Start Pomoc Kontakt Reklama O nas Zaloguj Rejestracja

Witryna hifi.pl wykorzystuje ciasteczka (cookies). Proszę kliknąć aby uzyskać więcej informacji.

Audio Show 1999
(część 2, wrażenia odsłuchowe JD)

Ostatnia jesień sprawiła nam małego figla, niespodziewanie od połowy listopada opadały już nie tylko liście, ale również pierwsze płatki białego, lekko wodnistego jeszcze śniegu. Pogoda mało sprzyjająca do spacerów, na szczęście nie powstrzymała miłośników muzyki i hi-fi od odwiedzenia wystaw odbywających się w dniach 13-15 listopada w trzech warszawskich hotelach.

Wystawa Audio Show wzbudziła sporo wrażeń, można było dużo zobaczyć, co nieco posłuchać, spotkać czołowych przedstawicieli branży audio w naszym kraju (dystrybutorów i konstruktorów), jak również gości z za granicy. Z przyjemnością odnotowałem również fakt, że coraz śmielej i świadomiej płeć piękna wkracza w obszary hi-fi i hi-end.

To co najważniejsze dla audiofili - czyli dźwięk - wzbudzał jak zawsze pewne kontrowersje. W trakcie wystawy spotykałem się z pytaniem, czy "najdroższy dźwięk" jest naprawdę o tyle lepszy, jak to usłyszeć, albo co usłyszeć. Nasunęło to pewne refleksje, korzystając z możliwości pragnąłby bym rozwinąć ten wątek, który niepokoi tak wielu z Państwa. Preferencje dźwiękowe są sprawą bardzo indywidualną, ustawienie zestawów, akustyka pomieszczenia czy poziom głośności mają ogromny wpływ na postrzeganie dźwięku i dużym stopniu decydują czy dźwięk nam się podoba czy nie. Zauważyłem też, że o wiele szybciej dostrzegamy cechy drażniące dźwięku, niż te które nam się podobają. Dodatkowo każdy z nas ma zakodowany określony wzorzec dźwięku, związany z pomieszczeniem, w którym najczęściej słucha muzyki, ze sprzętem który lubi itp. Każde większe odstępstwo od tego wzorca postrzegane jest zwykle negatywnie. Aby się tego pozbyć, aby docenić prawdziwe walory dźwięku, należałoby obcować z nim przez dłuższy czas, choćby kilka dni.

Z małymi wyjątkami nie spotkałem na wystawie pomieszczenia gdzie były by dobrze ustawione zestawy głośnikowe, a dopiero to może zapewnić prawidłowy odbiór. Nie można oceniać sprzętu kiedy zestawy głośnikowe stoją bardzo szeroko, w niedużej odległości od tylniej ściany, a między nimi znajduje się cała masa różnego sprzętu. Zwykle miejsca siedzące były ustawione w taki sposób by zapewnić dobrą jakość odsłuchu większej ilości słuchaczy, a tak naprawdę to nie zapewniały tego nikomu. Przy takim ustawieniu zestawów względem słuchaczy praktycznie nie ma szansy, na jakąkolwiek głębię przekazu, poczucie fizycznej obecności całych instrumentów na scenie, czy mikroakustykę wnętrz, a przecież tego właśnie oczekujemy słuchając sprzętu wartości wielu (nieraz kilkuset) tysięcy złotych.

Warunki wystawowe pozwalają ocenić jedynie niektóre aspekty brzmienia jak dynamikę, barwy, czy kontrolę dźwięku, a i to w dość ograniczonym zakresie.

Ruch i harmider w pomieszczeniach wystawowych nie pozwala natomiast na to by się odprężyć i zrelaksować. Aby tak naprawdę posłuchać muzyki i docenić walory sprzętu, konieczne jest całkowite rozluźnienie, dopiero wówczas (w stanie relaksacji) nasza percepcja nie jest niczym obciążona i pozwala całkowicie zagłębić się w słuchanym materiale, usłyszeć coś czego wcześniej nie słyszeliśmy, czy ostatecznie zatracić się w muzyce i zapomnieć, że jest generowana przez bity, tranzystory i membrany.

W hotelu Sheraton dłuższą chwilę spędziłem w pomieszczeniu Linna. Prezentowany był cały system tej firmy, min. prawdopodobnie najdroższy odtwarzacz na rynku, Sondek CD 12 (12.000 funtów szterlingów), następca legendarnego analogu Sondek LP 12. Na dobre kilkanaście minut zająłem miejsce na głównej kanapie odsłuchowej, chciałem zaprzyjaźnić się z tym brzmieniem. Na pytanie dystrybutora o moje wrażenia, nie mogłem jednak zbyt wiele odpowiedzieć. Dźwięk był czysty, kontrolowany, ale nie doznałem żadnego olśnienia, w warunkach wystawowych jest to po prostu niemożliwe.

Podobne wrażenia wyniosłem ze spotkania z dźwiękiem francuskiej firmy Cabasse (nowy model głośników - Adriatis), również nie należącej do najtańszych. Dość ciekawą prezentację przygotowała firma Voo Doo, sprzęt nie był ekstremalnie drogi, a brzmiał ciekawie i całkiem kolorystycznie. Prezentowany był min. system składający się z nowych na naszym rynku zestawów Corda, niemieckiej firmy HGP (z unikalnymi kevlarowo-ceramicznymi membranami), flagowego CD Etny, oraz rodzimego lampowca Amplifon w wersji zintegrowanej.

Produkty Amplifona można było posłuchać również w hotelu Sobieski, gdzie firma miała swoje własne pomieszczenie wystawowe, wzmacniacze zasilały miniaturowe słupki Totema. Był to jeden z bardziej relaksujących dźwięków na tej wystawie, dużo ciepła, intymności i ujmującej lampowej atmosfery. Przyznam się, że w czasie tej prezentacji byłem już trochę zmęczony całodniowymi trudami wystawy, nastrojowe kawałki jazzowe w wykonaniu Christy Baron (notabene nagrane przez Chesky Records) wydobywające się z tego systemu pozwoliły mi się zrelaksować i odpocząć.

Staranną prezentację - jak na ciężkie warunki wystawowe - przygotował Manfred Zoller. Prezentowane były najnowsze zestawy Surprise (wyposażone w nowe głośniki Focala), napędzane elektroniką AudioNet. Zoller znany jest z bezkompromisowego podejścia do sprzętu i muzyki. Ustawienie miejsc siedzących i zestawów głośnikowych było takie aby zapewnić jak najlepszy odsłuch w jednym ściśle określonym miejscu, niestety mógł znajdować się tam tylko jeden słuchacz. Nagrodą za cierpliwe oczekiwanie na wolne krzesło był bardzo przyzwoity dźwięk, nie tylko dynamiczny i całkiem obecny, ale nie pozbawiony również efektów stereofonicznych czy przestrzennych. Była to chyba jedna z lepiej przygotowanych prezentacji. Zoller znany jest ze swojego zamiłowania do muzyki i niechęci do "dźwięków z płyt audiofilskich", zaopatrzeni w takie produkcje klienci byli odsyłani z kwitkiem, tolerowana była jedynie "prawdziwa muzyka". Bardzo kulturalnie brzmiały również najtańsze zestawy zaprojektowane przez Zollera. Ich prezentacja odbywała się w prawdopodobnie najmniejszym pomieszczeniu wystawowym, mimo wszystko dźwięk był obecny i nie pozbawiony finezji. Maluchy napędzane były polskim wzmacniaczem Baltlab, którego to prezentacja była inauguracją tej marki na naszym rynku.

W hotelu Sobieski było też kilka prezentacji dość drogich systemów, min. flagowych B&W Nautilus 801 z elektroniką Marka Levinsona, Mezzo Utopia JMlab (zasilana min. z najnowszego transportu firmy Audiomeca model Mephisto II), czy Dali Grand oraz hybrydowych Megaline, były one jednak bardziej ukierunkowane na zaspokojenie potrzeb szerokiego grona słuchaczy, wystawowy harmider nie pozwalał na bliższy kontakt z tym dźwiękiem.

W pewnym stopniu konkurencyjna (a może bardziej uzupełniająca) dla tegorocznego Audio Show, była równolegle odbywająca się wystawa High End. Jestem święcie przekonany, że część zwiedzających Audio Show w ogóle nie zdawała sobie sprawy z istnienia odrębnej wystawy High End, a szkoda. Warunki w hotelu Bristol były bardziej komfortowe, panowała tam też bardziej audiofilska atmosfera, wśród zwiedzających było mniej poszukiwaczy ulotek a więcej słuchaczy. Również pomieszczenia były lepiej przygotowane, miały większą powierzchnię i były bardziej odseparowane od siebie. Muszę się przyznać, że dość nieostrożnie zaplanowałem sobie termin odwiedzin hotelu Bristol - niedzielne wczesne popołudnie okazało się niestety trochę nietrafionym pomysłem. Część wystawców była już nieco znużona trudami wystawy, byli i tacy którzy zaczynali powoli demontować swoje systemy.

W Bristolu można było posłuchać kilku ekstremalnie drogich systemów. Firma Audio Klan przedstawiała najnowsze osiągnięcie Pro Aca model (Response 5) zasilane koszmarnie drogą elektroniką Krella, niestety trafiłem chyba na zły moment, panowie z Audio Klanu prezentowali przede wszystkim filmy z DVD. Czyżby ten system polecany był głównie do kina domowego? Swoją drogą brzmiał bardzo dynamicznie.

Dość interesująco brzmiały zestawy Thiel 2.3 zasilane wzmacniaczami Audio Research. Niestety i w tym przypadku trudno było w pełni nacieszyć się dźwiękiem, mimo zastosowanych procesorów korygujących akustykę pomieszczenia, pokój odsłuchowy wywierał jednak wyraźny wpływ na postrzeganie dźwięku. Natomiast obsługa stoiska była kontaktowa. W wesoły i uprzejmy sposób na życzenie klientów zmieniano muzykę jak również konfigurację sprzętu, padały też propozycje drobnych eksperymentów odsłuchowych.

Nieco mniej domowa (kameralna) atmosfera panowała w pomieszczeniu firmy Hi-Fi Sound Studio. Przedstawiciel firmy, który wówczas prowadził prezentację, został przez jednego z odwiedzających nazwany nawet młodym ignorantem. Prezenter opowiadał o torze odsłuchowym w sposób ogólnikowy ale dość interesujący, natomiast nie chciał iść na żadną współpracę. Prezentował muzykę jedynie ze swoich audiofilskich płyt z wytwórni Reference Recording. Prośba jednej z młodych, uroczych audiofilek o zaprezentowanie fragmentu utwory z płyty wyprodukowanej przez Deutsche Gramofon, spotkała się z odmową w formie kilkuminutowego wykładu na temat złej jakości płyt nagrywanych przez większość wytwórni. Pomijając te drobne niedogodności dźwięk przedstawiony w tym pomieszczeniu był wysokiej klasy, jeśli chodzi o barwę, przejrzystość i naturalność brzmienia zbliżył się chyba najbardziej do moich oczekiwań. Brzmienie było czyste, bardzo spójne, w naturalny sposób delikatne, a zarazem dynamiczne, żywe i obecne. Dźwięk generowany był przez najnowsze i jednocześnie największe osiągnięcie firmy Sonus Faber model Amati Homage (17.440 dolarów). Skrzynki zestawów wykonane zostały w sposób zbliżony do procesu sporządzania pudeł legendarnych skrzypiec Amati. Zestawy zasilane były z 600-watowych monobloków firmy Pass (20.700 USD za parę), oraz z dwu-segmentowego CD firmy Wadia. Układ przetwornika i napędu tego urządzenia sterowany jest mikroprocesorem. Wyjście liniowe ma regulowany poziom i nie degraduje jakości sygnału (rozdzielczość bitowa sygnału musi być w tym przypadku nie zmieniona), co pozwoliło podłączyć je bezpośrednio do wzmacniaczy mocy bez użycia przedwzmacniacza.

Dość drogi sprzęt i całkiem imponująco brzmiący przedstawiła firma Audioholic. Do odsłuchu wykorzystywane były min. amerykańskie wzmacniacze McIntosh oraz zestawy Oreal Akustic. Wcześniej w tym pomieszczeniu można było posłuchać również wzmacniaczy VTL.

Kolejna, trzecia już edycja wystawy Audio Show przeszła do historii, była lepsza czy gorsza trudno powiedzieć, ale na pewno dała wiele frajdy zwiedzającym. (JD)

Jeśli mają Państwo uwagi dotyczące tej strony lub zauważyliście na niej błędy, dajcie nam znać.
Kliknięcie na niniejszy link spowoduje uruchomienie w nowym oknie formularza, przy pomocy którego można przekazać uwagi do redakcji.
Copyright © 1991-2016 Magazyn Hi-Fi, Gdynia, Poland
logo hifi.pl