Start Pomoc Kontakt Reklama O nas Zaloguj Rejestracja

Witryna hifi.pl wykorzystuje ciasteczka (cookies). Proszę kliknąć aby uzyskać więcej informacji.

Andrew Scholey - wywiad


Wywiad przeprowadzono w 1994 roku w Londynie. Rozpoczęcie produkcji gramofonów w latach dziewięćdziesiątych wydawało się decyzją ryzykowną i niezwykłą, zwłaszcza kiedy podjęła ją firma debiutująca na rynku. Na taki właśnie krok zdecydował się założyciel firmy Wilson Benesch, Andrew Scholey, który udzielił niniejszego wywiadu.
Rozmówcy: AS - Andrew Scholey, DS - Dariusz Słoboda
DS: Jak doszło do powstania firmy?
AS: Wilson Benesch to tak naprawdę dwóch ludzi - ja i mój partner Craig Milmes. Ja jestem z wykształcenia inżynierem mechanikiem. Craig skończył studia na uniwersytecie, a z wykształcenia jest projektantem. Obaj oczywiście kochamy muzykę i interesujemy się sprzętem hi-fi. I takie właśnie były nasze początki.

DS: Pracowałeś wcześniej dla jakichś innych firm?
AS: Tak, ale nie w sprzęcie hi-fi. Pracowałem nad wszystkim, począwszy od koparek, a skończywszy na okrętach wojennych.

DS: Jak więc trafiłeś do tego akurat biznesu?
AS: Zaczęliśmy w 1989 roku. Pracowałem wtedy nad włóknem węglowym. I wpadliśmy na pomysł, że można by użyć tego materiału do budowy gramofonu i ramienia. Normalnie jest on bardzo drogi, używa się go do budowy samochodów wyścigowych Formuły 1, rakiet balistycznych i temu podobnych rzeczy. Tak więc aby wyłożyć odpowiednią gotówkę musieliśmy poprosić rząd o gwarancje kredytowe. Uzyskaliśmy kredyt w wysokości 25.000 funtów, sami dołożyliśmy następne 25.000 funtów i zaczęliśmy pracę. Zaprojektowaliśmy gramofon i ramię. I to był początek.

DS: Czemu akurat gramofon?
AS: To znowu odnosi się do technologii włókien węglowych. Wszystko co wiemy na temat tego materiału i na temat budowy gramofonu mówi nam, że właśnie w tym przypadku powinien on być użyty. A powinniśmy go użyć, gdyż jest on bardzo wytrzymały, bardzo lekki i doskonale tłumi drgania. I wszystkie te parametry można świetnie kontrolować. Wiadomo przecież, że gramofon brzmi tak, jak materiał z którego jest wykonany. Tak więc jeśli akurat włókno węglowe ma takie właściwości jakich potrzebujesz, pozwala ci zaprojektować ramię mające odpowiednią sztywność, odpowiednią masę i, co najważniejsze, odpowiednie wytłumienie, to takie połączenie wydaje się logiczne. No i nikt tego wcześniej nie zrobił. Poza tym byłoby to głupie, gdybyśmy, mając w ręku tak doskonały materiał, pozwolili mu się zmarnować.

DS: Uważasz, że wciąż jeszcze istnieje rynek na gramofony?
AS: Absolutnie. Myślę, że w tej chwili rynek jest silniejszy niż wtedy, gdy zaczynaliśmy. Jestem w tej kwestii niepoprawnym optymistą.

DS: Wiem o kilku firmach, które przestają produkować gramofony. Choćby Roksan. Przestali produkować Xerxesa w ubiegłym roku.
AS: Nie wiem czemu. Mogę mówić tylko o tym co dzieje się z nami. Ale my jesteśmy oczywiście bardzo małą firmą. Także rzeczy które robimy różnią się znacznie od innych z powodu użycia przez nas innych materiałów. Dlatego wydaje mi się, że szukamy innego rynku niż np. Roksan. Choć być może sprzedajemy też i ludziom, którzy mieli lub mają Xerxesa. Nie wiem. Każdego roku sprzedajemy więcej. Rozwijamy się.

DS: Możesz opowiedzieć coś o konstrukcji gramofonu. Czy ma on zawieszenie resorowe?
AS: Tak. Jest to projekt, w którym subchassis jest zawieszone w trzech punktach. Podobnie jak u Linn'a. Subchassis zrobiliśmy z włókna węglowego. Właściwie jest to kanapka. Na górze i na dole umieściliśmy warstwy z włókna węglowego. Wewnątrz warstwę pneumatycznej substancji chemicznej. To daje nam niesamowitą sztywność, jak w przypadku broni, i bardzo dobre wytłumienie. Tak więc nie mamy problemów z drganiami czy rezonansami wewnątrz struktury. Łożysko talerza z brązu fosforowego osadzone jest w subchassis. Oś talerza ma średnicę 12 mm. Same talerze wykonaliśmy z aluminium, co pozwala nam kontrolować drgania i zapobiega rezonansom w aluminium.

DS: Uważasz, że zawieszenie w trzech punktach jest najlepsze?
AS: Jest dobre akurat dla nas. Nie widzę powodu aby używać zawieszenia czteropunktowego. Wielu ludzi wierzy, że trójka jest liczbą magiczną i wszystko musi się na niej opierać. Ja tak nie myślę. Obserwuję jednak innych producentów i to co robią. Jeśli uważam, że coś jest dobre, staram się wykorzystać to i w swoich konstrukcjach.

DS: A jak jest w przypadku ramienia?
AS: Jego główną częścią jest rurka, wykonana z włókna węglowego. Jeśli porównasz je z typowym metalowym ramieniem stwierdzisz, że jest ono trzy razy bardziej odporne na zgniatanie, trzy razy bardziej odporne na zginanie, 11 razy bardziej odporne na rozerwanie przez skręcenie, przynajmniej sto razy lepiej wytłumione i to wszystko przy masie o połowę mniejszej. Łożysko jest także nieco inne od tych spotykanych na rynku. Trudno to opisać, o wiele łatwiej pokazać. Spróbuję to jednak jakoś wytłumaczyć. Na spodzie znajdują się trzy przymocowane do siebie kule. Czwarta przymocowana do ramienia, wpada w utworzone przez nie zagłębienie. Wszystko obraca się wokół tej kuli. To jest jak stół na trzech nogach - nie może wystąpić tu chybotanie.

DS: Obecnie do swojej oferty dodaliście jeszcze kolumny głośnikowe. Czy zamierzacie rozwinąć produkcję w cały system?
AS: Mam taką nadzieję. Jest to nasz plan. Mamy kilka pomysłów, nad którymi trzeba popracować. Powinniśmy zacząć w tym roku.

DS: Pracujecie nad odtwarzaczem CD? Zamierzacie produkować takie urządzenie?
AS: Nie, nie mamy w planach odtwarzacza CD.

DS: Sądzisz, że dyskofony nie będą nigdy tak dobre jak gramofony?
AS: Kto wie. Może któregoś dnia. Mówi się ostatnio dużo o wyższych częstotliwościach próbkowania i wyższej rozdzielczości, które składać się mają na nowy format. Może w tym tkwi odpowiedź. Naprawdę nie wiem. Znam ludzi, którzy twierdzą, że CD było najlepsze 10 lat temu. Może to brzmi śmiesznie, ale naprawdę znam takich ludzi.

DS: Co myślisz o ramionach tangencjalnych? Zamierzacie robić kiedyś coś takiego?
AS: Myślę, że są bardzo dobre. Raczej nie będziemy czegoś takiego produkować, ponieważ nasz gramofon nie był projektowany w tym kierunku. Takie ramiona są zwykle dość ciężkie, a ciężkie ramię nie pasowałoby zbyt dobrze do naszego gramofonu. Także cena musiałaby być wysoka.

DS: A propos ceny. Wasz gramofon należy do tańszych jeżeli chodzi o high-end. Czemu akurat taka cena? Czemu nie coś bardzo taniego co każdy mógłby kupić? A jeśli z kolei high-end to czemu nie coś np. za 20.000 funtów?
AS: Kiedy zaczynaliśmy wzorem dla nas był Sondek Linn'a. Chcieliśmy zrobić bardzo dobry gramofon za jak najniższą cenę. Tym bardziej, że akurat w tamtym okresie rynek na gramofony analogowe kurczył się bardzo szybko. Bardzo łatwo mogliśmy zrobić coś bardzo drogiego, ale nie widzieliśmy w tym sensu. Od tamtego czasu rynek nieco się wzmocnił. I zmienił. Płyta analogowa już nie jest postrzegana jako rozrywka masowa. Ale wielu ludzi uważa, że posiada ona najwyższą jakość i najlepszą wierność, czego nie można powiedzieć o płycie kompaktowej. Tak więc rynek zmienia się. A my, jak się okazało, wyprzedziliśmy modę, mając do zaoferowania coś co jest bardzo dobre i w miarę tanie, co ludzie mogliby kupić.

DS: Tak więc widzisz rynek analogowy jako pole do popisu dla nielicznych?
AS: Raczej tak. Mimo tego, że CD rozwija się bardzo szybko, płyta analogowa nadal będzie produkowana i będzie się rozwijać. Ciągle pojawiają się ludzie, którzy wierzą, i którzy poświęcają swój czas i swoją pracę na produkcję jak najlepszych tłoczeń. Tak więc nie będzie to już na pewno rynek masowy, ale jako rynek specjalistyczny LP ma nadal przed sobą przyszłość.

DS: A co myślisz o takich nowych formatach jak MD, DCC? Słyszałeś te urządzenia?
AS: Słyszałem je ale tylko na wystawach sprzętu hi-fi. Nie brzmiały zbyt dobrze, ale może to była wina warunków w jakich je odsłuchiwałem. Nie wydaje mi się aby miały one zbyt duże przebicie na rynku. Ale ta technologia jest tak różna od tego co my robimy, że trudno mi powiedzieć na ten temat coś więcej.

DS: Jak widzisz rolę akcesoriów w systemie hi-fi? Czy projektowałeś gramofon z założeniem, że będzie on pracował na jakimś konkretnym stoliku, z jakimiś konkretnymi kablami?
AS: Stolik jest bardzo ważny. Ten, którego używamy, i który polecamy, to prezent z Mana Acoustics. To efekt mojej długiej przyjaźni z ludźmi z tej firmy. Od czasu naszej pierwszej ekspozycji staramy się używać tego stolika i nasz gramofon był częściowo projektowany z myślą o tego typu podstawie. Jeśli chodzi o kable to muszę się przyznać, że niewiele o nich wiem. Najlepiej gdyby ich w ogóle nie używać, ale na razie chyba nie jest to możliwe.

DS: Teraz kilka słów o kolumnach. Jakich używacie głośników?
AS: Ciągle pracujemy nad kolumnami i ciągle są to prototypy. Wszystko więc może w nich jeszcze ulec zmianie. Używamy głośników Scan-Speak. Przystosowano je do naszych wymagań. Na przykład membrana głośnika niskotonowego jest cięższa niż w modelach produkowanych seryjnie. Daje to niższą częstotliwość rezonansową w obudowie. Boki kolumny wykonaliśmy z włókna węglowego. I znowu daje to nam te same plusy jak w przypadku ramienia. Włókno węglowe jest o wiele bardziej sztywne i o wiele lepiej tłumi drgania niż MDF. Jeżeli przyłożysz stetoskop do boków obudowy słyszysz tylko sygnał. Jeśli zrobisz to samo na górze obudowy, która jest z drewna, usłyszysz rezonans. Jest to typowy syndrom drewnianej obudowy.

DS: Jaki rodzaj obudowy zastosowaliście? Jest to obudowa zamknięta, czy też jakiś rodzaj obudowy otwartej?
AS: W zasadzie są to dwie obudowy w jednej. Głośnik wysokotonowy i średnioniskotonowy mają obudowę, która otwiera się z tyłu. Głośnik niskotonowy otwiera się do dołu. Regulację ilości basu zapewnia płytka w otworze tunelu i odległość od podłogi, którą można dowolnie zmieniać.

DS: Tak więc macie już źródło, macie kolumny, zapewne następnym produktem będzie wzmacniacz.
AS: Oczywiście najpierw musimy skończyć pracę nad kolumnami. Ale rzeczywiście planujemy zająć się wzmacniaczami. W szczególności wzmacniaczami mocy i ich interakcją z kolumnami. Będzie to dalszy krok w kierunku rozwinięcia całego systemu.

DS: Wypada mi zatem życzyć powodzenia. Dziękuję za rozmowę.

Od Redakcji.
Ciekawym uzupełnieniem do wywiadu Dariusza Słobody będzie zapwne informacja o sprzedaży analogowych płyt w 1994 roku. Według danych podanych przez BPI w 1994 zanotowano w Wielkiej Brytanii 14-procentowy wzrost w stosunku do 1993 roku. Łączna sprzedaż kształtowała się wówczas nieco poniżej 5 milionów płyt długogrających rocznie. Ważnym segmentem był też rynek singli. W większości innych krajów sprzedaż LP jednak spadała. Wyjątkiem były Stany Zjednoczone, gdzie w 1994 zanotowno prawie dwukrotnie większą sprzedaż niż w 1993. W liczbach bezwzględnych było to jednak mniej niż w UK - 1,2 mln albumów.
Jeśli mają Państwo uwagi dotyczące tej strony lub zauważyliście na niej błędy, dajcie nam znać.
Kliknięcie na niniejszy link spowoduje uruchomienie w nowym oknie formularza, przy pomocy którego można przekazać uwagi do redakcji.
Copyright © 1991-2017 Magazyn Hi-Fi, Gdynia, Poland
logo hifi.pl