Start Pomoc Kontakt Reklama O nas Zaloguj Rejestracja

Witryna hifi.pl wykorzystuje ciasteczka (cookies). Proszę kliknąć aby uzyskać więcej informacji.

Radmor LS40


recenzja pierwotnie opublikowana w Magazynie Hi-Fi 5/97
Wymiary: 954,211,282 mm
Efektywność: 90 dB
Impedancja: 8 omów
Moc: 100 W
Cena (10/1997): 2.950 zł
Zestaw testowy 1: Audiomeca Mephisto, Meridian 566, YBA Integre DT
Zestaw testowy 2: Audiomeca Mephisto, Meridian 566, LFD LS0/PA2M

Testowanie sprzętu to nie tylko seria przesłuchań, przygotowanie notatek i dokonanie ich podsumowania. Testowane egzemplarze budzą nieraz różne inne komentarze. Po zakończeniu jednego z odsłuchów KK zwrócił uwagę, że specjaliści od marketingu pewnie by mocno kręcili nosem na LS40. No bo przecież jest to kolumna znacznie droższa od LS30, a wygląda bardzo podobnie. Ma taką samą skrzynkę i taki sam, charakterystyczny głośnik niskośredniotonowy firmy Davis z jaskrawożółtą kevlarową membraną. Postrzegana wartość jest więc słaba w zestawieniu z LS30. Moje zdanie jest jednak zupełnie odwrotne. Całe szczęście, że powstają konstrukcje sprzętu hi-fi, których postać jest określona przez względy techniczne i ekonomiczne, a nie przez chęć zaimponowania klientom.

Najbardziej konkretną zmianą (nie piszę widoczną, bo na wygląd i to jest zmiana niewielka) w stosunku do LS30 jest zastosowanie głośnika wysokotonowego Dynaudio. Niby niewiele, a jednak ma to całkiem daleko idące konsekwencje. Esotec D-260 to głośnik zasadniczo droższy od Seasa zastosowanego w tańszych Radmorach LS30. Sama zmiana jakości przetwornika reprodukującego górną część pasma to jednak nie wszystko. Ważnym aspektem jest też możliwość niższego wyznaczenia częstotliwości podziału, czyli zmiany sposobu aplikacji głośnika niskośredniotonowego. Twarda kevlarowa membrana w Davis ma silnie uwypuklony rezonans widoczny na charakterystyce w postaci wzgórka powyżej częstotliwości 4 kHz. Aby uniknąć jego wpływu na brzmienie wskazane jest właśnie zastosowanie niskiej częstotliwości podziału, a do tego jeszcze stromego nachylenia zbocza filtru. W połączeniu Davis/Dynaudio taka koncepcja jest możliwa do realizacji. W przypadku LS30 zaobserwowaliśmy pewne wyostrzenie dźwięku i nie można wykluczyć, że odpowiedzialny był za to właśnie głośnik niskośredniotonowy.

Esotec to głośnik znany od lat, cieszący się ustaloną, dobrą opinią. Choć droższy Esotar i tańszy D28 są chyba jeszcze bardziej popularne. Esotec ma rezonans mechaniczny o małej dobroci na częstotliwości 1 kHz i sporą obciążalność mocową. Kopułka tego głośnika jest wykonana z powlekanego materiału tekstylnego. Wszystkie powierzchnie komory znajdującej się za membraną są wytłumione, stosowane są też materiały tłumiące o zestopniowanej gęstości, aby stopniowo pochłaniać energię promieniowaną przez tył membrany. Przednia płytka jest wykonana z odlewanego aluminium i ma grubość 4 mm. Dwuwarstwowa cewka ma średnicę 28 mm.

Niskośredniotonowy głośnik Davis - jak wspominałem wcześniej - ma membranę z kevlaru. Splot włókien jest dość gruby. W centralnej części nie ma kopułki osłaniającej. Jest natomiast stożek, który ma poprawić dyspersję. Karkas wykonano z Nomexu, a zawieszenie z gumy. Swoją solidnością wyróżnia się kosz głośnika.

Bardzo przyzwoicie prezentuje się zwrotnica LS40. Sporą płytkę przymocowano do tylnej ścianki. Zastosowano dobrej jakości elementy. Są trzy cewki powietrzne, w tym dwie nawinięte drutem 1,4 mm, z czterech kondensatorów dwa to Audyn Capy, oprócz tego jeszcze są 4 rezystory. Co prawda w karcie informacyjnej napisano, że podział przypada na 1.400 Hz, ale jak się dowiedziałem od producenta zakradł się tam błąd. W rzeczywistości jest to częstotliwość bliższa 2 kHz.

Obudowa jest wykonana z MDF. Chociaż z zewnątrz skrzynka wygląda tak samo jak w LS30 to objętość komory w środku jest większa. Wewnątrz znajduje się skośnie ustawiona przegroda. Powyżej znajduje się robocza objętość obciążająca głośnik, a poniżej komora balastowa. W górnej części dwie ścianki są pokryte pofałdowaną gąbką, a dodatkowo część objętości jest wypełniona materiałem tłumiącym. Skośne ustawienie przegrody ogranicza powstawanie fal stojących. Przestrzeń balastowa jest dostępna po odkręceniu płytki na tylnej ściance. Do nas kolumny dotarły już z komorą wypełnioną w całości piaskiem - w tej postaci były bardzo ciężkie! Maskownica jest rozpięta na drewnianej ramce, a krawędzie przedniej ścianki są skośnie sfazowane. Złocone uniwersalne gniazda pozwalają wykonać połączenie dwukablowe.

Strojenie bass-reflex przypada tuż poniżej 40 Hz. Pokaźny tunel ma średnicę 7 cm. Impedancja ma wyrównany przebieg i minimum około 5,6 oma. LS40 nie powinny sprawiać większych trudności jako obciążenie. Pasmo przenoszenia określono w karcie informacyjnej na 35-25k Hz, ale bez sprecyzowanej tolerancji. Instrukcja zaleca też odległości rzędu 0,5 do 1 m od ścian tylnej i bocznych. (GS)

Opinia 1
Nowe zestawy głośnikowe Radmor LS40 zasługują na dłuższą recenzję niż pozostałe tu testowane modele. Powody są trzy. Zastosowane głośniki. Cena. I oczywiście brzmienie.

Zastanawia mnie, gdzie leży przedział cenowy zestawów produkowanych na Zachodzie, które są wyposażone w głośnik wysokotonowy Esotec Dynaudio. Wiele firm poprzestaje na modelu D-28, przykładem jest chociażby zestaw A Capella Fortüne - na rynku niemieckim kosztujący 12.000 DM i w sumie dość uznany. Zauważyłem, że głośniki Dynaudio najtaniej można nabyć kupując gotowe zestawy właśnie Dynaudio. Szczególnie korzystne ceny na zestawy gotowe ma seria Dynaudio Pro.

Na rynku high-end nie zawsze niskie ceny gwarantują sukces sprzedaży. Wiele firm celowo cenę detaliczną podwyższa, aby nadać produktowi wizerunek. Niska cena może wywołać brak zaufania u klienta. Bogaci audiofile potrafią wydawać bardzo duże sumy pieniędzy na upatrzone i "rozgrzane" przez prasę produkty.

Cena zestawów Radmor jest dość sensacyjna, nawet jeżeli spojrzymy tylko na polski rynek gdzie powoli lokalne firmy zaczynają zajmować strategiczne pozycje. Nie jestem jednak przekonany, czy ten fakt zwróci uwagę klienteli szukającej zestawów głośnikowych - bardzo audiofilskich.

Brzmienie Radmor LS40 jest bardzo nietypowe jak na zajmowany przedział cenowy. Zazwyczaj mamy do czynienia przy niskich cenach z kompromisami technologicznymi, które projektanci usiłują jakoś poskładać, aby otrzymać przyjemny dźwięk. W LS40 mamy do czynienia z kilkoma składnikami brzmienia, które na tak wysokim poziomie występują w produktach nawet trzykrotnie droższych.

W LS40 odkryłem, iż bas jest na poziomie wybitnym jak na cenę zestawu. W stosunku do modelu niższego firmy Radmor LS30 - tutaj bas schodzi niżej, jest bardziej wypełniony fundamentem. Pomimo, iż LS40 jest zestawem dwudrożnym, brzmienie tej kolumny jest bardzo pełnopasmowe. Głośnik Davis radzi sobie tutaj znakomicie z czystym i precyzyjnym przetwarzaniem basu. Wolę brak basu, niż jego słabą jakość. Rozciągnięcie basu w dół przypomina możliwości zestawów Monitor Audio Studio 20. Natomiast jakość basu w LS40 jest lepsza. Nie mamy żadnych rezonansowych podbarwień. Szybkość i konturowość jest wyśmienita. Jakość basu LS40 zaliczam do grupy najlepszych, jakie miałem okazję słyszeć w MHF.

LS40 w trakcie odsłuchu porównywałem do zestawów Zoller Hi-Fi Design Imagination. Do niczego innego nie wypadało. Bas LS40 jest zdecydowanie bardziej energetyczny, szczególnie w najniższych rejestrach. Imagination poniżej około 60 Hz mają lekkie poluzowanie. Dynamika też jest tam kompresowana. Przewaga Imagination to marginalnie szybsze brzmienie w wyższych rejonach basu.

LS 40 należą do konstrukcji brzmiących szybko i precyzyjnie. Natomiast poczynając od średniego basu (80 Hz) i idąc w górę, najszybszymi kolumnami jakie słyszałem są nadal Imagination.

Imagination są tak szybkie, że ze słabymi nagraniami i szorstką elektroniką brzmią nieprzyjemnie. Bezpośrednie porównanie LS40 i Imagination pokazało, iż rzeczywiście na sporej ilości nagrań konstrukcja polska brzmi w sposób bardziej wysłodzony.

Bas z LS40 jest bardzo dynamiczny. Trudno oczekiwać więcej od konstrukcji dwudrożnej w tej cenie. Wart podkreślenia jest fakt, iż Krzysztof słuchając muzyki w stylu Chemical Brothers także wysoko ocenił walory dynamiczne LS40. Przy nagraniach muzyki klasycznej lub jazzu możliwości dynamiczne LS40 są wyborne. Na zestawach Radmor wyraźnie była słyszalna różnica w kontroli basu i dynamice pomiędzy wzmacniaczami YBA Intégré i LFD PA2M.

LS40 cechują się także wysokiej próby stereofonią. Obrazy są precyzyjnie ogniskowane, stabilne. Scena jest tworzona za zestawami. Nie mamy w dźwięku ani odrobiny natarczywości. Znakomicie LS40 przebrnęły przez nagrania testowe z płyt Stereophile, na przykład "soundstage mapping". Wędrówka lektora po kościele została wiernie nakreślona. Jedynie słuchając bardzo dynamicznych nagrań fortepianowych odniosłem wrażenie, iż obraz dźwiękowy jest lekko modulowany.

Najciekawszym kąskiem jest opis barwy. LS40 należą do konstrukcji, które starają się wnieść do dźwięku jak najmniej własnego charakteru. Połączenie głośnika Davis i Dynaudio Esotec dało interesujący rezultat. Dźwięk jest detaliczny, ale nigdy ostry, czy też przesadnie analityczny. LS40 w dziedzinie kreowania aury nagrania, wtapiania instrumentów w powietrze oferują zbliżoną szkołę do Imagination.

Głośnik Esotec brzmi precyzyjnie, szybko. Barwa jest cały czas szlachetna i zbyt wygładzona. P.J. Harvey słuchana głośno, wypadła w sumie bardzo miękko. Również nagranie Steve Ray Vaughna Tin Pan Alley uległo "ulukrowieniu" w dziedzinie barwy. Natomiast dynamika i szybkość nie. Nagranie to smakowałem we Frankfurcie podczas High End 97 na Wilson System 5 plus stos Krell'i. System amerykański był zdecydowanie bardziej metaliczny i realistyczny w barwie. LS40 to prawdę powiedziawszy pierwszy mój odsłuch głośnika Esotec. Detaliczność i szybkość są wysokiej próby, ale barwa? Chyba to nie jest moje brzmienie. Pisząc te słowa jestem po odsłuchu Imagination z symetrycznym (!) wzmacniaczem lampowym Burdiak & Sikora Soundcraft. Głośnik tioxidowy Focala plus ten wzmacniacz to dla mnie top absolutny w dziedzinie barwy i eksploracji świata planktonu dźwiękowego.

Średnica w LS40 jest neutralna, ale nie tak otwarta jak w Imagination, czy też w Monitor Audio Studio 20. Wokale pomimo, iż czyste były zbyt powściągliwe, nie do końca autentyczne. Krzysztof określa średnicę i wysokie tony jako niezbyt aktywne kolorystycznie. Przyznaję rację. LS40 żywiej i drapieżniej brzmiały z elektroniką LFD niż YBA. Równowaga tonalna LS40 w sumie zasługuje na wielkie uznanie, jednak jest ona chwilami zbyt spokojna i stonowana. W nagraniach rockowych według obserwacji Krzysztofa, przydałoby się czasami więcej pirotechniki. Moim zdaniem rock brzmiał bardzo dobrze, ale z uwagi na dynamikę i rytmiczność basu.

LS40 to znakomitej klasy przetwornik akustyczny w swej klasie cenowej. Dynamika, precyzja, kultura basu, barwa bez szczególnego charakteru - to nasze główne spostrzeżenia. Z mojej strony gorąca rekomendacja. LS40 dzieli kanion od testowanej tu konkurencji w dziedzinie jakości dźwięku - niestety także cenowy. Krzysztof nadal pozostaje wierny LS30. (ms)

Opinia 2
Radmory to najdroższe kolumny z testowanej grupy. Wyróżniają się zwłaszcza ogólną równowagą, kulturą brzmienia. Wokale i skrzypce (Cztery Pory Roku) nie budziły większych zastrzeżeń, choć paleta barw mogłaby być bardziej kwiecista. LS40 grają w sposób wygładzony, wręcz zbyt grzeczny. Instrumenty na średnicy cechowały się dobrą dynamiką, ale trochę drapieżności nieraz brakowało. Efekty związane z szarpaniem strun gitary akustycznej, kontaktem smyczka ze strunami skrzypiec, czy uderzanych klawiszy fortepianu były

namacalne i autentyczne. Wysokie tony były dobrej jakości. JD był zadowolony z nasycenia brzmienia blach i zróżnicowania ich barwy oraz wybrzmienia. Moim zdaniem jednak barwy były trochę nazbyt szare, nie dość metaliczne i krystaliczne. Ostra muzyka rockowa miała aż za dużo kultury.

Kontrabas (Killer Bees - Nevermind) prezentuje się korzystnie, nie odnotowaliśmy poważniejszych problemów z rezonansowymi podbarwieniami, równomierność pasma była dobra, do pełni szczęścia zabrakło lepszej sprężystości i szybkości, trochę zbyt dużo było ciepła i miękkości. U Marcusa Millera zakres niskich częstotliwości można określić jako spokojny i liryczny - w pozytywnym znaczeniu. Ciekaw jestem jak ocenią Państwo różnicę pomiędzy LS30 a LS40 w dziedzinie odtwarzania basu (przypominam, że głośnik niskotonowy jest ten sam, a tylko skrzynka inna). Już po publikacji naszej recenzji LS30 zetknąłem się z kilkoma komentarzami na temat basu tych zestawów. Między innymi z tego wnioskuję, że większa obfitość i potęga LS40 będą się podobać. Osobiście jednak preferowałem znakomitą szybkość uzyskaną z mniejszych skrzynek w LS30. Myślę, że przy bezstronnej ocenie trudno określić, który wariant obudowy jest lepszy. Po prostu bas jest w każdej z tych kolumn inny, a jakościowo jest to chyba ten sam poziom. Decydować będą gusta słuchaczy.

Makro-dynamika (M.Miller) zasługuje na spore uznanie, pojawiły się już oznaki prawdziwej klasy. Jednak dźwięk był ogólnie spokojny, z pewnością nie był wybuchowy i natarczywy, cechuje go jakaś powaga, co z pewnością ściśle wiąże się z charakterem barwy. Ten lekko majestatyczny charakter towarzyszy odtwarzanej muzyce cały czas. Patrząc bardziej szczegółowo znajdziemy w dźwięku przyzwoitą szybkość rytmów, niezgorszą szybkość transjentów. Szczególnie dobrze wypadały niektóre utwory o nieco przesadnie ofensywnym, zbyt efekciarskim brzmieniu (P. Gabriel - Sledge Hammer). LS40 złagodziły nadmierną ostrość, a jednocześnie nadały utworom duży rozmach.

Stereofonia jest dobrej jakości, nie budzi poważniejszych zastrzeżeń. W miarę ostra lokalizacja, stabilne źródła, instrumenty odseparowane i poustawiane na swoich miejscach w przestrzeni - wszystko to tworzy kulturalny i schludny przekaz, choć super ostrego zarysowania konturów nie znajdziemy. W głębi sceny (Uwertura do Cyrulika Sewilskiego) lokalizacja jest odrobinę mniej ostra, źródła ulegają lekkiemu zlewaniu. Pojawiają się informacje na temat akustyki pomieszczeń - ich wielkości, czasu pogłosu. Właściwie zaprezentowana została przestrzenność nagrań. Scena dźwiękowa (Olympic Fanfare, Troilus and Cressida) była szeroka i głęboka.

Analityczność w pierwszej chwili nie robi imponującego wrażenia. I w tej dziedzinie sposób prezentacji jest powściągliwy. Raczej trzeba się w szczegóły wsłuchiwać, nie są ona bowiem eksponowane w sposób narzucający się słuchaczowi. W miarę dłuższego słuchania ujawniają się zwłaszcza dwie zalety. Spokojne, ale wyraziste wysokie tony oraz konsekwentnie utrzymywana ogólna schludność w przekazu, nawet w skomplikowanych nagraniach. Natomiast na średnicy i w zakresie basu wyniki w odtwarzaniu drobnych niuansów nie wykraczają poza dobrą średnią.

Po trzech poprzednich - naszym zdaniem udanych - modelach, w postaci LS40 Radmor znowu ma kolejne godne uwagi zestawy. Godna podziwu solidność. Cztery próby i wszystkie udane. Wygląda na to, że modele zaczynające się od cyfry nieparzystej (10, 30) mają brzmienie bardziej wyostrzone i jasne, zaś modele o oznaczeniach rozpoczynających się od cyfry parzystej (20, 40) cechują się spokojniejszym brzmieniem o dużej kulturze. Po niedawnych podwyżkach cen Celestion A1 znalazły się w innej klasie cenowej niż LS40. W ten sposób Radmorom ubył poważny konkurent i LS40 jest niewątpliwie jednym z najciekawszych zestawów w okolicach 3.000 zł. (GS)

Jeśli mają Państwo uwagi dotyczące tej strony lub zauważyliście na niej błędy, dajcie nam znać.
Kliknięcie na niniejszy link spowoduje uruchomienie w nowym oknie formularza, przy pomocy którego można przekazać uwagi do redakcji.
Copyright © 1991-2017 Magazyn Hi-Fi, Gdynia, Poland
logo hifi.pl