźwięku bezpośredniego z różnymi odbiciami. Nie sposób przy pomocy układów elektronicznych wyrównać charakterystki w taki sposób by korekcja działała prawidłowo we wszystkich miejscach pomieszczenia. Co gorsza, elektroniczna optymalizacja poprawiająca charakterystyki w jednym miejscu może pogorszyć je w innym miejscu. Natomiast prawidłowa aplikacja ustrojów akustycznych pochłaniających i/lub rozpraszających da gwarantowaną poprawę. Charakterystyki się wygładzą i nie będą aż tak zmienne w zależności od miejsca pomiaru.
Kiedy elektroniczna korekcja ścisza wybrane częstotliwości nie powoduje to dodatkowych wymagań względem towarzyszącego sprzętu. Ale kiedy układ korekcyjny próbuje wypełnić dolinę na charakterystyce, to rośnie zapotrzebowanie na moc ze wzmacniacza i rośnie obciążenie głośników. Ponieważ głębokość dolin może znacznie przekroczyć 20dB, pełna korekcja elektroniczna jest w praktyce niemożliwa. Próba pełnego wyrównywania dolin na charakterystyce zmierzonej w pomieszczeniu w sposób niemal nieunikniony powodowałaby uszkodzenia głośników i/lub wzmacniaczy. Oczywiście nikt nie aplikuje korekcji w tak ekstremalny sposób, ale sam problem jednak istnieje. Przewaga ustrojów akustycznych znowu jest tu oczywista - wyrównywanie charakterystyk następuje bez podnoszenia poziomu emitowanego dźwięku.
Tu mamy do czynienia z bardziej subtelnym problemem. Systemy takie jak Audyssey, Dirac czy Sonarworks mogą w ramach optymalizacji charakterystyk wprowadzać różne krzywe korekcyjne dla poszczególnych kolumn. Niewykluczone, że ktoś może nawet uznać, że dzięki temu dźwięk stał się bardziej przestrzenny, ale w rzeczywistości mamy tu zniekształcenie stereofonii.
Chociaż do rozwiązywania problemów akustycznych lepiej stosować ustroje, nie oznacza to, że należy elektroniczną korekcje odrzucić. Ma ona swoje miejsce i swoją rolę do odegrania. Tylko trzeba zdawać sobie sprawę co rzeczywiście można osiągnąć z jej pomocą. W praktyce możemy liczyć tylko na umiarkowane korzyści. Elektroniczna korekcja może dość skutecznie obniżyć poziom silnie uwypuklonych modów na najniższych częstotliwościach, jeśli takie kłopotliwe mody w danym pomieszczeniu akurat występują. No i można też wprowadzić pewną zmianę ogólnej równowagi tonalnej w paśmie. Ale nasza podstawowa porada pozostaje bez zmian: nie traktujcie elektronicznej korekcji jako substytutu ustrojów akustycznych, bo ustroje mają dużo większe możliwości.