Start Pomoc Kontakt Reklama O nas Zaloguj Rejestracja

Witryna hifi.pl wykorzystuje ciasteczka (cookies). Proszę kliknąć aby uzyskać więcej informacji.

IFA - Internationale Funkausstellung 1999

Na zwiedzanie tegorocznej edycji berlińskiej Internationallle Funkausstellung poświęciłem dwa dni. Jeśli zważymy wielkość imprezy, wydaje się to być pomysłem szalonym. Czymże są dwa dni na IFA? Czy taki wyjazd w ogóle ma sens? Na tak postawione pytanie można dać różne odpowiedzi - zależnie od punktu widzenia. Dla kogoś kto by chciał faktycznie przyswoić maksimum informacji o tym co prezentuje się na największej europejskiej wystawie sprzętu elektroniki konsumpcyjnej dwa dni to co najwyżej okazja zasmakowania imprezy. Dociekliwy reporter powinien pojawić się na IFA już przed oficjalnym rozpoczęciem by wziąć udział w pierwszych konferencjach prasowych, a potem zaplanować następne 9 dni tak by wykorzystać maksimum możliwości percepcyjnych swojego organizmu. Natomiast audiofil, który wybiera się do Berlina by zobaczyć co ciekawego pokazują na swych stanowiskach wystawcy sprzętu audio znacznie lepiej zrobiłby jadąc na londyński Hi-Fi Show czy frankfurcki High-End. W Berlinie niewiele było okazji by czegoś posłuchać, a wystawionego sprzętu audio w żaden sposób nie da się uznać za reprezentatywny przekrój rynkowej oferty. IFA jest zbyt droga, za mało wyspecjalizowana i zbyt trudno robi się na niej demonstracje dźwiękowe by można tam zgromadzić odpowiednio liczną grupę firm specjalizujących się w audio.

Na IFA widać wyraźnie jak pojemne i wielotorowe jest obecnie zjawisko pod nazwą elektronika konsumpcyjna. Widać też jak wiele jest gałęzi młodych, powstałych dopiero w obecnej dekadzie. Tradycyjne produkty jak audio, telewizja i video sprawiają wrażenie swoistych staroci. Telefonia komórkowa, przemysł gier komputerowych, same komputery (oczywiście multimedialne) i Internet to przecież produkty, które na początku lat dziewięćdziesiątych były jeszcze nowinkami dla wybranych. Teraz to one nadają dynamiki rynkowi elektronicznemu.

Daleko od audio

Sale, na których sprzęt audio był nieobecny poznawałem metodą ultra-ekonomiczną - przechodziłem między stanowiskami wolnym krokiem, a zatrzymywałem się tylko wtedy gdy coś zwróciło mą uwagę. Ile ciekawostek przeoczyłem w ten sposób nie wiem - zapewne mnóstwo. No ale kilka obserwacji poczyniłem.

Zjawiskiem powszechnym stały się płaskie ekrany bez lampy kineskopowej - plazmowe telewizory i monitory LCD. Klasyczny telewizor czy monitor wyglądał wręcz siermiężnie - duży, niezgrabny, a do tego często jeszcze z zaokrągloną powierzchnią ekranu. Modele z lampą kineskopową z reguły stały sobie skromnie na mniej eksponowanych miejscach. Dość ciekawe byłoby sprawdzenie ilu jest prawdziwych producentów płaskich ekranów niekineskopowych, a ile firm pokazało tylko opracowane przez innych technologie z własną naklejką firmową. To zagadnienie jest jednak zbyt odległe od audio bym je dokładniej badał. Muszę się zresztą przyznać, że płaskie monitory komputerowe (choćby takie jak Philips 181AS) to jest coś co silnie oddziaływuje na tą część mojej natury, która odpowiada za pobudzanie ciągot konsumpcyjnych. Chciałbym mieć coś takiego. Póki co rozsądek podpowiada, że trzeba jeszcze czekać aż ceny spadną.

Wśród ekranów telewizyjnych największy jest ponoć Flatron PD60X1 firmy LG. Ma on przekątną 60 cali, ale jak na razie jeszcze nie ma go w sprzedaży, a nawet nie udało mi się dowiedzieć jaka będzie jego cena.

DVD to już codzienność i można odnieść wrażenie, że tu leży przyszłość video. Nic odkrywczego tu nie powiem, ale DVD jasno pokazuje o ile łatwiej wprowadza się na rynek nowości, które mają zgodne poparcie całego przemysłu. Póki co ciągle otwarta i wciąż kłopotliwa jest tylko sprawa standardów nagrywalnych płyt DVD. Na tej podstawie można wnioskować, że magnetowidy nie znikną z rynku zbyt szybko. Ale i bez możliwości nagrywania DVD zdobywa powodzenie w imponującym tempie - rozwój oferty w dziedzinie urządzeń jak i repertuaru nagranego na płytach jest dynamiczny.

W Polsce być może jeszcze nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę, ale do grona potentatów konsumpcyjnej elektroniki weszły firmy stricte internetowe, a zwłaszcza operatorzy internetowi tacy jak America On Line (AOL). To już nie są serwisy dla profesjonalistów czy nawet dla komputerowych hobbystów - to są usługi masowe, składnik cywilizacyjnej infrastruktury zamożnych społeczeństw tak samo jak telefon czy lodówka. Na IFA było to już bardzo wyraźnie widoczne.

OEM

Prawie wszyscy wystawcy starali się w jakiś sposób uatrakcyjnić swoje ekspozycje - o tyle o ile pozwalał na to budżet i powierzchnia stoiska. Na tym tle wyraźnie odróżniały się liczne firmy produkujące elektronikę na Dalekim Wschodzie. Chińczycy, Malezyjczycy, i inni z tego regionu najwyraźniej nie przyjechali do Berlina by bawić przeciągającą tłumnie po salach młodzież. Zjawili się by robić interesy. Obowiązujący model był następujący: skromne stanowisko z niedużą ekspozycją próbek i prospektem prezentującym możliwości firmy, a także ze skromną obsługą dość słabo posługującą się angielskim. Z grubsza ten sam schemat można zauważyć w sposobie ekspozycji mniejszych wystawców na dowolnych targach w Polsce, choćby na niedawnych Housebuilding w Gdańsku.

Na Dalekim Wschodzie podwykonawcy chętnie wyprodukują mini-wieżę, kolumny, głośniki czy same tylko podzespoły, krótko mówiąc są bardzo elastyczni. Szczególnie zwróciłem uwagę na producentów głośników. Zazwyczaj są to całkiem spore firmy - co można wnioskować na podstawie podawanych przez nie wielkości zatrudnienia. Nie oferują one co prawda nowatorskich czy najbardziej zaawansowanych technologii, ale w ramach tradycyjnych materiałów mają pełny asortyment. Klient ma do wyboru membrany papierowe, polipropylenowe, z TPX, kevlarowe, jak również aluminiowe.

Pewnie nikt z Państwa nie słyszał o Panaudio (fabryka w Malezji, dwa oddziały badawczo rozwojowe, jeden w Malezji drugi na Tajwanie, bogata oferta głośników, obudów, a także gotowych kolumn), ani o Kai Shuai Industrial (tajwański producent głośników) ani o Dai-Ichi (malezyjska firma zatrudniająca aż 1.200 osób, która swe zdolności produkcyjne określa na 1,5 miliona głośników i 600 tysięcy sztuk kolumn miesięcznie), ani o Forgings (Tajwan, bardzo bogata oferta głośników i części do głośników, dzienna produkcja głośników wysokotonowych do 50.000), ObOm (Tajlandia, 700 pracowników, głośniki i elementy głośników). Przyznam, że i dla mnie są to nazwy całkowicie anonimowe. Ciśnie się jednak na usta pytanie. Jak często kupowaliśmy produkty którejś z tych firm sprzedawane pod bardziej znaną marką?

Normalne hi-fi

Nad nowymi kolumnami pracuje JMlab. Poszerzona zostanie gama kolumn Utopia. Natomiast nadal nie ma planów by udostępnić indywidualnym klientom głośniki z membranami W - ta technologia pozostaje do wyłącznego wykorzystania w zestawach JMlab (i głośnikach samochodowych). Przy okazji wizyty na stanowisku JMlab udało mi się co nieco dowiedzieć o sposobach sprzedaży najdroższych zestawów firmy. Otóż dla szczególnych zamówień JMlab organizuje nieraz szczególne demonstracje. Zdarzają się ponoć przypadki, że dystrybutorzy z Ameryki przyjeżdżają do Francji z niektórymi klientami aby zademonstrować możliwości sprzętu (jest ponoć w Ameryce system kina domowego z pięcioma Grande Utopiami!). Jeśli więc ktoś z Państwa przymierza się do zakupu systemu kina domowego z parą Grande Utopii jako zestawy lewy-prawy, to myślę, że z pomocą polskiego dystrybutora też będziecie mogli zaaranżować demonstrację u producenta.

Trzeba też odnotować coraz bardziej ekspansywną politykę Tonsilu. Nasz krajowy potentat coraz aktywniej zabiega o zdobywanie nowych rynków. Na IFA stanowisko w stylu westernowym wyróżniało się swoim wystrojem. Handlowa polityka firmy jest może dla Państwa mniej ciekawa. Natomiast nowe kolumny to już coś, czym warto się zainteresować. Pokazano dwie nowe serie, które mają szereg interesujących cech. Po pierwsze nowe materiały do produkcji membran - włókno węglowe w kombinacji z włóknem kevlarowym i papier wzmocniony włóknem węglowym. Ciekawsze jest także wzornictwo zestawów.

Nowych rynków eksportowych szuka też czeska firma Acoustique Quality. Trzeba przyznać, że bogactwo oferty tej marki jest całkiem imponujące. Wraz z kolumnami pokazywano też słowackie wzmacniacze Elnika.

Kilka pokaźnych zmian w ofercie Heco. Pojawił się flagowy model Anniversary - trójdrożny zestaw z głośnikiem wysokotonowym działającym według zasady pierwotnie opracowanej przez Heil AMT (Air Motion Transformer). Zaś seria Mythos została zastąpiona przez serię Argon. W niższym przedziale cenowym pokazały się zaś kolumny Onyx.

Szereg uzupełnień ma gama sprzętu NAD. Najtańszym wzmacniaczem zintegrowanym będzie teraz C300 (w Niemczech 550DM), dwa nowe odtwarzacze CD to C520 (z przetwornikiem 20-bitowym) i C540 (z przetwornikiem 24-bitowym). Oprócz tego NAD wchodzi też na rynek DVD z odtwarzaczem T550 i wprowadza dwa nowe przedwzmacniacze - S150AV i C160.

<>High-End

Swego rodzaju tradycją niemieckich wystaw stają się pokazy systemów pod hasłem "najdroższe na świecie". Tym razem system skompletowano z tak wielu elementów, że aż trudno je wszystkie wymienić. Był to między innymi sprzęt takich marek jak Accuphase, Burmester, Dynaudio, Mark Levinson, mbl. Dawnymi czasy usilnie starałem się brać udział w tego typu pokazach, teraz z reguły je omijam. Trochę żal mi czasu na odsłuchy, które niczego nowego nie uczą, a zmuszają do oczekiwania w długich kolejkach. Według opinii osób, które wzięły udział w pokazie i tym razem nic nadzwyczajnego się nie stało.

Trochę ambitniej została przygotowana demonstracja firmy Burmester. W przeciwieństwie do systemu za 2 miliony marek, Burmester do demonstracji nie wykorzystał zbudowanego tymczasowo pomieszczenia na hali wystawienniczej, ale pomieszczenie poza terenem samej wystawy. I tym razem dźwięk miał pewne oznaki wybitnej klasy, ale trudno by mówić o jakimś całościowo satysfakcjonującym doświadczeniu - warunki w salach konferencyjnych zazwyczaj nie są jednak najlepsze dla zoptymalizowanych demonstracji dźwiękowych.

Oczywiście nie zabrakło też stoiska drugiej sztandarowej firmy berlińskiej - mbl. Można było zobaczyć jak wyglądają wnętrzności super drogiej końcówki mocy 9010, a także wykonaną z tworzywa sztucznego makietę kolumn, która miała tylko sprawdzić reakcję publiczności na nowy design.

Do najbardziej okazałych i przyciągających oko eksponatów należały bez wątpienia zestawy TAG McLaren F1 AvantGarde. Obudowa o charakterystycznych opływowych kształtach wykonana z tworzyw sztucznych oraz technologia głośnikowa Scan-Speaka dała kolumnę za 42.000 DM, została już ona bardzo pozytywnie zrecenzowana w jednym z niemieckich czasopism. Zmianom uległy plany TAG McLarena na przyszłość. Jak się dowiedziałem najprawdopodobniej wcale nie będzie komponentów elektronicznych F2, a od razu F1.

Znalazło się też w Berlinie trochę firm bardziej specjalistycznych i niedużych - co można właściwie uznać za niespodziankę. Weźmy na przykład Electrocompaniet. Można się też zastanawiać czy IFA jest faktycznie optymalnym miejscem dla ekspozycji gramofonów Clearaudio i Transrotor.

SACD, DVD-Audio

Zarówno DVD-Audio jak i SACD można było już zobaczyć i posłuchać na wystawie. W demonstracjach DVD-Audio nie wziąłem udziału, natomiast chwilę posłuchałem SACD. Niewiele z tego typu demonstracji wynika oprócz tego, że zagospodarowanie wielu kanałów wciąż sprawia trudność. Na moje tradycyjne już pytanie o zastosowanie mikrofonów ambisonicznych niezmiennie wszyscy wystawcy na wszystkich wystawach wykazują się kompletną ignorancją - nikt nie wie nic na ten temat. Uważam, że jest to sytuacja żenująca - jak można rozważać wprowadzanie na rynek wielokanałowych nagrań bez opracowania odpowiedniej techniki rejestracji? Pytanie to tym bardziej ciśnie się na usta, że prezentowane nagrania systematycznie zawodzą pod względem tworzenia realnej akustyki wokół słuchacza. Może kogoś rozśmieszy to co napisze dalej, ale jest to opinia jak najbardziej serio. Za najlepszą reklamę SACD w trakcie berlińskiej demonstracji gotów jestem uznać nadzwyczaj germański (to takie luźne skojarzenie, ale jak się już przekonałem nie tylko moje) i bardzo ciężki rockowy kawałek grupy Rammstein. Tu przynajmniej było wiadomo, że w przypadku muzyki elektrycznej dźwięk ma prawo fruwać po scenie, no i fruwał, co dawało dodatkową uciechę.

Już wcześniej informowaliśmy, że inauguracyjny katalog płyt SACD na rynek japoński zawierał tylko płyty jednowarstwowe, niekompatybilne ze zwykłymi odtwarzaczami CD. W Stanach i w Europie sytuacja jest jednak nieco inna. Według opinii obsługi stoiska w Europie i Ameryce nacisk na kompatybilność płyt SACD ze zwykłymi odtwarzaczami jest większy i część tytułów będzie od razu w wersji dwuwarstwowej. Możliwość odtwarzania zademonstrowano praktycznie przekładając płytę z odtwarzacza SACD do niedrogiego boom-boxa (bodaj Philipsa). W dalszym ciągu brak jest poparcia dużych firm fonograficznych dla SACD. Choć lista wytwórni popierających SACD jest dość długa, to z grona potentatów jest na niej tylko jedna nazwa: Sony Music, reszta to już małe wytwórnie audiofilskie.

Pierwsze odtwarzacze SACD Sony SCD-1 i SCD-777ES będą osiągalne w Europie już niebawem - w październiku i listopadzie.

Promotorzy DVD-Audio sprawiają wrażenie jakby się im wcale nie spieszyło. Zapowiedzi co do rozpoczęcia sprzedaży urządzeń Technicsa/Panasonica już podano oficjalnie, ale jak widać nikt nie usiłuje się ścigać z SACD, nie poczyniono specjalnych starań, by wykorzystać cały jesienny sezon wzmożonych zakupów, a i ton wypowiedzi obsługi stanowisk demonstracyjnych był raczej spokojny. Pioneer też zachowywał się dość wstrzemięźliwie - obsługa stanowiska nie wiedziała nawet kiedy dokładnie odtwarzacz wejdzie do sprzedaży.

Całościowe wrażenia są następujące: ani DVD-Audio ani SACD nie było moim zdaniem specjalnie widoczne na IFA. Techniki te zajmowały pozycję marginalną. Czym jest bowiem kilka stanowisk na wystawie, która mieści się w kilkudziesięciu pokaźnych halach wystawienniczych? Sami wystawcy sprawiają wrażenie, jakby nie liczyli na szybki i duży sukces. Propozycja standardu audio wysokiej jakości po prostu nie jest w obecnych czasach wystarczająco atrakcyjna by poruszyć wyobraźnię masowej klienteli.

MP3, MiniDisc

Pozostając przy tematyce ewolucji rynkowej standardów trzeba znowu powiedzieć o MP3. Miałem okazję odbyć dłuższą pogawędkę z przedstawicielem Saehan (Korea) - jednego z głównych producentów odtwarzaczy MP3. Angielski mego rozmówcy pozostawiał co nieco do życzenia, ale ważniejsze sprawy udało się na ustalić. Jako jeden z pionierów na rynku tego typu urządzeń, Saehan widzi przed MP3 wielką przyszłość - milionowe wielkości produkcji już w najbliższych latach i zmierzch MiniDiscu, który ma być wyparty właśnie przez MP3. Można przyjąć, że to po prostu "obowiązkowy" firmowy optymizm - ale taki scenariusz i mnie wydaje się prawdopodobny.

Oferta Saehan pokazuje jak szybko urządzenia rozwijają się pod względem funkcjonalnym. Nie są to bowiem tylko pudełka, których wyłącznym zastosowaniem jest odtwarzanie przez słuchawki plików MP3 załadowanych wcześniej z komputera przez kabel. Można przecież wykorzystać urządzenia jak dyskietkę i nagrać pliki z danymi po to by przenieść je w inne miejsce. W droższych modelach dochodzi wiele innych możliwości. Są odtwarzacze wraz z tunerem, są wyposażone w mikrofon zdolne nagrywać dźwięk samodzielnie tak jak dyktafon, są też takie, które komunikują się z komputerem przez złącze USB dla przyspieszenia transmisji danych.

MiniDisc prezentowano w sposób dość okazały, ale głównie na wielkim stoisku Sony. Poza tym dość liczne urządzenia w ofercie innych firm były prezentowane tak jak się zazwyczaj prezentuje części zestawów wieżowych. Ot po prostu jakieś kolejne pudełko wśród kilkudziesięciu innych podobnych ustawionych na postumentach. MD odniósł spory sukces w Japonii, ale czy gdziekolwiek indziej osiągnie masę krytyczną potrzebną na dłuższe przetrwanie na rynku? To jest wątpliwe.

Wartość marki

Nie jest w obecnych czasach żadną niespodzianką, że dobra marka przedstawia określoną wartość sama w sobie. Nowi właściciele starych marek wykorzystują renomowane nazwy w sposób, który często nie pasuje do tradycji. Znakomicie widać to na przykładzie dwóch producentów, którzy dawniej słynęli głównie ze swych magnetofonów: Akai i Nakamichi. Akai to teraz kolejna z wielu marek sprzętu audiowizualnego, natomiast Nakamichi coraz bardziej przesuwa się w kierunku kina domowego i tzw. 'lifestyle products'. W ofercie jest kilka audiowizualnych amplitunerów, odtwarzacz DVD i zmieniacze CD. Zaś na ekspozycji najbardziej rzucały się w oczy SoundSpace 5 i SoundSpace 8 - zestawy audio w skali mikro z maleńkimi głośniczkami. Mieszane uczucia budził SoundSpace 3 - połączenie odtwarzacza CD z tunerem, wzmacniaczem i ... budzikiem - wszystko razem w trzech pudełkach, których stylistyka jednoznacznie wywodzi się właśnie z tradycji budzików z radiem stawianych na szafkach koło łóżka. Co nieco jednak pozostało dla wielbicieli legendarnych Naków. Są w ofercie dwa magnetofony jak najbardziej podobne do swych poprzedników z serii DR - trzygłowicowy DR-10 i dwugłowicowy DR-8. A w przyszłym roku najprawdopodobniej na rynek trafi limitowana seria Dragonów! Praktyczny sens tego przedsięwzięcia jest może i wątpliwy, ale myślę, że sentyment, legenda i pobudki kolekcjonerskie powinny zapewnić zbyt tych urządzeń. Poczekamy - zobaczymy.

Wątek osobisty

Zupełnie nieoczekiwanie miałem na wystawie okazję by się autentycznie rozrzewnić. Przy ekspozycji Nakamichi informacji udzielał dystyngowany pan. Nic w tym niezwykłego, ale w klapie marynarki dostrzegłem wizytówkę z nazwą holenderskiej firmy TransTec. Kto zna TransTeca, doskonale zrozumie, dlaczego szybciej zabiło mi serce. W czasach kiedy w Polsce panował poprzedni ustrój, ten holenderski dystrybutor nieraz sprzedawał sprzęt audio indywidualnym klientom z Polski, a jakość serwisu tej zacnej firmy to nadal poziom, który nad Wisłą nie jest spotykany. Czy którykolwiek polski dystrybutor wykonałby dla Państwa darmowo usługę ustawienia parametrów prądu podkładu w magnetofonie pod wskazany przez nabywcę typ taśmy? Z TransTec'iem łączą się wspomnienia pionierskich dla rozwoju audiofilskiego hobby zakupów. Na moje powitalne stwierdzenie o tym, że mam wiele dobrych wspomnień o TransTecu, i że sam nabyłem w tej firmie kolumny natychmiast padło pytanie czy jestem z Polski (moja prasowa wywieszka nie zawierała informacji o kraju, a jedynie nazwę miasta, nie sądzę zaś by Gdynia była metropolią znaną powszechnie w Holandii). Uciąłem sobie miłą pogawędkę. Mam nadzieję, że inni klienci TransTeca też przyłączyliby się do moich komplementów, gdyby byli w Berlinie.

Podsumowanie

Całościowe wrażenie jakie zrobiła na mnie IFA jest nieco przygnębiające. Nie chodzi mi nawet o brak prawdziwych nowości większego kalibru dotyczących samego hi-fi (SACD i DVD-A jednak za takowe nie uważam). To nie jest jeszcze powodem do narzekań, bo przecież nie co rok można być świadkiem narodzin nowych standardów czy rewolucyjnych technologii.

Chodzi mi raczej o wrażenie ogólne, rzekłbym cywilizacyjne. IFA przypomina trochę rozdęty do niebywałych rozmiarów jarmark gdzie każdy stara się błyskotkami zwabić klientów. O ile jarmarki były jednak tylko odświętnymi wydarzeniami, a ich skala była dopasowana do możliwości ludzkiej percepcji, to trudno to samo powiedzieć o rynku tworzonym przez potentatów konsumpcyjnej elektroniki. Wydaje się wręcz, że przemysł usiłuje kształtować odpowiednio nastawionych odbiorców. Ów "idealny klient" powinien skupić swą uwagę na nieustannej konsumpcji wszelkich produkcji służących w założeniu rozrywce, lub podnoszących komfort życia. Problem polega chyba na tym, że człowiek już nie potrafi skonsumować więcej, a przesycony tym co do niego dociera przestaje się już bawić czymkolwiek. A komfort psychiczny wcale nie rośnie. Szczerze mówiąc niewiele oznak ciekawości, zachwytu czy radosnej zabawy dostrzegłem na twarzach tłumnie przelewającej się przez hale wystawowej publiczności. Może przytłoczeni natłokiem wszelkiego rodzaju gadżetów klienci zaczną jednak dostrzegać, że coś jest nie tak, że prawdziwa rozrywka (nie wspominając o prawdziwych emocjach) ma bardziej humanistyczny sens niż by to wynikało z propozycji przemysłu elektronicznego. Braku osobistych doznań i przeżyć nie da się zastąpić zwiększoną konsumpcją elektronicznych gadżetów. Czy IFA pomoże zwiedzającym lepiej to zrozumieć, czy też wręcz przeciwnie, wciągnie ich głębiej w świat elektronicznej iluzji? Nie znam odpowiedzi na to pytanie, choć intencja twórców imprezy jest oczywista. Nie wiem jak Państwo, ale od zwycięstwa w komputerowej partyjce tenisa wolę osobiście doświadczyć zesztywnienia nóg na 40-tym kilometrze maratonu, a zamiast fikcyjnej jazdy bolidem F1 odbywanej przy pomocy monitora i klawiatury wolę prawdziwą jazdę górskim rowerem po leśnych ścieżkach. (GS)

Jeśli mają Państwo uwagi dotyczące tej strony lub zauważyliście na niej błędy, dajcie nam znać.
Kliknięcie na niniejszy link spowoduje uruchomienie w nowym oknie formularza, przy pomocy którego można przekazać uwagi do redakcji.
Copyright © 1991-2017 Magazyn Hi-Fi, Gdynia, Poland
logo hifi.pl