Start Pomoc Kontakt Reklama O nas Zaloguj Rejestracja

Witryna hifi.pl wykorzystuje ciasteczka (cookies). Proszę kliknąć aby uzyskać więcej informacji.

IFA - Internationale Funkausstellung 1993

Co dwa lata na przełomie sierpnia i września Berlin staje się stolicą świata elektroniki konsumpcyjnej. Przez 10 dni tłumy zwiedzających, dziennikarzy, handlowców okupują tereny wystawowe usytuowane przy centrum handlowym ICC. Zainteresowanie wystawą wśród mieszkańców miasta jest ogromne, zatłoczone kolejki metra jadące w kierunku stacji Kaiserdamm, korki samochodowe na pobliskich skrzyżowaniach ulic, brak miejsc do parkowania aut. Zwiedzanie wystawy w weekend jest właściwie niewskazane dla osób wątłych fizycznie, bądź zbyt nerwowych. Ceny biletów są raczej akceptowalne dla przybyszów z Polski - 16 DM za dzień (zniżki dla uczących się).

Po zmianach politycznych w Europie łatwo dało się zauważyć otwarcie rynku zachodniego na klientów ze wschodu. Tabliczki przy kasach informujące o cenach biletów wejściowych były wypisane w czterech językach: niemieckim, angielskim, polskim i czeskim (!?). W centrum prasowym kilkunastostronicowy przewodnik po nowościach był dostępny w trzech podstawowych językach słowiańskich. Niestety jakość polskiego tłumaczenia była nie najlepsza.

IFA dla ludzi z branży zaczęła się kilka dni wcześniej przed oficjalnym otwarciem. Poważnie do promocji swych produktów podeszli dwaj giganci elektroniki: Philips i Sony. Przygotowali oni dla dziennikarzy konferencje na temat najnowszych swoich osiągnięć. Koncern holenderski lansował DCC i CD-interactive, natomiast Japończycy pokazywali MiniDisc i zminiaturyzowane rejestratory obrazu. Przedstawiciele producentów z Hong-Kongu również nie przeoczyli okazji, aby promować swe produkty w Europie. Spotkanie z handlowcami odbyło się dwa dni przed otwarciem. Oddzielny pawilon przeznaczono na prezentację "plastikowych zabawek-made in Hong-Kongu". Również w trakcie trwania samej wystawy miało miejsce dużo imprez i konferencji towarzyszących, jednak o bardziej komercyjnym charakterze.

Szczególnym zabiegom firmy poddawały prasę (zatem mnie też); kanapki, szampan, piwo były naturalnym elementem spotkań. Przychylność starała się zaskarbić firma Onkyo, która to uczestnikom jej konferencji legitymujących się plakietką "trade" lub "press" wręczała długopisy Parkera (cena tego drobiazgu w pobliskim markecie wynosiła 75 DM). Inni producenci bezpośrednio ze stoisk rozdawali mnóstwo "gadgetów" noszących logo danej firmy. Symbioza zwiedzających, prasy, producentów i dystrybutorów była widoczna na każdym kroku.

Po raz trzeci uczestniczyłem w wystawie Funkausstellung i tendencje rozwojowe na przyszłość nie napawają mnie optymizmem i chyba nikogo kto chociaż trochę czuje się audiofilem. Napis na plakacie reklamującym imprezę głosi "world of consumer electronics", a pod tym kryją się systemy telefonii komórkowej, łączność satelitarna, technika video, nagłośnienie samochodów i mnóstwo innych rzeczy. "Czyste" hi-fi stanowiło około 20% wystawy. Firmy produkujące stacjonarny sprzęt audio rozmieszczono w 5 halach, w tym 2 przeznaczono na high-end, podczas gdy cała impreza obejmowała ponad 30 pomieszczeń wystawienniczych. Specjalistyczni producenci hi-fi coraz niechętniej wystawiają swe dzeła na IFA. W stosunku do lat poprzednich zabrakło chociażby takich firm jak Accuphase, Infinity, Micromega, a nawet tak popularnych w Niemczech jak JBL i T+A. Prawdziwym rozczarowaniem okazała się poważna absencja producentów hi-fi z Wielkiej Brytanii, Francji i USA. Tym niemniej tegoroczna IFA zgromadziła rekordową ilość wystawców: 418 z Niemiec, 81 z Hong-Kongu, 42 z USA, 35 z Taiwanu, 31 z Japonii, w sumie 740. Cieszy fakt, że Polska też miałą swój udział - 5 wystawców (wśród nich: Tonsil).

Funkausstellung to również okazja do przyznania nagród. Za wybitne osiągnięcia w dziedzinie A/V przyznawane jest wyróżnienie EISA (European Imaging and Sound Association). Nagrodzone eksponaty na rok 93/94 to: zestaw głośnikowy - Mission 753, wzmacniacz - NAD 302, rejestrator dźwięku - Philips DCC600, odtwarzacz CD - Sony CDP-X707ES, za największą innowację uznano MIniDisc, zaś najlepszym produktem high-end okazał się gramofon SME Model 20. Nagrodę za zestaw głośnikowy odebrał osobiście Henry Azima - szef Mission. Wyboru "laureatów" dokonało kilkanaście europejskich czasopism audio. Przedstawicielem Niemiec było HiFi Vision, Wielką Brytanię reprezentował HiFi Choice.

CD-Interactive - nowe medium?

Targi są zazwyczaj dobrą okazją do zaprezentowania nowych mediów. W tym roku za największą nowość wystawy mającą szansę na szybki wzrost popularności można uznać urządzenie firmy Philips. Mowa o odtwarzaczu CD-i, może on służyć do przeglądania zdjęć (CD-photo), do słuchania płyt CD, a przede wszystkim zapewnia oglądanie animowanych obrazów na ekranie standardowego odbiornika TV. W podstawowej wersji CD-i umożliwia odwarzanie gier i programów edukacyjnych. Pilot zdalnego sterowania jest wyposażony w miniaturowy joystick. Wzrasta ilość gier oferowanych na krążkach CD, do szczegółnych atrakcji należy ponoć Palm Springs Open - partyjka golfa na trawie w Kaliforni. Nie są to jednak wszystkie zalety CD-i. Ukoronowaniem nowej techniki jest dołączana do urządzenia CD-i wkładka FMV (full motion video) dzięki, której staje się ono odtwarzaczem video o znakomitej jakości obrazu. Wkładka o handlowym symbolu 22ER9141 zapewnia idealną stop klatkę i spowolnienie obrazu. Obrazowi towarzyszy oczywiście dźwięk o jakości standardu CD. Zapis obrazu na płycie CD jest możliwy dzięki wykorzystaniu standardu MPEG do komresji cyfrowego sygnału wizyjnego. W czasie konferencji prasowej Philipsa przy pomocy nowego medium były odtwarzane video-clipy grupy Bon Jovi jak i lekcje aerobiku. Jakość obrazu? - prawdopodobnie wyśmienita. Płyta CD jako nośnik informacji staje się zatem wszechobecna.

Home cinema - kino w domu

W czasie IFA zostało zaprezentowanych ponoć 50 eksponatów do symulacji odsłuchu jaki występuje w sali kinowej przy oglądaniu filmów z dźwiękiem nagranym w Dolby Surround. Demonstrowano wielokanałowe wzmacniacze, amplitunery A/V z wbudowanymi dekoderami dźwięku surround, zestawy głośnikowe. Amerykańska firma Monster Cable wystawiła nawet specjalistyczne, wielożyłowe kable głośnikowe do transmisji sygnałów audio na znaczne odległości w systemie THX. Dolby Pro Logic wykorzystuje tylko 4 różne sygnały audio do zasilania zestawów głośnikowych, system ten został też zaprojektowany z myślą nagłaśninia sal kinowych o większej kubaturze niż pomieszczenia mieszkalne oraz z wykorzystaniem profesjonalnych kolumn. Opracowano zatem system Home THX, który ma na celu zapewnienie efektów "kinowych" w warunkach domowych. Wiele firm oferowało dekoder THX jako opcjonalną przystawkę wstawianą między odtwarzacz video, a wzmacniacze mocy audio. Po obróbce na wyjściu dekodera zyskuje się 6 kanałowy sygnał audio. Urządzenia THX są objęte licencją Lucas Film.

Do high-end'u można zaliczyć zestawy głośnikowe do pracy w systemie THX (w sumie 7 kolumn: 3 zestawy przednie, 2 tylne, 2 subwoofery) firmy B&W. Cena - 13000 DM. Za tę sumę klient otrzymuje produkt wykonany w najwyższej technologii, a więc kewlarowe głośniki, obudowy Matrix (znane z serii 800). Zestawy te mają ekranowane pola magnetycznych, niezakłócają więc pracy odbiornika TV. B&W twierdzi, że ich subwoofer do systemu THX wiernie odtwarza efekt trzęsienia ziemi (wow!). Niestety, firma nie posiadałą pomieszczenia demo, aby potwierdzić tezę. Zestawom można było jedynie się przyjrzeć.

Wiele japońskich firm prezentowało swe wyroby Dolby Surround w "akcji". Pioneer do wyświetlania filmów korzystał z laserowych odtwarzaczy wizyjnych. Najchętniej demonstrowanym filmem ukazującym walory home theater był "Terminator 2". W ciągu całej wystawy udało mi się obejrzeć go dwa razy (oczywiście u każdego wystawcy po kawałku). Pewnym zaskoczeniem było zachowanie pro-audiofilowskich firm KEF i Celestion, które prezentowały swoje zestawy głośnikowe do odtwarzania dźwięku w Home Theater. Za zestawy przednie w pomieszczeniu KEF'a służyły wyśmienite kolumny 103 lub 105. Ostateczny efekt dźwiękowo-wizualny (obraz na ogromnym ekranie) był zdumiewający. Wrażenie otoczenia muzyką było jednak zbyt przytłaczające i męczące dla osób przyzwyczajonych do słuchania zwykłego stereo. Mnóstwo dobrego, niskiego basu wypełniało pomieszczenie. Wyświetlany akurat film Michael'a Jackson'a "Moon Walker" zwabił wkrótce kilkunastoosobową grupkę dzieci. Pozostało tylko opuścić pomieszczenia... Firma Celestion wystawiła serię "Shield" do zastosowań A/V. Główną cechą tych zestawów (2 modele półkowe, 2 do ustawienia na podłodze) jest zredukowanie zakłócających pól magnetycznych pochodzących od magnesów głośników. Niestety te tanie kolumny nie wytwarzały takiej lawiny dźwięków jak to miało miejsce w pomieszczeniu KEF'a.

Prawie każdy producent hi-fi posiadał w swej ofercie wzmacniacz lub amplituner A/V. Najwięcej w tej materii mieli do powiedzenia jak zwykle Japończycy. Cena bogato wyposażonego amplitunera Technics'a lub Kenwood'a z dekoderem Dolby Pro Logic oscyluje w okolicy 1000DM. Firmy JVC i Yamaha dodatkowo wstawiały cyfrowe procesory sygnałowe (DSP) w celu symulacji akustyki różnych pomieszczeń. Cena tych urządzeń wynosi około 2-3 tyś. DM. Model Yamahy DSP-A2070 wyróżniono nagrodą EISA w dziedzinie Home Theater.

DCC, MiniDisc, DAT, MOD - wojna standardów?

Epoka analogowego zapisu sygnału audio powoli odchodzi do lamusa. Wszystkie wymienione w podtytule media wykorzystują zapis cyfrowy. Widoczne też jest powolne wypieranie taśm magnetycznych przez różnego rodzaje krążki z zapisem optomagnetycznym. Jeden z producentów umieścił w ulotce reklamowej zdanie wypowiedziane przez Hugh'a Padgham'a - producenta płyt Stinga: "droga w przyszłość to technologia beztaśmowa (tapeless technology)". I tak na Funkasstellung wystąpiły 3 standardy zapisu cyfrowego na płytach: MiniDisc, CD-WO (jednokrotny zapis), MOD (wielokrotny zapis). Dwa ostatnie standardy są zbliżone do płyty CD, nie prezentowano ich jednak dla szerszej publiczności. Cena za CD-WO Kenwood'a wynosząca 7000 DM świadczy o profesjonalnych zastosowaniach tych urządzeń.

Ogromne pieniądze zostały wydane przez firmę Sony na reklamę MD. Źadne inne tereny wystawiennicze na IFA nie były tak oblegane przez zwiedzających jak stoisko wspomnianej firmy. Dziewczyny z Sony "zaczepiały" przechodzących i wręczały darmowy krążek MD z aktualnymi hitami muzyki pop. Następnie można było udać się do stolika z rozstawionymi odtwarzaczami MD posłuchać muzyki i ocenić samemu walory dźwięku. Na dodatek jeżeli na początku dysku były nagrane fanfary właściciel krążka wygrywał urządzenie MD. Niestety, mój MiniDisc nie zawierał fanfar, od razu zaczynał się od nagrania Bruce'a Springsteen'a. Z całą pewnością MD był najbardziej reklamowaną nowością wystawy. Ciekawe jak się czuli specjaliści od reklamy DCC? W sierpniu na całym świecie było dostępnych 850 tytułów muzyki na MD. Do końca roku liczba ta ma wzrosnąć do 1200. Ceny nagranych MD są zbliżone do cen CD, a więc 30 DM. Nowy standard Sony'ego został poparty do tej pory m.in. przez takich producentów jak: Aiwa, Akai, Basf, Maxell, Pioneer (w sumie 17 potentatów rynku hi-fi). Urządzenia MD prezentowane na IFA były głównie oferowane jako przenośne. Sony twierdzi, że dzięki temu nastąpi wyparcie kaset CC. Krążek zapakowany w plastikowe pudełko jest odporny na wstrząsy, zadrapania. Całość jest znacznie mniejsza od dyskietki 3.5". Urządzenia MD są wyposażone w pamięć , w której są buforowane przed konwerją C/A dane cyfrowe odczytane z dysku. Ma to zapobiec przerwom w odczycie na skutek wstrząsów w czasie ruchów użytkownika. Wspomniany bufor umożliwia "tuszowanie" 12 (!!!) sekundowych dziur, jest to też wystarczający czas na odnalezienie zgubionej ścieżki przez laser. Ceny przenośnych odtwarzaczy MD około 1000 DM, z możliwością nagrywania 1200- 400 DM. Urządzenia stacjonarne mają format mini (szer.: 22,5 cm), ceny: model Sony MDS101 - 1600, zaś model Kenwood'a - 2500 DM.

Czy archaizmem zatem wydaje się standard zaproponowany przez Philips'a? DCC jest niestety nadal obarczony wadami magnetofonów kasetowych: dłuższy czas dostępu do utworu niż w przypadku CD czy MD, problem precyzyjnego prowadzenia taśmy, konieczność czyszczenia głowic. Jak do tej pory nikt nie poruszył zagadnienia ścierania i pylenia się taśm, który występuje przecież w technice R-DAT. Na IFA oferowano zestaw do czyszczenia toru taśmy o nazwie Allsop. Dla producenta okazja do zysku, a dla klienta stary rytuał znany z użytkowania "kaseciaków". Tym niemniej spora ilość producentów wystawiła swe urządzenia DCC, duże zainteresowanie zwiedzających towarzyszyło promocji standardu. DCC nie było "gorącą" nowością tak jak MD, można je nabywać w sklepach od ponad pół roku. Wysiłki reklamowe Philips'a dotyczyły zatem głównie CD-i. DCC można było posłuchać na ogromnym terenie wystawowym pomysłodawcy jak i wspólnym stoisku firm popierających ten standard. Wymienić tu należy przede wszystkim Marantz'a, Technics'a i JVC. Podczas gdy Sony proponował odsłuch MD przez słuchawki stosowane w walkmanach, urządzenia stacjonarne DCC wyposażono w takie modele jak AKG K141 i K200. W większości odtwarzaczy znajdowała się kaseta z muzyką poważną, jazz'em. Poprzez taką prezentację DCC producenci zapewnie chcieli ukazać walory brzmieniowe urządzenia potencjalnym klientom wśród, których nie brak audiofili. Niestety, IFA nie jest dobrym miejscem do tego typu prezentacji, nawet poprzez wysokiej jakości słuchawki nie można było docenić dźwięku. Rozmowy przechodniów, szumy urządzeń klimatyzacyjnych uniemożliwiały w większości przypadków poprawny odsłuch. Znane poprzednio ze sklepów modele DCC są stacjonarne i adresowane do wymagających słuchaczy. Chodzi tu głównie o dwa urządzenia Marantz'a: DD92 i DD82. Philips widocznie rozczarowany zainteresowaniem modeli wspomnianych wcześniej przedstawił ofertę odtwarzaczy spacerowych i samochodowych. Przenośny model z bateriami waży "aż" 490 gramów, może też odtwarzać kasety CC w systemie Dolby B. Oferta nagranych kaset DCC z takich wytwórni jak EMI, PolyGram, Warner obejmuje około 1000 tytułów, cena 30 DM. "Czyste" kasety są o połowę tańsze. Czas pokaże, który standard uzyska szerszą popularność, czy dobra jakość dźwięku DCC połączoną z kompatybilnością ze starym standartem CC, czy innowacyjność i mobilność MD.

Zupełnie na uboczu głównego nurtu znalazły się magnetofony DAT. Jednak bezkompromisowa jakość dźwięku, stosunkowo niewysoka cena - wciąż znajdują nabywów wśród profesjonalistów. Najwięcej do powiedzenia w dziedzinie DAT miała firma Sony. Wystawiła 2 modele z serii Esprit (cena 3000 i 1700 DM) jak i model "budżetowy" DTC690 za jedyne 1000 DM. Oferta zawierała też model samochodowy i do zastosowań dziennikarskich. Nieograniczone są możliwości i zapał firmy do miniaturyzacji. Nowy "spacerowy" odtwarzacz Sony DAT WM-DT1 waży z bateriami 200 gramów. Tajemnica konstrukcji leży w nowym torze prowadzenia taśmy.(non-tracking technology). Magnetofony DAT wystawiły też m.in.: Onkyo i JVC.

Hi-Fi, dziwactwa High-End i nie tylko

Funkaustellung wbrew ulotkom reklamowym chyba nigdy nie było miejscem gdzie można oceniać niuanse brzmienia urządzeń elektroakustycznych. Część wystawców (powiedzmy 50%) drogich produktów audio "usiłowała" na terenie 2 hal przeznaczonych na high-end demonstrować jak brzmią ich wyroby. Pomieszczenia odsłuchowe często były zbyt małe, właściwie tylko dwie firmy KEF i Dali posiadały sale do demonstracji dużych zestawów głośnikowych. Do pokoju często nie przekraczającego powierzchnią 15 m2 operator zapraszał kilkanaście osób, tylko 2-3 osoby mogły znaleźć się w środku bazy stereo. Na czas demo wyłączano klimatyzację, aby wentylatory nie zaszumiały odsłuchu. Jednak temperatura wewnątrz w ciagu 15 minut podnosiła się dość znacząco - gorące końcówki mocy podgrzewały atmosferę. Mam tu na myśli przede wszystkim odsłuchy organizowane przez Pioneer'a i Denon'a, po których wszyscy byli zlani potem (nie był to jednak rezultat doznań muzycznych). Pewna liczba producentów być może "poważnie" traktująca audiofili jak i swoje wyroby w ogóle zrezygnowała z odsłuchów. Demo starali się zastąpić miłą rozmową z klientem. Niektórzy jak np. Burmester rozdawali wizytówki sklepów znajdujących się na terenie Berlinia, w których w czasie trwania IFA można było posłuchać sprzętu w pomieszczeniach przystosowanych do demonstracji high-end'u, siedząc przy tym na wygodnej sofie, a nie na plastikowym krzesełku. Firmy demonstrujące kolumny w małych pomieszczeniach dla małej ilości osób miały problemy z właściwym wytłumieniem ścian, jak i z ustawieniem sprzętu. Nie należy się temu dziwić, niemiecka firma Bonsai i wiele innych na jednej ścianie starała się rozstawić kilkanaście modeli zestawów głośnikowych.

Inaczej wygłądała prezentacja "taniego" hi-fi z tabliczką "made in Japan". Trzy ogromne hale skupiały takich producentow jak Onkyo, Kenwood, Yamaha, Sansui... Urządzenia były poustawiane w zestawy wieżowe, do tego dołączone słuchawki (z reguły danego producenta - koszmarnie brzmiące). W odtwarzaczu CD znajdowała się płyta - wymiana, ktorej była niemożliwa (zablokowana funkcja "open"). Czasami jednak można było posłuchać własnego krążka CD, bądź kasety CC. Obok w miarę poważnego sprzętu producenci wystawili ogromne ilości wież midi, wyposażonych w niezliczone ilości pokręteł, guzików, informujące o "wszystkim" wyświetlacze.

Miła informacja dla "przegrywaczy". Firma Sony wystawiła trzy magnetofony kasetowe wyposażone w układ Dolby S i 3 głowice. Ceny jak najbardziej przyziemne, najdroższy model z dwoma wałkami przesuwu taśmy (dual capstan) oraz z elektronicznie otwieraną kieszenią kasety kosztuje 750 DM, najtańszy bez wspomnianych funkcji - 550 DM. Dało się zauważyć zdecydowane obniżenie cen kasetowych magnetofonów 3-głowicowych. Model firmy JVC (z dual capstan) oferowany jest za 500 DM, zaś Sony (z single capstan) za 450 DM (!).

Standardem stało się wyposażanie tunerów w system RDS (radio data system). Ceny za te urządzenia zaczynają się od 400 DM. Prawie każda firma posiadała w swej ofercie przynajmniej jeden tuner do odbioru cyfrowych audycji satelitarnych (DSR - digital satellite receiver). Ceny - powyżej 1000 DM.

Firmy Marantz i Rotel wystawiły "budżetowe" produkty audio dla "początkujących" audiofili. Nowy wzmacniacz Rotel'a RA935BX nie posiada regulacji barwy i wejścia "phono". W torze sygnałowym użyto selekcjonowanych elementów dyskretnych, ze szczególną troską zaprojektowany został stopień końcówki mocy. Cena - tylko 600 DM. Najtańszy odtwarzacz CD firmy, model RCD945AX kosztuje 650 DM. Wykorzystano w nim komponenty Philips'a: napęd CDM4 oraz konwerter C/A 7323. Jak w przypadku wzmacniacza brytyjscy projektanci zwrócili uwagę na jakość dźwięku, a nie na wyposażenie. Obu urządzeń nie zawierają niemieckie katalogi reklamowe firmy. Wyraźny podział na produkty dla mniej i bardziej wymagających melomanów był widoczny w ofercie Marantz'a. W urządzeniach "popularnych" wprowadzono nową linię wzorniczą - zdecydowanie bardziej ergonomiczną. Wzmacniacze PM63 i 53 wyposażono w zdalne sterowanie, ceny za nie wynoszą: 750 i 650 DM. Niespodzianką były trzy odtwarzacze CD. Wykorzystano w nich nowy napęd Philips'a CDM12 (ponoć Philips posiada w laboratoriach prototypy oznaczane numerem CDM19). Zaskoczeniem też jest chyba fakt rezygnacji Marantz'a z konwerterów C/A bliźniaczego koncernu z Holandii. Nowe odtwarzacze wyposażono w konwertery firmy NPC, znanej do tej pory z produkcji filtrów cyfrowych. Sposób konwersji jest zbliżony do techniki MASH, a więc połączenie przetwarznia jedno- i wielo-bitowego. Ceny od 550 DM za CD43 do 700 DM za CD63. Symbolem "SE" oznaczył Marantz produkty dedykowane dla "niezamożnych" audiofili. Nowy wzmacniacz PM44SE będący kontynuacją powszechnie znanego PM40SE - kosztuje 700 DM. Zmieniono w nim zasilacz i prowadzenie ścieżek sygnałowych. Najdroższy wzmacniacz zintegrowany w "edycji specjalnej" kosztuje 5000 DM. Końcówkę mocy zbudowano na tranzystorach MosFet. Wśród odtwarzaczy CD należy wymienić modele: CD52MK2 SE będący ponoć "najgorętszą" okazją dekady w swej klasie cenowej (800 DM) oraz CD-72MK2 SE (1500 DM). Oba urządzenia wykorzystują konwertery i napęd Philips'a. W stopniach analogowych użyto elementów pochodzących od specjalistycznych producentów (Silmics, Signetics). Do high -end'u można zaliczyć wspaniale wykończone odtwarzacze CD15 i CD10. Wykorzystano w nich (prawdopodobnie) najlepsze obecnie konwertery DAC7'BlueStar.

Sony Music wystawiło pierwsze egzemplarze płyt CD nagrywanych techniką SBM (Super-bit Mapping - nagrywanie przy pomocy rejestratorów 20 bitowych). Gwarantuje to ponoć lepszą dynamikę i mniejsze zniekształcenia przy niskich poziomach dźwięku. Z podobnej techniki korzysta wytwórnia Telarc specjalizująca się w muzyce poważnej, jej nowe płyty posiadają plakietkę "20 bit recording".

Na wymarciu są gramofony analagowe (przynajmniej w Niemczech). Modele wystawiane na IFA to czołówka high-endu. Na jednym stoisku przez szyby można było oglądać produkty SME (napędy i ramiona) oraz wkładki Ortofon'a. Jak narzędzia chirurgiczne wyglądały gramofony firmy Transrotor. "Gold, chrom, plexi, acryl" to matariały, których użyto do pokrycia elementów widocznych dla użytkownika. Ceny - "od" 2400 DM w zależności od wykończenia. Model Falcon firma wyceniła na 13000 DM. Nic wspólnego ze znanymi mi odtwarzaczmi CD nie miał model tej samej firmy - Oyster. Najbliższe skojarzenie - sterilizator w gabinecie stomatologicznym w wizjach futurologicznych. Cena - tylko 12000 DM.

Trzymając się dalej niemieckiego high-end'u należy wspomnieć, że na terenie Berlina działają co najmniej cztery poważne firmy. Najtańszą z nich jest Art&Audio. Firma ta wystawiła i "demonstrowała" w pomieszczeniu odsłuchowym gramofon analogowy (o "tradycyjnym" wyglądzie), lampowy przedwzmacniacz, tranzystorową końcówkę mocy i zestaw głośnikowy. Ani ceny - 3000 DM za każdy komponent, ani dźwięk nie wywarły na zwiedzających wrażenia. Mogło się podobać demo sprzętu wystawianego przez berlińskiego producenta i jednocześnie dystrybutora RBM. Elektrostatyczne zestawy głośnikowe o familijnie brzmiącej nazwie Sombetzki ESL60 (jednak nie mające nic wspólnego z produktem Quad'a ESL63) były zasilane z monobloków o nazwie: The >A<mplifier. Firma wystawiła też lampowy przedwzmacniacz Audium.

Zabiegany i zmęczony był w czasie IFA pan Dieter Burmester - właściciel firmy o tej samej nazwie. Uważany jest on w "światku" za guru berlińskiego, a może nawet światowego high-end'u. Teren wystawowy Burmester'a był wyjątkowy oblegany, firma oferowała jedynie kontakt optyczny bądź organoleptyczny ze swoimi wyrobami. Wszyscy też chcieli zamienić parę zdań z miłym i otwartym na wszystkie pytania właścicielem. Firma powstała pod koniec lat 70, zatrudniająca kilkunastu pracowników, należy do ścisłej czołówki, jej produkty porównuje się w Niemczech m.in. z Krell'em. Jako jedyna i pierwsza w świecie zaczęła stosować w transportach odtwarzczy CD napęd Belt Drive, znany z gramofonów analogowych. Napęd poprzez gumowy pasek ma na celu zmniejszenie szkodliwych drgań przenoszonych z silnika na płytę. W tańszych transportach CD firmy stosowany jest wszechobecny napęd Philips'a CDM4pro. W przetwaraniu C/A jest stosowana konwersja wielobitowa (też Philips'a). Najtańsze produkty Burmester'a są do nabycia już za 5000 DM. Tuner kosztuje 12000 DM, pomimo ceny znajduje uznanie i nabywców. Wszystkie produkty firmy były wykończone "w chromie" w ilości wystarczającej do pokrycia Cadillac'a z roku '59. "Przebojem" był (prawdopodobnie) najdroższy w świecie wzmacniacz zintegrowany model 909. Czarna kunsztowna skrzynia w kształcie sześcianu o krawędzi około 1m, zawieszona na podwoziu z kółkami zawierała następujące wyposażenie: cyfrowe wejścia we wszelkich znanych standartach, wysokiej klasy konwetery C/A, programowane czułości wejść analogowych: liniowych i gramofonowych, monstrualny zasilacz (pojemności 160000 uF, trafo 4800 W), wszystkie operacje przełączania zrealizowane na przekaźnikach. Chwilowa moc oddana do 2 omowego obciążenia 10000 watów. Wszystkie funkcje dostępne tylko na pilocie zdalnego sterowania. również pokrytym chromem na wzór dawnych zastaw obiadowych. Cena urządzenia 62000 (słownie: sześćdziesiąt dwa tysiące) DM. Cóż, taka jest cena za produkt audio z tabliczką na tylnej ściance "Hand made in Berlin". Pan Burmester na zadane pytanie czy łączy jego produkty coś z urządzeniami takich firm jak Krell, Mark Levinson odpowiedział przecząco - projektom układów elektronicznych przyświeca zupełnie inna filozofia. Stwierdził on też , że nie ma podziału na gusta dźwiękowe brytyjskie, niemieckie, amerykańskie itp. Jedynym brzmieniem, do którego się dąży jest dźwięk idealny. Hm, trudno się nie zgodzić...

Od tradycyjnych zestawów głośnikowych odcieła się niemiecka firma MBL wystawiając model o promieniowaniu dookólnym. Wykonane z cienkich metalowych blach membrany sekcji niskotonowej tworzą ponacinany wzdłuż południków "rozciągnięty globus", na biegunach, którego znajdują się resory i magnesy. Nad tym "głośnikiem" znajdują się dwie mniejsze kule do odtwarzania zakresu średnio-wysokotonowego. Niestety, firma nie zapewniła odsłuchu. Demo polegało na podłączeniu sygnału sinusoidalnego o częstotliwości około 5 Hz do zestawu. Efekt wizualny - oddychająca kula. Cena za komplet (o efektywności 80 dB) - 28.000 DM. MBL wystawił też najchętniej fotografowany na wystawie przez prasę wzmacniacz mocy (waga 75 kg). Slogan reklamowy głosił "urządzenie 21 wieku". Cena 39.000 DM. Po 5 dniach Funkausstellung uśmiech zniknął z twarzy wystawców MBL. Okazało się, że audiofile wywodzą się również z warstw kriminogennych. W nocy zostały skradzione komponenty opisywanej firmy (będące nowością) o wartości 20 tyś. DM. Zamiast wzmacniaczom zwiedzający z zaciekawieniem przyglądali się kartkom z napisem "gestohlen".

Interesująco wyglądały propozycje nimieckich producentów ultra-drogich. zestawów głośnikowych. Firma Avantgarde Acoustic wystawiła konstrukcje tubowe, będące też wielkiem sukcesem stylistycznym. W wykończeniu dominowały jaskrawe kolory. Imponująco wyglądał trójdrożny model K3S Profile składający się z trzech tub o różnej wielkości (największa o średnicy około 1,5 m). Cena za parę 26 tyś. DM. Do tego zestawu dedykowany był aktywny subwoofer (też tubowy) o wyglądzie szafy (wymiar 2,3*2,4 m). Cena 29 tyś. DM. Efektywność 105 dB (1W/1m). Przedstawiciel firmy, pan Holger Fromme stwierdził, że tylko przy pomocy tub można osiągnąć w warunkach domowych efekt koncertu "live". Klasycznym konstrukcjom zarzucił brak dynamiki i właściwego oddania impulsów na niskich częstotliwościach. "Zdradził" też, że pan Dieter Burmester używa w domu zestawów tubowych.

Inny wystawca Martion zaprezentował zestaw aktywny o nazwie Exodus z subwooferem i 2 tubami dla wyższego zakresu częstotliwości. W ścianki obudowy sekcji basowej były wprawione lustra, dla uzyskania odpowiedniego wyglądu optycznego tub użyto 34 warstw lakieru. Cena - powyżej 60 tyś. DM za koplet. Biorąc pod uwagę efektywności i moce wzmacniaczy oferowanych przez MBL i Burmester'a można sądzić, że niektórzy niemieccy audiofile mają odrobinę przytępiony słuch.

Nowatorskie rozwiązania zestawów głośnikowych zaproponowała firma z Hom-amburga o nazwie Silber Sand. Aktywne zestawy w kompaktowych obudowach wyposażono w "wymyślne" układy elektroniczne. Przy wszystkich głośnikach umieszczono czujniki wychylenia membrany, zaaplikowano też sensory mierzące "rzeczywisty" prąd płynący przez cewki głośników. Oba sygnały wykorzystano w pętli sprzężenia zwrotnego ze wzmacniaczem. Firma twierdzi, że w ten sposób zlikwidowano niekontrolowane ruchy membrany, a tym samym uzyskano większą neutralność dźwięku. Inną cechą układów elektronicznych są super-krótkie drogi sygnałowe. Tranzystory końcowe mocy, jak i zasilacze umieszczono "kilka" centymetrów od głośnika. Firma z "obrzydzeniem" odniosła się do pasywnych zestawów, gdzie na drodze sygnału audio znajduje się zwrotnica złożona z cewek, kondensatorów i rezystorów.

Za udane można uznać prezentacje zestawów głośnikowych duńskiej firmy Dali. Odbywały się one w jednym z największych pomieszczeń przeznaczonych na tego typu prezentacje ( powierzchnia ponad 30 m2). Konstrukcja zestawów opiera na zasadzie dipola. Głośniki nisko- i średniotonowe pracowały w odgrodzie otwartej, innymi słowy w obudowie brakowało tylnej ścianki. Do odtwarzania wysokich częstotliwości służył głośnik wstęgowy o "długości" 1 metra. W celu zapewnienia odpowiedniego poziomu basu sekcja niskotonowa posiadała na częstotliwości 150 Hz efektywnośc 99 dB. Uwzględniając jej spadek 6 dB/okt (praca głośnika w przestrzeni swobodnej), wartość efektywności na 40 Hz wynosiła już tylko 90 dB, czyli tyle ile posiadają głośniki pokrywające resztę pasma. Dopasowanie poziomu skuteczności pomiędzy basem, a górnym zakresem pasma uzyskano poprzez zasilanie głośnika niskotonowego przez ogromną cewkę tłumiącą już na 50 Hz. W oparciu o tę zasadę pracowały cztery modele z serii Skyline. Projektanci pragnęli uzyskać lepszą dyspersję (promieniują obie strony membrany) jak i uniknięcie negatywnych efektów obudów zamkniętych (fale stojące). Najdroższe zestawy o nazwie Megaline i wysokości ponad 2 metry kosztują 44000 DM za parę. Były one zasilane z 3 końcówek mocy NAD'a. Źródło - gramofon analogowy i odtwarzacz CD Denon DCD3560. Dźwięk - potężny, aczkolwiek osobiście odczuwałem lekkie spowolnienie. Na moją uwagę o "nienadzwyczajności" brzmienia, operator stwierdzil, że jestem pierwszą osobą, która wypowiedziała taki osąd. Najtańszy zestaw Skyline kosztował jedyne 5 tyś. DM (para), brzmiał też bardzo dobrze w stosunku do swej ceny. W pomieszczeniu odsłuchowym znajdował się również rzadko używany wzmacniacz mocy Gravity. Do jego przemieszczania korzystano z pomocy 4 mężczyzn.

Niemiecka firma Restek zapewne oprócz inżynierów zatrudnia też stylistów. Komponenty nowej serii Matinee były wykończone czarnym lakierem, chromem i kawałkami naturalnego drewna. Imponująco wyglądały wzmacniacze mocy, chromowana ścianka przednia i duże wskaźniki wychyłowe w kolorze błękitnym. Jednak produkty Restek'a nie należały do ekstremalnie drogich. Monoblok o nazwie Exponent - waga 65 kg i moc 2500 W/4omy kosztował 13 tyś DM. Odtwarzacz CD składający się z trzech skrzynek (oczywiście chromowanych): transportu Rotor, konwertera Detect i zasilacza oferowano za około 30 tyś. DM. Konwersję C/A w wystawionych w sumie 3 odtwarzaczach oparto na podzespołach firm: Crystal, Philips, Burr-Brown. Nie sądziłem przedtem, że w niemieckich urządzeniach high-end na równi z dźwiękiem ceniona jest strona wizualna. Restek za dodatkową opłatą (kilkaset DM) oferował wszystkie urządzenia w wykończeniu bicolor, czyli chrom plus złoto. Rozkosz dla oczu, czy dla uszu również?

Najdroższym wzmacniaczem hi-fi świata nie jest, tak jak głosiły materiały prasowe IFA - model "The Sovereign" wystawcy High End Vertriebs GmbH. Końcówka mocy kosztująca ... 125 tyś, DM i tak jest tańsza od produktu firmy Audio Note - Gaku-On oferowanego za 128 tyś. nie DM lecz GBP. "The Sovereign" (o wymiarach 1,5*0,3*0,35 m) jest produkowany w ilości 4 sztuk rocznie. Potencjalny klient kochający to co "najlepsze i największe" będzie mógł go posłuchać dopiero w roku 1996. produkcja do końca '95 jest już sprzedana.

Godnym naśladowcą opisywanych wyżej trendów jest także firma Denon. W pomieszczeniu nadającym się raczej do prezentacji sprzętu przenośnego, demonstrowała komponenty o łącznej cenie wyrażonej liczbą sześciocyfrową (niestety nie chodzi tu złotówki). Pomimo ścisku i skwaru panującego wewnątrz warto było się poświęcić. Firma pokazywała trzy nowe produkty, były nimi wspaniale wykończone w kolorze złotym: CD transport, konwerter C/A, monofoniczne końcowki mocy. "Odsłuch" odbywał się przez zestawy elektrostatyczne Audio Exclusiv (17 tyś. para). Na początku operator zademonstrował działanie konwertera wyposażonego w procesor o nazwie Alpha, w którym przetwarzanie odbywa się na 20 bitach. Na dołączonym do urządzenia oscyloskopie można było zobaczyć jak wygląda sygnał sinusoidalny o poziomie -90 dB odczytywany z płyty. Gdy procesor Alpha był wyłączony oglądany przebieg miał postać schodkową, po załączeniu procesora zamieniał się on w "gładki" sinus. Następnie zapuszczono ciche fragmenty symfonii Mahler'a, aby stwierdzić czy słyszalne jest zmniejszenie zniekształceń sygnałów o niskim poziomie. W czasie tego demo operator "równomiernie" załączał i wyłączał procesor Alpha, aby łatwiej zauważyć różnicę między przetwarzanem "standardowym" (16 bitowym), a oferowanym przez nowy konwerter Denon'a. Na koniec odtwarzano płyty z muzyką poważną nagrane techniką "one point recording" - przy pomocy dwóch mikrofonów B&K. Z pewnością warto było dać 125 DM za oferowany przez firmę zestaw 5 płyt. Za konwerter Denon życzył sobie 12 tyś DM, za ekskluzywny transport CD z hermetycznie zamykaną komorą płyty - 17 tyś. DM. Przesadą była cena za monobloki - 36 tyś. sztuka (o wadze 90 kg).

Nie pozostał w tyle Pioneer. W małym pokoiku prezentował elektronikę zapakowaną w metalowe pudła koloru złotego - charakterystycznego dla producentów high-end z Japoni. Oferta zaczynała się od odtwarzacza CD za 6000 DM, kończyła na przedwzmacniaczu C7 za 17 tyś. DM. Monobloki M7 zasilały duże, klasyczne niemieckie zestawy głośnikowe firmy ALR model 5. Za ciekawostkę należy uuznać urządzenie tego samego producenta o nazwie DLC (digital loudspeaker controler). DLC wprzęgnięte między przedwzmacniacz, a końcówki mocy miało na celu korygowanie charakterystyk fazowych z uwzględnieniem zniekształceń pasywnej zwrotnicy zestawów głośnikowych, jak i poprawienie reprodukcji basu. Dźwięk - wyjątkowo czysty i sterylny.

W niewielkiej ilości zaprezentowano wzmacniacze lampowe. Pojawiło się kilka egzotycznych konstrukcji niemieckich m.in. wzmacniacz mocy z serii Art Line firmy (tak, to prawda) Grundig. Prezentowano go (wizualnie) z odtwarzaczem Wadia i zestawami głośnikowymi Infinity Renaissance 90. System ten zalecano jako gwarantujący wyjątkowo dobre brzmienie. Austriacki dystrybutor Audio Company wystawił wspaniale wyglądające kanadyjskie lampowce Sonic Frontiers. Na ofertę składały się: wzmacniacz zintegrowany SFC1, przedwzmacniacz liniowy SFL1, dwie końcówki mocy SFM160 (mono) i SFS80 (stereo). Ceny w UK pomiędzy 1300 i 2400 GBP. Elementy pasywne wzmacniaczy pochodzą od wytwórców: Holco, Vishay, Solen, Wima, Edison-Price, Alps, MIT MultiCap. Zapewne nazwy te nic nie mówią, część wspomnianych firm zajmuje się produkcją części do elektronicznych urządzeń militarnych.

Słuchawki wystawiły Beyerdynamic i AKG. W ofercie firm znajdowały się też różne akcesoria: mikrofony, konsole. AKG w szklanej kabinie demonstrował najdroższy i najbardziej wyrafinowany dźwiękowo model swoich słuchawek - K1000. Niestety, izolacja akustyczna pomieszczenia z otoczeniem była mizerna, każdy ze słuchaczy rezygnował z odsłuchu po 2-3 minutach. Najtańsze słuchawki AKG to K70 i K80 w cenie 80 i 100 DM. Nowością były 4 modele oznaczone symbolami od K100 do K400. Ceny od 130 do 280 DM. Dostępne od pewnego czasu na rynku K500 kosztują 370 DM. Oferta firmy zawierała też procesor akustyczny do poprawy odsłuchu słuchawkowego - cena ponad 3000 DM.

Głośniki wystawił Peerless oraz dwaj duńscy producenci Vifa i Scanspeak. Vifa prowadzi obecnie prace nad różnego rodzaju ferrofluid'ami do głośników wysokotonowych oraz głośnikami z ekranowanym polem magnetycznym (magnetic shielding). Z głośników Vify korzystają tacy producenci zestawów głośnikowych jak Heybrook, JPW, Ruark, Castle. Do wytwarzania membran high-end'owych głośników w firmie ScanSpeak używa się papieru, kevlaru i kobexu. Głośniki te można spotkać w produktach AudioNote, Spendor.

Niewiele wystawiono na IFA produktów z UK. Reprezentowanych było tylko kilka firm, od dawna obecnych na rynku niemieckim. Funkausstellung chyba nigdy nie będzie gościć takich producentów jak: Roksan (obecny 4 lata temu), Pink Triangle, Exposure i wielu innych. Chyba są oni zbyt mali jak na tak masową i komercyjną imprezę - posiadają oni w ofercie czasami tylko 3 urządzenia. W tym roku na IFA zabrakło firmy Linn, która 2 lata temu prezentowała kolumny Isobarik w dość przyzwoitym pomieszczeniu.

KEF wystawił znane wcześniej modele oraz kilka nowości. Należą do nich zestawy: Q10, 20 i 30 - wszystkie z głośnikiem Uni-Q (koncentrycznym). Serię Reference zasilił model 104/2, zbudowany w oparciu o głośniki tradycyjne (!).

Wharfedale i Celestion nie pokazały żadnych interesujących nowości. Wystawiono zestawy znane od co najmniej roku. Celestion wprowadził drobne poprawki do półkowych zestawów głośnikowych o symbolach 3, 5. 7. Ulepszone wersje noszą przydomek Legend.

W wyśmienitej formie znajduje się firma Mission. Bogata oferta zawierała produkty znane jak i "gorące" nowości. Niesłychanie miłym i zaskakującym gestem ze strony Mission był fakt, że goście z Polski odwiedzający stoisko nie musieli władać ani językiem angielskim, ani niemieckim, wystarczała znajomość... polskiego. A to wszystko za sprawą obecności przez większość dni targowych pana mgr inż. Wojciecha Rzepki - dyrektora Mission Electronics (Poland). Można było z nim pogawędzić o wszystkich problemach rynku hi-fi w Europie, zadać kontrowersyjne pytania. W izolowanym pomieszczeniu "wybranym" gościom demonstrowano najnowsze produkty z serii Cyrus, dedykowanej szczególnie wrażliwym na dźwięk melomanom. Dozór nad odsłuchem sprawował "pedantyczny" operator, zestawy głośnikowe rozstawiał z dokładnością centymetrową. Na nowe komponenty składają się: transport CD - Discmaster, konwerter C/A - Dacmaster. Przekazywanie danych cyfrowych audio odbywa się przy pomocy połączenia COMMS opartego na technice SOFT-LOCK (patent Mission) zapewniającej ekstremalnie niski jitter (zakłócenia w synchronizacji transmisji z transportu do konwertera). 20 bitowe przetwarzanie C/A, "ultra" szybkie stopnie analogowe to podstawowe cechy konstrukcji. Nowy wzmacniacz ziintegrowany Cyrus 3 (moc 2*50W/8omów) wyposażono w zdalne sterowanie. We wzmacniaczu wykorzystanom elementy elektroniczne pochodzące od producentów militarnych. Firma nie zapomniała o zwolennikach radia - nowy tuner to Cyrus FM7. Maksimum możliwości każdego ze wspomnianych urządzeń można osiągnąć poprzez użycie dodatkowego, zewnętrznego zasilacza PSX-R. Wymiary produktów nie powinny dziwić, są takie same jak znanych wzmacniaczy Cyrus 1 i 2 (szerokośc 22 cm). Do najciekawszych eksponatów zaliczyłbym dwa nowe zestawy głośnikowe Cyrus: 8-litrowe 751 i "stojące na podłodze" 752. Prekursor membran polipropylenowych jakim jest Mission, w głośniku nisko- średniotonowym modelu 752 wykorzystał materiał zbliżony do papieru (carbon fibre). Henry Azima stwierdził w czasie odwiedzin stoiska, że 752 będą "czymś specjalnym" w ofercie Mission. Czas to pokaże... W czasie demo szczególnie przypadły mi do gustu właśnie 752 za zrównoważony i swobodny dźwięk. 751 wymagają solidnych podstawek i ustawienia na twardej ścianie (np. betonowej), aby usłyszeć ich prawdziwe możliwości. W pomieszczeniu odsłuchowym podłoga się uginała, a ściany były wykonane z tworzyw sztucznych. Oprócz opisanych, na stoisku Mission wystawiono również zestawy 753 (nagroda EISA), "budżetowe" 761i, 762i i wiele innych. Nie podaję żadnych cen, aby nie rozśmieszyć osób zaimpresjonowanych ceną wzmacniacza Sovereign czy też Burmester 909. Produkty Mission są dostępne w Polsce w sieci wyspecjalizowanych dealerów, profesjonalny serwis gwarantowany.

Na zakończenie relacji - hi-fi z Polski. Wystawione zestawy głośnikowe firmy Tonsil standardem wykończenia nie odbiegały od innych produktów zachodnich. Zdecydowanie wyróżniał się model Bolero 200 wyposażony w nowy metalowy, kopułkowy głośnik wysokotonowy. Obudowa była pokryta fortepianowym lakierem, zgodnie z niemieckimi trendami stylistycznymi i... dźwiękowymi.

Zapewne udało mi się wspomnieć o produktach audio w ilości stanowiącej ułamek procenta urządzeń zgromadzonych na IFA. Berlin jest blisko, show o wielkiej randze - warto wybrać się osobiście. Jednakże sposób organizacji wystawy i jej komercyjny charakter ma prawo nie spodobać się konserwatywnym melomanom słuchającym płyt winylowych. (MS)

Jeśli mają Państwo uwagi dotyczące tej strony lub zauważyliście na niej błędy, dajcie nam znać.
Kliknięcie na niniejszy link spowoduje uruchomienie w nowym oknie formularza, przy pomocy którego można przekazać uwagi do redakcji.
Copyright © 1991-2016 Magazyn Hi-Fi, Gdynia, Poland
logo hifi.pl