Start Pomoc Kontakt Reklama O nas Zaloguj Rejestracja

Witryna hifi.pl wykorzystuje ciasteczka (cookies). Proszę kliknąć aby uzyskać więcej informacji.

Philip Swift - wywiad


Wywiad przeprowadzono w 1994 roku w Huntingdon. Wśród wzmacniaczy, które zdobyły sobie miano światowych klasyków na pewno jedno z poczesnych miejsc przypadłoby modelowi 8000A produkowanemu przez Audiolaba. Jednym z założycieli tej firmy był Philip Swift.
Rozmówcy: PS - Philip Swift, GS - Grzegorz Swiniarski
Rozmawiając z przedstawicielami brytyjskiego przemysłu hi-fi, nietrudno zauważyć, że w obiegowej opinii symbolem nowoczesności jest fabryka Mission. Jednak w pewnym sensie siedziba Audiolaba jest nie mniej imponująca. Co prawda nie ma tam super nowoczesnych linii montażowych czy magazynów, ale fabryka Audiolaba oglądana od wewnątrz budzi skojarzenia szpitalno-laboratoryjne. Zwłaszcza dotyczy to części biurowej, ale o tyle o ile jest to możliwe również części produkcyjnej.

Ale ciekawsi od samej fabryki są ludzie którzy ją stworzyli. Jak dostać się do czołówki i jak się w niej utrzymać, jak projektować wzmacniacze i prowadzić badania nad ich rozwojem? Philip Swift, jeden z założycieli Audiolaba ma na te tematy wiele interesujących poglądów.

GS: Czy na początek mógłby Pan przybliżyć swoją firmę i powiedzieć o jej założeniu?
PS: Audiolab jako firma był założony ponad 10 lat temu przeze mnie i mojego kolegę Dereka Scotlanda. Przez długi czas uważaliśmy, że na rynku nie było praktycznego, uniwersalnego, dobrze wyglądającego, rozsądnego pod względem użytkowym wzmacniacza, który miałby pewne cechy dźwięku znajdowane tylko w bardzo drogim sprzęcie. Mieliśmy odczucie, że poprzez dobre opracowanie techniczne, ostrożne, nowatorskie rozwiązania inżynierskie było możliwe zawarcie większości tych cech dźwiękowych w produkcie, który ludzie mogliby kupować.

Ważną cechą 8000A było to, że został on celowo zaprojektowany by być technicznie kompatybilnym z różnymi wkładkami, wówczas stanowiącymi nowość odtwarzaczami CD, różnymi rodzajami głośników i kabli. Był to produkt, który dobrze ze wszystkim współpracował i dawał powtarzalną jakość dźwięku w różnych okolicznościach.

Wprowadziliśmy produkt, mieliśmy przekonanie, że będzie na niego zapotrzebowanie, ale nie doceniliśmy jak ważnym produktem stanie się on na rynku.

Potem wprowadziliśmy też przedwzmacniacz 8000C i wzmacniacz mocy 8000P. Następne były monobloki 8000M. Miało to na za zadanie umożliwić poprawienie dźwięku poprzez kupno droższego sprzętu, ale bez szalonych cen.

GS: Czy moglibyśmy się cofnąć trochę wcześniej? Jakie były Pana korzenie
PS: Pracowałem w hi-fi i elektronice. Zajmowałem się projektowaniem sprzętu, włączając w to kolumny. Zajmowałem się też dystrybucją. Mój kolega jest inżynierem mechanikiem. Obaj mieliśmy styczność z różnymi aspektami branży hi-fi. Stworzyliśmy obraz produktu, który chcieli klienci. Dziennikarze nieraz mówili: czemu ktoś nie zrobi czegoś takiego?

Obaj lubimy muzykę. Gdybyśmy nie mieli obsesji by wszystko brzmiało tak dobrze jak to tylko możliwe, Audiolab nie byłby firmą jaką jest teraz. Trzeba przejmować się jakością dźwięku i muzyką. Ale to nie wystarczy. Potrzebna jest umiejętność przeniesienia troski o muzykę na konkretny produkt, który daje się używać w praktycznych okolicznościach. Dużo sprzętu w sektorze specjalistycznym zaprojektowano do współpracy z małą gamą sprzętu towarzyszącego. Na przykład pozycja kolumn jest bardzo istotna, nie można używać pewnych typów kabli. Widzimy to jako problem, a nie jako zaletę. Są techniczne i inżynierskie rozwiązania tych problemów. Na przykład jeśli sprzęt nie współpracuje z pewnymi kablami, problem nie leży w kablach ale we wzmacniaczu.

GS: Audiolab jest nieco niezwykły ponieważ na przestrzeni lat wprowadził tak niewiele nowych produktów, choć obecny 8000A to oczywiście inny wzmacniacz niż ten sprzed 10 lat. Podejrzewam, że jest to celowa polityka.
PS: Faktycznie nie jest to powszechne. Wskazuje to, że podstawowy pomysł na pierwotny produkt był dobry. Jego wygląd jest nadal świeży i nowoczesny, wiele razy był chwalony za wygląd. Ktoś może twierdzić, że wygląd sprzętu hi-fi nie ma znaczenia, ale dla nas ma. Jeżeli nie dba się o wygląd, to ktoś kupujący sprzęt mógłby powiedzieć "oni nie przejmują się wyglądem, czy przejmują się dźwiękiem?". Trzeba troszczyć się o wszystko.

Ale jak pan zauważył jest to całkiem odmienny produkt od tego sprzed 10 lat. Ściśle mówiąc musieliśmy rozwijać 8000A bardzo szybko by nadążyć za postępem i pozostać w czołówce. W rzeczywistości mamy już 9 wersję wzmacniacza, po prostu nie zmieniliśmy jego nazwy. Gdybyśmy zmieniali nazwę to najprawdopodobniej ludzie byliby niezadowoleni, i mówiliby, że Audiolab zmienia modele zbyt często. Musimy odpowiadać na nowe technologie i nowe pomysły które napotykamy. Zawsze trzeba robić porównania z aktualnymi modelami innych firm.

GS: Czy modele są w jakiś sposób oznaczane by klient w sklepie wiedział, że kupuje aktualny a nie poprzedni model?
PS: Mamy kontrolę produkcji i system numerów seryjnych pozwalający zidentyfikować modele. Sposób w jaki sprzedawane są nasze produkty powoduje, że nie pozostają one długo u dealerów i w sprzedaży właściwie zawsze jest aktualna wersja.

GS: Myślę, że w Polsce Audiolab jest postrzegany jako typowy reprezentant specjalistycznego przemysłu hi-fi. Jednak wykorzystujecie Państwo regulację barwy. Większość firm audiofliskich preferuje filozofię upraszczania drogi sygnału i eliminacji zbędnych elementów.
PS: W znacznym stopniu zgadzam się z tym. Ale faktem jest, że dla wielu ludzi wykonywanie drobnych regulacji barwy, a tylko drobne regulacje można wykonać w Audiolabie, jest użyteczne. Sposób w jaki wykonywana jest regulacja barwy w Audiolabie jest specjalny. Wykorzystuje ona fazowo skompensowane układy w pętli sprzężenia zwrotnego, także niezależnie od położenia pokrętła wzmacniacz nie widzi żadnej zmiany. A jeśli nie widzi on zmiany, to nie zmieniają się zniekształcenia czy czas narastania, a tylko charakterystyka częstotliwościowa. Nie słychać żadnych różnic oprócz zmiany barwy. To zawsze było unikalną cechą Audiolaba, który nigdy nie był krytykowany za regulację barwy. Jeśli się chce można tak czy inaczej nacisnąć przycisk i wyłączyć regulację.

GS: Jest wiele składników tworzących finalny produkt: schemat, części, prowadzenie ścieżek. Co decyduje o tym, że wzmacniacz jest dobry?
PS: Powiedziałbym, że fundamentalną sprawą jest sam schemat układu, jego topologia. Jest to kluczowe dla określenia jakości dźwięku. Niektórzy zapominają o układzie i myślą, że jeśli dadzą duży zasilacz albo specjalne części, to wszystko będzie dobrze. Ale to da tylko średnią jakość dźwięku, a nie bardzo dobrą. Trzeba rozważyć sposób w jaki sygnał płynie przez układ. Należy zapewnić, że kiedy sygnał płynie przez układ - można to nazwać swego rodzaju filozofią - zminimalizowana jest ilość elementów w samym wzmacnianiu sygnału. W układzie może być dużo komponentów, które ustalają warunki pracy dla poszczególnych stopni wzmacniacza. Są to w zasadzie stabilizowane zasilacze, ale wyrafinowane, ze źródłami prądowymi itd.

Jest też prowadzenie ścieżki masy we wzmacniaczu. Poświęcamy temu wiele uwagi zwłaszcza od czasu kiedy opracowaliśmy nasz tuner. Sposób prowadzenia masy jest ważny i zapewnia, że wzmacniacz nie jest czuły na promieniowanie elektromagnetyczne. Badamy wzmocnienie wzmacniaczy w otwartej pętli. Cały czas usiłujemy uzyskać pomiarowe parametry tak dobre jak to tylko możliwe. Niektórzy mówią, że są one znacznie lepsze niż to jest potrzebne. Nasze zasilacze są bardzo szerokopasmowe.

Często zdarza się, że używanie drogich komponentów w nieodpowiednich miejscach nie daje znaczącej poprawy. Wykonanie innej zmiany może przynieść większą korzyść niż zastosowanie drogiego komponentu. W tym miejscu wchodzi sprawa dokładnych testów odsłuchowych.

GS: No właśnie. Poszukiwanie związków między wynikami pomiarów a rezultatami odsłuchów jest skomplikowane. Czy mają Państwo jakieś specjalne procedury bądź obserwacje, które wypłynęły w trakcie waszych prac?
PS: Jest wiele rzeczy, ale na początek trzeba sobie uświadomić, że nie ma żadnej magicznej odpowiedzi na temat projektowania wzmacniaczy czy jakiegokolwiek innego komponentu. Cała kombinacja musi działać. Musi zostać zachowana równowaga. Nie ma sensu w jednym aspekcie osiągać wspaniałych rezultatów i zaniedbywać reszty, co robi większość firm. W promocji podkreślają to czemu poświęcili najwięcej wysiłku. Ale jeśli się tego posłucha nie brzmi to nadzwyczajnie. Trzeba zatroszczyć się o wiele rzeczy.

Na przykład w Audiolabie zapewniliśmy, że w różnych warunkach nie zmieniają się zniekształcenia. We wzmacniaczu, tak jak w komponentach mechanicznych - kolumnach, wkładkach, ramionach - też występują opóźnienia, wybrzmiewanie, dzwonienia. Chodzi o odpowiedź impulsową. Szybkie zatrzymanie ma większy wpływ na dźwięk niż szybkie narastanie. Jeżeli wzmacniacz startuje szybko, ale nie zatrzymuje się, jakość dźwięku będzie okropna.

Jest jedna rzecz, przy której zawsze się upieraliśmy co do naszych wzmacniaczy i innych produktów, w tym nawet tunerów, a jest to niezwykłe w przypadku tunerów by posunąć się do takiego wyrafinowania. Otóż gdziekolwiek w układzie są spolaryzowane kondensatory zapewniamy, że mają one wysokie stałe spoczynkowe napięcie polaryzujące. Wszystkie kondensatory, których używamy mają dielektryk z tworzywa, małą stratność. Ceramiczne i piezoelektryczne kondensatory są czułe na efekt mikrofonowy, na temperaturę, nie zachowują się dobrze we wszystkich warunkach. Te rzeczy kosztują dodatkowo, ale owocują poprawieniem naturalności i przezroczystości brzmienia.

GS: Jeden z projektantów bardzo drogich wzmacniaczy stwierdził, że jego konstrukcje są tak bliskie ideałowi, że nawet gdyby zbudowanie teoretycznego ideału było możliwe, to nie dało by to słyszalnej poprawy. A jak Pan ocenia możliwości dalszego poprawiania brzmienia wzmacniaczy?
PS: Zdecydowanie się z tym nie zgadzam.

GS: Mógłby Pan jeszcze więcej powiedzieć o procesie projektowania waszych produktów?
PS: Przez cały okres rozwoju produktu słuchamy go na każdym etapie. Słuchamy każdej najdrobniejszej zmiany. Uczymy się z tego, że niektóre rzeczy dają istotne różnice w brzmieniu inne zaś nie. Czasami zdarza się, że naprawdę nie jesteśmy pewni z czym związana jest różnica, i dopiero sześć miesięcy później odkrywamy, że to nie było to o czym myśleliśmy. Każdego miesiąca, każdego roku uczymy się więcej na ten temat.

Bardzo dużo nauczyliśmy się przy projekcie tunera, a także konwertera CA. Wiele technik daje się przenosić z jednego produktu do drugiego. Na przykład to czego nauczyliśmy się o działaniu na częstotliwościach radiowych i izolacji kolejnych stopni w tunerze znalazło zastosowanie w konwerterze CA.

Przy projektowaniu wzmacniaczy są techniki prowadzenia ścieżek, techniki dotyczące uziemienia. Nawet mechaniczna budowa wzmacniacza może wpłynąć na dźwięk. Ale zawsze jest techniczna przyczyna. Czasami nie jest łatwo się dowiedzieć jaka ona jest. Trzeba się uczyć krok po kroku. Jeżeli wzięlibyśmy produkt jako tzw. czarną skrzynkę i pomierzylibyśmy parametry niewiele byśmy z tego wiedzieli. Trzeba wejść do środka i dokonywać pomiarów z niezwykłymi sygnałami podłączonymi na wejście, tak by zwielokrotnić problem. Jeśli zwielokrotni się problem, można go zidentyfikować. Ze zwykłymi sygnałami muzycznymi może to być trudne do zmierzenia, ale można usłyszeć zmiany. Ucho jest wrażliwe na długookresowe zmiany, na powolne zmiany w charakterze. Jak mówiłem wcześniej, czasami po transjencie wzmacniacz nie działa dobrze przez następne kilka milisekund. Podłączenie sygnału testowego nie wykazuje zniekształceń, ale to po prostu nie pozwala na dotarcie do sedna problemu.

GS: Wiele mówi się o odrodzeniu wzmacniaczy lampowych. Jaka jest Pańska opinia na ten temat?
PS: Myślę, że to co określa się mianem odrodzenia wzmacniaczy lampowych dzieje się od dłuższego czasu. Myślę, że będzie pewien nieduży rynek na wzmacniacze lampowe, ponieważ mają one szczególny dźwięk. Dobrze zaprojektowany wzmacniacz lampowy, który nawiasem mówiąc brzmi całkiem dobrze, ma bogactwo i ciepło, którego nie ma wiele wzmacniaczy tranzystorowych. Nie oznacza to, że brzmią one prawidłowo. Są one przyjemne. Jest to odmienny produkt. Zawsze będzie grupa ludzi, którzy chcą czegoś odmiennego. Nie sądzę, aby przed lampami była jakaś wielka przyszłość w audio. Jest w tym trochę zabawy i jest to bardzo wyspecjalizowany sektor rynku. Jeśli słucha się dobrze zaprojektowanego wzmacniacza tranzystorowego, to ma on więcej zalet niż wad. Natomiast przyglądając się dobrze zaprojektowanemu wzmacniaczowi lampowemu widać, że w kategoriach dźwiękowych ma on więcej wad niż zalet. Jest też praktyczna strona zagadnienia. Wzmacniacze lampowe są drogie, są kłopoty z powtarzalnością. Myślę, że większość ludzi chce czegoś co można podłączyć i słuchać muzyki, a nie czegoś czym trzeba się zajmować.

GS: Są zagadnienia, które dzielą ludzi na różne obozy. Na przykład kierunkowość kabli.
PS: Słuchaliśmy tego wiele razy. Czasami słyszeliśmy różnice, czasami nie. Nigdy nie znaleźliśmy powtarzalności w uzyskanych wynikach. Kable są produkowane w sposób kierunkowy. Wierzymy, że słyszeliśmy subtelne różnice, ale wielkość tych różnic jest ogromnie wyolbrzymiona przez niektórych ludzi. Nie jest to tak, że jeden kierunek jest dobry a drugi zły, a jedynie mała różnica i czasami nie wiadomo, który kierunek jest lepszy.

GS: Czy mógłby Pan zaproponować jakąś teorię tłumaczącą ewentualną różnice?
PS: Kiedy przystępuje się do przesłuchania, samo przeprowadzenie testu jest bardzo trudne. Jak się wydaje kable potrzebują okresu rozgrzewania tak samo jak i inne elementy. Kiedy zamienia się kable w systemie, bardzo trudno jest zrobić bezpośrednie porównanie. Próbuje się i uczy w sposób niemal intuicyjny.
Co do samego rozumowania, to materiał w kablach jest wyciągany i ma kierunek. Podobnie izolacja i konstrukcja. Nie musi to koniecznie wynikać z kierunkowości samego przewodnika.
Myślę, że obaj powinniśmy być bardzo ostrożni. Nie powinniśmy za dużo mówić o kierunkowości kabli i podobnych rzeczach. Większość ludzi chce mieć dobry system i dobrą muzykę, bez wnikania w szczegóły techniczne. Nie trzeba ich odstraszać od hi-fi poprzez mówienie o takich sprawach. To jest ta bardziej szalona część audio.

GS: Istnieją różne opcje dotyczące rozwoju CD. Są możliwe zmiany dotyczące samego standardu, jak też postęp w ramach istniejącej normy. Jak Pan ocenia te możliwości?
PS: Powiedziałbym, że możliwości obecnego systemu CD nie zostały w pełni wykorzystane. Wiele produktów na rynku limituje jakość dźwięku w sposób ściśle związany z inżynierskimi ograniczeniami konstrukcji, ułomnościami technicznymi. O wielu z nich mówiliśmy wcześniej. Nadejdą istotne udoskonalenia w jakości dźwięku.

Jeśli się wykona wszystkie matematyczne wyliczenia dotyczące zniekształceń szumu i rozdzielczości systemu CD to parametry są bardzo dobre.

Wiele kompaktów jest źle nagranych, zwłaszcza w klasyce, choćby z powodu zbyt bliskiego ustawienia mikrofonów. Na szczęście wśród inżynierów dźwięku jest też szkoła starająca się nagrać dźwięk takim jakim go doświadczamy na żywo. Przeszliśmy przez długi okres kiedy inżynierowie dźwięku i producenci tworzyli dźwięk, który nigdy nie istniał w rzeczywistości. To może być w porządku z punktu widzenia dyrygenta czy inżyniera dźwięku. To nie jest nic dobrego dla zwykłego człowieka, który nigdy nie stoi w środku orkiestry, ani na scenie rockowego koncertu. Ludzie chcą czegoś co bardziej odpowiada ich codziennemu odbiorowi muzyki. Jest pewien ruch zmierzający do uchwycenia tego wrażenia. Jest on raczej inspirowany przez artystów niż inżynierów czy nagraniowców. Nawet w przypadku komercyjnych organizacji mamy koncerty "unplugged", gdzie muzycy grają akustycznie, na żywo i otrzymujemy dobrą muzykę. Muzyka jest tak samo ważna jak technologia.

GS: Jaka jest Pańska opinia na temat hierarchii sprzętu? Są pewne szkoły, na przykład stawiające na pierwszym miejscu źródło lub kolumny.
PS: Wszystkie elementy są połączone szeregowo. Jeżeli jeden jest gorszy niż pozostałe, automatycznie jest słabym ogniwem. Mówienie, że wszystko zależy od źródła czy głośników jest szalone. Powinno się wybrać dobrze zrównoważony system. Komponenty zaprojektowane tak by dawać naturalny dźwięk powinny dobrze ze sobą współpracować.

Jeśli celem projektanta było zachowanie rzeczywistych cech muzyki, to komponenty będą dobrze ze sobą pracowały. I może być tak, że jeden z nich będzie bardzo drogi, a drugi nie. Nadal będą ze sobą dobrze działać. Należy dbać o zachowanie dokładnego zrównoważenia. Nie można kompensować jednego problemu poprzez dodanie drugiego o przeciwnym charakterze.

GS: Wiele mówi się o brytyjskim brzmieniu i o powodach, dla których brytyjski przemysł audio uzyskał tak dobrą pozycję.
PS: Projektanci tych produktów lubili muzykę i starali się tworzyć sprzęt, który naturalnie i dokładnie odtwarzał muzykę, a nie po to by epatować bądź drażnić ludzi dźwiękiem. Brytyjscy projektanci nie pozwalali sobie też na luksus produkowania absurdalnie drogiego sprzętu. Częściowo ponieważ nie mamy bazy dla drogich produktów. Amerykanie mają w tym zakresie dużo większe pole manewru, są ludzie których stać na systemy za 20.000 dolarów, mają duże domy. W Europie nigdy nie mieliśmy takiej sytuacji i prawdopodobnie nigdy nie będziemy mieli.

GS: Dziękuję za wywiad
Jeśli mają Państwo uwagi dotyczące tej strony lub zauważyliście na niej błędy, dajcie nam znać.
Kliknięcie na niniejszy link spowoduje uruchomienie w nowym oknie formularza, przy pomocy którego można przekazać uwagi do redakcji.
Copyright © 1991-2017 Magazyn Hi-Fi, Gdynia, Poland
logo hifi.pl