Start Kontakt Reklama O nas Zaloguj Rejestracja

Witryna hifi.pl wykorzystuje ciasteczka (cookies). Proszę kliknąć aby uzyskać więcej informacji.
banner

Tannoy 636


recenzja pierwotnie opublikowana w Magazynie Hi-Fi 3-4/97
Wymiary: 717,237,219 mm
Efektywność: 90 dB
Impedancja: 6 omów (min. 4)
Moc: 10-120 W
Cena (08/1997): 560 GBP
Zestaw testowy 1: Audiomeca Mephisto, Meridian 566, YBA Integre DT
Zestaw testowy 2: Audiomeca Mephisto, Meridian 566, LFD LS0/PA2M

Ponieważ w tej samej grupie mamy dwa zestawy z koncentrycznymi głośnikami (KEF i Tannoy), warto zwrócić uwagę na różnice między nimi. A wbrew pozorom są to różnice istotne z technicznego punktu widzenia. W przeciwieństwie do Uni-Q, Dual Concentric nie jest w pełni koncentryczny, a tylko współosiowy. Centra głośników w systemie Tannoya są co prawda na jednej osi, ale przesunięte, kopułka głośnika wysokotonowego znajduje się głębiej. Poza tym u Tannoya obciążeniem głośnika wysokotonowego jest tuba. Tuba ta zawiera wewnątrz dwa dodatkowe pierścienie. Cały ten układ został zaprojektowany przy pomocy modeli komputerowych by uzyskać optymalizację promieniowania. Tannoy jest chyba najbardziej doświadczoną firmą w dziedzinie głośników współosiowych, zajmuje się nimi już ponad pięćdziesiąt lat. Zalety jakie przypisuje Tannoy konstrukcji Dual Concentric są takie same jakie KEF podaje przy Uni-Q: symulacja źródła punktowego.

Sama kopułka sekcji wysokotonowej jest wykonana z anodyzowanego aluminium. W szczelinie magnetycznej znajduje się ferrofluid, a zawieszenie wykonano z gumy. Sekcja niskośredniotonowa ma membranę formowaną wtryskowo z napełnianego minerałami kopolimeru. Ta metoda produkcji pozwala na zróżnicowanie grubości membrany. To z kolei daje możliwość zmniejszania efektywnie promieniującej powierzchni wraz ze wzrostem częstotliwości pobudzenia.

Oprócz Dual Concentric w 636 jest jeszcze jeden głośnik do wspomożenia odtwarzania basu. Pracuje on w obudowie zamkniętej o objętości 20,2 litra. Kosze obydwu głośników są wytłoczone z blachy. Częstotliwości zwrotnicy przypadają na 400 Hz i 2 kHz.

Już od wielu lat Tannoy lansuje obudowy o kształcie, który nie jest prostopadłościanem. Boczne ścianki biegną skośnie zbliżając się ku tyłowi obudowy. Ma to za zadanie redukować powstawanie fal stojących wewnątrz obudowy. Poza tym boczne krawędzie przedniej ścianki są zaokrąglone w celu eliminacji dyfrakcji. I tu trzeba przyznać, że krzywizna jest na tyle duża, by dyfrakcja została faktycznie zredukowana. W przeciwieństwie do wielu innych kolumn, Profile 636 mają zaokrąglenia o znaczeniu konstrukcyjnym, a nie tylko wzorniczym. Podstawowym materiałem skrzynki jest płyta wiórowa. Górną i dolną ściankę wykonano przy pomocy kształtek z tworzywa sztucznego. Pionowa wręga jest wykonana z MDF i ustawiona prostopadle do przedniej ścianki. Pomiędzy wręgę a głośniki wtłoczone są podkładki z plastycznej masy. W spodniej ściance ukształtowano zagłębienie, które może służyć do umieszczenia balastu. Po wypełnieniu przestrzeni balastem należy przykręcić załączoną do kompletu płytkę zamykającą komorę. Objętość przestrzeni balastowej jest jednak niewielka. Od spodu można wkręcić kolce. Jest to tym bardziej przydatne, że oprócz poprawy stabilności kolumny można też uzyskać jej pochylenie. Jak na zestawy podłogowe 636 są dość niskie, tak więc możliwość ich lekkiego odchylenia będzie przydatna. Maskownica jest rozpięta na lekkiej plastikowej ramce, która też nie powinna wprowadzać poważniejszych efektów dyfrakcyjnych. Kolumny są stosunkowo lekkie, ważą 11 kg.

Bardzo oderwane od rzeczwistości są podane przez Tannoya dane dotyczące impedancji. 636 opisane zostały jako kolumny 6-omowe z minimum 4 omy. Zaś pomierzona przez nas wartość to 2,5 oma. Zestawy te będą trudne do wysterowania i zdecydowanie wskazane są wzmacniacze o sporej elastyczności prądowej. Częstotliwość rezonansowa obudowy przypada na 53 Hz. Podane przez producenta pasmo przenoszenia wynosi 44-30k Hz z tolerancją 3-decybelową. (GS)

Opinia 1
Pierwszy odsłuch zestawów Tannoy 636 był też moim pierwszym odsłuchem w pokoju MHF po dłuższej przerwie czasowej. Uwagę zwróciło wówczas bardzo charakterystyczne brzmienie całości. Bas wydał mi się niezbyt wyraźnie definiowany, średnica wycofana, wysokie tony całkiem obecne i podkreślone.

Przy odsłuchu końcowym byłem już ogólnie lepiej obeznany z brzmieniem całej tu testowanej grupy. Tannoy 636 ustawiłem dalej od ścian bocznych (niż to ma miejsce zazwyczaj, zmniejszając jednocześnie odległość między zestawami do około 180 cm). Nie poradziłem sobie też w pełni z uzyskaniem stabilności zestawów, każdy kolec wymagał dokładnej regulacji. Przy instalacji w domu (na stałe) warto eksperymentować z wyborem odpowiedniej wysokości dla zestawów - na mój gust zestawy ustawione tylko na kolcach są za niskie. Wydaje mi się, że w Tannoy 636 tkwi jeszcze pewien potencjał związany z basem i sceną dźwiękową. Oba składniki brzmienia bez wątpienia można jeszcze polepszyć poprzez precyzyjną instalację.

Tannoy 636 nie brzmią jak typowe zestawy brytyjskie, to samo stwierdzenie padło też z mojej strony przy opisie Celestion A1. Tannoy to swobodna dynamika, czyste przetwarzanie dźwięku na wysokich poziomach i bardzo żywa i soczysta barwa.

Tannoy 636 mają trochę odbiegający od neutralności balans poszczególnych zakresów. Lekko są podkreślone wyższe rejestry. Początkowo przypominało mi to zestawy Zoller Hi-Fi Design Imagination, które także mają (niestety) podobny balans w pokoju MHF. Do brzmienia Tannoy 636 przyzwyczajałem się w miarę posuwania się sesji odsłuchowych. Jak już wspomniałem w końcowych fazach odsłuchów oddaliłem zestawy od ścian bocznych, zagęściłem też firanki wiszące po bokach zestawów, tak aby stłumić odbicia, które w efekcie docierają do słuchacza zakłócając równowagę. Wymienione drobne zabiegi akustyczne naprawdę pomogły! Proponuję ustawić zestawy 636 na szerokiej ścianie w pokoju odsłuchowym na przykład jeden metr od tylnej i dwa od bocznych. Takie ustawienie jest ostatnio bardzo mocno eksploatowane przez recenzentów sprzętu high-end.

Tannoy 636 mają lekko wycofaną średnicę w stosunku do basu i wyższych rejestrów. Nie jest też ona zbyt przejrzysta i tak klarowna jak w zestawach droższych. Zestawy 636 nie tworzą także wyraźnych krawędzi instrumentów akustycznych. W izolacji znakomicie brzmi gitara, a to dzięki ogólnie wysokiej jakości wysokich tonów. Tannoy faworyzują bardziej transjenty i zmiany dynamiczne, niż detale i akustykę przypisaną instrumentowi. Patrząc na dźwięk jako całość trochę brakuje subtelności, realizmu sali koncertowej, pewnych delikatnych niuansów tak kochanych przez audiofili. Gdy jednak wejdziemy w strukturę nagrania okazuje się, ze zestawy bardzo dobrze radzą sobie z barwą, ożywieniem przekazu. Dźwięk jest bardzo otwarty i bogato nasycony. Czysty w szerokim zakresie dynamiki.

Mam wrażenie, iż w związku ze zbyt niskim ustawieniem zestawów nie uzyskaliśmy zbyt głębokiej sceny. Głównie mieliśmy kontakt z planem osadzonym na linii zestawów. W nagraniach muzyki klasycznej brakowało mi zdecydowanej obecności dalszych warstw. Ogólnie jednak lokalizacja grup instrumentów pozostawała na przyzwoitym poziomie.

Wysokie tony reprezentowały bardzo wyrafinowany poziom jakości. Pozbawione granulacji, szorstkości, jednocześnie czyste, bogate barwowo. Zakres spektrum odtwarzany przez głośnik wysokotonowy nadawał całości brzmienia ożywionego i bogatego harmonicznie charakteru. Tak jak już to powiedziałem, należy być ostrożnym ze zbyt pochopną oceną zauważalnego przerysowania wyższych rejestrów.

Bas odtwarzany przez Tannoy 636 ma nie tylko jedno oblicze. Przede wszystkim jest on bardzo energetyczny, swobodny dynamicznie, dający sobie radę z wytworzeniem sporej lawiny ciężkiego mięcha. Na nagraniach rockowych uderzenie i powiew niskich częstotliwości były znakomite w tej klasie cenowej. Przy tak doskonałych efektach tektonicznych udało się też uniknąć pewnych sztucznych uwypukleń znanych chociażby z konstrukcji Energy. Przy odsłuchu Nirvany Unplugged, wszystkie walory brzmienia w Tannoy otrzymały u mnie najwyższe noty. Otwartość brzmienia w połączeniu ze swobodną dynamiką sprawiły, że Tannoy oceniam jako najlepsze zestawy dla rocka w tej grupie testowej. Płyta Vernona Reid'a na 636 to ponownie pokaz dużej skali dźwięku, świetnego nasycenia barwowego gitar.

Mniej imponująco wypadają Tannoy gdy jako kryterium weźmiemy rytmiczność basu i konturowość. Pamiętajmy jednak, że zestawów nie udało mi się stabilnie ustawić. Bas ma ładne rozciągnięcie, ale jest trochę pozbawiony zwartości. W najniższych rejestrach jest pewna ociężałość. Duże porcje energii na basie były trochę "zawiesiste" i wybrzmiewające zbyt długo. Z kolei wyższe elementy basu nie miały wyraźnej konturowości i kontroli. Ogólnie jednak jakość basu nie razi tak mocno, jakby to wynikało z mojego opisu. Zapewne część słuchaczy woli bardziej suchy, delikatny i zwinny bas niż ma to miejsce w 636. Aby wydobyć maksimum możliwości 636, osobiście ustawiłbym je na solidnej podłodze, docisnął od góry stertą książek (a nawet cegieł). Wzmacniacz w cenie 2000+ zł jest także preferowany.

Tannoy 636 przy swej cenie otrzymują moją gorącą rekomendację. Mam tylko wątpliwości, czy te zestawy przypadną do gustu klasycznym audiofilom. Brak finezji i delikatności może w tym przypadku stanowić barierę. Tannoy 636 posiadają wiele cech, które trafiły w sedno mego gustu, gdyż ja tak na prawdę nigdy nie byłem audiofilem. (ms)

Opinia 2
Krytycy głośników tubowych zawsze zarzucają im brak neutralności. Faktycznie trudno uniknąć pasożytniczego wpływu umieszczonej przed głośnikiem tuby i wynikających z jej geometrii podbarwień. W kluczowym zakresie średnicy 636 sprawuje się jednak zupełnie nieźle. Dobrze wypadają wokale czy gitara akustyczna. W okolicach przełomu średnicy z wysokimi tonami pojawiają się jednak lekkie wyostrzenia, które nieraz rozjaśniają całość dźwięku. Odczuwalne są ona na przykład przy odtwarzaniu skrzypiec czy sybilantów. Wysokie tony nie wzbudziły w naszych ocenach poważniejszych uwag. Można by co prawda mówić o zubożeniu kolorytu instrumentów perkusyjnych, ale w tym przedziale cenowym poziom uzyskany przez 636 nie budzi zastrzeżeń. Bas jest w swej masie nieźle zrównoważony z resztą pasma. Mimo zastosowania zamkniętej skrzynki nie uniknięto przebarwienia basu. Ma on częstotliwość, na której przebrzmiewa zbyt długo. Poza tym sprawia jednak niezłe wrażenie. W szczególności zwarta prezentacja wyższego basu może się podobać.

Dynamika jest najmocniejszą stroną 636. Czasami niższy bas trochę spowalnia brzmienie, ale jest to jedyny poważniejszy uszczerbek i mimo wszystko tempo jest ogólnie dobre. Rockowe płyty mają dobrą motoryczność, dobrze wypadł zawsze trudny do odtworzenia "Dress" P.J. Harvey. Klasyka brzmi zaś żywo i z rozmachem. Nawet ograniczenie w odtwarzaniu niskiego basu subiektywnie nie szkodzi zbyt mocno. Owszem, odczuwa się brak autentycznego rozciągnięcia w niskie rejestry, ale ten bas, który jest, ma całkiem niezłą swobodę.

Stereofonia z tych zestawów to element, który trudno jednoznacznie ocenić. Są pewne niewątpliwe braki. Skrócona została głębia, tylni plan sytuuje się w rejonie, gdzie zwykle jest plan średni. Przestrzenność została zaznaczona, ale jest ona w większym stopniu składową brzmienia kolumn niż nagrań. Ograniczenia są też słyszalne na krańcach pasma, wysokie tony za bardzo związane są nieraz z głośnikami, a najniższy bas jest troszkę rozmyty. Z drugiej strony 636 chwilami generują tak sugestywną namacalność, że jest to aż zaskakujące. Powstaje bardzo silne złudzenie obecności muzyka w pokoju odsłuchowym. Nie byłem w stanie wyrobić sobie jednoznacznie określonego stosunku do takiej prezentacji. Rozczarowanie przeplatało się z zachwytem, a wrażenia te zdecydowanie nie dawały się uśrednić. Na podstawie moich dotychczasowych doświadczeń, jestem skłonny kojarzyć taką prezentację stereofonii z zastosowaniem głośnika tubowego.

Pierwsze nagrania zrobiły pozytywne wrażenie swą analitycznością. Były to same utwory akustyczne. Źródła zostały wyraziście oddzielone, wybrzmienia i zapoczątkowanie poszczególnych dźwięków były łatwo czytelne i dobitne. Dodając do tego wspomnianą namacalność otrzymujemy nieraz bardzo sugestywny efekt. Jednak przy dłuższym odsłuchu stwierdziłem, że nie jestem w stanie wyłowić przy pomocy tych kolumn modulacji niektórych dźwięków wysokotonowych. Instrumenty nie zawsze są odtwarzane w postaci spójnej całości - przeciwnicy głośników tubowych na pewno znajdą tu przykłady potwierdzające ich zastrzeżenia wobec tej konstrukcji.

W sumie 636 jest dla mnie zestawem kontrowersyjnym. Ma sporo charakteru, ma kilka mocnych stron i ma kilka niedociągnięć. Chwilami brzmienie potrafi zrobić na słuchaczu spore wrażenie, ale zaraz potem czymś urazić uszy. Jestem przekonany, że reakcje na brzmienie 636 będą zróżnicowane i jak sądzę osobisty odsłuch jest w tym przypadku bardzo potrzebny. Jeśli będziecie Państwo mieli okazję, to posłuchajcie tych kolumn przynajmniej w celach edukacyjnych. Nie wykluczone, że się Wam spodobają. (GS)

Jeśli mają Państwo uwagi dotyczące tej strony lub zauważyliście na niej błędy, dajcie nam znać.
Kliknięcie na niniejszy link spowoduje uruchomienie w nowym oknie formularza, przy pomocy którego można przekazać uwagi do redakcji.
Copyright © 1991-2014 Magazyn Hi-Fi, Gdynia, Poland
logo hifi.pl