Start Pomoc Kontakt Reklama O nas Zaloguj Rejestracja

Witryna hifi.pl wykorzystuje ciasteczka (cookies). Proszę kliknąć aby uzyskać więcej informacji.

Pierre Lurne - wywiad


Wywiad przeprowadzono w 1997 roku w Annecy. Pierre Lurne to jeden z weteranów na rynku gramofonów analogowych, właściciel firmy Audiomeca i autor konstrukcji dla innych producentów.
Rozmówcy: PL - Pierre Lurne, MS - Marek Sawicki
Korzystając z pobytu we Francji na wystawie Salon HiFi, która odbywa się w marcu, odwiedziłem też małą wytwórnię sprzętu high-end - Audiomeca. Siedziba firmy mieści się w Annecy, pomiędzy Grenoble a Genewą. Prowadzi ją Pierre Lurne, wraz ze swą żoną. W latach osiemdziesiątych firma zajmowała się wyłącznie produktami analogowymi: gramofonami i ramionami. W ciągu kilku ostatnich lat rozgłos jej przyniosły dwa transporty CD: Kreatura i Mephisto. Pierre Lurne należy do ścisłej światowej czołówki w dziedzinie gramofonów analogowych.

Nadejście epoki CD zmusiło go do zajęcia się zagadnieniami mechanicznymi związanymi z transportami CD. Pierre Lurne przed rozpoczęciem działalności na polu urządzeń cyfrowych nawiązał kontakt z dawnym inżynierem z firmy Philips. Inżynier ten opracował między innymi słynny napęd do odtwarzaczy CDM4. Pierre Lurne - szczerze się do tego przyznaje - będąc z wykształcenia fizykiem, zagadnień cyfrowych uczył się wręcz od podstaw. Jego przewodnikiem i nauczycielem był wspomniany inżynier z Philipsa, z którym przez trzy lata wymieniał informacje do granic możliwości eksploatując fax. Elektronikę do przetworników C/A Audiomeca (np. do Ambrozji) zaprojektował zaprzyjaźniony elektronik z Włoch.

Z Pierrem Lurne miałem przyjemność rozmawiać przez ponad trzy godziny. Okazał się osobą niezmiernie otwartą i życzliwą. Jak powiedziała później jego żona "gdy Pierre zacznie opowiadać, to nie można go już zatrzymać". Pierre Lurne w niedzielne popołudnie siedzi w domu i odpisuje na listy, które otrzymuje z całego świata od fanów gramofonów i high-end.
Kulminacją prac Pierre Lurne nad mechanizmami CD jest jego własny napęd. Opowiada o nim poniżej.

PL: Tutaj na stole mamy kilka różnych mechanizmów CD pochodzących od dużych wytwórni. Jeden jest od CEC z głowicą lasera Sanyo, to kolejny z Japonii, a to są modele od Philipsa CDM 4, 9, 12. Widzimy, że wszystkie są bardzo małe, bardzo lekkie. Mamy tutaj typowe wykonanie charakterystyczne dla wielkomasowej produkcji, gdzie chodzi głównie o niski koszt i duże ilości. Mechanizmy te mają za zadanie pracować wystarczająco dobrze, bez awarii.

Aktualnie tendencja jest taka, nawet dla DVD, aby produkować mniejsze i tańsze mechanizmy. Dla dużych firm lepiej jest inwestować w układy elektroniczne. Jakość sygnału cyfrowego ma być związana z pracą układów elektronicznych. Pozwoli to obniżyć koszt produkcji mechanizmów. Jeżeli przy produkcji urządzeń audio chcemy zaoszczędzić pieniądze, to oszczędności dokonuje się na mechanice - ona przede wszystkim kosztuje. W przyszłości mechanizmy CD będą jeszcze gorsze, ale w sumie nie jest to ważne dla przemysłu, gdyż układy elektroniczne skorygują wszystkie błędy odczytu. Nie jest to rozwiązanie dla audiofili, gdyż tutaj chcemy uczynić produkt doskonałym na każdym kroku.

Teraz pokazuję ci rezultat mojej kilkuletniej współpracy ze wspomnianym inżynierem z Philipsa - prototypowy transport z moim własnym CDM. Płyta zamykająca komorę na płytę CD będzie poruszana elektromechanicznie - gdy wykonujemy drogi i ekskluzywny produkt musimy pamiętać o takich szczegółach. Płyta zamykająca od góry komorę jest poruszana specjalnym, dużym kołem - w pierwszej fazie otwierania płyta się porusza powoli, później przyspiesza i na koniec zwalnia. Takie otwieranie komory daje poczucie komfortu, luksusu. Można to porównać do obsługi tunera. Jeżeli weźmiemy tuner francuski lub angielski, przestrajanie stacji nie jest zbyt przyjemne. Mam tu na myśli duże pokrętło do strojenia. Gdy weźmiemy japoński tuner, wystarczy lekko pchnąć gałkę strojenia i sama się ona dalej obraca.

MS: Tak właśnie działają tunery Sony Esprit.
PL: Teraz popatrz na przesuw głowicy lasera, która jest zamocowana w wagoniku (carriage). Jest to specjalnie dociążone. Gdy głowica lasera się porusza, mamy akcję i reakcję. Jeżeli nie chcemy, aby wagonik poruszał się z pobudzeniem, musi być ciężki. Proporcje masy między wagonikiem, a głowicą lasera muszą być odpowiednie. Należy znaleźć pewien limit, im jesteśmy bliżej tego progu tym lepiej.

Silnik obrotu płyty jest drogi, napęd jest przenoszony poprzez pasek (belt drive). Ale zamierzam usunąć napęd paskowy. Problem jakości nie polega tu na tym czy jest pasek, czy go nie ma. Wibracje indukowane poprzez motor przenoszą się na płytę CD poprzez talerzyk, na którym ona spoczywa. W napędach produkowanych masowo, mamy napęd bezpośredni (direct drive) - na osi (spindle) silnika mamy talerzyk. Mamy zatem bezpośrednio drgania z silnika przenoszone na dysk CD.

Problemy drgań w napędach CD nie wyglądają tak jak w gramofonach analogowych. Wibracje w CD są korygowane przez servo i to jest jego zadanie. Ale za każdym razem, gdy servo wykonuje korekcję, zwiększa się poziom jittera.

W mechanizmie CD wysokiej klasy dąży się odciążenia servo - do wyeliminowana jego działania. Nie jest to do końca możliwe. Ale musimy się zbliżyć do tego progu - jak najmniejszego aktywowana servo do korekcji. Jeżeli nie chcemy, aby wibracje z silnika przenosiły się na płytę możemy korzystać z paska przenoszącego napęd. Aktualnie myślę jednak inaczej. Jeśli zważymy w CD masę talerzyka, płyty CD i docisku okazuje się, że nie ma to nic wspólnego z gramofonem analogowym - proporcje mas są inne, trzy wymienione elementy w CD są bardzo lekkie. Pasek może w sumie przynieść więcej słabych punktów w tym rozwiązaniu, mamy tarcie, zarywanie. Przy włączaniu i wyłączaniu dysk CD nie zmienia stanu postój-ruch gładko, jest pewne nierówne zarywanie (w oryginale: breaking of move).

Drgania z silnika nie są przenoszone na płytę w systemie, który się nazywa sprzęgło magnetyczne.

W moim mechanizmie mamy regulację głowicy (head) lasera w dwóch punktach - korekcję azymutu soczewki lasera w stosunku do płaszczyzny płyty CD. W mechanizmach CD produkowanych masowo nie ma takiej możliwości, głowica lasera jest zamocowana na stałe i nie można zmienić jej odchylenia. Jak wiemy jest pewna tolerancja produkcji, zatem kąty nie są idealne.

Wyjaśnia to dlaczego, niektóre płyty CD nie są czytane przez drogie transporty, za to są czytane przez discmany naszych dzieci. Głowica lasera w moim mechanizmie może tu być dokładnie ustawiona w fabryce.

Ruch głowicy jest bardzo ważny. Głowica lasera przesuwana liniowo przez silnik, musi zatrzymać się dokładnie w tym samym momencie gdy zatrzymuje się silnik. Gdy głowica nie zatrzymuje się, bo oddziaływało na nią zbyt duże przyspieszenie, pojawiają się problemy - mamy złożone kilkufazowe naprowadzanie na daną ścieżkę. Głowica lasera musi się poruszać precyzyjnie, ważny jest jej ciężar. Głowica lasera w moim mechanizmie przesuwa się po szklanych szynach i jest zawieszona na kulkowych łożyskach pochodzących ze Szwajcarii.

MS: Kiedy Pański transport pojawi się na rynku?
PL: Codziennie jestem zajęty produkcją, zostaje mi bardzo mało czasu na prace nad tym transportem. Jeżeli produkcja trochę się rozluźni wówczas dokończę prace. Pragnę dokończyć napęd CD, nawet jeżeli cały transport nie będzie gotowy. Chcę też przygotować mniejszy model napędu pasującego do aktualnych elektronicznych servo - będzie on znacznie tańszy. Zamierzam sprzedawać mój napęd na zewnątrz, nastąpi to nawet przed ukończeniem mego transportu CD z moim mechanizmem.

Chcę ukończyć ten napęd, aby móc go pokazać innym firmom, zanim zacznę sprzedaż. Talerzyk w moim napędzie jest także mojej własnej konstrukcji, zaprojektowałem go w oparciu o reguły stosowane od lat przy produktach analogowych.

Reguły fizyki nie mają nic wspólnego z hifi. Rozwiązanie nie może być lepsze niż pozwalają na to prawa fizyki. Każde ciało ma środek ciężkości. Przez ten punkt prowadzimy osie. Wybieramy dwa punkty na osi i liczymy moment bezwładności. Wybierając tych punktów nieskończenie dużo wokół środka ciężkości utworzy się elipsoida lub nazwijmy to nawet kształtem jajka. Możemy mieć dwa przypadki - okrąg lub nawet sferę. Aby poznać zachowanie dynamiczne ciała musimy znać elipsoidę. Jest to szczególnie ważne dla ramion gramofonowych.

Idealne ramię można przyrównać do ołówka. Ołówek można oprzeć tak o jeden punkt, iż siły potrzebne aby jego koniec poruszyć w dół-górę, prawo-lewo były równe. W ramionach jest tak, iż siły poruszające w prawo-lewo są dwadzieścia razy większe niż dół-góra. W ten sposób można też analizować zachowanie talerza w gramofonie. Kładąc na talerz lekki przedmiot, odchylimy go. To odchylenie mówi nam o dokładności systemu. W przypadku skrajnym talerz z odwróconym łożyskiem (inverted bearing) po prostu się przewróci. Z teorii reguł działania gramofonów korzystałem projektując swój CDM - przede wszystkim chodzi tu o talerzyk i docisk.

MS: Czy może Pan opowiedzieć o swoich pracach projektowych dla innych firm high-end?
PL: Pierwsze ramię gramofonowe zbudowałem w roku 1968, miałem wówczas 20 lat. Równolegle zbudowałem pierwszy gramofon. Sprzedaż zaczęła się od znajomych, przyjaciół. Sprzedałem też gramofon mojemu profesorowi fizyki. Kilka projektów opatentowałem, ale nie mają one znaczenia wówczas, gdy trzeba stoczyć walkę np. z Philipsem. Firmę założyłem w 1979 roku. Z początku produkowaliśmy tylko ramiona gramofonowe. Wkrótce zaczęliśmy prace OEM dla innych firm: Goldmund, Vecteur, Audio Analyze itd. W tej chwili wykonujemy także pewne cyfrowe produkty dla trzech innych firmy. Pisano o tym w nowościach HFN&RR. W przyszłości będziemy produkować dla jednej z firm francuskich, przez ostatnie dwa lata mieliśmy kontrakt z CEC oddziałem francuskim. Teraz przygotowujemy dwa urządzenia dla firmy z Paryża.

MS: Może spróbuje Pan wyjaśnić dlaczego słyszalne są różnice między różnymi i drogimi transportami CD, nawet poprzez taki "ulepszacz" transmisji cyfrowej jak Digital Lens od Genesis.
PL: Problem ten został wyjaśniony przez czytelnika Stereophile, w liście zamieszczonym na łamach tej publikacji. Digital Lens może przyjąć dane cyfrowe i precyzyjnie przesłać je dalej. Ale nie może odtworzyć tego co zostało utracone w sygnale. Jeżeli zatem są różnice w sygnale na wejściu Digital Lens, to będą też one na wyjściu. Bardzo trudnym zadaniem jest zrozumienie zjawiska dlaczego różne transporty CD brzmią inaczej. Jeżeli by Pan na ten temat porozmawiał z inżynierem Philipsa, nie rozumiałby on twego problemu, gdyż nie jest on audiofilem. Obecnie poglądy zaczynają się zmieniać. CD powstało w 1983 roku. Szybko poznaliśmy zjawisko jitter. Teraz wiemy, że pod nazwą jitter kryje się dużo zjawisk zachodzących przy transmisji sygnału cyfrowego. Pomaga to zrozumieć różnice w brzmieniu transportów. Te różnice nie mają nic wspólnego z różnicami, które słyszymy porównując gramofony analogowe. Jest to inny świat.

MS: Jakie rozwiązania techniczne wykorzystał Pan w swoich transportach, szczególnie w najdroższym Mephisto?
PL: W Mephisto będącym naszym produktem sztandarowym wykorzystaliśmy napęd Philips CDM9, bez modyfikacji. CDM9 został obudowany - nazywamy to blokiem mechanicznym. Wprowadziliśmy prawdziwy docisk (clamp), który w tym przypadku pełni też rolę talerza. Docisk ten znakomicie dopasowany jest do talerzyka, na którym spoczywa płyta CD. Docisk ten jest też dynamicznie zrównoważony (dynamicaly balanced). W innych produktach dokonuję jak to nazwę "niegroźnych modyfikacji". Zmieniam - zwiększam masę niektórych części, zmieniam środek ciężkości systemu. Dokonuję lepszego wytłumienia głowicy lasera. I kilka innych podobnych detali.

MS: Czy możliwy jest techniczny pomiar jakości sygnału z transportu, w który został zaangażowany duży wkład w opracowanie mechaniki.
PL: Dzisiaj jest za wcześnie, abym mógł pomierzyć transport ze wszystkich możliwych stron. Muszę go wpierw w pełni ukończyć. Próby z prototypem mego transportu pokazały, iż sprawuje się on dobrze pod względem wibracji, jest szybki. Oczywiście mierzymy jitter, ale nie wykonujemy tego tutaj w fabryce z uwagi na fakt, iż jesteśmy zbyt małą firmą na takie urządzenia pomiarowe. Mamy natomiast przyjaciół w brytyjskiej firmie Audio Synthesis, która produkuje prawdopodobnie najlepszy konwerter C/A na świecie - DAX. Mamy tutaj na miejscu DAX 1, ale na rynku już jest nowa wersja DAX 2. Używają oni Audio Precision System One. Zainteresowani są oni zakupem od nas mojego napędu CD. Spodziewam się, iż będą oni naszym pierwszym klientem - odbiorcą napędu CD wykonanego przez nas jako OEM.

Pomiar jittera jest bardzo złożony. Należy analizować wyjście cyfrowe w transporcie, wzór oka, poziom błędów (block error), sprawdza się też jak dużo wykonanych zostało korekcji sygnału.

W audio należy pamiętać, iż oprócz technicznego zaangażowania, produkt ma spełniać pewne wymagania komercyjne. Produkt powinien nie tylko pracować dokładnie, ale też i wyglądać i cechować się dobrym stosunkiem ceny do jakości konstrukcji. Na rynku mamy dużo transportów, gdzie są wykorzystane bardzo drogie komponenty, pomaga to w sprzedaży. Podobnie jest z zegarkami analogowymi ze Szwajcarii. Ja natomiast jestem technikiem i dla mnie osobiście liczy się tylko jak urządzenie działa. Uważam, iż w napędzie CD najważniejszy jest masa. Sama masa nic jednak nie znaczy, należy też ją umieścić w przestrzeni.

MS: Rozumiem, iż w napędzie CD otrzymujemy wysoką jakość sygnału, gdy servo, korekcja błędów jest odciążone.
PL: Ważne jest precyzyjne wyregulowanie głowicy lasera, szczelina miedzy soczewką, a dyskiem musi być precyzyjnie określona. W praktyce nie jest możliwe nigdy precyzyjne ustawienie wzajemne płyty i głowicy lasera. Tylko Bóg to może...

Zawsze pewien błąd odczytu pozostaje. Jeżeli wiązka pada na dysk z niedokładnym kątem, odbicie pojawia się w innym miejscu.

Dużo jest do zrobienia przy głowicy lasera, chcę nad tym popracować w przyszłości. Bardzo dobre układy optyczne lasera produkuje firma Sanyo, ich system jest bardzo symetryczny - chodzi tu o położenie soczewki. Gdy głowica przesuwa się w dół, górę, w celu ogniskowania, lub w prawo, lewo w celu śledzenia ścieżek - jest cały czas dobrze zrównoważona.

W CDM9 Philipsa dobrze przebiega ogniskowanie, gdy soczewka porusza się "góra, dół". Natomiast zupełnie inaczej jest z śledzeniem prawo, lewo. Jest tu problem bezwładności masy. W CDM9 cewka zasilająca elektromagnes i w sumie poruszająca soczewkę jest wykonana niesymetrycznie, nie jest to układ zrównoważony. W takim rozwiązaniu gorzej przebiega rozkład akcji - reakcji, ma miejsce więcej przypadkowego korygowania położenia. W sumie pojawia się więcej błędów, które znowu muszą być korygowane i to nie ma końca.

MS: jakie napędy są lepsze, z przesuwem głowicy lasera liniowym czy też po łuku.
PL: Pytanie o jakość napędu nie ma związku z tym jakie jest śledzenie: liniowe, czy po łuku (swingin arm). Wiem natomiast, że audiofile mają swoje preferencje. CDM9 jest najlepszym napędem jaki powstał u Philipsa. CDM 1, 3, 4 są tej samej generacji co CDM9. "Dziewiątka" kończy tą generację, wygląda taniej, ale jest najlepsza. CDM12 został zaprojektowany, aby przyłączyć się do japońskiego systemu śledzenia tangencjalnego oraz aby produkcja była bardzo tania. Nie chcę powiedzieć, iż ten napęd jest przez to zły. Wręcz przeciwnie, jest dobry, ale z punktu widzenia wielkoprzemysłowego. Gdy swego czasu byłem w Philipsie pokazano mi trzy różne wersje podkładek pod płytę CD, w szufladzie. Gdy przemnożymy to przez milion szuflad do odtwarzaczy CD, okazuje się iż można zaoszczędzić dużo pieniędzy. W taki sposób myśli przemysł.

W moim nowym napędzie CD, występują pewne podobieństwa do gramofonu analogowego. Płyta CD, talerzyk i docisk tworzą jakby całość. Niech Pan zwróci uwagę, iż w moim napędzie talerzyk pod płytę jest większy niż we wszystkich przemysłowych napędach.

MS: Czy nadal jest dostęp do ścieżki "jeden".
PL: Rozmiar talerzyka wynosi 30 mm. Na początku istnienia CD, kształt głowicy lasera wymuszał tak mały talerzyk, aby był dostęp do ścieżek początkowych. Teraz talerzyk mogę powiększyć, przez co jest on bardziej stabilny.

MS: Co Pan sądzi o dostępnych na rynku drogich transportach CD. Czy są jakieś specyficzne podejścia do konstruowania pomiędzy różnymi firmami.
PL: Pytanie to skłania mnie do wielu refleksji. Z tego co wiem o przemyśle high-end, żadna firma, szczególnie mała, nie produkuje swoich własnych napędów CD. Oczywiście nie jest to możliwe - jest to zbyt trudne zadanie. Dzisiejszy świat staje się coraz bardziej zelektronizowany. Pozostali jednak inżynierowie-mechanicy, którzy kilka lat temu zaprzestali produkcji gramofonów analogowych, w związku z ekspansją produktów cyfrowych. Sądzę, iż byliby zdolni zaprojektować napędy CD. Może się też zdarzyć, iż jutro kupię gazetę hifi i przeczytam, iż ktoś już wcześniej wpadł na pomysł zrobienia własnego napędu i okaże się, iż nie jestem pierwszy. Obserwuję sytuację, iż poważne firmy high-end w drogich transportach CD używają tanich napędów pochodzących z przemysłu masowego. Najgorsze jest to, że firmy high-end nie mają wyboru. Nawet Mark Levinson zrezygnował z używania CDM 9, gdyż ten napęd przestał być produkowany. Teraz przeszedł na CDM12. Ogólnie większość amerykańskich firm używa tanich napędów Philipsa, np. Audio Research. Z USA Wadia, a z Europy Copland korzystają z VRDS Teac'a. Wygląda to już poważniej. Ale te produkty są strasznie przedrożone. Naprawdę. Chodzi mi o to, iż ja tutaj w małej firmie jestem wstanie produkować to taniej. A przecież VRDS pochodzi od dużego dostawcy przemysłowego. Teac jest bardzo drogi.

Ostatnio nasila się trend, iż CDM 9 lub CDM12 jest pakowany w solidną obudowę, następnie robione są zdjęcia reklamowe. I mamy drogi produkt. A to wciąż jest tani CDM w pudełku. Każdy tak może zrobić. Ludzie, którzy nie są technikami, sądzą, że w takich obudowach jest coś poprawione w działaniu CDM. A tak nie jest. Nie lubię, gdy ludzie używają trickowych argumentów.

Gdy byłem młody poszedłem na wystawę high end. Spotykałem ludzi, którzy mówili, iż najlepszy dźwięk jest w tym pokoju, inni, że w tamtym. Było to dla mnie zaskoczeniem - własny gust kształtuje opinię. Od początku mojej pracy nad produktami analogowymi, staram się, aby były one jak najlepsze. Czy się one podobają jest sprawą gustu. Natomiast jeśli spojrzymy na nie z technicznego punktu widzenia wierzę, iż jest w nich tylko kilka błędów.

We Frankfurcie na wystawie high-end spotkałem profesora fizyki, który przyszedł spotkać się z projektantem gramofonów i ramion. Profesor zadał swoim studentom problem, jak powinien działać talerz w gramofonie analogowym. Ja staram się korzystać z tego czego nauczyłem się w szkole, wręcz powtarzam szkolne reguły. Gdy stosujemy się do reguł poznanych na lekcjach fizyki to nie ma zbyt szerokiego wyboru. Jeżeli chcemy robić inaczej, to produkt może nie być udany.

W tej chwili przy wykorzystaniu technologii można produkować dobrze brzmiące produkty, ale z punktu widzenia fizyki, mechaniki jest w nich wiele do poprawienia. W mechanice jest tak, iż każdego dnia, po latach przemyśleń znajdujemy kolejnym nowy argument, iż właśnie taka droga jest jedyną możliwą.

MS: Czy zgodzi się Pan, że trudno jest przygotować obiektywną recenzję transportu CD. Często jedna firma ma w ofercie transport i przetwornik C/A. Zazwyczaj zaleca się, aby oba urządzenia pochodziły od jednej firmy. Osobiście nie lubię opinii wygłoszonych przez recenzentów o bardzo emocjonalnym podejściu. Do prawdy nie wiem jak brzmi produkt gdy czytam recenzję napisaną przez Jonathana Sculla ze Stereophila.
PL: JS nie jest zupełnie technikiem. Robert Harley jest dobrym elektronikiem i technikiem. Dzisiaj często się zdarza, iż technicy w branży high-end to też dobrzy elektronicy. Jest to szansa dla mnie.

Nie ma wątpliwości, że o transporcie jest najmniej do powiedzenia. Podam przykład. Po płytce dekodera, znajduje się płytka z wyjściem cyfrowym. Standardem jest używanie na wyjściu transportu transformatora, aby się całkowicie odseparować od przetwornika. W UK firmy usuwają płytkę z transformatorem i zasilają bezpośrednio wyjście cyfrowe. Jest to trochę niebezpieczne, pojawiają się problemy z szumem, przydźwiękiem. Ale ostatecznie, wiem z doświadczenia, iż to działa. Talisman (transport Audiomeci) ma dwa wyjścia cyfrowe, bezpośrednie i poprzez transformator. Oczywiście transformatorów nie znajdziemy w produktach masowych Philipsa. Nie ma tam takich wymagań. Firmy high-end, zamiast transformatora używają zwykłej cewki radiowej. I to daje dobre rezultaty. Ale zastosowanie prawdziwego transformatora daje najlepszy rezultat. Wprowadzenie przetaktowania (reclocking) tylko w transporcie prawie nic nie daje. Jeżeli własny jitter jest niski to przetaktowanie nie jest konieczne. Przetaktowanie musi się odbywać jak najbliżej przetwornika C/A (chodzi o układ scalony, a nie całe urządzenie). Jedno przetaktowanie daje zadowalający rezultat, ale można ich stosować więcej. Audio Synthesis stosuje kilka różnych przetaktowań w swoim DAX. Z tego co wiem to stosują oni najbardziej zaawansowane techniki przetaktowania na świecie - prowadzą badania w tej dziedzinie.

Audio Synthesis jest małą firmą i jej osiągnięcia nie są przez to zbyt znane. To co wykonuje AS tak na prawdę znają tylko brytyjscy recenzenci. Paul Miller (HFN&RR i HiFi Choice) napisał zaawansowane oprogramowanie do pomiarów jittera, prywatnie używa on DAX 2.

W transporcie wpływ na jakość sygnału uzyskujemy poprzez przetaktowanie, wybór napędu, jego zawieszenie, stabilność. Rolę odgrywają też szczegóły takie jak rozmiar docisku płyty. Poglądy na wielkość docisku są mocno podzielone, nie wiem kto ma rację. Mały docisk nie tłumi efektywnie wibracji, jest za lekki. Zbyt ciężki docisk utrudnia z kolei śledzenie servo.

Wiele firm modyfikuje napędy CD poprzez wstawianie lepszego silnika obrotu płyty i wstawienia ciężkiego docisku. Moim zdaniem jest to strata czasu, takie modyfikacje. Nawet najtańszy mechanizm ma perfekcyjne kołysanie i drżenie (wow & flutter). Jak już powiedziałem - rola napędu CD to nie tylko kręcenie płytą. Mnóstwo specyfikacji systemu ukrytych jest w głowicy lasera i jej ruchu.

MS: Ciekawie przetaktowanie rozwiązała berlińska firma MBL w konwerterach 1511 i 1611. Na wejściu cyfrowym i bezpośrednio przy scalaku konwertera są pętle PLL oparte o układy Crystala CS8412. W sumie są tam cztery pętle PLL.
PL: Pamiętajmy też o tym, iż nawet jeżeli transport i DAC nie posiadają przetaktowania to i tak wow & flutter nie istnieje. Po prostu w układach scalonych servo jest pamięć RAM (ring memory). Dane są wysyłane precyzyjnie na wyjście.

Zaawansowane przetaktowanie stosuje Mark Levinson. Dane są buforowane w pamięci RAM. Przy stosowaniu dużej pojemności RAM należy utrzymywać ją wypełnioną tylko w części. Byłoby dziwne jakby po naciśnięciu stop, słyszelibyśmy muzykę przez kilka sekund. Przetaktowywanie jest kontrolowne przez VCO.

Rozmawialiśmy o różnych transportach z punktu widzenia manufaktury. Spotykałem się z różnymi szalonymi poglądami ze strony audiofili. Na przykład czy soczewka (lens) lasera powinna być z plastyku czy z czystego szkła. Są różne poglądy na temat docisku płyty (clamping). Czy dobry jest napęd paskowy, czy lepszy jest przesuw liniowy czy po łuku. Jest wielu ludzi twierdzących, iż napęd Philipsa CDM9Pro jest najlepszy. Obawiam się, że tak nie jest. Ludzie po prostu nie wiedzą jakie są różnice pomiędzy wersją Pro i standardową. W wersji Pro jest silnik z efektem Halla, zaś w standardowej silnik DC (na prąd stały).

Aby otrzymać obrót osi silnika, potrzebny jest ruch pola magnetycznego. W silniku DC, rotor silnika wykonuje małe, skokowe ruchy i są one w przybliżeniu płynne, zachowują ciągłość. Efektem niekorzystnym jest tylko szum. W silniku Halla mamy jeden obrót złożony z czterech, ośmiu faz. Nie ma tu porównania z silnikiem DC. Pamiętamy debatę analogową: napęd bezpośredni kontra napęd paskowy. Jestem technikiem i nie umieściłbym talerza w gramofonie bezpośrednio na źródle wibracji (silniku). Swego czasu Goldmund poprosił mnie, abym zaprojektował gramofon Studietto, tańszy brat modelu Studio. Przysłali mi nowy silnik direct drive od JVC. Papst był wykorzystywany w Studio. Gdy podłączyłem go do sieci obrót nie był płynny, ale po nałożeniu na oś talerza ważącego 3 kg, ruch staje się płynny. Jest to prawdziwe dla wszystkich silników. W CDM z tanimi silnikami, ruch obrotowy nie jest całkiem płynny. Ale z silnikiem na prąd stały jest bardziej równomierny.

Jeśli zatem ruch jest bardziej płynny, odciążane jest servo, pamięć RAM, w sumie mamy mniej jittera. I dlatego preferuję silniki na prąd stały.

Czy widział Pan artykuły w jakiejkolwiek gazecie hifi opisujące co jest w środku scalaków servo i dekodera. Uwierz mi, jest bałagan. Jest tam bardzo kompleksowy bałagan.

MS: Jak wygląda aktualnie sytuacja na rynku produktów analogowych?
PL: Łamie mi Pan serce tym pytaniem. W przeszłości byliśmy wyłącznie producentem gramofonów analogowych. Dzisiaj wykonujemy dziesięć razy mniej gramofonów niż produktów cyfrowych. Osobiście jestem kolekcjonerem płyt LP - mam ich tysiące. I tylko STO płyt CD.

Ciągle wierzę, iż LP jest zdecydowanie bardziej muzykalny niż CD (much more superior).

MS: Ja natomiast uważam, że drogie systemy CD, kosztujące tysiące $ są OK pod względem muzykalności. Tanie odtwarzacze CD - zgadzam się - brzmią okropnie. W ich dźwięku jest jakieś podskórne szaleństwo.
PL: Tak, niestety jest to kwestia pieniędzy. Dzisiejsze produkty CD o wysokich cenach brzmią OK. Ale na dobrym systemie LP mamy wciąż więcej muzyki. Nikt nie wie dokładnie dlaczego.

MS: Nieskończona rozdzielczość rowka na płycie?
PL: Kto to wie. Słowo "nieskończoność" być może jest kluczem. W CD mamy ustalony standard, nie można go przekroczyć, ogranicza nas limit informacji. Każdego dnia zbliżamy się, ale nie możemy osiągnąć nieskończoności. W przyszłości może wejdziemy na format 24/96. Wpierw musimy go uważnie posłuchać. Mam nadzieję, ze duże koncerny nie wprowadzą redukcji danych, wówczas utracilibyśmy cały potencjał. Analog ma dużo punktów słabych, szum, zużywanie się rowków...

MS: Ale w sumie brzmi to relaksująco.
PL: Ale nie tylko dźwięk się liczy. W głowie zachodzi wiele procesów. Analogowe produkty są dziełami sztuki. CD dziełem marketingu. Płyty LP mają wręcz książki włożone w koperty. Zbieram nawet słynne okładki. Nie wyobrażam sobie, aby kolekcjonować wkładki do pudełek na CD. Przy CD nie ma wiele do czytania. Kiedyś byłem bardzo mocno zaangażowany w debatę LP kontra CD. Ale teraz nie ma o czym już rozmawiać, gdyż wojna jest zakończona. Ktoś w przeszłości powiedział: "ten kto wierzy w LP jest szalony, zaś ten kto wierzy w CD jest głuchy".

W CD mamy ograniczenie systemu, zaś w analogu nie ma końca. W tej chwili zachowujemy produkcję gramofonów analogowych, ale firmę przy życiu trzymają produkty cyfrowe. Zanim rozpoczęło się królowanie CD i zanim umarła nasza produkcja analogów, bardzo wielu dystrybutorów poprosiło mnie, abym zaprojektował referencyjny gramofon.

Zaprojektowałem gramofon dla Goldmunda T5, teraz nazywa się on SF5. Zaprzestałem współpracy z Goldmundem gdyż wystąpiły problemy z płatnościami za moją pracę. Projekty T5 zabrałem od Goldmunda, kilka rzeczy poprawiłem lub zmieniłem. Musiałem tak zrobić, aby mieć inny gramofon niż T5 Goldmunda. Nazywa się to teraz SF5 i jest najstarszym produktem w moim katalogu. Projektowałem ten gramofon w roku 1983.

Mój dystrybutor w Szwajcarii, który jest jednocześnie moim przyjacielem poprosił mnie o zaprojektowanie referencyjnego gramofonu. Ja natomiast nie miałem na to czasu, ani pieniędzy. Wówczas ten dystrybutor powiedział "Pierre nie mogę Ci dać czasu, ale mogę Ci dać pieniądze". Odbył on małą podróż po wszystkich swoich klientach - audiofilach i powiedział mi, iż zamówi dziesięć tych gramofonów. Gramofonów bardzo skomplikowanych i bardzo drogich. Zastanowiłem się nad tym przedsięwzięciem, skontaktowałem się z innymi dystrybutorami i okazało się, iż będę miał zamówienie na dziesięć kolejnych gramofonów. Co oznaczałoby dla mnie podjęcie takiego projektu. Stwierdziłem, iż zaprojektowanie ramienia i gramofonu za tak wielkie pieniądze zajmie mi ponad rok. Musiałbym też zamknąć na rok produkcję i skupić się na projektowaniu. Nie było to możliwe.

Trzeba zrozumieć, gdy chcesz zaprojektować produkt referencyjny, że nie można z góry przewidzieć kiedy będą gotowe pierwsze egzemplarze. Oprócz tego, że jest to "cost no object" (koszt nie gra roli), to także "time no object" (czas nie gra roli). Łatwo można ustalić datę końca projektu taniego produktu. Ostatecznie nie podjąłem się tego projektu, zrezygnowałem z pieniędzy mi proponowanych. Być może postąpiłem źle. Jednak idea gramofonu referencyjnego wciąż chodzi mi po głowie. Od lat nie ma nic nowego w gramofonach analogowych, wszystko co jest na rynku, to stare generacje.

MS: Rozumiem, że gramofon J1 nie jest najlepszym Pana dziełem (red.: J1 z ramieniem kosztuje około 25 tysięcy zł).
PL: Nie. Ale J1 jest bardzo dobrym produktem. Skonstruowałem go po odejściu od Goldmunda. W tamtym czasie produkowałem tylko ramiona i okazało się, że potrzebuję gramofonu, który by uzupełniał ofertę. Projekt J1 powstawał w pośpiechu. Produkcja tylko ramion nie zapewniałaby funkcjonowania firmy. Dla J1 docelowy pułap nie był wysoko ustawiony, tak jak dla wspomnianego gramofonu referencyjnego. Na rynku high-end jest tak, że gdy zbyt wysoko ustawimy docelowy pułap to mniej ludzi zrozumie produkt.

Jeślibyśmy mieli więcej czasu dokładnie bym wyjaśnił wszystkie problemy związane z łożyskiem, talerzem, silnikiem w produktach analogowych. Lubię proste i eleganckie rozwiązania.

MS: Kto jest głównym odbiorcą Pana produktów.
PL: To zależy od pory roku. Zmieniają się najwięksi odbiorcy co około sześć miesięcy. Nie jesteśmy firmą dużą.

MS: Ale dość znaną.
PL: Też tak nie jest.

MS: W prasie widuję sporo ogłoszeń reklamowych o produktach Audiomeci. Przez ostatnich kilka lat nazbierałem też trochę artykułów i recenzji.
PL: Nigdy nie płaciłem za reklamę w moim życiu. Z małym wyjątkiem. Ostatnio dołożyłem się do reklamy, którą mój amerykański dystrybutor ma w Stereophile. Ta gazeta jest czytana na całym świecie. Moja firma znana jest tylko wśród małej grupy fanatyków.

MS: Co Pan sądzi o rynku audio we Francji.
PL: W Ameryce powstają drogie produkty, bo mieszkają tam bogaci audiofile. W UK firmy specjalizują się w tanim sprzęcie. Natomiast we Francji sytuacja jest specyficzna. Francuzi nie mówią innymi językami. Zatem wiedzą oni tylko tyle, ile napisze prasa francuska. A prasa hifi tutejsza pisze, iż wszystko jest dobre. Nie znam natomiast prasy niemieckiej.

MS: Niektórzy znani brytyjscy recenzenci z wykształceniem technicznym oprócz recenzji udzielają także konsultacji i wręcz wykonują projekty.
PL: Nie znam osobiście recenzentów z UK, ale słyszałem od kilku osób o takiej właśnie ich działalności. Pamiętam przypadek SME 5, dziesięć lat temu. Recenzent był wynajęty do konsultacji na temat brzmienia. Ta współpraca była oficjalna - pisał o tym Stereophile. Nie jest to do końca uczciwe. Ale na świecie, nie tylko w hifi, ludzie wykonują kilka zawodów jednocześnie. Hifi jest jak polityka.

W przyszłości będę musiał podjąć trudną decyzję o sprzedaży mojego napędu CD dla innych firm. Chcę też mieć mój własny CD transport referencyjny. Klient logicznie rozumując dojdzie do wniosku, iż najlepszy transport z napędem Pierra Lurne pochodzi od Audiomeci. Nie jest to uczciwe z mojej strony wobec konkurencji, dla której chcę sprzedawać mój napęd.

Nie zamierzam w związku z tym powiększać mojej firmy. Być może założę drugą firmę, dedykowaną tylko do produkcji jednego modelu transportu. Ale w rzeczywistości wiemy, iż to ten sam producent.

MS: Jak zechciałby Pan podsumować rozmowę?
PL: Kiedy zaczynałem swoją karierę na rynku high-end jako producent, miałem bardzo ważną recenzję na łamach L'Audiofile. W tamtych czasach ta gazeta była dostępna tylko poprzez prenumeratę. Nie było jej w kioskach. Artykuł ten bardzo mi pomógł. L'Audiofile kilka lat temu wydał kompilację najlepszych artykułów.

Chcę teraz napisać artykuł o napędach. Rozmawiałem już z redaktorem jednej z gazet hifi z siedzibą w Paryżu. Jeśli napiszę ten artykuł, znajdę na to czas, wówczas mogę go przesłać również dla was. Wyślę go recenzentom w USA, we Francji.

W tej chwili mam tylko problemy z czasem. Warto by było wyjaśnić pewne zagadnienia związane z transportami. Ludzie zazwyczaj mówią o elektronice, o konwerterach. A transport to początek systemu. Jeśli tutaj coś stracimy, jest to stracone na zawsze. Nie wszystko jest do końca wyjaśnione w transportach CD.

MS: Cóż, dzisiaj ludzie zaczynają używać komputerowych napędów CD-ROM do odtwarzania płyt.
Jeśli mają Państwo uwagi dotyczące tej strony lub zauważyliście na niej błędy, dajcie nam znać.
Kliknięcie na niniejszy link spowoduje uruchomienie w nowym oknie formularza, przy pomocy którego można przekazać uwagi do redakcji.
Copyright © 1991-2017 Magazyn Hi-Fi, Gdynia, Poland
logo hifi.pl