Uwaga!

Trwają prace techniczne na witrynie hifi.pl. Dopóki widoczny będzie niniejszy komunikat prosimy:
- nie zamieszczać ogłoszeń na giełdzie
- nie logować się na swoje konto
- nie rejestrować nowych kont na hifi.pl
- jeśli jesteście Państwo zalogowani prosimy o jak najszybsze wylogowanie

Przewidujemy, że czas trwania prac nie przekroczy 30 minut. W tym czasie można normalnie korzystać z treści zamieszczonych na hifi.pl.

Kiedy niniejszy komunikat zniknie będzie to oznaczało, że prace zostały zakończone i możliwe jest korzystanie z wszystkich funkcji witryny.

Przepraszamy za wszelkie niedogodności wynikające z prowadzony prac.

Start Pomoc Kontakt Reklama O nas Zaloguj Rejestracja

Witryna hifi.pl wykorzystuje ciasteczka (cookies). Proszę kliknąć aby uzyskać więcej informacji.

Roksan Caspian


recenzja pierwotnie opublikowana w październiku 1999
Wymiary: b.d.
Wyjścia: standardowe, koncentryczne (BNC)
Cena (październik 1999): 6.611 zł
Zestaw wykorzystany przez JD i MD: LFD LS0/PA2M, Zoller Design Metropolis Imagination
Zestaw wykorzystany przez RS i GS: LFD LS0/PA2M, zestawy samodzielnie skonstruowane z głośników Scan-Speak Revelator i 18W8545
Testowano w grupie wraz z: Audio Refinement CD Complete, AVI S2000MC, Helios CD3, Roksan Caspian

Roksan to dobrze znany brytyjski producent, choć jak wiele innych firm z tego kraju, ta też jest prowadzona przez imigrantów. Roksan zaczynał jako firma niezależna, potem przez pewien czas należał do grupy Verity (czyli Mission), a w ubiegłym roku został odkupiony przez starych właścicieli. Seria Caspian obejmuje odtwarzacz CD, wzmacniacz zintegrowany, tuner, możliwy jest też wariant z końcówką mocy.

Caspian CD ma dość nietypową szatę graficzną, chodzi głównie o szufladę, na której kładzie się płytę CD. Sama płyta przednia wykonana jest z 5mm aluminium i pomalowana na kolor stalowy, z czarnymi, dużymi guzikami funkcyjnymi. Pokrywa górna wykonana jest z stali o grubości 1,6 mm. Na ściance przedniej, na środku, zamontowana jest dość gruba klapka. Znajduje się na niej skromny wyświetlacz oraz logo firmy. Wyświetlacz pokazuje jedynie numer utworu i czas trwania w jednym z trzech wariantów.

Całość sprawia bardzo pozytywne wrażenie obcowania ze sprzętem wysokiej klasy dodatkowo dość oryginalnym. Przy pierwszym kontakcie z tą konstrukcją miałem wrażenie, że kiedy wcisnę przycisk służący do wysunięcia szuflady cała ta klapka po prostu wysunie się do przodu. Tak się jednak nie stało, pokrywa obróciła się jedynie do dołu (wzdłuż dolej krawędzi) odsłaniając otwór, z którego wysunęła się szuflada na płytę.

Roksan podaje że do zasilania urządzenia wykorzystywanych jest pięć osobnych, odseparowanych napięć, min. osobne zasilanie jest podawane do wyjściowego układu analogowego w celu maksymalnego odizolowania go od innych układów. Rzeczywiście w odtwarzaczu pracują dwa niezależne zasilacze, oparte na osobnych transformatorach toroidalnych (firmowanych przez Roksana). Jeden transformator dostarcza napięć do układu mechaniki, a drugi do obwodu audio. W zasilaczu do układów sygnałowych wykorzystano kondensatory o pojemności 3,300µF firmy Jamicon. Roksan podaje również, że przed zasilaczem znajduje się filtr sieciowy, który wygładza napięcie sieciowe i separuje je.

Roksan zastosował w swojej konstrukcji sporo elementów pochodzących od dużych koncernów japońskich. Transport pochodzi z firmy Sanyo. W torze cyfrowym sygnału pracuje układ Yamahy YM7121C, jest to układ powierzchniowy wlutowany do płytki dwuwarstwowej od spodu. Na pytce od spodu jest wlutowany jeszcze jeden układ scalony, niestety moje czujne oko w tym wypadku okazało się bezradne, układ nie został on zidentyfikowany. Roksan w prospekcie reklamowym informuje że został zastosowany ich własny patent poprawiający dokładność odczytu lasera Laser Environment Enhancer Light (LL). Cały układ napędu przymocowany jest bardzo miękko do obudowy na elastycznych tulejkach gumowych i sprężynach.

Oprócz płytki głównej pod spodem znajduje się jeszcze jedna, dużo mniejsza odpowiedzialna za konwersję C/A i stopień wyjściowy analogowy, do niej wlutowane są pozłacane gniazda wyjściowe. Odtwarzacz wyposażony jest też w koncentryczne wyjście cyfrowe, ale zakończone gniazdem BNC zamiast standardowego RCA. W układzie sterowania pracuje duży scalak Sanyo. Konwersję cyfrowo-analogową wykonuje układ TD1035T BCC-DAC2 typu 'bitstream continuous calibration'. Jego rozdzielczość wynosi 18 bitów. (JD)

Opinia 1
Przyglądając się odtwarzaczowi Caspian odniosłem wrażenie, że to dość oryginalne urządzenie. Pierwsze odsłuchy przekonały mnie jednak, że aspekty brzmieniowe potraktowane zostały w sposób bardziej tradycyjny niż wzornictwo. Brzmieniu tego CD trudno cokolwiek zarzucić, jest ono wyważone. Caspian nie posiada żadnych większych niedociągnięć mogących wpłynąć niekorzystnie na postrzeganie dźwięku, z drugiej strony nie wyróżnia się też niczym wyraźnie na plus.

Miał przyjemne, nasycone barwy. Dźwięk średnicy był delikatny i klarowny, miły dla ucha, nie został też zanadto ani ocieplony ani wyostrzony. Zróżnicowanie zabarwienia pary skrzypiec w utworze "Spanish Harlem" R.Pidgeon było naturalne i czytelne. Z kolei gitary akustyczne w "You Got Me" R.Pidgeon, mogły wydawać się zbyt gładkie, utwór stracił nieco na motoryczności. Na dobrym poziomie podana została ilość detali na średnicy. Góra pasma byłą również delikatna i kwiecista, sporo było dźwięków z zupełnie najwyższych zakresów. W brzmieniu talerzy trochę brakowało metaliczności i chropowatości, chwilami wydawały się zbyt delikatne i ładne. W wyższych rejestrach było również sporo szczegółów.

Selektywność pojedynczych dźwięków pogarszała się nieco przy dynamiczniejszych fragmentach utworów, scena się nieco rozmazywała, nie była tak klarowna i czysta. Separacja źródeł stała na dobrym, ale nie rewelacyjnym poziomie. Zauważyłem też, że w przypadku szerszego instrumentarium obraz w głębi sceny ulegał lekkiemu rozmyciu, lokalizacja traciła na precyzji i przejrzystości. Przestrzenność nagrań mimo, że nie została ograniczona, to Roksana nie można pochwalić ani za nadzwyczajną otwartość sceny, ani jej obecność.

W brzmieniu Caspian panował pewien spokój, dźwięk momentami wydawał się minimalnie ociężały, choć swoboda dynamiki została ograniczona jedynie marginalnie. Zmniejszenie skoczności brzmienia spowodowane zostało przez nieznaczne pogrubienie dołu. Praktycznie w żadnym utworze nie odnotowałem jednak kłopotów z oddaniem tempa, jedynie akcenty dynamiczne mogły być nieco bardziej zdecydowane. Dynamicznym utworom brakowało też trochę wykopu na basie. Duże skoki dynamiki utworów symfonicznych nie robiły tak wielkiego wrażenia jak z innych CD. Niskie rejestry miały za to więcej masy i pomruku, kontrabas więcej oddechu i obecności. Gitara basowa mimo, że nie była tak dynamiczna i równa jak w czasie prezentacji z AR, to miała jednak bogatsze zabarwienie, była bardziej miękka i melodyjna.

Zebrawszy razem wszystkie swoje spostrzeżenia, miałem pewien problem z ogólną oceną tego odtwarzacza, trudno go jednoznacznie sklasyfikować, polecić czy odradzić. Bezsprzecznie oferuje wyważone i przyjemne brzmienie, jest chyba najbardziej uniwersalny spośród recenzowanych tu odtwarzaczy, nie powinien też zawieść potencjalnych nabywców - trudno bowiem znaleźć dziurę w całym. (JD)

Opinia 2
Jest to odtwarzacz o najlepszym wyważeniu pasma wśród testowanych, chociaż w pierwszej chwili odniosłem wrażenie przesadnej ekspozycji średnich i wysokich tonów kosztem basu. Z czasem to wrażenie jednak osłabło. Co jednak było szczególnie istotne, brzmienie pozbawione było podbarwień charakterystycznych dla Heliosa i AVI, nie jest to jednocześnie dźwięk tak suchy jak w Audio Refinement.

Słuchając Roksana szybko można docenić szybkość, kontrolę i precyzję basu. Jak stwierdził Radek, jest to spora ulga dla ucha. Niskie tony nie były szczególnie obfite, no ale ich ilość powinna być chyba wystarczająca dla większości słuchaczy, tym bardziej, że w zamian otrzymaliśmy czytelność lepszą niż u konkurencji. Wyższy bas nie był mocno uwypuklony, przez co kontrabas (Loussier) stracił nieco potęgi, a dolne rejestry wokali nie miały zbyt wiele ciepła. Zakres tan miał jednak zadowalającą sprężystość brzmienia, choćby w niższych rejestrach gitary. Ogólnie w niskich rejestrach panował porządek i stabilność, a przy tym uderzenia były szybkie i konkretne. Uszczuplenie wyższego basu sięgało średnich tonów. Brzmienie było bardziej zwarte, nie tak plastyczne jak w AVI. Instrumenty wybrzmiewały za to szybciej i pozostawały wolne od dodatkowego koloryzowania. Przy dłuższym słuchaniu doceniliśmy rzetelność przekazu i kontrolę prezentacji poszczególnych źródeł.

Średnie tony Roksana nie brzmiały jakoś bardzo kwieciście, barwy niższych partii średnicy nie były zbyt nasycone, trochę bardziej dźwięcznie zabrzmiały wyższe partie średnicy - całościowo dominowało wrażenie normalności dźwięku. Osobiście odebrałem dźwięk Roksana jako trochę sterylny, chwilami nazbyt chłodny i świeży, z drugiej strony nie wyostrzony i nie agresywny.

Górna część pasma to także sztywność i szybkość, a nie wielobarwność. Myślę, że blachy mogłyby różnić się bardziej między sobą, ale ogólnie nie było źle, metaliczność brzmienia została nieźle przekazana. Porównując górę duetu Helios-AVI, Roksan brzmiał może i mniej atrakcyjnie, dostarczał jednak o wiele więcej informacji. Chociaż instrumenty nie grają całym swym potencjałem, Roksan oferuje brzmienie świeże i dobrze wybalansowane, im dłużej się go słucha, tym bardziej się podoba, łatwo wybacza się drobne niedociągnięcia. Jak trafnie to podsumował Radek, dźwięk nie jest "podpicowany", a co najwyżej trochę zbyt monotonny.

Dynamika okazała się zaletą Roksana. Przede wszystkim odtwarzacz zaoferował najszybszy bas spośród całej czwórki. Stopa miała szybki atak i nie wybrzmiewa długo. Właściwie wszystkie instrumenty grały dynamicznie, separacja źródeł była bardzo dobra w całym paśmie, a muzyka nasycona witalnością i pulsem. Walking basu w nagraniach jazzowych był sprężysty i wyraźnie akcentowany, ostre rockowe kawałki toczyły się z ekscytującą motoryką. Caspian radził sobie z tymi nagraniami, które na podstawie dotychczasowej praktyki zwykłem uważać za wymagający test dla sprzętu. Roksan ma właściwie tylko jedno poważniejsze ograniczenie dynamiczne - nie buduje ogólnej potęgi dźwięku tak jak niektórzy konkurenci, nie daje takiego wrażenia pełni i obfitości w orkiestrowych forte czy też przy odtwarzaniu tłustych basów elektrycznych. Brzmi za to lepiej i dynamiczniej w mikro-skali. Źródła nie przeszkadzały sobie, bo mimo ograniczonych barw dla każdego było miejsce na scenie, każdy instrument grał wyraźnie i bez spowolnień. Nawet w głośnych fragmentach słychać bylo skoki dynamiki.

Nie tylko równowaga tonalna i dynamika to silne strony Roksana. Jak chodzi o stereofonię i przestrzeń, to odtwarzacz ten też pokazał dobrą klasę. Caspian kreował rozbudowaną scenę. Radek szczególnie zwrócił uwagę na jej szerokość, większą niż u któregokolwiek z konkurentów (model mógłby nosić nazwę Panorama), choć i wybudowanie głębi też było całkiem niezłe. Co ważne, scena była oczywista i czytelna dla ucha. Źródła miały określone miejsca, były trwale wkomponowane w otoczenie, bez trudu można było określić ich położenie, a przy tym nie były one zbyt szerokie. Roksan nie buduje sceny wysuwając instrumenty w stronę słuchacze, odbywa się to raczej w oparciu o odsuwanie poszczególnych planów i rozszerzanie horyzontu. Jak jest najlepiej? Wgłąb czy do przodu? A może na boki? Tak czy inaczej naszym zdaniem zdolności stereofoniczne odtwarzacza były bezkonkurencyjne w tym teście, głównie z uwagi na realizm przekazu i łatwość z jaką przychodziło tworzenie sugestywnego wrażenia przestrzeni.

Poza stereofonią, właśnie detal i analityczność wyróżniają Roksana. Bez względu na ograniczenia barw, do ucha docierała największa ilość informacji ze sceny, szczególnie w obrębie średnich i wysokich tonów. Mimo wrażenia lekkiej sterylności, czy nawet ujednolicenia brzmienia, Roksan potrafił dostarczyć cały szereg niuansów pomijanych przez inne, "przyjemniej" grające odtwarzacze. Analityczność Caspiana w porównaniu z konkurencją była bardzo dobra, w odtwarzanym materiale zawsze panował porządek, ilość informacji trafiających do ucha była największa w całym teście. Instrumenty i głosy były jakby bardziej obnażone.

Odtwarzacz jest może nieco matowy (według Radka) czy sterylny (ja wolałbym to określenie), no i ma pewne ograniczenia budowaniu potęgi brzmienia, ale to właściwie wszystko co można mu zarzucić. Przy dłuższym słuchaniu wrażenia są bardzo pozytywne. Dźwięk zwarty, nie koloryzowany, radzi sobie dobrze z każdym rodzajem muzyki choć do rockowego grania konkurencyjny jest Helios. Roksan jest co prawda najdroższy, ale naszym zdaniem i najlepszy ze wszystkich czterech testowanych tu urządzeń. (GS)

Jeśli mają Państwo uwagi dotyczące tej strony lub zauważyliście na niej błędy, dajcie nam znać.
Kliknięcie na niniejszy link spowoduje uruchomienie w nowym oknie formularza, przy pomocy którego można przekazać uwagi do redakcji.
Copyright © 1991-2021 Magazyn Hi-Fi, Gdynia, Poland
logo hifi.pl