Start Pomoc Kontakt Reklama O nas Zaloguj Rejestracja

Witryna hifi.pl wykorzystuje ciasteczka (cookies). Proszę kliknąć aby uzyskać więcej informacji.

Czy audiofile powinni polubić MP3?

15.04.2002

Stali czytelnicy zapewne zauważyli, że MP3 to temat, któremu poświęcam od dłuższego czasu sporo uwagi. Wzrost popularności tych plików powitałem przychylnie. No i w konsekwencji niejednokrotnie byłem z tego powodu krytykowany. Nasłuchałem się uwag od audiofili-hobbystów i od przedstawicieli specjalistycznych firm audio. Zdaniem mych adwersarzy MP3 to po prostu nie jest hi-fi. Twierdzą oni, że tam gdzie o audio mówi się na poważnie nie ma miejsca dla MP3. Zgodnie z takim rozumowaniem, jako przedstawiciel prasy specjalistycznej, a nawet można powiedzieć audiofilskiej, powinienem ten temat omijać z daleka. A jeśli już o nim piszę, to w pierwszej kolejności mym obowiązkiem jest jakoby krytyka złej jakości skompresowanej muzyki.

Skąd bierze się ta niechęć wobec MP3? Sami zainteresowani mówią głównie o swym przywiązaniu do wysokiej jakości. Niektórzy powołują się i na wyższe racje. Widzą w MP3 przejaw "macdonaldyzacji" kultury. No cóż, bez kurtuazji powiem wprost, iż tego typu argumentację uważam za mitologię. Twierdzę, że niechęć do MP3 bierze się z niewiedzy, krótkiej pamięci i braku wyobraźni. Niektórzy zwalczają też MP3 powodowani swoim interesem, ale to już zupełnie odrębny temat, którego tym razem nie będę rozwijał.

Według mej wiedzy wielu audiofili wypowiada się na temat MP3, choć w istocie nie znają tego zagadnienia praktycznie. Wychodzą oni z założenia, że skoro stosowana jest stratna kompresja, to format pozbawiony jest racji bytu niejako z zasady. No cóż, sprawa jest prosta. Jeśli ktoś nie poznał w praktyce, jakie są skutki kompresji, nie powinien się wypowiadać na temat jej stosowania. Trzeba najpierw zebrać trochę nagrań, sprawdzić je odsłuchowo w porządnym systemie audio, a nie przy pomocy tandetnych komputerowych głośniczków, porównać z innymi formami zapisu. Wtedy można dyskutować o konkretach. A konkrety są takie, że przy dobrze przeprowadzonej kompresji i przy wyższych przepływnościach jakość dźwięku wcale nie jest taka zła. Oczywiście nie zamierzam przyłączać się do tych, którzy twierdzą jakoby MP3 odsłuchowo były tak dobre jak CD. Owszem, są straty. Owszem, jest różnica w porównaniu z oryginałem. Nie oznacza to jednak wcale, że empetrójki to wyłącznie kupa śmieci o tragicznej jakości.

Brak wiedzy o MP3 to nie tylko brak osobistych doświadczeń odsłuchowych. To także brak znajomości techniki i urządzeń tworzących środowisko istnienia MP3. Zetknąłem się z opiniami, że przecież użytkowanie tradycyjnych mediów jest wygodniejsze, prostsze, łatwiejsze. Zwłaszcza wśród osób, które nie używają na codzień komputerów pokutują przekonania o rozlicznych wadach MP3. Z punktu widzenia osoby, która ma awersję do komputerów w ogóle korzystanie z MP3 faktycznie może się wydawać trudne. Dla takiego użytkownika trudna jest bowiem każda operacja wykonywana przy pomocy tego sprzętu. Dla tych, którzy już przeszli etap poskramiania hardware'u operowanie plikami staje się najwygodniejszą formą kontaktu z muzyką.

Wiele osób ma bardzo krótką pamięć. Zapomina się o tym, że magnetofon kasetowy był całkiem niedawno pełnoprawnym członkiem grupy urządzeń hi-fi. Zajmował co prawda w hierarchii miejsce niższe niż odtwarzacze CD czy gramofony, ale nie był usuwany poza obszar specjalistycznego audio. Do urządzeń hi-fi zaliczono też magnetofony DCC oraz odtwarzacze MD, media cyfrowe wykorzystujące stratną kompresję. Nikt nie protestował kiedy specjalistyczna prasa publikowała recenzje takich urządzeń. Skoro do grona urządzeń hi-fi zaliczono wymienione formaty, to i MP3 należy sklasyfikować tak samo, jako format hi-fi. Przy wyższych przepływnościach strumienia bitów jakość jest bowiem porównywalna z DCC, MD czy przyzwoicie nagraną kasetą magnetofonową. Argument, jakoby jakość MP3 była zbyt niska by mówić o hi-fi jest po prostu nie na miejscu.

MP3 można analizować nie tylko jako format zapisu, nie tylko jako rynek. Jest to też zjawisko społeczne. Zadziwia mnie sposób, w jaki postrzegają je przedstawiciele firm audiofilskich. Cóż oni widzą w MP3? Ano widzą tłumy młodzieży nastawionej na szybką konsumpcję i niską jakość. Widzą amatorów muzyki za darmo. Widzą obniżanie standardów kultury muzycznej i jakości technicznej nagrań. Natomiast nijak nie potrafią dostrzec swoich potencjalnych klientów.

Przecież i dawniej do audiofilskich zainteresowań dochodziło się zwykle stopniowo. Najpierw było jakieś radio czy radiomagnetofon, być może tani gramofon z wkładką piezoelektryczną. Były zainteresowania muzyczne. Na tej bazie rozwijało się zainteresowanie wysoką jakością dźwięku. I dodajmy od razu, że to zainteresowanie rozwijało się tylko u niektórych, nie tak znowu licznych miłośników muzyki. Zresztą nie jest to wcale schemat specyficzny dla sprzętu hi-fi. Niezależnie od rodzaju zainteresowań, potrzeba czasu i doświadczenia aby stać się koneserem. Dokładnie tak samo może być i z użytkownikami MP3. Każdy handlowiec i producent powinien jak najpoważniej traktować wielbicieli skompresowanych plików. Średnia wieku jest w tym środowisku niska i właśnie w tym gronie są potencjalni kandydaci na audiofili. Aby znaleźć audiofili wśród użytkowników MP3 trzeba ich jednak najpierw poszukać i podjąć próbę zainteresowania wyższą jakością. Niczego takiego jednak w branży audio dostrzec nie można. Dominuje postawa zamknięcia we własnym środowisku. Dość kuriozalnie wygląda w tym kontekście fakt, że firmy związane z audio żywo interesują się kinem domowym. A w tej grupie klientów melomanów jest akurat mało, odwrotnie niż w przypadku użytkowników MP3. Podkreślę jeszcze raz: branża audiofiska powinna szukać nowych klientów wśród ludzi, którzy słuchają muzyki.

Niestety, brak szerszych horyzontów objawia się też na inne sposoby. Nawet najbardziej ortodoksyjny audiofil powinien dostrzegać istnienie tych zastosowań, gdzie dopuszczalne są niższe poziomy jakości dźwięku, gdzie kluczowe znaczenie mają cechy czysto funkcjonalne. Choćby w sprzęcie samochodowym, przenośnych magnetofonach, zarówno tych prostych, pracujących jako dyktafony, jak i tych do zastosowań reporterskich. Odruchowa reakcja w światku audiofilskim jest taka, że przecież przy poważnym podejściu do jakości dźwięku nikt nie będzie się dopasowywał do wymogów wspomnianych segmentów rynku. Tego zresztą nie neguję, trudno aby przy specyfikacji nowych standardów jakość dźwięku obniżać do poziomu najmniej wymagającej aplikacji. Ale jeśli technika pozwala na swobodną migrację sygnału audio pomiędzy różnymi środowiskami bez poświęcenia jakości dźwięku w lepszych urządzeniach, to czemu mielibyśmy z tego rezygnować. Skoro skompresowane pliki dźwiękowe mają swe naturalne obszary zastosowań, to równie naturalne jest by pliki te mogły łatwo migrować ze swych pierwotnych środowisk do klasycznych systemów domowego audio. Kiedy zarejestruję wywiad w postaci skompresowanego pliku, a potem nie mogę tego nagrania odtworzyć w swoim głównym systemie audio, to to jest właśnie sytuacja nienaturalna.

Przy odrobinie wyobraźni można też dostrzec jak najbardziej audiofilskie korzyści z zastosowania plików, a przynajmniej potencjalną możliwość takich korzyści. Być może popularność MP3 w końcu utoruje drogę do rozpowszechnienia kompresji bezstratnej. Technologia ta wciąż pozostaje całkowicie niezagospodarowana w świecie audio, a gdyby było inaczej, już od wielu lat na zwykłych płytach CD jakość zapisu była by sporo wyższa.

Tak więc postarajcie się polubić pliki MP3. Postarajcie się je docenić. Wcale nie musicie przy tym wpadać w zachwyt nad ich jakością dźwięku. (GS)

Jeśli mają Państwo uwagi dotyczące tej strony lub zauważyliście na niej błędy, dajcie nam znać.
Kliknięcie na niniejszy link spowoduje uruchomienie w nowym oknie formularza, przy pomocy którego można przekazać uwagi do redakcji.
Copyright © 1991-2016 Magazyn Hi-Fi, Gdynia, Poland
logo hifi.pl