Start Pomoc Kontakt Reklama O nas Zaloguj Rejestracja

Witryna hifi.pl wykorzystuje ciasteczka (cookies). Proszę kliknąć aby uzyskać więcej informacji.

Nauka płynąca z badania kierunkowości kabli

31 maja 2000

Kierunkowość kabli należy do klasyki kontrowersyjnych tematów związanych z audio. Jeśli ktoś szuka okazji do burzliwej dyskusji, to w światku audiofilskim trudno o lepszy pretekst. Istnieją dwie szkoły. Jedni głoszą, że kierunkowość kabli istnieje, czego dowodem mają być liczne testy odsłuchowe. Drudzy twierdzą, że skoro przez kable płynie prąd zmienny to według znanych praw fizyki nie może być mowy o kierunkowości. Płaszczyzny kompromisu przy tak odmiennych podejściach nie widać.

Osobiście do sprawy podchodziłem raczej ostrożnie. Skłonny byłem powątpiewać w istnienie tego zjawiska - jednak nigdy nie zaliczałem się do grona wojujących propagatorów idei "bezkierunkowego kabla". Gdzieś w głowie tliła mi się zawsze pewna wątpliwość, jakieś przeczucie, że może jednak znajdzie się coś co wytłumaczy kierunkowość kabla. Teraz odetchnąłem z ulgą - moja ostrożność została nagrodzona. Teoretyczna analiza rozchodzenia się pola elektromagnetycznego w przewodnikach daje jednoznaczne wnioski - w kablach zachodzą zjawiska, które mogą powodować ich kierunkowość. Jeśli ktoś twierdzi, że według praw fizyki kable nie mogą być kierunkowe po prostu się myli. Uporczywi propagatorzy poglądu o braku teoretycznej podstawy dla istnienia kierunkowości kabli powinni uważać by nie narazić się na śmieszność.

Opierając się na dziewiętnastowiecznej (!) teorii pola elektromagnetycznego opracowanej przez Maxwella, Heaviside'a i Poyntinga można wskazać zjawiska, które spowodują efekty kierunkowe w kablach niosących zmienne sygnały muzyczne. Stosowny artykuł na ten temat w latach 80-tych napisał profesor Hawksford, a ostatnio o ich istnieniu przypomniał Ben Duncan na łamach jednego z brytyjskich czasopism audio.

Miałem to szczęście zetknąć się z teorią pola elektromagnetycznego na wykładach z elektrodynamiki prowadzonych na Politechnice Gdańskiej przez doktora Zieniutycza. Przyznaję - traktowałem wówczas elektrodynamikę jak zło konieczne, narzucony "przemocą" przez autorów programu studiów balast, zupełnie niepotrzebny inżynierowi dźwięku. Być może to negatywne nastawienie spowodowało, że zdanie egzaminu przyszło mi ze sporym trudem. Teraz muszę się przyznać do błędu - teoria pola elektromagnetycznego może się przydać inżynierowi dźwięku choćby po to by lepiej zrozumiał zjawiska zachodzące kablach. Na szczęście co nieco jednak pozostało w mej pamięci po wykładach - mam przynajmniej jakieś wyobrażenie o tej dziedzinie nauki. Do analizy pól elektromagnetycznych w przewodnikach trzeba sprawnie operować dość skomplikowanym aparatem matematycznym. Jak sądzę nawet pilniejsi ode mnie studenci nie poradzą sobie z analizą dręczącego audiofili zagadnienia kierunkowości kabli. Natomiast wykładowcy teorii pola elektromagnetycznego nie powinni mieć problemów z prześledzeniem, czy nawet wykonaniem stosownych obliczeń. Oznacza to, że na każdej większej uczelni technicznej i na każdym większym uniwersytecie znajdzie się ktoś, kto może przeprowadzić teoretyczny dowód na istnienie kierunkowości kabla niosącego sygnał audio. Wiedza ta nie jest więc aż tak trudno dostępna.

Wróćmy na audiofilskie podwórko. Co tu dużo mówić - wnioski są niewesołe. Przez dziesiątki lat mianem tematu kontrowersyjnego określa się problem, który już w ubiegłym stuleciu znalazł swe teoretyczne rozwiązanie! Co więcej, przez kilkadziesiąt lat z pozycji rzekomo naukowych wielu ludzi głosi, iż kierunkowość kabli jest sprzeczna z prawami fizyki. Czujecie Państwo jakiś chłód? Powiniście czuć, no bo wieje zgrozą. Świadomość odbiorców została ukształtowana przez ludzi o niedostatecznej wiedzy z zakresu fizyki. Ignorancja tychże ludzi doprowadziła do rozpowszechnienia fałszywych teorii.

Czytelnicy MHF pamiętają być może niektóre wywiady zamieszczane na naszych łamach. Ross Walker, który prowadził wówczas firmę Quad, przyłączył sie do grona krytyków kierunkowości. Większość innych rozmówców, jak choćby Henry Azima z Mission czy Philip Swift z Audiolaba wypowiadała się ostrożniej. Raczej skłaniali się ku zaakceptowaniu kierunkowości na podstawie własnych wrażeń odsłuchowych, ale nikt nie podał wyjaśnienia teoretycznego. Podobnie rzecz się ma z producentami kabli. Owszem wielu z nich mówi o kierunkowości, ale z uzasadnieneim teoretycznym niestety nikt nie wystąpił. Należy to uznać za wpadkę - okazało się bowiem, że konstruktorzy sprzętu audio, a w tym konstruktorzy kabli, nie zajmują się studiowaniem podstawowej teorii fizycznej mającej zastosowanie w sprzęcie hi-fi.

Z tego powodu rąk bym nie załamywał, a nawet jestem gotów usprawiedliwić tą "ignorancję" specjalistów od kolumn i wzmacniaczy. Kulisy działania firm audio wyglądają trochę inaczej niż to by się mogło wydawać z perspektywy audiofila-amatora. Na zewnątrz firmy bardziej eksponują swoje filozofie, chętnie odnoszą się do czynników budzących emocjonalne skojarzenia u odbiorców. Natomiast kulisy wyglądają bardziej przyziemnie. Image firmy to zazwyczaj owoc chłodnej kalkulacji, to tylko pomysł na marketing. Zaś sam sprzęt to przede wszystkim dzieło inżynierskie. Wiedza inżynierska konstruktorów jest często bardzo bogata, ale jednak pozostaje ona w swoisty sposób ograniczona. Inżynierowie skupiają się na parametrach konkretnych elementów, na schematach, na pomiarach, które można wykonać standardowymi urządzeniami. Przypadek kabli daje jednak dowód, że w ten sposób nieraz można przeoczyć jakiś szczegół. No i jak widać całe pokolenia projektantów przeminęły pozostając w nieświadomości jak chodzi o teorię pola elektromagnetycznego w przewodniku. Przypomina mi się w tym miejscu wieloletnie funkcjonowanie mitu o dużej zawartości żelaza w szpinaku. Napisano mnóstwo prac, w których cytowano stare dane, ale nikt nie zadał sobie trudu by je zweryfikować.

Cała ta sprawa prowokuje też do wniosków dużo ogólniejszych. Wiedza zgromadzona przez rodzaj ludzki jest już tak rozległa, że nawet specjaliści mają kłopoty by ogarnąć choćby tą teorię, która jest przydatna w ich dziedzinie. Jakkolwiek smutny jest ten fakt, musimy się z nim pogodzić.

Natomiast nie musimy się godzić z innym zjawiskiem. Chodzi mi o brak samokrytycyzmu i pokory. Zdumiewająca jest bowiem skłonność wielu ludzi, by za rzeczywistość uznawać tylko to, co są oni w stanie pojąć na podstawie swej ograniczonej wiedzy. Co gorsza, ludzie ci potrafią rozpropagować swe poglądy i zaszczepić je w świadomości społecznej. Tego typu zachowania trzeba spychać na margines. Jak to robić? Trzeba zachować krytycyzm w stosunku do napływających informacji. No i we właściwy sposób prezentować wszelkie teorie - potwierdzone jako potwierdzone, wątpliwe jako wątpliwe, hipotetyczne jako hipotetyczne. To się nazywa rzetelny przekaz informacji.

Chciałbym dodać jeszcze jedną uwagę na koniec. Proszę zwrócić uwagę, że w całym powyższym tekście nie wypowiadałem się ani razu o ewentualnych różnicach brzmieniowych spowodowanych przez kierunkowść kabli. Nie poparłem żadnej z dwóch przeciwstawnych opinii. Postąpiłem tak celowo, a teraz podkreślam ten fakt na wszelki wypadek, by ktoś a własnej inicjatywy nie przypisał mi poglądów, których nie wyraziłem. (GS)

Jeśli mają Państwo uwagi dotyczące tej strony lub zauważyliście na niej błędy, dajcie nam znać.
Kliknięcie na niniejszy link spowoduje uruchomienie w nowym oknie formularza, przy pomocy którego można przekazać uwagi do redakcji.
Copyright © 1991-2017 Magazyn Hi-Fi, Gdynia, Poland
logo hifi.pl