Start Pomoc Kontakt Reklama O nas Zaloguj Rejestracja

Witryna hifi.pl wykorzystuje ciasteczka (cookies). Proszę kliknąć aby uzyskać więcej informacji.

98 konwencja AES w Paryżu, 1995

Po Wiedniu, Berlinie, Amsterdamie konwencja AES po raz piąty wróciła na teren Francji, do Paryża, aby na cztery ostanie dni lutego zagościć w Palais des Congres, przy ekskluzywnym hotelu Concorde La Fayette. Po drugiej stronie Atlantyku w USA, konwencja tradycyjnie odbywa się w ogromnych centrach wystawowych miast: San Francisco i Nowy Jork. W Europie pierwsze kroki ku zwiększeniu powierzchni wystawowej poczyniono ponoć w Amsterdamie ku ogromnej satysfakcji wystawców i zwiedzających, aczkolwiek osobiście uważam, że sporym sukcesem była już wystawa w Berlinie. W tym roku teren konwencji obejmował trzy poziomy, wbrew obawom organizatorów nie było to utrudnieniem. Oficjalnie AES nie jest spotkaniem, na którym sprzedaje się urządzenia, zawiera duże kontrakty, konwencja AES służy przede wszystkim dyskusji problemów związanych z dźwiękiem. Część wystawowa jest szykownym dodatkiem i jak wszyscy oczekują stanowi ona okazję do sprzedaży produktów w przyszłości. Konwencję AES można porównać do "objazdowego teatru", co roku ma ona miejsce w innym kraju. Zatem goszczące państwo czerpie korzyści w postaci promocji najnowocześniejszego sprzętu audio przed miejscową publicznością, zwiększenia dynamiki rozwoju rynku i w końcu prezentacji państwa - gospodarza dla zagranicznych gości. W tym roku z wystawą było związanych koło 300 producentów oraz 35 wydawnictw (m.in. Studio Sound, Pro Sound News, One to One).

Tak jak poprzednio, obok typowej wystawy, konwencja obejmowała dużą ilość wykładów, warsztatów i wycieczek technicznych. Stanowi to ogromną szansę na wymianę wyników badań i poglądów. Na wykładach i warsztatach łatwo można było dostrzec reprezentantów świata audio powiązanych w pewien sposób z hifi. Szczególną aktywność wykazują tu ośrodki z UK. Rhonda Wilson z Meridian Audio sprawowała kontrolę nad wykładami dotyczącymi DSP, wykład o sieciowym sterowaniu urządzeń audio wygłosił Allen Mornington-West z Quad. Aż trzy wykłady wygłosili asystenci profesora Hawksforda z uniwersytetu w Essex. Wykład, na którym wytrzymałem do końca, pomimo krótkiego czasu trwania 30 minut, nosił tytuł: "Zastosowanie genetycznych algorytmów w cyfrowych filtrach audio". Hawksford jest projektantem w firmie LFD, współpracownikiem HFN&RR, aktualnie organizuje na swojej uczelni specjalność dla studentów chcących w przyszłości projektować urządzenia audio. W tym roku wygłoszono w sumie 86 wykładów i przeprowadzono 7 warsztatów.

Na podkreślenie zasługują wycieczki techniczne. Po raz pierwszy udostępniono "osobom z zewnątrz" studia dźwiękowe leżącego pod Paryżem Euro Disneyland'u. Chętni mogli też zwiedzić pomieszczenia Opery Bastylii i uczestniczyć w demonstracjach instytutu I.R.C.A.M (Institut de Recherche et de Coordination Acoustique Musique). Wykłady i warsztaty są barometrem aktywności panującej w przemyśle audio. Za przełomowy i najciekawszy można uznać warsztat na temat "współdziałania percepcji wizualnej i słuchowej i metod pomiaru tego zjawiska". Został on poprowadzony przez Soren'a Bech'a z Bang&Olufsen (znaczący udział w psychoakustycznym projekcie Archimedes!).

Zgodnie z obowiązującym trendem dużo miejsca poświęcono dyskusji nad redukcją danych i cyfrowym przetwarzaniem sygnałów. Pierwszą poważną aplikacją systemów redukcji danych chyba nie był ani MD, ani DCC. W roku 1995 zostaną uruchomione pierwsze cyfrowe audycje radiowe - DAB (digital audio broadcasting). Któż inny mógłby poprowadzić to spotkanie jak nie naukowcy z BBC Research Department. Redukcja danych znajduje też zastosowanie w systemach przesyłania informacji audio w sieciach telefonicznych. Zespół The Black Crowes, występujący live w Londynie, dzięki temu mógł być słuchany w czasie rzeczywistym w rozgłośniach radiowych w USA. Korzystanie z sieci telefonicznej jest z pewnością tańsze niż korzystanie z łącza satelitarnego w takich przypadkach. W chwili obecnej na rynku są stosowane dwa podstawowe profesjonalne systemy redukcji danych: MPEG (Musicam) Philipsa i AC-2,3 Dolby'ego - stosowany głównie przy produkcjach filmowych.

Po powrocie z wystawy wielu znajomych pytało mnie, co było przebojem na tegorocznej konwencji. Jest to trudne pytanie. Nawet dla osoby bezpośrednio związanej z rynkiem profesjonalnym. Dla mnie miłą niespodzianką nie było jakieś nowe urządzenie techniczne, czy też nowy format zapisu danych lecz nominacja pani doc. dr Sankiewicz na prezydenta europejskiej sekcji AES. Propozycja nie została przyjęta z uwagi na wiek i wiele innych zajęć w zakładzie Inżynierii Dźwięku Politechniki Gdańskiej. Nie było to jedyne wyróżnienie dla reprezentacji z Polski. Po wystawie rozeszła się plotka, potwierdzana przez wiele niezależnych osób, o tym aby przyszłe konwencje AES organizować w krajach Europy Środkowej - w Polsce, Czechach, na Węgrzech. Niestety okazało się, że infrastruktura w tych krajach nie jest bogata na tyle, aby sprawnie zorganizować taką wystawę. W Warszawie ponoć nie poradzono by sobie chociażby z ulokowaniem kilku tysięcy osób w hotelach w okresie kilku dni. Zatem pozostaje czekać kilka lat, aż osiągniemy odpowedni poziom rozwoju gospodarczego.

Nie sposób pominąć kolejnego wydarzenia nie związanego z techniką. W tym roku po raz pierwszy na AES przyjechała duża grupa osób z Rosji. Poprzednimi laty byli obecni tylko pojedynczy naukowcy. Obecność gości z kraju sąsiedniego odczułem bezpośrednio w pokoju prasowym. Dziennikarze z Rosji zawiązywali przyjaźń z dziennikarzami z Zachodu na małym bankiecie umilanym butelkami "Vodki Moskowskiej". Tyle plotek towarzyskich.

Francuski ośrodek naukowy I.R.C.A.M jest znany z badań nad komputerowym wspomaganiem kompozycji, psychoakustyką, cyfrowym wspomaganiem przetwarzania sygnałów muzycznych. Najnowszym osiągnięciem ośrodka jest urządzenie o nazwie "Spatialisateur". Jest to "wirtualny" procesor akustyczny kontrolujący lokalizację i wpływ pomieszczenia na dźwięk w czasie rzeczywistym. Oparto go o osiem szybkich procesorów sygnałowych. Nie uczestniczyłem w wycieczce technicznej do I.R.C.A.M'u. O prezentacji w ośrodku opowiedział znajomy asystent ID PG. Oprócz spatializatera demonstrowano zmianę warunków akustycznych w ogromnym pomieszczeniu, uzyskiwano to poprzez obrót o różne wielkości kątów płytek pokrywających ściany. Kontrolowano przez to np. odbicia i rozproszenie dźwięku.

Przeglądając materiały prasowe wydawane na wystawie, w jednym z poważnych komentarzy przeczytałem, że tegoroczne dwie sesje o przetwornikach elektroakustycznych odbędą się ze znaczącym udziałem naukowców z Polski i Rosji. Miło, że to zauważono. Ze swej strony mogę powiedzieć, że we wspomnianej dziedzinie prym w kraju wiedzie Politechnika Wrocławska z panami: Żółtogórskim i Dobruckim na czele. Wykład dotyczący syntezy dźwięku przedstawił ośrodek ID PG. Okazuje się, że jesteśmy w tej dziedzinie całkiem na czasie. Badacz tych zagadnień: Sławek Zieliński - w demo dźwiękowym zaprezentował dźwięki piszczałek organowych. W trakcie innych wykładów przedstawiono zsyntetyzowany bogaty zestaw dźwięków strun gitary i trąbki oraz melodie skomponowane przy ich użyciu.

Rozwój nowych mediów

Po 12 latach od momentu wprowadzenia krążek CD jest nie tylko podstawowym nośnikiem audio (najlepiej się sprzedającym), ale też staje się medium do przechowywania i rozpowszechniania różnych innych danych cyfrowych. Od początku istnienia płyty CD na rynku równolegle istniał krążek CD-ROM. Przewidywania na rok 1995 mówią, że sprzedaż ostatniego wymienionego może sięgnąć nawet 250 milionów egzemplarzy. Uwzględniając rozwój Video CD, wytwórcy którzy zaopatrywali tylko rynek audio w nośnik starają się zwiększyć swoje możliwości produkcyjne. Będąc zaniepokojonym czy nowo zakupionego odtwarzacza CD nie będę musiał wyrzucić wkrótce na śmietnik, jako nie mogącego czytać nowych standardów, udałem się na dwa warsztaty poświęcone nowym mediom i pre-masteringowi krążków formatu CD. Możemy być spokojni, rozwój jest przewidziany na kilka lat. Nowym medium najbliższym audiofilom jest płyta CD o nazwie HDCD (high density compact disc) mogąca pomieścić 3 GB informacji cyfrowej. Umożliwia to zapisanie 2 godzinnego programu wizyjnego o znacznie lepszej jakości niż dotychczas i oczywiście fonii o jakości prawie doskonałej (próbkowanie 96 kHz, rozdzielczość 24 bity). Obecnie w dziedzinie audio panuje małe zamieszanie, gdyż oprócz wymienionego HDCD proponowanego przez Philipsa i Sony istnieje odrębny format High Definition Compatibile Digital zaproponowany przez amerykańską firmę Pacific Microsoft z Kalifornii. W ogromnym uproszczeniu jest to technika zbliżona do SBM Sony, odczyt płyty High Definition wymaga zastosowania specjalnego procesora tejże firmy. Na rynku ukazało się zaledwie kilkanaście tytułów. Ostatnio, aby uniknąć zamieszania Philips zmienił nazwę swego nowego formatu na DVD (Digital Video Disc). Proponowany nowy system DVD jest całkowicie niekompatybilny z "Czerwoną Księgą" i wymaga nowych odtwarzaczy. Oprócz tego nowy standard płyty o zwiększonej gęstości zapisu usiłuje wprowadzić firma Toshiba.

Udoskonaleniem CD-ROM jest Mixed Mode CD-ROM. Jest to zapis danych komputerowych i muzycznych na tej samej płycie. Do tej pory dane komputerowe umieszczano na ścieżce numer 1 płyty CD, dalsze ścieżki były zapisem fonicznym. Odtworzenie zatem takiej płyty (ścieżki 1) na odtwarzaczu CD powodowało odczyt szumu i czasami ... uszkodzenie głośników. Aby zapobiec "problemowi ścieżki numer 1" na krążku Mixed Mode wprowadzono ulepszenie o nazwie CD-Plus lub Multi Session Music CD, oba zestawy danych będą nawzajem ukryte i niemożliwe do odczytu na niewłaściwym urządzeniu. Końcowej standaryzacji jeszcze nie osiągnięto z uwagi na ostatnią propozycję australijskiej firmy Advanced Pacific Media - ich projekt nazywa się ActiveAudio. Bez względu na końcowy standard, firmy nie zapominają o kolekcjonerach płyt, którzy mogą cały czas kupować krążki i nie martwić się o przyszły hardware do ich odtworzenia. Zwolennicy obrazów wizyjnych powinni trzymać oczy otwarte na Photo-CD, CD-Interactive i dynamicznie rozwijający się Video CD.

Każdy rodzaj krążka CD przed powieleniem musi zostać poddany pre-masteringowi. Od roku 1982 kaseta U-matic była standardem pre-masteringu dla płyty audio CD. Nie jest to system odpowiedni do pracy z sygnałami niosącymi dane komputerowe lub cyfrowy sygnał wizyjny (ogólnie: mixed mode CD). Popularny staje się standard pre - masteringu o nazwie Exabyte i jednokrotnie zapisywalny dysk CD. Wspomniane oba media mogą pracować ze wszystkimi znanymi formami płyty CD. Cechą szczególną jest możliwość pracy z większymi prędkościami przesyłania danych przy odczycie. Wadą jest brak możliwości wprowadzenia zmian po zakończeniu pre-masteringu. Proces należy przygotować od nowa.

Na wystawie panowała cisza wokół DCC Philips'a. Jedynymi urządzeniami były profesjonalne magnetofony przeznaczone dla dziennikarzy. Jeden model wystawiła firma Marantz: PMD601, wykorzystujący kompresję ISO/MPEG (cena 700 funtów). Nie spotkałem nic co było związane z analogową płytą analogową. Rynek ten chyba został pozostawiony samemu sobie. Niewiele też działo się wokół MiniDisc Sony'ego. Standard ten znajduje zastosowanie w pewnych kręgach profesjonalnych. Póki co zdecydowanie jest promowany Super Bit Mapping. Okazało się, że pierwsze nagrania SBM wykazywały pewne anomalie dźwiękowe. Inżynierowie Sony przeprowadzili zakrojone na szeroką skalę testy odsłuchowe, aby móc w tym roku przedstawić ulepszone SBM w wersji mk2. Sony zorganizowało jedną z najciekawszych prezentacji na wystawie. Spotkanie rozpoczynał pracownik firmy z Nowego Jorku - David Kawakami, polegało to na nałożeniu czapeczki baseballowej z przyczepionymi krążkami MD w ilości kilkudziesięciu sztuk, potrząśnięciu głową i wypowiedzeniu sekwencji "tym razem nie będzie ani słowa o MD". Następnie głos zabierał sam Bob Ludwig z MasterDisk. Sony twierdzi, że dotychczasowy format słowa 16 bitowego nigdy tak na prawdę nie oferował rozdzielczości 16 bitowej. Winę za to ponoszą błędy kwantyzacji na najniższych bitach (LSB) czyli przypadkowe przypisywanie wartości dyskretnej rzeczywistej wartości sygnału fonicznego. W rzeczywistości płyty CD rzadko cechowały się parametrami charakterystycznymi dla zapisu 14 lub 15 bitowego. SBM obecnie gwarantuje dokładność 16 bitową. Prezentacja dźwiękowa była zaskoczeniem. Otóż jako materiał dźwiękowy wykorzystano krótkie fragmenty nagrań z najnowszej płyty Pearl Jam "Vitalogy". Aby zabawić zebranych słuchaczy Bob Ludwig powiedział, że gitara jest tu łagodniej zniekształcona (smoother distorted) oraz, że poziom szumów jest niższy, użył tu jednak wyrażenia "digital grunge noise" zamiast "ground noise". Ja po tej prezentacji straciłem ostatki szacunku dla zespołów z Seattle. Do odsłuchu Sony wykorzystał bardzo poważne zestawy głośnikowe: Wilson Watt System 5/Puppy. Jeden z obecnych na prezentacji dziennikarzy wyraził pogląd, że dźwięk z SBM bardziej wypełnia pomieszczenie, instrumenty są w pokoju. Sądzę, że była to trafna uwaga. W ciągu ostatniego roku na rynku pojawiły się reedycje SBM klasycznych już nagrań. Najbardziej znane to: "Kind of Blue" Milesa Davisa, "Born to Run" Springsteen'a, płyty Weather Report, Janis Joplin oraz "Time and Tide" Basi. Procesor SBM Sony wykorzystuje technikę "noise shaping" i właściwości psychoakustyczne ludzkiego ucha do wytwarzania wysokiej jakości 16 bitowego sygnału cyfrowego. Sony pragnie sprzedawać swoje kodujące urządzenie SBM o symbolu K-1203 za kwotę 10 tysięcy funtów do studiów nagraniowych. Rodzi się pytanie, czy SBM rzeczywiście zapewni raj uszom audiofili. Póki co w brytyjskiej prasie audio (tej ambitnej) trwa wytykanie wad dźwiękowych SBM i High Definition CD w stosunku do LP.

Konsole

Gwiazdami takiej wystawy jak AES są oczywiście konsole. Te największe zajmują bardzo dużo miejsca, łatwo przyciągają oko. Nie czując się zbyt familijnie wśród stołów z ogromną ilością suwaków starałem się skupiać na produktach nietypowych. Takim na pewno było studio dźwiękowe umieszczone w dużym samochodzie ciężarowym. Obiekt ten został umieszczony na parkingu przed wejściem do Palais des Congres. Auto większe niż rejsowy autobus w środku zawierało wszystko co jest konieczne do nagrania koncertu live z wysoką jakością dźwięku i obrazu. Wewnątrz nie odnosiło się najmniejszego wrażenia ciasnoty czy też okrojenia ilości sprzętu. Operator siedzący przed pokaźną konsolą korzystał z zestawów odsłuchowych jakie znajdują się w dużych studiach. Zestawy zgrabnie były wmontowane w ścianę, pomiędzy nimi monitor TV. Wykorzystano w nich po dwa 30 cm głośniki niskotonowe na kanał, po jednym średniotonowym kopułkowym firmy ATC oraz modyfikowany głośnik wysokotonowy Cabasse. Pomimo niewielkiej pozornie objętości pomieszczenia dźwięk był świetny. Efekt ten osiągnięto poprzez wysunięcie na czas realizacji programu ściany bocznej na zewnątrz auta. Ściana wysuwała się na odcinku około 1- 1.5 m (na zasadzie dwuelementowego teleskopu) znacząco zwiększając objętość pomieszczenia w środku. Wysunięty blok pomieszczenia opierał się o nawierzchnię parkingu na wspornikach (tak jak w mobilnych dźwigach). W środku za plecami inżyniera dźwięku ściana była wyłożona klinami z drzewa o długości kilkudziesięciu cm. Inne ściany wyłożono miękkimi materiałami. Jest to bardzo ciekawy zabieg na uzyskanie dobrej reprodukcji basu w małym pomieszczeniu. W omawianym samochodowym studiu o nazwie "Voyager 5" demonstrowano sztandarowy produkt: fonię i wizję koncertu Sting'a. Oprócz pomieszczenia ze stołem i odsłuchami znajdowało się drugie wyposażone w studyjne magnetofony i magnetowidy.

Spore zainteresowanie towarzyszyło nowym produktom firmy SSL. Chodzi tu o cyfrową konsolę Axiom i analogową serii 9000 J. Do obu można przyłączyć urządzenie do edycji i zapisu wielośladowego na dysku twardym - DiskTrack. Axiom posiada 96 kanałów, zaś konsola 9000 - maksymalnie 120. Układy elektroniczne tej ostatniej nazwano audiofilskimi. Poza SSL nie zabrakło nowości od takich gigantów jak AMS Neve i Amek, Soundcraft. Bardzo się zdziwiłem widząc na wystawie firmę AT&T. Do tej pory kojarzyłem ją tylko z telefonami i miejscem pracy dla kolegów z uczelni zafascynowanych testowaniem cyfrowych central. Na wstępie wizyty na stanowisku natknąłem się na miłą panią, której zachowanie wytrenowane było wieloma szkoleniami marketingowymi. Jak się okazało AT&T współpracuje z laboratorium Bell'a nad zastosowaniem "hardware DSP" w studiach, jednocześnie proponując ośmiokrotnie niższe ceny w stosunku do konkurencji. Firma AT&T wystawiła urządzenie o nazwie DISQ Digital Mixing Core. Jest to system oparty o cyfrowe procesory sygnałowe i specjalistyczne oprogramowanie umożliwiające miksowanie sygnałów i uzyskiwanie efektów specjalnych. W rzeczywistości DISQ wygląda jak szafa (całość w pionowym rack'u). Innowacyjność polega na tym, że można go przyłączyć do konsol analogowych (Neve VR lub SSL G,E i stacji Harmonia Mundi) i wykorzystując ich pulpit z suwakami dokonywać operacji na sygnale. Oznacza to, najprościej mówiąc, że inżynier "analogowy" przychodzi do studia i nie musi uczyć się nowych procedur obsługi. Korzystając ze swej starej konsoli pracuje na systemie cyfrowym. Procesory DSP umożliwiają pracę na 32 - 72 kanałach. Wbrew pozorom instalacja systemu jest bardzo szybka i łatwa. DISQ operuje na sygnale spróbkowanym z częstotliwością 54 kHz, korzysta z arytmetyki 32 bitowej. Oprócz sterowania opartego na konsoli analogowej (system skanuje jej funkcje), możliwe jest korzystanie z konsoli "wirtualnej" czyli znajdującej się na ekranie monitora komputerowego. W trakcie trwania AES, DISQ był instalowany w studiu w Kolonii, jest to debiut na rynku europejskim.

Zestawy głośnikowe

W tym roku odmiennie niż w poprzednim udało mi się usłyszeć na wystawie kilku dobrych zestawów głośnikowych. Nie rozczarowały mnie prezentacje firm: Dynaudio Acoustics i KRK. Oprócz wystawienia produktów w hali głównej, zestawów można było posłuchać w odizolowanych akustycznie pomieszczeniach studia radiowego znajdującego się na poziomach "piwnicznych" budynku. W pomieszczeniu Dynaudio znajdowała się szeroka gama modeli zestawów głośnikowych i wzmacniaczy Chord. Miły przedstawiciel firmy udzielił mi niezmiernie interesujących informacji. Otóż jak wiadomo firma Chord buduje bardzo dobre wzmacniacze tranzystorowe z zasilaczami impulsowymi. Wzmacniacze te są chętnie kupowane zarówno przez audiofili jak i studia. Okazuje się, że modele dedykowane na rynek profesjonalny są o kilkanaście procent tańsze od tych hifi. Czy jest między obiema seriami jakaś różnica. Tak. Wzmacniacze profesjonalne mają większe, wydajniejsze zasilacze, wzmacniacze hifi zaś koniecznie muszą mieć ładną ściankę przednią, najlepiej w kolorze złotym. To wszystko. Rozmówca - Ross Caston wyjaśnił, że rynku profesjonalnego nie można omamić wyglądem, liczy się przede wszystkim jakość i cena. I tak najtańszy model Chord 800 hifi kosztuje 1800 funtów, zaś profesjonalny 1600. Niemniej sensacyjne wydały mi się informacje o firmie Dynaudio produkujące jedne z najlepszych głośników. Dynaudio Acoustics jest firmą autonomiczną i personalnie nie ma wiele wspólnego z firmą z Danii. DA zajmuje się konstrukcją zestawów głośnikowych. Wykorzystuje modyfikowane, nigdzie nie dostępne głośniki Dynaudio. Okazało się, że produkty nie mają zmienianych symboli i tylko pozornie wyglądają tak samo jak produkty występujące w ogólnie dostępnych katalogach. Głośniki w zestawach Dynaudio Acoustics spełniają ponoć znacznie ostrzejsze kryteria niż te seryjnie produkowane. Jako przykład został podany zestaw głośnikowy LS5/12 produkowany na licencji BBC przez kilka firm. Rozmówca twierdził, że ich zestaw jest lepszy niż ten pochodzący np. od Harbeth. Pozostaje tylko wierzyć, że nie były to mrzonki reklamowe. Zestawu LS 5/12 słuchałem ustawionego na konsoli. Nie jest to produkt jednak odpowiedni dla audiofili nie posiadających wzmacniacza Chord. Efektywność 81 dB/1m/1W oraz impedancja spadająca do 3 omów nie czynią z zestawu łatwego obciążenia dla zwykłego wzmacniacza. Firma uzupełniła tegoroczną ofertę budżetowym zestawem głośnikowym - BM5. Wprowadzono do niego nowy głośnik wysokotonowy z magnesem neodymowym. Głośnik niskośredniotonowy posiada cewkę o średnicy 75mm, umożliwiło to umieszczenie magnesu wewnątrz cewki, uzyskując zarazem lepsze ekranowanie. Cewka w tym przypadku posiada średnicę tylko o połowę mniejszą niż stożek głośnika. Układ taki zmniejsza zniekształcenia, drgania są bardziej stabilne. Cena tego modelu wynosi tylko 375 funtów. Jako cecha szczególna zestawów została wymieniona wysoka wytrzymałość na przeciążenia i skoki dynamiki. Na stanowisku znajdowały się oprócz wymienionych produktów wzmacniacze mocy firmowane przez Dynaudio Acoustics oparte na konstrukcji producenta brytyjskiego MC2, który debiutował rok temu. Do małych zestawów głośnikowych DA jest dedykowany subwoofer ABES.

Najbardziej klubowa atmosfera panowała w pokoju odsłuchowym francuskiej firmy Focal. Dużo dymu papierosowego, 600 watowy wzmacniacz mocy, spory wybór płyt CD i oczywiście studyjne zestawy wypełniały pomieszczenie. Na różnej wielkości zestawach odsłuchałem kilku fragmentów klasyki, przedstawiciel firmy sam zaproponował jednak spróbowania dźwięków rockowego zespołu Morphine. Chodziło o demonstrację gitary basowej i saksofonu barytonowego. Dźwięk z łatwością osiągał destrukcyjne poziomy głośności, określiłbym go jako "wgniatająco-zmiatający". Po odsłuchaniu jeszcze dodatkowo nagrania Living Colour zrozumiałem czym jest zapas dynamiki tak wymagany w studiach i przejrzystość na wysokich poziomach. Firma Focal produkuje głośniki w oparciu o niebanalne technologie. Jako materiał na membrany jest wykorzystywany polyglass, neoflex i najlepszy polykevlar (dwie warsty kewlaru połączone warstwą mikrokulek). Cechą charakterystyczną głośników wysokotonowych są wklęsłe kopułki. Nowa generacja kopułek o średnicy 2 cm jest wykonana z materiału o nazwie Tioxid (warstwa tytanu pokryta dwutlenkiem tego samego metalu). Nowościami w serii Focal'a były w tym roku dwa małe modele dwudrożne MB 15 i MB 17. W drugim wymienionym membrana głośnika niskotonowego jest wykonana z kompozytu fibreglass z watą syntetyczną, całość nosi nazwę "W Diaphgram". Wszystkie głośniki Focal'a są odporne na zmienne warunki atmosferyczne - temperaturę i wilgotność. Tak jak w przypadku Chord zestawy studyjne są tańsze niż domowe (nieobecne na wystawie i sprzedawane jako JM lab). Najdroższy model studyjny MC 210 kosztuje 30 tyś. franków za parę (dwa głośniki niskotonowe na kanał), zaś model hifi - Alcor wart jest 50 tyś. ( jeden głośnik niskotonowy na kanał).

Bardzo szybko zwiedziłem stanowisko firmy Tannoy. Mój absolutny rekord wystawy. Firma demonstrowała studyjne zestawy głośnikowe w pomieszczeniu o wielkości kilkunastu metrów kwadratowych (wartość blisko 10). W danej chwili mogły słuchać dwie osoby siedząc w zasadzie pomiędzy, a nie przed zestawami głośnikowymi. Na wystawę przybył sam Alex Garner - jedna z najważniejszych postaci firmy, jak i przemysłu głośnikowego w UK. Tannoy jest z pewnością uznanym producentem systemów dźwiękowych do studiów, ma też swój własny charakterystyczny dźwięk. Nie jest to bynajmniej moja własna opinia. Zestawy firmy natychmiast rozpoznaje się po głośnikach koncentrycznych. W wystawionych zestawach np. System 12 DMT 2 znajdowały się szeroko-pasmowe głośniki o średnicy 12 cali. Oprócz serii Monitor - studyjnej w ofercie znalazły się zestawy Ovation i subwoofer'y B 400, 850 i 950 do zastosowań w klubach i teatrach.

Największa francuska firma głośnikowa Cabasse oprócz dziedziny audio domowego, jest też bardzo aktywna na rynku aplikacji profesjonalnych. Na małej powierzchni, bez odsłuchu została wystawiona bogata oferta produktów. Najciekawszym eksponatem był z pewnością 4 drożny zestaw głośnikowy - Mistral. Został on opracowany wspólnie z "Radio France". Głośnik wysokotonowy waży aż 1.55 kg. Oprócz klasycznych konstrukcji Cabasse posiada dwa modele oparte o technologię SCS (Spatially Coherent Source) - jest to współosiowe umieszczenie dwóch, trzech głośników kopułkowych obejmujących zakres średnich i wysokich częstotliwości. Zestawy tej serii: Doris i Atlantis nie były pokazane, opis ich znalazł się jedynie w materiałach reklamowych. Zamiast nich powierzchnię wystawową okupowały zestawy do nagłaśniania obiektów publicznych - model Hyperion (obciążenie tubowe dla głośnika nisko i średniotonowego), Oberon, Saturne oraz Janus. Od roku 1950 firma zajmuje się produkcją wzmacniaczy. Ciekawym eksponatem były dwie końcówki mocy oparte o tranzystory MosFet: monofoniczna AM 1000 oraz stereofoniczna AS1000 (dwa AM 1000 w jednej obudowie). Konstrukcja zestawu AM 1000 umożliwia umocowanie go na ściance tylnej zestawu głośnikowego, tak jak to ma miejsce na przykład w modelu Mistral. Oba wzmacniacze mają wbudowane equalizery dla dwóch częstotliwości, cienkie pokrętła umieszczono na ściance górnej z tyłu obudowy. Wzmacniacze wyposażono też w ograniczniki prądu, zabezpieczenie przed napięciem stałym na wyjściu. Firma twierdzi, ze wzmacniacze wysterowują każde zestawy głośnikowe, impuls mocy może wynieść 1kW, bez ryzyka pojawienia się na wyjściu fali prostokątnej. Produkty Cabasse nie należą do tanich, para AM1000 kosztuje prawie 20 tyś. FrF.

Jeden z moich znajomych (prawie absolwent Akademii Muzycznej) obecny na konwencji opowiedział mi, że idąc korytarzami budynku usłyszał kwartet smyczkowy. Szybko pospieszył w kierunku, z którego dobiegał dźwięk, aby ujrzeć muzyków. Natknął się na pokój, w którym grały aktywne zestawy głośnikowe Genelec. Chcąc być uszczypliwym, mógłbym spekulować jak słuchanie nieodpowiedniego sprzętu audio psuje słuch nawet w przypadku muzyków. Można też założyć, że powyższy wypadek dowodzi renomy firmy. Rzeczywiście, Genelec zasługuje na uznanie. Niewielkie zestawy głośnikowe, o objętości kilkunastu litrów, emitowały piękną lawinę dźwięków. Wszyscy odwiedzający pomieszczenie sądzili, że grają znacznie większe zestawy. Oprócz szerokiej gamy wystawionych modeli i dobrego brzmienia, zwiedzających przyciągał poczęstunek serem i czerwonym winem. Na jednej z reklam firma umieściła myszkę przypatrującą się kolumnom wyciosanym z żółtego sera. Genelec należy do firm skrajnie konserwatywnych, nawet bardziej niż Quad. Nowe modele są wprowadzane nadzwyczaj rzadko. Należy sądzić, że do istniejących już zestawów głośnikowych są wprowadzane ulepszenia, symbol urządzenia nie jest jednak zmieniany. Do zestawów już egzystujących na rynku skonstruowano dwa modele aktywnych subwoofer'ów: 1092A (180W) i 1094A (400W). Pierwszy wymieniony ma wbudowane dwa głośniki o średnicy 210 mm, drugi - jeden 385 mm. Urządzenia przetwarzają zakres częstotliwości od 30 do 85 Hz (+-2.5dB). Poza zastosowaniami studyjnymi świetnie się one nadają do "home theater".

Oko cieszyły również stanowiska firm Spendor i PMC (Profesional Monitor Company). Prezentacji dźwiękowych w zasadzie nie było. Spendor wystawił dwa nowe zestawy głośnikowe, które mogą być używane w studiach jak i również jako element zestawu hifi w domu. Chodzi tu dwa modele SP3/1 oraz SP2/3. Oba zestawy są dwudrożne, cechują się przeciętną efektywnością, odpowiednio 85 i 88 dB/1W/1m. W obu wykorzystano głośnik wysokotonowy ScanSpeak z miękką kopułką - D2010. Jako głośniki niskośredniotonowe służą 16 i 20 cm stożki z materiału "homopolymer polypropylen". Ceny w zależności od wykończenia wahają się od 890 do 1200 funtów. Zestawy SP 2/3 wywodzą się bezpośrednio od zestawów używanych przez BBC SP 1 oraz SP2/2. Najmniejsze zestawy Spendora to oczywiście słynne LS3/5A ważące tylko 10 kg (para). Spendor zawarł też w ofercie zestawy z wbudowanymi wzmacniaczami. Model SA350 jest zestawem SP 2/3 z wbudowanym wzmacniaczem mocy, zaś SA 450 z dwoma wzmacniaczami i aktywnym filtrem. Największe zestawy Spendora to modele trójdrożne SP 100 i SA 1200. Pomimo dużych rozmiarów zestawy wymagają stawienia na podstawkach. Osobom nie posiadającym wzmacniacza, a chcący zaoszczędzić miejsca, dystrybutor Spendora - Michael Stevens & Partners oferuje małe (slim line) monofoniczne końcówki mocy do przykręcenia na ścianki tylne zestawu głośnikowego. Seria zawiera aktualnie dwa modele: Artisan 120 i 240 (30 i 70 W mocy). Producent zachęcony sukcesem wymienionych przygotowuje wersję 150 W.

Brytyjska firma PMC do istniejącej serii zestawów głośnikowych opartych o linię transmisyjną i głośniki Dynaudio dodała budżetowy zestaw TB1S. W stosunku do poprzednika TB1 wydłużono tu efektywną długość kanału z 1.2 do 1.5 m obniżając zarazem częstotliwość zestrojenia linii transmisyjnej z 70 na 58 Hz. Na wagę zasługuje nowy subwoofer: XB1. Uzyskano w nim długość linii 2.4 m. Głośnik niskotonowy dwucewkowy może być zasilany sygnałem pobieranym z każdego kanału stereo. Pasmo częstotliwości obejmuje zakres od 25 do 200 Hz, efektywność wynosi 90 dB. Nowością w ofercie PMC były w tym roku świetne wzmacniacze kanadyjskiej firmy Bryston. Można je nabyć jedynie w systemie wraz zestawami głośnikowymi. Modele sprzedawane przez PMC są modyfikowanymi wersjami końcówek mocy 7B, 3B, 4B. Wraz ze zwrotnicą z programowanymi parametrami filtrów tworzą uzupełnienie aktywnego systemu głośnikowego. Najdroższe i największe zestawy PMC - MB1 i BB5, są wyposażone w kopułkowe głośniki średniotonowe pochodzące od producenta ATC. Cechą charakterystyczną tych zestawów są metalowe żebra, promieniście rozmieszczone na zewnątrz głośników niskotonowych (o średnicy 31 i 38 cm), pełnią one rolę radiatorów odprowadzających ciepło z cewki. Dzięki temu uzyskano o 2 dB mniejszą kompresję dynamiki.

Prawdopodobnie idąc śladami firmy Meridian (lub też odwrotnie), Philips wystawił cyfrowe, aktywne zestawy głośnikowe. Prezentowany model jest dwudrożny, znacznie mniejszy od poprzednika, który był wyposażony w trzy głośniki. Nowość o nazwie Studio 940 zawiera wbudowany procesor sygnałowy, sześć typów przebiegu charakterystyki częstotliwościowej. Podział pasma akustycznego do zasilenia głośników ma miejsce w dziedzinie cyfrowej. Każdy głośnik ma własne konwertery C/A bitstream z 128-krotnym nadpróbkowaniem i wzmacniacze mocy (75 i 20 W). Podziw wzbudzają parametry elektryczne, pasmo 40 - 20k Hz jest przenoszone z nierównomiernością +/- 1.5dB, podział pasma występuje w punkcie 2.9 kHz z nachyleniem zbocza filtru 36 dB/okt. Okazuje się, że korekcja cyfrowa parametrów głośnika jest bardzo skuteczna. Jeden zestaw waży 13 kg, wewnętrzna objętość wynosi 8.5 litra, jest on wyposażony w pilot zdalnego sterowania. W warunkach wystawy zestawy były zasilane bezpośrednio z wyjścia cyfrowego odtwarzacza CD. Sądzę, że jest to jedna z najbardziej prawdopodobnych koncepcji rozwoju zestawów głośnikowych przyszłości. I nareszcie skończyłaby się debata na temat kabli głośnikowych.

Innymi firmami głośnikowymi na wystawie były Meyer Sound (ulubiona gitarzysty zespołu Metallica - Kirk'a Hammet'a), K+H, JBL.

Akcesoria i podzespoły

W tym roku odniosłem wrażenie większego udziału firm zajmujących się produkcją i dystrybucją okablowania. Na wielu stanowiskach mogłem spotkać kable sygnałowe szwajcarskiej firmy Gotham. Firmie udało się połączyć bardzo dobrą odporność na warunki atmosferyczne, z elastycznością i jednocześnie dobrą jakością przewodnika i niską ceną. Najbardziej popularnym kablem wystawy był z pewnością GAC-2. Oferta zawierała nowe kable do połączeń AES/EBU. Bogaty zestaw wtyczek i kabli wystawił Neutrik i Deltron, Canaire, Belden. Są to firmy zaopatrujące rynek profesjonalny, zatem ceny akcesorii były jak najbardziej akceptowalne.

Prawdziwym szokiem była wizyta na stanowisku francuskiego dystrybutora SIEA. Za szybami leżały na prawdę bardzo drogie kable głośnikowe i interkonekty firmy Link Monitor. Polem działania SIAE jest w zasadzie rynek hifi. W ofercie były produkty brytyjskiej firmy Orell, wzmacniacze Perreaux. Z rynkiem profesjonalnym związane były zestawy głośnikowe A2T Production i system do badań zestawów głośnikowych - Clio. Większe zestawy A2T wyróżniały się kulistymi obudowami głośników wysoko- i średniotonowych. Bardzo kontrowersyjna była demonstracja zalet kabli głośnikowych. Na magnetofonie DAT nagrano sygnał muzyczny przepuszczony przez zwykły kabel i posrebrzany Link Monitor w cenie 300 FrF/m. Chyba nie muszę mówić, gdzie było więcej szumów i różnych zanieczyszczeń w dźwięku. Wiarygodność tego demo w moim odczuciu była bardzo płytka. Według słów przedstawiciela firmy i pokazywanych przez niego rysunków kable sprawiają wrażenie bardzo zaawansowanych technicznie. W produkcji okablowania wykorzystano technikę zwaną AST (anti-signal treatment). Polega to na wytwarzaniu wokół przewodnika warstw kompozytów z węgla. Przewodnik składa się z czystej miedzi i srebra dobranych w odpowiednich proporcjach. Zabiegi te redukują szumy kabla, zmniejszają czułość na zewnętrzne pola zakłócające (elektromagnetyczne), zmniejszono też efekt "parazytowy". W najdroższych kablach serii ULC wykorzystano efekt "klatki Faraday'a", uzyskano tu redukcję pojemności kabla o 65%. Wydawać by się mogło, że okablowanie Link Monitor jest przeznaczone dla fanów takich akcesorii jak MIT, XLO. Ceny interkonektów zaczynają się od 300, a kończą na 4000 FrF. Wystawca wyrażał nadzieję, że nabywcami będą na przykład posiadacze zestawów studyjnych Genelec za 30 tyś. funtów. Wówczas zakup kabli będzie niewielkim wydatkiem uzupełniającym. Najciekawszym produktem na stanowisku SIEA był nowy system pomiarowy głośników - CLIO. Został on przygotowany przez włoskich inżynierów. Program demonstrowano na szybkim komputerze PC Pentium90 zaopatrzonym w 16 MB RAM. System został wyposażony w funkcje dostępne w MLSSA, zwiększając przy tym łatwość obsługi. W skład zestawu oprócz oprogramowania wchodzi karta komputerowa i dwa mikrofony. Podstawowy zestaw kosztuje około 8 tyś. FrF. Jest to niewiele w stosunku do innych programów o zbliżonych możliwościach. System ten uzyskał bardzo dobre recenzje w fachowej prasie francuskiej. Przeglądając ostatnie wydania czasopism audio z Francji łatwo można dostrzec, że pomiarów zestawów głośnikowych dokonano przy pomocy omawianego systemu. CLIO jest już dostępny na polskim rynku dzięki dystrybutorowi Qba. Franz Ammann z Gotham określił okablowanie firmy Link Monitor wyrazem, którego nie mogę przytoczyć, gdyż i tak został by on usunięty przez wydawcę. Ammann stwierdził, że w kablu liczy się miedź i na jej jakości się skupiają. Srebro jest zbyteczne.

Dość duże stanowiska wystawowe zajęły dwie firmy zajmujące się produkcją wyspecjalizowanych układów scalonych: National Semiconductors i Crystal. Te dwie firmy zdobyły rozgłos dzięki scalakom stosowanym w komercyjnym sprzęcie audio. NS wytwarza scalone układy wzmacniaczy mocy i konwerterów A/C i C/A do zastosowań przemysłowych, zaś Crystal konwertery do sprzętu audio. Znajdujący się w Texas'ie Crystal jest własnością założonego w 1984 Cirrus Logic. CL zajmuje się architekturą analogowych i cyfrowych systemów: grafiką, audio, obrazem, transmisją i przechowywaniem danych. Crystal jest oddziałem bardzo specjalizowanym. Nowością wystawy był konwerter C/A następca szeroko wykorzystywanego CS4328. Nowego modelu CS4329 można było posłuchać. Był on zamontowany na dość prostej płytce, zawierającej scalony wzmacniacz słuchawkowy. Sygnał cyfrowy pobierano z wyjścia elektrycznego odtwarzacza Meridian 508. Niestety nie była to demonstracja audiofilska, co sami przyznali reprezentanci firmy. Przez słuchawki Sony można było jedynie stwierdzić, że układ działa. Nowy konwerter C/A cechuje się znacznie bardziej wyśrubowanymi parametrami od poprzednika: 20 bitową rozdzielczością, S/N 112 dB, 128-krotnym nadpróbkowaniem. Konwersję oparto o znaną już modulację delta-sigma. Przedstawiciel firmy wyraził nadzieję, że nowy układ odniesie co najmniej taki sam sukces jak poprzednik. CS4329 został już dostarczony do firmy Meridian w celu zasięgnięcia opinii u Bob'a Stuart'a. Może się zdarzyć, że scalak będzie jeszcze modyfikowany. Pierwsze recenzje firm o nowych scalakach stosujących je we własnych aplikacjach są z reguły utrzymywane w tajemnicy. Oprócz konwertera dedykowanego na rynek high-end, Crystal przygotował też trzy konwertery C/A do tanich urządzeń przenośnych. Są to: CS 4330, 31, 33. Obudowy są 8 - nóżkowe, zasilanie 3V. Układy te również były demonstrowane w działaniu. Płytka zawierała dwa scalaki, konwerter i układ przyjmowania danych z transportu. Płytkę można by jeszcze zmniejszyć, ale nie dało by się jej wówczas do niczego umocować w warunkach wystawy. Płytka była mniejsza niż pudełko zapałek.

National Semiconductors w ofercie zawarł sporą ilość zintegrowanych wzmacniaczy mocy serii LM. Jeden z prezentowanych układów scalonych był przymocowany do radiatora, miał dołączone zasilanie, sygnał audio. Pracowały z nim nieduże zestawy głośnikowe. Przeciętna cena układów wynosi 3$ za sztukę. Najciekawszym scalakiem jest chyba LM1876, jest to układ stereofoniczny, szczególny nacisk położono na stabilność temperaturową i zabezpieczenia przed przeciążeniami. Seria układów LM jest przystosowana do zasilania od 3 do 35V, oddawane moce od 0.5 do 68 W na obciążeniu 8 omowym. Układy są przeznaczone do wysokiej jakości odbiorników TV stereo, do amlitunerów jak i "ghetto- blasterów klasy high-end".

Będąc przy rzeczach małych warto wymienić firmę Penny+Giles, która wystawiła ciekawą kolekcję strasznie drogich potencjometrów obrotowych i suwakowych (faderów) wspomaganych lub napędzanych silniczkami. Oferta zawierała również joystick (z silniczkiem) do pracy w studio przy post-produkcji. Interpretację ruchów można przeprogramowywać.

Rozmaitości

Sony na swoim stanowisku jak zwykle nie musiał się martwić brakiem zwiedzających. Zarówno popularność firmy jak i wspaniałe urządzenia profesjonalne przyciągały tłum. Nie sądzę, aby za nowość można uznać magnetofon PCM-800 oparty na szeroko znanej konstrukcji Tascama DA 88. Ten ośmiośladowy magnetofon wprowadza się po sukcesie urządzeń formatu DASH: PCM-3348 i 3324. Umożliwia on dokonanie 108-minutowego nagrania z rozdzielczością 16 bitów. Po połączeniu 16 magnetofonów PCM-800 uzyskuje się 128 kanałów perfekcyjnie zsynchronizowanego zapisu. Do tego celu wykorzystuje się interfejs DABK-801 oraz pulpit sterowania RM-D800.

Nowością na stanowisku Sony był też system mikrofonów bezprzewodowych wykorzystujący do transmisji zmodulowanego sygnału audio pasmo UHF (774 - 862 MHz). Aby poprawić stabilność nadawania i odbioru zastosowano pętle fazowe PLL. W systemie wykorzystuje się trzy typy mikrofonów, WRT 810A jest modelem podstawowym, zaś WRT 830A i 867A służą do prac, gdzie jest wymagana bardzo wysoka jakość dźwięku (wokal na koncercie live).

Aż czterech silników użyto w transporcie taśmy w magnetofonie DAT PCM 2600. Oprócz solidnego transportu, dodano wejście akceptujące sygnał SBM 20 bitowy. Materiały prasowe Sony wręczył mi obecny na konwencji pan Artur Cichowicz - prezydent Sony Professional Poland.

Póki nie mamy wielokrotnie zapisywalnej i kasowalnej płyty CD, w studiach wykorzystuje się CD-Recordable (zapis jednokrotny), standard kompatybilny z CD. Firma Apex wystawiła urządzenie o nazwie CDR 2000. Zostało ono pozbawione wad CD-R wcześniejszej generacji. Nowe urządzenie nagrywa z normalną i podwójną prędkością. W zapisie można zamieścić kody zabezpieczające przed kopiowaniem (SCMS) oraz informacje o numerach i czasach poszczególnych nagrań. Po zakończeniu nagrania sprawdza się sumaryczne błędy występujące na płycie. Cechą szczególną CDR 2000 jest inteligentne menu dostępne na wyświetlaczu LCD. Jest ono oparte o firmowy system APMOS, chodzi tu o symultaniczną i wielopoziomową kontrolę nad statusem urządzenia i przesyłania danych. Do archiwizacji danych CD-R jest wykorzystane w Radiu Gdańsk. Cena płyty do zapisu jest porównywalna z ceną taśmy na szpuli - 70, 90 zł.

Aby zarejestrować dźwięk z wysoką jakością potrzebne są wysokiej jakości mikrofony. AES zgromadził chyba wszystkich liczących się producentów tych przetworników. Cena dobrego mikrofonu jest często wyższa niż średniej klasy domowy system audio. Z pewnością przebojem wystawy był eksponat firmy Bruel&Kjaer. Firma pokazała po raz pierwszy nowy produkt o nazwie 4040. Jest to mikrofon oparty o konstrukcję hybrydową. Wykorzystuje się w nim lampy i tranzystory FET. Jego głównym przeznaczeniem są wokale i instrumenty akustyczne. Na każdym modelu graweruje się imię właściciela. Do końca stulecia B&K zamierza wyprodukować tylko 100 sztuk. Zostaną one równo podzielono między różne kraje. Studia w Japonii zamówiły 30 sztuk, otrzymają 10. Mikrofon pomimo małej membranki przetwarza sygnał już od 20 Hz. W chwili trwania wystawy na kuli ziemskiej znajdowały się dwa egzemplarze 4040, jeden na wystawie drugi... niestety u Michael'a Jackson'a. Cena mikrofonu wynosi 5900 funtów. Może by się ktoś pospieszył i zamówił jeden egzemplarz dla Polski! B&K zajmuje się również przetwornikami hydroakustycznymi. Do nagrań podwodnych przygotowano nowy hydrofon DAP 8010.

Zarówno Schoeps jak i AKG twierdzili, że posiadają w ofercie najmniejszy na świecie mikrofon pojemnościowy. Swoje stanowiska miały też takie firmy jak AudioTechnica, Shure i Sennheiser. Na stanowisku ostatniej był cały czas obecny przedstawiciel Konsbud Audio - wyłącznego dystrybutora Studer'a i Sennhaiser'a na Polskę.

Marzeniem każdego dziennikarza nagrywającego dźwięki na Antarktydzie lub w Kenii jest magnetofon Nagra Kudelski. Ostatnie modele oprócz stylistyki z lat 60 niewiele mają wspólnego z produkowanymi dawniej szpulowcami. Urządzenie ARES-C nagrywa dźwięk do pamięci półprzewodnikowej. Pamięć ma postać wyjmowanego "cartridga" wielkości karty kredytowej. Długość zapisu w zależności od wykorzystanej pamięci wynosi maksymalnie 4 godziny mono dla podwójnej karty 64Mb. W urządzeniu wykorzystano kompresję G722 z pasmem przenoszenia do 7.5 kHz. Ciekawą opcją jest połączenie z siecią ISDN. Cena "nagrywacza" (bo chyba nie magnetofonu) wynosi 10 tyś. FrF.

Trudno dzisiaj mówić o rewolucji cyfrowej w studiach nagraniowych. Codziennością staje się korzystanie z cyfrowych stacji do nagrywania i obróbki dźwięku. Pozostałość po czasach "analogowych" to tylko mikrofon. Chociaż z pewnością nadal pozostają aktywni zwolennicy toru analogowego, nawet z urządzeniami lampowymi. Na rynku stacji cyfrowych można zaobserwować stabilizację. Gdy rok wystawiono ponad 90 eksponatów, to w tym roku tylko 20. Zapewne jest to związane z ekspansją produktów najlepszych i najchętniej kupowanych. Do czołówki należy amerykańska firma Sonic Solutions. Zajmuje się ona produkcją systemów do edycji i masteringu dźwięku. Ostatni produkt to stacja współpracująca z urządzeniem Sony PCM-9000 (zapis na dysk optyczny). Cały system umożliwia nagrywanie dźwięku, edycję, miksowanie operując na sygnale o rozdzielczości 20 bitów. Sygnał 20 bitowy transferuje się na 16 bitowy korzystając z procesora SBM. Na koniec można sporządzić płytę CD premaster i wysłać ją do fabryki w celu produkcji masowej. Sygnał w trakcie obróbki ani razu nie trafia na taśmę. Sonic Solution posiada również system do odszumiania nagrań - NoNoise. Jest on obecnie używany w ponad 200 studiach na całym świecie. Wykorzystuje się go poprawy starych nagrań, do usuwania trzasków pochodzenia elektrostatycznego, szumów klimatyzacji itp. NoNoise wyróżnia się spośród innych produktów podobnego przeznaczenia wysoce zaawansowanym matematycznym algorytmem do odtworzenia jak najwierniejszego sygnału po usunięciu próbki niepożądanej. Stacje Sonic Solution są podstawowymi narzędziami pracy Bob'a Ludwiga i Joe Tarantino.

Nie wspomniałem o wzmacniaczach i wielu, wielu innych produktach i nowościach zgromadzonych na wystawie. Przy wykorzystaniu 6000 słów opisałem niewielką cząstkę tego co zobaczyłem. W tej chwili patrzę na podłogę, na niej leży stos materiałów z AES'u o grubości 20 cm. Co za marnotrawstwo papieru. A za rok kolejny AES - w Kopenhadze.

Marek Sawicki

Jeśli mają Państwo uwagi dotyczące tej strony lub zauważyliście na niej błędy, dajcie nam znać.
Kliknięcie na niniejszy link spowoduje uruchomienie w nowym oknie formularza, przy pomocy którego można przekazać uwagi do redakcji.
Copyright © 1991-2016 Magazyn Hi-Fi, Gdynia, Poland
logo hifi.pl