Start Pomoc Kontakt Reklama O nas Zaloguj Rejestracja

Witryna hifi.pl wykorzystuje ciasteczka (cookies). Proszę kliknąć aby uzyskać więcej informacji.

AMC CD9


Pierwsza publikacja w styczniu 2001
Cena: 1.230 zł
Wymiary: 430,82,288 mm
Wyjścia analogowe: Cinch
Wyjścia cyfrowe: Cinch-SPDIF
Masa: 4,2 kg
Testowano w grupie wraz z: AMC CD9, Cambridge Audio D300, Sony CDP-XB630, Technics SL-PG590

Sloganem używanym w prospektach AMC jest "brytyjski konserwatyzm - amerykańska fantazja". Patrząc na urządzenia AMC można je skojarzyć wyłącznie z brytyjskim konserwatyzmem. Wzornictwo jest bowiem bardzo tradycyjne i w CD9 nie spotkamy niczego zaskakującego, a zwłaszcza niczego zaskakującego dla osób już znających sprzęt tej marki. Podobnie jak Rotel i NAD, AMC produkuje urządzenia o skromnej szacie, które na dodatek niewiele się nie zmieniają z upływem lat. Osobiście nie mam zresztą nic przeciw temu. Wracając jeszcze do sloganu reklamowego, to nasuwa się też refleksja, iż trudno jest jednoznacznie stwierdzić z jakiego kraju pochodzi AMC. Główne biuro jest umiejscowione w Stanach Zjednoczonych, ale jest też drugie w Wielkiej Brytanii, swój udział w działaniach ma też współpracująca firma Weltronics, a produkcja odbywa się (oczywiście) na Dalekim Wschodzie. Prawdziwe będzie więc stwierdzenie, że AMC to firma międzynarodowa.

Przejdźmy do spraw technicznych. W CD9 zastosowano przetwornik CA typu MASH o rozdzielczości 18 bitów. Filtr cyfrowy działa z 4-krotnym nadpróbkowaniem. Analogowy aktywny filtr (5-biegunowy) został opatentowany przez AMC. Jak zapewnia producent napięcie wyjściowe jest dokładnie skalibrowane do zalecanego przez EIA poziomu 2V. W prospekcie mowa jest też o ręcznie dobieranych komponentach, ale co konkretnie się kryje za tym stwierdzeniem trudno powiedzieć na podstawie rutynowych oględzin. Wyjścia odtwarzacza nie są złocone.

Wyposażenie CD9 jest trochę uboższe niż to spotykamy zazwyczaj w odtwarzaczach japońskich. Oprócz elementarnych funkcji takich jak przeszukiwanie czy przeskok do kolejnego utworu AMC ma możliwość programowania a także trzy tryby powtórzeń. Powtórzenie całości płyty lub pojedynczego utworu można uruchomić zarówno z pilota jak też klawiszami na przedniej ściance, natomiast powtarzanie od punktu A do B wyłącznie z pilota. Licznik czasu ma też trzy tryby pracy, od początku utworu, do końca utworu i do końca płyty. Na pilocie oprócz klawiszy do wyboru funkcji znajduje się też klawiaturka do bezpośredniego wprowadzania numerów utworów. Natomiast obsługa szuflady jest możliwa wyłącznie przy pomocy klawisza na przedniej ściance. Podświetlany ciekłokrystaliczny wyświetlacz oprócz czasu pokazuje też uruchomione funkcje.

Opinia 1
Sprzęt towarzyszący: Zoller Metropolis Imagination, LFD LS0, LFD PA2M
Słuchacze: MD, JD

CD9 oferuje wyrównany, nie narzucający się charakter dźwięku. Brzmienie nie posiada cech szczególnych, dość trafnym określeniem jego charakteru wydaje się słowo przymglony, celnie określa zarówno specyfikę barw, jak też przestrzenność i dynamikę. W każdym z tych aspektów AMC ma nieco stonowany i pozbawiony swobody charakter.

Co by jednak nie mówić, brzmienie CD9 jest też całkiem równe i spójne. Wszystkie zakresy pasma wykazują podobny charakter tonalny, nieco oszczędny w prezentacji barw ale zważywszy na klasę cenową całkiem czysty.

Średnica nie posiada większych podbarwień, do pewnego stopnia można też śledzić zmiany wysokości i intonacji dźwięku. W prezentacji barw brakuje natomiast nasycenia i obecności. Nieznacznie wycofany został wyższy bas, co jest niewątpliwie powodem braku masy i wypełnienia na średnicy. Brzmienie instrumentów jest delikatne i nie drażniące z drugiej strony trudno się bardziej zaangażować w prezentowany materiał, trudno definiować barwy i kolorystykę instrumentów.

Podobne problemy dotyczą górnego zakresu. Brak mu swobody i nasycenia. Tu dźwięk przyciąga chyba jeszcze mniej uwagi niż na średnicy. Barwy są zbyt mało nasycone, transjenty i związane z nimi zmiany zabarwienia mało zauważalne, stonowany i delikatny charakter tego zakresu nie przysparza niestety pełni satysfakcji.

AMC nieznacznie faworyzuje zakres wyższej średnicy. Podbarwienie to jest zauważalne, ale na szczęście nie wpływa znacząco na zabarwienie tonalne, nie powoduje też większej irytacji u słuchającego. Zmienia się natomiast detaliczność dźwięku i to w raczej niekorzystny sposób. W nagraniach można usłyszeć więcej pogłosu w tym zakresie, ale pogorszeniu ulega przejrzystość sceny i separacja instrumentów. Detale z zakresu średnicy jakie oferuje CD9 nie poprawiają kontaktu z pomieszczeniem czy z instrumentami, wręcz przeciwnie powodują przymglenie dźwięku, jego mniejszą selektywność. Całkiem precyzyjnie CD9 potrafi natomiast zogniskować źródła, są one stabilne i czytelne, brakuje im jedynie wydzielenia. Należy pochwalić AMC za wysoką kulturę przekazu dźwięku w bardziej energetycznych nagraniach, scena pozostaje tam dość czytelna, źródła stabilne, nie wkrada się zbyt wiele nieporządku.

Bas AMC jest nieco odchudzony, szczególnie w wyższym i średnim zakresie. Trudno się również pozbyć wrażenia jego pewnej miękkości. Z drugiej strony jest on najbardziej neutralny zwarty i szybki w całej grupie testowej. Dobrze - selektywnie i czytelnie - słychać było instrumenty niskotonowe nawet w bardziej skomplikowanych nagraniach. CD9 nie miał też problemów z oddaniem tempa takich nagrań jak "Summertime" Ala Jarreau, czy "Whipping" Pearl Jam, dźwięk był szybki i zwinny, miał zaznaczone akcenty. Ograniczenia dynamiczne oraz nazbyt lekki charakter dołu nie pozwoliły niestety AMC zabrzmieć okazale i potężnie w nagraniach z dużą ilością niskich składowych. Po nagraniu "Funny" M.Millera, czy "Need to" Korna pozostał pewien niedosyt, brak potęgi i wykopu. CD9 brakuje na dole jedynie wykopu, nie ma natomiast wyraźnego efektu przesunięcia balansu tonalnego, jednostajnej dominacji średnicy. W dziedzinie mikrodynamiki odtwarzacz jest również ograniczony, transjenty instrumentów są zaokrąglone - szczególnie w tylnich planach nagrań.

CD9 jest urządzeniem zrównoważonym, nie ma wyraźnie zaznaczonego charakteru, stąd można mówić o jego sporej uniwersalności. Nieco wycofany charakter pozwala na długi nie męczący odsłuch, niestety pierwiastek emocjonalny zawarty w brzmieniu tego CD jest nazbyt przeciętny, takie też są ogólne wrażenia z odsłuchów. (JD)

Opinia 2
Sprzęt towarzyszący: kit na głośnikach Scan-Speak 18W8545/Revelator, LFD LS0, LFD PA2M
Słuchacze: PP, GS

Równowaga tonalna CD9 nie była co prawda wzorcowa, ale całkiem zadowalająca jak na niedrogie urządzenie. Odniosłem wrażenie, że mieliśmy tu do czynienia z lekkim ograniczeniem skrajów pasma (choć w odniesieniu do basu PP nie podzielił mojej opinii). Jedynie okolice przełomu średnicy i wysokich tonów wydały się trochę ofensywniej podane.

Wysokie były troszkę za mało rozciągnięte, brakowało im "ostatniego bitu informacji", powietrza. Ten uszczerbek uważam jednak za zjawisko zupełnie marginalne, nie czynił bym z tego powodu poważniejszych zarzutów nawet gdyby chodziło o odtwarzacz dwa lub trzy razy droższy. Natomiast w zakresie nieco niższych częstotliwości to już ujawniła się wspomniana ofensywność i lekkie zabarwienia. Spotkaliśmy takie zjawiska jak drobne zapiaszczenie sopranu, okazjonalne kłopoty z kontrolą sybilantów, czy też nieznaczną szklistość wyższych rejestrów skrzypiec lub saksofonu. Zauważalny był poza tym pewien kontrast tej części pasma z bardziej stonowanym charakterem pozostałych zakresów.

Bas posiadał całkiem dobry koloryt. Jak sygnalizowałem wcześniej PP doszukał się w tym zakresie pewnego przerysowania, ale przyznam, że nie mogę podzielić tej opinii. Cały czas konsekwentnie oceniałem bas jako czysty, zwarty i dobrze kontrolowany.

AMC okazał się być urządzeniem brzmiącym całkiem żwawo, aczkolwiek nie potężnie. Energia i skoczność były wystarczające by uniknąć wrażenia nudy. Motorykę basu i jego rytmiczność należy zaliczyć do mocnych stron tego urządzenia. Zarówno walking kontrabasu w nagraniach jazzowych jak również sekcja rytmiczna w muzyce pop/rock miały wyraźny puls. Całkiem niezła była też szybkość dźwięków transjentowych. Dla demonstracji możliwości AMC najlepszy był żywy, rytmiczny materiał. W przypadku nagrań klasycznych realizm był nieco mniejszy, instrumentom i głosom zabrakło wewnętrznego zróżnicowania. W sumie wyłonił się dość klarowny obraz możliwości dynamicznych CD9. Minusy to ograniczenie ogólnej skali dźwięku oraz mikrodynamiki. Zaś żywość i rytmika to atuty odtwarzacza.

Zdolność do separacji instrumentów bądź głosów w bardziej skomplikowanych nagraniach była całkiem satysfakcjonująca. CD9 dawał też możliwość oceny struktury harmonicznej i artykulacji pojedynczego źródła. Natomiast szczegóły w skali mikro zostały zaprezentowane oszczędnie. Trudności sprawiała reprodukcja lokalnej akustyki poszczególnych instrumentów (ich konturów), jak również akustyki pomieszczeń (ich krawędzi), w których zrealizowane zostały nagrania. Także ciche szczegóły artykulacyjne w bardziej skomplikowanych nagraniach były mało czytelne.

Dość przyzwoicie ogniskowane były źródła na stereofonicznej panoramie. Przejrzystość akustyki była też całkiem dobra jak na niedrogie urządzenie. Samo zdefiniowanie sceny już się z reguły wymykało AMC, ale w tak tanim odtwarzaczu nie jest to nic zaskakującego.

Z grona testowanych w niniejszej grupie odtwarzaczy trudno by mi było wyłonić faworyta. Każdy miał swe wady i zalety. Tak też było w przypadku AMC. Chwilami wydawał mi się on dość atrakcyjny na tle konkurentów, ale wystarczała nieraz zmiana odtwarzanej płyty by wrażenie to znikło. W każdym bądź razie można powiedzieć, że pod względem jakości brzmienia jest to dość bezpieczny zakup, nie obciążony żadnymi poważniejszymi wadami czy nazbyt silnie zaznaczonym charakterem własnym. Natomiast odtwarzacz ten co nieco ustępuje konkurentom w dziedzinie kontaktu organoleptycznego. (GS)

Jeśli mają Państwo uwagi dotyczące tej strony lub zauważyliście na niej błędy, dajcie nam znać.
Kliknięcie na niniejszy link spowoduje uruchomienie w nowym oknie formularza, przy pomocy którego można przekazać uwagi do redakcji.
Copyright © 1991-2017 Magazyn Hi-Fi, Gdynia, Poland
logo hifi.pl