Start Pomoc Kontakt Reklama O nas Zaloguj Rejestracja

Witryna hifi.pl wykorzystuje ciasteczka (cookies). Proszę kliknąć aby uzyskać więcej informacji.

Ross Walker - wywiad


Wywiad przeprowadzono w 1994 roku w Huntingdon. Quad był wówczas firmą rodzinną. Wyjątkowa opinia tej marki brała się nie tylko z unikalnych tradycji. Również osobowości Petera Walkera, który założył firmę i Rossa Walkera, który ją prowadził w 1994 roku, przyczyniły się do budowy wyjątkowej pozycji przedsiębiorstwa.
Rozmówcy:RW - Ross Walker, SH - Stephen Halliwell, MS - Marek Sawicki
MS: Co doprowadziło do powstania w okolicy Huntington tylu wyśmienitych firm produkujących sprzęt audio?
RW: Aby wskazać powód powstania tylu producentów należy się cofnąć do czasów, gdy nastąpił upadek firmy Cambridge Audio. Miało to miejsce prawdopodobnie w roku 1972-73. Dało to narodziny wielu małym wytwórniom. Zawsze jest tak, że po upadku fabryki ludzie szukają nowych zajęć, zatem większość skupionych tu producentów ma bezpośredni związek z upadkiem tej jednej wspomnianej firmy.

Ale oczywiście ma to niewiele wspólnego z nami. Gdy my tu się przeprowadziliśmy z Londynu w 1943, Huntington było dużym ośrodkiem rolniczym, prawie nie było tu przemysłu. Dla nas to było bardzo dobre miejsce na produkcję, z porządną komunikacją. Sądzę, że w obecnej chwili znajduje się tu ośmiu producentów w promieniu 20 kilometrów: Monitor Audio, Arcam, Audiolab, Mission, EAR, Meridian. Wygląda na to, że jest tu stolica świata hi-fi.

MS: Co sądzi pan o tzw. dźwięku brytyjskim? Wielu ludzi w Polsce jest przekonanych o nadzwyczajności brytyjskiego sprzętu audio, w świecie cenione są brytyjskie zestawy głośnikowe. Co jest szczególnego w waszym sprzęcie, jest on tak odmienny od sprzętu produkowanego w Niemczech, Francji.
RW: Brytyjski przemysł zestawów głośnikowych jest silnie osadzony na pracy włożonej w tę dziedzinę przez ludzi z korporacji radiowej BBC. W czasach gdy BBC wiodło się doskonale, pracowali tam prawdopodobnie najlepsi inżynierowie związani z elektroakustyką. To co oni usiłowali zrobić, to było jak najwłaściwsze zaprojektowanie zestawu od strony teoretycznej, z inżynieryjnego punktu widzenia. Do testów za każdym razem używano wyjątkowych wzorców takich jak głos ludzki i dźwięki orkiestry. To doprowadziło do powstania tego, co miał Pan na myśli mówiąc - dźwięk brytyjski. Jest on innymi słowy mówiąc bardzo neutralny i precyzyjny.

Błędem jest myślenie, że każdy producent hi-fi jest inspirowany muzyką prawdziwą. Gdy się pójdzie na wystawę hi-fi okazuje się, że demonstracje odbywają się przy pomocy muzyki sztucznej, generowanej przez komputery, syntetyzery, wydaje się, że ci ludzie nie byli jeszcze na koncercie. Oczywiście nie można powiedzieć, że z takimi dźwiękami jest coś nie w porządku, ale są one beznadziejnym źródłem odniesienia, nie można porównać reprodukowanej muzyki z niczym, ponieważ nie istnieje ona poza zestawami głośnikowymi. Sądzę, jest to powodem, że niektórzy producenci wytwarzają, tak to nazwę, zestawy ze szczególnym charakterem, z pewnym określonym brzmieniem. Są oni przekonani, że taki dźwięk jest bardzo ekscytujący.

MS: Tak więc brytyjskie gusta sięgają lat 60-tych.
RW: Jeszcze wcześniej, sięgają okresu przedwojennego. Oczywiście nie dotyczy to wszystkich gustów w UK. Mogę wskazać całe mnóstwo źle brzmiących zestawów.

MS: Czy to prawda, że gusta brytyjskie się zmieniają, najnowsze produkty niektórych firm z wysp brzmią tak jakby tworzyły nowy trend.
RW: Ależ nie, nie sądzę, aby takie zjawisko miało miejsce. Niebezpiecznie jest to tak generalizować. Wiele produktów brzmi w sposób podkolorowany, nie wszystkie brytyjskie zestawy głośnikowe brzmią dobrze, ale wszystko to jest oparte o dobre podejście inżynieryjne.

MS: Po przeczytaniu kilku Pańskich wypowiedzi w prasie, śmiem twierdzić że ma Pan świeże spojrzenie na niektóre aspekty audio. Co zatem sądzi Pan o drogich akcesoriach dodawanych do sprzętu audio takich jak kable, interkonekty, stoliki. Jakie ma pan podejście do firm wierzących w srebro, stosujących je nawet w kondensatorach?
RW: Moja filozofia polega na badaniu zjawisk fizycznych, wpływu na to, że w jednym przypadku prąd płynie, w innym nie. Obawiam się, że obecnie w naszym przemyśle istnieje tendencja do pomijania podstaw fizyki. Jest cała grupa ludzi, subkultura chcąca ignorować osiągnięcia nauki. Chodzi tu nie tylko o przemysł audio, ale ogólnie inne dziedziny. Sądzę, że to się nazywa "new age". Nie można powiedzieć, że ci ludzie nie mają racji, nauka nie jest nieomylna w moim wyobrażeniu. Ale wiele rzeczy, szczególnie w audio, posiada ugruntowane prawa. Nikt nie zamierza podważać stwierdzenia, że zawsze można je zastosować. Ale dobrym pomysłem byłoby, aby zacząć stosować prawa, od których wszystko się zaczęło.

Jeśli zaobserwujesz coś co się wydarzyło, są dwie możliwości oceny tego zjawiska: po pierwsze twoje obserwacje są nieprawdziwe, ludzkie narządy w powtarzanych obserwacjach często zawodzą, lub rzeczywiście zjawisko zaobserwowane miało miejsce. Kiedy obserwujesz coś, może to być np. różnica w dźwięku po zmianie czegoś lub w ogóle cokolwiek, kiedy twoja obserwacja nie zgadza się ze znanymi doświadczeniami, wtedy warto sprawdzić dokonane obserwacje. Eksperymenty są bardzo trudne w audio, wymagają czasu i dobrej metodyki. Jest zaskakujące dla wielu ludzi, że gdy się przeprowadza wielokrotnie ten sam eksperyment w sposób kontrolowany to spodziewana różnica często znika. Każdy o dogmatycznych poglądach nie będzie wówczas dowierzał. Zawsze należy sprawdzać i ponownie zadawać pytanie, nie należy akceptować wszystkiego od razu, gdy zaczniesz sprawdzać i pytać okaże się, że mogłeś się mylić.

MS: Nie przywiązuje Pan wagi do kierunkowości kabli?
RW: Nie widziałem jeszcze eksperymentu, który by pokazał, że kable są kierunkowe. Nie mam dowodu, że kable są kierunkowe. Nie ma podstaw, aby można było się tego spodziewać. Byłoby świetnie, jeśli ktoś potrafiłby to pokazać. Jest wspaniałym pomysłem eksperyment mogący to wyjaśnić. Aby wyjaśnić pewne zjawiska, tym, którzy twierdzą, że je zaobserwowali potrzeba wysiłku. Jeśli potrafisz to wyjaśnić im we właściwy sposób wówczas należy ci się nagroda Nobla. Nie ma najmniejszej wątpliwości co do tego. Wówczas okazałoby się, że odkryto jakiś elektryczny fenomen przeoczony przez innych, poczynając od Faradaya. Za taki wyczyn zostaje się w tym kraju członkiem Royal Society.

MS: Co Pan sądzi o lampowym wzmacniaczu do zestawów ESL-63, który by je zasilał bezpośrednio. Wiadomo, że tym projektem zajmuje się aktualnie Tim de Paravicini. Pańska odpowiedź w Hi-Fi World na to pytanie była bardzo dziwna, właściwie jej nie było.
RW: To nie jest problem z zestawami głośnikowymi. Jeśli zmierzysz w laboratorium te zestawy okaże się, że zniekształcenia są bardzo małe. Zniekształcenia te nie są wynikiem połączenia wzmacniacz - zestawy, zniekształcenia wynikają z natury zestawów. Jeśli chcemy ulepszyć ESL-63, należy się skoncentrować na ich słabym punkcie. Ich słabą stroną jest czułość na pomieszczenie odsłuchowe. Sądzę, że ten projekt to wielkie marnotrawienie czasu, energii, wysiłku ... pieniędzy. To nie sposób na rozwiązanie problemu, łatwo to sprawdzić.

MS: Czy Tim potrzebuje od was specjalnej licencji do takich poczynań?
RW: Nie! Może robić z nimi co mu się podoba.

MS: Jakie ulepszenia zostały wykonane na zestawach w przeszłości w czasie długiego okresu produkcji?
RW: Nie dokonaliśmy żadnych znaczących ulepszeń w przeszłości. Nie ma wiele rzeczy, w których można byłoby coś zmienić. Zniekształcenia wynoszą 0.83%. Parametry kontrolujące pracę zestawów to odległość między elektrodami, tego nie możemy zmienić. Zwiększenie jej powoduje spadek poziomu wyjściowego [output], zmniejszenie zaś - obniżenie ciśnienia akustycznego. W tej chwili jest to dobrane optymalnie. Moglibyśmy produkować większe zestawy, ale byłyby wówczas za drogie. Nie mogą też oczywiście być zbyt małe. Zawsze zwracamy uwagę, że to jak dobre są zestawy głośnikowe zależy od ich pracy w pomieszczeniu odsłuchowym. Im lepsze zestawy głośnikowe tym bardziej słyszalne są niedoskonałości pokoju.

MS: Jaka jest przyszłość przetworników elektroakustycznych? Czy rozwój potoczy się w kierunku głośników dynamicznych, wstęgowych, elektrostatycznych.
RW: Pytanie na miejscu! Rozwój będzie zależał od tego, czego będą chcieli ludzie. W moim mniemaniu rozwój zestawów głośnikowych jest w tej chwili asymptotyczny, w ciągu ostatnich 20 latu nie uległa znaczącej poprawie ich reprodukcja dźwięku. Jeśli potrzebujesz małych referencyjnych monitorów weź BBC LS 3/5A. Są na rynku od 20 lat, nie sądzę, aby w tym przedziale cenowym chciało się poświęcić komuś dużo wysiłku, aby zrobić coś znacznie lepszego. Ludziom chyba też się nie chce już nic ulepszać. W UK gdy się pójdzie do dealer'a hi-fi okazuje się, że potrzebuje on systemów audio-video, czyli duży ekran telewizyjny i dwa zestawy głośnikowe do czadowania. Oni ignorują jakość dźwięku, nie są tym zainteresowani. Potrzebują czegoś do wytwarzania głośnego hałasu. To co ja nazywam jakością dźwięku, aktualnie ulega obniżeniu w AV. Jeśli chcemy wykonać lepsze zestawy głośnikowe należy bez wątpienia spojrzeć na problem kierunkowości, z pewnością musiałaby to być odmiana zestawów elektrostatycznych.

Jest w tym kraju cała grupa ludzi usiłujących korygować [equalize] odpowiedź pomieszczenia poprzez użycie techniki cyfrowej, szczególnie na niskich częstotliwościach. B&W, Meridian, Celestion mają już projekty. Nie jestem pewien, że to może być wykonalne do końca z dwóch fundamentalnych powodów. Dochodzimy tu w Quadzie do takich samych wniosków, jak zespół w B&W. Percepcja dźwięku przez mózg jest determinowana też informacją odbieraną przez wzrok, widzimy ściany w tym pomieszczeniu i mózg jest gotowy na odebranie dodatkowych, odbitych dźwięków. Można to udowodnić. Jeśli znajdziesz się w komorze bezechowej, czujesz się wówczas dziwnie. Powodem tego jest to, że dźwięk, który odbieramy zachowuje się jak w polu otwartym. A oczy widzą ściany i mózg spodziewa się rewerberacji. Jeśli zniwelujemy rewerberacje od ścian, występuje konflikt w mózgu. Zatem nie można ich skasować całkowicie. To co trzeba korygować to odpowiedź długookresowa pomieszczenia [long period response]. Można to zrobić dla jednego punktu w przestrzeni, ale gdy przesuniesz głowę o połowę długości fali, okazuje się, że jest gorzej. Jest to problem nad którym pracują zespoły badawcze. W zestawach można korygować wczesne odbicia, trwają nad tym prace. Nie spodziewam się, aby technika cyfrowa była odpowiedzią na ten problem. Być może rozwiązaniem są zestawy głośnikowe o kontrolowanej kierunkowości. Nie chodzi tu koniecznie o wytwarzanie zestawów omnikierunkowych. Partnerzy w Finlandii - Gradient - prowadzą badania nad takimi właśnie zestawami opartymi o głośniki dynamiczne, z sukcesem.

MS: Quad jest silnie związany z technika cyfrową, nigdy nie wyprodukowano tu ani jednego gramofonu analogowego. Czy technika cyfrowa daje pożądane rezultaty?
RW: Trzeba tu być ostrożnym. W niewłaściwym wykonaniu można uzyskać złe wyniki. Nie mam wątpliwości co do tego, że prawidłowo zaprojektowany system cyfrowy jest lepszy od każdego znanego systemu analogowego.

MS: Ale, to kosztuje.
RW: Nie, niekoniecznie. Niektóra cyfrowa inżynieria jest dobra, inna nie jest. Kiedy spojrzymy na wcielenie techniki CD, jej specyfikacje, okazuje się, że nie ma wielu złych rzeczy w technice CD. Wiele złego dzieje się z nagraniami na płytach CD. Problemy z nagraniami CD głównego nurtu pojawiają się już w studiu nagraniowym. Nie wiem czy pamięta pan, gdy wyprodukowano konwerter A/C-C/A Sony F1 w roku 78-79. Było to bardzo dobre urządzenie. Taki cyfrowy system można umieścić w torze analogowym. Można zapytać, kiedy rzecz znajduje się w torze np. w pętli magnetofonowej wzmacniacza. Gdy da się to stwierdzić, wówczas łańcuch nie jest wystarczająco dobry. Natomiast, gdy nie da się stwierdzić różnicy to system cyfrowy jest więcej niż zadowalający. To urządzenie Sony było całkowicie przezroczyste, i to w latach 70. Ludzie argumentowali, że technika CD jest zła. Jest to nieodpowiednie podejście. Nie rozumieli oni inżynieryjnego aspektu sprawy. W moim mniemaniu nie tylko aktualne ucieleśnienie CD, inaczej mówiąc 16 bitów rozdzielczości i 44 kHz częstotliwość próbkowania są bardzo dobrze dobrane. Nie ma sensu zwiększać ilości bitów, to powoduje obniżenie poziomu szumu (noise floor). Poszerzenie pasma też nie czyni znaczącej poprawy. We wcześniejszych odtwarzaczach CD z filtrami typu "brick-wall" pojawiał się efekt dzwonienia. Ale nie ma absolutnie tego zjawiska w filtrach najnowszej generacji. Ludzie fascynują się najnowszymi magnetofonami DAT z częstotliwością próbkowania 96 kHz, ale nie eksperymentują z nimi właściwie, naprawdę nie ma co robić z częstotliwością próbkowania.

MS: Sądzi Pan, że rozdzielczość 16 bitów jest wystarczająca?
RW: Oczywiście, że tak.

MS: Sony wprowadziło technikę zwaną SBM, w której to należy dokonać konwersji 20 na 16 bitów. Firma twierdzi, że uzyskuje się tu lepszą rozdzielczość szczegółów, lepszą stereofonię.
RW: Jest to zamieszanie reklamowe. Powodem wprowadzenia SBM jest potrzeba pracy studiów nagraniowych z większą ilością bitów. Za każdym razem, gdy dokonują w studiu procesu cyfrowego tracone są 3 dB, za każdym razem muszą dokonać operacji powtórnego "ditherowania". Gdy dokonamy nagrania pop na 16 bitach, w międzyczasie traci się 20 dB stosunku sygnał/szum. Okaże się, że pozostało 12 bitów. Muszą zatem jakoś sprostać tym stratom, bo nagrania będą do wyrzucenia. Jeśli wstawi się parę stereofoniczną mikrofonów do studia i bezpośrednio doprowadzimy sygnał poprzez stół na urządzenie zapisujące, bez żadnych strat po drodze, okaże się, że zakres dynamiki i stosunek S/N jest całkowicie wystarczający. Rozdzielczość na niskich poziomach z właściwym sygnałem "dither" też nie stanowi problemu. Odbywa się to na poziomie -96 dB, nie można tego usłyszeć. To tak jak siedzenie w sali koncertowej, gdy orkiestra gra bardzo głośno, a ktoś z tyłu, 20 rzędów dalej upuści długopis, nie słychać tego. Należy pamiętać, przynajmniej my tak czynimy, że odtwarzacze CD służą do odsłuchu muzyki w domu. To co Sony zamierza robić z SBM służy wyłącznie ułatwieniu nagrywania muzyki pop. A to jest zupełnie inna działka.

MS: Co Pan sądzi o drogich transportach CD, o stabilności płyty w odtwarzaczu, o zjawisku zwanym "jitter"?
RW: Gdy się projektuje odtwarzacz CD, wiadomo, że transport i konwerter umieści się razem w jednym pudełku. Zadaniem transportu jest kręcenie płytą i odczytywanie cyfr. Transport CD jest jednym z dodatków do hi-fi, takim któremu przypisuje się zbyt dużą rolę. Jitter jest modnym słowem używanym przy projektowaniu odtwarzaczy CD. Pomijając sposób w jaki działa odtwarzacz CD, jitter nie stanowi większego problemu, nigdy to nam nie sprawiało trudności. Problem pojawia się wtedy, gdy transport i konwerter pochodzą od dwóch różnych producentów i należy je połączyć, wtedy mogą się pojawić drobne problemy. Ale i tak to nie jest największym problemem. Z pewnością za każdym razem przy projektowaniu okazuje się, że kłopoty sprawiają interferencje na częstotliwościach radiowych, mogą one pojawiać się we wszystkich układach urządzenia. Jeżeli mamy źle zaprojektowany układ cyfrowy, generuje on zakłócenia do układów analogowych i tu jest dopiero poważny problem.

MS: Mieliśmy 10 rocznicę płyty CD. Czy jest Pan zadowolony z tego medium?
RW: Nigdy nie miałem żadnych problemów z tym związanych. Posiadam dobre nagrania, wspaniałe jak i koszmarne na CD. Wracając do czasów gramofonów analogowych, czy mieliśmy problemy z nagraniami? Mieliśmy, z pewnością. Pamiętam, gdy zamierzaliśmy zaprezentować nasz sprzęt na jednej z pierwszych wystaw hi-fi. Wzięliśmy 200 płyt, różnych. Dzień przed imprezą usiedliśmy, aby przejrzeć wszystkie nagrania w pomieszczeniu, w którym nas ulokowano. Początkowo zamierzaliśmy przesłuchać tylko początkowe fragmenty utworów. Po trzech godzinach mieliśmy zaledwie 8 brzmiących dobrze, które były realistyczne, dwa były do wyrzucenia. 90 płyt wróciło do samochodu. Po przejrzeniu 200 płyt wybraliśmy 5, które nadawały się na demonstracje. Po czym udaliśmy się do największego sklepu płytowego w Londynie i kupiliśmy po 10 kopii każdej płyty. Bez tego po pierwszym dniu demonstracji nasze płyty byłyby zużyte, program miał być odtwarzany co 20 minut. Po 30-40 odtworzeniach płyty analogowej, trudno utrzymać igłę w rowku, szczególnie źle brzmią wówczas głośne fragmenty orkiestrowe. Problemy te nie dotyczą płyty CD. Ludzie nie zdają sobie sprawy jak koszmarne były gramofony analogowe. Ludzie szanujący dzisiaj gramofony analogowe głównie słuchają muzyki syntetycznej.

MS: Czy jeszcze da się ulepszyć coś w technice CD? Może konwertery?
RW: Są całkiem dobre obecnie. Wiele już się nie może wydarzyć. Jeśli chcesz dokonać ulepszenia nie należy patrzeć na odtwarzacze, ale na sposób dokonywania nagrań. Poważnym ograniczeniem jest stereofonia, czyli dwa kanały niosące informację. Potrzebujemy więcej kanałów, aby polepszyć reprodukcję dźwięku w pomieszczeniu. Przydałyby się co najmniej cztery równe kanały, ale nie ma sposobu, aby teraz to uzyskać. Rozwój płyty CD będzie dotyczył zapisu na niej informacji wielokanałowej. Można postulować, że kanały dodatkowe nie będą niosły pełnej informacji 16 bitowej, będą skompresowane. Ale nie ma teraz zapału dla takich badań. Działanie dużych firm komercyjnych skupia się na systemach AV, gdzie nie chodzi o jakość dźwięku, ale o wysoki poziom dźwięku bez zniekształceń. Zatem czyste hi-fi, z definicji istnieje jako hobby i porusza się w małym kółku.

MS: Co sądzi Pan o nowych mediach DCC, MD, o systemach kompresji stratnej. Widoczny jest brak zainteresowania tymi nowościami.
RW: Kto tego potrzebuje?! Nikt. Mój sposób myślenia jest odmienny od Sony i Philipsa. Ich podejście jest bardzo naiwne. Sądzą, że gdy wymyślą coś nowego, klienci to kupią. Jeśli klient jest szczęśliwy z rzeczami, które już posiada, nie kupi nic nowego. Nie mam wątpliwości co do tego, że MD doskonale nadaje się do średniej klasy komputerów. Wspaniały nośnik dla software. Kompresja danych może być użyteczna w innych dziedzinach. Jeśli jako kryterium weźmie się poważną reprodukcję dźwięku, nie widzę powodu, aby kompresować sygnał. Jeśli dokonamy kompresji, nie można już manipulować sygnałem. W przyszłości będą używane cyfrowe przedwzmacniacze, zatem skompresowany sygnał cyfrowy może stanowić przeszkodę. Nie widzę ekonomicznego uzasadnienia dla kompresji danych.

MS: Co pozostaje dla tych, którzy lubią nagrywać: DAT, Zapisywalna płyta CD?
RW: Oczywiście zapisywalna płyta CD. Jest to bardzo dobry pomysł. Za pięć lat będziemy potrzebowali tylko jednego transportu CD, który będzie podłączony do systemu hi-fi, do komputera. Będzie można odtwarzać płyty CD, CD ROM. Na zapisywalną płytę będzie można przegrać dane z komputera albo i muzykę z LP. To jest przyszłość. Płyta CD ma się obecnie bardzo dobrze, jest prosta w produkcja, relatywnie niedroga. Zapisywalne CD [CD-R] jest relatywnie tanie w produkcji. Cena obecnie jest sztucznie zawyżona, ale w przyszłości spadnie.

MS: Jaki rodzaj wzmacniaczy Pan preferuje: lampowe czy tranzystorowe?

Quad produkował w przeszłości wzmacniacze lampowe, teraz wyłącznie tranzystorowe.

RW: Jestem przekonany, że poprawnie zaprojektowany wzmacniacz tranzystorowy z łatwością prześciga każdy wzmacniacz lampowy. Łatwo to udowodnić. Wstaw wzmacniacz w tor audio, jeśli nie słyszysz różnic, wówczas wzmacniacz jest całkowicie przezroczysty. Dobre wzmacniacze tranzystorowe są absolutnie przezroczyste brzmieniowo, natomiast większość lampowych nie jest. Wzmacniacze lampowe posiadają wysokie zniekształcenia harmoniczne. Można je usłyszeć. Jeśli ktoś ci mówi, że lubi 10 % zniekształceń, jest to wówczas zupełnie inny argument. To tak jak, ile sosu chcesz polać na swój posiłek. Jest to argument związany z gustem, a nie z nauką. Nie można nic na to poradzić. Niech tacy ludzie robią co chcą.

MS: Audiofile twierdzą, że wzmacniacze lampowe brzmią łagodniej, cieplej. Ale chyba możliwe jest zaprojektowanie wzmacniacza tranzystorowego brzmiącego jak lampowy.
RW: To żaden problem, ale wracając do pańskiego poprzedniego stwierdzenia. Należy zwrócić uwagę na to jak brzmi nagranie, jeśli wzmacniacz posiada jakieś brzmienie to bardzo źle. Te argumenty nie są bezpośrednio związane z jakością reprodukcji muzyki, dotyczą czegoś innego. To tak jak człowiek posiadający system hi-fi za 50.000 dolarów i mający w kolekcji jedną płytę. To co robi Quad dotyczy produkcji urządzeń, które byłyby absolutnie przezroczystym ogniwem miedzy nagraniem, a pokojem odsłuchowym. Sądzę, że jesteśmy w tym dobrzy.

MS: Czy testy odsłuchowe są znaczącym składnikiem projektowania nowego urządzenia?
RW: Testowanie poprzez odsłuch jest pożytecznym sprawdzeniem tego co zrobiliśmy. Zdecydowana większość pracy nad nowym produktem opiera się na podwalinach naukowych i inżynieryjnych. Wykonywanie właściwych testów odsłuchowych okazuję się często kłopotliwe. Trzeba ich wykonać bardzo dużo, łatwo siebie samego oszukać. Metody zatem muszą być rygorystyczne.

MS: Jak wygląda sprzedaż sprzętu Quad na Dalekim Wschodzie i ... w Europie Środkowej?
RW: Na Daleki Wschód sprzedajemy jedną trzecią produkcji. Całkiem dużo. Niestety dla ludzi w Europie Wschodniej jesteśmy za drodzy. Moja rada dla klientów jest następująca: należy pamiętać, że przyjemność ze słuchania muzyki wypływa z bogatej kolekcji płyt, a nie z drogiego sprzętu. Wpierw należy kupować płyty, a później drogie hi-fi.

Dalsza część rozmowy odbyła się w czasie zwiedzania hali produkcyjnej.

MS: Czy można tu na miejscu posłuchać zestawów ESL - 63?

RW: Tutaj?! Nie, ponieważ nie mamy tu pomieszczenia odsłuchowego. Tak, to brzmi śmiesznie, nieprawdaż? Nigdy nie siadamy i nie słuchamy tutaj muzyki. Jest to rekreacja i robimy to będąc w domu.

MS: Co sądzi Pan o prasie hi-fi?
RW: Jest całkowicie subiektywna, ale wpływa na sprzedaż, chociaż oni twierdzą, że nie. Lubię niektóre reklamy w prasie.

MS: Metoda "Current Dumping"* jest cały czas wykorzystywana w układach elektronicznych wzmacniaczy?
RW: Tak. Mamy tu płytkę stereofonicznego wzmacniacza mocy wraz zasilaczem, wykorzystano konwencjonalne elementy, układ nie wymaga regulacji.

MS: Nie używa się tu tranzystorów MosFet.
RW: Są droższe, bardziej skomplikowane w aplikacjach. Nasze układy są niezawodne, błędy prawie zupełnie się nie zdarzają, stąd nie widzę potrzeby używania mosfetów, które podwyższyłyby cenę układów, a uzyskane brzmienie w przypadku zastosowania w naszych układach byłoby pomijalnie lepsze. Nasze układy są eleganckie, proste, schludne.

MS: Czy trudno jest zaprojektować dobry wzmacniacz?
RW: To zależy od tego jak wykorzystuje się swoją pracę. Niektórym wydaje się to bardzo trudne. Sądzę, że jeśli się właściwie rozumie podstawy inżynieryjne, nie powinno to sprawić problemu. Projektowanie wymaga zdrowego rozsądku, nie można stosować nauki bezcelowo.

MS: Czy końcówka mocy 606 została specjalnie zaprojektowana z myślą o elektrostatach ESL-63.
RW: Nie, skądże. Wzmacniacz przecież nie wie co jest podłączone. Widzi on po prostu impedancję.

MS: Ale w prasie były stwierdzenia, że wzmacniacze Quad najlepiej pasują do zestawów elektrostatycznych.
RW: Tak to prawda, ale nie trzeba wierzyć temu co jest w prasie.

MS: Co sądzi Pan o stylistyce urządzeń Quad. Jest nietypowa. Osobiście podoba mi się.
RW: Mnie również. Problem z klientami hi-fi polega na tym, że są oni konserwatywni, reakcyjni. Chcielibyśmy nawet robić rzeczy jeszcze mniej podobne do standardowych pudełeczek. Ale jeśli spojrzymy na sprzęt audio, wszystko jest prostokątne, wszystko jest w takim samym kolorze - czarnym. Nie sądzimy, aby to było najlepiej pasowało do wystroju domu. Ale trudno zmienić przyzwyczajenia, wszyscy chcą mieć prostokątne zestawy głośnikowe.

MS: Na ściance czołowej odtwarzacza CD 67 znajduje się gniazdko do ładowania akumulatora pilota zdalnego sterowania. Jest to niespotykane rozwiązanie.
RW: Wyobraźmy sobie, że jest 23, sobota i wyczerpały się baterie. Jest to zabieg bezpieczeństwa. Szczególnie dotyczy to osób mieszkających na wsi, gdzie nie ma sklepów sprzedających baterie. Zatem pomimo, że wieczorem wyczerpały ci się baterie, możesz nadal słuchać muzyki.

MS: Czy produkcja elektrostatów jest trudna z technologicznego punktu widzenia?
RW: Tak, w pewnych aspektach tak.

MS: Czy więcej tu należy poświęcić uwagi?
RW: Nie, nie mogę tak powiedzieć. Wyprodukowanie naprawdę dobrych zestawów głośnikowych dynamicznych wymaga uwagi. Największy problem z elektrostatami polega na tym, że wykorzystujemy materiały, które nie zostały wyprodukowane z zamiarem używania ich w zestawach głośnikowych. Na przykład części plastikowe pochodzą z przemysłu żywnościowego. Trzeba też być ostrożnym przy wyborze źródeł, z których pochodzą materiały. Kiedy w rachubę wchodzi napięcie 10 kV, nawet najmniejsze odstępstwa od specyfikacji kleju mogą mieć wpływ na to jak pracują zestawy. Wykonanie każdego pojedynczego zestawu zajmuje 12 godzin pracy, co jest wysokim nakładem czasu przy porównaniu z zestawami konwencjonalnymi, które można składać w pół godziny. Budujemy nasze zestawy z kawałków, musimy wykonywać elektrody, części muszą być cięte, klejone, skręcane, należy obrabiać krawędzie. Można wyróżnić sądzę cztery procesy, są one drogie.

MS: Membrana ESL-i jest podzielona pierścieniami na części, każda z nich jest zasilana sygnałem o przesuniętej fazie. Co odpowiada w torze zestawów za przesuw fazy.
RW: Jest to pasywny łańcuch złożony z dużych indukcyjności. Zestaw głośnikowy elektrostatyczny zachowuje się jak kondensator, za nim znajduje się indukcyjność, a później kondensator itd, czyli sieć LC. Na końcu tego znajduje się rezystancyjne zakończenie. To właśnie rozdziela fazę. Cewki indukcyjne mają duże wartości, około 3 mH.

MS: Czy zatem ESL - 63 są trudnym obciążeniem dla wzmacniacza?
RW: Nie. Są łatwe dla wzmacniaczy. W większości pasma impedancja wynosi 8 omów. Rośnie ona trochę na niskich częstotliwościach. Jest płaska ogólnie. Impedancja ma charakter rezystancyjny pomiędzy 150 a 10k Hz, ma charakter lekko opadający. Inne zestawy głośnikowe są silnie reaktancyjne.

MS: Jak wygląda jakość basu w ESL - 63?
RW: Ouu... jakość basu jest bardzo dobra.

MS: Czy lubi Pan subwoofer'y?
RW: Nie, osobiście nie. Ludzie potrzebują subwooferów, gdy chcą głośno słuchać muzyki, albo otrzymać nienaturalne uwypuklenie basu czyli "ooompf".

MS: Kiedyś Pan powiedział, aby osoba odczuwająca brak basu kopała nogą kartonowe pudełko. Czy nadal Pan to podtrzymuje?
RW: Mówiąc z przymrużeniem oka, tak. Ponieważ zdecydowana większość osób potrzebujących subwoofer'ów, chce uzyskać efekt: boom, boom. Nie jest to naturalne i przypomina kopanie pudełka.

MS: Jak wygląda testowanie ESL-i ?
RW: Każdy pojedynczy zestaw głośnikowy przechodzi wiele testów, testujemy każdy element, na każdej części znajduje się nasze logo. Mierzymy pojemność zestawu co daje informację o położeniu elektrod, mierzymy naciąg na ramkach trzymających membranę, rezonans, upływność. Każda elektroda ma ściśle określoną rezystancję akustyczną, co zapewnia optymalne tłumienie rezonansu. Jedną z dziwnych spraw jest to, że ludzie starają się ustawiać swoje zestawy bardzo sztywno, występuje wtedy ryzyko uwypuklenia jakiegoś rezonansu na charakterystyce.

MS: Czy napęd obecnie używany w CD67 - CDM9 jest znacznie lepszy od poprzednika CDM4?
RW: Tak, szczególnie lepiej radzi sobie z mechanicznie słabymi płytami. CDM4 trochę hałasował i nie czytał płyt, które odbiegały od specyfikacji.

MS: Czy konwertery 1-bitowe są lepsze niż wielobitowe?
RW: Są łatwiejsze w implementacji.

MS: Niektórzy twierdzą, że konwertery 16 bitowe brzmią dynamiczniej?
RW: Mam nadzieję, że nie, chociaż słyszałem takie opinie. Ale to prawdopodobnie nie ma nic wspólnego z typem konwertera, tylko ze sposobem filtrowania po konwersji. Tam właśnie wszystko się decyduje. Jeżeli konwerter C/A jest liniowy i nie wykazuje przekłamań to nie wpływa na brzmienie. Obecnie zaczynają się pojawiać na rynku konwertery nowej generacji wyposażone w kontrolę poziomu wyjściowego.

MS: Dlaczego Quad'a nie można zobaczyć na wystawie w Berlinie - IFA ?
RW: IFA jest piekielnie drogą wystawą dla firm chcących się wystawić. Jest nastawiona raczej na ogół publiczności zainteresowanej audio. Nie sądzę, aby IFA dała nam jakieś korzyści.

MS: A Penta Show [obecnie nazwa hotelu, od której pochodziła potoczna nazwa wystawy, została zmieniona z Heathrow Penta na Ramada]?
RW: Penta jest bardzo dobrą wystawą dla małych firm, szczególnie tych zainteresowanych rynkiem europejskim. Ta wystawa nastawiana jest na ezoteryczny rynek i słuchaczy, którzy pytają nas czy odwróciliśmy kable, a nie o produkty i odsłuch muzyki. Zamierzamy wziąć udział w dużej wystawie Live'94, która odbędzie się we wrześniu w Londynie.

Wypowiedzi Stephena Halliwela dotyczące opisu samego zakładu i fragmenty rozmowy.

SH: W firmie Quad pracuje obecnie 120 osób. Dziennie halę fabryczną opuszcza około 20 sztuk każdego urządzenia, nie odbywa się tu zatem produkcja masowa. Elementy przed umieszczeniem na płytce drukowanej są testowane na specjalnej linii obsługiwanej przez komputer. Niektóre elementy elektroniczne są umieszczane na płytce automatycznie. Płytka jest lutowana metodą fali powierzchniowej. Przed zlutowaniem w automacie płytki z elementami są podgrzewane do temperatury 250 stopni C. Każda płytka podlega testom. Testy obsługuje program komputerowy. Płytki są ręcznie umieszczane na matrycy z czujnikami. Program poddaje płytki wpierw pasywnemu, a następnie aktywnemu testowi, poprzez kontakt z wieloma punktami układu, stwierdza jego poprawność, mierzy wartości elementów. Produkowanych tu jest wiele modeli wzmacniaczy: 306, 606, 240, 520, 510 metodą "current dumping". 510 jest wzmacniaczem monofonicznym przeznaczonym na rynek profesjonalny, 520 jest jego odmianą stereofoniczną. Najdroższym elementem wzmacniaczy są transformatory z uwagi na ich rozmiary. W stopniach końcowych wykorzystujemy tranzystory bipolarne Motoroli. Prawdę powiedziawszy nie wykorzystujemy w Quad tranzystorów mosfet, korzyści w porównaniu z bipolarnymi są niewielkie, są natomiast trudniejsze we właściwej implementacji.

W odtwarzaczach CD dotychczas korzystaliśmy z transportu Philips'a CDM-4. Teraz używamy CDM-9, testowaliśmy inne transporty, ale 9 okazał się najlepszy do zastosowań audio.

ESL-63 są testowane w trzech etapach. Pierwszy test ma miejsce w czasie składania go z elementów. Testowane są one pojedynczo, nie parami. Każdy zestaw jest porównywany z zestawem odniesienia. Zestaw badany i odniesienia są ustawiane obok siebie. Zasilane są w przeciwfazie. Mikrofon zbiera oba sygnały i są one sumowane na oscyloskopie. Jeżeli oba zestawy są identyczne przebiegi na oscyloskopie odpowiadające obu zestawom ulegają wygaszeniu i widoczna jest prosta. Jeżeli zestawy się różnią, wówczas przebieg na oscyloskopie jest odkształcony. Oprócz tego zestawy poddajemy testom impulsowym i przepuszczamy przez nie sygnał "sweep". Napięcie polaryzujące elektrody w ESL-63 wynosi 5,25 kV.

Pokaźne miejsce zajmuje u nas oddział pakowania. Eksportujemy 65-70% produkcji. Urządzenia są wysyłane do różnych krajów, w związku z tym są różne wymagania, należy przygotować różne instrukcje np. do Japonii.

Mamy rozbudowane zaplecze serwisowe. Cały czas jesteśmy w stanie reperować urządzenia wyprodukowane w roku 1957, pierwsze nasze elektrostaty. Ludzie cały czas kupują dawne urządzenia Quad, szczególnie na rynku "second-hand". Okazuje się, że jeżeli jest zapewniony serwis, stare urządzenia mogą działać zupełnie poprawnie.

MS: Jaki byłby następny krok jeśli chodzi o produkcję zestawów głośnikowych przez Quad?
SH: Jesteśmy bardzo zadowoleni z ESL-63. Nie szukamy innej drogi w celu stworzenia wysokiej klasy zestawów. Zestawy elektrostatyczne dają dobre rezultaty. Uzyskanie czegoś lepszego jest naprawdę bardzo trudne.

MS: Jakie zmiany zaszły w ESL-63 w czasie wielu lat produkcji.
SH: Właściwie nie było żadnych zmian, ulepszeń. ESL-63 są w produkcji od 1981 roku i w tym czasie tak naprawdę zmodyfikowaliśmy tylko układ zabezpieczeń. Teraz jest on budowany z mniejszej ilości elementów, jest przez to tańszy. Nie wpływa to na jakość dźwięku. 63 z roku 1981 brzmią bardzo podobnie do produkowanych w 1994.

MS: Nie słuchałem nigdy ESL-63 w warunkach domowych, tylko w wystawowo-sklepowych.
SH: To są naprawdę dobre zestawy o czystym i przezroczystym dźwięku. Inne zestawy emitują dźwięki pochodzące od obudowy, drewnianego pudełka, tu tego zjawiska nie ma, nie ma przecież żadnej obudowy.

MS: Gdzie w ESL-63 znajduje się spadek -3 dB w dolnym zakresie?
SH: W normalnych warunkach spadek 3 dB na basie znajduje się na 50 Hz. Jeżeli chcemy zejść niżej należy użyć dwie pary zestawów ESL-63 w konfiguracji pola bliskiego, aby dwukrotnie zwiększyć poziom ciśnienia poniżej 100 Hz. Odpowiada to wzrostowi o 3 dB, jest to bardzo dużo.

MS: Co sądzi pan o firmach korzystających z niesamowicie drogich elementów elektronicznych, do wykonania których użyto metali szlachetnych?
SH: Jest to bardzo subiektywna dziedzina. Nasze podejście do budowy sprzętu audio ma silne oparcie w podstawach teoretycznych. Debaty na temat brzmienia komponentów są zawsze emocjonujące. Wierzymy, że jeśli mamy różnicę w brzmieniu można to zmierzyć. Jeżeli nie można tego zmierzyć, pytamy w jaki sposób te różnice mogą istnieć. Obecnie istnieją urządzenia mogące dokonać bardzo szczegółowych pomiarów. Pewne fakty związane z obiektywnymi testami są przez sporą grupę ludzi ignorowane. Skąd możemy wiedzieć, który komponent lepiej brzmi, jeśli oba są bardzo drogie. Nie mamy przecież elementu idealnego, z którym można by było dokonać porównania.

MS: Czy jesteście zadowoleni z technologii CD? Czy została tu już osiągnięta perfekcja?
SH: Nie. Nie ma nic idealnego na tym świecie. Od 1983 roku, od momentu pojawienia się, jesteśmy bardzo pro CD.

MS: Czy wykorzystujecie do odsłuchów gramofony analogowe?
SH: Tak. Sprawa z gramofonami analogowymi przypomina problem wzmacniaczy lampowych. Wiemy z doświadczenia, że płyty analogowe w połączeniu z właściwym gramofonem, z właściwą wkładką, igłą mogą dać naprawdę bardzo dobry dźwięk. To jak wiele wspólnego jakość dźwięku ma z płytą i gramofonem, jest sprawą dyskusyjną. Osobiście sądzę, że jakość dźwięku uzyskiwana z gramofonu analogowego nie jest bezpośrednio związana z nagraniem na płycie analogowej, ale z rezonansami mechanicznymi układu, z charakterystyką wkładki. Odpowiednia kombinacja napędu, wkładki, płyty daje ten szczególny dźwięk, który wielu ludzi preferuje. Czasami brzmi to lepiej, czasami gorzej. To samo dotyczy wzmacniaczy lampowych, z technicznego punktu widzenia, w pomiarach zawsze wypadają one gorzej od wzmacniaczy tranzystorowych. Ale odpowiednia kombinacja lampowa daje dźwięk przez wielu lubiany. Obiektywne, precyzyjne pomiary subiektywnie odbieranych różnic są trudne, a właściwie niemożliwe, każdy słyszy przecież inaczej. Gdzie znajduje się punkt referencyjny, czy można go wybrać na podstawie opinii tysiąca słuchaczy? Jedyną gwarancją produkowania takich samych urządzeń są właściwe pomiary. Jeśli urządzenia byłyby produkowane na podstawie doboru elementów wybranych przy pomocy odsłuchu nie moglibyśmy produkować powtarzalnych w czasie, zbliżonych do siebie, o takim samym brzmieniu.

MS: Jaka jest pańska prywatna opinia na temat wzmacniacza lampowego do ESL-63, projektowanego przez Tim'a DP?
SH: Osobiście uważam to za ciekawy pomysł. Tim DP jest wspaniałym konstruktorem o dużym potencjale. Z punktu widzenia firmy Quad mamy wątpliwości czy możliwe są do osiągnięcia zamierzone korzyści poprzez ominięcie transformatorów w ESL-63 i zasilanie zestawów bezpośrednio ze wzmacniaczy lampowych. Może się ostatecznie okazać, że rezultat końcowy jest mizerny. Komentarz Ross'a był krótki: "Sądzimy, że to jest niekonieczne". Jednak nie można powstrzymać ludzi chcących ulepszać hi-fi. Ale, będąc uczciwym, może się okaże, że jeśli system będzie brzmiał dobrze, sami zaczniemy go produkować.

MS: Czy można oczekiwać, że w przypadku sukcesu tego projektu Quad czerpałby jakieś profity?
SH: Nie, absolutnie. Tim DP jest całkowicie autonomiczną firmą EAR Audio. Nie ma z nami nic wspólnego. Może brać dowolne urządzenia audio, a następnie je ulepszać.

MS: Czy są jakieś szanse na większy rozwój nowych mediów: MD i DCC?
SH: DAT i DCC był raczej rozczarowaniem. Jeśli chodzi o nowe źródła dźwięku, płyta CD nagrywalna jest sensowną propozycją na przyszłość. Obecnie jest za droga, ale za kilka lat...

MS: W UK widoczne jest nikłe zainteresowanie MD i DCC.
SH: Sądzimy, że rynek CD jest wystarczająco silny. DAT sprawdza się w profesjonalnych zastosowaniach, ale jest zbyt drogi, aby się stać powszechnym medium. DCC byłby wówczas atrakcyjny, gdyby silnie obniżono ceny software. Standardowa kaseta CC przy korzystaniu z układu Dolby obecnie zapewnia dobry dźwięk z wystarczającą dynamiką, przeciętni użytkownicy są usatysfakcjonowani. Obecnie wielu ludzi w UK dokonuje nagrań na kasety CC do słuchania w samochodzie.

MS: Jak duże są różnice między obecnie produkowanymi odtwarzaczami CD, a tymi z początku lat 80?
SH: Pierwsza generacja odtwarzaczy CD nie była wcale taka zła jak się powszechnie uważa. Posiadam jeden z pierwszych odtwarzaczy 16 bitowych, brzmi całkiem dobrze. W porównaniu z dzisiejszym dżwiękiem różnice są znaczne tylko pod pewnymi względami. Jeśli chodzi o porównanie na podstawie pomiarów, na pewno jest co ulepszać.

MS: Quad używa do konwersji układu firmy Crystal. Czy jest najlepszy obecnie konwerter na rynku audio? Jak plasują się konwertery innych producentów BurrBrown, Philips itd?
SH: Sądzimy, że system konwersji Delta wykorzystany w tym scalaku jest najlepszy. Crystal został przez nas wybrany z uwagi na dźwięk, kompatybilność, niezawodność, wyniki pomiarów. Dzięki konwersji Delta-Sigma implementacja jest łatwiejsza, układy elektroniczne są proste.

MS: Czy w odtwarzaczu CD krytycznym punktem może być transport?
SH: Generalnie problem stabilności płyty, jitter nie są trudne do opanowania. Kłopoty dotyczą przede wszystkim płyt.

MS: Czy zapis 16-bitowy jest wystarczający?
SH: Tak, jest całkowicie wystarczający, abyśmy mogli osiągnąć zamierzone rezultaty. Na razie nie widzę potrzeby ulepszeń, jeśli chodzi o ilość bitów.

MS: Co zatem sądzi pan o SBM firmy Sony?
SH: Obecnie jesteśmy związani z tym co zaproponował Philips. Może w przyszłości będziemy musieli przejść na 20 lub 22 bity. Dodatkowe bity zwiększają dynamikę [headroom], jest to potrzebne tylko w pewnych zastosowaniach. Do zastosowań ogólnych wystarcza 16 bitów. Nie można powstrzymać rozwoju, inżynierów, którzy potrzebują większej ilości bitów.

MS: Czy warto inwestować w drogie kable, stoliki?
SH: Jeśli chodzi o kable, jedne urządzenia są bardziej czułe na kable, inne mniej. Tezy firm produkujących kable są oparte tylko na doświadczeniach z pewną ograniczoną, wybraną grupą urządzeń. Niektóre wzmacniacze są rzeczywiście czułe na rodzaj użytych kabli. Urządzenia Quad nie należą do tej grupy, nie ma efektów niepożądanych związanych z pojemnościami i indukcyjnością okablowania. Często się zdarza w przypadku końcówek mocy, że kable głośnikowe znajdują się w pętli sprzężenia zwrotnego. Może to powodować zmiany w zachowaniu stabilności elementów w układzie elektronicznym. Topologia "current damping" czyni nasze wzmacniacze nieczułymi na tego typu problemy, niezależnymi od kabli. Nie twierdzę, że kable nie brzmią różnie, w połączeniu z pewnymi kombinacjami kable mogą na prawdę dać spore różnice brzmieniowe. Obecnie ludzie są zagubieni we właściwym rozumieniu istoty kabli, w prasie pojawia się wiele artykułów czyniących zamieszanie. Ludzie z biznesu pewne zjawiska związane z kablami rozpatrują poza właściwym kontekstem.

MS: Zatem należy rozumieć, że doskonały wzmacniacz jest nieczuły na kable, brzmienie się nie zmienia po zmianie kabli.
SH: Tak, powinien mieć niską impedancję wyjściową, a tym samym być nieczułym na pojemność i indukcyjność kabli.

MS: Jak wygląda obiektywizm prasy audio?
SH: Quad jest związany z prasą od dawna. Jednak przez ostatnie 20 lat sposób recenzowania pogorszył się w naszym odczuciu. Gdy wrócimy do lat 60 recenzja wzmacniacza zawierała dwie strony obiektywnych pomiarów: zniekształceń harmonicznych, intermodulacyjnych, dynamiki, mocy. Na podstawie tego i odsłuchu dziennikarz wyciągał wnioski. Teraz proporcje się odwróciły, w recenzji znajdują się trzy strony subiektywnych opinii.

MS: Czy opinie prasy wpływają na sprzedaż sprzętu?
SH: Tak, z pewnością. Prasa hi-fi potrzebuje producentów, producenci potrzebują prasy. Są to związki oparte na symbiozie. Osobiście sądzę, że współpraca ostatnio wygląda lepiej.

MS: Który magazyn jest zatem najbardziej neutralny, obiektywny?
SH: Trudno stwierdzić. Żaden nie jest neutralny. Nie mogę tu niczego komentować. Osobiście za najbardziej neutralny uważam... Gramophone.

MS: Na czym polega różnica między Quad, a innymi producentami w UK?
SH: Quad jest najstarszą, niezależną firmą audio w UK, założoną w 1936 roku. Opiera się ona na rodzinie Walker'ów. Nasze produkty uważane są za bardzo żywotne, zapewniamy serwis dawno temu wyprodukowanym urządzeniom, serwisowanie jest z reguły łatwe. Większość usterek jesteśmy w stanie usunąć w ciągu jednego dnia. Niewiele firm to potrafi. Quad nie wprowadza nowych modeli dla zabawy. Modele utrzymujemy w produkcji 10-20 lat. Zmiany wprowadzamy tylko, gdy istnieje potrzeba z technicznego punktu widzenia lub, gdy należy wprowadzić nowy produkt np.: CD, cyfrowe tunery satelitarne.

MS: Czy nie sądzi pan, że obecni audiofile brytyjscy są leniwi. Prawie każda firma oferuje swe produkty jako system zdalnie sterowany np.: Linn, Mission, oczywiście Quad.
SH: Tak, mamy system 66. Ale cały czas istnieje grupa ludzi lubiąca dokonywać regulacji manualnie, bezpośrednio na urządzeniu. Teraz mamy okres istnienia obu tych grup ludzi obok siebie. Ale prawdą jest, że nowa generacja jest coraz bardziej leniwa.

MS: Jaka jest przyszłość przetworników elektroakustycznych?
SH: Sądzę, że wszystko zostało już zrobione. Teraz będziemy wracać do starych pomysłów i na nowo je realizować. My uważamy, że do reprodukcji dźwięku najlepiej się nadaje metoda elektrostatyczna. Mamy obecnie mnóstwo różnych przetworników, począwszy od piezoelektrycznych, a kończąc na tych opartych o modulację gazu wysokim napięciem o wysokiej częstotliwości. Nie sądzę, aby postęp w tej dziedzinie nastąpił szybko. Przetworniki obecnie wykorzystywane dobrze spełniają swoją rolę. Nie wiem co mogłoby być przełomem.

MS: Jakie problemy technologiczne nastręczają trudności przy produkcji ESL-63?
SH: Największym problemem jest to, że nie nadążamy z ich produkcją. Cały czas mamy na nie duże zapotrzebowanie. Szczególnie ze strony rynku profesjonalnego, na całym świecie wykorzystuje się je jako monitory.

MS: Co chcielibyście zmienić w przyszłości jeśli chodzi o CD?
SH: Chcemy wprowadzić nagrywalną płytę CD. Jest to chyba najlepsze medium tam, gdzie występuje potrzeba nagrywania. W urządzeniach DAT i DCC występuje problem właściwego kontaktu taśmy z głowicą.

przyp. *"current dumping" - opatentowany przez Quad pod koniec lat 70 układ końcówki mocy. Projekt ten został zaprezentowany na 50 konwencji AES. W układzie następuje porównanie sygnału wejściowego z wyjściowym. Jeśli pojawia się sygnał błędu, zostaje on odpowiednio wzmocniony i w przeciwfazie dodany do sygnału wyjściowego. Uzyskuje się zatem obniżenie poziomu zniekształceń, elementy elektroniczne nie muszą być rygorystycznie parowane.
Jeśli mają Państwo uwagi dotyczące tej strony lub zauważyliście na niej błędy, dajcie nam znać.
Kliknięcie na niniejszy link spowoduje uruchomienie w nowym oknie formularza, przy pomocy którego można przekazać uwagi do redakcji.
Copyright © 1991-2017 Magazyn Hi-Fi, Gdynia, Poland
logo hifi.pl