Start Kontakt Reklama O nas Zaloguj Rejestracja

Witryna hifi.pl wykorzystuje ciasteczka (cookies). Proszę kliknąć aby uzyskać więcej informacji.

Audiolab 8000S


recenzja pierwotnie opublikowana w Magazynie Hi-Fi 6/96
Wymiary: 445,74,335 mm
Moc: 60/8
Cena (12/1996): 3.545 zł
Zestaw testowy 1:Meridian 500, mbl 1511, Zoller Design Metropolis Imagination
Zestaw testowy 2:Meridian 500/563, Monitor Audio Studio 20SE
Testowano w grupie wraz z:

Wzmacniacz Audiolab 8000A należy do grona nielicznych urządzeń, które zasługują na to by zaliczyć je do grona klasyków rynku hi-fi. Przez pewien czas służył nam z powodzeniem jako sprzęt redakcyjny. 8000S to młodszy krewniak 8000A. Płaska bryła wzmacniacza i kształty niektórych przełączników nawiązują do starszego protoplasty, 8000S ma jednak zmienioną koncepcję użytkową i zmienioną konstrukcję.

Przede wszystkim jest to wzmacniacz wyposażony w zdalne sterowanie, które zdobywa coraz większą popularność, również wśród typowo audiofilskiej klienteli. Widać już wyraźnie zarysowany trend by wprowadzić ten element wyposażenia do produktów mniejszych firm specjalistycznych. Nie ma w 8000S regulacji barwy, regulacji balansu i przełącznika do odłączania głośników, które to elementy były w 8000A. Natomiast 8000S może być wykorzystany z powodzeniem w różnego rodzaju systemach, zarówno stricte audiofilskich jak i audiowizualnych. Ciekawym elementem jest przełącznik "mode" i pełnione przez niego funkcje. Ma on pięć położeń. Jedno służy tylko do odcięcia sygnału (mute) od wszystkich wyjść. Pozostałe służą do faktycznego wyboru trybu pracy. Pracując jako wzmacniacz zintegrowany 8000S ma wewnątrz połączone sekcje przedwzmacniacza i wzmacniacza mocy, natomiast wyjścia z przedwzmacniacza są nieczynne. W trybie pre-power nadal mamy wewnętrzne połączenie jak przy pracy w trybie "integrated", ale wyjścia przedwzmacniacza są również aktywne i moża podłączyć do nich dodatkowy wzmacniacz mocy lub aktywny subwoofer. 8000S może też pracować jako przedwzmacniacz z całkowicie odłączoną sekcją wzmacniacza mocy. Wreszcie w trybie "pre power AV" przedwzmacniacz i wzmacniacz mocy pracują niezależnie, bez wewnętrznego połączenia. Tylko w tym ostatnim trybie aktywne jest wejście wzmacniacza mocy. Tak więc 8000S może być używany w bardzo różnych konfiguracjach sprzętowych.

Z nadajnika zdalnego sterowania można sterować wyborem źródeł, poziomem głośności i skorzystać z funkcji "mute". Można tylko zarzucić, że przełączanie źródeł odbywa się dość głośno. Pozostałe klawisze służą już do obsługi odtwarzacza CD. Zastosowano kod RC5 i dzięki temu pilot Audiolaba działać będzie nie tylko z odtwarzaczami tej firmy, ale również z wieloma innymi (na przykład z naszym Meridianem 500). Przy obsłudze odtwarzacza dostępne są wszystkie podstawowe funkcje transportowe, powtarzanie, obsługa szuflady, zmiana trybu wyświetlacza oraz licznika czasu, a także klawiatura z cyframi do bezpośredniego wprowadzania numerów utworów.

Być może ortodoksyjni audiofile będą się obruszać na Audiolaba, za to że przystosowuje swój produkt do systemów AV. Choć wcale do zwolenników domowego kina nie należę, jestem jednak pełen uznania dla 8000S. Widać wyraźnie, że koncepcja użytkowa została bardzo dogłębnie przemyślana.

Wejścia liniowe o impedancji 20 komów mają czułość 125 mV. Wejście wzmacniacza mocy o impedancji 47 komów ma czułość 707 mV. Wyjście przedwzmacniacza o impedancji 100 omów dostarcza maksymalnego poziomu do 7,7 V.

8000S ma pokaźną liczbę gniazd połączeniowych. Wyjścia na kolumny są zdublowane (pary równolegle połączonych zacisków) co w razie potrzeby ułatwia połączenie dwukablowe. Zdublowane są też wyjścia z przedwzmacniacza. Jak już wspominałem jest wejście na wzmacniacz mocy. Do tego dochodzą trzy wejścia liniowe i aż trzy pary wejście-wyjście dla magnetofonów lub magnetowidów. Miłośnicy płyt winylowych muszą skorzystać z dodatkowego przedwzmacniacza gramofonowego, Audiolab oczywiście poleca do tego celu 8000PPA. Ze względu na wysoką cenę PPA, wydaje się on być jednak dość słabo dopasowany do 8000S.

Na koniec warto wspomnieć, że 8000S już zdobył tytuł wzmacniacza roku (EISA Awards). Na pewno taki tytuł jest jakimś świadectwem ponadprzeciętnej jakości sprzętu. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę, że sama koncepcja przyznawania tego typu wyróżnień jest bardzo dyskusyjna, a nawet powiedziałbym, że szkodzi prawidłowemu rozwojowi rynku audio, ale to już temat na inną dyskusję. (GS)

Opinia 1
Po dość długiej serii wzmacniaczy brzmiących spokojnie i powściągliwie, Audiolab wniósł bardzo wyraźne ożywienie. Cechą szczególną 8000S jest bardzo szybka, dynamiczna prezentacja dźwięku. Zarówno muzyka klasyczna jak i jazzowa zyskały na witalności, energii przekazu.

Audiolab brzmi niezmiernie szybko - subiektywnie nawet przewyższa w tej dziedzinie najdroższe kombinacje pre/power tego testu. Wzmacniacz ten przyspiesza muzykę w makroskali, szybko brzmi perkusja, gitara basowa. W cieniu pozostają mikro-detale tworzące atmosferę nagrań, akustykę. Wszyscy uczestnicy testu zareagowali ogólnie bardzo pozytywnie na dźwięk urządzenia - 8000S został umieszczony blisko szczytu naszych prywatnych list rankingowych. Słuchając Audiolaba na zestawach o wybitnej projekcji detali Metropolis Imagination (fachowo to się zwie "high resolution monitor") - słychać niestety, że nie jest to poziom LFD PA2M lub pre YBA2. Dwa wymienione komponenty high end grają bardziej subtelnie, delikatnie, słychać na nich dodatkowo całe mnóstwo malutkich dźwięków (wręcz pyłu ze studia) w logiczny sposób połączonych w wirtualny spektakl muzyczny. Piszę o tym celowo, jakby ktoś miał wątpliwości co się dzieje, gdy się dopłaca kolejne kilka (kilkanaście) tysięcy złotych za wzmacniacz. Świat mikro-detali, planktonu dźwiękowego był dla mnie podstawowym wyróżnikiem najdroższych urządzeń testu.

Firma Audiolab stworzyła idealny wzmacniacz do rocka i jazzu. Wszystkie rodzaje rytmu, poprzez 8000S są wiernie oddane, a nawet "podrasowane". W dziedzinie dynamiki, szybkości, uderzenia moje nagrania wypadły bardzo dobrze. Linia basu był wybitnie silna i świetnie kontrolowana. "Trzymanie za mordę" membran głośników niskotonowych to wizytówka tego wzmacniacza. Na dynamice i masie zyskują także wokale słuchane poprzez 8000S.

Mniej imponująco wygląda scena dźwiękowa i wysokie tony, aczkolwiek cały czas jest to bardzo wysoki poziom jakościowy. Audiolab ma bardzo obecny, gęsty i namacalny pierwszy plan. Saksofon, gitary były jakby bliżej mnie, bardziej w pokoju, niż za zestawami głośnikowymi. Instrumenty dęte, fortepian zostały lepiej wydzielone z nagrania, miały ostrzej zarysowane swe kontury. Saksofon był bardzo dosadny, wręcz ciął krótkimi dźwiękami powietrze w pokoju.

Ogólnie dźwięk 8000S jest utrzymany w tradycji producenta z Huntington - jest to nadal brzmienie ze stajni "szybki i silny solid state". W dźwięku słychać lekki chłód. Czystość basu wręcz wprowadza sterylność do nagrania, barwy są bardzo neutralne, tylko ze znikomym posmakiem suchości. Dość wyraźny charakter mają wysokie tony, są ogólnie czyste, ale mają zimny, mokry charakter. Najlepiej to słychać w nagraniach rockowych Fugazi. Wysokie tony mają też wyraźne, ostre krawędzie. Nagranie z płyty Enja grupy Paradox brzmiało nie tak gładko i miękko jak na urządzeniach droższych.

Nasza subiektywna ocena? Audiolab to wzmacniacz, który wyraźnie przewyższa konkurencję ze swego przedziału cenowego. Ani Pioneer A-07, ani pre/power Cairn nie mogły mu zagrozić. Żaden wzmacniacz lampowy w cenie 8000S nie jest w stanie tak odtworzyć energii, gimnastyki basu z nagrań. Odsłuch na czułych na wszelkie chropowatości zestawach (Imagination) pokazał, że brzmienie jest czyste, w budzącym szacunek stopniu pozbawione nieprzyjemnych i ostrych zabarwień. Odsłuch na tańszych zestawach (lub innych np. MA Studio 20SE) zapewne zamaskuje ewentualne, drobne oznaki ziarnistości. W swym sektorze cenowym 8000S to prawdopodobnie wzorzec, do którego inne urządzenia powinny być porównywane. Czy może ktoś nam wytłumaczyć, jak oni to robią w Huntington? (ms)

Opinia 2
Na przestrzeni lat z nazwami niektórych firm powiązano określone stereotypy brzmieniowe. Ciepły dźwięk wzmacniaczy NAD, łagodne brzmienie kolumn B&W, jasne wysokie tony w odtwarzaczach CD Pioneera - zapewne doskonale pamiętacie Państwo te obiegowe opinie. Podobną cenzurkę przypisano też wzmacniaczom Audiolaba. Nie zliczę jak wiele razy słyszałem, że są one kliniczne. Zgodnie twierdzili tak zarówno ich zwolennicy jak i przeciwnicy. Kiedy na wiosnę 1994 roku przeprowadzałem wywiad z Philipem Swiftem, nawet on sam zgadzał się częściowo z tym zarzutem, choć tylko w odniesieniu do starszych wersji 8000A.

Kiedy recenzowaliśmy wersję 8000A z 1994 roku narzekania dotyczące kliniczności wydały mi się przesadzone, aczkolwiek nie pozbawione podstaw. Kiedy natomiast posłuchałem 8000S stwierdziłem, że ta cecha brzmienia już nie dotyczy najnowszego Audiolaba i KK w pełni podziela moją opinię w tej materii.

W pierwszej chwili, zwłaszcza przy małych składach akustycznych, 8000S wydaje się być dobrze zrównoważony tonalnie. Z czasem udało się jednak odnaleźć dwie cechy charakterystyczne barwy. W bardzo niewielkim stopniu występuje tendencja do łagodzenia średnicy i wysokich tonów. Jest to jednak drobny niuans - jego wychwycenie będzie wymagało zastosowania dobrego sprzętu towarzyszącego i możliwości bezpośrednich porównań z innymi wzmacniaczami wysokiej klasy. Jedyny właściwie zarzut ze strony Krzysztofa jest taki, że czasami Audiolab prezentuje muzykę pop/rock aż zbyt ładnie, zbyt grzecznie. Moim zdaniem w stosunku do droższej konkurencji 8000S nie ma też tak krystalicznych i błyszczących wysokich tonów, ale ogólnie jakość górnego skraju pasma jest bardzo dobra.

Drugi wyróżnik brzmienia 8000S to pełny, silny bas. Powstało wrażenie sporej obfitości, całemu brzmieniu nie brak ciepła. Ważne jest też to, że w niskich rejestrach udało się zachować dobrą kontrolę. Tylko basowe transjenty były trochę zbyt mało drapieżne.

Z pewnością Audiolab może zaimponować dynamiką. Od samego początku brzmienie ma dużą skalę. Nawet przy precyzyjnym ustawianiu stałego poziomu odsłuchu jedne wzmacniacze wydają się być cichsze, a inne głośniejsze. 8000S należy do tych drugich. Po prostu czuje się rozmach. Z mojej strony pojawiły się tylko drobne zarzuty co do lekkiego spowolnienia trudnych fragmentów z dynamicznym i obfitym basem (solówka Deana Peera, fragmenty z płyty King Crimson, "Nevermind" Killer Bees). Chodzi jednak wyłącznie o drobne pogorszenie w stosunku do najlepszych znanych mi wzmacniaczy. Na tle konkurencji Audiolab jest całkiem szybki. Ogólnie w żadnym aspekcie związanym z dynamiką nie wystąpiły duże ograniczenia.

Selektywność nie budzi zastrzeżeń. Uporządkowanie jest konsekwentnie zachowane. Ograniczeń można się dopatrzyć poprzez porównanie ze znacznie droższym sprzętem, który jest w stanie jeszcze dokładniej naświetlić subtelne szczegóły.

Audiloab może się poszczycić dobrą lokalizacją, obszernie zarysowaną sceną i przyzwoitą dozą przestrzenności. Pierwszy plan jest podany dość blisko, ale głębi też nie brakuje. Znowu odnosząc się do droższych wzmacniaczy można dostrzec w Audiolabie ograniczenie przejrzystości, ale poza tym wyniki nie budzą żadnych zastrzeżeń.

Audiolab szczególnie wpasował się w oczekiwania KK. Kierując się wyłącznie dopasowaniem do własnego gustu, Krzysztof wolałby ten wzmacniacz bardziej od wielu droższych i obiektywnie lepszych konstrukcji. Choć trochę zaskoczyła mnie ewolucja brzmienia Audiolaba, choć wolałbym bardziej zwarty na basie, a krystaliczny w wysokich rejestrach dźwięk, też przyznaję, że 8000S jest wyjątkowo udanym wzmacniaczem, zdecydowanie wybijającym się w swej klasie cenowej. Philip Swift i jego współpracownicy najwyraźniej wyjątkowo dobrze opanowali sztukę projektowania wzmacniaczy. (GS)

Jeśli mają Państwo uwagi dotyczące tej strony lub zauważyliście na niej błędy, dajcie nam znać.
Kliknięcie na niniejszy link spowoduje uruchomienie w nowym oknie formularza, przy pomocy którego można przekazać uwagi do redakcji.
banner
Copyright © 1991-2014 Magazyn Hi-Fi, Gdynia, Poland
logo hifi.pl