Start Pomoc Kontakt Reklama O nas Zaloguj Rejestracja

Witryna hifi.pl wykorzystuje ciasteczka (cookies). Proszę kliknąć aby uzyskać więcej informacji.

Kiedy warto budować sprzęt audio DIY

Tytułowy dylemat w branżowej prasie zazwyczaj jest wykorzystywany jako kanwa do pisania felietonów. Postaramy się jednak trzymać jak najdalej od takiej konwencji i podejść do zagadnienia w miarę możliwości metodycznie. Ten artykuł ma konkretny cel - powstał by pomóc osobom, które zastanawiają się nad budową sprzętu DIY na własny użytek, a przy tym nie mają doświadczenia w tej materii.

Zależnie od okoliczności podjęcie decyzji o zaangażowaniu w DIY może być bardzo trudne, ale w niektórych przypadkach może być całkiem łatwe. Ważne jest żeby decyzja nie była podejmowana impulsywnie lecz by opierała się na konkretnych przesłankach.

Zacznijmy od listy pytań, które powinniśmy sobie postawić na samym wstępie. Trzeba rozważyć następujące kwestie:
- zakładany budżet projektu,
- czas, który planujemy poświęcić na pracę przy projekcie
- wymagany (spodziewany) termin realizacji
- techniczne założenia projektowe
- założenia projektowe dotyczące cech użytkowych
- oczekiwania dotyczące wykończenia i estetyki
- poziom oczekiwań co do klasy jakościowej sprzętu
- czy nasz sprzęt ma być oparty na gotowym projekcie czy zaprojektowany od podstaw
- wybór między samodzielną realizacją projektu a zleceniem projektu innej osobie
- nasza wiedza techniczna dotycząca sprzętu, który chcemy zrobić
- wiedza osób, które mogą nam pomóc, czy też mają wykonać dla nas cały projekt
- poziom ryzyka, który jesteśmy w stanie zaakceptować

Jak widać w grę wchodzi sporo zagadnień. Staraliśmy się jednak, aby nie pominąć żadnego ważnego czynnika. Mimo wszystko przy odrobinie dyscypliny można dość szybko wykonać analizę, która pomoże nam w podjęciu racjonalnej decyzji.

Wielkość budżetu

Mały budżet jest silnym przeciwwskazaniem dla DIY. Budowanie taniego sprzętu DIY zwykle jest nieopłacalne. Nawet budowanie niedrogich zestawów do montażu (tzw. kitów) też nie jest zbyt atrakcyjne. Generalnie trudno jest samodzielnie zbudować jakiekolwiek urządzenie hi-fi o przyzwoitej jakości technicznej i estetycznym wyglądzie za mniej niż kilkaset złotych, a za taką kwotę można nabyć na rynku wtórnym całkiem dobre wzmacniacze czy kolumny.

Tradycyjnie bolączką tanich projektów DIY są obudowy, czy to kolumn czy elektroniki. Wykonanie estetycznie wykończonych obudów w profesjonalnych warsztatach sporo kosztuje, co automatycznie niweczy możliwość realizacji projektu w niskiej cenie. Do niektórych projektów można wykorzystać gotowe obudowy, ale te lepiej wykonane też nie są tanie. Oczywiście istnieją alternatywy. Można stosować mniej estetyczne prowizorki, elementy pochodzące z demobilu czy demontażu, można wykonać pewne elementy samodzielnie. Tu jednak pojawia się gąszcz różnych opcji i kompromisów, które każdy musi sam ocenić indywidualnie. Nie jesteśmy w stanie omówić tej tematyki, ale polecamy wstrzemięźliwość w ocenach.

Tanie DIY ma sens głównie wtedy gdy chcemy się czegoś nowego nauczyć lub po prostu samodzielny montaż sprawia nam przyjemność. Tanie DIY może też nabrać sensu gdy pojawią się szczególne dodatkowe okoliczności - będziemy o tym pisać w dalszej części artykułu. W miarę wzrostu budżetu projektu atrakcyjność DIY rośnie, ale też tylko do pewnego poziomu. Górna granica atrakcyjności projektów DIY jest silnie zależna od innych czynników i musi być ustalona indywidualnie. O tym też napiszemy nieco dalej.

Czas

Osoby rozważające podjęcie realizacji swojego pierwszego projektu DIY często nie są w stanie ocenić i docenić znaczenia czasu. Lekceważenie tego aspektu jest jednak niebezpieczne. Praktyka pokazuje, że realizacja projektów DIY zwykle trwa dłużej niż to jest pierwotnie planowane. Jeśli potrzebujemy sprzętu szybko i w ściśle określonym terminie, to DIY nie jest dobrym wyjściem.

Jest mnóstwo przyczyn, które mogą spowodować opóźnienie. Niepewność dotycząca czasu realizacji występuje nawet w przypadku montowania sprzętu według gotowych projektów. Często spotyka się nieterminowych podwykonawców lub dostawców. Ocena własnych możliwości też bywa przesadnie optymistyczna. Nieraz okazuje się, że nawet proste z pozoru prace zajmują więcej czasu niż to było planowane.

Natomiast w przypadku sprzętu, który ma być zaprojektowany od podstaw niepewność czasu realizacji i nakładu pracy rośnie znacząco. Prace projektowe mogą się ciągnąć bardzo długo, a wszelkie próby oszacowania tego czasu są bardzo ryzykowne. Tak więc zabierając się za projekt DIY powinniśmy wyjść z założenia, że terminy są sprawą płynną, a poświęcenie własnego czasu nie jest dla nas ciężarem.

Wymagania techniczne

Wobec ogromnej obfitości i zróżnicowania sprzętu audio dostępnego na rynku może się wydawać, że każdy znajdzie dla siebie coś odpowiedniego, a głównym problemem będzie czas potrzebny na poszukiwania. W rzeczywistości wcale tak nie jest. Producenci sprzętu audio w zdecydowanej większości przypadków skłaniają się ku typowym schematom działania i niechętnie stosują mniej popularne założenia projektowe. Okazuje się, że niektóre całkiem proste i niewyszukane rozwiązania konstrukcyjne czy parametry techniczne są rzadko stosowane w komercyjnej produkcji. Bywa też tak, że produkty, które spełniają nasze założenia mają bardzo wygórowane ceny.

Dla ilustracji weźmy kilka przykładów. Niełatwo znaleźć tak banalny produkt jak dwudrożne kolumny z dwudziestokilkulitrową obudową zamkniętą. To samo dotyczy pasywnych przedwzmacniaczy o niewysokiej impedancji wejściowej. Co prawda stawiają one zwiększone wymogi względem podłączonego źródła, ale za to ułatwiają sterowanie wzmacniaczy mocy o niższej impedancji wejściowej lub sterowanie nieco dłuższych kabli. Trudne zadanie będą też mieli miłośnicy kolumn aktywnych, bo oferta takich zestawów jest umiarkowana. Jak widać nie trzeba wcale szukać egzotycznych rozwiązań, by znaleźć braki na rynku.

Tu pojawia się wdzięczne pole dla realizacji projektów DIY. Oczywiście muszą być spełnione inne wymagania, zwłaszcza te dotyczące kosztów i nakładu czasu - nie każdy projekt DIY o oryginalnych założeniach technicznych będzie racjonalnie uzasadniony. No ale jeśli mamy kłopoty ze znalezieniem sprzętu spełniającego nasze założenia techniczne, to warto poważnie zastanowić się nad opcją wykonania projektu DIY.

Wymagania funkcjonalne

Analiza spotykanych na rynku rozwiązań funkcjonalnych wygląda dokładnie tak samo jak analiza rozwiązań konstrukcyjnych i parametrów technicznych. Na pozór wydaje się, że mamy ogromną obfitości rynkowej oferty, a w praktyce okazuje się, że niektóre stosunkowo proste pomysły funkcjonalne są trudno osiągalne. I tym razem dodam jeszcze przykłady dla ilustracji.

W fabrycznej produkcji rzadko uwzględnianym wymogiem jest dobry dostęp do wewnętrznych elementów urządzenia pozwalający na łatwą wymianę poszczególnych części. Drugi przykład bazuje na osobistym doświadczeniu. Nigdy nie spotkałem na rynku regulatora głośności, który zrealizowałby mój wymyślony ideał. A ten ideał to 100-pozycyjny regulator skokowy, z cyfrowym wyświetlaczem nastawy od 0 do 99, ze zmiennym skokiem odpowiednio dobranym do moich potrzeb. Nie mam nadziei by ktokolwiek taki regulator wyprodukował. Albo będę korzystał z regulacji głośności, kóra mi nie odpowiada, albo zrealizuję projekt DIY.

Wzornictwo

Wśród osób samodzielnie budujących sprzęt DIY trafiają się prawdziwi artyści, którzy potrafią wykonać bardzo efektowne wizualnie urządzenia. No ale średnio rzecz biorąc w DIY trudno jest osiągnąć taki sam poziom jakości wykończenia jak w produkcji fabrycznej, a w każdym bądź razie trudno jest to osiągnąć przy zachowaniu rozsądnej ceny. Z drugiej strony jeśli mamy wyjątkowe wymagania dotyczące wyglądu sprzętu i jesteśmy gotowi zapłacić za realizację swych celów, to DIY może się okazać najlepszym wyjściem. Czasami będzie wręcz wyjściem jedynym. Nawet jeśli zlecimy jakiś wybitnie nietypowy projekt producentowi sprzętu audio, to de facto też będzie to jednostkowa realizacja, którą prawdopodobnie moglibyśmy zlecić sami na własną rękę. Oczywiście wiele firm oferuje specjalne warianty wykończenia robione pod indywidualne zamówienie. To daje spore możliwości, ale jednak wciąż ograniczone. W przypadku budowy sprzętu DIY wygląd naszego urządzenia ograniczać będzie tylko nasza fantazja, nasz budżet, dostępne materiały i dostępne technologie obróbki tychże materiałów. Obracamy się tu jednak w sferze tak zindywidualizowanej, że nie ma sensu silić się na jakieś analizy czy porady.

Nietypowe kombinacje założeń projektowych

Czasami można z kilku bardzo prostych założeń projektowych stworzyć bardzo nietypowe połączenia, nieosiąglane na rynku. Powiedzmy, że chcemy mieć nietypowe wymiary wzmacniacza, chcemy zastosować zaawansowany układ elektroniczny zbudowany z podzespołów najwyższej jakości, ale nie chcemy wydawać pieniędzy na drogą obudowę, bo nie zależy nam na eleganckim wykończeniu. Chyba szkoda czasu na poszukiwanie gotowego, firmowego wzmacniacza o takich właściwościach, choćby dlatego, że firmy nie mają zwyczaju łączyć ekskluzywnej elektroniki z tanimi obudowami o nietypowych proporcjach. Przy takich założeniach lepiej od razu zainteresować się DIY. A przecież zdefiniowane w tym przykładzie wymogi są w gruncie rzeczy bardzo proste. Na podobnej zasadzie można stworzyć wiele innych kombinacji nieosiągalnych lub trudnodostępnych.

Poziom oczekiwań jakościowych

Czy poziom jakościowy jaki chcemy osiągnąć może być argumentem za lub przeciw realizacji projektu DIY? W pierwszej chwili można pomyśleć, że w sensie technicznym nie ma ograniczeń i można zbudować zarówno prosty sprzęt klasy podstawowej jak i sprzęt ekstremalnie high-endowy.

Już wspominaliśmy, że tanie projekty DIY z reguły nie są ekonomicznie konkurencyjne w porównaniu z ofertą wybrobów fabrycznych, zwłaszcza używanych. No ale w sensie technicznym nie ma przeszkód by zrealizować niedrogie DIY.

Natomiast z drugiej strony skali pojawiają się inne problemy. Im wyższe ambicje chcemy zaspokoić, tym wyższe są wymagania dotyczące kompetencji konstruktora i wymagania dotyczące zaplecza technicznego. Mając pewne doświadczenie konstrukcyjne, przyzwoitą wiedzę teoretyczną oraz średnio wyposażony amatorski warsztat z podstawowym sprzętem pomiarowym, można z pewnością zrobić sprzęt wysokiej klasy, a nawet pokusić się o wykonanie sprzętu bardzo wysokiej klasy. Ale wykonanie wyczynowego high-endu jednak wymaga profesjonalnego zaplecza technicznego, kosztownego sprzętu pomiarowego, możliwości wykonania eksperymentów i prób, gotowości do wykonania egzemplarzy badawczych czy prototypów. Rozwiązywanie najbardziej subtelnych zagadnień projektowych w warunkach amatorskich jest co najmniej trudne, często zbyt kosztowne, a czasami wręcz niemożliwe. Jak nam się wydaje, w warunkach amatorskich trudno jest przekroczyć poziom jakościowy spotykany w urządzeniach fabrycznych kosztujących kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Ryzyko

Dla osoby gotowej na podjęcie ryzyka decyzja o zaanagażowaniu w DIY jest stosunkowo łatwa. A jeśli ktoś jest bardzo ostrożny, to mamy sytuację odwrotną. Niezależnie od tego z jakim nastawieniem podchodzimy do tematu, tak czy inaczej poziom ryzyka trzeba jakoś oszacować.

O ryzyku związanym z niepewnością terminu zakończenia projektu i z ilością czasu potrzebnego na realizację już wspominaliśmy. No ale ryzyko ma też wymiar finansowy i co bodaj najważniejsze, w DIY zazwyczaj nie wiemy dokładnie jak dobrze wyjdzie nasz projekt, czy to pod względem jakości dźwięku czy pod względem jakości wykonania i wykończenia. Są trzy główne czynniki określające poziom ryzyka.

Po pierwsze komplikacja projektu. Zaprojektowanie poprawnych dwudrożnych kolumn z obudową zamkniętą i głośnikiem niskośredniotonowym o miękkiej membranie bez poważniejszych rezonansów w górze pasma jest dość łatwym zadaniem. No ale zaprojektowanie dwudrożnego bass-reflexu z głośnikiem o silnych rezonansach w górze pasma to już trudniejsza sprawa. Przeskok do konstrukcji trójdrożnych to kolejny szczebel na skali trudności. Wiele osób nie ma świadomości jak zmienia się ryzyko przy zmianie założeń projektowych, a zmienia się ono znacznie.

Oczywiście ryzyko maleje wraz ze wzrostem kompetencji projektanta. W gruncie rzeczy to właśnie wiedza ma kluczowe znaczenie w DIY. Wśród tych audiofili, którzy programowo preferują wyroby fabryczne, zwykle zauważalna jest niechęć wobec DIY. Po części jest to postawa uzasadniona. Za DIY zabierają się bowiem nieraz osoby, które mają małą wiedzę i nawet zbytnio się nie starają tej wiedzy poszerzać. Poza tym część bardziej doświadczonych majsterkowiczów z irytującym paternalizmem lansuje swoje ulubione rozwiązania oraz swoje opinie jako kanony projektowania sprzętu audio. Ludzie o takim podejściu chętnie krytykują konstrukcje profesjonalnych konstruktorów. To zjawisko nie mówi nam jednak niczego o DIY, a tylko pokazuje ułomności ludzkich charakterów.

Trzecim elementem ryzyka jest stopień nowatorstwa projektu. W tym kontekście nowatorstwo należy jednak rozumieć trochę niekonwencjonalnie, w sposób bardzo szeroki i zarazem bardzo indywidualny. Nowatorskie jest wszystko co będziemy robić po raz pierwszy. Tak więc nowatorskie jest zastosowanie głośnika, kórego nie znamy. Nowatorskie jest zastosowanie topologii wzmacniacza, której jeszcze nie próbowaliśmy. Nowatorskie jest też zlecenie wykonania obudowy firmie, z której usług nigdy nie korzystaliśmy. Nowatorskie jest nawiązanie współpracy z lakiernią, której jeszcze nie znamy.

Dodatkowe korzyści z DIY

Przy budowie sprzętu DIY występuje też kilka szczególnych zalet, które mają swoją samoistną wartość. Konkretnie chodzi o:
- dodatkową satysfakcję wynikającą czy to z samodzielnego wykonania urządzenia czy też z jego zindywidualizowanej formy
- poszerzenie ogólnej wiedzy o sprzęcie audio
- łatwość późniejszego rozwoju projektu, wprowadzania zmian czy udoskonaleń
- ułatwienie ewentualnej naprawy, bo przecież wiemy co jak i z czego jest zrobione

Ocena wartości tych zalet to sprawa subiektywna. Skłaniamy się ku opinii, że są to dość ważne czynniki. W szczególności ułatwienie serwisowania ma sporą wartość praktyczną.

Kiedy DIY ma największy sens? Podsumowanie

Możemy już wyróżnić kilka podstawowych argumentów, które przemawiają za wykonaniem sprzętu DIY. Pierwszy to hobbysyczna pasja, skonność do majsterkowania, do poznawania nowych rzeczy i zdobywania wiedzy. Ten argument ma charakter bezwzględny, hobby ma bowiem to do siebie, że nie musi być opłacalne ekonomicznie. Wygląda na to, że ten argument jest w praktyce najczęściej spotykany.

Drugi argument to zdefiniowanie nietypowych potrzeb (wspomnianych wyżej wymagań technicznych, funkcjonalnych, estetycznych, czy też ich kombinacji), które trudno zaspokoić przy pomocy standardowej oferty rynkowej. W tym przypadku konieczne będzie jednak spełnienie wstępnych parametrów finansowych i organizacyjnych. Pomimo tego, że istnieją bariery natury praktycznej, możliwość realizacji zindywidualizowanych założeń projektowych jako motywacja do budowy sprzętu DIY jest warta szczególnej uwagi. Dużo jest przypadków, gdy urządzenia za kilka czy kilkanaście tysięcy złotych mają braki/wady irytujące dla właścicieli. A chodzi zwykle o sprzęt, kóry ma być użytkowany wiele lat. Tak więc naszym zdaniem warto zwócić większą uwagą na ten aspekt. Myślę, że jest spora grupa osób, które skorzystałyby decydując się na zamówienie/wykonanie projektu DIY zamiast na akceptację niewygodnego kompromisu wybranego z oferty rynkowej. Tak więc jeśli macie wyraźnie zdefiniowane oczekiwania, których nie zaspakaja oferta dostępna w handlu, to warto dokładnie przeanalizować możliwość realizacji projektu DIY.

Trzeci argument to pojawienie się jednostkowej okazji. Okazje są przeróżne. Na przykład znajomy może udostępnić nam swoją wyjątkowo udaną konstrukcję. W nasze ręce mogą okazyjnie trafić cenne podzespoły. Okazja może powstać dzięki nawiązaniu jakichś kontaktów. Okazja może radykalnie podnieść atrakcyjność wykonania sprzętu DIY. Pamiętajmy tylko by w takiej sytuacji nie dać się ponieść emocjom. Odsyłamy do wcześniejszych fragmentów opisujących elementy ryzyka wpisane w DIY. Te ostrzeżenia pozostają aktualne.

Czwarty czynnik to możliwość wspólnej realizacji projektu w niedużym, zgranym gronie. Ta zasada nie działa automatycznie. Próba wykonania sprzętu DIY w większym zespole, gdy występują różnice w podejściu czy w założeniach to raczej recepta na sporą dawkę kłopotów, stresów a nawet kłótni i nieporozumień, ewentualnie przymusowa akceptacja niechcianych kompromisów. Tak więc odradzamy poszukiwanie wspólników na siłę. No ale jeśli znajdą się dwie lub trzy osoby zainteresowane realizacją wspólnie uzgodnionej koncepcji technicznej i oprócz tego osoby te podzielą się pracą, to atrakcyjność DIY poprawia się znacząco. Pojawiają się realne oszczędności finansowe i konkretne oszczędności czasowe. Wspólny wysiłek włożony w analizę techniczną i odsłuchy zwykle pozytywnie wpłynie na podniesienie końcowej jakości sprzętu. Znalezienie wspólników do realizacji projektu DIY nie jest proste. Szukanie partnerów w Internecie jest obarczone większym ryzykiem, ale na pewno warto popytać wśród znajomych.

Dla wielu osób, magnesem przyciągającym do DIY jest spodziewana oszczędność. Czy faktycznie jest to piąty czynnik przemawiający za realizacją projektów DIY? Różnie z tym bywa. Czasami nie ma żadnych oszczędności. Czasami można oszczędzić całkiem sporo. Temat wymaga szerszego omówienia. Na wstępie trzeba przede wszystkim poprawnie oszacować koszt potencjalnego projektu. Dlatego polecamy artykuł Kalkulacja kosztów DIY.

Jeśli mają Państwo uwagi dotyczące tej strony lub zauważyliście na niej błędy, dajcie nam znać.
Kliknięcie na niniejszy link spowoduje uruchomienie w nowym oknie formularza, przy pomocy którego można przekazać uwagi do redakcji.
Copyright © 1991-2017 Magazyn Hi-Fi, Gdynia, Poland
logo hifi.pl