Start Pomoc Kontakt Reklama O nas Zaloguj Rejestracja

Witryna hifi.pl wykorzystuje ciasteczka (cookies). Proszę kliknąć aby uzyskać więcej informacji.

Qba Sobieski 3

Cena: 4680 zł, styczeń 2008
Modele testowane w tej serii: Monitor Audio Gold Signature 10, Qba Sobieski 3

Podobnie jak testowane równolegle zestawy Monitor Audio, kolumny Qba kontynuują wieloletnią tradycję. Głośniki stosowane w kolejnych wariantach były zmieniane. A jednak Sobieski wciąż okupuje ten sam sektor rynku i kolejne generacje zawierają pewien element technicznej ciągłości.

Aktualna wersja Sobieskiego jest w całości oparta na głośnikach marki Seas z metalowymi membranami. Wysokotonowy to może nie jakaś super nowinka, ale należy on do ostatniej generacji Seasa. Jak łatwo można dostrzec z zewnątrz, ma on szerokie zawieszenie. O ile dobrze pamiętam Seas wprowadził to rozwiązanie do swoich głośników wysokotonowych w 2005 roku. Głośnik niskośredniotonowy o średnicy 18 cm ma stożek fazowy.

Głośnik niskośredniotonowy jest montowany bez podfrezu, na wierzchu obudowy. Co prawda nieco zwiększa się w ten sposób efekty dyfrakcyjne, ale za to przybliża się centra akustyczne głośników i w małym stopniu poprawia ich wyrównanie czasowe. Zarówno straty jak i zyski mają subtelny charakter, także trudno ocenić, który kompromis jest lepszy. Pomijając aspekt czysto techniczny mamy też jeszcze okoliczności towarzyszące. Rezygnacja z podfrezu to minimalna oszczędność, zaś montaż w podfrezie to z kolei drobna poprawa estetyki.

Skrzynka ma kształt znany z poprzednich wersji Sobieskiego i w ogóle charakterystyczny dla wielu podstawkowych zestawów Qba. Właśnie ten kształt to swoista wizytówka kolejnych wcieleń kolumn Qba Sobieski. Obudowa jest rozbudowana wgłąb, ma za to ma niedużą wysokość. Oprócz tego przednia ścianka jest lekko pochylona pod niedużym kątem. Wewnątrz jest jedna pozioma półka wzmacniająca konstrukcyjnie obudowę. Materiały tłumiące w postaci sfalowanej gąbki zaaplikowano w kilku wybranych miejscach: na górnej ściance, pod głośnikem niskośredniotonowym oraz w narożniku pod tunelem BR. Chociaż zewnętrzne wykończenie jest na dobrym poziomie, jednak testowane obok Monitor Audio pod tym względem przewyższają Sobieskiego, zwłaszcza jakością lakierowania.

Tunel bass-reflex jest zaskakująco duży. Z reguły w tak małych kolumnach trudno jest nastroić skrzynkę przy pomocy tunelu o tak dużej średnicy. Ujście jest zaokrąglone, a wlot od środka ma ostrą krawędź. Terminale są pojedyncze i nie pozwalają na połączenie dwukablowe.

Zwrotnica została zmontowana na płytce z MDF. Elementy są przyklejone do płytki, a z kolei cała płytka przyklejona do dolnej ścianki obudowy. Głośnik wysokotonowy pracuje z filtrem drugiego rzędu oraz tłumiącą sygnał parą rezysorów w układzie typu L. Natomiast filtr głośnika basowego składa się z szeregowo podłączonej cewki oraz pułapki tłumiącej rezonans membrany. Mamy więc topologię dość chętnie stosowaną w przypadku dwudrożnych kolumn z głośnikiem niskośredniotonowym o silnie uwypuklonym rezonansie membrany. Wszystkie cewki są drutowe i powietrzne. Zastosowano foliowe kondensatory. Tylko jeden szczegół wzbudził u mnie zastrzeżenia - a mianowicie równoległe ustawienie wszystkich cewek w zwrotnicy. Teoria nakazuje ustawiać cewki prostopadle, o ile tylko jest taka możliwość. (GS)

Opinia 1
Nowe Qba Sobieski powinny spełnić zapotrzebowanie na wyrafinowane monitory audio. W brzmieniu zestawów można doszukać się pewnych cech charakterystycznych, chodzi o określony balans tonalny i podbarwienia w pewnych zakresach częstotliwości. Nie są to zatem głośniki uniwersalne, ale swoim charakterem mają szansę urzec spore grono słuchaczy.

Największe wrażenie w brzmieniu małych Qba robi obecność i namacalność przekazu, momentami mogą przenieść słuchacza do autentycznego klubu jazzowego lub sali koncertowej. Bardzo dobrze nasycone zostały barwy, dobre wrażenie sprawia prezentacja sceny i mikrodynamika instrumentów.

Przejdźmy jednak do konkretów. Na brzmieniu małych Qba duże piętno odcisnęła określona charakterystyka tonalna. Przekaz nie był idealnie zrównoważony. Wyraźnie wyeksponowano niski-średni bas, z kolei jego wyższy zakres również na przełomie ze średnicą był nieco szczuplejszy. W zakresie wyższej średnicy jest również lekkie podbarwienie, pojawiające się w transjentach i przy wyższych poziomach głośności, chodzi o pojawiające się czasem lekkie wyostrzenie dźwięku. Z kolei zupełnie najwyższe częstotliwości przekazu zostały wycofane.

To, co jest największym atutem Sobieskich, to przekaz barwy. Barwy średnicy i góry są wybornie nasycone, czytelne i przejrzyste. Bardzo wiarygodnie przedstawione były wokale i instrumenty dęte. Ich dźwięk był soczysty i kolorowy. Wydzielenie pojedynczych głosów w chórkach, czy pojedynczych instrumentów w małych sekcjach nie sprawiało problemu. Wręcz przeciwnie, przekaz zachęcał do zagłębiania się w struktury harmoniczne poszczególnych instrumentów, czy głosów. W dźwięku skrzypiec, mimo że był bardzo przyjemny, zabrakło jednak otwartości na najwyższych rejestrach, charakterystycznych świstów i syknięć, również wokale były nieco odfiltrowane z sybilantów. Dźwięki blach perkusyjnych były nasycone i różnorodne. Poszczególne blachy miały wyraźnie różne zabarwienie, zmiany barwy można było obserwować nawet w przypadku różnej siły uderzenia pałki w tą samą blachę. Jednak obiektywnie odnotować należy, iż najwyższym składowym zabrakło nieco prawdziwej swobody, blachy i inne instrumenty perkusyjne z najwyższym spektrum, nie posiadały perlistości i blasku. Dźwięk, choć bardzo przyjemny i obecny był jednak złagodzony. Dzięki złagodzeniu góry i sporej ilości niskich składowych przekaz był nieco ocieplony, instrumenty otrzymały otoczkę powietrza i namacalność. Z drugiej strony w dźwiękach gitar czy skrzypiec przydałoby się więcej ostrości i chropowatości.

Na charakterystyce przenoszenia jest jeszcze jedno podbarwienie, tym razem w zakresie niskich składowych. Dół opiera się dość wyraźnie na rezonansie bass-reflexu. Było to słyszalne w dźwiękach kontrabasu czy wiolonczeli, nieco zdominowanych przez jednorodny rezonans. Niskich składowych było sporo w przekazie i chodzi tu głównie o średni bas, wyższy zakres dołu był już mniej obecny. Nie był to na szczęście rezonans mogący zdegradować ogólne pozytywne wrażenia podsłuchowe, basu było po prostu nieco więcej i był on nieco wolniejszy. Najmniej wiarygodnie w tej konfiguracji wypadły nagrania rockowe, perkusyjna stopa i gitara basowa powinny być bardziej zwarte i skoczne, dodatkowo charakter dźwięku został złagodzony na średnicy i górze, pozbawiony chropowatości i agresji. Zdecydowanie lepiej odtworzone zostały nagrania akustyczne, jazzowe. Kontrabas, choć pogrubiony był wystarczająco zwarty i dynamiczny, a przy tym bardzo obecny. Podsumowując dół został nieco pogrubiony, ale w rozsądnym rozmiarze, mógłby być szybszy, ale nie odnotowano żadnych długich, nieprzyjemnych, rezonansowych wybrzmień. Bas był spójny z resztą pasma i pasował do charakteru brzmienia zestawów, a przy odpowiednio wysokim poziomi głośności dawało się osiągnąć dynamiczny i żwawy dźwięk. Możliwości dynamiczne zestawów są zresztą wysoce satysfakcjonujące. Dynamiczne utwory oparte na dużej ilości niskich składowych wypadły całkiem wiarygodnie. Na utworach z płyty Marcusa Millera dół miał sporo masy i swobody, średnica i góra były czytelne i stabilne. Dynamika akustycznych zespołów również była bardzo przekonywająca. Pojedyncze instrumenty, nawet z tylnich planów sceny były bardzo czytelne i obecne, powiedziałbym nawet, że ponadprzeciętnie obecnie. Było to miłym zaskoczeniem podczas odsłuchów monitorów Qba.

Znakomita obecność i namacalność instrumentów na scenie była również związana z czytelną stereofonią. Obraz był pełen powietrza i wybrzmień. Scena była wypełniona całymi instrumentami wraz z ich pudłami rezonansowymi. Nie było problemów z osadzeniem instrumentów w różnych planach, na różnych głębokościach. Scena była autentyczna i obecna, szeroka i głęboka. Oczywiści w dziedzinie mikroakustyki pomieszczeń można by oczekiwać więcej. Sobieski oferował na scenie więcej powierza niż wysokotonowych mikrodetali.

Głośnikom Qba można zarzucić określony charakter brzmienie i różne drobne niedoskonałości: ocieplenie i złagodzenie dźwięku, podbarwienia. Wrażenia ogólne są natomiast bardzo korzystne. Zestawy Sobieski oferują przedsmak naprawdę wyrafinowanego hi-fi. Uwodzą słuchacza znakomitym, wiarygodnym dźwiękiem, gdzie najważniejsza jest obecność i namacalność żywych instrumentów. Świetnie spełnią swoją role odtwarzając żywe instrumenty akustyczne. (JD)

Opinia 2
Sobieski to zestaw operujący lekko ocieplonym brzmieniem. Chociaż bas był generalnie dość czysty i wolny od przykrych przeciągłych wybrzmień, czy jak kto woli bumienia, to jednak miał on dość ciepłe, miękkie brzmienie. Odniosłem wrażenie, że cześć pasma w średnim basie była nieco uwypuklona. Na drugim skraju pasma mieliśmy czyste i łagodne wysokie tony. Natomiast dla mnie kluczowe znaczenie przy odsłuchu tych kolumn miał przyjemny, zarazem ciepły i żywy charakter średnich tonów. Uważam, że to największa zaleta Sobieskiego i cecha, która mówiąc kolokwialnie "robi jego dźwięk". Z biegiem czasu i wraz ze zwiększaniem ilości przesłuchanych płyt coraz bardziej przekonywałem sie, że można liczyć na melodyjną i przyjemną prezenatcję zarówno męskich jak i żeńskich wokali. Podobnie pozytywnie odbierałem brzmienie gitary. Kolumny pokazały dużą zdolność by zachęcić słuchacza do odłożenia notatnika i posłuchania muzyki dla relaksu. Odsłuch z notatnikiem w ręku ma jednak swe prawa i muszę kontynuować relacjonowanie swoich obserwacji. Dość satysfakcjonujące były jeszcze instrumenty akustyczne jak skrzypce czy trąbka, choć odrobina dodatkowej ostrości była by korzystna. Najbardziej złagodzone wydało mi się brzmienie Sobieskiego przy ostrej, szorstkiej muzyce rockowej. Tu barwy były już dla mnie po prostu zbyt ciepłe. Warto też nadmienić, że brzmienie Sobieskiego właściwie w żaden sposób nie potwierdza starej, obiegowej opinii o "metalicznym" brzmieniu metalowych membran.

Żeby dokładnie opisać swoje wrażenia dotyczące dynamiki muszę dość precyzyjnie dobrać słowa. Zaczynając od oceny w kategoriach bardzo ogólnych powiem, że narzekanie na dynamikę tych zestawów było by przesadnym krytycyzmem, ale nie należy też oczekiwać szczególnych atrakcji. Sobieskiego zaliczył bym do grona kolumn o spokojniejszym brzmieniu, co nie oznacza jednak, że jest to zestaw nudny i leniwy. Generalnie przy odsłuchu ciągle towarzyszyła mi taka myśl, że co prawda trochę mi czegoś brakuje w zakresie dynamiki, ale nie na tyle by mi to uprzykrzało odsłuch. I druga refleksja natury ogólnej, że jeśli weźmie się pod uwagę charakter barw to kolumny osiągnęły dobry poziom w zakresie parametrów dynamicznych. Natomiast w bardziej konkretnych kategoriach oceny to moje obserwacje były następujące. Kolumny bez większego problemu radziły sobie z rytmami prostszej popowej muzyki. Ogólnie dźwięki impulsowe były nieznacznie złagodzone. Utwory symfoniczne o dużej skali po prostu brzmiały dość miekko, choć przy tym jednak obficiej niż w wielu innych małych, dwudrożnych kolumnach. O ile popowy materiał wypadał nieźle, to w rockowym już bardziej zabrakło ekspresji.

Złagodzenie i ocieplenie brzmienia tradycyjnie nie jest sojusznikiem analityczności. A jednak Sobieski całkiem dobrze radził sobie z przekazem szczegółów w nagraniach. Oczywiście detale zostały podane subtelnie, bez nachalności. Mam jednak na niektórych płytach takie fragmenty, przy których wsłuchuję się w różne subtelniejsze dźwięki, jakieś delikatne talerze w tylnich planach, czy jakiś wokal w chórku. Generalnie Sobieski całkiem przyzwoicie sobie radził z wydobywaniem takich informacji z nagrań.

Dość dużo czasu potrzebowałem na to aby wyrobić sobie opinię o sterefonicznych możliwościach Qba. Jakość lokalizacji nie jest cechą wyróżniająca te zestawy. Normalna scena z normalnym ogniskowaniem źródeł, bez problemów i bez szczególnie wyrafinowanej precyzji - tak bym to ujął. Natomiast przestrzenność to już inna historia. Po dłużym odsłuchu doszedłem do wniosku, że kolumny mają swój szczególny charakter. Ogólne wrażenie było przyjmene. Jak sądzę bierze się to stąd, że najlepszy zakres pasma Sobieskiego - czyli średnica - jest też najbardziej odpowiedzialny za poczucie przestrzenności. I tak jak średnica dawała przyjemną barwę głosów i instrumentów, tak samo i przestrzenność miała podobnie przyjemny charakter. Natomiast w kategoriach absolutnych u dołu pasma nie było informacji dających poczucie wielkości dużych sal, zaś na górnym skraju nie było zbyt wiele informacji, które by dały tą krystaliczną przeźroczystość przestrzeni. Ale mimo wszystko akustyczny klimat i tak był przyjemny.

Kolumny Qba trafiły w mojej osobie na niewdzięcznego słuchacza. Osobiście skłaniam się ku innym założeniom projektowym, aniżeli te zrealizowane w Sobieskim. Bardziej zależy mi na dynamice, pojmowanej przede wszystkim jako szybkość i rytmika. Mimo wszystko muszę przyznać, że Sobieski całkiem dobrze się wybronił w tej niewygodnej sytuacji. Po prostu kolumny grają przyjemnym dźwiękiem. Ich ograniczenia są na tyle nieduże i jednocześnie ich zalety na tyle wyraziste, że odsłuch był dla mnie całkiem satysfakcjonujący. I nawet taki słuchacz jak ja, który gustuje w innych kolumnach, musi to przyznać. (GS)

Dane techniczne
Impedancja nominalna8 omów
Moc nominalna100 W
Efektywność86 dB/2,83V/1m
Wymiary (WSG)310 × 220 × 365 mm
Jeśli mają Państwo uwagi dotyczące tej strony lub zauważyliście na niej błędy, dajcie nam znać.
Kliknięcie na niniejszy link spowoduje uruchomienie w nowym oknie formularza, przy pomocy którego można przekazać uwagi do redakcji.
Copyright © 1991-2016 Magazyn Hi-Fi, Gdynia, Poland
logo hifi.pl