Start Pomoc Kontakt Reklama O nas Zaloguj Rejestracja

Witryna hifi.pl wykorzystuje ciasteczka (cookies). Proszę kliknąć aby uzyskać więcej informacji.

O ekranach OLED i ludzkich przywarach

23 sierpnia 2012

W naszym redakcyjnym blogu od czasu do czasu relacjonujemy i komentujemy najważniejsze zmiany dotyczące komercjalizacji nowych typów ekranów, gdzie najwięcej miejsca poświęcamy technologii OLED. Tym razem nie będę jednak pisał ani o rynku, ani o sprawach technicznych, ale o tym co mówią i piszą inni na ten temat.

Dziennikarze piszący o OLED-ach w przytłaczającej większości nie grzeszą profesjonalizmem. Najczęściej w ogóle trudno mówić o pisaniu artykułów. Zwykle spotykamy tylko mechaniczne kopiowanie docierających doniesień. Jeśli gdzieś jakaś firma analityczna przedstawi prognozę rozwoju rynku, to w internetowej prasie przeczytamy cytat tejże prognozy. Dokładnie tak samo jest z wypowiedziami pochodzącymi od przedstawicieli firm produkujących ekrany. Prasa cytuje je dosłownie, bez cienia refleksji nad wiarygodnością treści. Jeśli nawet autor doda od siebie komentarz, to z reguły nie będzie w nim nic konkretneg. Doprawdy rzadko można spotkać kogoś kto cytowane informacje przeanalizuje i oceni ich wiarygodność.

A przecież elementarna analiza nie jest trudna. Wiadomo jakie są podstawowe problemy techniczne do rozwiązania. Doświadczenia z lat ubiegłych dają wyobrażenie w jakim tempie posuwają się zwykle prace na opracowywaniem nowych technologii. Wiadomo też z grubsza jak wiele czasu i pieniędzy potrzeba na uruchamienie nowych fabryk. Wiadomo jakie fabryki działają obecnie i orientacyjnie wiadomo jakie mogą być uruchomione w najbliższej przyszłości. Przeciętna relacja prasowa (na witrynach typu gadżetomania, idg, benchmark) nie zdradza jednak by autorzy cokolwiek wiedzieli na ten temat. A więc mamy to co mamy - czyli suche cytaty przytoczone z zewnętrznych źródeł bez cienia własnej refleksji. A w konsekwencji mamy dużo dezinformacji.

Z poziomem komentarzy pod tego typu artykułami jest jeszcze gorzej. Nie chcę tego zjawiska analizować szczegółowo - szkoda na to Państwa i mojego czasu. Zajmę się tylko jednym wątkiem, który się nieustannie przewija. Praktycznie pod każdym artykułem o OLED-ach wypowiadają się zwolennicy teorii spiskowej. Według nich producenci LCD sztucznie wstrzymują wprowadzanie nowej technologii, żeby zmaksymalizować swe zyski z poczynionych inwestycji. Przyznam, że żywotność tego absurdu stała się irytująca.

Nie trzeba żadnej wiedzy fachowej by zrozumieć kilka prostych faktów. Przestawienie dużej gałęzi kapitałochłonnego przemysłu na nową technologię to wielkie przedsięwzięcie. Nawet kompletny laik musi sobie zdawać sprawę, że taki proces jest pracochłonny i kosztowny. Nie ma takiej możliwości, żeby cała branża natychmiast przestawiła się z technologii starej na technologię nową. To fizycznie niemożliwe. Taki proces musi być rozłożony w dłuższym okresie. Trzeba znaleźć pieniądze na inwestycje. Trzeba skądś wziąć nowy park produkcyjny. Producenci specjalistycznych urządzeń stanowiących wyposażenie fabryk też mają ograniczone możliwości wytwórcze. Takie procesy mają swoją bezwładność. Warto tu zwrócić uwagę na jedną rzecz. Skala inwestycji i konieczność ich rozkładania w czasie w dużej mierze ułatwia robienie szacunkowych prognoz. Informacje o inwestycjach, które są już w toku można znaleźć w prasie. To daje podstawy do krótkoterminowych prognoz. Patrząc z kolei nieco dalej w przyszłość można z grubsza oszacować jaki jest przedział możliwych inwestycji i możliwego wzrostu mocy produkcyjnych. To nie jest wyższa matematyka i do tego typu kalkukacji nawet nie trzeba rozumieć samej natury omawianej technologii. Tak więc pierwsza konkluzja do zapamiętania jest taka, że rozłożenie wdrażania nowej technologi na przestrzeni wielu lat to nie efekt spisku, lecz prosta konsekwencja finansowych i technicznych ograniczeń.

Wiadomo, że wszyscy więksi producenci ekranów byli karani za udział w zmowach cenowych. Gdyby opłacało się sztucznie podtrzymywać LCD, to producenci pewnie tak by postępowali. Ale zanim ktoś postawi tezę o celowym opóźnianiu komercjalizacji OLED-ów powinien zadać sobie jedno elementarne pytanie. Czy w ogóle istnieje finansowa zachęta do zawiązania takiego spisku? Produkcja ekranów LCD to dojrzała branża. Trudno w tej dziedzienie przebić konkurencję jakąś techniczną nowinką. Oczywiście różnice pomiędzy ekranami LCD istnieją, ale nie są na tyle duże i na tyle oczywiste dla przeciętnego klienta, by ktoś był w stanie pobić konkurentów. Biorąc pod uwagę wyrównanie poziomu technicznego nie dziwi, że producenci ekranów umawiali się co do wysokości poziomu cen LCD. Tylko pamiętajmy o jednym. W jednej sytuacji chęć zysku może zachęcić do współpracy nawet firmy będące konkurentami. Tak właśnie było w przypadku zmowy cenowej. Jednak w innej sytuacji ta sama chęć zysku każe konkurować bardzo ostro. Czy sądzicie, że którakolwiek firma wstrzymała by się z wprowadzeniem nowej technologii czując okazję na zdystansowanie konkurentów? Czy ktoś twierdzi, że najpierw firmy nielegalnie dogadują się w imię maksymalizacji zysków, a potem te same firmy będą sztucznie opóźniać nowe technologie w imię branżowej solidarności? Państwo wybaczcie, ale to jest absurd.

Do tych wniosków, które podałem powyżej może dojść każdy. Wystarczy odrobina zdrowego rozsądku, nawet przy zerowej znajmości meritum sprawy. No ale jeśli ktoś zabiera się za komentowanie prasowych artykułów to powinien choć trochę wiedzieć o czym mówi. Pewien minimalny zestaw informacji jest łatwo dostępny dla wszystkich, a jego przyswojenie nie wymaga wiedzy technicznej. W szczególności mamy do dyspozycji regularnie publikowane sprawozdania finansowe firm. Przykładowo Samsung już w 2011 roku zainwestował miliardy dolarów w technolgię OLED. W roku 2012 miliardowe inwestycje ma poczynić zarówno Samsung jak i LG. A z drugiej strony wiadomo też, że ostatnimi czasy produkcja ekranów LCD przynosi straty. Jest nadmiar mocy produkcyjnych, są zwolnienia pracowników, ceny spadły do niskiego poziomu. Już od dawna nie ma tu lukratywnego interesu, który warto by chronić poprzez wstrzymywanie nowych technologii.

Czy jakieś pozatechniczne czynniki opóźniają popularyzację OLED-ów? Bez wątpienia tak, co jednak nie jest równoznaczne ze spiskiem. Słaba kondycja ekonomiczna producentów tajwańskich i japońskich ogranicza możliwości badawcze i inwestycyjne tych firm. W gruncie rzeczy tylko Samsung i LG działają z prawdziwym rozmachem, inwestując w OLED-y miliardy dolarów.

Chociaż 55-calowe OLED-owe telewizory Samsunga i LG jeszcze nie weszły do sprzedaży, to już od miesięcy sporo się mówi o rywalizacji tych dwóch firm. Ale osobiście zdziwił bym się gdyby Samsung i LG zaczęły wojnę cenową na rynku OLED TV. Może ktoś znowu powie, że to zmowa koreańskich producentów. Wydaje mi się jednak, że taka polityka jest po prostu czymś naturalnym. Logicznym wyjściem dla Samsunga i LG wydaje się zaatakowanie pozycji topowych modeli LCD i plazmy, zdobycie rynku kosztem tych producentów, którzy w ogóle nie są w stanie wyprodukować dużych ekranów OLED. Jeśli Samsung i LG z powodzeniem wprowadzą na rynek OLED TV, jeśli koszty produkcji nie będą zbyt wysokie i jeśli tylko da się zarabiać na tych urządzeniach, to korzyści będą wielorakie. Po pierwsze obie firmy stworzą w ten sposób rentowną niszę na rynku telewizyjnym. Po drugie będą odbierać konkurentom najbardziej lukratywny sektor rynku. W obecnych czasach trudno jest zarabiać na tanich telewizorach LCD. Wprowadzenie nowej technologii służy też wzmacnianiu prestiżu marki. Walka cenowa nie wydaje się w tych okolicznościach sensowna.

Jeśli spotkacie się gdzieś z opinią, że zmowa producentów LCD sztucznie wstrzymuje wprowadzanie technologii OLED, to odeślijcie swego rozmówcę do tego felietonu. (GS)

Jeśli mają Państwo uwagi dotyczące tej strony lub zauważyliście na niej błędy, dajcie nam znać.
Kliknięcie na niniejszy link spowoduje uruchomienie w nowym oknie formularza, przy pomocy którego można przekazać uwagi do redakcji.
Copyright © 1991-2017 Magazyn Hi-Fi, Gdynia, Poland
logo hifi.pl