Uwaga!

Trwają prace techniczne na witrynie hifi.pl. Dopóki widoczny będzie niniejszy komunikat prosimy:
- nie zamieszczać ogłoszeń na giełdzie
- nie logować się na swoje konto
- nie rejestrować nowych kont na hifi.pl
- jeśli jesteście Państwo zalogowani prosimy o jak najszybsze wylogowanie

Przewidujemy, że czas trwania prac nie przekroczy 30 minut. W tym czasie można normalnie korzystać z treści zamieszczonych na hifi.pl.

Kiedy niniejszy komunikat zniknie będzie to oznaczało, że prace zostały zakończone i możliwe jest korzystanie z wszystkich funkcji witryny.

Przepraszamy za wszelkie niedogodności wynikające z prowadzony prac.

Start Pomoc Kontakt Reklama O nas Zaloguj Rejestracja

Witryna hifi.pl wykorzystuje ciasteczka (cookies). Proszę kliknąć aby uzyskać więcej informacji.

Audio Note AN-J/SP


recenzja pierwotnie opublikowana w Magazynie Hi-Fi 3-4/97
Wymiary: 580,330,245 mm
Efektywność: 93 dB
Impedancja: 6 omów
Moc: brak danych
Cena (08/1997): 1.316 GBP
Zestaw testowy 1:Audiomeca Mephisto, Meridian 566, YBA Integre DT
Zestaw testowy 2:Audiomeca Mephisto, Meridian 566, LFD LS0/PA2M
Testowano w grupie wraz z:

Gdyby trzeba opisać jak prezentują się kolumny AN-J/SP jednym słowem to chyba najlepiej pasowało by określenie: staromodnie. Zestawy te trzymają się dawnych zwyczajów wbrew panującym obecnie trendom. Przede wszystkim zwraca uwagę sam kształt obudowy. Jest ona szeroka i dość płytka. Kiedy miałem okazję uczestniczyć w prezentacji prowadzonej przez Petera Qvortrupa (szef brytyjskiego Audio Note) powoływał się on na stare zalecenia, według których dobierane są proporcje kolumn Audio Note. Qvortrup nie jest zwolennikiem wąskich obudów, otwarcie krytykuje wąskie obudowy jako szkodliwą modę. Woli obudowy szerokie, które w pewnym stopniu symulują pracę głośnika umieszczonego na dużej odgrodzie. Dobór proporcji ma też za zadanie uzyskać kontrolę efektów dyfrakcyjnych. Qvortrup nie jest też zwolennikiem stosowanego chętnie przez wielu producentów silnego tłumienia mechanicznego i usztywniania konstrukcji. Linia myślenia jest tu taka, że drgań tak czy tak nie da się wyeliminować, trzeba je więc traktować jako część dobywającego się z kolumn dźwięku, odpowiednio je kontrolować i tak dostroić ich charakter by nie odbijały się niekorzystnie na przekazie muzycznym.

Zestawy te są w produkcji już od kilku lat. Według informacji od dystrybutora, od czasu do czasu dokonuje się w nich małych poprawek, ale konstrukcja i brzmienie ulegają tylko subtelnym zmianom.

Przyzwyczajeni jesteśmy, że wraz ze wzrostem kosztów kolumny rośnie przede wszystkim zaawansowanie technologiczne głośników i obudowy. Natomiast Audio Note nadzwyczaj duże znaczenie przywiązuje do okablowania i komponentów zwrotnicy. W ostatnim prospekcie Audio Note jaki posiadam jest sześć wersji AN-J. Tak więc bazowy wariant kolumn (AN-J/D, cena w Polsce 995 funtów) ma okablowanie z miedzi, następny również z miedzi ale już lepsze (AN-J/L), potem jest wersja ze srebrnym okablowaniem i dokładniej selekcjonowanymi głośnikami (AN-J/SP), następnie z jeszcze lepszym kablem srebrnym (AN-J/SPx, cena 1.631 funtów), wersja z jeszcze dokładniej selekcjonowanymi głośnikami i ze zmienionym wykonaniem obudowy (AN-J SE), no i ostatecznie wariant ze srebrnym uzwojeniem cewek głośników i cewek zwrotnicy oraz srebrzonymi okładkami kondensatorów. Podobne jest zróżnicowanie wariantów modeli AN-E i AN-K. W przypadku modelu E rozpiętość między wersjami cenowymi jest ogromna - 1.800 funtów za najtańszą wersję i prawie 10.000 za najdroższą. Czy przy zastosowaniu niemal identycznych głośników można faktycznie uzyskać przeskok jakościowy usprawiedliwiający taki wzrost ceny? Nie sprawdzałem, więc nie wiem. Ale nie ukrywam, że jestem do takiej koncepcji nastawiony sceptycznie.

Głośniki AN-J/SP wyglądają konwencjonalnie. Niskośredniotonowy o średnicy 8 cali ma papierową membranę. Kopułka osłaniająca i centralna część stożka membrany są powleczone. Zawieszenie przednie wykonano z pianki. Zawieszenia piankowe są mniej trwałe od gumowych, ale w domowych warunkach nie powinno to stanowić problemu, fachowcy zajmujący się głośnikami praktycznie twierdzą, że trwałość piankowych zawieszeń jest obecnie całkiem dobra. Dla pełnego spokoju lepiej jednak nie ustawiać na stałe kolumn bez maskownicy przy oknie, gdzie światło słoneczne pada bezpośrednio na membranę. Nasłonecznienie jest czynnikiem przyspieszającym starzenie pianki.

Głośnik wysokotonowy ma jednocalową kopułkę z materiału i krótką stożkową tubkę. Pod krawędzią kosza i pod płytką przednią głośnika wysokotonowego znajduje się uszczelniająca masa plastyczna, silnie sklejająca głośniki z obudową.

Przednia i tylnia ścianka są pokryte bardzo zwyczajnym czarnym lakierem a pozostałe ścianki mają naturalne okleiny. Za dopłatą można też zamówić fornirowanie przedniej ścianki. Podwójne terminale pozwalają na połączenie dwu kablowe.

Wbrew obiegowym opiniom AN-J nie jest wyjątkowo łatwym obciążeniem jak chodzi o impedancję. Minimum wynosi niespełna 5 omów, co nie powinno sprawiać specjalnie dużych problemów, ale według normy kolumny te nie zasługują na miano 8-omowych. Bass-reflex zestrojono całkiem nisko, tuż powyżej 30 Hz. Tunel umieszczony na tylnej ściance ma 5,5 cm średnicy i 13 cm długości. Audio Note oszczędnie serwuje dane techniczne. Oprócz efektywności podano tylko, że bas rozciągnięty jest do 25 Hz (-6 dB).

Opinia 1
Po dość długim okresie użytkowania zestawów Monitor Audio Studio 20, następnie konstrukcji na głośnikach Focal - PointSource 5.1 i Zoller Hi-Fi Design Imagination, nadarza się okazja przypomnienia sobie jakie brzmienie było uważane za "referencyjne" na początku działalności MHF.

Pamiętam moją pierwszą wizytę w pokoju odsłuchowym MHF - Grzegorz zapuścił mi nagranie z Chesky poprzez zestawy AN-J i wzmacniacz Pioneer A-400X. Dźwięk wydał mi się precyzyjny, ale i suchy.

Ciekawych informacji o zestawach głośnikowych dostarcza duża ulotka reklamowa wydana przez AudioNote. AN twierdzi, iż wymiary obudowy opisywanego tu modelu zostały dobrze skalkulowane - obudowa jak wiemy w zestawach AN jest szeroka, dość płytka. Takie proporcje zostały opracowane przez Petera Snella w latach 70. AN twierdzi, iż obecnie panuje moda na obudowy wąskie i głębokie. Zestawy tak wyglądające - według AN - cechują się anomaliami w brzmieniu średnicy. Efekty przestrzenne są także zdeformowane. Są efektami hi-fi i nie mają zbyt wiele wspólnego z realistycznym/naturalnym odtworzeniem obrazów stereofonicznych. AN twierdzi także, iż reprodukcja hi-fi i muzyka żywa to nie to samo.

W dźwięku AN-J/SP tak jak kiedyś w modelu AN-J uwagę zwraca precyzyjne oddanie źródeł pozornych dźwięków. Lokalizacja, ostrość ogniskowania są na wysokim poziomie. AN-J/SP całkiem dobrze też radzą sobie z oddaniem akustyki nagrań, pogłosem, zanikiem rewerberacji. Zestawy pomimo szerokich obudów dobrze "znikają" i tworzą realistyczne obrazy przestrzenne. Jest jednak tutaj pewna oryginalność. AN-J/SP nie tworzą zbyt obecnych planów za zestawami. Scena zaczyna się przed zestawami głośnikowymi. Wyraźnie faworyzowany jest zakres średnicy. Wokale są stabilne, bardzo pełne, a jednocześnie eksponowane przed główną scenę wydarzeń. Szczególnie ten efekt jest wyraźny przy odsłuchu nagrań wydanych przez Chesky, gdzie często mamy żeński wokal z akompaniamentem.

Maciej w sumie odniósł się bez żadnej krytyki do reprodukcji przestrzeni nagrań przez AN-J/SP. Moim zdaniem zestawy te zbyt faworyzują przedni plan. Jest on bardzo obszerny, szeroki, namacalny. Niektóre instrumenty, głosy przyjmują duże wymiary, większe niż to ma miejsce w zestawach głośnikowych konkurencyjnych. Taka prezentacja przy korzystaniu ze wzmacniaczy lampowych może być zinterpretowana jako znakomita muzykalność, otwartość, autentyczność. Rzeczywiście, w porównaniu z AN-J/SP zestawy głośnikowe o wąskich obudowach brzmią inaczej. Jest to moim zdaniem ich zaletą - mają lepszą gradację warstw, mają lepsze poczucie głębi, więcej się dzieje za zestawami, jest "tam". Słuchając różnych nagrań na AN-J/SP miałem wrażenie, że wszystko jest trochę przesunięte do przodu i skondensowane na przednim planie.

Barwa wydobywająca się z AN-J/SP nie należy do zbyt wyrafinowanych. Instrumenty cechują się lekkim przyciemnieniem. Gitara akustyczna była trochę stępiona. Z całą pewnością zestawów AN nie można zaliczyć do brzmiących jasno lub zbyt soczyście w wyższych rejestrach. Pomimo, że barwa jest ostudzona, zestawy brzmią żywo. Owa żywość brzmienia bierze się raczej z ładnie oddawanych zmian dynamicznych niż nasycenia harmonicznego.

Zestawy AN-J trzy, cztery lata temu były przez nas wykorzystywane jako monitory o bardzo dobrej projekcji detali, analityczności. Cóż, nasze wymagania, odbiór systemów hi-fi się zmienił. Postępu nie można uniknąć. Tym razem AN-J/SP nie wywarły na nas (szczególnie chodzi o moją osobę) wrażenia, iż są zestawami o znakomitej transparentności, rozdzielczości. Szczególnie zestawy AN zawiodły mnie słabą zmianą barwy przy różnych płytach. Zarówno nagrania audiofilskie, jak i "nurt główny" brzmiały podobnie. W nagraniach Chesky nie słyszałem, iż brzmienie jest bardziej czyste, gładkie.

AN-J/SP mają na mój gust dalekie od satysfakcji wysokie tony. Głośnik wysokotonowy brzmi ciemno, słyszalne są granulacje. Jedynie zestawy KEF RDM 2 są zbliżone do AN-J/SP w tej materii. Celestion A1, JM lab Daline 3.1 barwę i jakość wysokich tonów mają zupełnie z innej kategorii brzmienia. Niektóre nagrania rockowe wykorzystane w moich odsłuchach miały w wyższych rejestrach dużo rozblasku, kolorowych iskier. Zestawy AN gdzieś to zagubiły.

AN-J/SP cechują się sporą ilością basu. Swego czasu GS pisał, iż konkurencja poszła dalej i w tej klasie cenowej można spotkać konstrukcje o basie schodzącym niżej. Jestem ciekaw jakie? Jakość basu można znaleźć lepszą, ale granice ilości, pociągnięcia w dół trudno przekroczyć. Oczywiście nie ma tu na myśli zestawów takich jak chociażby Energy C-6, czy modele JBL. W sumie AN-J/SP mają sporo basu. Jest on całkiem energetyczny, ma uderzenie. Nie jest to jednak bas zbyt zwarty. Ze wzmacniaczem tranzystorowym YBA Intégré słyszalne jest pewne poluzowanie, spowolnione narastanie ataku. Rytmiczność tych zestawów także jest umiarkowana. Wydaje mi się, że bas AN-J/SP jest tak zaprojektowany celowo. Po prostu pasuje do wzmacniaczy lampowych, które także w dziedzinie basu mają ograniczenia jakościowe.

Po odsłuchu AN-J/SP postanowiłem posłuchać zestawów Imagination, aby stwierdzić jak się posunęły nasze wymagania, jak wyglądają aktualne fascynacje. Imagination ukazały detaliczność, szybkość, scenę z zupełnie innego wymiaru jakości. Nie będę się wdawał w wypisywanie różnic. To nie ma sensu. Nie mam zamiaru na siłę zmieniać utartych przekonań. Po pobycie na tegorocznej wystawie high-end we Frankfurcie, stwierdziłem, że istnieje kilkaset sposobów wydania dużych pieniędzy na zestawy głośnikowe. Ale czy byłbym usatysfakcjonowany oferowanymi wyborami?

Nie chciałbym, aby opis AN-J/SP został źle zinterpretowany. Uważam, iż fani firmy AN mają powody, aby kochać te zestawy. AN mają kilka mocnych zalet: precyzyjne stereo, spory bas, umuzykalnioną średnicę. Szczególnie Maciej pozytywnie odnosi się do tej konstrukcji. Osobiście jestem w silnym polu rażenia zestawów o szerokości 17 cm - Imagination. (ms)

Opinia 2
Po dwu i pół letniej przerwie ponownie nadarzyła się okazja do przesłuchania kolumn Audio Note. Jest zupełnie oczywiste, że bagaż posiadanych doświadczeń wpływa na nasz odbiór brzmienia. A w okresie od rozstania z "jotkami" do teraz przewinęło się przez nasz pokój odsłuchowy sporo ciekawych zestawów. Z tego powodu niniejszy test był dla mnie szczególnie interesujący. Nie tylko testowane były kolumny, ale testowana była również ewolucja mojego gustu.

W tej chwili mogę powiedzieć, że największe zmiany zaszły w ocenach basu. Wzrosły moje oczekiwania i w tej materii możliwości AN-J już mnie nie satysfakcjonują tak jak kiedyś. Muszę też dodać, że JD również ten zakres ocenił najniżej. Co najwyżej jako średnią mogę ocenić kontrolę wybrzmienia. Zdecydowanie przydało by się poprawienie zwartości oraz kontroli. Są też w tym zakresie przebarwienia. Natomiast potęga brzmienia niskich rejestrów może się podobać. Całościowo brzmienie jest w miarę obfite, ma niezłą podstawę, ale nie jest przebasowane.

Ciekawsze jest natomiast odtwarzanie średnicy. Pewne drobne zakolorowania są słyszalne i to może nawet stworzyć wrażenie, że zestawy za bardzo grają swoim dźwiękiem, o trochę papierowej barwie. Ale po krótkiej akomodacji, po oswojeniu się z tym charakterem, można znaleźć wiele korzystnych cech. Barwy są całkiem żywe, nie brak instrumentom plastyczności. Pomimo wprowadzenia do brzmienia własnego piętna, AN-J na swój sposób są jednak dość przezroczyste akustycznie. Chodzi mi o to, że są w stanie przekazać zmiany w charakterze płynącego do nich sygnału, choć pierwsze wrażenie sugeruje coś innego. Można się skupić na tym co stanowi własny charakter kolumn, a można skupić się na tym co jest oprócz tego. Oczywiście AN-J były szczególnie uprzywilejowane - przy ich pomocy przesłuchaliśmy całą serię wzmacniaczy. Ale nawet bez tego dodatkowego bagażu doświadczeń, w trakcie odsłuchu naszych podstawowych serii płyt dało się zauważyć różnicowanie sposobu prezentacji nagrań. Jeszcze raz wrócę do demonstracji przeprowadzonej osobiście przez Qvortrupa. Prezentował on nagrania różnych skrzypiec (Stradivariego oraz któregoś z innych starych mistrzów) i podkreślał, że sprzęt wyraźnie przekazywał różnice między tymi instrumentami. Wówczas wykorzystywane były kolumn AN-E, ale AN-J też są w tej materii dobre.

Wysokie tony były bardziej schematyczne niż średnica. Generalnie są one nieźle wyważone w stosunku do reszty pasma, ale niektórych pozytywnych cech brakuje. Klarowność, eliminacja szumiących podbarwień mogłyby być lepsze. W szczególności kłopotliwe bywają sybilanty czy niektóre gwałtowne transjenty. Natomiast mimo tych ograniczeń zupełnie akceptowalne były ostro grane utwory P.J. Harvey z płyty "Dry", a przecież materiał ten bezlitośnie eksponuje wszelkie szorstkości.

AN-J/SP potrafią zapewnić całkiem żywe brzmienie o sporej skali. Przy uważnym odsłuchu zauważalne są ograniczenia w odtwarzaniu szybkich transjentów. Prawdziwej dynamiki w niskim basie też tu nie spotkamy. Żywość brzmienia jest jednak prawie zawsze satysfakcjonująca. W gruncie rzeczy ograniczenia potęgi brzmienia widoczne w nielicznych trudniejszych nagraniach testowych w większości przypadków wcale się nie ujawniają i "jotki" brzmią całkiem obficie. Żwawa natura AN-J ma istotne znaczenie w tworzeniu komunikatywności brzmienia.

Stereofonia AN-J ma szereg zalet. Spora jest scena, nie brakuje ani ofensywności pierwszego planu, ani głębi, ani szerokości. Dobra jest też stabilność ustawienia źródeł na scenie. Nie ma co prawda tej super ostrej lokalizacji i ultra precyzyjnych konturów, które od czasu do czasu oferują niektóre kolumny, źródła są niekiedy nieco powiększone, ale mimo wszystko "jotki" są po prostu dobre. Szczególnie dobra jest namacalność źródeł i to w różnych obszarach sceny, a nie tylko na pierwszym planie. Do tego instrumenty nie są zawieszone w próżni, w ich otoczeniu czuje się całkiem wyraźnie aurę pomieszczenia.

Analityczność nie jest utrzymywana na stałym poziomie. Niedostatki ujawniają się zwłaszcza na krańcach pasma i wiążą się głównie z wspomnianymi ograniczeniami w prezentacji barw. Natomiast średnica zapewnia dobre wrażenia ogólne i subiektywnie kolumny te wypadają lepiej niż w ocenie formalnej. Instrumenty są odseparowane od siebie nawzajem, a zarazem każdy z nich tworzy sensowną całość. Brzmienie nie jest jednostajne. Namacalny, urozmaicony spektakl może się podobać i ma sporą sugestywność.

Jeden ze znajomych po krótkim odsłuchu stwierdził, że AN-J brzmią mało nowocześnie. Jest to niejednoznaczne określenie, bo co właściwie ma się kryć za słowem "nowoczesne brzmienie" w odniesieniu do głośnika. Ale z drugiej strony osobiście odebrałem to dokładnie tak samo. AN-J są dla mnie udanym przykładem kolumn trochę nienowoczesnych. Co przez to rozumiem? Otóż Audio Note nie stara się za wszelką cenę eliminować wszystkich podbarwień, jak sądzę przyjemny koloryt jest przez konstruktorów świadomie tolerowany. Poza tym nie widać starań o uzyskanie dobrej szybkości, natomiast zadbano o rozmach i żywość barw. W sumie jest to interesująca mieszanka, którą trudno bezwarunkowo polecać. Kolumny te mają pewien urok, z którym warto się osobiście zapoznać. (GS)

Jeśli mają Państwo uwagi dotyczące tej strony lub zauważyliście na niej błędy, dajcie nam znać.
Kliknięcie na niniejszy link spowoduje uruchomienie w nowym oknie formularza, przy pomocy którego można przekazać uwagi do redakcji.
Copyright © 1991-2019 Magazyn Hi-Fi, Gdynia, Poland
logo hifi.pl