Start Pomoc Kontakt Reklama O nas Zaloguj Rejestracja

Witryna hifi.pl wykorzystuje ciasteczka (cookies). Proszę kliknąć aby uzyskać więcej informacji.

Zawrotna kariera MP3

28 maja 1999

MPEG Layer 3 to format zapisu skompresowanego sygnału audio - znany szerzej pod nazwą MP3. MP3 to sensacja sezonu. Ani MD, ani CD-R, ani DVD-Audio, ani SACD nie zaprząta uwagi profesjonalistów z obszarów audio-video-fonograficznych (za wyjątkiem firm audiofilskich) tak bardzo jak MP3. Muszę się przyznać, że w tym przypadku też nie wykazałem się refleksem, ani tym bardziej zdolnością przewidywania. Jeszcze pod koniec 1998 roku byłem skłonny uważać MP3 za niezbyt poważny standard rozpowszechniania muzyki niskiej jakości, popularny w Internecie, głównie w społeczności komputerowej. Nie mogłem się bardziej mylić. Pierwsze miesiące tego roku przyniosły taką ilość informacji na ten temat, że przeszedłem błyskawiczną terapię, która uleczyła moją lekceważacą ignorancję w odniesieniu do MP3.

Pierwsze sygnały, że dzieje się coś nowego pojawiły się kilkanaście miesięcy temu - wczesną wiosną 1998 roku. Na wystawie CeBit zaprezentowano prototypy odtwarzaczy MP3. Ten fakt uszedł wówczas mej uwadze. Kiedy na jesieni pojawiły się w handlu gotowe produkty, nie wydało mi się to szczególnie ważne. I wtedy rozwój wydarzeń nabrał tempa.

Pod koniec listopada ubiegłego roku pojawił się Rio - przenośny, kosztujący 200 dolarów (teraz w promocji już tylko 150 USD) odtwarzacz MP3 znanej z rynku komputerowego firmy Diamond Multimedia. Z początku można go było uznać za ciekawostkę, choć jeszcze przed swym debiutem handlowym zyskał co nieco rozgłosu dzięki nerwowej reakcji przemysłu fonograficznego. Otóż stowarzyszenie RIAA (Record Industry Association of America) złożyło w październiku pozew do sądu by wstrzymać sprzedaż Rio, motywując to ochroną praw autorskich. Firma Diamond wygrała proces, a przy okazji jej produkt zyskał na popularności w mediach.
Wyposażony w 32MB pamięci Flash, Rio może przechowywać 60 minut muzyki (ładowanej przez kabel z komputera), albo kilka godzin nagrania o niższej jakości. Do zasilania potrzebna jest tylko jedna bateria AA. Odtwarzacz stał się sensacją nie tylko dzięki wspomnianemu procesowi z RIAA, ale także ze względu na dane o wielkości sprzedaży. Do końca marca - czyli w niewiele ponad cztery miesiące, Diamond sprzedał 200 tysięcy odtwarzaczy. A nie jest to jedyne tego typu urządzenie na rynku.

Zanim w Stanach uwagę mediów przyciągnął Rio, już wcześniej odtwarzaczami MP3 zajęła się koreańska firma Saehan, która sama siebie przedstawia jako światowego lidera wśród producentów tego typu urządzeń. Koreańskie odtwarzacze nazwano MPMan - całkiem zgrabnie nawiązano w ten sposób do walkmana. Trzeba przyznać, że pod względem marketingowym był to pomysły udany. Różne modele MPman-ów korzystają zarówno z pamięci Flash jak i z twardych dysków. Koreańczycy z Saehan podają, że w ubiegłym roku udało się im wyeksportować 50.000 odtwarzaczy. Prawdziwych sukcesów oczekują jednak w roku bieżacym. W trakcie tegorocznych targów CeBit (marzec) zdołali ponoć zebrać zamówienia na dostawę 500.000 sztuk. Celem firmy jest wyeksportowanie miliona odtwarzaczy do końca 1999 roku.

Od grudnia ubiegłego roku osiągalny jest też MPlayer3 niemieckiej firmy Pontis, sprzedawany w kompletach ze słuchawkami Sennheiser. Ostatnio do grona producentów dołączyła firma komputerowa Creative Labs (znana głównie dzięki kartom dźwiękowym Soundblaster) ze swym Nomadem.

Saehan i Diamond Multimedia to całkiem pokaźne firmy, ale do miana gigantów jest im bardzo daleko, co jest szczególnie ciekawym aspektem tej sprawy. Wprowadzenie na rynek MP3 wyglądało zupełnie inaczej niż debiut CD, MD czy DCC. Lansowanie nowych standardów zawsze było inicjowane przez którąś z największych firm elektronicznych, lub przez grupę takich firm. Zawsze wiązało się też z dużą kampanią promocyjną. W przypadku odtwarzaczy MP3 nic takiego nie miało miejsca. Ani Saehan, ani Diamond nie są w stanie uruchomić kampanii marketingowej w stylu w jakim czynią to Sony, Philips czy Panasonic. Tym bardziej wymowny jest osiągnięty sukces. Nic dziwnego, że osiągnięcia mniejszych producentów zachęciły do działania graczy większego kalibru: Samsunga, LG i Thomsona. Wszystkie te firmy już podjęły lub planują w najbliższym czasie podjąć produkcję odtwarzaczy MP3. Zaangażowanie tak dużych koncernów świadczy o potencjale rynku i niemal na pewno spowoduje intensywniejszą promocję urządzeń nowego typu. Samsung zadebiutował z odtwarzaczmi Yepp (a właściwie już nie tylko odtwarzaczami, jeden z nich może też nagrywać jak dyktafon) na tegorocznym CES i w swym komunikacie prasowym zapowiada produkcję 400.000 odtwarzaczy do końca roku.

Obawiam się, że podane wyżej liczby są zbyt mało wymowne. Aby nabrały one konkretnego wyrazu, oto coś dla porównania: na sprzedaż pierwszych 800 tysięcy MD potrzeba było ponad dwóch lat.

MP3 to zjawisko, które jest interesujące z punktu widzenia psychologii klienta. Popularność MP3 doskonale ilustruje znaną prawdę, że wysoka jakość interesuje niewielu klientów. Straty na jakości dźwięku wnoszone przez kompresję nie są żadnym hamulcem przeszkadzającym w rozpowszechnianiu MP3. Strumień nieskompresowanych danych z CD to około 1.400 kbs, MPEG Layer 1 stosowany na kasetach DCC to 384 kbs, a MPEG Layer 2 stosowany w Digital Audio Broadcast (DAB) i Astra Digital Radio (ADR) to 192 kbs, a strumień danych w MP3 to 128 kbs.
MP3 doskonale pasuje też do stylu życia współcześnie dorastających nastolatków, których rozrywki, komunikacja z otoczeniem coraz bardziej skupiają się wokół komputera i Internetu. Jeśli w moim pokoleniu pierwszym odruchem ucznia poszukującego materiału do referatu było sięgnięcie po encykopedię lub wycieczka do czytelni, to teraz w analogicznej sytuacji pierwszym odruchem jest połączenie się witryną wyszukiwarki jak Altavista, Infoseek, Yahoo, albo skorzystanie z programu typu Internetowy Poszukiwacz. Tylko mała przepustowość telefonicznych kabli hamuje masowy przepływ skompresowanej muzyki w towarzyskim obiegu wśród nastolatków.

W tym całym zamieszaniu wokół MP3 są też sygnały mniej optymistyczne. Pierwszy dotyczy sytuacji prawnej. Popularność MP3 wzrosła gwałtownie gdy miał on opinię standardu otwartego, osiągalnego darmowo bez żadnych opłat licencyjnych. Teraz Thomson zgłasza zaś roszczenia związane z patentami wykorzystywanymi w MP3. Póki co nie wiadomo jeszcze jakie będą tego skutki praktyczne. Jest też drugi słaby punkt formatu - osiągalne są lepsze rozwiązania o analogicznych - a nawet większych - możliwościach funkcjonalnych. Te aspekty mogą jednak zostać uznane za drugorzędne z punktu widzenia zwykłego klienta. Ważny jest sam fakt popularności skompresowanych formatów zapisu i ich dystrybucji w Internecie. Czy będzie to MP3 czy inny standard jest już chyba mniej istotne.

Obfitość różnych urządzeń korzystających z plików MP3 stała się już faktem, co można sprawdzić przeglądająć stosowną listę odtwarzaczy zamieszczoną na witrynie www.mp3.com. Co ciekawe sąsiadują tam produkty dużych producentów wymienione już wcześniej jak i konstrukcje zupełnienie nieznanego pochodzenia - najprawdopodobniej półamatorskie. Odtwarzacze samochodowe zazwyczaj korzystają z twardych dysków lub napędów CD-ROM, a przenośne z pamięci flash. Są też liczne przystawki do komputerów. Jeśli ktoś jest całkowicie oderwany od tematyki komputerowej to dla uzupełnienia dodam jeszcze, że multimedialny komputer z kartą dźwiękową i głośnikami oprócz oprogramowania (osiągalnego za darmo) nie potrzebuje żadnego dodatkowego sprzętu do odtwarzania plików MP3. Właściciel takiego komputera może więc w ogóle zakwestionować sens zakupu mini-wieży czy radiomagnetofonu do tworzenia muzycznego tła przy pracy.

Byłoby niewątpliwie dużym zaskoczeniem, gdyby ten format przejął dominującą rolę w sektorze urządzeń masowych niższej jakości. Nikt przecież celowo nie opracował MP3 jako propozycji standardu do popularnego sprzętu audio. Bardzo mnie też ciekawi inna sprawa. Czy pojawi się na rynku odtwarzacz pod względem funkcji i wyglądu przypominający zwykły odtwarzacz CD, ale zdolny odtwarzać zarówno CD-Audio jak i CD-ROM z plikami MP3. W gruncie rzeczy byłby to przecież zwykły napęd CD-ROM z wyświetlaczem, bardziej rozbudowanym blokiem sterowania oraz lepszym niż w powszechnie spotykanych urządzeniach wyjściem audio.

MP3 ilustruje nowy trend, nową regułę gry. Urządzenia do reprodukcji dźwięku mogą zawdzięczać swą popularność powiązaniu ze sprzętem komputerowym. Eksplozja MP3 to właściwie jeden ze skutków ubocznych dynamicznego rozwoju Internetu. Wraz z popularyzacją Internetowej dystrybucji muzyki powiązanie audio z komputerem powinno dalej wzrastać. Można zresztą postawić tezę idącą dalej. Niewykluczone, że w najbliższych latach przystosowanie standardów zapisu dźwięku do dystrybucji w Internecie i odtwarzania na komputerach stanie się niezbędną cechą na rynku masowym. To oznaczałoby prawdziwą rewolucję na rynku AV.

Co to wszystko będzie oznaczało dla kogoś ceniącego sobie wysoką jakość dźwięku? Trudno przewidzieć. Jakieś konsekwencje na pewno odczujemy. Być może nie będą one wcale tak przykre jak tego się obawia wielu audiofili ze zgrozą obserwujących rzesze ludzi zachwyconych muzyką płynącą z komputerowego głośniczka. (GS)

Jeśli mają Państwo uwagi dotyczące tej strony lub zauważyliście na niej błędy, dajcie nam znać.
Kliknięcie na niniejszy link spowoduje uruchomienie w nowym oknie formularza, przy pomocy którego można przekazać uwagi do redakcji.
Copyright © 1991-2017 Magazyn Hi-Fi, Gdynia, Poland
logo hifi.pl