Uwaga!

Trwają prace techniczne na witrynie hifi.pl. Dopóki widoczny będzie niniejszy komunikat prosimy:
- nie zamieszczać ogłoszeń na giełdzie
- nie logować się na swoje konto
- nie rejestrować nowych kont na hifi.pl
- jeśli jesteście Państwo zalogowani prosimy o jak najszybsze wylogowanie

Przewidujemy, że czas trwania prac nie przekroczy 30 minut. W tym czasie można normalnie korzystać z treści zamieszczonych na hifi.pl.

Kiedy niniejszy komunikat zniknie będzie to oznaczało, że prace zostały zakończone i możliwe jest korzystanie z wszystkich funkcji witryny.

Przepraszamy za wszelkie niedogodności wynikające z prowadzony prac.

Start Pomoc Kontakt Reklama O nas Zaloguj Rejestracja

Witryna hifi.pl wykorzystuje ciasteczka (cookies). Proszę kliknąć aby uzyskać więcej informacji.

KEF Q-35


recenzja pierwotnie opublikowana w Magazynie Hi-Fi 5/97
Wymiary: 737,202,245 mm
Efektywność: 91 dB
Impedancja: 6 omów
Moc: 10-100 W
Cena (10/1997): 2,300 zł
Zestaw testowy 1: Audiomeca Mephisto, Meridian 566, YBA Integre DT
Zestaw testowy 2: Audiomeca Mephisto, Meridian 566, LFD LS0/PA2M

Q-35 to drugi - licząc w kolejności wzrastających cen - model z tej serii. Jest to dwudrożna podłogowa kolumna bass-reflex.

Podobnie jak w tańszych Q-15 całość pasma odtwarza dwudrożny system Uni-Q. Składa się on z 16-centymetrowego głośnika niskośredniotonowego i umieszczonego centralnie głośnika wysokotonowego o średnicy 19 mm. Dzięki temu, że centra akustyczne obu membran są w tym samym miejscu, uzyskuje się lepszą integrację sygnałów z obu sekcji. W ten sposób uzyskano aproksymację całopasmowego źródła punktowego. KEF produkuje głośniki o takiej konstrukcji już wiele lat.

Membrana sekcji niskotonowej jest wykonana z polipropylenu. Głośnik wysokotonowy ma miękką kopułkę, która jest od zewnątrz chroniona siateczką. Kosz głośnika wykonano z blaszanej wytłoczki, zastosowano też ekranowanie magnetyczne aby ułatwić wykorzystanie kolumn w systemach AV.

Obudowa jest wykonana w większości z płyty wiórowej, jedynie przednia ścianka powstała z MDF. Wewnątrz znajduje się skośnie ułożona, wzmacniająca obejma. Przednia ścianka jest polakierowana, tylnia pokryta zwykłym czarnym winylem, a pozostałe ścianki są już wykończone trochę bardziej elegancko, lepszej jakości okleiną winylową z nadrukiem wzoru drewna. Niemal całe wnętrze kolumny jest wypełnione materiałem tłumiącym. W opisie podano, że obudowa ma objętość 28 litrów, a kolumna waży 11 kg. Co do objętości to mam wątpliwości czy dane z prospektu są prawidłowe, obliczona z fizycznych wymiarów objętość jest bowiem mniejsza i to nawet bez odejmowania objętości tunelu BR, głośników czy wzmacniającej obejmy. Od spodu można wkręcić kolce. Maskownica rozpięta jest na dość solidnej plastikowej kratce.

Podane przez KEF pasmo trzydecybelowe rozciąga się od 45 Hz do 20 kHz, dla 42 Hz następuje spadek o 6 dB. Strojenie BR przypada na 37 Hz. Tunel o długości 18 cm ma łagodnie wyprofilowane ujście by zredukować szumy turbulencyjne na krawędziach.

Zbyt optymistyczne są firmowe specyfikacje dotyczące impedancji - określonej jako 6 omów. Minimum w rejonie przełomu basu i średnicy wynosi około 3,8 oma, natomiast w zakresie tonów wysokich impedancja spada aż do 2,6 oma. Na szczęście sygnały muzyczne nie niosą w tym zakresie większych mocy.

Częstotliwość podziału przypada na 3.300 Hz. Zwrotnica była projektowana przy pomocy programów komputerowych, zawiera 2 cewki, 3 kondensatory i 2 rezystory.

Instrukcja obsługi opiera się na zestawie rysunków z komentarzem. Z ważniejszych zaleceń warto przytoczyć że sugeruje się odległość od ściany tylnej 45 cm i 1m od ścian bocznych. (GS)

Opinia 1
Nie chciałbym się powtarzać, ale zestawy KEF Q-35 oferują brzmienie charakterystyczne dla tej firmy. Zatem mamy dźwięk pozbawiony agresji, bezpieczny i miękki. Tak jak większość brytyjskich zestawów głośnikowych, Q-35 przez pierwsze minuty odsłuchu sprawiają wrażenie, iż nie działa głośnik wysokotonowy. Jego brzmienie jest tak dyskretne. Ten sam efekt wystąpił także przy zestawach Totem. Zestawy Q-35 wyraźnie faworyzują w nagraniach średnicę.

Przyznaję, iż Q35 mają dość wyraźnie zredukowane nasilenie cech negatywnych Jeżeli występowały one w dźwięku, to specjalnie nas nie raziły. Wszystkie składniki brzmienia prezentowały dość poprawny i wyrównany poziom.

Całkiem nieźle Q-35 przeszły przez nagrania fortepianowe Uchidy. Dynamika była jedynie kompresowana po stronie basów. Transjenty nie ulegały wyraźnemu rozmyciu. Wprawdzie Q-35 mają pewne ograniczenia barwowe przy reprodukcji fortepianu, ale nie są one zbyt rażące.

Bas także zaliczyłbym do satysfakcjonujących. Jest on całkiem zrywny i czysty. Dopiero takie nagrania jak Nevermind ze Stanleyem Clarkiem na basie pokazują, ile dzieli Q-35 od wyśrubowanych możliwości modelu Radmor LS40. Q-35 poprawnie przeszły przez nagrania Cassandry Wilson, gdzie na basie gra Lonnie Plaxico. We wspomnianym Nevermind pojawiło się poluzowanie i spowolnienie. Szczególnie najniższe rejestry odtwarzane przez zestawy KEF były wyraźnie zarywane.

Średnica zgodnie z tradycjami kraju pochodzenia Q-35 brzmi kompetentnie - czysto, gładko, bez granulacji. W nagraniu Sary K z płyty Stereophile 3 odnotowałem, iż wokal jest pełny, ale dość wyraźnie powiększony. Pojawił się także w tym nagraniu efekt pewnego rozjaśnienia akustyki, a jak wiemy Chesky cechuje się raczej pewnym przyciemnieniem nagrań.

W niektórych nagraniach wysokie tony nie brzmią zbyt higienicznie. Jak wspomniałem już wcześniej, Q-35 nie należy do konstrukcji grających analitycznie w wysokich rejestrach. Wręcz przeciwnie. Górny zakres odebrałem wręcz jako zbyt mało otwarty. Zdaję sobie sprawę, iż taki balans tonalny został celowo zaszczepiony do modelu Q-35. Próba poprawienia analityczności z wykorzystanym głośnikiem wysokotonowym skończyłaby się zapewne utratą komfortu odsłuchu.

W sumie Q-35 oferuje dźwięk dość melodyjny i ciepły. Zestawy zasługują na rekomendację, szczególnie ze strony Krzysztofa. (ms)

Opinia 2
Tak jak konstruktorzy JM Lab wyeksponowali niektóre cechy brzmienia zaniedbując inne, tak ich koledzy po fachu z firmy KEF zatroszczyli się o to aby stworzyć zestaw bardziej zrównoważony, który nie specjalizuje się zbyt silnie w jakimś konkretnym kierunku. Trudno znaleźć w tych kolumnach jakieś poważne uchybienia, ale też nie oferują one żadnych nadzwyczajnych osiągnięć.

Barwy średnicy są w miarę poprawne, mimo wszystko pozostaje wrażenie, że jest w nich coś charakterystycznego, co powoduje pewną monotonię. Myślę, że jest to podbarwienie w wyższym zakresie średnicy, które odbija się na wokalach, skrzypcach czy trąbce. Całościowa równowaga tonalna cechuje się dość dobrą poprawnością. Skrajne zakresy pasma nie są ani uwypuklone, ani stłumione w stosunku do średnicy. Blachom brak co prawda odrobiny rozmachu i swobody, mimo to są w miarę nasycone. Szczególnie drażniących problemów ani większego wyrafinowania w górnych rejestrach nie znajdziemy. Bas nie imponuje co prawda zbyt dokładną reprodukcją barw i melodii, za to nie ma ewidentnych podbarwień rezonansowych i nie jest forsowany ilościowo. Całkiem dobrze odtworzono atak w wyższym basie.

Jeśli weźmiemy poprawkę na typowe w tym przedziale ograniczenia w odtwarzaniu naprawdę niskiego basu, to dynamika dolnych rejestrów nie wzbudzi zastrzeżeń. Trudno tu mówić o sprężystości i energetyczności jaką można usłyszeć na Symbolach 12, ale nie ma powodów do narzekań. Efekty dynamiczne szarpanych strun kontrabasu czy gitary basowej były na przyzwoitym, średnim poziomie. Nagraniom brak było czasami pewnej swobody, choć cały czas miałem jednak poczucie, że kolumny są dość żywe i mogą zagrać całkiem głośno. Nie najgorzej Q-35 radziły sobie z zachowaniem tempa szybszych nagrań.

Efekty stereofoniczne również nie wzbudzały większych emocji. Najlepiej Q-35 radzą sobie z reprodukcją przedniego planu, w tym obszarze lokalizacja była poprawna, źródła stabilne. Źródłom blisko słuchacza nie brakowało też otoczki akustycznej i miały one niezłą namacalność. Mniej konkretne były źródła pozorne w tylnych planach. Przy większej ilości

instrumentów w różnych planach (Uwertura do Cyrulika Sewilskiego) źródła ulegały lekkiemu rozmazywaniu, większej trudności przysparzało ich śledzenie. Jak sądzę najmniej dokładnie lokalizowane są instrumenty basowe.

Na pozór Q-35 mogą się wydawać zestawami analitycznymi. Bierze się to głównie z ofensywnego, podanego dobitnie pierwszego planu. W tym sensie KEF nawet trochę narzuca się słuchaczowi sugerując dobitną separację źródeł. Dokładniejsze wsłuchanie się w materiał ujawnia jednak umiarkowane zdolności reprodukcji szczegółów. Skomplikowanym nagraniom zabrakło czytelnego uporządkowania, które ułatwiłoby odsłuch. W granicach przyzwoitej średniej mieściła się ilość szczegółów związanych z artykulacją dźwięków w wyższych rejestrach.

Choć w naszej relacji z odsłuchów nie padły słowa wielkiego zachwytu, to jednak na uznanie zasługuje ogólna przyswajalność dźwięku, wynikająca chyba głównie z eliminacji drażniących wad. Q-35 nadają się w równej mierze do słuchania jazzu, rocka czy klasyki, są to pod tym względem zestawy bardzo uniwersalne. (GS)

Jeśli mają Państwo uwagi dotyczące tej strony lub zauważyliście na niej błędy, dajcie nam znać.
Kliknięcie na niniejszy link spowoduje uruchomienie w nowym oknie formularza, przy pomocy którego można przekazać uwagi do redakcji.
Copyright © 1991-2019 Magazyn Hi-Fi, Gdynia, Poland
logo hifi.pl