Start Pomoc Kontakt Reklama O nas Zaloguj Rejestracja

Witryna hifi.pl wykorzystuje ciasteczka (cookies). Proszę kliknąć aby uzyskać więcej informacji.

The Hi-Fi Show 1996, Londyn

Już na kilka tygodni przed rozpoczęciem The Hi-Fi Show '96 zapowiadał się bardzo dobrze. Wstępne informacje wyglądały optymistycznie. W ubiegłym roku we wrześniu zorganizowano w Londynie aż trzy zbliżone profilem imprezy. Było to bardzo źle komentowane zarówno przez prasę jak i przez przemysł - powszechnie wyrażano niezadowolenie z zaistniałego stanu rzeczy. Tym razem można mówić o powrocie do normalności. Zlikwidowano konkurencyjną wystawę w hotelu Cumberland, w tym roku nie przyciągnęła ona dostatecznego zainteresowania ze strony wystawców i z tego powodu zarzucono jej organizację. Nie ukrywam, że ten fakt mnie ucieszył. Zmienił się też stosunek wielu firm do wystawy elektroniki konsumpcyjnej pod nazwą Live, która jest organizowana pod koniec września. Masowy charakter tej imprezy w poprzednich latach kusił niejednego specjalistycznego producenta - liczono, że w tłumie publiczności uda się znaleźć nowych klientów na sprzęt hi-fi. Tak się jednak nie stało. Jeden z przedstawicieli znanej brytyjskiej firmy wyjaśnił mi to już na frankfurckim High-Endzie. Koszt wystawienia się na Live to kwota liczona w dziesiątkach tysięcy funtów, koszt udziału w The Hi-Fi Show to pojedyncze tysiące. Natomiast owa "masowa publiczność" to gracze Nintendo i maniacy wideo nie przejawiający żadnego zainteresowania poważnym sprzętem audio.

W rezultacie zdecydowana większość firmy brytyjskich była obecna na The Hi-Fi Show, zwanym potocznie Ramada, od nazwy hotelu goszczącego wystawę już od wielu lat. Z grona znanych wytwórców angielskich zabrakło tylko kilku nazw, osobiście uważam, że absencja była niewielka. Ramada pełni też rolę swoistej platformy startowej. Pokazują się tu fimy młode, a nawet zupełni debiutanci. Nie ma wątpliwości, że ze wszystkich europejskich wystaw specjalistycznych jest to impreza najbardziej międzynarodowa. Właśnie w hotelu Ramada firmy z dalekich krajów próbują przedstawić swą ofertę europejskiej publiczności. Biorąc pod uwagę jak bardzo kosmopolityczny jest sam Londyn, charakter wystawy wydaje się być w tym mieście czymś zupełnie naturalnym.

Archiwalia

Ciągle żywe jest zainteresowanie starym sprzętem. Można bez wątpienia mówić o pewnym segmencie rynku tworzonym przez kolekcjonerów, co jest zupełnie zrozumiałe. Co ciekawsze, nie brak też zwolenników brzmienia niektórych bardzo starych modeli! Starocie można podzielić na dwie grupy. Mamy produkowane współcześnie repliki klasycznych urządzeń i prawdziwe antyki.

Repliki wystawił Marantz. Przedwzmacniacz Model 7 za 3.500 funtów to konstrukcja z 1959 roku, wzmacniacz mocy Model 9 pochodzi z 1961. Do kompletu dodano też współczesny odtwarzacz CD-63 Mk II KI Signature i autentyczne kolumny Tannoya z lat sześćdziesiątych. Kolumny te nie są już produkowane i Tannoy nie produkuje też replik, po prostu ściągnięto antyki aby zachować klimat ekspozycji. Na stanowisku był też gramofon Garrad 301, ale nie widziałem go w działaniu.

O produktach firmy Beam Echo pod nazwą Avantic Audio już wspominałem w ubiegłorocznym reportażu. Produkcja tych replik jest nadal kontynuowana, ale niebawem pod tą samą marką pojawią się nowe, współcześnie opracowane modele. Zresztą warto pamiętać, że niejedna współczesna konstrukcja jest też oparta na kilkudziesięcioletnich rozwiązaniach układowych.

Nie mogło też zabraknąć pierwszych elektrostatów Quada. Pracowały z elektroniką Tima de Paravicini, a także w pokoju firmy PM Components. Ten klasyk jest jak widać ciągle żywy, a przecież od wprowadzenia tych kolumn na rynek mija już prawie 40 lat!

Największe zainteresowanie starociami dało się zaobserwować na stanowisku Loricraft Audio. Firma ta specjalizuje się głównie w restaurowaniu klasycznych gramofonów Garrad 301/401 i Thorens TD124. Liczni hobbyści mieli masę pytań i nieustannie absorbowali Terry'ego O'Sullivana, który tworzy tą jednoosobową firmę.

Analog

Dla mnie najciekawszą informacją dotyczącą analogu były dane o sprzedaży gramofonu Duala. Na stanowisku firmy Revolver, dystrybutora Duala na UK, powiedziano mi, że miesięcznie sprzedaje się od kilkuset do tysiąca sztuk modelu 505-4! Jeśli tak jest w istocie, to rynek analogowy ma przed sobą jeszcze wiele lat istnienia. Zaryzkowałbym nawet małą przepowiednię: czarne płyty zaczną definitywnie znikać z rynku dopiero wtedy kiedy nowe, pojemniejsze nośniki (najprawdopodobniej wielokanałowe) zaczną wypierać tradycyjną płytę kompaktową.

Nottingham Analogue Studio wystawiło dwa bardzo ciekawe urządzenia. Pierwsze to nowy flagowiec firmy, gramofon Anna Log (5.500 GBP). Jego powstanie to owoc dwuletnich prac. Jak głosi firmowa informacja wibracje od silnika oraz z łożyska zostały w Anna Log zredukowane praktycznie do zera. Drugie urządzenie to Petal DA Converter. Miał on postać gramofonu, do którego dodatkowo przymocowano wokół talerza kilka obrotowych wałków, a do każdego wałka przymocowano kilka płyt kompaktowych, wałki były połączone paskiem z trzpieniem silnika. W rezultacie wraz z talerzem gramofonu obracało się kilkadziesiąt płyt kompaktowych umieszczonych na obwodzie. Zwiedzający zwykle przez kilka sekund ze zdziwieniem patrzeli na to dziwo, a potem na ich twarzy pojawiał się szeroki uśmiech. Przyznaję, że ten dowcip mnie się również bardzo podobał. No i Nottingham Analogue Studio wejdzie do historii jako pierwszy na świecie producent "przetwornika CA" odtwarzającego winylowe płyty.

Wilson Benesch niebawem poszerzy swą gamę wkładek, zaplanowano nowy model pod nazwą Analog. Na razie dane mi było tylko obejrzeć jego korpus, oczywiście wykonany z włókna węglowego. Z pominiejszych akcesoriów Wilson Benesch ma też stolik pod gramofon o specjalnej konstrukcji.

Nie zabrakło wielu starych klasyków takich jak Systemdek, Townshend, Linn, VPI. Ciekawy gramofon ma też firma Sound By Design, znowu wystawiano drogi gramofon Lumley Stratosphere.

Brytyjskie kolumny

Najbardziej widocznym wystawcą był w tym roku Rogers. Firma ta wynajęła kilka pomieszczeń. Oprócz tego kilka dziewcząt rozdawało w korytarzach torby z prospektami Rogersa. Znaczny odsetek zwiedzających pakował w te torby zbierane prospekty, nazwa firmy była w rezultacie widoczna wszędzie. Trzeba też przyznać, że tym razem Rogers zaprezentował się okazale i wystawił sporo nowości. Duża sala na na parterze, blisko głównego wejścia, służyła promocji jednego tylko modelu: dB 101. Na ścianach i na stojakach zamocowano duże ilości tych kolumienek w różnych wariantach wykończenia. Przy wejściu stał też futurystycznie wyglądający samochód. Związek kolumn z motoryzacją jest taki, że w projektowaniu db101 uczestniczył Peter Stevens, stylista, którego dziełem był sportowy McLaren F1. W pierwszej chwili potraktowałem db 101 jako tanią kolumienkę dla początkujących, czy wręcz jako ofertę dla nieaudiofilskiej klienteli. Agresywna stylistyka i małe gabaryty nie kojarzą mi się z poważnymi zestawami. Kosztujący 400 funtów db 101 ma jednak niezłe parametry techniczne i membranę z Aerogelu (HDA). Cena i materiały wskazują więc, że nie jest to produkt masowy i że jakość dźwięku może być całkiem poważna. Niestety nie było możliwości by to sprawdzić. Najbardziej zwraca uwagę niezwykłe wzornictwo i bogactwo różnych wariantów wykończenia.

Dla ortodoksyjnych audiofili ciekawszą nowością były trzy modele serii Avanti: C6 20 (533 GBP), C6 25 (763 GBP), C6 28 (1303 GBP). Po raz pierwszy zetknąłem się z kopułką głośnika wysokotonowego wykonaną z włókna węglowego. Za zgodą obsługi stanowiska nacisnąłem palcem kopułkę. Materiał jest dość twardy i jak mi się wydaje mniej delikatny od aluminium, nie nastąpiło żadne widoczne odkształcenie membrany. Zaskoczył mnie też jej znaczny skok. Demonstracja dźwiękowa (z wykorzystaniem CD Quada i lampowego wzmacniacza Rogers E40) chyba nie ujawniała możliwości kolumn. Według firmowych informacji kopułki z włókna węglowego mają dorównywać metalowym pod względem zakresu pracy tłokowej (co jest bardzo prawdopodobne jeśli weźmiemy ich sztywność zbadaną przeze mnie organoleptycznie) a pod względem zniekształceń przypominają miękkie kopułki z tradycyjnych materiałów. Przyznam, że te zestawy wzbudziły moją ciekawość i bardzo chętnie posłuchałbym ich w domowych warunkach.

Wilson Benesch przedstawił swe nowe kolumny Act Two. Są one w znacznym stopniu oparte na modelu Act One. Kształt skrzynki jest podobny, te same są też głośniki (Scanspeak) i zwrotnica. Uproszczono natomiast konstrukcję obudowy, zrezygnowano z aluminiowej płyty oraz z włókna węglowego, trochę uproszczono też profil, wykorzystano wyłącznie materiały drewniane. Zaowocowało to spadkiem ceny z 6.000 do 3.500 funtów.

Jak przystało na przyzwoitą specjalistyczną firmę ProAc zmienia swoją ofertę powoli, ale systematycznie. Tym razem wystawił kolumny Studio 250 (zasilane z elektroniki Audio Research) zastępujące model Studio 200. Jest to podłogowy zestaw w cenie 2.250 funtów. Niskie tony odtwarzają dwa 7-calowe głośniki (Scanspeak) z papierowymi membranami. Głośniki te wyglądają tak samo jak te w Studio 100. ProAc ma też swój pierwszy produkt do kina domowego - zestaw centralny Response CC One. Miałem też okazję porozmawiać chwilę z konstruktorem ProAc, Stuartem Tylerem i wypytać go o niektóre szczegóły konstrukcyjne. Ponieważ słyszałem, że są w Polsce majsterkowicze, którzy zabrali się za "kopiowanie" modelu Response 2.5 z wykorzystaniem standardowych głośników Scanspeaka, śpieszę donieść, że jest to czynność z gruntu absurdalna - ProAc nie korzysta ze standardowych wersji głośników, ale z wersji robionych wyłącznie na jego indywidualne zmówienie. Poza tym jeśli prawdziwe są plotki, które do mnie dotarły, że ktoś póbował użyć głośnika 18W8545 w obudowie tak dużej jaką ma Response 2.5 to jest to również niebezpiecznie blisko absurdu technicznego.

Burton Somervell to firma nowa, ale zarówno Paul Burton jak i Colin Somervell Howard mają już spore doświadczenie w projektowaniu sprzętu audio. Wystawili zestawy bipolarne pod nazwą Model 1, do pewnego stopnia przypominające wyroby firmy Mirage czy też Definitive Technology. O ile mi wiadomo są to pierwsze bipolarne zestawy produkcji europejskiej. W stosunku do znanych wcześniej konstrukcji amerykańskich, kolumny Burton Somervell różnią się zasadniczo w dwóch aspektach. Pracują bipolarnie do częstotliwości około 2 kHz, powyżej głośnik wysokotonowy promieniuje tylko do przodu. Poza tym obudowa jest wąska i płytka, nie starano się tworzyć szerokiej przegrody ani oddalać głośników na głębokość. Konstrukcja taka ma za zadanie poprawić ostrość lokalizacji, która w innych bipolarnych zestawach nie była najlepsza. Inna ciekawa cecha konstrukcji to umieszczenie obu pracujących jak lustrzane odbicie głośników na jednej ramie. Prowadzi to do wygaszania drgań z obu głośników. Na podstawie demonstracji (z wykorzystaniem transportu Teac oraz przetwornika CA i wzmacniaczy LFD) jestem gotów przyzanć, że zabiegi te się w znacznej mierze powiodły. Paul Burton krytycznie odnosi się do idei stosowania głośników wysokotonowych na tylnej ściance dla poprawy przestrzenności. Inną cechą szczególną jego kolumn jest wymyślna konstrukcja ścianek obudowy o wielu warstwach. W sumie zaowocowało to niestety wysoką ceną - 3.000 funtów za parę.

Harbeth wystawiał dwie nowości. Jedna to subwoofer Xtender przeznaczony głównie do modeli LS3/5A oraz HL-P3ES, choć oczywiście można go też użyć z innymi miniaturkami. Drugą nowością są kolumny HL-S8, pierwszy podłogowy zestaw Harbeth. Jest to poniekąd model jubileuszowy, dziesięć lat temu Alan Shaw objął kontrolę na firmą. Membrana głośnika niskośredniotonowego HL-S8 wykorzystuje materiał pod nazwą Radial (wspominałem o tym materiale już wcześniej) i ten fakt warto rozwinąć szerzej. Powstanie Radiala to zwieńczenie bardzo interesującej historii. Poszukując materiałów na membrany Alan Shaw natknął się na dość niespodziewane bariery. Okazało się, że producenci wykorzystywanych na membrany tworzyw sztucznych nie dysponują kompletnymi danymi o zachowaniu się materiałów dla różnych częstotliwości. Klient, który chciał otrzymać informację jak różni się tłumienie na 500 Hz od tłumienia na 2000 Hz otrzymywał odpowiedź, że producent materiału tego nie wie. Harbeth nie dysponował odpowiednim zapleczem dla zbadania tej sprawy i zwrócił się o pomoc do rządu. Prośba została zaakceptowana, uruchomiono program badawczy, dwóch naukowcow przez kilka lat badało własności różnych materiałów. Okazało się między innymi, że niektóre popularne materiały jak choćby polipropylen, mają tłumienia bardzo silnie zależne od częstotliwości pobudzenia. Powszechny pogląd, że materiał ten ma dobre tłumienie wewnętrzne jest więc znaczącym uproszczeniem. Tłumienie jest znaczne tylko w pewnych zakresach częstotliwości, a w innych jest w rzeczywistości małe. Radial tym różni się od innych materiałów, że jego charakterystyka tłumienia wewnętrznego została specjalnie dobrana. Jak na razie nie jest przewidywane wykorzystanie tego materiału przez jakiegokolwiek innego producenta oprócz Harbetha.

ATC jest aktywne zarówno na rynku studyjnym jak i na rynku amatorskim. W światku firm profesjonalnych dość populane jest drukowanie listy użytkowników sprzętu danej marki. Długa lista osób i instytucji, które korzystają z wyrobów ATC jest dość imponująca. Już wcześniej głośniki ATC były znane z niskich zniekształceń i wyjątkowej solidności. Jak wykazały badania dotychczas produkowanych głośników tej firmy, ich układ mechaniczny jest tak dobry, że największym źródłem zniekształceń są prądy wirowe w metalowych częściach głośnika i nabiegunnikach. Aby temu zaradzić, poszukiwano więc materiału zdolnego przenieść znaczne pole magnetyczne, a jednocześnie będącego dobrym izolatorem i w końcu go znaleziono. Wraz z materiałem zmodyfikowano też geometrię układu magnetycznego. Oprócz tego zmieniono jeszcze materiał membrany, obecnie jest to kevler pokryty materiałem tłumiącym. W rezultacie poziom zniekształceń nieliniowych zszedł do poziomu spotykanego we wzmacniaczach. Pierwszą kolumną z nową technologią jest SCM20sl, następca SCM20. Zarówno w poprzedniej wersji jak i w obecnej głośnik imponuje swą solidną konstrukcją, co widać na zamieszczonym zdjęciu. ATC wystawiło też nowy wzmacniacz mocy pod nazwą SPA2-150.

W ubiegłym roku Monitor Audio wystawiało model Studio 100. W ostateczności nie jest on seryjnie produkowany, możne go co najwyżej kupić na zamówienie. W tym roku pokazano natomiast oczekiwane wcześniej, ale spóźnione, kolumny Studio 60. Są one faktycznym modelem flagowym MA. Zastosowane w nich głośniki mają swój rodowód w przetwornikach ze Studio 20SE. Demonstracja odbywała się w tym samym pokoju co rok temu, w tym samym ustawieniu, z wykorzystaniem elektroniki Krella. Choć trudno rzetelnie porównać dwa odsłuchy wykonane w odstępie jednego roku, to przyznam, że dźwięk ze Studio 60 podobał mi się bardziej niż to co zapamiętałem z odsłuchu Studio 100. Podzieliłem się swoją obserwacją z obsługą stanowiska, która potwierdziła, że w istocie taki efekt zamierzano osiągnąć - chyba się udało.

Celestion demonstrowało największe kolumny serii A. Dźwięk mógł imponować swą dynamiką. Cała wykorzystana elektronika pochodziła od Meridiana (500, 566, 502, 557). Seria A obejmuje trzy modele. Największy A3 to trójdrożna podłogowa kolumna z trzema głośnikami niskotonowymi. A2 to również podłogowa, dwu i pół drożna kolumna. Wreszcie A1 to dwudrożny zestaw na podstawki. Wysokotonowe głośniki z 25-milimetrową tytanową kopułką wyglądają tak samo, ale każdy z nich jest w rzeczywistości inny, dopasowany do konkretnego zestawu. W niektórych głośnikach serii zastosowano pierścień Faradaya dla redukcji zniekształceń.

Acoustic Energy prezentowało wprowadzone stosunkowo krótko przed wystawą kolumny z serii Reference. Są to nowe wersje AE-1 II i AE-2 II oraz podłogowy model AE-5 (8.000 GBP). Te ostatnie kolumny nie były dmonstrowane odsłuchowo. Na przemian z AE-1 i AE-2 prezentowano pokrewne modele z serii Signature: AE-1S i AE-2S. Mimo zastosowania elektroniki wysokich lotów (odtwarzacz Wadia i wzmacniacz Gryphon Antileon) dźwięk nie był zbyt imponujący, ale w warunkach wystawy dobry sprzęt nie gwarantuje dobrego odsłuchu. W innym pomieszczniu można też było posłuchać tańszych kolumn tej firmy.

Rozszerzyła się gama głośników Lumley. Obok drogich zestawów serii Reference pojawiły się cztery kolumny serii Promenade w cenach od 300 do 650 funtów za parę.

JPW wystawiało nową serię ML. Liczy ona aż 9 modeli w cenach od 80 do 400 funtów za parę.

TDL ma dwa nowe modele klasy średniej w postaci T-Line 2 (550 GBP) i T-Line 3 (700 GBP). Wykorzystują one znane już wcześniej z serii RTL obudowy "reflex transmission line". Sama seria RTL też uległa odmłodzeniu - pojawiły się wersje Mk.2. TDL ma też w swej ofercie głośnik centralny, subwoofer i tanie kolumienki Nucleus 1 do kanałów tylnich, można więc zestawić bez trudu system kina domowego. Najtańszy Nucleus jest też zalecany do niskobudżedtowych systemów audio jako normalna kolumna.

W reportażu z Frankfurtu wspominałem kolumnach Naim, wówczas jeszcze prototypowych i bezimiennych. W Londynie wystawiano dwa nowe modele w wersji z normalnej produkcji. Intro (596 GBP) i Credo (987 GBP) wyglądają podobnie i faktycznie łączy je wiele cech konstrukcyjnych. Już w swoich starszych modelach takich jak SBL czy DBL Naim oddzielał obudowy poszczególnych głośników (Separate Box Technology) i tak samo jest też w przypadku nowych kolumn. W obu pracuje ten sam 19-milimetrowy głośnik produkowany przez Scanspeaka. Natomiast głośniki niskośredniotonowe - różne w Intro i w Credo - Naim sam zaprojektował i sam produkuje. Dźwięk wydawał mi się mniej suchy i bardziej okrągły na basie niż podczas demonstracji w Niemczech, ale podejrzewam, że bardziej przyczynił się do tego pokój niż zmiany w konstrukcji kolumn.

Castle rozwija swą gamę głośników w rozsądny sposób, zmieniają się poszczególne modele, a całość oferty firmy nie jest sztucznie grupowana w jakieś rodziny czy serie. Na wystawie przezentowano trzy bardzo świerze produkty. Keep to zestaw centralny do kina domowego. Natomiast Eden (450 GBP) i Avon (700 GBP) to dwie kolumny wykorzystujące włókno węglowe w membranach głośników niskośredniotonowych. Prototyp Avona oglądaliśmy już we Frankfurcie. Avon to zestaw podłogowy, Eden jest przeznaczony na podstawki. Wszystkie zestawy Castle jak zwykle imponują pięknymi okleinami z różnych gatunków naturalnego drewna.

Bardzo ambitną konstrukcją może się pochwalić firma Keswick Audio. Zaprezentowano model Zero 2, osiągalny jedynie na zamówienie za 6.000 funtów, zasilany na demonstracji elektroniką Audiolaba. Ten trójdrożny system ma pięć głośników, wysokotonowy z odwróconą kopułką z tytanu powlekanego tlenkiem tytanu, dwa średniotonowe z HDA i dwa niskotonowe z płaskimi, wielowarstwowymi membranami wykonanymi z włókna węglowego i elementu o strukturze plastra miodu. Do wykonania obudowy wykorzystano specjalnie opracowaną mieszankę cyrkonu i elementów ceramicznych w polimerowej bazie. Materiał ten ma nazwę HMC.

Oryginalne kolumny zaprezentowała firma RMS (zbieżność nazwy z niemieckim odpowiednikiem zupełnie przypadkowa). Z pozoru kolumny niczym się nie wyróżniają, ot zwykłe dwudrożne zestawy na podstawki. Z bliska okazują się bardziej interesujące. Przede wszystkim obficie korzystają z metali. Obudowa wykonana została ze stali, metalowa rura wychodząca z dołu pełni podwójną rolę: jest jednocześnie częścią podstawki i jej objętość pełni funkcję otworu bass-reflex. To wszystko w połączeniu z odpowiednią podstawką ma efektywnie odprowadzać drgania.

Impulse rozszerza swoją ofertę o nową serię kolumn. Tym razem nie będą one wykorzystywały obudów tubowych do obciążania głośników, ale będą to albo bass-reflexy albo linie transmisyjne. W sumie mają się pojawić cztery nowe modele. Pierwszy już grał na wystawie, ale pozostałe nie są jeszcze gotowe, nie było też jeszcze żadnych materiałów na temat tych nowości.

Systemdek sprzedający swe kolumny pod marką Systym zaprezentował dwa prototypy kolumn. Oba to stosunkowo niewielkie zestawy na podstawki, oba wykorzystywały głośniki Seas z magnezowymi membranmi i głośniki wysokotonowe Morel. Spodziewane ceny to 2.000 i 3.000 funtów. Systym wchodzi więc na nowe obszary cenowe.

Pierwszy raz zetknąłem się z kolumnami aktywnymi Aro Performance Systems. Są to zestawy w pełni aktywne, oparte na głośnikach Dynaudio, z całkowicie rozdzielonymi obudowami poszczególnych głośników połączonych w jedną całość przy pomocy metalowego stalażu. Cena jedynego modelu firmy pod nazwą Tryactiv wynosi 12.000 GBP.

Heybrook pokazał nowe, nieduże dwudrożne zestawy Heylios o niewygórowanej cenie. Ruark unowocześnił jeden ze swoich produktów - Templar - obecnie już Mark 2. Natomiast zupełnie nowym zestawem jest Prologue One.

Odniosłem wrażenie, że od ubiegłego roku brytyjscy projektancji kolumn trochę przełamali swój konserwatyzm. Więcej było głośników wykorzystujących nowoczesne materiały.

Kolumny niebrytyjskie

Ciekawą rozmowę odbyłem z Holgerem Frome z niemieckiej firmy Avantgarde Acoustics. Nie zachwalał on nawet swoich własnych produktów, ale starał się mnie przekonać do idei głośników tubowych w ogóle. Twierdził, że gdyby nie duże wymiary, to głośniki tubowe zdobyłyby dominującą pozycję na rynku. Zachęcał by pisać artykuły o tym rozwiązaniu technicznym i podkreślał jego zalety. Przyznam, że podał też argumenty rzadko wymieniane, jak choćby możliwości częściowego zastąpienia elektrycznej zwrotnicy przez akustyczne kształtowanie charakterystyk. Podkreślał też, że zastosowanie tuby zmniejsza wychylenia membrany i dzięki temu zyskuje się na szybkości, na dynamice nie tyle w skali makro, ale przy odtwarzaniu subtelności. Kolejna porada od Holgera Fromme: jeśli chcecie poprawić odbiór dźwięku ze swojego systemu audio zadbajcie o komfort odsłuchu. Zrelaksujcie się, weźcie szklankę dobrego wina, a dźwięk zyska znacznie więcej niż przy zmianie wzmacniacza. Niestety nie widzę możliwości byśmy sprawdzili jak poszczególne trunki wpływają na subiektywnie postrzeganą jakość dźwięku. Będziecie Państwo musieli poeksperymentować samodzielnie i znaleźć optymalny wariant bez naszej pomocy. Listy na ten temat mile widziane.

Najnowsze dzieło Dave'a Wilsona - The Cub - stało z boku na stoliku i nie można było jeszcze jego posłuchać. Była to tylko wersja prototypowa. Nawet pracownik Absolute Sounds (firma sprzedająca te kolumny w Anglii) nie był jeszcze zaznajomiony z ich brzmieniem. Z zewnątrz Cub wygląda na dwudrożny zestaw typu D'Appolito, z głośnikami takimi samymi jak w WITT. Kolumna ma średniej wielkości ściankę przednią, ale jest bardzo głęboka. Znalezienie odpowiednich podstawek będzie więc trochę kłopotliwe. Ponoć nieźle pasują podstawki Sonusa Fabera od Extremy (ale ich cena jest "trochę" wygórowana), niewykluczone, że Wilson będzie produkował własne podstawki.

Audio Physic Avanti, we Frankfurcie przedstawiane jeszcze jako prototyp, w Londynie już były w wersji produkcyjnej. Demonstrowano też drugie kolumny tej niemieckiej firmy - Caldera. Oba systemy zasilała elektronika innej niemieckiej firmy - Meracus. Szkoda, że tak małe były pomieszcznia w których wystawiano te produkty.

O włoskich kolumnach Diapason można było porozmawiać z szefem produkującej je firmy. Nie pokazywano żadnych nowości, ale tak czy tak rozmowa była całkiem interesująca. Spytałem o źródła popularności wymyślnych obudów z litego drewna wśród włoskich producentów. Podobno we Włoszech jest tak dużo dobrych stolarni i dobrych stolarzy, że podjęcie tego typu produkcji nie stanowi problemu. Zwrócono mi też uwagę, że drewno na zestawy Diapason pochodzi z "uprawy" a nie z dziko rosnących lasów. Jeszcze jedna ciekawostka dotycząca modelu Adamantes. Otóż obudowy są w tych zestawach parowane podobnie jak i głośniki! W tańszych modelach, gdzie skrzynki mają prostsze kształty tego typu potrzeba nie występuje.

Duńskie kolumny Audiovector wykorzystują dość oryginalny pomysł - można je udoskonalać przerabiając za dopłatą model tańszy na droższy. Kupujemy najpierw model M2 za 1.200 funtów. Potem wymieniamy głośniki niskośredniotonowe oraz dokupujemy wzmocnienie przedniej ścianki i mamy model M3 (1.800 GBP). Następnie poprzez zmianę głośnika wysokotonowego i zwrotnicy awansujemy do modelu M3 Signature (2.500 GBP). Podobną drogę można też przejść od M1 (600 GBP) poprzez M1 Super (900 GBP) do M1 Signature (1.500 GBP). Po dojściu do ostatniej wersji można jeszcze dokonać "aktywizacji", można też oczekiwać, że w przyszłości firma zaoferuje dalsze udoskonalenia. Demonstracja dźwiękowa w Londynie - podobnie jak i wszystkie poprzednie demonstracje kolumn tej firmy - duży nacisk kładła na dynamikę. Po raz kolejny Audiovector wytworzył poziom dźwięku wyższy niż bym sobie tego życzył. Projektant kolumn - Ole Klifoth - stwierdził, że sam nie słucha muzyki tak głośno, ale uważa, że kolumny powinny potrafić zagrać z taką dynamiką. Przy okazji wyjaśniłem też niejasną dla mnie wcześniej kwestię nazewnictwa. Nazwa F3, którą być może też Państwo spotkali, to nazwa firmy. Zajmuje się ona nie tylko produkcją, ale również dystrybucją sprzętu. Natomiast Audiovector to nazwa marki kolumn produkowanych przez F3.

Indyjskie kolumny Cadence już znamy od lat. Wystawiono nowy model flagowy - Arca (14.500 GBP). Ogólna koncepcja tych zestawów jest taka sama jak w przypadku tańszego poprzednika. Do 950 Hz pracuje spory głośnik basowy, a powyżej zakrzywiony panel elektrostatyczny. Głośnik niskotonowy pochodzi z firmy LPG, ale ma podwójny magnes. Jego membrana jest wykonana z kevlaru i nomexu. Zestawy zasilała elektronika Alchemist Products: drogie wzmacniacze (te przy projekcie których współpracował Tim de Paravicini), oraz całkiem niedrogi odtwarzacz Nexus APD32A. Efekt dźwiękowy był bardzo interesujący, swobodnie zawieszony w przestrzeni dźwięk nie był w żaden sposób związany z kolumnami, efekt był taki, jakiego oczekuje się od elektrostatów. Do tego dochodziła też swoboda dynamiki. W prospektach Cadence podkreśla oryginalność projektu zwrotnicy. Faktycznie muszę przyznać, że na ucho nie udało mi się zlokalizować częstotliwości podziału. Kolumny są co prawda z Indii, ale ich projektant jest Austriakiem.

Dość zaskakujące zmiany zaszły w ofercie niemieckiej firmy ALR. Producent ten bardzo gwałtownie przestawił się na metalowe membrany. Głośniki zastosowane w nowych kolumnach ALR powstały we współpracy z E.J. Jordanem, znanym od bardzo dawna promotorem tego rozwiązania konstrukcyjnego. Serię Nummer znaliśmy już z poprzednich lat. Teraz nazwa ta wróciła do oferty ALR, ale już w angielskiej wersji jako Number - widocznie interesy firmy stały się bardziej międzynarodowe.

Potencjalnie interesująco zapowiadała się możliwość odsłuchu kolumn Audio Artistry Vivaldi, skonstruowanych przez Sigfrieda Linkwitza (tego samego od zwrotnic Linkwitza-Riley'a). Kolumny te charakteryzują się dość nowatorskim podejściem do projektu akustycznego (chodzi o sposób współpracy kolumny z pokojem). Z pomocą kompaktu Mark Levinson i wzmacniaczy Rowland udało się uzyskać w małym pomieszczeniu dźwięk o dobrej przestrzenności ale zarazem dość przeciętnej lokalizacji.

Na stanowisku Grado oczywiście można było zobaczyć szereg słuchawek, ponieważ znałem je w zdecydowanej większości, nie poświęciłem większej ilości czasu na odsłuch. Do demonstracji wykorzystano wzmacniacze słuchawkowe Grado i przy okazji dowiedziałem się czemu zniknęły z oferty. Kilka lat temu konkurencja w tym segmencie rynku była znacznie mniejsza, teraz produkcja wzmacniacza Grado nie ma już ponoć sensu ekonomicznego bo na rynku jest zbyt wiele konkurencyjnych produktów. Oprócz słuchawek mogłem też zobaczyć zdjęcie prototypowycch kolumn. Podejście Grado do projektowania kolumn różni się znacznie od konwencjonalnego. Kolumny mają być oparte o głośniki słuchawkowe z modelu RS-1. Szereg takich głośników umieszczonych jeden przy drugim tworzy pionowe źródło liniowe. Do kompletu potrzebny jest jeszcze subwoofer do odtwarzania niskich częstotliwości. Rozpoczęcie produkcji ma nastąpić w styczniu przyszłego roku.

Węgierski Etalon - który wyrobił sobie markę jako producent wzmacniaczy - ostatnimi czasy więcej uwagi poświęca kolumnom. Ciekawostką jest na przykład wysokotonowy głośnik bazujący częściowo na technologii Focala. Powierzchnia membrany wygląda tak samo jak popularnych kopułkach Tioxidowych, ale profil jest inny. W głośnikach Focala profil jest wklęsły, natomiast w Etalon zewnętrzna część membrany ma profil stożkowy, a reszta normalny kształt wypukłej kopułki.

<>Brytyjska elektronika

Dużą niespodziankę zgotował Roksan. Kiedy w maju rozmawialiśmy z Moghaddamem we Frankfurcie, nie zdradził się z żadnymi planami co do nowych modeli. A na Ramadzie przedstawiono całą rodzinę elektroniki pod nazwą Caspian. Podobno celowo trzymano wiadomości o nowych komponentach w tajemnicy. W serii znajduje się wzmacniacz zintegrowany (700 GBP), wzmacniacz mocy, tuner (500 GBP), odtwarzacz CD (850 GBP) i przetwornik CA (1.000 GBP). Poszczególne modele będą się pojawiać w sprzedaży poczynając od października, a do końca roku wszystkie mają już być w produkcji. Touraj był bardzo zadowolony z jakości dźwięku jaki dawały komponenty Caspian w połączeniu kolumnami Ojan (w wersji z subwooferem).

Powoli ewoluuje oferta firmy Exposure. Do świerzych produktów należą dwa wzmacniacze ze zdalnym sterowaniem: zintegrowany 25 (1.000 GBP) i przedwzmacniacz 21 (850 GBP). Inna nowość to przedwzmacniacz gramofonowy 13 (750 GBP). W najbliższej przyszłości spodziewany jest odtwarzacz nazywający się po prostu CD Player. Będzie on wykorzystywał philipsowski mechanizm CD12, jego cena ma wynosić około 1.000 funtów.

Na stanowisku DPA można było uzyskać informacje o najnowszych wzmacniaczach tej firmy - a są to konstrukcje wyróżniające się ciekawymi rozwiązaniami technicznymi. Przedwzmacniacz 500s jest zdalnie sterowany, ale nie ma żadnych typowych układów sterujących i łańcucha rezystorów załączanych tranzystorami FET. Głośność jest w przypadku tego urządzenia zmieniana poprzez zmianę wzmocnienia. Natomiast do sterowania tym procesem służy własny układ DPA na elementach dyskretnych, nie generuje on zakłóceń na wysokich częstotliwościach takich jak typowe przełączniki. Nie mniej ciekawy jest wzmacniacz mocy 500s. Jego projekt trwał ponoć aż 8 lat! DPA podaje, że we wzmacniaczach klasy A w zależności od prądu zmienia się czas przejścia sygnału od wejścia do wyjścia. Powstają więc fazowe zniekształcenia intermodulacyjne, które w prospekcie określa się terminem "jitter" i porównuje z zachowaniem układów cyfrowych. Według badań przeprowadzonych przez firmę okazało się, że jest to całkiem poważny problem. Opracowano układ określony jako Cubed Class A aby zredukować zniekształcenia tego typu. Słada się on z bardzo szybkiego wzmacniacza napięciowego o paśmie do 100MHz i dwóch kaskadowo połączonych wzmacniaczy prądowych. Ten 250-watowy wzmacniacz mieści się w trzech osobnych pudełkach.

Znajomość kulis działania firm jest zwykle bardzo pożyteczna. Weźmy przykład firmy Myryad. Z pozoru debiutant, w rzeczywistości nie. Za tą nową firmą stoi jeden z bardziej znanych i doświadczonych projektantów - Chris Evans. Ma on za sobą karierą w A&R Cambridge (obecnie Arcam) i w NAD. W Myryad współpracuje on z bratem Davidem, który również ma doświadczenie w produkcji sprzętu audio jako że wcześniej pracował w NAD. Myryad ma w tej chwili w swej ofercie wzmacniacz mocy MA120, wzmacniacz zintegrowany MI 120, dwa przedwzmacniacze gramofonowe (osobny dla MM i MC) oraz odtwarzacz CD. Komponenty lokują się w średnich przedziałach cenowych.

Debiutująca w ubiegłym roku firma AES przez ostatnie dwanaście miesięcy rozszerzyła swoją ofertę. Wówczas prezentowano tylko filtr sieciowy pod nazwą Little Mead oraz prototyp wzmacniacza. Prototyp ostatecznie nie wszedł do produkcji, ale za to pojawiły się inne modele: hybrydowy wzmacniacz Carlisle (1.600 GBP) i kolumny Argisle (1.400 GBP). Argisle wykorzystuje głośniki Dynaudio.

Inna młoda firma - Sonneteer - też powiększyła swoją ofertę od 1995 roku. Po debiutanckim produkcie jakim był wzmacniacz Campion, jest też Campion Power (wzmacniacz mocy wzorowany na zintegrowanym Campionie), Alabaster (wzorowany na Campionie ale mocniejszy wzmacniacz zintegrowany), przetwornik CA Dryden i przedwzmacniacz gramofonowy Sedley. Autorzy firmowej ulotki reklamowej piszą, że sprzedają sprzęt, który robią dla siebie. Na koniec zadają pytanie jak można oczekiwać, że ktoś zechce posiadać sprzęt, którego nie chce używać jego projektant. Całkiem słuszna uwaga.

Niebrytyjska elektronika

Interesującą nowinkę zaprezentowała włoska firma ATD - odtwarzacze CD do samodzielnego montażu. Montaż to w tym przypadku połączenie kilku gotowych bloków, a więc nie ma potrzeby szczególnie wprawnego operowania lutownicą. ATD 1.0 (około 250 GBP) ma centralnie położony mechanizm, obudowę w stylu odtwarzaczy harmana/kardona, i przetworniki Crystal. Model wyższy 1.1 (około 350 GBP) ma dodatkowo analogowy stopień wyjściowy na triodach zaprojektowany przesz Tima de Paravicini. Ciekaw jestem czy ta koncepcja sprzedaży urządzeń się przyjmie. Ceny wydają się całkiem atrakcyjne.

Eleganckie, a zarazem bardzo proste i konserwatywne w formie urządzenia pokazywała włoska firma Monrio. Odtwarzacz Privilege, przedwzmacniacz Pluri L i wzmacniacz mocy HP1 przypominają trochę czasy popularności obudów z drapanego aluminium. W środku technologia jest jednak jak najbardziej współczesna i nie nawiązuje do lat siedemdziesiątych.

Holenderski Sphinx obniżył dolny pułap swoich produktów i dodał do oferty dwa nowe wzmacniacze zintegrowane pod nazwą Myth 3 i Myth 5.

Densen pokazał swój nowy odtwarzacz CD - Beat B-400. Część analogowa oparta jest w nim na układach przedwzmacniacza DM 20. Cena powinna być około 10-15% wyższa niż wzmacniacza Beat.

Lampy

Nie wiem czy rynek lampowy się powiększa czy też nie, ale na pewno ma się nieźle. Oferta lampowego sprzętu jest bardzo bogata. Oglądając stoiska na wystawie na pewno nikt by nie pomyślał, że jest to jakaś peryferyjna gałąź audio.

Tradycyjnie do czołówki należy AudioNote, wystawiano między innymi wzmacniacze Ankoru. Ponieważ zarówno firma jak i jej produkty są dość szeroko znane nie będę rozwijał tego tematu szerzej.

Było też wiele innych firm: brytyjski Arion, holenderski Heart (z wzmacniaczami pracującymi głównie na 300B). Był Golden Night Audiona. Unison Research jak zawsze miał coś interesującego dla zwolenników połączenia lamp z ekstrawaganckim wzornictwem. Inny włoski producent lampowych wzmacniaczy - Graaf - hołduje bardziej konserwatywnym gustom, ale dbałość o elegancki wygląd też jest oczywista.

Oczywiście podstawa to same podzespoły. Na sporym stanowisku PM Components można było znaleźć bogatą ofertę lamp. Pod koniec lat osiemdziesiątych firma ta zainwestowała w produkcję lamp w Chinach i sprzedaje znane już powszechnie lampy Golden Dragon. PM Components ma też w swej ofercie wzmacniacze lampowe. Być może zaciekawią Państwa przykładowe ceny niektórych lamp mocy, wszystkie ceny dotyczą pary lamp:
EL34 - 25 GBP,
EL84 - 9,50 GBP,
EL156 - 75 GBP,
211 - 60 GBP,
300B - 160 GBP,
845 - 75 GBP.

Wiem, że wiele osób obawia się zakupu wzmacniacza lampowego ze względu na koszty wymiany lamp. Powyższa informacja powinna pomóc w oszacowaniu ewentualnych kosztów.

Ciekawym zjawiskiem jest bardzo duża popularność rosyjskiej triody 6C33C, którą mieliśmy już okazję spotkać we wzmacniaczu Burdjak & Sikora. Wykorzystuje ją też Moodrich z Ukrainy. Dopiero po wystawie, kiedy przeglądałem wizytówki zauważyłem, że szefem firmy jest pan Mudrić, a więc nazwa firmy to nic innego jak nazwisko zapisane w zangielszczonej formie. Dwa wzmacniacze Moodrich to piętnastowatowy TSA-015 (1.500 GBP) i czterdziestowatowy TMA-040 (2.200 BGP). Oba pracują bez sprzężeń zwrotnych. Produkty francuskiej firmy Kora z tymi samymi lampami wyjściowymi cechowały się bardziej okazałym wykończeniem i wyższymi cenami. CR Developments też wykorzystuje 6C33C w swych szczytowych wzmacniaczach. Do nowości w ofercie CR zaliczają się przedwzmacniacze Kastor. Mają one zarówno zrównoważone jak i niezrównoważone wejścia/wyjścia. Przedwzmacniacz z wejściami liniowymi kosztuje 3.000 GBP a moduł gramofonowy 2.000 GBP.

Innym interesującym zjawiskiem na rynku lampowym jest fala produktów z Chin. W prywatnych rozmowach ze znajomymi hobbystami już niejednokrotnie przewidywałem, że takie zjawisko nastąpi. Otwarcie się nowego rynku zbytu w Chinach stanowiło w ostatnich latach wielki przebój na rynku audio. Prawie wszyscy europejscy producenci z wielkim zadowoleniem mówili o zwiększeniu obrotów na Dalekim Wschodzie. Byłem jednak przekonany, że Azjaci odbiją piłeczkę w drugą stronę. Mając zaplecze w postaci rynku lokalnego i niższe koszty produkcji, musieli rozwinąć własne firmy i rozpocząć kontratak na rynki zachodnie. I tak się właśnie zaczyna dziać. Trzech wystawców z Chin i jeden z Korei to poważna zmiana w stosunku do ubiegłego roku.

Jako przykład weźmy Shenzen Valve Audio Lab (SVAL). Firma założona została w czerwcu 1994 roku, czyli w kategoriach gospodarczych jest to jeszcze niemowlę. Ale wcale nie wygląda ona na drobne przedsięwzięcie kilku entuzjastów działających w piwnicy lub w garażu. Sprzedawany pod nazwą V.A.L. sprzęt jest osiągalny w kilku krajach europejskich, w Afryce Południowej i w Austaralii. W 1995 firma wspólnie z partnerem z Hong Kongu stworzyła Shenzen Electronic Industrial i obiecuje szybką ekspansję. Oferta dostępnych wzmacniaczy też każe potraktować egzotycznego z pozoru producenta poważnie. Przdwzmacniacze to: JD-L1, MP-L1S Mk.II. Wzmacniacze mocy to: JD-845PP, JD-845SE, JD-845PSE, MP-211A, MP-30B, MP-2100, VP-300BD, VP-300BA. Wzmacniacze zintegrowane to: MP-120S, MP-302, VP-100, VP-110, VP-120, VP-200. Do tego dochodzi jeszcze przetwornik CA i wzmacniacz w postaci kitu. Ta wyliczanka jest oczywiście trochę nudna, ale celowo wymieniłem wszystkie modele by mieli Państwo właściwy obraz sytuacji. Nawet jeśli niektóre wzmacniacze to tylko różne wersje tego samego projektu, tak czy inaczej jest to imponująca oferta jak na dwuletnią firmę.

Indyjski Cadence też ma swego lampowca VA 1.0. Charakterystyczną cechą tego urządzenia jest układ, który samoczynnie zmienia polaryzację stosownie do starzenia się lamp.

Ciekawą gamę wzmacniaczy ma Gamma Acoustics. Ceny zaczynają się od dość wysokiego ale jeszcze nie szalonego poziomu. Na przykład przedwzmacniacz Era Standrd kosztuje 1.000 funtów, wzmacniacz zintegrowany Gemini 700 funtów. Natomiast szczytowe modele jak Era Signature (20.000 GBP) czy wzmacniacz mocy Aeon Signature (78.600 GBP) to już ultra drogie zabawki dla rekinów biznesu, dziedziców fortun i zwycięzców loterii. Większość wzmacniaczy Gamma opiera się na triodzie 211.

Ciekawostkiw zasilaczach

Trzy firmy wystawiły urządzenia z ciekawymi rozwiązaniami w konstrukcji zasilaczy. Duński Densen zaprezentował przedwzmacniacz gramofonowy DP Drive, w którym źródłem energii dla stopni wzmacniających były fotoogniwa! We wnętrzu znajdowały się małe żarówki, a bezpośrednio przy nich umieszczono fotoogniwa. Fotoogniwa pozwalają ponoć dokonać poważnej redukcji szumów przedostających się przez konwencjonalne układy zasilające. Prostota tego rozwiązania wzbudziła u mnie bardzo pozytwne reakcje.

Duńskie Holfi ma z kolei w swej ofercie wzmacniacz mocy zasilany bateryjnie. Pudło z akumulatorami waży aż 48 kg! W obudowie znajduje się też układ do ładowania bateri.

Również z baterii zasilane są niektóre wzmacniacze kalifornijskiej firmy N.E.W. Moduły z akumulatorami nie tylko dostarczają zasilanie do układu elektronicznego ale dodatkowo pełnią rolę antywibracyjnych podstaw pod właściwe wzmacniacze. Firma preferuje też klasę A

"Duzi"

Niestety na specjalistycznych wystawach dość słabo reprezentowane są zazwyczaj duże firmy produkujące elektronikę konsumpcyjną: Aiwa, JVC, Kenwood, Philips, Sony, Technics, Toshiba. Z reguły wszyscy producenci tego rodzaju nie pokazują się na wystawach dla audiofili. Biorąc pod uwagę ogromne pieniądze wydawane na imprezach w rodzaju Funkausstellung czy na reklamę, można założyć, że absencja na Hi-Fi Show nie jest motywowana oszczędnościami. Taka jest polityka tych firm. Zachowanie świadczy też dość jednozancznie o traktowaniu rynku i podejściu do audiofilskiej klienteli.

Z tej złej tradycji wyłamuje się Pioneer, który tradycyjnie wystawia się zarówno na Ramadzie jak też i na High-Endzie we Frankfurcie. Korzystając z okazji spytałem o rozwój CD-R. Nie uzyskałem niestety żadnych danych liczbowych, ale zapewnianio mnie, że Pioneer jest bardzo zadowolony z wielkości sprzedaży CD-R. Urządzenia te są kierowane do wyselekcjonowanych sklepów handlujących droższą elektroniką, gdzie cena urządzenia przekraczająca 1.000 funtów nie budzi zdziwienia klientow. Pomogła też obniżka cen płyt, które osiągnęły w Wielkiej Brytanii poziom 8 funtów. Początkowo PDR-05 był ponoć wykorzystywany prawie wyłącznie przez posiadaczy cennych okazów płyt analogowych do wykonywania kopii, ale teraz widać już podobno rozszerzenie zastosowań. Choć oficjalnie nic nie wiadomo o nowych modelach CD-R, to w opinii mojego rozmówcy pojawienie się jeszcze tańszych rejestratorów w niedalekiej przyszłości jest wysoce prawdopodobne. Inna nowość to płyta z czasem nagrania 74 minuty. Jest ona wyszczególniona w cenniku z adnotacją, że cena zostanie podana później. Cóż, poczekamy.

Inną firmą o charakterze bardziej masowym spotykaną na specjalistycznych wystawach dość często jest Teac. Tym razem pokazano bardzo ładny zestaw wieżowy nazwany Seria-H. Wykończone w złotym kolorze urządzenia o szerokości 28,5 cm miały wiele charakterystycznych dla Teaca elementów wzorniczych. Za całą wieżę trzeba zapłacić 800 funtów, a poszczególne komponenty kupione osobno kosztowałyby 890 funtów.

Trzecią wartą wzmianki nowiną z obszarów elektroniki masowej była obecność Samsunga. Wcale nie pokazywano tam żadnych mini wież ani elektronicznych gadżetów. Samsung prezentował trzy bardzo high-endowe komponenty. Przedwzmacniacz C-01 (4.000 GBP), wzmacniacz mocy M-30S (8.000 GBP) i kolumny SP-01 (18.000 GBP) tworzą serię A. Jako źródła do demonstracji użyto CD Mark Levinson. Produkując tak drogie komponenty Samsung chce poprawić swój image, chce zmienić swą dotychczasową opinię producenta niedrogiej masówki.

Akcesoria

Węglowy kabel głośnikowy van den Hula pod nazwą The Third nadal jest pokazywany jako prototyp. Był on używany na stanowisku Orelle. Samego van den Hula można było zobaczyć tylko na małym stanowisku bez demonstracji odsłuchowej.

QED poszerzyło swą ofertę kabli w rodzinie Profile. Oprócz prezentowanego już przez nas Profile 8 jest też Profile 4X4, ma on podobną geometrię i większy sumaryczny przekrój równy 5 mm kw. Najdroższym kablem serii jest Profile Silver 12, jak wskazuje nazwa przewodniki są powlekane srebrem. Rodzina Qudos też liczy już trzy modele: Qudos Micro, Qudos Original i Qudos Bi-wire.

Różnych podstawek i stolików było naprawdę sporo. Jedna firma wyróżniała się zdecydowanie na tle pozostałych - Mana Acoustics. Oprócz samych podstawek wzrok przyciągał też slogan reklamowy "Mana efekt" z liternictwem importowanym z cyrylicy. W kilku pokojach wystawiano systemy na podstawkach Mana. Demonstracje miały pokazać ich stabilność i własności izolujące. Wyglądało to w ten sposób, że ustawiano jedna na drugiej jednopółkowe podstawki Mana a dopiero na nich sprzęt. Tak więc kolumny posadowiono na sztaplu kilku podstawek, a wzmacniacze i gramofony lub odtwarzacze CD na wieżach zmontowanych z kilkunastu podstawek. Najbardziej imponujący system obejmowal parę aktywnych zestawów ATC SCM100, przedwzmacniacz Naim i gramofon Linn LP12. Odtwarzano utwór "Karmacoma" z płyty Massive Attack "Protection" (ze sporą ilością basu) z bardzo dużym poziomem. Nie było sprzężeń, bas był suchy, a dynamika imponująca. Nie powiem by dźwięk mnie zauroczył, ale przyznaję, że demonstrację uważam za udaną. Wystąpił efekt Mana.

Domowe kino

Wreszcie - chyba po raz pierwszy w życiu - wziąłem udział w demonstracji domowego kina, którą oceniam jako sukces. Zastosowany sprzęt to: dekoder i wzmacniacze Lexicon, kolumny JBL (L-90, L Center, L-60) z subwooferami REL (Stentor II, Q-100, Studio II). Do prezentacji wykorzystano film "Jumanji". Kiedy wymagała tego ścieżka dźwiękowa subwoofery pokazały dobre rozciągnięcie pasma w dół, ale nigdy bas nie był dominujący, a więc przełamano tu powszechnie panujący schemat. Poza tym bardzo realistycznie wypadały efekty głębi, nie tylko zmiany odległości, ale również odpowiednie zmiany pogłosu stosowne do miejsca aktora podkreślały realizm oglądanych scen. Zastanawia mnie co w największym stopniu zadecydowało o sukcesie. Ciekawe czy w większym stopniu przyczynił się do tego sprzęt czy może ścieżka Jumanji jest lepsza od innych produkcji.

Dla porównania można też wspomnieć o demonstracji Meridiana - mniej udanej. Bob Stuart z nie najweselszą miną sprawdzał drganie ścian (były to głównie szklane tafle z jednej i prowizoryczne ścianki z płyt z drugiej strony) i ustawienie kolumn. Sprzęt prezentował się bardzo korzystnie, zarówno elktronika jak i aktywne kolumny Meridiana to komponenty o sprawdzonej jakości. Obawiam się jednak, że pokój w poważnym stopniu odbił się na dźwięku. Meridian konsekwentnie lansuje ideę dźwięku wielokanałowego. Stosowano zarówno zwyczajne dwukanałowe nagrania muzyczne, z których procesory dźwiękowe tworzyły siedem sygnałów dla poszczególnych kanałów, jak i wielokanałowe ścieżki dźwiękowe filmów.

Porównując tegoroczną edycję The Hi-Fi Show z imprezą ubiegłoroczną nie widać większej ekspansji domowego kina. W prasie brytyjskiej czytałem też ostatnio interesujący felieton, z którym się zgadzam. Jak dotąd rozwoj domowego kina w Wielkiej Brytanii jest mniejszy niż oczekiwano. Ludzie nie mają ochoty na instalację kilku głośników w różnych miejscach pokoju (dokładnie tego się spodziewałem, przecież dla większości klientów nawet dwa głośniki konwencjonalnego zestawu stereo to duży problem). Natomiast hasło dźwięku surround się przyjęło i doskonale sprzedają się telewizory z różnej maści uprzestrzenniaczami dźwięku.

Nowe standardy

W stosunku do ubiegłego roku wyraźnie wzrosła obecność HDCD - przynajmniej w sensie formalnym. Dość intensywnie kolportowano ulotkę informacyjną wyjaśniającą podstawowe zasady działania systemu. Oferta płyt wydanych w tym systemie wynosi już kilkadziesiąt tytułów i według zapowiedzi co miesiąc powinno przybywać kilkanaście nowych. Wszystko to nie zmienia jednak mojego krytycznego stanowiska w tej sprawie. Polityka licencyjna nie uległa zmianie - implementacja HDCD jest nadal możliwa tylko z wykorzystaniem układów scalonych Pacific Microsonics. Nadal twierdzę, że jest to absurdalne podejście i że zabija to wiarygodność systemu.

Nic nie dowiedziałem się o przyszłości gęstego CD. Bob Stuart z Meridiana zasłaniał się zobowiązaniem do zachowania tajemnicy. Wyraził jedynie nadzieję, że specyfikacja gęstej płyty audio może być ujęta w pierwszej oficjalnej wersji standardu video. Standard może się pojawić w najbliższych miesiącach, ale w tej chwili nadal nic nie wiadomo. Według ostatnich wieści spoza wystawy tarcia są bardzo duże, Philips i Sony stworzyły nawet własną pulę patrentów, które mogą kupować potencjalni producenci płyt i urządzeń DVD. Ponieważ jest to tylko część patentów niezbędnych do produkcji płyt i urządzeń, zakup oferowanego przez Philipsa i Sony pakietu nie rozwiązuje problemu. Jest to niewątpliwie posunięcie zmierzające do zwiększenia nacisku na partnerów tworzących konsorcjum DVD.

Ciekawostki

Na wystawie było trochę urządzeń, które trudno zmieścić w typowych kategoriach sprzętu audio. Czasami były to urządzenia bardzo poważne, a czasami wręcz przeciwnie.

Audiomatica znana już jako producent systemu pomiarowego Clio pokazała tym razem swój sprzęt do pomiarów lamp. Na wystawie można było bezpłatnie skorzystać z usługi pomiaru lamp.

Zupełnie nieudiofilski, ale za to zabawny, jest pomysł firmy Soundbites. Nie ma ona żadnych audiofilskich ambicji, jej produkty mają być alternatywą dla konwencjonalnej produkcji masowej. Soundbite (60 GBP za parę) to malutka kolumienka z jednym głośnikiem, którą można postawić prawie wszędzie. Bassbite to aktywny subwoofer (130 GBP). Wreszcie Powerbite (85 GBP) to nadzwyczaj fikuśny 15-watowy wzmacniacz w kształcie półkuli. Nie ma on możliwości wyboru źródeł, można podłączyć tylko jedno. Włączanie do sieci i zwiększanie głośności odbywa się poprzez przekręcanie okrągłej, górnej części wzmacniacza. Prostota jest tu faktycznie uderzająca.

Dystrybucja

Po raz kolejny w lekkie zakłopotanie wprawiły mnie niektóre rozmowy na temat dystrybucji w Polsce. Jak bowiem można się poczuć kiedy przedstawiciel producenta rzekomo reprezentowanego w naszym kraju pyta się mnie o polecenie dobrych dystrybutorów? Wspominałem już w reportarzu z High-Endu, że niekiedy informacje podawane przez polskich importerów mijają się z prawdą. Ktoś podaje się za dystrybutora a w rzeczywistości nim nie jest. Sądzę, że niektórzy dystrybutorzy - faktycznie mający taki status - notują tak małe, a być może wręcz zerowe, obroty, że w tej sytuacji producent ma uzasadnione prawo poszukiwać innego kontrahenta. Nie można też wykluczyć, że niektórzy producenci są nielojalni wobec swych dystrybutorów i w nadziei na zwiększenie obrotów rozglądają się za bardziej sprawnym importerem. Tak czy inaczej fakty te świadczą o niedojrzałości naszego rynku.

Kiedy pytano mnie o możliwości dystrybucji w Polsce, to pozycja przedstawiciela niezależnej prasy w naturalny sposób wykluczała udzielenie odpowiedzi. Tak więc zawsze ograniczałem się do krótkiego omówienia ogólnej sytuacji na naszym rynku. Ze wszystkich tych rozmów wynika jeden ogólny wniosek. Jest jeszcze dużo niewykorzystanych możliwości. Jestem przekonany, że osoba lub grupka osób dysponująca kapitałem rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych z powodzeniem mogłaby się ubiegać o status dystrybutora.

* * * * *

Po tegorocznej edycji Hi-Fi Show pozostało mi uczucie niedosytu. Okazało się, że trzy i pół dnia (kilka cennych godzin straciłem niestety z powodu nieoczekiwanych kłopotów z akumulatorem w samochodzie) to zbyt mało by dokładnie zapoznać się z całością prezentowanej na wystawie oferty. Starając się wszystko obejrzeć, zebrać materiały ze wszystkich stanowisk i porozmawiać o ciekawszych egzemplarzach nie miałem już wiele czasu na odsłuchiwanie sprzętu! Myślę, że daje się to zauważyć w samym tekście reportażu. (GS)

Jeśli mają Państwo uwagi dotyczące tej strony lub zauważyliście na niej błędy, dajcie nam znać.
Kliknięcie na niniejszy link spowoduje uruchomienie w nowym oknie formularza, przy pomocy którego można przekazać uwagi do redakcji.
Copyright © 1991-2017 Magazyn Hi-Fi, Gdynia, Poland
logo hifi.pl