Start Pomoc Kontakt Reklama O nas Zaloguj Rejestracja

Witryna hifi.pl wykorzystuje ciasteczka (cookies). Proszę kliknąć aby uzyskać więcej informacji.

96 konwencja Audio Engineering Society, Amsterdam 1994

Co roku inżynierowie dźwięku, naukowcy związani z elektroakystyką, producenci elektronicznego sprzętu profesjonalnego mają okazję spotkać się na kilkudniowych konwencjach AES (Audio Engineering Society) i wymienić swoje doświadczenia i poglądy. Konwencje AES są organizowane nie tylko w Europie, ale również w Ameryce i na Dalekim Wschodzie. Są one obok np. targów Midem i MusikMesse we Frankfurcie jednym z głównych wydarzeń, gdzie promuje się nowe osiągnięcia związane z przetwarzaniem muzyki w szerokom znaczeniu tego słowa.

Podstawowa różnica między AES'em, a innymi imprezami tego typu to przede wszystkim naukowe seminaria i odczyty na najwyższym światowym poziomie. To właśnie na konwencjach AES w poprzednich latach swe osiągnięcia naukowe w postaci wykładu zaprezentowały tak doskonale znane Państwu firmy jak KEF (projekt Eureka), Quad (wzmacniacze audio), Meridian (problem zniekształceń), nie wspominając o stałych bywalcach jak Philips i Dolby. Na AES przyjeżdżają takie sławy uniwersyteckie jak Stanley Lipschitz czy Steve Harris - osoby, bez których udziału nie byłby możliwy dynamiczny rozwój badań na konwersją C/A i A/C.

Polscy naukowcy również od kilku lat są obecni na scenie AES, szczególnie aktywne są dwa ośrodki: Politechniki Gdańskiej (cyfrowe przetwarzanie sygnałów) i Politechniki Wrocławskiej (przetworniki elektroakustyczne).

AES to nie tylko tereny wystawowe i seminaria, w czasie trwania imprezy są organizowane wycieczki techniczne do pobliskich rozgłośni radiowych, fabryk nośników i sprzętu (np. Polygram, ODME), sal koncertowych (Concertgebouw w Amsterdamie). Bardzo trudno w czasie trwania AES'u uczestniczyć we wszystkich toczących się spotkaniach, warsztatach (workshop'ach), najlepiej na początku wybrać interesujące tematy i tylko na nich się skupić. Należy wspomnieć, że AES nie jest imprezą otwartą dla ogółu publiczności, jest on głównie przeznaczony dla członków stowarzyszenia. Osoba nie zrzeszona może wziąć udział w konwencji, jednak ceny biletów są wówczas wysokie: 450 guldenów cały program i 60 guldenów - tylko teren wystawowy, dodatkowe opłaty są pobierane za imprezy towarzyszące. Ja mogłem brać udział w dwóch konwencjach (berlińska i opisywana) dzięki uprzejmości i pomocy pracowników naukowych Katedry Inżynierii Dźwięku PG.

Tegoroczna konwencja AES sekcji europejskiej odbyła się na przełomie lutego i marca w Amsterdamie w centrum wystawowym RAI. Mowę otwierającą wygłosił znany dziennikarz radiowy - Barry Fox, piszący nie tylko dla Hi-Fi Choice, ale i dla New Scientist oraz Studio Sound. Organizatorzy w biuletynach wystawowych zapewniali, że powierzchnia wystawowa jest taka sama jak w czasie spotkania w Berlinie. Osobiście odniosłem inne wrażenie. Sądzę, że teren był co najmniej o 30% mniejszy. Szczególnie dało się to odczuć przy zwiedzaniu jedynej hali z elektroniką. Podział tematyczny na urządzenia nie zarysował się zbyt wyraźnie, było też zbyt mało stanowisk przy których można by na dłużej się zatrzymać i zapoznać ze sprzętem w łatwy sposób. Stanowiska ze stacjami komputerowymi, stołami reżyserskimi itp. były przez większość czasu oblegane przez spory tłumek zainteresowanych. Dokładniejsze przyjrzenie się urządzeniom było w praktyce bardzo męczącym zajęciem. Niedogodności tej nie mogła zrekompensować dająca z siebie wszystko, miła obsługa stanowisk.

Z drugiej strony nic nie można zarzucić prelekcjom naukowym. Prawdę powiedziawszy, niektórzy mówcy mieli problemy z językiem angielskim - z poprawnym przekazaniem treści i ze zrozumieniem pytań końcowych. Wykłady zostały podzielone na kilka dziedzin: transmisja radiowa, techniki pomiarowe, cyfrowe przetwarzanie sygnałów, przetworniki elektroakustyczne, zjawiska psychoakustyczne itd.

Równolegle z wykładami i wystawą odbywały się warsztaty. Dotyczyły one wielu dziedzin. Dyskutowano nad zastosowaniami profesjonalnymi sprzętu komercyjnego (głównie urządzeń Nakamichi, Revox, Sony). Pojawiły się nowe aplikacje dla sieci ISDN, takie jak transmisja muzyki, wreszcie połączenie studiów dźwiękowych. Inne tematy warsztatów to kompatybilność elektromagnetyczna urządzeń, cyfrowe sieci i interfejsy w studiach, techniki mikrofonowe. Oddzielne seminarium poświęcono 30 leciu kasety CC, systemom szybkiego kopiowania (duplikacji) oraz walce z piractwem w fonografii.

Czy lubimy kompresję?

Dużo miejsca poświęcono popularnej i rozwijającej się ostatnio dziedzinie redukcji danych w sygnałach i kodowaniu stratnemu opartym o psychofizjologię słyszenia (chodzi tu o redukcję zarówno przy transmisji jak i przechowywaniu sygnałów cyfrowych). Debatowano nad rozwojem systemu ISO/IEC MPEG (ogólnie nazywanego Musicam), który od roku 1988 znajduje się w fazie rozwojowej i jest uznawany obecnie za standard. Tam gdzie nie jest wymagana wysoka jakość sygnału możliwe jest już uzyskanie transmisji 64 kb/s (w technice CD 1,4 Mb/s). Oprócz MPEG w zastosowanich profesjonalnych stosowane są systemy kodowania stratnego ATP100 i Dolby AC-2. Dolby AC-3 został stworzony z myślą o dźwięku wielokanałowym.

Najwięcej do powiedzenia na rynku systemów kompresji ma firma francuska Digigram, główny producent kart PCX. Pracuje w niej 19 osób, w tym 12 inżynierów. Musicam jest w tej chwili referencyjnym sytemem kompresji danych stosowanym w ośrodkach RTV. Korzyści ze stosowania redukcji danych są oczywiste, 2 megabajty pamięci wystarczają do zapisania 1 minuty programu stereo z jakością profesjonalną. Oznacza to szybkość transmisji 256 kbitów/s, odpowiada zaś kompresji 1:6 dla sygnału stereo zapisanego na 16 bitach z próbkowaniem 48 kHz. Digigram zaprojektował pierwszą kartę PC do kompresji/dekompresji pracującą w czasie rzeczywistym w roku 1985. Pierwszy poważny sukces komercyjny przyniosła firmie karta o symbolu PCX3. Rok temu w Berlinie wystawiono dwa najnowsze produkty PCX 5 i 7, karty pracujące pod DOS'em i w Windows. Współczynnik kompresji można programować w szerokim zakresie od 1:2 do 1:24. W maju 1991 spotkało się 60 wytrawnych słuchaczy, aby wybrać algorytm, który stałby się przemysłowym standardem. Najbardziej przezroczystym - innymi słowy najmniej słyszalnym (przy transmisji 128Kbita/s) okazał się Musicam. Prawa licencyjne do algorytmu Musicam posiada Philips, natomiast własny algorytm Digigram'a nazywa się WBX. Karty PCX są dostępne jako tzw. kity, umożliwiające przeróżne konfiguracje sprzętowe w zależności od potrzeb uzytkownika. Do tej pory sprzedano 2800 kart, źródło sukcesu tkwi w doskonałej jakości dźwięku po redukcji i w możliwości korzystania z bogatego oprogramowania. Na liście użytkowników są też polskie radio i telewizja. Cyfrowe karty pracujace w systemie Musicam są obecnie produkowane przez wiele fabryk OEM. Z kartami PCX można używać wielościeżkowego edytora dźwięku na monitorze komputera - Xtrack (jest to dodatkowa karta).

Inną firmą obecną na rynku systemów do kompresji jest APT (Audio Processing Technology). Jej system nosi nazwę apt-X100 i ponoć wprzęgnięty jest na całym świecie w 70 tys. kanałów niosących sygnał audio. Jak podaje firma umożliwia on redukcję sygnału z 16 do 4 bitów bez utraty jakości. Jeżeli państwo nie są do końca przekonani do systemów kompresji proponuję wybrać się na następujące filmy do kina: Jurassic Park (kompresja sygnału 1:4, system: atp-X100), Bohater Ostatniej Akcji (1:5, ATRAC), Powrót Batmana (1:6, Dolby AC-3). Czy ktoś kto obejrzał wymienienone filmy był niezadowolony z jakości dźwięku?!

Nowe trendy w hi-fi

Czy pojawiły się na AES'ie nowe rozwiązania, które mogą być ineresujące dla zwykłych miłośników hifi? Z pewnością tak. Wymienić tu należy przede wszystkim propozycje firm Philips i Sony. Opis rozpocznę od drugiej wymienionej firmy, otóż Sony bardzo poważnie podchodzi do znanego już na rynku SBM (Super Bit Mapping). Został on już przedstawiony pokrótce na łamach MHF, przypomnę tylko, że jest to system rejestracji sygnłów fonicznych przy pomocy urządzeń 20-bitowych i inteligentnej ich konwersji do postaci 16-bitowej. W czasie konwencji, Sony było jedną z niewielu firm posiadających pomieszczenie do demostracji odsłuchowych. Posłużono się nim do zaprezentowania różnic między SBM, a konwencjonalnym standardem 16 bitowym. Wykorzystano zestawy głośnikowe B&W 801, profesjonalne wzmacniacze i studyjne urządzenia CD. W czasie demo wykorzystywano nagrania rozrywkowe jak i dźwięki naturalne, które prezentowano na przemian w wersji 20 i 16 bitowej. Szczególnie efektownie wypadło nagranie - plusk wody - zarejestrowane z niskim poziomem. Inne nagrania (Genesis, Brian Eno) były trudne do rozróżnienia. Interesującej wypowiedzi udzielił inżynier dźwięku z Londynu - Simon Heyworth, który profesjonalnie zajmuje się nagrywaniem muzyki przy pomocy SBM. Stwierdził on mianowicie, że do tej pory nie używał w domu odtwarzacza CD, nawet bardzo drogie modele nie oferowały satysfakcjonującego dźwięku, cały czas słuchał głównie LP. Dopiero standard SBM daje dźwięk zbliżony do winylowego. Należy się domyślać, że w wypowiedzi tej tkwi ukryta i świadoma reklama nowego produktu Sony. Obecni przedstawiciele firmy twierdzili, że nowy standard daje szerszą bazę stereo, większą ilość szczegółów i mniejsze zniekształcenia na niskich poziomach. Można postawić pytanie: po co nagrywać na 20 bitach skoro zapis na płycie i tak pozostaje 16-bitowy? Przy SBM jest do dyspozycji więcej poziomów kwantyzacji, zatem dokładniej są zapisywane ciche sygnały. Jeżeli leżą one w zakresie dynamiki formatu 16-bitowego, wówczas ich zapis cyfrowy w SBM może być bez utraty informacji przekonwertowany na 16 bitów. Konwersja SBM/16bitów nie polega oczywiście na obcięciu ostanich 4 bitów. Wykorzystuje się technikę tzw. "noise shaping", szumy kwantyzacji są przesuwane w pasmo powyżej 15 kHz, gdzie słuch jest mniej wrażliwy. W ten sposób przy rozdzielczości 16 bitów uzyskuje się poziom szumu zbliżony do 19 bitów. W materiałach firmowych Sony zamieściło dokłany algorytm konwersji, ale nie jest to chyba miejsce do jego przedstawienia. Wiadomo, że najlepszą jakość dźwięku uzyskano by w domu, gdyby korzystano z płyt i odtwarzaczy CD-20 bitowych. Ale któż by teraz ośmielił się zaproponować zmianę istniejącego standardu 16-bitowego. Może w przyszłości pojawią się audiofilskie urządzenia (oczywiście i specjalne płyty CD) czytające format 20, jak i 16-bitowy. Sony prowadzi dość agresywne propagowanie systemu, za wykorzystywanie logo SBM na płytach nie są pobierane opłaty licencyjne. Firma będzie usatysfakcjonowana, jeśli będą kupowane jej urządzenia SBM. W ramach prezentacji firma wręczała zainteresowanym płytę CD z nagraniami przygotowanymi w SBM. (Sądzę, że w Trójmieście znajduje się kilkanaście tych płyt, a to za sprawą studentów ID). Na rynku jest już w sprzedaży reedycja płyty Genesis "Abacab" przygotowana w SBM. Wypada tylko się cieszyć, że producenci chcą maksymalnie wykorzystać możliwości tkwiące w tak popularnym obecnie nośniku jakim jest płyta CD. A wszysko po to, aby się zbliżyć do dźwięku z LP! W marcu ukazała się stacja robocza SBM Sonic Solution. Jest to jeden z wielu punktów współpracy między Sonic Solution a Sony.

SBM nie było jedyną nowością firmy Sony. Wystawiła ona także nowe urządzenia MiniDisc drugiej generacji. Miałem niepowtarzalną okazję zapoznać się z nowym przenośnym odtwarzaczem MD w ramach bankietu, ktory odbył się w bardzo nowoczesnym i ekskluzywnym miejscu - SonyCity. Nie sądziłem, że w Holandii - centrum Philips'a - Sony posiada tak ogromną siedzibę. Na wystawie urządzenie MD było przymocowane na stałe do panelu wystawienniczego i chronione kratą przed wścibskimi zwiedzającymi. Przed rozpoczęciem przyjęcia odbyła się oficjalna inauguracja nowego modelu, po czym powędrował on na 2 godziny do rąk Barry Fox'a, który przy stoliku zasiadał z osobistościami z Sony. Mój kontakt z nowym MD miał miejsce w autobusie odworzącym uczestników bankietu do centrum Amsterdamu. Urządzenie to powinno być wpisane do księgi rekordów Guinnessa za miniaturyzację. W czasie kilkuminutowego odsłuchu silnie potrząsałem otwarzaczem, jednak ani razu nie nastąpiło przerwanie odczytu. Odporność na wstrząsy była znakomita, chyba tylko upuszczenie lub uderzenie urządzenia mogło je uszkodzić i przerwać odczyt. Nie wiadomo na czym polegają innowacje wprowadzone do MD drugiej generacji, zarówno do urządzeń stacjonarnych jak i przenośnych. Personel Sony wyjaśnił (w autobusie), że wykorzystano w tym przenośnym odtwarzaczu nowy transport z silnikem liniowym i całkowicie nowe układy scalone w porównaniu do starych urządzeń MD.

Sony przedstawił również inne implementacje MiniDisc. Pojawił się przede wszystkim model MDS-501, który w przeciwieństwie do poprzedników można wpasować do domowej wieży hifi (patrz również: audio sygnały ostatni MHF). Do zastosowań w rozgłośniach radiowych przenaczone są dwa modele MDS-B1 (z funkją nagrywania) i MDS-B2P (tylko odczyt). Urządzenia są na tyle wąskie, że trzy obok siebie mieszczą się w rack'u o szerokości 43cm. Modele te mogą służyć jako np. odtwarzacze "jingli".

Philips na AES'ie zaprezentował nowe oferty związane ze standardem DCC. Zauważalny był podział rozwoju na dwa trendy, jeden skierowany na rynek audiofilski, drugi na rynek pamięci. Na forum poświęconemu DCC, Philips demonstrował nagrania muzyczne dokonywane przy pomocy nowych urządzeń. Zapisu w nich dokonuje się w formacie 16-bitowym, ale z wykorzystaniem sztuczek dających jakość formatu 18-bitowego. Wykorzystano również od dawna znaną technikę "dither". Ogólnie ujmując do sygnału muzycznego dodaje się przed konwersją A/C trochę szumu, zabieg ten usuwa znacząco nieliniowości na niskich poziomach. Zaaplikowano również "noise shaping". Wszystkie te poczynania mają przyciągnąć entuzjastów hifi do coraz lepszego dźwięku z DCC. Philips przedstawił prozaiczną moim zdaniem demostrację odsłuchową. Były więc prezentowane nagrania dokonane na 4, 6 i 8 bitach, z "dither'em", jak i bez. Różnice w brzmieniu były oczywiste nawet dla neofity audio (nie wspominając o obecnych specjalistach z Decca). Osobom niezorientowanym powiem, że nagrania te brzmiały jak płyta analogowa porysowana w maksymalnym stopniu. Zwiększenie ilości bitów i dodanie "dither" uzdrawiało dźwięk. Trudno w tym przypadku mówić o innowacyjności poczynań firmy. Tym niemniej firmie chyba udało się dowieść, że standardzie DCC możliwe jest osiągnięcie jakości dźwięku uzyskiwanej ze źródeł 18-bitowych, zarówno pod względem dynamiki jak i poziomu szumu.

Philips przedstawił również nowe inne zastosowania DCC. Chodzi tu mianowicie o tzw. stację DCC. Służy ona do nagrywania i edycji muzyki, mowy, tekstu, grafiki. Inne funkcje czynią stację idealną dla rozgłośni radiowych jako odtwarzacz "jingli". W połączeniu z duplikatorem kaset DCC, stacja tworzy małą linię produkcyjną kaset np: demo, wydawnictwa promocyjne. Stacja mieści się w obudowie zbliżonej do komputerowej "tower". Można w niej umiescić specjalnie dedykowaną płytę PC (procesor 486 i HD520MB) i wówczas stacja pracując w środowisku Windows poszerza zakres zastosowań. Sygnał można zapisywać i odtwarzać na kasecie lub HDD, dostępne jest wielokanałowe miksowanie i zapisywanie, zmniejszanie 2,4,8-krotne prędkości przesuwu taśmy dla bardziej ekonomicznych duplikacji, w końcu poprzez specjalny konwerter Layer 3 i modem, możliwy jest kontakt z siecią ISDN. W czasie demonstarcji pokazywano DCC jako medium do wyświetlania informacji tekstowej na ekranie w samochodzie.

Czy ktoś kto śledzi rynek brytyjskich odtwarzaczy CD nie zna firmy Crystal Semiconductors? Okazuje się, że na wystawie można promować i pokazywać nie tylko ciekawe i rozbudowane urządzenia, ale coś tak małego i nudnego jak układy scalone. Znany potentat z Texasu w dziedzinie chipów audio wystawił, jak twierdzi najlepszy dźwiękowo obecnie na rynku konwerter A/C CS5390. Układ został tak skonstruowany (wykorzystane jest 64- krotne nadpróbkowanie), że nie są wymagane dodatkowe, zewnętrzne filtry anty-aliasingowe. Wspomniany konwerter jest zbliżony technicznie do CS5389, różnią się jedynie rozdzielczością, pierwszy jest 20, drugi zaś 18-bitowy. W ofercie firmy znajduje się ukochany przez wszystkich audiofili konwerter C/A - CS4328. Układ jest bardzo uniwersalny, został wyposażony w wewnętrzne filtry cyfrowe i analogowe, jak i stopnie wyjściowe MosFet, daje się zatem łatwo zaimplementować. Układ można odnaleźć w urządzeniach np. Quad, Linn, Meridian. Wspomniane konwertery korzystają z algorytmu modulacji delta-sigma, co czyni je jednymi z najbardziej precyzyjnych wśród scalaków z przetwarzaniem jednobitowym. Crystal zajmuje się też produkcją wielu innych specjalistycznych układów przeznaczonych do DSP.

Zestawy głośnikowe

Niewiele nowości wystawili producenci zestawów głośnikowych. Tradycyjnie posłuchać można było serii firmy Genelec w pokaźnym pomieszczeniu. Do oferty dołączył nowy nieduży monitor pola bliskiego - 1030A. Jest on następcą modelu 1019A, wprowadzonego na rynek w 1979 roku. 1030A jest zestawem dwudrożnym, jak reszta zestawów Genelec'a aktywnym. Cena wynosi 1200 GBP.

Najciekawszym zestawem głośnikowym wystawionym na AES'ie był model firmy Professional Monitor Company - specjalizującej się w konstrukcjach z linią transmisyjną. TB1 jest zestawem o objętości około 20 litrów i posiada w środku kanał o długości 1.2 m zestrojony na częstotliwości 70 Hz. Dzięki temu w pomieszczeniu możliwe jest odtworzenie sygnału 40 Hz. W TB1 wykorzystano do odtworzenia całego pasma dwa głośniki firmy Vifa, znoszące wysokie obciążenia. Zestaw jest dedykowany zrówno do studia jak i do odsłuchu domowego.

Bardzo łatwo można było przeoczyć produkty Spendor'a. Zestawy tego producenta ustawiono w mało widocznych miejscach dla zwiedzających, wraz z innymi artykułami elektronicznymi. Ustawienie było na tyle dziwne, że nawet przyjrzenie się głośnikom nastręczało trudności. Wszystkie wystawione modele Spendor'a są aktywne. Do reprodukcji basu i średnicy firma buduje własne głośniki, zaś górny zakres odtwarza kopułka Scan Speak D2010. Największy model SA-1200 jest trójdrożny i posiada 3 wbudowane wzmacniacze 100 W. Wszystkie zestawy są dobrane w pary z dokładnością 0.5 dB. Szkoda, że nie można ich było posłuchać.

Świat magnetofonów

Standard DASH (ze stacjonarnymi głowicami) jest obecny na rynku 10 lat i dotyczy rejestracji sygnałów cyfrowych na taśmie magnetycznej. Do tej pory na całym świecie znajduje się w różnych studiach około 1400 magnetofonów DASH. Walory dźwiękowe są szczególnie doceniane przy zapisie wielościeżkowym. Phil Wolton z Sony twierdzi, że standard staje się coraz bardziej popularny, wykorzystuje się w nim profesjonalne transporty taśmy. W przeciwieństwie do urządzeń na kasety (np.urządzenia ADAT z kasetą VHS lub 8mm Tascama), w DASH łatwiejszy jest serwis i dostęp do głowic. DASH oferuje zapis cyfrowy 24 lub 48 ścieżkowy na taśmie półcalowej. Na magnetofony DASH nagrywa się muzykę w SonyClassical. Czy mogłoby być inaczej? Sony jest producentem większości urządzeń występujących na rynku. Sama technika nagrywania większości płyt w wytwórni jest prosta. Używa się dwóch wysokiej jakości mikrofonów umieszczonych nad orkiestrą lub solistą, połączonych krótkim kablem z precyzyjnym 20 bitowym konwerterem A/C. Następnie sygnał jest nagrywany na podwójny magnetofon DASH. Na koniec nagranie jest obrabiane przez procesor SBM. Sony posiada w swym katalogu trzy modele magnetofonów DASH, są to PCM-3348, 3324, 3402 (posiadają odpowiednio 48, 24 i 2 ścieżki).

Światową premierę w Amsterdamie miał model DASH Studer'a - D827. Firma zastąpiła nim poprzednika, który nie odniósł większego sukcesu - D820. Studer wierzy, że zapis na taśmie jeszcze przez długi okres czasu będzie mógł rywalizować z coraz popularniejszym zapisem na dyskach. Na 14 calowej szpuli taśmy daje się umieścić 25 gigabajtów informacji. D-827 jest wyposażony w pamięć RAM do przechowania 180 s nagrania mono. Zgodnie z modą Studer zaprojektował własny układ "noise shaping" do emulacji walorów uzyskiwanych w formacie 18-bitowym. Magnetofon może być sterowany całkowicie poprzez komputer Macintosh, dzięki własnemu oprogramowaniu Studer'a. A teraz odpowiedź na pytanie dlaczego DASH występuje tylko w najlepszych studiach. Podstawowy model Studer'a - 24 ścieżkowy, kosztuje 51.000 funtów.

Firma ADT (Digital Audio Technology) wystawiła magnetofon DAT pracujący z rozdzielczością 24 bity i próbkowaniem 48 kHz. Wykorzastano w nim transport Pioneer'a DO7. Urządzenie pracuje bez kompresji danych. W połączeniu z zewnętrznym konwerterem A/D DCS902 możliwe jest próbkowanie z częstotliwością 96 kHz, pasmo audio poszerza się wówczas do 40 kHz. Magnetofon jest ceniony przez inżynierów dźwięku za bardzo niski poziom szumów.

Dolby AudioFax

Dolby wprowadziło nowy sposób przesyłania informacji audio przy pomocy kodowania AC-2. System zwany AudioFax pozwala użytkownikom przesyłać wysokiej jakości sygnał audio w ogólnoświatowej sieci ISDN. Pierwsze połączenie zostało zainstalowane pomiędzy studiami w Londynie i Burbank (USA). System składa się z kodera i dekodera Dolby 501/2 AC-2. Aby przesłać sygnał stereo przez AudioFax potrzebne są cztery kanały 64kbit/s, jak twierdzi Dolby przepływ 128kbit/s na jeden kanał stereo wymagany jest przy zastosowaniach profesjonalnych. Przy projektowaniu systemu zwrócono szczególną uwagę na margines błędów. AudioFax może służyć do przesyłania pełnego sygnału PCM, ale niestety proces nie odbywa się w czasie rzeczywistym.

Nowe kierunki dla płyty CD

Jan Verhoeven z ODME twierdzi, że płytę CD, która stała się najpopularniejszym nośnikiem dekady, czeka dalszy rozwój. Najnowsze zastosowania CD-ROM, CD-I, 3DO służą do przechowywania grafiki, sygnału audio, oprogramowania, zdjęć, filmów. Jednak wszystkie te formaty wiąże Czerwona Księga. Jest ona zbiorem informacji, który umożliwia wymienialność w/w w ramach standardu w sensie fizycznym i optoelektrycznym. Prawdopodobnie dwie nowe technologie mają szanse rozwoju. Pierwsza z nich dotyczy kompresji danych, stosowany już jest system kompresji sygnału video MPEG1, 2 w CD-I. Druga wiąże się z bardziej drastycznymi posunięciami. Chodzi mianowicie o zmianę koncepcji śledzenia ścieżki i używania systemów z krótszą długością fali światła laserowego. Według aktualnych specyfikacji w Czerwonej Księdze długość fali wynosi 785 nm. Nowy standard wykorzystywałby falę o długości 670 lub 410 nm. Byłby to prawdziwy przełom dla płyty CD, mogącej pomieścić więcej informacji. Ciekawe kto pierwszy zainwestuje w rozwój nowego standardu.

Konsole

Europejskie konwencje AES zawsze były miejscem promocji nowych technologii konsoli. W tym roku wystawiono dwie nowe konsole cyfrowe przeznaczone do rozgłośni radiowych. Jedna z nich to model MC80 firmy Lawo. Jest wyposażona w 32 bitowe procesory i jak twierdzi producent, konwertery spotykane tylko w samodzielnych przetwornikach high-end. Cena podstawowego modelu MC80 znajduje się w rejonie 300 tys. funtów. Konsola Studer'a D940 może służyć jako mikser w dużych radiostacjach i TV.

Oprócz stołów, przez które przechodzi sygnał cyfrowy, wystawiono również konsole analogowe, ale sterowane cyfrowo. Wymienić tu można urządzenia Euphonic CS2000, Calrec -seria T; ceny są bardziej przystępne. Wahają się w granicy 20 tys. funtów. Nie zabrakło też stołów VCA i "moving faders", czyli ze zautomatyzowanymi suwakami. Wielu inżynierów dźwięku nie było zadowolonych ze stołów VCA z uwagi na szumy wzmacniaczy znajdujących się w torze sygnału i regulujących poziom. Wady tej nie posiadają stoły "moving faders", gdzie wymagany poziom jest ustawiany potencjometrem poruszanym silniczkiem. Soundcraft wystawił model DC2000 będący niespodzianką cenową, 12 lub 15 tys. funtów za 24 lub 32 ślady. Soundcraft jest pierwszą firmą wykorzystującą w stołach nowe i tanie wspomagane silnikiem suwaki Alps. Do najdroższych konsoli należą modele SSL i AMS Neve. Stół SSL znajduje się m.in w studiu Abbey Road, gdzie swą ostatnią płytę nagrał zespół Dire Straits. Uznaniem cieszą się stoły SSL serii G Plus. Po AES'ie w Nowym Yorku, model SL8000G+ (80 ścieżek) został zakupiony do studia Paisley Park należącego do Princa. Ceny wspomnianych sięgają 400 tys. funtów.

Ewolucja nagrywania na dyskach twardych trwa

Napędy taśmy zawsze stanowiły problem technologiczny, najlepsze magnetofony stydyjne pochodziły więc od producentów - ekspertów w dziedzinie napędów. Twarde dyski rozwiązują mechaniczne problemy związane z nagrywaniem audio. Stwierdzenie, że na dysk można nagrywać i odczytywać jest w tej chwili trywialne. Dąży się obecnie do zwiększenia możliwości miksowania i obróbki sygnału. Dyski twarde dają możliwość zapisu programu 32 godzinnego, zaś mocno rozwijające się ostatnio dyski optyczne - 4 godziny. Dyski optyczne cechują się niskimi cenami i wygodą w użyciu w stosunku do twardych dysków wyjmowalnych.

Nowy trend obserwuje się w pre-mastering'u płyt CD. Przez ostatnie 10 lat taśmy master były przygotowywane na urządzeniu Sony PCM-1630 pracującym w standardzie U-Matic. Już w Berlinie firma Sony wystawiła prototyp urządzenia do zapisu na dysku optycznym: PCM-9000. Wcześniej próby tego typu podjęła firma Sonic Solution z dyskiem otycznym jednokrotnego zapisu (WORM- Write Once Read Many). Urządzenie Sony może służyć jako magnetofon master w formacie 20 lub 24 bity oraz jako 16 bitowy pre-master dla CD. Do PCM-9000 Sony dedykuje dwa systemy do cyfrowego masteringu: D-5000 i trochę starszy D-3000. Są one szczególnie przeznaczone do współpracy z optycznymi nośnikami danych, mogą także być wykorzystane ze standartowym dyskiem twardym (kilka jednocześnie), DAT'em, CD i U-Matic.

Akai również podąża za nośnikami w postaci dysków. Nowy system do post-produkcji - DD1500 wykorzystuje dysk optyczny Sony o pojemności 1.3Gb co umożliwia pracę na 8 ścieżkach. Wykorzystanie szybszego dysku daje pracę na 16 ścieżkach, 64Mb pamięci wewnętrznej daje 8 krótkich śladów pomocniczych. Interfejs DL1500 umożliwia pracę w sieci Ethernet. Cena obu urządzeń łącznie będzie się wahać od 10 do 15 tys. funtów.

Micropolis - jeden z największych w świecie producentów dysków komputerowych dużej pojemności wypuścił na rynek dysk o nazwie Microdysk AV przeznaczony do przechowywania danych dźwiękowych i wizualnych. Pierwsze egzemplarze, zgodnie z oczekiwaniami specjalistów od marketingu trafią do rąk profesjonalistów. Jednak niska cena dysków powinna sprawić, że w przyszłości dyski będą nabywane przez niewielkie studia, często mieszczące się w mieszkaniach prywatnych. Pojemności dysków wynoszą 1 lub 1,7 Gb, współpracują one ze sterownikami SCSI. Według badań Micropolis większość post-produkcji w Hollywood odbywa się przy pomocy tradycyjnych dysków, zbyt wolnych, aby uniknąć korzystania z drogich pamięci buforujących. Nowe dyski mają transfer 2.9 Mb (czyli dwa razy więcej niż CD) i kosztują tyle co dyski standardowe o zbliżonej pojemności (1200-1800 GBP). Szefowie firmy spodziewają się, że nowe dyski AV będą stanowić w przyszłości 40% obrotu.

Więcej mocy

Quad oprócz produkcji urządzeń domowych jest związany z rynkiem profesjonalnym, głównie w dziedzinie wzmacniaczy. Wzmacniacze serii 200 są przystosowane do zasilania 24 lub 48 V. Są wyposażone w zdalne sterowanie, którym można kontrolować poziom wyjściowy, dynamikę, wybór źródła. Wzmacniacze te znajdują szczególnie nabywców wśród rozgłośni radiowych. Skoro mowa o firmie Quad warto wspomnieć również o ogromnej popularności na scenie profesjonalnej elektrostatów ESL63. W czasie jednej z imprez muzycznych w Londynie rok temu przeprowadzono intertesujący eksperyment. Zestawy rozstawiono na scenie w miejscach, gdzie zazwyczaj znajdują się muzycy, następnie do każdego zestawu doprowadzono sygnał z banku MIDI odpowiadający danemu instrumentowi. Słuchacze mogli śledzić precyzyjne rozmieszczenie instrumentarium. Na ostatniej sesji nagraniowej Nigela Kennedy jako monitory wykorzystywano ESL. Quad dostarczył zestawy w kolorze ulubionej drużyny piłkarskiej muzyka.

Legendą świata wzmacniaczy jest prawdopodobnie model 801A firmy FM Acoustics ze Szwajcarii. Wzmacniacz może pracować z obciążeniem 1.5 oma dostarczająć przy tym 3000 W mocy chwilowej. W studiu Bop wzmacniacz 801A zasilał 8 głośników niskotonowych 15 calowych połączonych równolegle. FM nie jest firmą znaną szeroko w kręgach komercyjnych. Jej produkty są dedykowane głównie dla purystów dźwiękowych i profesjonalistów. Wzmacniaczy FM serii 800 i 600 używa się m.in. w jednej z najlepszych sal koncertowych w Japonii - Sun Plaza. Ortodoksyjnii audiofile preferują np. przedwzmacniacze FM nad produkty takich wytwórnii jak Treshold, Naim. Filozofia firmy FM jest bardzo prosta, a jednocześnie dziwna. Wykorzystywane są tylko elementy dyskretne, oprócz precyzyjnych testów selekcjonujacych elementy, każdy tranzystor jest ostatecznie poddawany testom odsłuchowym. FM twierdzi, że podobieństwo charakterystyk elementów to nie jest warunek wystarczający sukcesu wzmacniacza. Elementy montowane do jednego urządzenia muszą oprócz tego brzmieć podobnie. Sceptycy uważają poglądy firmy wręcz za śmieszne, zaś procedury stosowane za zawyżające sztucznie ceny końcowe produktów. Natomiast FM twierdzi, że wśród dobrych elementów półprzewodnikowych obecnych na rynku często spotykana jest rozbieżność parametrów od gwarantowanych w katalogu siegająca 200-300%. Cena nigdy nie stanowiła dla FM podstawowego czynnika marketingowego. Co cechuje wzmacniacze FM. Przede wszystkim praca prawie z każdym obciążeniem, wzmacniacz pozostaje przy tym cały czas stabilny (nie generuje szkodliwych sygnałów na wyjściu). Wzmacniacze są wyposażone w mikroprocesor kontrolujący parametry sygnału wyjściowego, jeżeli coś jest nie w porządku, obciążenie jest zagrożone, natychmiast jest włączany układ zabezpieczeń. Przed opuszczeniem fabryki urządzenia są poddawane rygorystycznym testom - 100 godzin tortur termiczno-wibracyjnych. Firma w materiałach reklamowych zamieściła tabelę uznanych zestawów głośnikowych (m.in. znalazły się w niej: B&W 800, Thiel CS5, KEF 107 itp.) wraz z polecanymi do nich wzmacniaczami FM. Niektóre modele wzmacniaczy mogą dostarczyć w szczycie 400 A prądu. Firma nie zapomniała zatem o kablach głośnikowych i skonstruowała kable - Forcelines. Model o numerze 3 posiada rezystancję 0.66 oma na odcinku 1 km. Nowością na konwencji był przedwzmacniacz mikrofonowy klasy high-end: ClassAmp M-1, zaprojektowany z myślą o korzystaniu z bardzo długich kabli (setki metrów). Wzmacniacz jest na tyle mały i poręczny, że może być umieszczony bezpośrednio na statywie mikrofonu. Ciekawie wyglądają katalogi z danymi technicznymi, znajduje się w nich informacja, że części zamienne będą dostępne w serwisie przez 10 lat, zaś żywotność urządzeń wynosi 38 lat przy codziennym 10 godzinnym używaniu. Jeżeli przekonałem już kogoś do zakupu komponentów firmy FM do własnego studia, ceny są następujące: 23 tys. za końcówkę 801 i 5.5 tys franków szwajcarskich za ClassAmp.

Na wystawie były obecne też inne firmy produkujące wzmacniacze Crest, QSC, Carver. Nowa firma brytyjska MC2 nazwała swoje końcówki mocy wzmacniaczami nowej generacji. Tak jak w przypadku FM Acoustics wykorzastano w nich cyfrową kontrolę parametrów. Specjalny nacisk położono na stabilność temperaturową. MC2 ma zamiar opatentować swoje rozwiązania konstrukcyjne.

Edytory

Współczesna realizacja dźwięku opiera się nie tylko na hardware, coraz częściej spotykane są studia wyposażone w stacje oparte o komputery PC, Macintosh itp. Liderem w przygotowywaniu specjalistycznego oprogramowania jest Digidesign. W swej ofercie firma posiada wiele programów. MasterList CD służy do przygotowywania płyt master dla matrycy, ProTools 2.5 jest precyzyjnym edytorem dźwięku, TDM Bus zwiększa możliwości stacji opartej na ProTools o cyfrowe miksowanie, współpracę z szybkimi procesorami DSP. W swej pracy z oprogramowania Digidesign korzystają Branford Marsalis, New Order. ProTools jest najlepiej w świecie sprzedającym się programem wspomagającym pracę w studiu. Na konwencji można było się natknąć na wiele stacji komputerowych i spróbować myszą pociąć lub posklejać różne fragmenty dźwiękowe.

Drobiazgi

Na AES'ie wystawiono mnóstwo drobnych akcesoriów takich jak słuchawki, mikrofony, nośniki. Shure pokazał całą serię mikrofonów bezprzewodowych, AudioTechnica i Neumann w ofercie zawarły drogie modele pojemnościowe w cenach powyżej 1000$. Nie zabrakło też urządzeń specjalnych do rozgłośni radiowych (np. ekspandery stereofonii), lampowych wzmacniaczy słuchawkowych (Tube Tech).

Kończąc chciałbym powiedzieć, że wyjazd na konwencję nie łączy się tylko z wykładami naukowymi i oglądaniem wystawy. Można tam również spotkać tzw. ludzi z branży radiowej. Mi udało się zamienić kilka zdań z Aliną Dragan z Music&Media.

Marek Sawicki

Jeśli mają Państwo uwagi dotyczące tej strony lub zauważyliście na niej błędy, dajcie nam znać.
Kliknięcie na niniejszy link spowoduje uruchomienie w nowym oknie formularza, przy pomocy którego można przekazać uwagi do redakcji.
Copyright © 1991-2016 Magazyn Hi-Fi, Gdynia, Poland
logo hifi.pl