Start Pomoc Kontakt Reklama O nas Zaloguj Rejestracja

Witryna hifi.pl wykorzystuje ciasteczka (cookies). Proszę kliknąć aby uzyskać więcej informacji.

Koss A/130


Typ: dynamiczne, zamknięte
Masa: 250 g
Impedancja: 60 omów
Efektywność: 98 dB 1mW
Pasmo przenoszenia: 16 - 23.000 Hz
Zniekształcenia: <0,1%
Cena (1/2002): 879 zł
Testowano w grupie wraz z: AKG K-66, AKG K-105SRS, AKG K-501, Koss GT/5, Koss UR/30, Koss Sporta Pro, Koss PRO/4AA, Koss A/130, Philips SBC HP 900

Najdroższe słuchawki w testowanej grupie i w ogóle jedne z droższych słuchawek dynamicznych dostępnych na rynku robią raczej niewielkie wrażenie swym wyglądem. Duże, ale nie bardzo duże rozmiary, skromny, prosty design, żadnego dużego logo, żadnych ozdób czy krzykliwych napisów i jednolita ciemnoszara kolorystyka - nie tylko japońskie, ale i europejskie słuchawki z górnej półki wyglądają znacznie okazalej i bardziej ekskluzywnie. Jedyny przyciągający uwagę element to nietypowy, szeroki i płaski kabel połączeniowy, który rozdwaja się i podłączony jest zarówno do lewej jak i prawej słuchawki. A/130 nie są też zbyt ciężkie (280 g), droższe modele Senhheisera czy Beyera ważą mniej więcej tyle samo. W A/130 zastosowano magnesy neodymowe, a cewki wykonane zostały z miedzi beztlenowej.

Pałąk jest wyłożony dość grubą warstwą miękkiego materiału. Mimo tego zabiegu i sporych gabarytów słuchawek, komfort noszenia był przeciętny. Za taką cenę (a nawet za sporo niższą) można w tej dziedzinie oczekiwać więcej. Chyba nazbyt duża jest siła sprężystości pałąka dociskająca słuchawki do głowy. Poza tym są to słuchawki z obudową zamkniętą, brak więc wentylacji uszu.

Na tle całej testowanej grupy A/130 charakteryzują się (podobnie jak AKG K-501) niską efektywnością, mimo że nie mają wcale żadnej egzotycznej impedancji. Cecha ta może stanowić pewną przeszkodę dla użytkownika, na przykład regulowane wyjście słuchawkowe w magnetofonie Technics RS-BX646 nie zapewnia zbyt wysokiego poziomu głośności nawet w maksymalnym położeniu regulatora.

Kabel połączeniowy ma postać czterożyłowej taśmy o długości 2,5m. Inaczej niż to jest zazwyczaj, kabel zakończono wtykiem 1/4 cala i to jest wariant podstawowy. Podłączenie się na wejście 1/8 cala jest możliwe dzięki przejściówce. Taka kolejność wydaje się znacznie rozsądniejsza w przypadku słuchawek przeznaczonych do użytku domowego. Popularniejszy wariant, w którym na wtyk 1/8 cala wsunięta jest przejściówka zakończona wtykiem 1/4 cala naraża użytkownika na ryzyko nieplanowanego rozłączenia czy nawet pozostawienia przejściówki w gnieździe (co jest nam znane z praktyki).

Opinia 1
Sprzęt towarzyszący: odtwarzacze CD Rotel RDD 980/dpa dx32, Diora CD-504, wzmacniacz Struss Q (sekcja wzmacniacza słuchawkowego).
Słuchacze: JD i MD

Model A-130 był najdroższym z KOSS'ów jaki otrzymaliśmy do recenzji. Jego cena na polskim rynku (ponad 800 zł.) jest niemalże identyczna jak AKG K501, oraz recenzowanych niegdyś Sennheiser'ów HD580. Nie ukrywam, że przy tak doborowej konkurencji, oczekiwania co do brzmienia były też dość wysokie.

A-130 okazały się mieć dość charakterystyczne i rozpoznawalne brzmienie. Już od pierwszych chwil odsłuchu dźwięk zwraca uwagę dużą ilością niskich składowych. Jak się okazało jest to cecha wyróżniająca markę Koss spośród konkurencji. Bas jest wyraźnie uwydatniony i monotonny. Niskie tony cały czas dominują i to niezależnie od rodzaju nagrania. Jakkolwiek jest to wyraźne odstępstwo od neutralności w określonych nagraniach subiektywna ocena tego zakresu może być pozytywna. Charakter brzmienia A-130 najlepiej się sprawdza w nagraniach w których z natury jest dużo basu. Na przykład pierwsze nagranie z nowej płyty "M2" Marcusa Millera, bas jest tam autentycznie potężny. Przy odpowiednim poziomie głośności słuchacz niemalże odczuwa siłę ciśnienia na klatce piersiowej. Puls basu jest silny, zdecydowany, a przy tym zachowana jest wystarczającą zwartość i szybkość. Niestety w bardziej tradycyjnych nagraniach akustycznych słyszalne jest wyraźne, męczące pogrubienie średniego basu. Kontrabas akustyczny jest podbarwiony i monotonny gra przysłowiową jedną, mruczącą nutą. Dynamika jest skompresowana, ale poziom dźwięku pozostaje ciągle na wysokim poziomie. Zmieniając płyty i nagrania słuchacz odnosi wrażenie, że za każdym razem słyszy ten sam instrument niskotonowy, o tej samej barwie i dynamice. W przypadku typowej muzyki rozrywkowej tzw. muzyki środka, niskie składowe wyraźnie dominują nad średnicą, powodują że dźwięk jest mniej przejrzysty i bardziej ociężały.

Taka prezentacja niskich składowych niestety nie sprzyja selektywności ich brzmienia. Trudniej tu separować pojedyncze dźwięki, instrumenty się zlewają a różnorodność ich barw i dynamiki jest słabo dostrzegalna. Potencjalnym nabywcom A/130 dodam jednak, że przy dłuższym kontakcie z tymi słuchawkami, słuchacz w końcu trochę przywyka do ich brzmienia. Mniej uwagi zwraca na mruczącą poduszkę powietrzną i może odkrywać inne walory brzmienia i muzyki.

Tak silne uwypuklenie niskich składowych ma niestety znaczący wpływ na balans tonalny całości brzmienia. W przekazie oprócz basu uwypuklone zostało również pasmo wyższej średnicy i góry. Automatycznie wycofany został zasadniczy zakres średnicy. W rezultacie w złożonych nagraniach odczuwalne były braki określonych podpasm średnicy. W nagraniu "You don't see me" Ala Jarreau dominował przede wszystkim dół pasma oraz wyższe składowe wokalu, w przekazie ginęły natomiast gitary rytmiczne, klawisze, itp. Barwa średniego zakresu jest raczej neutralna, nie przyciąga uwagi niczym szczególnym. W porównaniu z konkurencją brakowało jej nasycenia i otwartości, na szczęście jeśli można uznać to za plus, dźwięk był też mało drażniący.

Jak wcześniej wspomniałem wyższa średnica i góra są nieco uwypuklone, nie dotyczy to najwyższego zakresu który został już trochę zamaskowany. Charakter góry jest nieco złagodzony i nie męczący. W prezentacji tego zakresu zabrakło otwartości i swobody. Dźwięk był zbyt przygaszony i jednostajny, kojarzył się bardziej z zadymionym klubem jazzowym niż z przejrzystym i czytelnym dźwiękiem ze studia. Oczywiście jest to dźwięk wyraźnie bardziej neutralny niż ten jaki oferują modele za 300 zł, pozostaje jednak wrażenie niedosytu.

Jak można oczekiwać uwypuklenie górnego zakresu odsłoniło sporą ilość detali, są to detale związane głównie z sybilantami wokali, z pogłosem, z przestrzenią nagrań. Słuchacz, który już się upora z percepcją niskich składowych, może odkryć całkiem obszerną i namacalną scenę w nagraniach. Przekaz ma sporą głębokość, a instrumenty usytuowane z tyłu sceny są czytelne i przejrzyste. Mimo że stereofonia A-130 nie olśniewa niczym nadzwyczajnym nie można też mieć w stosunku do niej większych zastrzeżeń.

Zastrzeżenia natomiast wzbudza prezentacja dynamiki. Co prawda dół pasma potrafi zabrzmieć niezwykle potężnie i donośnie, mniej odczuwalne są skoki dynamiki, słabiej zaznaczony jest atak dźwięku. Średnica i góra też są mało żywe, dźwięk jest nazbyt spokojny. Niestety poszukiwanie większej żywości brzmienia, metodą ciągłego zwiększania poziomu głośności przynosi jedynie wzrost zniekształceń.

Nie będę ukrywał że słuchawki KOSS A/130 nie stały się moim faworytem tego testu. Od słuchawek za 800 zł. oczekuję nie tylko wyraźnie bardziej neutralnego brzmienia ale też dźwięku wyższej klasy, który potrafi uwieść słuchacza. Prawdopodobnie cena tych słuchawek w USA jest dużo niższa niż w Europie, a gusta słuchaczy może... no właśnie, ale o gustach się nie dyskutuje. (JD)

Opinia 2
Sprzęt towarzyszący: odtwarzacze CD Arcam Alpha 9, Kenwood DP-7060, wzmacniacz słuchawkowy CSR HAD-1

Tak jak w przypadku zespołów głośnikowych, tak i w przypadku słuchawek od pewnego poziomu cenowego (powiedzmy ok. 500 zł) mniej lub bardziej słusznie oczekuje się brzmienia w pełni zrównoważonego i neutralnego w każdym zakresie. Nic bardziej błędnego w przypadku testowanej grupy, żadne z recenzowanych tu słuchawek nie próbowały się zbliżyć do takiego "idealnego" wzorca i najdroższe Kossy też nie. Przy słuchaniu A/130 zwraca uwagę przede wszystkim bas. Jest zawsze i zawsze jest go dużo. Duże Kossy przypominają trochę wielkie kolumny głośnikowe wstawione do zbyt małego pomieszczenia.

Jak już wiadomo basu jest dużo i w przeciwieństwie do wszystkich pozostałych słuchawek z tej grupy jest on naprawdę obszerny i niski. Nie jest to bas "audiofilski" już choćby z tego powodu, że ma ponadnaturalne rozmiary. Pewne ograniczenia w szybkości i zwartości tego zakresu też dały się zauważyć. W niektórych nagraniach mimo wszystko brzmi to jednak imponująco.

Trudno w zasadzie zgłaszać jakieś istotne zastrzeżenia odnośnie średnicy, co zresztą w tej cenie powinno być normalne. Średnica pozostaje nieraz w cieniu dominującego basu, co utrudnia jej rzetelną ocenę, ale barwa wokali i większości instrumentów dętych i smyczkowych jest bardzo bliska neutralności. Przy odtwarzaniu żeńskich wokali (Madonna, Kasia Kowalska) nieznacznie lepsze okazywały się AKG K-501.

Także wysokie tony są dobrej jakości, czasami nawet dobrze nasycone, odważne, ale bez zbędnej metaliczności czy przesadnej szorstkości. Jedynie w najbardziej "przebasowanych" momentach góra traci nieco blasku, ale nie wpływa to na ogólnie dobrą ocenę prezentacji tego zakresu.

Pewne aspekty dynamiczne w wydaniu A/130 mają pozim wybitny. Można je doprowadzić do poziomu głośności trudnego do zniesienia przez uszy, a nie pokażą nawet odrobiny słabości, żadnych słyszalnych zniekształceń. Gdyby A/130 były głośnikami, a nie słuchawkami nadawałyby się znakomicie do nagłośnienia dobrej dyskoteki, a swoją drogą trudno będzie w dyskotece znaleźć tak dobry dyskotekowy dźwięk. Muzyka rockowa (Garbage - "Supervixen", "Stupid Girl", Kasia Kowalska - "Co Może Przynieść Nowy Dzień") i taneczna (Graża T - "Świerszcze", Sneaker Pimps - "6 Underground") nabrała w wykonaniu tych słuchawek niewiarygodnego wykopu, KK nie spodziewał się w ogóle usłyszeć czegoś takiego za pomocą jakichkolwiek słuchawek. Jednak szybkość i rytmika są tylko poprawne, już nie tak imponując, co dla części słuchaczy może oznaczać obniżenie ocen.
Wysoki poziom uzyskano w zakresie odtwarzania subtelniejszych szczegółów. Jest to w głównej mierze zasługą wysokich tonów i średnicy. Oczywiście AKG K-501 prezentują dźwięk, który bardziej eksponuje aspekt "analityczności", ale wynika to w głównej mierze z równowagi tonalnej. W przypadku Koss'ów trzeba czasami odfiltrować z przekazu bas i dopiero wtedy słychać rozmaite oddechy, szelesty, pokasływania, błędy realizacji nagrań.

Na scenie wszystko było w jak najlepszym porządku, panorama (jak na możliwości słuchawek jako takich) szeroka i dobrze wypełniona dźwiękami. Efekty stereofoniczne prezentowane są z rozmachem, jednak z zachowaniem odpowiednich proporcji względem głównych składników obrazu muzycznego. Jedynie sugestywność pogłosowego oddechu pomieszczenia mogła by być lepsza.

Drogie i bardzo szczególne słuchawki. Jednoznaczną ocenę i rekomendację utrudnia nadmiernie wypchnięty bas. Poza tym jest już jednak dobrze i jeśli ktoś przyzwyczai się lub polubi wszechobecny bas - może się cieszyć, że ma udane słuchawki. Dobra dynamika, analityczność i jakość wysokich tonów czyni z A/130 słuchawki mimo wszystko interesujące. Ponadto jako konstrukcja typu zamkniętego mają z góry zagwarantowany wysoki współczynnik WAF, bo na zewnątrz nie słychać ich prawie wcale. Natomiast drugi minus należy się za niewysoki komfort noszenia. Mimo wszelkich zastrzeżeń KK chętnie użytkowałby te słuchawki prywatnie. Mi dość trudno było by żyć z takim basem na codzień. Być może rozwiązaniem byłby wzmacniacz z regulacją barwy. Gdyby nieco ściszyć niskie tony to kto wie... (GS)

Jeśli mają Państwo uwagi dotyczące tej strony lub zauważyliście na niej błędy, dajcie nam znać.
Kliknięcie na niniejszy link spowoduje uruchomienie w nowym oknie formularza, przy pomocy którego można przekazać uwagi do redakcji.
Copyright © 1991-2016 Magazyn Hi-Fi, Gdynia, Poland
logo hifi.pl