Start Pomoc Kontakt Reklama O nas Zaloguj Rejestracja

Witryna hifi.pl wykorzystuje ciasteczka (cookies). Proszę kliknąć aby uzyskać więcej informacji.

High-End we Frankfurcie, 1996, (część 2 - wzmacniacze)

Na wystawie High-End'96 we Frankfurcie w ciągu trzech dni zwiedzania miałem okazję obejrzeć wiele konstrukcji wzmacniaczy. Wachlarz cenowy, (nie-)popularność marek zagwarantowały, iż nie można się było nudzić. W audio najważniejszy jest opis brzmienia urządzeń. Tym razem moje impresje z degustacji dźwięku ograniczę do niezbędnego minimum. W większości przypadków za brzmienie systemu odpowiedzialny był pokój i zestawy głośnikowe. Jako, że przypadł mi opis wzmacniaczy wystawionych we Frankfurcie, nie mogę w takim stopniu wylać swych zachwytów i rozczarowań jak to ma miejsce w reportażu GS o zestawach głośnikowych. Postaram się jednak przedstawić kilka, moim zdaniem najciekawszych systemów, kryterium oceny subiektywnej będzie oczywiście dźwięk (czasami też otrzymane od wystawcy jedzenie i picie).

Chwilę po minięciu "security" sprawdzających wejściówki, natrafiliśmy na kilka pomieszczeń Audio Components. W pierwszym pokoju jaki odwiedziliśmy na tej wystawie, znajdowały się nowe komponenty firmy Meridian. Wśród nich m.in opisywany już w MHF wzmacniacz mocy 557. Ta nowa, stereofoniczna końcówka posiada sporo mocy wyjściowej - 200 W na 8 omach. Zasilacz oparto o 1.6 kW transformator, w stopniu wyjściowym pracuje 8 tranzystorów na kanał mogących oddać chwilowy prąd o natężeniu 30 amperów do 2 omowego obciążenia. Wewnętrzne zmostkowanie wzmacniacza 557 daje konfigurację zrównoważoną dla sygnału mono i moc 800 W na obciążeniu 8 omowym. 557 jest dwukrotnie wyższy od pozostałych komponentów Meridiana, waży aż 27 kg. Przedwzmacniacze 201 i 501 mają następcę. Jest to model 502. Jego cechą szczególną jest konstrukcja podwójne mono oraz zrównoważone operowanie na sygnale audio. 502 posiada cztery wejścia RCA i trzy XLR. Pojedynczy sygnał z RCA już na wejściu jest przekształcany na zrównoważony. Pre-amp jest wyposażony w zdalne sterowanie, głośność jest regulowana skokowo w 99 krokach. Wszystkie komponenty można zintegrować w jednolity system wykorzystując łącza Comms lub RS232.

Nową rodzinę wzmacniaczy ma także Krell, obejmuje ona trzy urządzenia o nazwie Full Power Balanced. Symbole poszczególnych końcówek bezpośrednio odpowiadają mocom wyjściowym - 600, 300 i 150 W. Ceny modeli 600 i 300 wynoszą w USA odpowiednio 11.500 i 8.500 USD. Cena najmniejszej końcówki 150 zostanie ogłoszona jesienią tego roku.

W najdroższych wzmacniaczach mocy na świecie daje się zauważyć trend ku konstrukcjom zrównoważonym. W gruncie rzeczy prawie wszystkie końcówki mocy wystawione we Frankfurcie klasy "ultra-top-fly-end" są "balanced" od wejścia do wyjścia. Tak też jest w przypadku trzech modeli Krell. Wzmacniacze Full Power Balanced są drugą serią wzmacniaczy zrównoważonych od Krella. Wpierw były to modele MDA-300 i MDA-500 (MDA oznacza Monoraual Differential Amplifier). Nowe wzmacniacze wykorzystują sztandarowe rozwiązania Krella, tzn. pracują w klasie A, brak kondensatorów w torze (DC coupled). Najważniejszy jest jednak chyba układ regulacji prądu spoczynkowego w stopniach wyjściowych o firmowej nazwie - Sustained Plateau Bias, tym razem już Mk2. Wzmacniacze Krell wyposażone są też w regulowane zasilacze, które pozwalają wzmacniaczowi w każdych warunkach obciążenia zachowywać się jak idealne źródło prądu i napięcia. Według Krella umieszczenie astralnych pojemności w zasilaczu nie wystarcza do uzyskania absolutnej stabilności prądu i napięcia. Tranzystory do wzmacniaczy Krell pochodzą z Motoroli.

Nowości Krella zawierają także wzmacniacz zintegrowany KAV-300i oraz pięciokanałowy wzmacniacz mocy do kina domowego KAV-500. Audio Componets wystawiło także wzmacniacze Spectral, Classe i McIntosh.

Dystrybucja Impuls pokazywała (bez demonstracji dźwiękowej) solidnie wyglądające wzmacniacze z USA - Treshold i Forte. Marka Forte należy do Treshold. Obie linie wzmacniaczy są projektowane i budowane przez ten sam zespół inżynierów. Podczas, gdy Treshold to szczytowy hi-end, Forte jest dedykowane na rynek lżejszy cenowo. Treshold ma nowy super wzmacniacz. Jest to model T800 Balanced, a więc tak jak pre-amp T2 zrównoważony. Cena T800 wynosi 19.800 DM. Danych technicznych brak, T800 to nowość i nawet panowie z dystrybucji nie wiedzieli o nim zbyt dużo. Przy okazji pytań o T800 dowiedziałem się, iż mama pana, z którym rozmawiam urodziła się w Gdańsku. (Podobnie jak i mama pewnego pana z firmy ALR).

Wraz z holenderskim mistrzem van den Hulem wystawiła się firma Duson. Jej oferta obejmuje głównie wzmacniacze. Wzmacniacze Duson są projektowane tak, aby symulowały brzmienie lampowe. Wystawca przyznał, iż nie jest to precyzyjny dźwięk np. w stylu Levinson. Prospekt firmy mówi, iż wzmacniacze Duson kreują pełen zestaw przeżyć muzycznych z wyjątkiem zapachu klubu lub sali koncertowej. Najtańszy wzmacniacz zintegrowany Duson - PA50 pracuje w klasie AB i kosztuje 1.300 DM. Modele wyższe pracują w klasie A. Najdroższe końcówki mocy to B100 i A10. Kosztują odpowiednio 2.500 i 3.400 DM. Końcówka A10 (2x50 W w klasie A) zasilała zestawy głośnikowe 2606 o wyglądzie s-f.

Ciekawą grupę wzmacniaczy pokazała firma Electrocompaniet z Norwegii. Jest to producent już z pewnym dorobkiem. Na stanowisku obecny był główny projektant - Per Abrahamsen. Po czasach, gdy grywał rocka pozostały mu długie włosy i czarny T-shirt. Jego koledzy z firmy obecni w pomieszczeniu byli na oko co najmniej o 15 lat młodsi. Wzmacniacze Electrocompaniet nie nazywają się po angielsku "amplifiers", tylko "ampliwires" - czyli wzmacniające druty. Oferta drutów zintegrowanych obejmuje dwa modele ECI-1 i ECI-2. Przed-druty to EC-3 i EC-4. Druty mocy obejmują trzy modele AW 100DMB, AW 250DMB. Sztandarowy AW 180MB (w postaci monobloków) zasilał system zestawów głośnikowych The Qube. Para AW 180MB kosztuje 10.000 DM. Electrocompaniet jest zwolennikiem lokalnych sprzężeń zwrotnych (a nie globalnych), nie stosuje też w sekcji zasilaczy kondensatorów wielkości puszek po piwie. Małe elektrolity, do 10.000 uF (w większej ilości) uważane są za szybsze.

Przez ostatnich kilka lat miałem problemy ze zrozumieniem filozofii prezentowanej przez niemiecką firmę Avantgarde Akustik. Tym razem tubowe zestawy dołączono do końcówki mocy Audio Note P3 - opartej o lampy 300B w konfiguracji single ended. Podszedłem do walizki z płytami CD i znalazłem - AC/DC "Ballbraker". Nastąpiło olśnienie, brzmienie było jak na koncercie. Jak dotąd nie słyszałem lepiej brzmiących gitar braci Young z systemu hi-fi. A w sklepach leżą płyty AC/DC "digitally remastered" - wypadałoby chyba coś kupić. Kaset gromadzonych w połowie lat 80 już od dawna nie mam.

Platon HiFi Vetrieb wystawił serię wzmacniaczy Chord. Demonstracja dźwiękowa odbywała się w połączeniu z zestawami Ruark Equinox. Prawdopodobnie po raz pierwszy na rynku niemieckim pokazano wzmacniacze brytyjskie Myryad. Pochodzą one z absolutnie nowej wytwórni założonej przez braci Evans. Chris bardzo długo pracował w firmie Arcam (opracowania A&R60, Arcam Alpha), później NAD (3020i). David związany był z szeroko rozumianą elektroniką (także udział w opracowaniu NAD 208). Serię wzmacniaczy Myryad otwiera model zintegrowany MI 120 (cena 1.450 DM). Uzupełniają ją pre-amp MP100 oraz dwie koncówki mocy MA120 i MA500. Przewidziany jest też odtwarzacz CD - model MC 100. Ceny ogólnie są "brytyjskie", czyli budżetowe. Myryad jest wymierzony w sektor zajmowany przez np. Audiolaba i Arcama. Wszystkie komponenty Myryad można ozdobić, stawiając je na aluminiowych stopkach. Zestaw złożony z czterech sztuk kosztuje 90 DM i nosi nazwę "My Feet".

Sun Audio, obok Audio Components jest w Niemczech największym dystrybutorem sprzętu pochodzącego od amerykańskich gigantów. Sun Audio nie zorganizowała demonstracji dźwiękowej. Urządzenia pokazywały swe wnętrzności. Wzmacniacze, odtwarzacze CD rozmontowano, do ręki można było wziąć radiator, płytkę zasilacza, elementy zwrotnicy itp. Sun Audio pokazywało komponenty Mark Levinson, Proceed, Bryston, Thiel. Na środku pokoju ustawiono dwa ogromne monobloki Mark Levinson No33. Ich cena wynosi w Niemczech 80.000 DM za parę. Są to prawdopodobnie najbardziej zaawansowane technologiczne wzmacniacze "solid state" na świecie. No33 mają nietypowe wymiary: 85, 80, 30 (w, g, sz) i przypominają dzięki temu słupy. Jeden wzmacniacz waży 175 kg, zawiera dwa trafo 2.5 kW i pojemności zasilacza 500.000 uF. Levinson w No33 wykorzystuje wzmacnianie sygnału zrównoważone. Wejście No33 zawiera dwa zrównoważone wzmacniacze napięciowe (cztery monofoniczne) - "double balanced". Stopień końcowy także jest zrównoważony i zawiera dwa wzmacniacze mocy (ML nazywa to single balanced). Pełen opis techniczny No33 zająłby chyba kilkadziesiąt stron. Na przykładzie wzmacniaczy ML, Krell, Treshold widać, że Prawdziwe Wzmacniacze Zrównoważone mają swą cenę. Po raz drugi na łamach MHF chciałbym podkreślić fakt, iż posiadanie gniazdek XLR na urządzeniu powiedzmy za 5.000 zł prawdopodobnie nie ma nic wspólnego z technologią oferowaną przez wymienione firmy.

Mark Levinson posiada też gamę budżetowych wzmacniaczy mocy, są to koncówki stereofoniczne: No 331, 332, 333. Odpowiednio mają moce wyjściowe: 100, 200, 300 W i kosztują 12.5, 17 i 22 tysiąca DM. Wzmacniacze mocy uzupełniają dwa przedwzmacniacze No38 i No38S. No38 jest w pełni zrównoważony, wzmocniony sygnał wyjściowy do końcówki mocy także pozostaje "balanced".

A teraz coś na złość audiofilom przekonanym, że za wszystkie niedostatki brzmienia są odpowiedzialne kable głośnikowe. Sun Audio pokazywało jedną z końcówek mocy Bryston prawie całkowicie rozmontowaną. Co się okazało. Główne chassis zawierało zasilacz. Solidne radiatory pełniły też rolę ścianek bocznych, do nich były przytwierdzone duże płytki z elementami elektronicznymi stopni wyjściowych. Sygnał na gniazda wyjściowe do zestawów głośnikowych, sygnał wejściowy, jak i też zasilanie nie biegło po drutach. Obie płytki: zasilacza i końcówki mocy stykały się ze sobą. Płytka końcówki zawierała proste gniazdko, które obejmowało kilka odpowiednio ukształtowanych ścieżek sygnałowych z płytki zasilacza. Mam wrażenie, że kabel od myszy w moim PC jest lepiej przytwierdzony do gniazdka na obudowie komputera. Rozwiązanie wykorzystane przez Brystona ma na celu łatwy serwis urządzenia, dawno temu oferta Brystona była dedykowana na rynek profesjonalny. Owszem demontażu wzmacniacza Bryston można dokonać w minutę i mieć łatwy dostęp do wszystkich elementów. Wiedząc jak wyglądają połączenia we wzmacniaczu Bryston, nie byłbym przekonany o celowości posiadania na zestawach głośnikowych gniazd Cardas lub WBT jak i też bardzo drogich kabli.

Bryston jest firmą konserwatywną. Od kilku lat dostępne są w ofercie modele końcówek mocy: 3B, 4B, 7B, 8B. Obecna ulepszona seria jest nazwana ST. Nowością jest wzmacniacz zintegrowany B-60 w obudowie slim line. Jego cena wynosi 3.800 DM. Na swe produkty Bryston udziela 20 letniej gwarancji.

Na stanowisku P.I.A. nie było demonstracji dźwiękowej. Szkoda. Gdzieś w kątach pomieszczenia poukrywano urządzenia Sonic Frontiers, Counterpoint. Wyeksponowano z kolei produkty Accuphase. We wzmacniaczach Accuphase płyty górne, metalowe zastąpiono przezroczystymi z plexi. Zwiedzającym w ten sposób pokazywano wykorzystaną technologię. Accuphase od dość dawna stosuje tę technikę reklamy swych urządzeń. Najdroższe produkty to monobloki A-100 i pre-amp C-290. Cena tego systemu wynosi 78.000 DM. Są to konstrukcje w pełni zrównoważone, końcówki mocy pracują w klasie A i dostarczają tylko 50 W mocy.

Powyżej napisałem, iż wzmacniacze zrównoważone są bardzo drogie. Tę tezę obalają w pewnym stopniu urządzenia firmy Thule z Danii. Thule ma skromną gamę produktów, dwa wzmacniacze zintegrowane - IA50, IA100, pre-amp PR200 i monoblok PA200. Uzupełnieniem jest kombinacja CD. W swych materiałach technicznych Thule pokazuje, że ich urządzenia są całkowicie zrównoważone. Jest to pewna niespodzianka w średnim sektorze cenowym. Thule szczyci się też, iż znalazło w końcu najlepsze na rynku tranzystory wyjściowe. Są to pary 2SC3907/4278 oraz 2SA1516/1633.

W hotelu Balance (około 10 minut autem od Kempinski) odbywały się pokazy zorganizowane przez firmę Audioplan. Demonstracje dźwiękowe zostały pogrupowane tematycznie, odbywały się one też w ściśle określonych porach. Udało nam się jednak wśliznąć na końcówkę demonstracji tubowych zestawów głośnikowych zasilanych z lampowych monobloków Jadis 300B. Audioplan, oprócz Jadis, zajmuje się dystrybucją wzmacniaczy brytyjskich Alchemist. Na przeciwległej ścianie do komponentów Jadis, ustawiono zestawy firmowe Audioplan Kontrast IIIi. Dołączono je do prześlicznych wzmacniaczy tranzystorowych Alchemist. Tym razem nie były to budżetowe konstrukcje z UK. Końcówki mocy pracują w konfiguracji single ended i dostarczają 55 W mocy. Do ścianek górnych przytwierdzono tabliczki informujące, iż wzmacniacze zaprojektowano przy współpracy z Timem DP z Esoteric Audio Research. Monobloki kosztują 20.000DM za parę, pre-amp 15.000 DM. Niestety, demonstracji dźwiękowej nie doczekaliśmy się. Audioplan sprzedaje też własne okablowanie. Jest ono absurdalnie grube i ciężkie. Osobiście bym go nie używał, gdyż nie chciałbym mieć wyrwanych gniazdek z urządzeń.

Nie często nowe wzmacniacze wprowadza na rynek firma Naim. W najniższym przedziale cenowym warto wskazać na wzmacniacz Nait 3 w wersji ze zdalnym sterowaniem. Najtańsza końcówka mocy to Nap 90/3 za 1.300 DM. Pobyt w pokoju odsłuchowym Naim został umilony zapuszczeniem nagrania zespołu Tricky. Po jego zakończeniu zapytano nas, czy odczuliśmy rytm dźwięku. Przyznaję, że bardzo mi się podoba, gdy do demonstracji wystawcy używają normalnej muzyki, słuchanej przez miliony młodych ludzi, a nie kilku facetów po pięćdziesiątce, których stać na kupienie komponentów Wilson lub Levinson i mających w kolekcji wyłącznie płyty audiofilskie po 80 DM za sztukę.

Denon podąża za trendem i w jego komponentach high-end także mamy zrównoważoną ścieżkę sygnału audio od wyjścia konwertera C/A, aż do zestawów głośnikowych. Gwoździem systemu jest nowy przedwzmacniacz PRA-S1 kosztujący 39.000 DM. Zasilanie jest wydzielone na zewnątrz, znajduje się w identycznej obudowie jak główne chassis. W przedwzmacniaczu PRA-S1 znajduje się symetryczny potencjometr Rheostat, przedwzmacniacz oparto na firmowym rozwiązaniu o nazwie New-Inverted-Balance.

Firmę Meracus tworzą dwaj panowie: Stephan Rath i Thomas Meschede. Od dziesięciu lat optymalizują swe wzmacniacze z głębokim przekonaniem, iż wspaniałe rezultaty pomiarów elektrycznych nie gwarantują dobrego brzmienia. Wzmacniacze Meracus obejmują dwie serie. Bardziej ekstrawagancka i chyba też droższa przypomina obiekty s-f: ścianka przednia w kształcie trapezu, boczne nachylone do środka, z góry materiał przezroczysty pozwalający cały czas oglądać elektronikę. Mamy tu pre-amp Pretare, wzmacniacz zintegrowany Onesta i dwie końcówki mocy Tentare (stereo) oraz Cantare (monoblok). Meracus jest też producentem przetworników C/A.

Obaj z Michałem wynieśliśmy miłe wrażenia z pokoju japońskiej firmy Luxman. W małym pokoju (około 20 m2) rozstawiono zestawy B&W 801, zasilano je z dwóch monobloków B-10 i przedwzmacniacza C-7. Monobloki B-10 to ponoć No.One w Japonii wg. rankingów w czasopismach. W tak małym pokoju nie udało się uniknąć "bumu" na basie, natomiast uwagę zwrócił bardzo szybki i rytmiczny zakres średnicy. Do odtwarzacza powędrowała zapiłowana przeze mnie płyta (w testach, a nie w trakcie słuchania w domu dla przyjemności) Chesky Collection, wcisnąłem klawisz "3" - zapuściłem ładne nagranie Sary K.

Przedwzmacniacz C-10 jest wyposażony w super potencjometr głośności. Potencjometr ten wyeksponowano też do oględzin - jest on zbudowany wyłącznie z rezystorów i posiada 58 pozycji. Jako, że C-10 jest w pełni zrównoważony, potencjometr musi obsługiwać 4 ścieżki sygnału. Ostatecznie jest on bardzo duży, zajął by połowę objętości średniej wielkości wzmacniacza japońskiego. Wyjaśniono nam, że niemożliwe jest zdalne sterowanie tym potencjometrem.

Nostalgiczny nastrój panował w pokoju Auditorium 23. Znajdował się tam lampowy high-end, głównie z Japonii, ale jakże odmienny od produktów z USA i Europy. Lampowe wzmacniacze z takich stajni jak Shindo Laboratory, Masaho Uchida. Końcówki na lampach 300B, 6550, 2A3, kilka urządzeń w trybie SE. W pomieszczeniu jako źródło wykorzystywano LP - gramofon Platine Verdier oraz zupełnie nie znane mi zestawy o dziwnych nazwach i wyglądzie.

Nie wyobrażam sobie, aby ktokolwiek mógł wypowiedzieć słowa krytyki o brzmieniu systemu ze Szwajcarii - Ensemble. Zazwyczaj, gdy istnieje możliwość przejrzenia płyt zgromadzonych przez wystawcę do demonstracji, korzystam z okazji. Staram się też odsłuchiwać na super drogich systemach (a do takich Ensemble należy) nagrania mi znane. Tym razem do transportu CD Dichrono powędrowała na kilkanaście minut płyta: Johna McLauglin Trio - "Que Alegria". Rzadko się słyszy taką mikrodynamikę i detaliczność w połączeniu z kapitalną łagodnością. Zestawy głośnikowe zasilał wzmacniacz zintegrowany Evocco kosztujący 9.800 DM. Firma twierdzi, że w epoce źródeł liniowych (tzn. CD, tunery itp.) umieszczanie w oddzielnych obudowach końcówki mocy i pre-ampu nie ma głębszego uzasadnienia. Lepszy jest podział na wzmacniacz zintegrowany z wejściami liniowymi i przedwzmacniacz gramofonowy. Do Evocco ludzie "typu Michał K" mogą zakupić przedwzmacniacz Ensemble Phonomaster MM/MC za 1.700 DM. Evocco to wzmacniacz nietuzinkowy - jest to konstrukcja hybrydowa. Na wejściu pracuje para podwójnych triod ECC81, w stopniach końcowych zaś tranzystory bipolarne. Wszystkie elementy na ścieżce sygnału zostały dokładnie wyselekcjonowane - w krytycznych punktach umieszczono kondensatory metalizowane, polipropylenowe ProCap. Evocco ma moc wyjściową 2x100 W na 8 omach, waży 15 kg. Poziom głośności jest zdalnie sterowany, wyjście jest zabezpieczone przed przeciążeniem. Oprócz Evocco, w ofercie Ensemble znajduje się klasyczna kombinacja pre/power: Virtuoso - przedwzmacniacz i Corifeo - końcówka mocy. Tutaj także połączono zalety lamp (tembr, struktura harmoniczna) i tranzystorów bipolarnych (bas, moc).

Całkowite odejście od klasycznego projektowania końcówek mocy zaprezentowała nowa firma na rynku audio: AN+DI. Jej wzmacniacz nazywa się Revolution 1 i jak podkreślono w trakcie krótkiej rozmowy został zaprojektowany przez inżynierów "wywodzących się z przemysłu", tzn. nie mających do tej pory nic wspólnego ze sceną hifi. Zdanie "we are from industry" zostało w trakcie kilkunastozdaniowej rozmowy powtórzone trzy razy. Czyżby rodowód "high-end" był hańbiący, czy też AN+DI chce się odciąć od pewnej magii. Szczegółowych informacji o wzmacniaczu Revolution 1 udzielano w pokoju 142, kilka krótkich korytarzy od sali odsłuchowej. Niestety nie miałem czasu, aby tam pójść. Pomimo, że nie wiem jak naprawdę działa Revolution 1 przytoczę krótki opis. Wzmacniacz posiada 5 pętli sprzężenia zwrotnego, funkcja przenoszenia (transfer function) jest kształtowana przez "komputer analogowy". Sygnał wejściowy trafia do wzmacniacza o nazwie BA (basic amplifier). Jego pasmo przenoszenia sięga 140 MHz! Na wyjściu pracują moduły mocy BEX. Wzmacniacz jest wykonany w technologii SMD na tranzystorach MosFet. Ilość modułów BEX użytkownik może sam dobierać w zależności od potrzeb mocowych. Na przykład: 1 moduł to 410 W, zaś cztery to 1250 W na obciążeniu 4 omowym. Pasmo małosygnałowe wzmacniacza wynosi 0-7 MHz, zaś mocy 0-1.2 MHz. Wzmacniacz waży około 70 kg, cena waha się w granicach 90-120 tysięcy DM. Revolution 1 posiada rozbudowany wyświetlacz LCD do komunikowania się z użytkownikiem.

Małe jest piękne ... i bardzo drogie - tak odebrałem wzmacniacz projektanta Bo Christensena. Poprzednio Bo zajmował się pracami w Primare. Teraz jego wyrób jest sprzedawany pod marką Bow Technologies i nosi nazwę ZZ-One. Wzmacniacz jest bardzo mały jak na cenę high-end (ponad 2.500 funtów) - nie odbiega wymiarami od popularnego Audiolaba 8000A, waży 16 kg. Za to jakość wykonania, wykończenie, stylistyka są najwyższych lotów. Uwagę w ZZ-One zwracają piękne radiatory, (zaokrąglone) i podwójna ścianka przednia zawierająca dwa pokrętła koloru złotego. ZZ-One to przykład idealnej konstrukcji "dual mono". Nawet wejścia RCA na ściance tylnej dla obu kanałów są rozmieszczone symetrycznie na linii poziomej. ZZ-One dostarcza 75 W mocy i ma dość trudne wartości impedancji wejściowej i wyjściowej, odpowiednio 3.4k i 0.5 oma.

Poczułem się jakbym nie mieszkał na starym i bogatym kontynencie - po zajęciu miejsca na krzesełku w pokoju odsłuchowym firmy Burmester. Otóż pan Dieter Burmester następująco zapowiedział swój nowy system audio: "mamy w końcu budżetowy system za 24.000 DM, zintegrowany wzmacniacz kosztuje 6.000 DM, zestawy głośnikowe 9.000 DM za parę...". Według dotychczasowych standardów firmy jest to rzeczywiście wyraźne obniżenie pułapu cenowego. Czy spowoduje to masową sprzedaż chromowanych produktów z Berlina? Pan Dieter prezentował system używając własnej kompilacji nagranej na CD. W trakcie demo doradzano zwrócenie uwagi na nagranie organowe, chodziło oczywiście o bas.

Pokój firmy Audio Exklusiv był pod wieloma względami bardzo atrakcyjny. Przede wszystkim otrzymano tam bardzo dobry dźwięk i doprawdy niezły bas z zestawów elektrostatycznych. Główną atrakcją była bez wątpienia właścicielka firmy, Eva Putz. Pani ta jest prawie tak duża jak zestawy głośnikowe Wilson Grand SLAMM, na twarzy zaś nosi warstewkę kremu bardzo świecącą i grubą. Cechy charakteru: człowiek-dusza. W ofercie AE znajdują się dwa przedwzmacniacze lampowe P2, P7, tranzystorowa końcówka mocy P1 i dwa wzmacniacze tranzystorowe zintegrowane P12 i P 112. Szata graficzna na mój gust jest zbyt "granitowo-złota".

Po raz drugi w ciągu tego roku miałem okazję bliżej się zapoznać z ekskluzywną elektroniką z Danii - Gryphon. I tym razem najbardziej seksowny, tranzystorowy wzmacniacz świata - Antileon - tylko zdobił stanowisko wystawców. Podłogowe zestawy głośnikowe podłączone były do modelu zintegrowanego: The Gryphon Tabu. Jako źródło dźwięku wykorzystano znany nam wszystkim doskonale system CD - DPA Enlightenment.

Oddzielny pokój na swe produkty wynajęła firma Thorens. Jej oferta staje się coraz bardziej obszerna, wystawiane urządzenia wypełniły prawie w całości spory regał. Wśród produktów o charakterystycznej linii wzorniczej, tzn. o szerokości 21 cm nie zabrakło kombinacji wzmacniaczy obecnych już w polskich sklepach audio TTA 2000 i TTP 2000. Nowością Thorensa są wzmacniacze lampowe: pre-amp TRP-3000VT i power-amp TRA-3000VT.

Więcej uciechy przyniosło mi dotykanie niż słuchanie włoskich wzmacniaczy lampowych Unison Research. Lampowce UR oprócz ścianek, także gałki do kręcenia mają wykonane z naturalnego drewna. Badaniom organoleptycznym poddałem wzmacniacze - pre: Mystery One oraz końcówki mocy Smart 845 i 845 Absolute. Na jednym z urządzeń został wyryty trudny do przeoczenia napis: "High End Electronics Born And Handcrafted In Italy". Sądzę, że identyczny napis mogłaby też zamieszczać na swych produktach firma B&S z Lublina (z drobną modyfikacją). UR został wystawiony wraz z zestawami głośnikowymi Acapella. Pomimo, że zestawy to działka GS w tym reportażu, nie mogę oprzeć się przed wygłoszeniem krótkiego komentarza. Zestawy Acapella są dla mnie apogeum "assholfilizmu" (geneza wyrazu: patrz ostatnia strona w poprzednim MHF). W kolumnach wykorzystano jonowe głośniki wysokotonowe. Cena za parę demonstrowanych zestawów wynosi około 50.000 DM. Siedząc przed zestawami widziałem w oddali dwa jarzące się punkty. Tylko w Niemczech można spotkać taką egzotykę. Zestawy demonstrowano dość głośno: wszystko co docierało mych uszu brzmiało jak koncert Sepultury i Mega Death. Mój "numer dwa" wśród produktów, o genezie których należy rozmawiać tylko z psychoanalitykiem to kable głośnikowe MIT MH-850 Reference CV Terminator. Cena za dwa krótkie odcinki: 20.000 DM. Kable te powstały specjalnie dla systemu 2C3D, w skład którego wchodzą wzmacniacze Spectral i zestawy głośnikowe Avalon. W USA te zestawy są niewiele droższe od kabla.

High End Society i czasopismo Stereo zorganizowali mega-demonstrację. W ogromnym pomieszczeniu (prawdopodobnie największym na wystawie) dokładnie wytłumionym ustrojami akustycznymi ASC rozstawiono ogromne zestawy studyjne Westlake Tower SM-1. Wzmacniacze i źródło dźwięku pochodziły od firmy amerykańskiej Boulder. Wzmacniacze Boulder wywodzą się z rynku profesjonalnego, są projektowane przez Jeffa Nelsona od 25 lat związanego z audio. Nelson zasłynął dzięki opracowaniu wzmacniacza napięciowego "990" wykorzystywanego w studiach, przedwzmacniaczach i konwerterach C/A Boulder. Oferta Boulder zawiera przedwzmacniacz L5M oraz dwie końcówki mocy 500M i 102M. Sądzę, iż niewielu osobom spodobał by się dźwięk systemu Westlake/Boulder. Był on bardzo estradowy. System obsługiwał pracownik Stereo - niestrudzony Mathias Bode. Z dostępnych płyt CD wybrałem do krótkiego odsłuchu "Back on the Block" Quincy Jonesa. Bas miał "-3 dB" chyba na 16 Hz!

Kilka demonstracji dźwiękowych na wystawie we Frankfurcie było spektakularnych. Na mnie największe wrażenie wywarł pobyt w dużym pomieszczeniu Audio Physic. Zestawy głośnikowe zasilano z końcówki mocy Forsell Statement, kosztującej w Niemczech ponad 50.000 DM. Sygnał z CD, także Forsell lub z gramofonu analogowego RPM przepływał najpierw przez przedwzmacniacz LFD LS2. Komponenty LFD sprzedawane na rynku niemieckim, płyty czołowe mają wykonane w materiałów wyglądających jak marmur. Zestawy głośnikowe i końcówkę mocy łączył kabel WireWorld Eclipse, rozłożony na kilku mini stoliczkach (nie stykał się z podłogą w żadnym punkcie). Najtańszym ogniwem w tym super systemie był oczywiście pre-amp LFD, kosztujący w UK około 1.600 funtów. Brzmienie systemu Audio Physic było nastawione na ukazanie walorów przestrzennych dźwięku.

Inaczej wyglądała prezentacja high-end z Francji. Pomieszczenie o powierzchni około 25 m2 zajmowały znane już chyba wszystkim (systematycznym) czytelnikom MHF zestawy Leedh Nazca oraz elektronika Audio Sculpture. "Lampowy człowiek" - Jean-Jacques van Leeuwen - puszczał różne rodzaje muzyki, ukazując ile emocji może wylać z siebie wzmacniacz single-ended Ultima. Oprócz miłości, wzruszenia, łez, van Leeuwen demonstrował także prędkość i bas systemu - "Now, I show you speed.... look". Marcus Miller nie przewidział chyba, że jego płyta "Sun don't lie" rozejdzie się głównie wśród audiofili zniewolonych przez bas.

Na wystawie miały miejsce dwie demonstracje redefiniujących moje podejście do reprodukcji basu. Pierwsza to demo małych zestawów Platinum. Druga zaś miała miejsce w pomieszczeniu Manfreda Zollera (w hotelu Holiday Inn). Pokój o powierzchni 80 m2 i wysokości około 4 m zasilały dwa zestawy Metropolis Imagination - mające swój rodowód w PS 5.1. Prawdopodobnie nikt z zebranych, nie wierzył, iż ta skala dźwięku jest generowana przez cztery głośniczki o średnicy 13 cm. W przypadku Platinum i Imagination pytano - gdzie jest subwoofer? Zestawy swe Manfred Zoller zasilał z 40 W wzmacniacza lampowego Dynaco. Zoller Design jest także dystrybutorem na Niemcy wzmacniacza zintegrowanego Pathos. Jest to konstrukcja włoska, na wejściu pracują lampy, stopnie wyjściowe oparto o tranzystory w konfiguracji single ended. Cena urządzenia wynosi 7.500 DM.

Bardzo "brytyjsko" przebiegały pokazy sprzętu na trzecim piętrze hotelu Holiday Inn. Przeprowadzano tam demonstrację w oparciu o elektronikę Sudgen i zestawy głośnikowe Harbeth. Brzmienie było bardzo dobre. Natomiast na pierwszym piętrze w bardzo dużych pokojach (nawet powyżej 40 m2) prezentowano amerykańskie wzmacniacze z niskich pułapów cenowych: Acurus, Aragon i niemieckie: Audionet i RMS oraz wspomniane konstrukcje Zoller Design.

Urządzenia high-end nie powstają tylko w krajach bardzo bogatych ekonomicznie. Na przykład Ukraina jest źródłem aż trzech marek wzmacniaczy, które ujrzały światło dzienne. W Czechach powstają gramofony i wzmacniacz Pro-Ject, zaś z Węgier wywodzi się firma Etalon. Etalon Acoustics ma swą siedzibę w Budapeszcie, jej produkty wyglądają bardzo ekskluzywnie. Szczególne wrażenie zrobiły na mnie zestawy głośnikowe, sowicie wykończone w naturalnym drewnie. Etalon to także wytwórca wzmacniaczy tranzystorowych. W ofercie znajduje się końcówka mocy Driver, przedwzmacniacze Controller 1 i 2 i dwa modele zintegrowane: Integral i ostatnio zdobywający popularność dzięki prasie: Exampli. Jak wspomniałem produkty Etalon na podstawie wyglądu zewnętrznego zaliczyłbym do arystokracji hi-end. Ceny pomimo rodowodu węgierskiego są niemieckie. Tzn. najtańszy produkt - Exampli kosztuje 2.900 DM. W Polsce powoli również zaczynają się pojawiać produkty o światowym brzmieniu i wyglądzie, mam tu na myśli oczywiście wzmacniacz lampowy Burdjak&Sikora.

Dystrybucja SAM GmbH demonstrowała wzmacniacze DNM z zestawami głośnikowymi Rehdeko. Pochodzenie wzmacniaczy określa slogan reklamowy: "wzmacniacze brytyjskie ręcznie wykonywane w Szwajcarii". Taki rodowód ma swoją cenę. Najtańszy pre-amp Primus kosztuje 4.700 DM, zaś końcówka mocy PA3 - 4.300 DM. Ceny pozostałych komponentów zbliżają się do granicy 10.000 DM. W pokoju wystawiono także akcesoria do pielęgnacji płyt LP, podstawki pod zestawy głośnikowe i gramofony. Wszystko pochodzi od producenta o nazwie Reson.

Ciekawą demonstrację zaprezentował wystawca Pear Audio. W jednym pokoju odbywał się pokaz wzmacniaczy Dynavector z niewielkimi, podłogowymi zestawami Shahinian. Pokój wytłumiono nie tylko specjalnymi ustrojami akustycznymi, ale również przedmiotami zabranymi prawdopodobnie z pokoi hotelowych. Mam tu na myśli koce i elementy pościeli. Nowe modele Dynavector to przedwzmacniacz L-200 i końcówka mocy HX-75.

Domino Design przedstawiło elektronikę Linnenberg Audio. Tym razem wyraźny nacisk postawiono na linię stylistyczną urządzeń. Wygląd jak i koncepcja są odrobinę futurystyczne. W końcu slogan reklamowy firmy brzmi: "high end zukunft...". Najciekawszym produktem Linnenberg jest PowerDac - konwerter i końcówka mocy w jednej obudowie. Sekcja przetwornika C/A jest oparta o scalaki Burr-Brown 1702 i filtr cyfrowy NPC z 8-krotnym nadpróbkowaniem. Wzmacniacz mocy ma regulowany poziom wyjściowy (zapewne odbywa się to w dziedzinie cyfrowej), oddaje 2x120 W mocy do 4 omowego obciążenia, zasilacz zawiera 750 W trafol i 120.000 uF pojemności. Cena wynosi 5.300 DM. Linneneberg Audio posiada także wzmacniacze konwencjonalne: przedwzmacniacz PreAmp i końcówkę PowerAmp.

Malutka niespodzianka dla audiofili gustujących we wzmacniaczach lampowych, a szczególnie triodowych. Pojawił się następca wzmacniacza Audion Silver Night. Nowy wzmacniacz nazywa się Golden Night, para tych monobloków kosztuje w Niemczech 9.000 DM. Posiada on lepsze stopnie wejściowe w stosunku do Silver Night, na wyjściu pracują lampy 300B tytanowe. Na stanowisku obok wystawiano lampowe wzmacniacze mocy Mesa Boogie, m.in Mesa Baron. Stanowisko MB było prawdopodobnie jedynym, na którym wystawiono lampy (6550A, 6L6G, itp).

Pentagon to nazwa wzmacniaczy produkowanych przez firmę Phonar Akustik. Zostały one nam zaprezentowane wraz z nowymi małymi zestawami głośnikowymi przez pana Janosch'a (czytaj: Janusza), mówiącego zresztą doskonale po polsku. Cechą wyróżniającą wzmacniacze Pentagon z tłumu jest ich wygląd. Przekrój poziomy ma kształt pięciokątny, obudowy wyglądają solidnie i utrzymane są w dość jaskrawej kolorystyce. Wzmacniacze mocy pracują jak nam powiedziano głównie w klasie AB. Przedwzmacniacze Pentagona to modele: C70, C100, końcówki mocy: P70, P100, P200 - monobloki. Wzmacniacze zintegrowane są prezentowane przez modele A70 i A100.

Jedną z bardziej znanych na świecie niemieckich firm high-end jest Symphonic Line z Duisburga. Szczególnie cenione są niezbyt drogie (według standardów niemieckich) wzmacniacze zintegrowane i koncówki mocy serii RG. Ostatnio jednak Symphonic Line ma dziwne pomysły. Wprowadzono na rynek absurdalnie drogie końcówki mocy o nazwie Kraft. Wyróżniają się bardzo dużymi obudowami, w których jak się okazało, znajduje się głównie powietrze atmosfery. Rolf Gemein (głowa firmy) osobiście prezentował system, w skład którego wchodził gramofon analogowy, CD-Player, zestawy głośnikowe podłogowe i dwa monobloki Kraft 250 (kosztujące 34.000 DM). Kraft 250 w wersji stereo kosztuje 19.000 DM, Kraft 400 stereo kosztuje 45.000 DM, Kraft 400 para monobloków 52.000 DM. Symbole urządzeń odpowiadają mocom wyjściowym. Jeden monoblok Kraft 400 waży 80 kg, posiada trafo 2.4 kW i pojemności zasilacza milion uF! Prawdę powiedziawszy, mi dźwięk z systemu Symphonic Line (źródło LP) bardzo się podobał. Był trochę jak CD (jasny i zimny), ale bardzo precyzyjny. Prezentacja miała zresztą miejsce w pokoju o twardych i zupełnie gołych ścianach.

Jestem pod wrażeniem ilości wzmacniaczy lampowych, które zostały wystawione we Frankfurcie. Większość z nich to konstrukcje niemieckie. To co mnie zastanawia to sposób ich dystrybucji, sprzedaży. Wydaję mi się, iż znam większość sklepów high-end w Berlinie, jednak w żadnym nie widziałem marek spotkanych we Frankfurcie. Dominują w nich komponenty typu MBL, Accuphase itp. Przykładem ponoć niezłej brzmieniowo firmy jest Octave z Karlsbadu, prowadzona przez znajomego Manfreda Zollera - Andreasa Hofmanna. Octave cechuje się niezbyt wygórowanymi cenami. Pre-amp HP200 w wersji podstawowej (bez wejść phono) kosztuje 3.600DM. Droższe są końcówki mocy. RE 280 kosztuje 6.900 DM, zaś para monobloków MRE 120 - 14.000 DM. W MRE 120 na wyjściu pracują cztery lampy 6550A. Octave jest też producentem filtrów sieciowych, modułów "przejście sygnału zrównoważonego na niezrównoważony".

Bardzo sympatyczne brzmienie uzyskała firma Audio Valve w połączeniu z zestawami elektrostatycznymi Audiostatic. Audio Valve ogromny nacisk kładzie na wygląd swych wzmacniaczy lampowych. Układy elektroniczne, lampy są widoczne z pięciu stron, część ścianek obudowy jest wykonana z materiału przezroczystego. Do demonstracji dźwiękowej wykorzystywano wzmacniacze Challenger. Na wyjściu mogą w nich pracować lampy EL 34, 6550 lub KT88 w konfiguracji "równoległy push-pull". Pozwoliłem zapuścić sobie płytę CD z muzyką Keitha Jarreta (ECM), ustawiłem jak mi się wydawało przyzwoity poziom na wzmacniaczu. I co się okazało, przy impulsach na basie (tylko fortepian w nagraniu) membrana w elektrostatach uderzała o elektrody. Musiałem szybko przekręcić gałkę "volume" w lewo.

Na rynkach europejskich powoli zaczynają się pojawiać lampowe urządzenia audio wyprodukowane w Chinach. Są one stosunkowo tanie. Czy zagrażają one takim wytwórniom jak Audio Note, Audion itp? Czy są to kopie, czy nowe konstrukcje zaprojektowane od podstaw? W tej chwili trudno na to odpowiedzieć. Klipsch Home Products jest dystrybutorem wzmacniaczy lampowych z Chin o nazwie Mini Amp. Wzmacniacze są rzeczywiście małe. Końcówki mocy są monoblokami mogącymi oddać 30 W mocy. Pracują one na parach lamp 6CA7 i 12AT7 GE. Stopień końcowy pracuje w konfiguracji push-pull "ultraliniowej". Przedwzmacniacz oparto o lampy 6SN7 GTB. Wykorzystano też elementy pasywne MIT, Solen. Urządzenia są dostępne w kilku jaskrawych kolorach. Ceny: 1.700 DM za pre-amp i 2.800 DM za parę końcówek mocy. Mimo wszystko nie jest to tanio jak na produkt chiński.

Znaczną popularność uzyskały ostatnio w Niemczech wzmacniacze tranzystorowe Schafer und Romph. Są to urządzenia, które można określić jako wzmacniacze zintegrowane, ale z wydzielonym na zewnątrz zasilaczem. Do tej kategorii należą dwa modele Emitter I HD oraz II HD. Pierwszy wymieniony waży 17 kg, drugi 40 kg, zaś moduł zasilania 27.5 kg. Emitter II HD pracuje z dwoma modułami zasilającymi. Stopnie wyjściowe oparto o tranzystory MosFet pracujące w klasie AB. Moce wyjściowe dwóch wymienionych wzmacniaczy wynoszą odpowiednio 2x180 i 2x300 W na 8 omach. Firma podaje prądy spoczynkowe płynące przez tranzystory wyjściowe: 400 i 600 mA. Wzmacniacze Emitter są też dostępne jako końcówki mocy, wówczas pracują z przedwzmacniaczami Collector. Wzmacniacze Emitter są bardzo duże, ścianki przednie wykonano z akrylu, boki to ogromne radiatory. Napisy na przednim panelu są podświetlane kolorowymi diodami LED. Najbardziej opłacalny jest zakup wzmacniacza zintegrowanego Emitter I HD - jego cena wynosi 7.000 DM. Końcówka mocy I HD i pre-amp Collector daje odpowiednio 6.000 DM i 2.350 DM. Obie kombinacje nie mają wejścia phono (zamawia się jako opcję). Wzmacniacze Emitter pracowały z dużymi podłogowymi zestawami głośnikowymi Trenner&Friedl. Zgodnie z moimi przewidywaniami po zamknięciu wystawy (po godzinie 18) odbywały się nieoficjalne odsłuchy. Gdy około godziny 19.30 brnęliśmy bardzo zmęczeni do wyjścia, postanowiliśmy sprawdzić co jest źródłem pewnych hałasów. Okazało się, iż jeden z młodych wystawców Schafer und Romph słuchał sobie wygodnie w fotelu płyty Coolio, z poziomem bardzo dyskotekowym. Ponoć na stanowisku Audio Physic także odbyło się małe, ale głośne "party" po godzinie 20.

Parasound jest firmą amerykańską, która wyróżnia się niezbyt wygórowanymi cenami za swe produkty. Jest to widoczne przede wszystkim na polu odtwarzaczy CD. Parasound posiada w tej chwili w ofercie prawdopodobnie najtańszy na świecie konwerter C/A oparty na scalaku UltraAnalog. Prawdę powiedziawszy na stanowisku Parasound nic ciekawego by się nie wydarzyło, gdyby nie zaproszono nas na fragment filmu "Alien 3" do małego pokoju kina domowego. Demonstrowano tam wielokanałowe wzmacniacze mocy do systemu THX. M. in. końcówki mocy HCA-200, HCA-1206 oraz przedwzmacniacz A/V P/SP-1000.

Firma Audiolabor kilka lat temu zdobyła nagrody za wzornictwo przemysłowe. Istnienie nazwy Audiolabor na rynku niemieckim spowodowało, iż urządzenia Audiolab (o podobnie brzmiącej nazwie) w Niemczech są sprzedawane jako Camtech (Cambridge Technology). W tym roku Audiolabor wprowadził dwa nowe urządzenia: przedwzmacniacz i końcówkę mocy Diamant. Firma nie zdążyła jeszcze przygotować katalogów nowych urządzeń i otrzymaliśmy tylko kilka kartek papieru z pomiarami elektrycznymi opatrzonymi datą 2.05.96.

Linn. Niewielu młodych audiofili kojarzy tę markę z gramofonem LP12. Firma świadomie odstawiła chyba na boczny tor reprodukcję płyt analogowych. Otóż we Frankfurcie Linn prezentował w średniej wielkości pokoju kompletny system kina domowego. Jego sercem był kontroler AV 5130, według słów firmy najbardziej zaawansowany tego typu produkt na rynku. AV 5130 zawiera analogowy i cyfrowy przedwzmacniacz, wielostandardowy procesor sygnałowy, dekoder AC3 (opcjonalnie). Komplet gniazd obejmuje 28 wejść i 21 wyjść. AV 5130 jest kontrolerem typu "multi-room" - sterowanie i dystrybucja obrazu/dźwięku do kilku pomieszczeń. Pilot zdalnego sterowania przypomina ten od magnetowidów firmy Sony - jest na nim dużo kolorowych przycisków

Wystawa sprzętu audiofilskiego odbywała się we Frankfurcie na terenach wystawowych w trzech hotelach. Wydaje mi się, że cztery dni (tyle trwa impreza) to za mało, aby dokładnie zapoznać się ze wszystkimi urządzeniami. Jeżeli na przesłuchanie (lub obejrzenie) każdego systemu przeznaczylibyśmy 20 minut, do tego dodali czas na przemieszczanie się - okazałoby się, że pobyt na High End 96 to bardzo poważny egzamin z zarządzania czasem i sprawności fizycznej. Celowo pominąłem w reportażu sporą grupę wystawionych urządzeń: Carry, AVI, QED, Orelle, Klimo, VAC, Copland, Convergent, Classe, .... Z całą pewnością zagoszczą jeszcze one na łamach MHF. (MS)

Jeśli mają Państwo uwagi dotyczące tej strony lub zauważyliście na niej błędy, dajcie nam znać.
Kliknięcie na niniejszy link spowoduje uruchomienie w nowym oknie formularza, przy pomocy którego można przekazać uwagi do redakcji.
Copyright © 1991-2017 Magazyn Hi-Fi, Gdynia, Poland
logo hifi.pl