Start Pomoc Kontakt Reklama O nas Zaloguj Rejestracja

Witryna hifi.pl wykorzystuje ciasteczka (cookies). Proszę kliknąć aby uzyskać więcej informacji.

Konwencja AES w Monachium, 1997
24 bity - 96 kHz

W numerze MHF 4/95 pisałem o nowym standardzie płyt optycznych, wówczas ukrytym pod nazwami MMCD i SD. W artykule tym skupiłem się na technologii gęstych nośników. Miało to miejsce zaraz po prezentacjach, które odbywały się w trakcie trwania berlińskiej wystawy IFA 95. Upłynęły prawie dwa lata od tamtego momentu i sytuacja zbyt wiele się nie wyklarowała. Dzisiaj wiemy tylko tyle, iż nowe, gęste płyty optyczne nazywane są DVD (Digital Versatile Disc) i w pierwszej kolejności będą wykorzystane jako medium video, który ma zastąpić kasety VHS.

W prasie systematycznie pojawia się dużo komentarzy na temat wykorzystania DVD jako nośnika nowego super-standardu dla audio, a raczej high-end audio. Niestety, nadal nie wiemy dokładnie jak ten standard będzie wyglądał, jakie są jego specyfikacje i kiedy się pojawi na rynku. Żadnych wiążących informacji na ten temat nie przyniósł mój pobyt na konwencji AES w Monachium w marcu tego roku. W programie konwencji, który otrzymałem na dwa miesiące wcześniej, znajdowała się informacja o workshopie na temat DVD. Na miejscu, w Monachium okazało się, iż workshop-dyskusja o DVD nie odbędzie się. Tematu DVD nie było też już w na nowo przygotowanym programie konwencji. W trakcie tegorocznej edycji AES w Monachium temat DVD był reprezentowany nadzwyczaj skromnie. Zaledwie kilka firm wystawiło urządzenia mające związek z formatem cyfrowym 24 bity/96 kHz, który ma spore szanse zastąpić 16/44.1.

Pominę komentowanie polityki dużych koncernów zaangażowanych w rozwój DVD. Okazuje się, że przyszłość DVD opiera się na przewidywanych korzyściach (czysto komercyjnych) jakie może przynieść nowy nośnik. W skrócie sytuacja na dzień dzisiejszy (maj 97) wygląda następująco.

Audio DVD stanowi w tej chwili niski priorytet dla przemysłu elektroniki konsumpcyjnej. DVD ze swą ogromną pojemnością, wkroczy na pole zajmowane aktualnie przez dyski komputerowe ROM oraz posłuży jako nośnik formatów video.
Pojawienie się DVD na rynku jest opóźniane w wyniku braku porozumienia w przemyśle co do zagadnienń prawnych i praw autorskich. Cały czas brakuje porozumienia jak ma wyglądać format "tylko audio".

Przemysł muzyczny (kompanie nagrywające i sklepy z software muzycznym) nie chcą popierać kilku, różnych, nowych formatów z nagraniami muzycznymi. Szybkie przejście z LP na CD, które miało miejsce kilka (naście) lat temu nie powtórzy się z DVD. Zastąpienie LP poprzez wprowadzenie CD oferowało wymierne korzyści w użytkowaniu nowego formatu, jak i przy jego produkcji. DVD nie przyniesie, ani wyraźnych zmian w procesie produkcji, ani nie poprawi wygody użytkownikom.
Urządzenia DVD video i DVD ROM nie będą prawdopodobnie mogły dekodować sygnału DVD audio bez dodatkowego konwertera C/A. Jego cena jest spodziewana na poziomie kilkuset dolarów.

Na dzień dzisiejszy mamy kilka technicznych płaszczyzn nieporozumienia pomiędzy koncernami zaangażowanymi w opracowanie DVD audio. Okazuje się, że do tej pory przemysł nie ma ugruntowanej opinii na temat wyboru częstotliwości próbkowania dla DVD audio. Grupa producentów z Toshibą na czele proponuje standard 24 bity/ 96 kHz. Częstotliwość próbkowania 96 kHz została wybrana celowo, aby się odciąć od standardu opracowanego przez Philips i Sony - CD "red book" z częstotliwością 44.1 kHz. Philips z kolei proponuje format 88.2 kHz (2 - krotność 44.1) z rozdzielczością 20 lub 24 bity. Pozostaje jeszcze propozycja Sony nazywana DSD. Jest to format 1-bitowy z nadpróbkowaniem 64-krotnym (fs - 44.1 kHz). Może on być poddawany konwersji na formaty o dowolnej rozdzielczości i częstotliwości próbkowania.

Każda z propozycji ma swoje zalety i wady. Nowy nośnik muzyki DVD audio będzie istniał równolegle przez długie lata obok dobrze zadomowionego CD. Zatem wydaje się być naturalnym, aby nowy format miał częstotliwość próbkowania będącą wielokrotnością całkowitą 44.1 kHz - to znaczy 88.2. Pozwala to dokonać precyzyjnej matematycznej decymacji 2:1 w przypadku, gdy zechcemy przenieść nowe nagrania "88.2 kHz" na stary format CD 44.1. Nagranie "88.2 master" mogłoby zatem być źródłem wysokiej jakości sygnału audio dla wydań audio (filskich) DVD oraz dla popularnych CD.

Według różnych źródeł przejście z 96 kHz na 44.1 wymaga użycia interpolacji, która powoduje "słyszalną" degradację dźwięku. Badania pokazują też, iż nagrania dokonane z częstotliwością 96 kHz nie oferują korzyści sonicznych w stosunku do 88.2 kHz. Te same źródła mówią także, iż przekroczenie częstotliwości próbkowania 67 kHz i jej dalszy wzrost powoduje wyraźne zanikanie słyszalnych różnic dźwiękowych między nagraniami dokonanymi z różnymi (67 ... 96 kHz) częstotliwościami próbkowania. Poglądy przedstawione powyżej popiera aktualnie firma PacificMicrosonics, która opracowała proces HDCD.
Format Sony DSD wymaga używania konwerterów A/C 1-bitowych, póki co uważanych przez pewne środowiska za nie tak dobrze brzmiące jak wielobitowe. DSD wymaga też o 33% większej pojemności nośnika niż format 24 bity/ 88.2 lub 96 kHz. Format 1-bitowy nie będzie też kompatybilny z dzisiejszym CD.

Chciałbym przytoczyć kilka poglądów, które wykrystalizowały się po rozmowach z grupką firm z rynku pro zajmujących się przetwarzaniem dźwięku. Prawdę powiedziawszy bardzo mała grupa społeczności korzystającej z osiągnięć audio w życiu codziennym jest zainteresowana super jakością dźwięku. Proszę zwrócić uwagę, iż o różnicach dźwiękowych pomiędzy standardem aktualnym CD, a nowym 24/96 piszą tylko dziennikarze zainteresowani rynkiem high-end. O przewadze jakości dźwięku mówią też tylko inżynierowie dźwięku nagrywający dla wytwórni audiofilskich. Wiemy, iż nakłady płyt audiofilskich są nieporównywalnie mniejsze niż muzyki z nurtu głównego.

Różnice dźwięku mogą tylko sensownie zaobserwować i opisać dziennikarze posiadający drogie konwertery C/A i zestawy głośnikowe po kilka tysięcy dolarów. Chyba Państwo wiedzą, w jakich ilościach sprzedaje się sprzęt high end. Zostało to powiedziane chociażby w ostatnim numerze MHF, w tekście o firmie Burmester. Zatem sektor rynku o sprzedaży hardware kilkudziesięciu tysięcy sztuk (gdy sumujemy ilości pochodzące od wszystkich firm) i porównywalnych nakładach płyt, jest zbyt mało interesujący dla dużych koncernów audio, aby szybko wprowadzić DVD audio. Warto też wspomnieć, iż audiofile kupują głównie nagrania jazzowe i w mniejszej ilości klasykę. Te dwa sektory stanowią procenty całego rynku muzycznego. Chętnie bym też gdzieś przeczytał jak wygląda porównanie urządzeń DVD audio z CD na poziomie na przykład 400$. Zachwyty brzmieniem 24/96 są oparte na odsłuchach jak wspomniałem bardzo drogiego sprzętu.

Duże koncerny wpierw muszą przekalkulować korzyści płynące z wprowadzenia nowego standardu. Nie wydaje mi się, aby lepsza jakość dźwięku była potrzebna klientom płyt Spice Girls, Warrena G, Celine Dion itp. Klientela płyt z taką muzyką słucha ich na ghetto-blasterach. 30% światowej sprzedaży odtwarzaczy CD to rynek sprzętu przenośnego i samochodowego. Tutaj mamy do czynienia z mechanizmami CD, które muszą sobie lepiej radzić ze wstrząsami. Napędy dla gęstej płyty DVD w sprzęcie przenośnym (gdzie wymagana jest większa precyzja śledzenia lasera i odporność na wstrząsy) będą droższe niż dzisiejsze CD.
Zatem zupełnie nie dziwi mnie dwuletni zastój w DVD audio. Jeżeli 90% słuchaczy muzyki na CD jest szczęśliwa to wszystko wydaje się być OK. Komentarze o koszmarności dźwięku CD zostały głównie wygłoszone przez dziennikarzy - fanów LP. Nie spodziewam się, aby po wprowadzeniu DVD audio nagle fani LP zaczęli wymieniać swe kolekcje płyt analogowych na DVD. Ataki na dźwięk CD ostatnio jeszcze bardziej się nasiliły, gdy zaobserwowano wzrost sprzedaży płyt LP. Niestety wzrost ten częściowo pochodzi spoza rynku audiofilskiego. W sklepach z LP w Berlinie pojawiły się duże stanowiska z muzyką techno. Grupa zespołów rockowych "indies", szczególnie w USA wydaje swoje płyty na LP, gdyż potrzebują oni takiego właśnie brzmienia swojej muzyki jaką oferuje LP. Nie ma to jednak nic wspólnego z audiofilią.

Ciekawych informacji w trakcie AES udzieliła mi firma Crystal - producent wysokiej jakości układów scalonych, między innymi konwerterów C/A. Otóż w ciągu ostatniego roku Crystal wprowadził na rynek konwertery C/A Delta Sigma stosowane na rynku europejskim w urządzeniach CD przez takie firmy jak Cambridge Audio, Audiolab, Meridian, a nawet przez MBL. Crystal twierdzi, iż ich najlepszy konwerter CS 4329 jest jednym z najlepszych na rynku. Firma nie widzi też potrzeby, ani możliwości w tej chwili wprowadzenia produktu doskonalszego technicznie niż CS 4329. Przede wszystkim dalszy postęp jakości dźwięku w standardzie CD byłby bardzo marginalny w stosunku do poniesionych kosztów. CS 4329 jest jednocześnie wystarczająco dobry i Crystal w najbliższym czasie nie ma zamiaru "zabijać" póki co nowego produktu jakim jest CS 4329.

Na moje pytanie co z konwersją C/A na rynek DVD high-end, przedstawiciel Crystal stwierdził, iż opracowanie konwertera C/A o rozdzielczości 24 bity jest w tej chwili trudne. Rozdzielczość 24 bitów daje dynamikę ponad 140 dB. Takiej dynamiki nie mają nawet urządzenia pomiarowe. Proszę zwrócić uwagę chociażby na system pomiarowy Audio Precision System Two, gdzie właśnie poprawiono stosunek S/N. Crystal twierdzi też, że takiej dynamiki nie ma też w nagraniach, a nawet jeżeli by ktoś chciał coś takiego zapisać, to kompresja następuje już na poziomie mikrofonów, gdzie dodatkowo też pojawiają się szumy na poziomie -90 dB. Najlepsze mikrofony dysponują dynamiką odpowiadającą 21 bitom przy zapisie liniowym PCM. Zatem według słów firmy Crystal komercyjny scalak C/A na potrzeby rynku high-end "24/96" nie pojawi się zbyt szybko. Crystal zamierza wkrótce opracować jedynie przetwornik C/A jak to określono "low cost" do konwersji audio, ale w ścieżkach dźwiękowych DVD video.

Ponownie pozwolę sobie przytoczyć firmę Burmester. Menedżer sprzedaży Udo Besser twierdzi, że o nowym standardzie dla audio możemy mówić, gdy studia nagraniowe będą dysponowały odpowiednim sprzętem. Trudno sobie wyobrazić, aby nagle zaczęto wymieniać i tak drogi sprzęt cyfrowy (16-20 bitowy), na jeszcze droższy (22-24 bitowy). W tej chwili wiele studiów nagraniowych i masterigowych dysponuje już szerokimi możliwościami nagrywania muzyki i jej obróbki na sprzęcie cyfrowym wysokiej rozdzielczości - powyżej 20 bitów, ale z częstotliwością próbkowania 44.1 lub 48 kHz. Wysoka rozdzielczość jest tu potrzebna, aby jakość dźwięku nie była degradowana w wyniku "obróbki, miksowania" sygnału cyfrowego. Biorąc dwa gotowe nagrania master 16 bitowe, łatwo usłyszeć można różnicę, które z nich przeszło przez tor 24, a które przez 16 bitowy. W studiach nagraniowych inżynierowie starają się utrzymywać długość słowa bitowego jak najdłuższą. Obróbka na 16 bitach powoduje kompresję, utratę detali. Dopiero w momencie oddania gotowego nagrania klientowi (wytwórni) dokonuje się przejścia na 16 bitów. Aby mówić, iż nagranie jest 24 bitowe, musi ono być poddane konwersji C/A na 24 bitach. Większość nagrań popularnych w pierwszym kroku jest dokonywana w dziedzinie 16 bitowej (DATy, ADATy itp.), a tylko obróbka odbywa się na słowach dłuższych (20-24 bitowych). Niektóre studia masteringowe archiwizują ostatnie wersje nagrań 24 bitowych przed konwersją na 16 bitów. Twierdzą, że wersje 24 bitowe mogą się ukazać na DVD, gdy tylko standard zostanie ustalony.

Wysokie częstotliwości próbkowania - dokładnie 96 kHz - zaczęto stosować po tym, jak na rynku pojawił się rejestrator DAT firmy Pioneer właśnie o takich możliwościach. Korzyści dźwiękowe wynikają już chociażby z faktu, iż nagrywając z częstotliwością próbkowania 96 kHz możemy stosować filtry anty-aliasowe o łagodniejszym nachyleniu. Przy częstotliwości 44.1 stosowane są strome filtry (ang. brick wall) mające wpływ (negatywny) na jakość sygnału w najwyższych rejestrach audio.
Problem konwersji 96 na 44.1 kHz może być inaczej komentowany niż to przytoczyłem wcześniej. Firma Meridian, jak i spora grupa naukowców twierdzą, iż obecnie technologia DSP jest tak zaawansowana, iż wzajemne konwersje częstotliwości próbkowania nie będące wielokrotnościami całkowitymi (np. z 96 na 44.1) mogą się odbywać bez utraty jakości dźwięku. Na jednej z ostatniej konwencji AES pokazano matematyczny dowód, iż konwersja 88.2 na 44.1 oraz 96 na 44.1 kHz nie mogą mieć wpływu na percypowane różnice dźwięku. Bob Stuart i Rhonda Wilson (Meridian) twierdzą także, iż stosowanie częstotliwości 96 kHz niesie też inne korzyści, aniżeli tylko jakość dźwięku. Korzystając z techniki "noise shaping" w tak szerokim paśmie, możliwe jest uzyskanie dynamiki 22 bitowej, przy zapisie o rozdzielczości 16 bitów. Po prostu pasmo 96 kHz (szerokie) pozwala na bardziej efektywne przesunięcie szumu kwantyzacji w wyższe, niesłyszalne przez ludzi rejestry. Zapis z częstotliwością 96 kHz oferuje też większe korzyści przy kodowaniu bezstratnym w stosunku do 44.1 lub 48 kHz. W strumieniu danych cyfrowym "96 kHz" pojawia się więcej miejsca na skorzystanie z nadmiarowości (redundancji) umożliwiającej bardziej efektywne kodowanie.

Środowiska popierające częstotliwość próbkowania 96 kHz (Meridian, Sonic Solution, dcs) twierdzą, iż rozdzielczość okna czasowego przy 96 kHz ulega poprawie o 220% w stosunku do 44.1 kHz. Poprawa o 10% przy korzystaniu z 96, zamiast 88.2 kHz jest ponownie istotna. Impulsy są dokładniej odzwierciedlane przy 96 kHz i różnica dźwiękowa w stosunku do 88.2 jest słyszalna, szczególnie w instrumentach o wysoko pociągniętym widmie. Odtworzenie danych utraconych przy próbkowaniu 88.2 nie jest możliwe. Natomiast, jeżeli w rachubę wchodzi tylko łatwa konwersja z 88.2 na 44.1, to warto pamiętać, iż przy dzisiejszej technice obliczenia matematyczne w czasie rzeczywistym przy przejściu z 96 na 44.1 nie stanowią już problemu.

Wydaje się, iż rozwój DVD audio nie będzie procesem tak szybko przebiegającym, jak to sobie wyobrażaliśmy. Na początku nowe płyty będą wykorzystane na rynku video. W kolejce po lepszą jakość audiofile chyba znajdują się na końcu.
Poniżej przedstawię produkty wystawione na AES związane z nowymi formatem cyfrowym. Są to w tej chwili urządzenia dedykowane na rynek pro i przez to drogie.

Małe stanowisko zajęła firma z USA Pacific Microsonics, wystawiła na nim tylko jeden produkt. Procesor HDCD Model One. HDCD jest procesem podobnym do SBM, UV22, HMA (moduł Harmonia Mundi). Sprowadza on nagrania cyfrowe z dziedziny wysokiej rozdzielczości (np. 22, 24 bity) i wysokiej częstotliwości próbkowania (w przypadku PM powyżej 100 kHz) do standardu CD (16 bitów, 44.1 kHz). Poprzez zastosowanie inteligentnych algorytmów opartych o badania psychoakustyczne, do sygnału PCM (16 bitowego) są wpisywane dodatkowe informacje. Aby usłyszeć poprawę jakości dźwięku zakodowanego na CD procesorem HDCD w odtwarzaczu CD musi przed konwerterem C/A znaleźć się dekoder HDCD. Firma PM statycznie demonstrowała procesor Model One, przeznaczony do studiów nagraniowych. Kosztuje on 15 tysięcy dolarów. PM sprzedaje też scalak-dekoder HDCD. Zainteresowanie, które towarzyszyło firmie PM ze strony osób zwiedzających określiłbym jako nadzwyczaj mizerne. Według materiałów PM udostępnianych na AES (w połowie marca) na rynku software znajduje się około 400 tytułów płyt CD nagranych przy użyciu procesu HDCD. Między innymi płyty artystów: Mark Knopfler, Joni Mitchell, Chris Isaak, Neil Young. W chwili, gdy MHF trafi do Państwa rąk, ta ilość ulegnie z pewnością wyraźnemu zwiększeniu. Materiały PM, mówią też, iż 80 firm produkuje odtwarzacze CD wyposażone w dekoder HDCD. Po przejrzeniu spisu producentów znalazłem tam większość firm z Ameryki Północnej. Z Europy mamy: Audio Synthesis, Bow, Cambridge Audio, Copland, Ensemble, Linn, Pink. Z radością stwierdzam, iż nie ma tam Meridian, Audiolab, MBL, ... ani też Sony!

PacificMicrosonics na obudowie urządzenia Model One ustawił kilka płyt CD zakodowanych HDCD. Muszę przyznać, że dwa tytuły były ciekawe: koncert live Jean Luc Ponty oraz "Falling off the Roof" Ginger Baker Trio. "Falling off the Roof" zostało wyprodukowane przez Yves Beauvais z Atlantic, który według słów przedstawicieli PM kocha dźwięk HDCD.
Crystal oprócz scalaków do wykorzystania w formacie CD, zawarł także w ofercie konwertery A/C pracujące z rozdzielczością 24 bity i częstotliwością próbkowania 96 kHz. Są to CS 5396 oraz 5397. Konwertery cechują się dynamiką 120 dB, oprócz 96 kHz pracują też z częstotliwościami 32, 44.1, 48 kHz. Crystal opracował również transmiter jak i odbiornik sygnału cyfrowego (AES/EBU, SPDIF) pracujące na 96 kHz: CS8403A i CS8413/14. CS 8413 stanowi następcę popularnego odbiornika cyfrowego CS8412 - można go znaleźć w każdym lepszym konwerterze, odtwarzaczu CD.

W materiałach prasowych, które zostały wręczone przez Sony dziennikarzom obecnym w Monachium, znalazłem kilka ciekawych informacji o działalności firmy. Bardzo silny i podlegający ciągłemu rozwojowi jest oddział Sony zajmujący się promocją i sprzedażą urządzeń profesjonalnych. Jego nazwa brzmi: Broadcast & Professional Europe (BPE). BPE to nie tylko sprzedaż, ale też zespoły inżynierów zajmujących się instalacją i projektowaniem systemów zgodnie z wymaganiami użytkowników. Kierownictwo BPE na Europę znajduje się na w UK, w Basingstoke. Zatrudnionych jest tam 450 osób.
Korporacja Sony jest liderem na rynku hardware elektronicznego i software muzycznego. W tym roku hasło reklamowe Sony brzmi "Your Bussines, Our Vision".

Na AES zostały wystawione przez Sony urządzenia, które opatrzono w katalogach tytułem "high-end music recording". W przypadku Sony "high-end" to nowa 24 bitowa konsola cyfrowa OXF-R3. Operuje ona na 48 kanałach, interfejsy z rejestratorami to studyjne formaty Dash i Dash plus. Sony ma także w ofercie rejestrator 24 bitowy Dash PCM-3348HR.
Ciągle w fazie rozwojowej znajduje się system rejestracji danych audio w dziedzinie cyfrowej DSD (Direct Stream Digital). DSD pracuje w oparciu o 1-bitowe konwertery A/C DeltaSigma. Jak podaje Sony, DSD może rejestrować sygnał audio o paśmie do 100 kHz. Zostało to osiągnięte poprzez wykorzystanie częstotliwości próbkowania 64 fs (gdzie fs to oczywiście 44.1 kHz). W całym paśmie audio (do 20 kHz) DSD cechuje się dynamiką 120 dB. Transmisja danych jednego kanału odbywa się z szybkością 2.8224 Mbita/s. Konwertery pierwszej, a obecnie drugiej generacji w DSD zostały zbudowane ręcznie. Dane DSD są rejestrowane na dwóch dyskach twardych Seagate SCSI-3 o pojemności 4 Gbajtów. Daje to trzy godziny nagrania. Aktualnie Sony przeprowadza próby odsłuchowe systemu DSD z udziałem uznanych ekspertów od spraw dźwięku z całego świata.
Sony opracowało również konwerter SDC (Super Down Converter), który dokonuje konwersji danych DSD na każdy aktualnie obecny na rynku format (chodzi głównie o częstotliwość próbkowania) - ponoć bez utraty jakości sygnału.

Aktualnie najwyższą jakość zapisu w formacie 24/96 oferuje system Nagra/dcs. Nagra-D to czterościeżkowy magnetofon opracowany przez firmę Kudelski SA. dcs to z kolei brytyjski producent konwerterów A/C i C/A najwyższej jakości. Nagra-D współpracuje z konwerterami ADC 902D oraz z DAC 952 oferując oczywiście zapis 24 bitowy z próbkowaniem 88.2 lub 96 kHz. Parametry systemu w wielkim skrócie: S/N lepszy niż 108 dB, liniowość konwertera utrzymana do poziomu -130 dB. Lepsza jakość dźwięku wymaga więcej informacji pobranych z sygnału audio. Gęstość zapisu na taśmie w Nagra-D (21 kbitów/ mm2) w porównaniu do innych formatów jest następująca: R-DAT (177) zaś DASH (5.37). Najwięcej urządzeń Nagra-D sprzedaje firma ... Cello (Music & Film Systems). Pan Mark Levinson założyciel Cello jest uznanym w środowisku pro inżynierem dźwięku i masteringu. ML nagrywa oczywiście na dwóch Nagrach-D. Uważa, iż jakość dźwięku w stosunku do CD sięga "far beyond" czyli dużo dalej.

Ostatnie projekty nagraniowe z wykorzystaniem Nagra-D to: Lee Konitz, Tommy Flanagan, koncerty live dla Blue Note w Carnegie Hall. Filmy: The English Patient, Heat, Gundown, The Wind in the Willow.

dcs (Data Conversion Systems) na konwencji AES wystawił wyżej wspomniane konwertery. Są one głównie dedykowane na rynek pro. Najbardziej zaawansowane technologicznie to konwertery: C/A 952 oraz A/C to 902. W ofercie znajdują się też urządzenia znacznie prostsze i tańsze. Konwertery są zbudowane na elementach dyskretnych - układ przetwornika jest oparty o system szybkich logicznych układów scalonych. Ceny urządzeń dcs nie są wygórowane. 902 A/C i 952 C/A kosztują po 5000 funtów (bez VAT) w wersji podstawowej. dcs ma też coś dla audiofili. Konwerter C/A 952 został zapakowany w ładniejszą obudowę i nazwany Elgar. Cena uległa wzrostowi tylko o 1000 funtów. Proszę pamiętać, iż Elgar jest kompatybilny z 24/96. W środowiskach dojrzałych audiofilsko i pro Elgar jest uważany za najlepszy konwerter C/A na świecie. Zatem 6000 funtów (+VAT) za Elgara to chyba niewiele. dcs twierdzi, że poprzez 952 lub Elgara znacznie mniej słyszalne są różnice pomiędzy drogimi (Levinson) i tanimi (Meridian) transportami CD.

Prawdę powiedziawszy systemów kompatybilnych z 24/96 wystawiono na AES stosunkowo mało. Sonic Solutions posiada komputerową stację roboczą nazwaną "Sonic DVD Creator" do premasteringu. Creator DVD pracuje z sześcioma kanałami audio, wykonuje operacje DSP w czasie rzeczywistym, edycję, equalizację itp. Stacja o symbolu DVD-1000 wykonuje kodowanie AC-3 i MPEG-2. Inne urządzenia 24/96 pochodzą od firm Genex (rejestrator na dysku optycznym), Lake DSP z Australii (cyfrowy equalizer), Spectral Design i Studio A&V (stacje cyfrowe) oraz Weiss Engineering (equalizer parametryczny).

To tyle o "24/96" lub perspektywach rozwoju DVD Audio. Sądzę, że sporo dalszych informacji na temat wyżej poruszony zostanie przedstawionych na IFA '97 w Berlinie na przełomie sierpnia i września. W następnym MHF omówię pozostałe nowości prezentowane na AES w Monachium. (MS)

Jeśli mają Państwo uwagi dotyczące tej strony lub zauważyliście na niej błędy, dajcie nam znać.
Kliknięcie na niniejszy link spowoduje uruchomienie w nowym oknie formularza, przy pomocy którego można przekazać uwagi do redakcji.
Copyright © 1991-2016 Magazyn Hi-Fi, Gdynia, Poland
logo hifi.pl